addicted11
25.04.07, 02:54
zainspirowalem sie nieco ta koncepcja zaprzestania walki- bo walka jest
istota nalogu (walcze-przegrywam).
Pale papierosy od jakiegos czau. Ostatnio zaczalem sztucznie ograniczac,
liczyc itp- i mialem ciagle wyrzuty sumienia, ze za duzo, ze za czesto.
Przestalem sie w ogole powstrzymywac i biczowac mam chte to wyciagam faja i
cmie.
Jest o wiele lepiej, pale i tak nie wiecej a bez tego zbednego balastu
psychologicznego- wiem, ze uzaleznienie od fajek to smiertelna choroba ale
pale juz 10 lat i na razie jestem zdrowy,kiedys rzuce ale na razie nie mam
ochoty, po co sie zadreczac.
No to puuszcze dymka i zastanowie sie nad nasteomnym wpisem.