derduch
07.07.07, 12:01
Mam 35 lat, popijać lubiłem "zawsze", od pewnego czasu przeginam jednak, nawet
5-6 razy w tygodniu wypijam ok. pół litra whisky, rano na lepsze samopoczucie
biorę lorafen, gdy jest dzień bez alkoholu zasypiam po proszkach(afobam,
estazolam, hypnogen).
Piję przeważnie sam, wieczorem jak żona z córką śpią, siadam sobie przed
komputerem i polewam.
Wczoraj przesadziłem, byliśmy u znajomych i w kłótni pierwszy raz podniosłem
ręke na żone, nie mam pojęcia co mi odbiło. Wstyd mi, w domu draka, żona grozi
że odejdzie, dobrze przynajmniej że córka jest na koloniach...
Nie wiem czemu piję, mam śliczną i dobrą żonę, wspaniałą córkę, zarabiam na
prawdę dobrze, powiedzmy że wiecej niż średnia krajowa tylko że na tydzień, do
tego mam dużo czasu, nie jestem zalatany ani przemęczony, praca nie jest zbyt
stresująca, to raczej odprężenie.
Pytanie zasadnicze: zaszyc się czy co robić?
Papierosy rzuciłem 6 lat temu w ciągu 1 dnia i do dziś mnie one odrzucają.
Pomóżcie prosze.