Dodaj do ulubionych

Klub stałych bywalców i nie tylko...

IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.03, 18:22
Witajcie!!!
Jak powiedziałam, zakończyłam oficjalnie swój poprzedni wątek.
W związku z tym, ze nasze życie nie tylko wokół alkoholu kręci się,
proponuję pisać o tym co ważne, czasem bardziej, a czasem mniej. Nie zawsze
poszukujemy przecież rady - czasem chcemy po prostu coś powiedzieć/
opowiedzieć, podzielic się czymś.
Konfesjonał (propozycja Stacha) - a czemu nie?
Pozdrawiam
ONA
PS. Stachu, rzeczywiście, ciągle siedzisz w internecie. A gdzie czas na
życie??? A lubisz pływać? Ja bardzo!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: stachu34 Re: Klub stałych bywalców i nie tylko... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.03, 21:32
      Witaj Ona!!!
      I cieszę się, że jest nowy wątek, wątek o wszystkim. Jasne, że jest wiele
      ważnych spraw nie związanych z alkoholem, związanych jednak z codziennym
      życiem i spojrzenie na nie dystansem, czy przez pewien pryzmat pozwala zdusić
      je w zarodku bądź rozwiązać.
      Napisałaś, że dużo czasu spędzam w Internecie…Odpowiem-tak ostatnio dużo.
      Wykorzystywałem zaległy urlop. Nie miałem nic specjalnego do roboty i
      spędzałem przed kompem sporo czasu. W związku z tym wydarzyło się ostatnio
      coś, co mną wstrząsnęło.
      Dzięki temu, że jestem trzeźwym alkoholikiem zwróciłem na to uwagę. Posłuchaj…
      Mój starszy syn ostatnio był bardzo zajęty. Matura i egzamin zawodowy
      sprawiły, że mogłem do woli korzystać z komputera. Gdy on uporał się ze swoimi
      obowiązkami nadszedł ten dzień, że zajął „już ukochane przeze mnie miejsce”,
      miejsce przed monitorem. W ten sposób pozbawił mnie z nim kontaktu aż na kilka
      długich chwil. Po upływie dwóch godzin zacząłem czuć się nieswojo. Po trzech
      godzinach dogadywałem, że chętnie też „pogrzebałbym w Internecie”. Grzecznie
      odpowiedział, że od ponad tygodnia jestem na urlopie, a on był zajęty, więc
      mogłem do woli konsumować te dobrodziejstwa XXI wieku. Irytacja narastała,
      narastała aż zaczęło we mnie kipieć. Tylko oczywisty fakt, że go kocham
      powstrzymywał mnie od wyrzucenia go siłą od komputera.
      Naraz w mózgu gruchnęła myśl-przecież ty się uzależniasz od komputera i
      Internetu. Najpierw mnie zamurowało, potem zerwałem się z fotela i wyszedłem
      na dwór. Zacząłem to, co się wydarzyło analizować. Przecież nie sam fakt
      nadużywania alkoholu, czy brania narkotyków jest formą uzależnienia, a tylko
      zachowanie się człowieka wobec tych używek jest uzależnieniem. A ja przecież
      tak samo się zachowałem jakbym za chwilę chciał się napić.
      W jednej chwili zrozumiałem to, co powinienem zrozumieć wcześniej, a pomogło
      mi w tym moje usilne dążenie do trzeźwości. Pozdrawiam
    • Gość: hepik1 Re: Klub stałych bywalców i nie tylko... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.03, 05:24
      Oj,cieniutko,cieniutko,spróbujemy coś zrobić w wolnych chwilach.
      • Gość: ONA internet to chyba nie życie prawdziwe... IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.03, 15:21
        Po prostu żyjemy i nie mamy zawsze czas tu bywać, Hepik. Ale poczytać - czemu
        nie?
        Stachu - widzę, że sam zdajesz sobie sprawę z tego jak bardzo internet Cię
        wciągnął. NIe daj się!!!
        Pozdrawiam
        ONA
        • Gość: stachu34 Re: internet to chyba nie życie prawdziwe... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.03, 22:49
          Trzymam się,a najważniejsze to chyba jest to że sam to widzę.
          A Gdzie jest Kubek i inni?Hepik już się pojawił-nareszcie...POzdrawiam
          • Gość: hepik1 Re: internet to chyba nie życie prawdziwe... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.03, 21:03
            Na chwilę.Kubek to faktycznie gdzieś znikł na dobre.A może to tylko przesunięty
            długi weekend,bez dostępu do internetowej cywilizacji.A może trochę chciał
            odpocząć od tego wswzystkiego.Zresztą mnie to też od zeszłej niedzieli tak
            chodzi po głowie i aktywność nie ta co niedawno.Może to upał albo wakacje albo
            co?Pozdr,
            • Gość: Tymoteusz Re: internet to chyba nie życie prawdziwe... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 01.07.03, 10:03
              Coś zdycha ten nieciekawy wątek. A tak ładnie żarł poprzedni. I znów sie
              okazało, że lepsze jest wrogiem dobrego.
          • Gość: kubek34 Re: internet to chyba nie życie prawdziwe... IP: 212.160.236.* 01.07.03, 15:52
            Cześć !!!
            Witam - i o zdrowie pytam...
            sorry, dziecko w szpitalu a u mnie nieudana próba zmiany pracy - a ogólnie
            może być
            pozdrawiam
            • Gość: stachu34 Re: internet to chyba nie życie prawdziwe... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.03, 22:26
              Witaj Kubek!
              U mnie jak narazie wszystko w porządku.Prócz codziennych kłopotów-beż zmian.
              Poza tym wakacje...Dziś akurat leje deszcz.Lubię deszcz...Zapłakane szyby i
              krople stukające miarowo o parapet.Cisza,spokój.Można zastanowić się nad swoim
              życiem,wrócic wspomnieniami gdy ono było "na hurra",a teraz..."alkoholowa
              emerytura".Zastanowić się nad postem Tymoteusza,który oczekuje
              zapewne "erotyki alkoholizmu",takiej z delirami,tonami wychlanej gorzały czy
              tragedii rodzinnych i własnych upadków.Pozdrawiam Cię Kubek...
              • Gość: kubek34 Re: internet to chyba nie życie prawdziwe... IP: 212.160.236.* 02.07.03, 08:11
                Cześć !!!
                Cóż te wypadki i tragedie są były i będą, w sumie to przypominają mi kim
                jestem i jaki byłem...(jestem zwolenikiem i potwierdzeniem teorii mówiącej że
                by przestać pić trzeba osiągnąć swoje dno - moje niestety było bardzo nisko...)
                Tu też pada od samego rana, na razie
                pozdrawiam...i spokojnego dnia
                • Gość: Tymoteusz Re: internet to chyba nie życie prawdziwe... IP: *.przemysl.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.03, 13:55
                  Na Ukrainie pięknie i słonecznie. Lekki wietrzyk orzeźwia. Pozdrowienia dla
                  wszystkich zdających jutro uzupełniający egzamin doktorski z filozofii.
    • Gość: kubek34 Re: Klub stałych bywalców i nie tylko... IP: 212.160.236.* 01.07.03, 15:56
      • Gość: hepik1 Re: Klub stałych bywalców i nie tylko... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.07.03, 06:19
        Tymoteusz chyba nie to miał na myśli pisząc o zdychaniu,oprócz samego
        zdychania,które jest słowem mało sympatycznym a po prostu o wcześniejszych
        wątkach Onej,które były bardzo dynamiczne,rozrastały się błyskawicznie i z
        których każdy mógł znaleźć coś dla siebie,nie tylko Ona.Już gdzieś pisałem,że
        parę rzeczy i dla mnie było nowych czy nawet pouczających.
        A ja i tu się pochwalę córką,która zdała na dwa kierunki AWF-nauczycielski i
        fizjoterapię i teraz ma dylemat.Kombinuje jak tu studiować oba i przebąkuje o
        indywidualnym toku studiów.Dla mnie to trochę nieowybrażlne.Być może ktoś
        czytający, coś w tym temacie by napisał.Może Ona w własnej osobie?W końcu jest
        panią doktor w własnej osobie.Pozdr.
        • Gość: ONA Re: Klub stałych bywalców i nie tylko... IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 03.07.03, 17:01
          Witajcie, witajcie!!!
          I Ty, Tymoteuszu też. (swoją drogą co to znaczy - "żarł"?!!)
          Muszę Wam powiedzieć, że zdałam dzisiaj egzamin z filozofii. Na 5!!! Ale nawet
          nie mam siły, by się cieszyć.
          Co do studiowania na dwóch kierunkach - nie wiem, jak jest na innych
          uczelniach, u nas będąc na pierwszym roku można studiować jeden tylko
          kierunek. Na drugim roku (o ile się nie mylę) mozna studiować równolegle
          drugi.
          A swoją drogą nie wyobrażam sobie, by od razu zaczynać studiować na dwóch
          kierunkach, nawet gdyby była taka możliwość!!! Przecież na pierwszym roku jest
          ogrom! zajęć. Zatem - nie polecam studiowania jednocześnie dwóch kierunków,
          nawet gdyby było można.
          Pozdrawiam
          ONA
          • Gość: ONA Re: jeszcze do Hepika IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 03.07.03, 17:06
            U nas indywidualny tok studiów nie jest możliwy od pierwszego roku studiów.
            Podejrzewam, że w innych uczelniach jest podobnie.
            Pytaj, jeśli są jakieś problemy.
            Pozdrawiam
            • Gość: Tymoteusz Re: jeszcze do Hepika IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 03.07.03, 18:23
              Gratuluje się znakomicie zdanego egzaminu z filozofii!!!
              • Gość: ONA I o stresie, i o wakacjach IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 03.07.03, 23:46
                Dziekuję! Miło mi, naprawdę.
                Trzeba powiedzieć, że zdawanie egzaminów jest wielka sztuką. Wiedza, owszem
                jest ważna, ale na pewno nie tylko ona. Trzeba się po prostu umiec
                dobrze "sprzedać"... A stres... To chyba temat na osobny wątek.
                A troszkę o czymś innym. Czy wybieracie się na wakacje? Czy możecie polecić
                coś nad morzem? Muszę trochę odpocząć, bo czuję, że jest mi to potrzebne. A
                jeśli zostajecie w domu, to jak sobie uprzyjemniacie czas? Co robicie?
                Uwielbiam wakacje -to takie "wejście" w siebie, robienie tego na co się ma
                ochotę. A jak jest u Was?
                Swoją drogą ja często stosuje w swoim życiu system nagród i kar. Jeśli coś
                zrobię dobrze, to sama siebie nagradzam. I to jest największa przyjemność.
                NIkt przecież nie zna nas jak my sami.
                Pozdrawiam
                ONA
                • hepik1 Re: I o stresie, i o wakacjach 04.07.03, 05:45
                  "Zdycha" i "żarł" mogą brzmieć niesympatycznie ale nie taka ich rola .To
                  wyrażenia z mowy młodzieżowej,oczywiście gdy ja tą młodzieżą byłem.Być może
                  Tymoteusz jest również młodzieżowcem w moim wieku a może to nadal
                  funkcjonuje."Dobrze żarło"- to znaczy w tym wypadku,że dobrze szło,wątek fajnie
                  się rozwijaj,był ciekawy itd,itp.
                  Ale ten może też "dobrze żreć"Już się coś ruszyło a jak trochę nad tym
                  wspólnie popracujemy to ho,ho.
                  Wakacje-zrobię teraz to ,czego bardzo nie lubię,będe się powtarzał,bo już gdzie
                  indziej(?) o tym pisałem,ale co mi tam.W wrześniu jadę na dwa tygodnie do
                  Paryża a właściwie pod Paryż do leśniczówki w miejscowości Le Mesnil le Roi.To
                  taka miejscowość z cmentarzem ,gdzie leżą Czapscy czy od niedawna Z.Hertz,to ci
                  od Kultury paryskiej,a tuż obok w Maisons -Laffitte dom w którym Kultura
                  powstawała.Bardzo dużo sobie po tym pobycie obiecuję,mam nadzieję ,że dwa
                  tygodnie pozwolą poczuć atmosferę Paryża.Nienawidzę zwiedzania typu "na lewo
                  Wieża Eiffla na prawo Luk Tryumfalny a zaraz zobaczymy słynny Plac Pigale i
                  będą państwo mieć czas wolny"Brrr.No i lubię zbierać grzyby a francuskich nigdy
                  nie zbierałem.Myślę ,że jeśli jest leśniczówka to muszą być grzyby,chyba dobrze
                  kombinuję?
                  W połowie lipca pojadę do miejscowości Złoty Potok.To na Jurze Krakowsko-
                  Częstochowskiej.Niedawno uświadomiłem sobie,że mimo tak bliskiej odległości
                  (ok.60 km) ja tam byłem na wycieczce w szkole podstawowej.A od tego czasu
                  trochę lat minęło.Ruiny zamku w Ojcowie,Maczuga Herkulesa i tym podobne(maczuga
                  była w wszystkich podręcznikach do geografii,ciekawe czy nadal ją tam
                  umieszczają?)Dodatkowo oprócz wycieczek po skałkach i degustacji pstrąga(masa
                  stawów hodowlanych) odbywa się tam festiwal filmowy i za friko można odrobić
                  zaległości kinowe.
                  Co do wyjazdu nad morze Ona ,to nie zazdroszczę.Jeśli masz na myśli nasz
                  Bałtyk.Woda w porywach do 17 stopni ,pogoda niepewna,tłumy ludzi na
                  deptakach,zapach zjełczalego oleju.Trochę niżej na mapie są Kaszuby,piękne
                  jeziora ,lasy,cisza spokój i taniość w gosp.agroturystycznych(okropny wyraz)I
                  nad samo morze wypad możliwy .Ja bym to przemyślał na Twoim miejscu,I jak by
                  nie ten Paryż to tam bym właśnie pojechał.
                  Co do studiów narazie głowy nie będę sobie zawracał,w końcu wakacje a i córa
                  dorosła,i mądra itd,więc zrobi tak jak będzie uważać,nieprawdaż?
                  Pozdr.Niezły tekścik walnąłem,co?
                  • Gość: ONA Re: I o stresie, i o wakacjach IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.03, 07:58
                    A niezły, Hepik, niezły.
                    Zazdroszczę Ci tego wyjazdu do Paryża (ale taką pozytywną! zazdrością).
                    Przypominam sobie swój pobyt w tym cudownym mieście. Teraz to już na pewno
                    zwiedzałabym sama z mapą w ręku. A jest co zwiedzać... Myslę, ze to nawet nie
                    chodzi o jakieś "zaliczanie" kolejnych muzeów itp., ale o to, by poczuć
                    atmosferę. Wiesz, zastanawiałam się nad samotnym urlopem - pomyślałam sobie,
                    że sama lubię być ze sobą na wakacjach - chodzi przede wszystkim o to, że
                    człowiek sam podejmuje decyzje, czasem są spontaniczne i jest mu z tym dobrze.
                    W grupie (nawet jeśli jesteśmy tylko we dwoje!!!) to już trzeba liczyć się ze
                    zdaniem drugiej osoby, uwzględniać to, czego ona chce itp. itd. Pytanie -
                    tylko co zrobię z dzieckiem, gdybym chciała wyjechać sama?
                    Przypominam sobie, jak samotnie zwiedzałam Petersburg. I to było właśnie to -
                    od nikogo nie byłam zależna, maksymalnie wykorzystywałam czas. Super. (Chociaż
                    nie byłam wtedy sama - po prostu "wychodziłam na miasto" sama)
                    Taka myśl mi się przypomniała - "człowiek wolny jest zależny od samego siebie"
                    Świetna myśl. Tylko czy naprawdę możliwa do realizacji w praktyce?
                    Piszesz o morzu - jasne, że wolałabym jakieś południowe morze. Ale jak tam
                    dojadę z dzieckiem, które, jak i ja zresztą, ma chorobę lokomocyjną! Przeciez
                    wszędzie się jeździ autokarami, i tylko nad polskie morze mogę dojechać
                    pociągiem. A jeziora? Wiesz, jakoś mnie to nie pociąga. Może dlatego, ze ich
                    nie znam. W tej chwili nie jest to dla mnie "to". A już gospodarstwa
                    agroturystyczne to odpadają zupełnie - kojarzą mi się z całkowitym brakiem
                    wolności (na obiad przyjść, na kolację też, porozmawiac z gospodarzami wypada
                    itd.)
                    A tak a propos - kto decyduje w Twoim, Hepik, związku o tym gdzie, kiedy i jak
                    spędzacie wakacje? Pytanie kieruję, oczywiście, nie tylko do Hepika.
                    PS. A decycje dotyczące "życia edukacyjnego" Twojej córki nie zostawiaj tylko
                    jej. Dorosłość dorosłością, ale w tym wieku człowiek może czuć się zagubiony
                    (w dodatku, jesli ma podejmować tak ważne!!! decyzje), a rodzic jest od tego,
                    by wskazać drogę właściwą!!! To już mówię jako dydaktyk...
                    Pozdrawiam
                    ONA
                    • Gość: ONA Re: I o stresie, i o wakacjach IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.03, 08:02
                      Dzięki za wyjaśnienie "żarł" - rzeczywiście, jestem troszkę młodsza i moje
                      pokolenie takiego czegoś nie zna. Swoją drogą zupełnie mi się nie podoba to
                      określenie.
                      Pozdrawiam
                      ONA
                    • Gość: hepik1 Re: I o stresie, i o wakacjach IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.03, 20:03

                      Gdy proponowałem Kaszuby nie brałem pod uwagę,że nie jesteś zmotoryzowana,bo
                      tak teraz to zrozumiałem.No,tak ,tu by był duży problem.I preferencje też
                      trochę masz inne.Tych kontaktów z tubylcami bym się aż tak nie obawiał,nasi
                      rodacy potrafią być naprawdę przesympatyczni i mili,zwłaszcza w tych
                      okolicach,nie skażonych aż tak bardzo chęcią wyciągnięcia jak największego
                      szmalu z turystów-jeleni.
                      O kierunku wyjazdów zawsze decydowałem ja ale oprócz walorów czysto
                      turystycznych brałem również pod uwagę dostępność i taniość alkoholu w danym
                      miejscu.Dlatego mam opanowaną Słowację(blisko ode mnie,Tatry,jeziora a
                      właściwie zalewy,jaskinie ,no i tanie piwo i wódka),Węgry-to znowu
                      słońce,baseny termalne ale i tokaj,groszowy wydatek u ichnich gospodarzy,no i
                      te piwniczki.A jak łatwo po takim balonie tokaju się było porozumieć po
                      madziarsku.
                      Dlatego odpadało m.in nasze morze,bo oprócz pogody niepewnej,zawsze lodowatej
                      wody to piwo jeszcze do niedawna ciepłe a do dzisiaj drogie.
                      W tym roku alkoholowe preferencje mnie nie obchodzą,więc może i dlatego ten
                      Paryż.
                      Co do edukacji-córka jest trochę dziwną nastolatką.Ona chce być tu i tam,bo na
                      nauczycielskim wyższe wymagania dla sprawności fizycznej,wyższy poziom a na
                      fizjoterapi bardziej umysłowo i kujońsko.Przy czym ,teoretycznie przynajmniej ,
                      niczym nie ryzykuje,gdyby przestała wyrabiać zawsze z jednego może
                      zrezygnować.Wiesz,sama ten AWF wybrała,ja wprawdzie ładnych parę lat temu ją na
                      sport ukierunkowałem,gra "zawodowo" w tenisa stołowego,ale daleki byłem do
                      namawiania na taką uczelnię,zwłaszcza, że średnią ocen w liceum miała 5,o.Ale
                      czy to dzisia wiadomo jakie wykształcenie będzie dobre na przyszłośc?Więc niech
                      studiuje to co sprawia jej przyjemność a przynajmniej dzisiaj jej tak się
                      wydaje.
                      Znowu się rozpisałem,i boję się ,że za chwilę ktoś mnie opier..że to nie to
                      forum na takie tematy,dlatego też o alkoholu wyżej wspomniałem,jak by co.
                      A wątek ruszył i o to też chodziło.POZDR.:))
                      • Gość: ONA Re: I o stresie, i o wakacjach IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.03, 23:11
                        Widzisz - a u nas odwrotnie. To zawsze ja decydowałam gdzie i kiedy itd. Może
                        chcę być za bardzo zamodzielna, a faceci tego nie lubią? Wolą te grzeczne i
                        zgadzające się na wszystko?
                        Aha!Hepik! NIkt tu Cię nie będzie o... !!! Ludzie! Wy się już uzależniacie od
                        tego , by wciąż o alkoholu mówić!!! Przemyślcie to!
                        A turystyka teraz ważniejsza - w końcu wakacje są.
                        Pozdrawiam wakacyjnie
                        Stachu! A Ty juz na wakacjach?
                        Pozdrawiam.
                        PS. A co dzieje się u Forty? Ktoś coś wie?
                        • Gość: hepik1 Re: I o stresie, i o wakacjach IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.03, 05:51
                          Właśnie tuż przed włączeniem komp.uświadomiłem sobie ,że Stacha gdzieś
                          wcięło.Czyżby syn szlaban założył mu na dostęp do internetu?Stachu,hop,hop!
                          • Gość: ONA Re: I o stresie, i o wakacjach IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.03, 08:13
                            Wiesz co, Hepik? MOże Stach potrzebuje trochę "odpocząć" od internetu? Dajmy
                            mu szansę - żeby przypadkiem nie uzależnił się od nas...
                            Zakładam stałe łącze, Hepik! Juz byli fachowcy, ale okazało się, że mam
                            problemy z odtwarzaniem CD, więc teraz do serwisu z komputerem. Nie wiem, jak
                            długo będą naprawiać. Może od ręki, a może kilka dni. Gdyby mnie nie było
                            przez dłuzszy czas - to juz wiesz dlaczego.
                            A Ty z całą rodziną teraz w lipcu wyjeżdżasz, czy tylko z żoną? To tak z
                            babskiej ciekawości pytam...
                            Pozdrawiam
                            • Gość: hepik1 Re: I o stresie, i o wakacjach IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.03, 11:53
                              I córą.Daję spokój.Ale to zawsze miło gdy przeczyta,że nam go brakuje,tak
                              myślę.
                              • Gość: stachu34 Re: I o stresie, i o wakacjach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.03, 00:19
                                Jestem,jestem...Sprawiliście mi ogromną przyjemność tym
                                zainteresowaniem.Dzięki Wam bardzo za to.Pozdrówka
                                • Gość: hepik1 Re: I o stresie, i o wakacjach IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.07.03, 05:09
                                  A ja wybywam,na krótko.Jadę pod Baranią w Wiśle .Córy zawożę,przy okazji jagód
                                  nazbieram.Tyle ,że mokro trochę ,I zimno.Ale zawsze przynajmniej
                                  cisza,spokój,świeże powietrze.W kominku napalę...
                                  • Gość: ONA Re: i o wakacjach, i o komputerze IP: 62.93.44.* 07.07.03, 12:08
                                    Baw się dobrze, Hepik!
                                    No widzisz, Stachu - nie jestes sam...
                                    A ja sie po troszę uzależniam od komputera- przez dwa dni brak komputera w domu
                                    i myśl - jak to? nie zajrzę? nie poczytam? Tu również nie jesteś sam, Stachu.
                                    (komputera dalej nie mam)
                                    Pozdrawiam Was
                                    ONA
                                    • Gość: fortytwo Re: i o wakacjach, i o komputerze IP: 217.153.130.* 07.07.03, 15:02
                                      Ostatnio widziałam się z forty. Jej córka zdawała na SGGW i czekają na wynik
                                      egzaminów, obmyślając co robić, jeśli się nie uda. Z miłych rzeczy, które
                                      czasem spotykają nawet forty, można wymienić wesele koleżanki. Impreza odbyła
                                      się w pałacyku w Jabłonnej, a więc forty miała coś dla ducha i coś dla ciała,
                                      bo kuchnia raczej wykwintna i trunki raczej przednie. Ubolewać należy nad
                                      rzadkością tego rodzaju chwil w życiu forty. Nadmieniam, że forty była bez
                                      męża, "któren" to mąż był wielce zajęty problemem nadmiaru wolnego czasu, a
                                      którego uczestnictwo na w/w ślubie i weselu było z góry wykluczone.
                                      Niestety forty nie wyjeżdża nigdzie i właściwie nie wie, czy jest sens brania
                                      urlopu, skoro j.w. Córka forty chce wyjechać nad morze do ciotki ( wreszcie z
                                      chłopakiem); dziecko odpocznie od matki i vice versa.
                                      Pozdrawiam Was serdecznie, dzięki Ona, że pamiętasz o forty. Jeśli forty wróci,
                                      na pewno do Was napisze. Miło się czyta Wasze listy i fajnie, że się trzymacie
                                      razem.
                                      • Gość: ONA Re: i o wakacjach, i o komputerze IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.03, 19:07
                                        Witajcie! I Ty Fortytwo! Miło, że dowiedzielismy się czegoś o Forty. Mam
                                        nadzieję, że jej córce się powiedzie.
                                        A ja, jak widać, mam już komputer i wkrótce stałe łącze.
                                        A jutro wybywam nad morze na jakiś tydzień. Mam nadzieję, że pogoda będzie
                                        lepsza. W tym roku, niestety, nad nasze polskie morze, bo na wyjazdy trochę
                                        dalej nie mam czasu. A poza tym jak zasłużę całkiem (tzn. mam nadzieję,już w
                                        przyszłym roku) to wybiore się nad jakieś ciepłe morze. Na takie prawdziwe
                                        wakacje z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Ale teraz cieszę się tym
                                        wyjazdem.
                                        Rozmawiałam z mężem o płaszczyznach porozumień w naszym związku. Ciekawa
                                        rzecz. Ale o tym kiedy indziej, zostawiam to na "po powrocie" z wakacji.
                                        J jeszcze myśl - "chcemy być wolni, ale razem" - to była między innymi
                                        konkluzja tej rozmowy. Jak postrzegacie wolność w związku?
                                        Pozdrawiam
                                        ONA
                                        PS. Pewnie, że trzymamy się razem!!!

                                        • Gość: hepik1 Re: i o wakacjach, i o komputerze IP: *.visp.energis.pl 12.07.03, 04:58
                                          A ja za chwilę na grzyby,których miał być wysyp.Ale to się okaże za 2,3
                                          godziny.A Ty Ona uważaj na odmrożenia kończyn dolnych,przy brodzeniu brzegiem
                                          morza.Potem zostają takie brzydkie zaczerwienienia.Za to oddychaj pełną piersią
                                          i tego jodu zabierz z sobą jak najwięcej,przecież zapewne będziesz musiała
                                          zapłacić klimatyczne.I zbuduj jakąś monumentalną budowlę z piasku.Uważaj na
                                          bałwany(ów)Pozdr.
                                          • Gość: ONA Re: o wakacjach IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.07.03, 23:33
                                            Gość portalu: hepik1 napisał(a):

                                            > A ja za chwilę na grzyby,których miał być wysyp.Ale to się okaże za 2,3
                                            > godziny.A Ty Ona uważaj na odmrożenia kończyn dolnych,przy brodzeniu
                                            brzegiem
                                            > morza.Potem zostają takie brzydkie zaczerwienienia.Za to oddychaj pełną
                                            piersią
                                            >
                                            > i tego jodu zabierz z sobą jak najwięcej,przecież zapewne będziesz musiała
                                            > zapłacić klimatyczne.I zbuduj jakąś monumentalną budowlę z piasku.Uważaj na
                                            > bałwany(ów)Pozdr.


                                            Witajcie!
                                            Już wróciłam. Dzięki Hepik - chociaż przeczytałam dopiero po powrocie. Nic
                                            nie odmroziłam - morze było stosunkowo ciepłe jak na Bałtyk. Najfajniejszą
                                            rzeczą było samotne (bez rodziny, która spała...) przychodzenie raniutko na
                                            plażę - widok boski. I do tego kąpiel w tej zimnej wodzie... Ogólnie całkiem
                                            fajnie - dziecko zadowolone (a to najważniejsze!) i opalone. oczywiście nie
                                            obyło się bez przygód - zapomniałam pieniędzy przeznaczonych na wyjazd(wiem -
                                            zaraz będzie "jak to baba"...), ale jakoś wcale się tym nie przejęłam no i
                                            żylismy dość skromnie - tylko z tego co było na koncie (męża). Ale może i
                                            dobrze, bo wydaliśmy przynajmniej mniej. Jastarnia mi się spodobała (tam
                                            mieszkaliśmy), ale Jurata bardziej, choc mniejsza. Trochę za mało
                                            pozwiedzaliśmy. Ale nadrobimy w przyszłym roku!
                                            pozdrawiam
                                            PS.Jak ktoś z Was wróci - niech się odezwie

                                            • hepik1 Re: o wakacjach 23.07.03, 05:55
                                              Witam Cię opaloną i zadowoloną.A nie jest to wbrew pozorom takie częste -
                                              powrót z wczasów ,gdzie wszystko się nam podobało.To jest chyba wrodzony
                                              optymizm,gdy dostrzega się pozytywne strony nawet w fakcie braku gotówki.Z "jak
                                              to baba"-tu się zgadza.Sam z rodziną,jeszcze na początku lat 90 pojechałem do
                                              Niemiec (a były to czasy,gdy karty bankomatowe były jakimś mglistym
                                              wyobrażeniem) a moja lepsza połowa też DM nie zabrała.Rodzina nas poratowała
                                              ale ja zostałem zmuszony do wyniesienia(kradzieży)papierosów z sklepu.A byłem
                                              tak tym faktem przejęty,że wyniosłem paczkę Malboro,których nie dało się palić
                                              bez specjalnej tutki(bardzo cieniutka bibułka)I do dzisiaj pamiętam tę radość
                                              gdy przekroczyłem granicę ukochanej ojczyzny i za nasze polskie złotówki na
                                              przygranicznym targowisku zakupiłem paczkę papierosów i pełną piersią mogłem
                                              się zaciągnąć i rozkoszować aromatem Klubowych.Już nigdy potem nie przeżyłem
                                              takiej radości widząc graniczny szlaban.
                                              Ja od poprzedniego postu byłem na jeszcze jednym wyjeździe-tym razem na 4
                                              dniowym ,na Jurze Krakowsko -Częstochowskiej.Tak blisko a w tak nieznanym
                                              regionie(ok.70 km od domu)Zwiedzałem ok.Złotego Potoku-ruiny
                                              zamków,jaskinie,skałki,piękne lasy.Dodatkowo odbywało się tam Jurajskie Lato
                                              Filmowe-kino na świeżym powietrzu,oglądanie do wczesnych godzin rannych w
                                              towarzystwie kilku tysięcy ludzi filmów,które jeszcze "chodzą" w kinach -
                                              Chicago,Gangi NY ,Władca Pierścieni itp.Nadrobiłem zaległości i to za
                                              friko.Tylko grzybów znowu nie było,mimo zapewnień, tym razem telewizyjnych, o
                                              wysypie tychże(telewizja kłamie)
                                              PS.Jak tam w Twojej okolicy po zapowiadanych w telegazecie gwałtownych burzach ?
                                              U nas burza była piękna-jasno jak w dzień,pioruny waliły wokół a ja noc
                                              spędziłem z 40 kilogramową dobermanką w łóżku.Pozdr.
                                      • hepik1 Re: i o wakacjach, i o komputerze 23.07.03, 06:03
                                        Gość portalu: fortytwo napisał(a):

                                        > Ostatnio widziałam się z forty. Jej córka zdawała na SGGW i czekają na wynik
                                        > egzaminów, obmyślając co robić, jeśli się nie uda. Z miłych rzeczy, które
                                        > czasem spotykają nawet forty, można wymienić wesele koleżanki. Impreza odbyła
                                        > się w pałacyku w Jabłonnej, a więc forty miała coś dla ducha i coś dla ciała,
                                        > bo kuchnia raczej wykwintna i trunki raczej przednie. Ubolewać należy nad
                                        > rzadkością tego rodzaju chwil w życiu forty. Nadmieniam, że forty była bez
                                        > męża, "któren" to mąż był wielce zajęty problemem nadmiaru wolnego czasu, a
                                        > którego uczestnictwo na w/w ślubie i weselu było z góry wykluczone.
                                        > Niestety forty nie wyjeżdża nigdzie i właściwie nie wie, czy jest sens brania
                                        > urlopu, skoro j.w. Córka forty chce wyjechać nad morze do ciotki ( wreszcie z
                                        > chłopakiem); dziecko odpocznie od matki i vice versa.
                                        > Pozdrawiam Was serdecznie, dzięki Ona, że pamiętasz o forty. Jeśli forty
                                        wróci,
                                        >
                                        > na pewno do Was napisze. Miło się czyta Wasze listy i fajnie, że się
                                        trzymacie
                                        > razem.
                                        Trochę dziwny ten post-mam na myśli to forty dwa-intryguje mnie to.I pytanie -
                                        jak zakończyła się historia z egzaminem na uczelnię?Bo po wcześniej opisanych
                                        problemach w szkole średniej córy to SGWW to dosyć wysoko zawieszona poprzeczka?
                                        • Gość: fortytwo Re: i o wakacjach, i o komputerze IP: 217.153.130.* 23.07.03, 09:14
                                          O ile mąż forty jak był palantem ( i nie tylko)to tak został, o tyle córka
                                          forty posiada ambicję i pewne aspiracje; sądzę, że nieco dorosła. Ale zdany
                                          egzamin nie wystarczy, aby być na liście przyjętych. Nie wiem dokładnie jak
                                          było rok temu - mam tylko statystyki; ten rok jednak (ilość kandydatów w
                                          stosunku do ilości miejsc, mimo zwiększonych limitów przekroczyła nasze
                                          oczekiwania)był zaskoczeniem. Nic to - jak mówił Pan Michał (Wołodyjowski)
                                          spróbujemy jeszcze raz za rok lub dwa. Ale frustracje pozostały, przecież miała
                                          się dostać.
                                          Pozdrowienia od forty.

                                          P.S.
                                          Ta poprzeczka musi być wysoko, w celu wzniesienia ego zakompleksionej
                                          dziewczynki i zmuszenia jej do refleksji...może nie jestem taka głupia?!....
                                          skoro zdałam egzamin na SGGW.
                                          • Gość: hepik1 Re: i o wakacjach, i o komputerze IP: *.visp.energis.pl 23.07.03, 19:45
                                            Nie chciałbym być źle zrozumiany-ale czy ambicje i aspiracje są napewno córki
                                            forty czy samej forty.Samo określenie męża forty misię osobiście podoba,choć
                                            teoretycznie powinienem(?) wyrazić jakąś męską solidarność?
                                            • Gość: ol. Re: i o wakacjach, i o komputerze IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 23.07.03, 19:53
                                              Gość portalu: hepik1 napisał(a):

                                              > Nie chciałbym być źle zrozumiany-ale czy ambicje i aspiracje są napewno
                                              córki
                                              > forty czy samej forty.Samo określenie męża forty misię osobiście podoba,choć
                                              > teoretycznie powinienem(?) wyrazić jakąś męską solidarność?

                                              Witam hepiku1, zajrzyj na: turystyka>europa> bal. i eger tanie noclegi........
                                              i odpowiedz na moje dwa słowa do ciebie wysłane 21.07. Pozdrawiam ol.
                                              • Gość: hepik1 Re: Tokaj w Topolcy IP: *.visp.energis.pl 24.07.03, 04:50
                                                Odpowiedziałem tam właśnie ,siłą rozpędu,więc tutaj się powtarzać chyba nie
                                                będę.Gdyby nie satysfakcjonowała Cię moja odpowiedź proponuję dalszą wymianę
                                                poglądów już tutaj.Pozdr.
                                                • Gość: ol. Re: Tokaj w Topolcy IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 25.07.03, 22:47
                                                  Gość portalu: hepik1 napisał(a):

                                                  > Odpowiedziałem tam właśnie ,siłą rozpędu,więc tutaj się powtarzać chyba nie
                                                  > będę.Gdyby nie satysfakcjonowała Cię moja odpowiedź proponuję dalszą wymianę
                                                  > poglądów już tutaj.Pozdr.

                                                  Fajnie,że odpowiedziałeś w obu forach. Widzę, że na szczęście nie poczułeś się
                                                  zbyt urażony moim tonem, bo nie miałem złych intencji. Na sprawy związane z
                                                  uzależnieniami reaguję często bardzo spontanicznie-jestem alkoholikiem i
                                                  trzeźwienie jest dla mnie ogromnie ważne. Na Węgry jadę 1.08. jeśli nic nie
                                                  zmieni moich planów. A Ciebie trudno nie zauważyć tu i tam - nie ma znaczenia
                                                  czy internet mały. Pozdrawiam serdecznie
                                                  • Gość: hepik Re: Tokaj w Topolcy IP: *.visp.energis.pl 26.07.03, 06:58
                                                    Nie tylko nie poczułem się dotknięty a wręcz przeciwnie,najpierw zaintrygowany-
                                                    bo co ma piernik do wiatraka(tak oddalone tematycznie fora) a późnie j nawet
                                                    miło się zrobiło ,że ktoś na te nasze wypociny zwraca uwagę.Zwłaszcza ,że nie
                                                    mam nic do ukrycia a jakaś dwulicowość raczej mi jest obca.
                                                    Życzę udanego pobytu u bratanków.Bardzo lubię ten kraj,byłem tam w ostatnich
                                                    dwu latach czterokrotnie i pomimo bariery językowej sami Węgrzy to przemili
                                                    ludzie,zwłaszcza w mniej skażonych turystycznie rejonach.A na tokaj,egri
                                                    uważaj.Bo można się zapomnieć siedząc w jakiejś piwniczce ,przy cygańskiej czy
                                                    madziarskiej muzyce.A i na kąpieliskach alkoholu sporo i to pod każdą
                                                    postacią.Pozdr.
                                            • Gość: fortytwo Re: i o wakacjach, i o komputerze IP: 217.153.130.* 24.07.03, 13:50
                                              Gość portalu: hepik1 napisał(a):

                                              > Nie chciałbym być źle zrozumiany-ale czy ambicje i aspiracje są napewno
                                              córki
                                              > forty czy samej forty.
                                              Ciepło, ciepło... Forty przegrała swoje życie, a jedyna cenna rzecz jaką
                                              "wyniosła" ze związku to córka. Hepiku, nic na siłę z córką forty i nic bez jej
                                              akceptacji zrobić w dziedzinie edukacji nie można. A dla forty to wielka
                                              radość, że może swojemu dziecku pomóc, zwłaszcza w takiej sprawie.

                                              Samo określenie męża forty misię osobiście podoba,choć
                                              > teoretycznie powinienem(?) wyrazić jakąś męską solidarność?
                                              Kobiety tez bywają "palantami" płci się nie czepiam.

                                              Pozdrawiam Oną,Stacha i Ciebie (w imieniu forty też)

                                              • Gość: stachu34 Re: i o wakacjach, i o komputerze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.03, 20:34
                                                Dzięki za pozdrowienia.To miło że mnie jeszcze pamiętacie.:)
                                                • Gość: hepik1 Re: i o wakacjach, i o komputerze IP: *.visp.energis.pl 25.07.03, 04:21
                                                  Się coś czaisz i obijasz ostatnio.
                                                  • Gość: ONA Re: i o wakacjach, i o komputerze IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.07.03, 23:48
                                                    Hepik! No widzisz - nie tylko mnie sie zdarza zapomnieć pieniędzy. Czy chcesz
                                                    powiedzeć, że pieniądze to świat męski?.. Wyobrażam sobie, co czułeś jak
                                                    wróciłeś do Polski i zapaliłeś tego pierwszego papierosa. Ja, z kolei, po
                                                    prawie półrocznym pobycie w Moskwie, pamiętam, że w tym dniu, w którym
                                                    przyjechałam, zjadłam dwa obiady w ciągu dnia - byłam tak strasznie głodna.
                                                    Ceny tam były naprawdę baardzo wysokie i ciągle byłam głodna. I wiecie co? To
                                                    mi już zostało - jak gdzieś wyjeżdzam, to muszę mieć ciągle jedzenie lub
                                                    perspektywę jego uzyskania. NIe muszę jeść, ale muszę wiedzieć, ze
                                                    potencjalnie mogę zjeść.
                                                    Ale Ci zazdroszcze tego lata fimowego!!! Moje wymarzone wakacje to chodzenie
                                                    po górach (typu alpejskiego) [rano], potem basen/morze. Wieczorami ambitne
                                                    kino, "głębokie" dyskusje i śpiewanie rosyjskich! piosenek (polskie też mogą
                                                    być) przy gitarze... Ale to sie nigdy nie spełni...
                                                    A co do optymizmu - owszem, jestem wielka optymistką - a co? nie widać?
                                                    Pozdrawiam Ciebie, Hepik, Stacha, Fortytwo i Forty i wszystkich innych, którzy
                                                    czytają, też.
                                                    ONA
                                                  • Gość: hepik1 Re: i o wakacjach, i o komputerze IP: *.visp.energis.pl 26.07.03, 06:48
                                                    Jakiś lekko samotny się czuję ostatnio,koledzy AA wyciszyli się jakby
                                                    ostatnio ,przyczaili.Ale w towarzystwie pań całkiem przyjemnie.
                                                    Wspominasz o głodzie w Moskwie-u mnie też była taka przygoda,tyle ,że w
                                                    mniejszej skali.To był początek lat 90,u nas już kapitalizm,tam jeszcze ZSRR.I
                                                    szef wysłał mnie z godziny na godzinę(dosłownie)samolotem do stolicy bratniego
                                                    do niedawna kraju.Miałem wymienić jakieś czeki ,które nie miały pokrycia na
                                                    takie które by je miały.Na drugi dzień miałem być z powrotem.Z paroma dolarami
                                                    w kieszeni siedziałem tam tydzień.W sklepie były wtedy tylko jajka,tak jak
                                                    kiedyś u nas ocet,a sprzedając je pani podała je luzem bez pakowania.Tyle ,że
                                                    zima była to poupychałem je po kieszeniach płaszcza.I pamiętam smak tej
                                                    jajecznicy do dzisiaj.
                                                    A teraz prztyczek-W jednym zdaniu piszesz "To się nigdy nie spełni" a w
                                                    następnym,że jesteś optymistką.Lekka niekonsekwencja?A dlaczego nie miałoby się
                                                    spełnić?Od 1 sierpnia lato filmowe w Kazimierzu Dolnym.Jest tam namiastka
                                                    gór,wąwozy,ostre zbocza a nawet krzyże na wzgórzu(skojarzenie z Giewontem),w
                                                    dole lekkie fale na szerokiej Wiśle i piaszczyste plaże (nie wiem jak w tym
                                                    miejscu z kąpielą)a wieczorem filmy,filmy a biorąc pod uwagę masy ludzi to i
                                                    gitara się znajdzie,może tylko z tymi rosyjskimi piosenkami byłby kłopot,choć
                                                    niekoniecznie.Ja osobiście niedalej jak miesiąc temu kupiłem Okudżawę w
                                                    oryginale a na koncercie jemu poświęconemu na rynku w Krakowie było kilka
                                                    (naście?) tysięcy ludzi.
                                                    Reasumując -prawdziwi optymiści nigdy nie mówią nigdy.Jeśli nie w tym roku to
                                                    w następnym.Pozdr.
                                                  • Gość: ONA Re: i o wakacjach, i o komputerze IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.07.03, 02:04
                                                    Oj, Hepik! Ty to sie musisz wszystkiego czepiać. Owszem może i jest troche
                                                    niekonsekwencji w moich wypowiedziach, ale jedno drugiemu nie przeczy. A może
                                                    marzenia sa po to, by były tylko marzeniami?
                                                    W Kazimierzu byłam. Nie oglądać filmy, ale tak pozwiedzać (z rodziną, mała
                                                    miała wtedy roczek). Miasteczko sympatyczne, ale dłużej niż dwa- trzy dni to
                                                    tam nie ma co robić (wtedy była chyba jakaś plaga komarów, do tej pory to
                                                    pamiętam). A poza tym w takim miasteczku to trzeba być z kimś, a nie samemu...
                                                    i filmy też mieć z kim oglądać... Niestety, ja chyba nie mam z kim. I to jest
                                                    najbardziej przykre i smutne.
                                                    A wiesz, dziś rano włączyłam sobie Okudżawę. (Twóją wypowiedź przyczytałam
                                                    rano). Jest niesamowity. Najbardziej lubię "А как первая любовь...". Masz to
                                                    na płycie? Nieczęsto można usłyszeć ten utwór (choc moge się mylić), mnie
                                                    przeszywa do głębi. A w jaki nastrój wtedy wpadam... Melancholia, zaduma,
                                                    czasem łzy...
                                                    Wiesz, tyle we mnie myśli, różnych przemyśleń. Komu to powiedzieć??? Komu?
                                                    Trudno jest być samemu. Jutro chyba też bedę sama. I nie powiem, że jest mi z
                                                    tym dobrze.
                                                    Sorry za ten nastrój, jak zauważyłeś, jest juz późno, a ja na dodatek
                                                    pozwołiłam sobie zobaczyć dziś film na "Europa, Europa" - "Chora z miłości".
                                                    Podobało mi się. Francuskie kino chyba najbardziej lubię, ten nastrój...
                                                    Pozdrawiam
                                                    ONA
                                                  • Gość: hepik1 Re: i o wakacjach, i o komputerze IP: *.visp.energis.pl 27.07.03, 06:44
                                                    Gość portalu: ONA napisał(a):

                                                    > Oj, Hepik! Ty to sie musisz wszystkiego czepiać. Owszem może i jest troche
                                                    > niekonsekwencji w moich wypowiedziach, ale jedno drugiemu nie przeczy. A może
                                                    > marzenia sa po to, by były tylko marzeniami?
                                                    > W Kazimierzu byłam. Nie oglądać filmy, ale tak pozwiedzać (z rodziną, mała
                                                    > miała wtedy roczek). Miasteczko sympatyczne, ale dłużej niż dwa- trzy dni to
                                                    > tam nie ma co robić (wtedy była chyba jakaś plaga komarów, do tej pory to
                                                    > pamiętam). A poza tym w takim miasteczku to trzeba być z kimś, a nie
                                                    samemu...
                                                    > i filmy też mieć z kim oglądać... Niestety, ja chyba nie mam z kim. I to jest
                                                    > najbardziej przykre i smutne.
                                                    > A wiesz, dziś rano włączyłam sobie Okudżawę. (Twóją wypowiedź przyczytałam
                                                    > rano). Jest niesamowity. Najbardziej lubię "А как l
                                                    > 7;ервая любовь
                                                    > ;...". Masz to
                                                    > na płycie? Nieczęsto można usłyszeć ten utwór (choc moge się mylić), mnie
                                                    > przeszywa do głębi. A w jaki nastrój wtedy wpadam... Melancholia, zaduma,
                                                    > czasem łzy...
                                                    > Wiesz, tyle we mnie myśli, różnych przemyśleń. Komu to powiedzieć??? Komu?
                                                    > Trudno jest być samemu. Jutro chyba też bedę sama. I nie powiem, że jest mi z
                                                    > tym dobrze.
                                                    > Sorry za ten nastrój, jak zauważyłeś, jest juz późno, a ja na dodatek
                                                    > pozwołiłam sobie zobaczyć dziś film na "Europa, Europa" - "Chora z miłości".
                                                    > Podobało mi się. Francuskie kino chyba najbardziej lubię, ten nastrój...
                                                    > Pozdrawiam
                                                    > ONA

                                                    No cóż.Niestety już tak mam.Wyłapuję takie niekonsekwencje a potem nie
                                                    potrafię się powstrzymać aby światu ogłosić rezultat mej bystrości.Dzięki
                                                    temu ,sam zdaję sobie z tego sprawę,sprawiam przykrość najbliższym i nie
                                                    tylko.Nawet takie jedno forum "dzięki" tej przypadłości doprowadziłem w
                                                    zasadzie do upadłości.Z czego dumny nie jestem,choć zalatywało tam w końcówce
                                                    jakąś sektą,która się też potem ujawniła-można tam zostać w bardzo prosty
                                                    sposób "księdzem" a potem "biskupem"Tak mówi ich statut.
                                                    Co do Kazimierza-tak tylko rzuciłem hasło,bo jest on (festiwal)nachalnie
                                                    reklamowany w TVP i w życiu bym tam nie pojechał.Gdy za coś bierze się
                                                    telewizja to jest to już czysta komercja aż do bólu.W Kazimierzu byłem na
                                                    początku lat 80 ubiegłego stulecia(zawsze się wzruszam-gdy mogę tak napisać-ale
                                                    nie każdemu jest dane żyć na przełomie wieków:}} i robiłem tam zdjęcia do pracy
                                                    dyplomowej.I było to malutkie,puściutkie miasteczko,z gdzieniegdzie tylko
                                                    jakimś malarzem uwieczniającym na płótnie kamieniczki w rynku, ożywające tylko
                                                    w dzień targowy,gdy rynek zapełniał się furmankami,końmi i autentycznymi
                                                    chłopami z okolicznych wiosek.Podejrzewam ,że tego targu nie ma już na rynku a
                                                    już na pewno nie przyjeżdżają tam furmankami.
                                                    Okudżawa-to znowu dla mnie lata siedemdziesiąte.Wtedy dochodził jeszcze taki
                                                    smaczek czegoś nie dokońca dozwolonego,u naszego Wielkiego Brata był on czymś w
                                                    rodzaju desydenta.Lubię słuchać piosenek w jego własnym wykonaniu ale była też
                                                    płyta,gdzie śpiewają nasi aktorzy,niestety nie mogę jej nigdzie znaleźć a już
                                                    trochę jej szukałem w internecie i w Empikach.A moja ulubiona-to o
                                                    szariku,który uletieł.(Jak w komputerze uzyskuje się rosyjską trzcionkę-byłem
                                                    zaskoczony ,gdy ujrzałem ją w Twoim poście?)
                                                    Filmy francuskie-też lubię.Niedalej jak w ubiegłym tygodniu kupiłem
                                                    wreszcie "Amelię" na kasecie VHS.W kinie jakoś przegapiłem a raczej brak czasu
                                                    nie pozwolił się tam wybrać(przegapić było trudno,jeśli się ma 3 multipleksy
                                                    pod nosem).Jeszcze dwa tygodnie kaseta kosztowała 36 zł teraz staniała do 19,90
                                                    i doszedłem do wniosku ,że to jest już ten czas.Jedyne co razi to polski lektor
                                                    bo film świetny,nie wstydzę się tego powiedzieć.Może kiedyś zobaczę w wersji
                                                    oryginalnej-DVD też tanieją.
                                                    A,stałe łącze mam już za płotem.Wczoraj zjawiła się ekipa kablarzy,znienacka
                                                    całkowicie.Kabel dociągnęli do płotu właśnie,skrzynkę rozdzielczą postawili-ale
                                                    najpierw lekko zaprotestowała żona-że sobota ,dom posprzątany i nikt w ścianach
                                                    wiercił nie będzie a potem zaprotestował sąsiad,że skrzynka stanęła na jego
                                                    jeszcze terenie,choć już za płotem a nikt go o zgodę nie prosił.Obiektywnie
                                                    zresztą miał rację.Wykombinował sobie ,że dzięki temu jemu samemu założą za
                                                    darmo.I zapewne tak się stanie,tylko nie wiadomo teraz kiedy a ja dzięki temu
                                                    wzbogacę konto TP SA o kolejne setki złotych.
                                                    Marzenia są po to by je spełniać a nie tylko po to by były marzeniami.Inna
                                                    sprawa,że są takie ,które zawsze niespełnionymi zostaną.Chciałem zawsze
                                                    zobaczyć Przystanek Woodstock Owsiaka.Wczoraj starsza córa zaczęła namawiać na
                                                    wyjazd do Żar z jej znajomymi.(Potrzebny mój samochód ze mną jako kierowcą)Ale
                                                    opór z strony mojej żony na nasz wyjazd widzę dosyć silny i raczej marzenie się
                                                    nie spełni.A za rok będę jeszcze starszy i jeszcze mniej tam będę tam pasował.
                                                    Samotność-temat zbyt poważny ale nasze pisanie jakąś namiastką walki z nią
                                                    jest,czyż nie tak? POZDR.
                                                  • Gość: ONA Re: i o wakacjach, i o komputerze IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.07.03, 23:34
                                                    Witaj Hepik!
                                                    Najpierw o komputerze (w kontekście stałego łącza). Mniej wiecej miesiąc temu
                                                    przyszedł fachowiec zakładać stałe łącze. Były problemy z CD. Komputer do
                                                    naprawy. Naprawili - a właściwie nie - bo ich zdaniem wszystko było OK
                                                    (rzeczywiście, w serwisie osobiście sprawdzałam, że działa). Ponownie
                                                    przyjeżdża fachowiec od stałego łącza. Wkłada swoją płytę - CD nie działa. Ja
                                                    zdziwiona wielce (bo przecież działało!). Ale nic - zawożę drugi raz. Na
                                                    miejscu sprawdzają - mówią, że działa. OK. Zawożę do domu. Sprawdzam. NIe
                                                    działa!!! NO i co teraz??? Normalnie jestem w kropce. Przecież nie zawiozę
                                                    jeszcze raz do sewisu! Wezmą mnie tam za wiadomo kogo... Hepik! Poradź coś.
                                                    Wkrótce sierpień. Nie będę miała już pakietu internetowego z TP SA. I w
                                                    sierpniu miałam korzystać za darmo! Co robić? MOże zaprosić fachowca do domu?
                                                    Za sam dojazd 50 zł trzeba jednak zapłacić.
                                                    Teraz o prozie życia - mąż od srody nie daje znaku zycia. W środę ostatni sms
                                                    (m. in. o tym, że ma kłopoty z komórką). Od piątku wieczór dzwonię na komórkę
                                                    i stacjonarny i nic. Nikt nie odbiera. Wysłałam e-maile i nic. Brak
                                                    odpowiedzi. Jak myślisz, czyżby???... NO cóż, zobaczymy co będzie dalej.
                                                    Wiesz, ten targ w Kazimierzu dalej jest! byłam tam w ubiegłym roku i wyszłam
                                                    raniutko, żeby nagrać na video. Było tak jak piszesz... Bardzo sympatyczne
                                                    wrażenie na mnie ten targ zrobił.
                                                    Piosenka про шарик też niezła. A jak Ty ją rozumiesz?
                                                    A "Amelia" szczerze mówiąc jakoś nie zawładnęła mną. Jak wszystko jest takie
                                                    piękne i cacy, to mnie jakoś przestaje pociągać. W "minorze" jest więcej
                                                    treści, niż w "majorze" - ktoś tak kiedyś powiedział i w zupełności się z tym
                                                    zgadzam. Poza tym - to jakaś zupełna abstrakcja, jak dla mnie. Ale ogólnie,
                                                    oczywiście, film dobry. Niestety, nie widziałam "Godzin" czego bardzo załuję.
                                                    Co do Twojego wyjazdu z córką - to żona nie mogłaby/ nie chciałaby zostać w
                                                    domu?
                                                    A co odczuwasz, gdy spełnia się Twoje marzenie? Bo ja czasem pustkę. Że już i
                                                    co dalej?
                                                    Samotność - temat zbyt poważny, piszesz. Owszem, poważny. I ważny, dodałabym.
                                                    Nie przeczę - chętnie podyskutowałabym.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: hepik1 Re: i o wakacjach, i o komputerze IP: *.visp.energis.pl 28.07.03, 06:25
                                                    Trochę dziwna historia.Bo akurat wczoraj w ciągu dnia po głowie mi Twój mąż po
                                                    głowie chodził.Zastanawiałem się mianowicie,że jakoś enigmatycznie piszesz o
                                                    nim czy dalszych perypetiach związanych z jego nałogiem.Nawet sprawdziłem czy
                                                    cokolwiek wyjaśniłaś na zakończenie starego wątku co się dzieje w Waszym
                                                    małżeństwie.I zastanawiałem się czy on czytał tamte posty,bo przecież był
                                                    kiedyś taki okres ,że sam zabierał głos w swojej sprawie.
                                                    Gdy pisałaś o urlopie to też gdzieś się tam przewinął czyli spędziliście go
                                                    razem.Myślałem,że po prostu nie chcesz o nim pisać by nie zapeszać więc też nie
                                                    pytałem.A teraz wydaje mi się,że trochę strusią metodę przyjęliście
                                                    oboje,udając ,że problemu nie ma albo sam w jakiś cudowny sposób
                                                    zniknął.Trochę tak jak małe dzieci,które zamykają oczy i udają,że ich nie ma i
                                                    ich też nikt nie widzi.
                                                    Co myślę o jego zniknięciu?To samo co TY.Ten wariant Ty przerabiałaś nie raz a
                                                    jeden raz już wspólnie w wątku pomocowym.Pijąc w taki sposób czyli ciągami z
                                                    dłuższymi okresami abstynencji tak to będzie wyglądało zawsze.Kiedyś
                                                    napisałaś,że nie masz ochoty do tamtego wątku wracać ale tam już praktycznie
                                                    wszystko zostało powiedziane i ciągle to jest aktualne.Smieci zamiecionych pod
                                                    dywan wprawdzie nie widać ale one tam są.I możesz udawać,że on Cię nie
                                                    obchodzi,że jego los jest Tobie obojętny ale tak nie jest i znowu sobie
                                                    fundujesz wszystkie przeżycia z szukaniem,wizytami w szpitalu itp.
                                                    Z 4 tygodnie temu w Dużym Formacie był bardzo dobry artykuł o
                                                    uzależnieniach "Moja heroina"Napisany przez lekarza uzależnionego wprawdzie od
                                                    narkotyków ale mechanizm uzależnień jest identyczny jak przy alkoholu.I w
                                                    internecie on też gdzieś jest ,niestety nie podam teraz linku do niego,może
                                                    ktoś pomoże.Była też dosyć burzliwa dyskusja na forum.To znajdziesz na tym
                                                    forum bez kłopotu.
                                                    W temacie komputer,stałe łącza-moja wiedza jest bardzo skromna.Tutaj nie wiele
                                                    mogę pomóc.Tak jak w samochodzie wiem gdzie wlewa się paliwo,płyn do
                                                    spryskiwacza(no może jeszcze parę rzeczy)tak w komp.wiem gdzie się go włącza i
                                                    gdzie kliknąć by wejść na forum.A co do fachowców,różnych zresztą maści-to
                                                    adekwatne słowo,które mi się bardzo podoba-diletanti(tak z włoska przynajmniej
                                                    brzmi)
                                                    Tematy -samotność,film,piosenka muszą poczekać,zrobiło się późno a pisanie
                                                    szło dzisiaj bardzo opornie.Wiesz jest taka modlitwa o pogodę ducha-odmawiana
                                                    przez alkoholików (trzeźwych)"Boże ,użycz mi pogody ducha,abym godził się z tym
                                                    czego zmienić nie mogę<zmieniał to co mogę zmienić,<i mądrości by odróżnić
                                                    jedno od drugiego.Mnie w trudnych momentach pomaga".A więc życzę pogody ducha.
                                                  • Gość: ONA Re: i o wakacjach, i o komputerze IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.07.03, 07:08
                                                    Oboje nie mieliśmy racji - okazało sie, że był na wyjeździe, o czym po prostu
                                                    nie wiedziałam. I tyle.
                                                    Ale spodziewałam się, ze Twoja wypowiedź będzie właśnie taka. NAwet
                                                    zauważyłam, że sie upajasz pisząc o wszystkim co związane z alkoholem. A może
                                                    próbujesz w ten sposób rozgrzeszyć siebie? W końcu 20 lat chlania wymaga tego.
                                                    A że Twój powrót bo trzeźwości trwa nie znowu aż tak długo, to to
                                                    wszystko "złe" siedzi w Tobie jeszcze. NIe jest tak?
                                                    "Strusią metodę", "chowanie głowy w piasek"? - a co, przepraszam, mam robić?
                                                    Po prostu zyję, zyję normalnymi problemami normalnego człowieka, a Ty na siłę
                                                    chcesz we mnie ten cały alkoholizm, i wszystko co się z nim wiąże, wtłoczyć. A
                                                    co? Rozdrabnienie wszystkiego na czynniki pierwsze, tylko po to by po raz
                                                    kolejny (jeden raz mi juz wystarczył za co wielkrotnie dziękowałam i juz
                                                    więcej nie będę, bo jak wiem tego też nie lubisz) jeszcze raz przechodzić
                                                    przez to wszystko - tzn. mysleć tylko o tych problemach? TO jest wyjście?
                                                    NAwet nie próbowałeś mnie pocieszyć - od razu "wyrok".
                                                    Mimo wszystko pozdrawiam
                                                    ONA
                                                  • Gość: hepik1 Re: i o wakacjach, i o komputerze IP: *.visp.energis.pl 29.07.03, 20:42
                                                    O rany,ile agresji na raz.Nie chciałem i nie takie były moje intencje.Ja nie
                                                    jetem duchem św czy nieomylnym Bogiem.Przyznasz ,że sytuacja gdy mąż wyjeżdża
                                                    nagle,nie daje znaku życia przez dwa dni nie jest sytuacją normalną.Zwłaszcza
                                                    dzisiaj,gdy istnieją takie środki łączności jak tel kom.Zresztą o ile pamiętam
                                                    to nawet nie napisałem,że on zapił.Napisałem,że myśle to samo co TY.Sprawdzę to
                                                    zachwilę.A Twoja gwałtowna reakcja też o czymś świadczy.Tylko czemu akurat
                                                    wyładowałaś się na mnie?Byłem pod ręką?Pozdr.
                                                  • Gość: oli Re: i o wakacjach, i o komputerze IP: *.visp.energis.pl 29.07.03, 21:38
                                                  • Gość: hepik1 Re: Już nie o wakacjach IP: *.visp.energis.pl 30.07.03, 05:47
                                                    Gość portalu: ONA napisał(a):

                                                    > Oboje nie mieliśmy racji - okazało sie, że był na wyjeździe, o czym po prostu
                                                    > nie wiedziałam. I tyle.
                                                    > Ale spodziewałam się, ze Twoja wypowiedź będzie właśnie taka. NAwet
                                                    > zauważyłam, że sie upajasz pisząc o wszystkim co związane z alkoholem. A może
                                                    > próbujesz w ten sposób rozgrzeszyć siebie? W końcu 20 lat chlania wymaga
                                                    tego.
                                                    > A że Twój powrót bo trzeźwości trwa nie znowu aż tak długo, to to
                                                    > wszystko "złe" siedzi w Tobie jeszcze. NIe jest tak?
                                                    > "Strusią metodę", "chowanie głowy w piasek"? - a co, przepraszam, mam robić?
                                                    > Po prostu zyję, zyję normalnymi problemami normalnego człowieka, a Ty na siłę
                                                    > chcesz we mnie ten cały alkoholizm, i wszystko co się z nim wiąże, wtłoczyć.
                                                    A
                                                    > co? Rozdrabnienie wszystkiego na czynniki pierwsze, tylko po to by po raz
                                                    > kolejny (jeden raz mi juz wystarczył za co wielkrotnie dziękowałam i juz
                                                    > więcej nie będę, bo jak wiem tego też nie lubisz) jeszcze raz przechodzić
                                                    > przez to wszystko - tzn. mysleć tylko o tych problemach? TO jest wyjście?
                                                    > NAwet nie próbowałeś mnie pocieszyć - od razu "wyrok".
                                                    > Mimo wszystko pozdrawiam
                                                    > ONA

                                                    "Jak myślisz,czyżby???..."Trzy pytajniki i wielokropek.
                                                    Odpisałem-"Myślę to samo ,co TY."I na tym wtedy swoją wypowiedź powinienem
                                                    zakończyć.Wiesz ,na terapi jest m.in taka zasada -nie udzielamy rad,nie
                                                    krytykujemy,mówimy tylko o swoich doświadczeniach.Jak mądre to zasady można
                                                    docenić właśnie w takich wypadkach jak wyżej.Mój post pisany w jak najlepszej
                                                    intencji został odebrany jakby to był napad na Ciebie,na Twojego męża.I Twoja
                                                    reakcja patrząc nawet na godzinę wysłania Twojego postu była bardzo
                                                    emocjonalna.Myślę ,że było to odreagowanie Twoich niepokojów ,w sumie 4 dniową
                                                    nieobecnością i niedawaniem znaku życia męża.I dodatkowo tym,paradoksalnie,że
                                                    wrócił trzeźwy,że ciężko pracował a Ty go tak niesłusznie podejrzewałaś o
                                                    najgorsze.Postępując tak, podejrzewam,że z premedytacją ,zafundował parę dni
                                                    strachu i na zakończenie jeszcze poczucie winy.Chyba ,że przyjąć,że interesy
                                                    prowadził w środku puszczy,gdzie nie było zasięgu,najbliższa poczta z powodu
                                                    choroby naczelnika była zamknięta a jedyna budka tel.w wiosce do której dotarł
                                                    była na żetony,których nie można było kupić.
                                                    Chcesz tego czy nie,jesteś osobą współuzależnioną,podatną na manipulacje
                                                    alkoholika.Podejrzewam,że więcej o tych sprawach mogłaby napisać na przykład
                                                    forty i napewno byłaby bardziej wiarygodna niż ja.
                                                    Nie ukrywam,że Twoje opinie mnie zabolały-nie wydaje mi się,żebym się upajał
                                                    pisząc o alkoholiźmie.Jeśli w tym wątku znajdziesz mój post w którym piszę o
                                                    alkoholu-to bym się zdziwił.Pisaliśmy o wschodach słońca nad morzem i gwiazdach
                                                    na niebie podczas nocnych projekcji filmowych.A w prozie o klopotach z stałym
                                                    łączem.
                                                    Nie wykluczone ,że "zło "jest we mnie a mój okres trzeźwości jest krótki ,i że
                                                    moją winą jest to ,że nie próbowałem Cię pocieszyć.Napewno nie jest moim
                                                    zamiarem obrzydzenie Tobie męża w celu doprowadzenia do rozwodu i zajęcia jego
                                                    miejsca u Twego boku.Ale dobrymi chęciami i zamiarami piekło wybrukowane.Tak
                                                    mówią starzy i mądrzy ludzie.
                                                    Staję się teraz złośliwy,więc kończę by nie przegiąć.Ale zupełnie niepotrzebnie
                                                    zafundowałem sobie noc z problemami.Pozdr.
                                                  • Gość: kubek34 Re: Już nie o wakacjach IP: 212.160.236.* 30.07.03, 10:00
                                                    Witaj !!!
                                                    Cóż hepik - przyznam całkowitą rację ....
                                                    pozdrawiam
                                                  • Gość: forty Re: Już nie o wakacjach IP: 217.153.130.* 30.07.03, 10:49
                                                    Wspomnieliście o mnie i oto jestem.
                                                    Ona nie miej pretensji do Hepika, choć to co napisał mnie też by wkurzyło (na
                                                    Twoim miejscu). Przez takie właśnie problemy przeżywam rozdwojenie osobowości;
                                                    raz jestem forty, raz - fortytwo. Oczywiście po kolejnym występie szanownego
                                                    małżonka,a do tego jeszcze czuję niesmak po wezwaniu policji i odesłaniu w/w do
                                                    Izby, ponieważ spał pod drzwiami, nie mogąc ich otworzyć(tak go zostawili
                                                    koledzy). A niesmak czuję do siebie.
                                                    Mija już trzeci tydzień "spokoju", a ja staram się dojść do siebie. Chyba
                                                    wpadłam w depresję, bo za dużo tych niepowodzeń na mojej drodze.
                                                    Ostatnio przeczytałam coś o potrzebach emocjonalnych, a raczej o ich właściwym
                                                    określeniu i umiejętności ich zaspokajania - to było w kontekście
                                                    odpowiedzialności żon alkoholików za nich samych. ...Co ten biedak teraz robi,
                                                    kto się zajmie nieszczęśnikiem, może mu czego potrzeba????....
                                                    Od tej pory ciągle mi to chodzi po głowie, czy moje potzeby były kiedykolwiek
                                                    brane pod uwagę i czy w ogóle "zgłaszałam" komuś o ich istnieniu.
                                                    Cóż za egocentryczne wypowiedzi z mojej strony! Nie mam ochoty być sobą, rzygać
                                                    mi się chce, jak przypominam sobie, że ja to ja.
                                                    Droga Ona, Twoje życie nie było łatwe i będzie, podobnie jak wszystkich kobiet
                                                    i mężczyzn związanych z alkoholizmem. Czytam czasem posty..."on pije, ale ja go
                                                    kocham; jak mogę mu pomóc".. i wtedy chce mi się wyć ze śmiechu i żalu.
                                                    Do "przeczytania" w następnej fazie.
    • Gość: Masza33 Re: Już nie o wakacjach IP: 195.85.227.* 30.07.03, 12:54
      Nie kłóćcie się! – bardzo proszę. Czytam Wasze posty w tym i innych wątkach od
      prawie miesiąca, nie odzywam się sama, bo wiele nowego nie mam do dodania.
      Jestem w sytuacji takiej jak ONA, chociaż moje przejścia są na pewno mniej
      dramatyczne, bo pił nie mąż a tzw. wieloletni narzeczony. Rozeszliśmy się, tym
      razem chyba na dobre, chociaż po wszystkich doświadczeniach, ciągach,
      odejściach powrotach wiem już, że trudno o stuprocentowo pewne decyzje.

      B. dużo dowiedziałam się na tym forum, przeczytałam x historii, w których
      widziałam odbicie naszego związku. Wasz „dialog” na forum to jeden z
      optymisteczniejszych, z obu stron ludzie, którzy o walczą o swoje i bliskich
      życie. A życie jakie jest, każdy widzi. Można walczyć ze wszystkich sil, a
      flaszka i tak okazuje się silniejsza, a my – bezradne.
      ONA, nie dziwię się, że wkurzyłaś na Hepika, ale w tym co mówi jest – niestety –
      mnóstwo racji. Gdyby ktoś z jego doświadczeniem tak się do mnie odezwał 4, 3
      czy 2 lata temu może byłoby mniej bólu i złości. Pozdrawiam, trzymam kciuki za
      wszystkich.
      • Gość: stachu34 Re: Już nie o wakacjach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.03, 22:50
        „Teraz o prozie życia - mąż od srody nie daje znaku zycia. W środę ostatni sms
        (m. in. o tym, że ma kłopoty z komórką). Od piątku wieczór dzwonię na komórkę
        i stacjonarny i nic. Nikt nie odbiera. Wysłałam e-maile i nic. Brak
        odpowiedzi. Jak myślisz, czyżby???... NO cóż, zobaczymy co będzie dalej.”

        Już wiemy co było dalej...a ja wiem jak było naprawdę.
        Zachowania alkoholików są standardowe. Są podobni do siebie jak bliźniaki
        jednojajowe.
        Tak samo to odebrałem,Hepik jak Ty. Jestem przekonany że gościu chlał, i dla
        świętego spokoju zadekował się aby nikt mu nie przeszkadzał.
        Po uzupełnieniu braków alkoholu wrócił, a swoją nieobecność uzasadnił
        wyjazdem. Koniec!!!!
        Stu pijących alkoholików na stu, miało podobne doświadczenia. Takie zachowanie
        jest standardem wśród pijących .




        • Gość: hepik1 Re: Już nie o wakacjach IP: 62.29.232.* 31.07.03, 20:51
          Gość portalu: stachu34 napisał(a):

          > „Teraz o prozie życia - mąż od srody nie daje znaku zycia. W środę ostatn
          > i sms
          > (m. in. o tym, że ma kłopoty z komórką). Od piątku wieczór dzwonię na komórkę
          > i stacjonarny i nic. Nikt nie odbiera. Wysłałam e-maile i nic. Brak
          > odpowiedzi. Jak myślisz, czyżby???... NO cóż, zobaczymy co będzie dalej.”
          >
          > Już wiemy co było dalej...a ja wiem jak było naprawdę.
          > Zachowania alkoholików są standardowe. Są podobni do siebie jak bliźniaki
          > jednojajowe.
          > Tak samo to odebrałem,Hepik jak Ty. Jestem przekonany że gościu chlał, i dla
          > świętego spokoju zadekował się aby nikt mu nie przeszkadzał.
          > Po uzupełnieniu braków alkoholu wrócił, a swoją nieobecność uzasadnił
          > wyjazdem. Koniec!!!!
          > Stu pijących alkoholików na stu, miało podobne doświadczenia. Takie
          zachowanie
          > jest standardem wśród pijących .

          > Stachu!Chyba za ostro tym razem pojechałeś po bandach.Potraktuj to jako
          informację zwrotną,myślę ,że jako AA wiesz o co mi chodzi.Zauważyłem,że czasami
          jesteś w takim stanie psychicznym,że Twoje opinie są bardzo ostre,niekoniecznie
          adekwatne do sytuacji.Dzisiaj do południa korzystając z wolnego czasu
          przeczytałem w całości wątki,które wiwindowałem zresztą do góry i tam takie
          wejścia też ci się zdarzały.Czasami tak się zdarza i mnie,coś nie doczytamy
          dokładnie,w pośpiechu,mamy coś innego na głowie, coś innego nas denerwuje i
          reagujemy zbyt emocjonalnie.Nie wymagajmy od innych by od razu zrozumieli to,co
          i nam przychodziło zrozumieć z trudem.
          Być może czasami chcemy pomóc na siłę,w czasie gdy ktoś tej pomocy wcale nie
          chce.I denerwujemy się,kiedy dla nas prawda oczywista jest negowana.
          Pisałem już ,że reakcja Onej mnie zabolała.Miałem wątpliwości czy akurat wbrew
          moim intencjom napisałem jakieś bzdury.Ale posty Forty,Maszy czy z innej
          pozycji Kubka,potwierdziły,że nie cała wina jest po mojej stronie.(o ile tu
          można mówić o jakiejś winie-czyjej kolwiek zresztą)
          Wydaje mi się ,że rozumię Oną(kiepsko to się odmienia)Bo to nie jest tak,że
          mąż już nic ją nie obchodzi a jego nieobecności są jej obojętne i nic jej nie
          robią.Nawet gdy to sobie próbuje wmówić to jest inaczej.Nawet Forty,która co do
          swego męża straciła wszelkie nadzieje pisze ile ją kosztują jego wyskoki.
          Ona nie chce wracać do starych wątków.Myślę ,że szkoda.Być może już do końca
          się obrazi na mnie ale zacytuję:
          "Nie chcę tego widzieć,więc po prostu oddalam problem.A tak wogóle to strasznie
          to wszystko przeżywam"-21.01.2003
          i jeszcze jeden;
          "Nie mam z nim żadnego kontaktu-nie wiem gdzie jest i co robi.Jego telefon
          stacjonarny jest wyłączony a ładowarka do jego telefonu jest u mnie.Czekam,choć
          sama nie wiem na co"- 31.03 2003
          "...i zawsze jest tak samo.Chyba mam już tego dosyć.No więc staram się-dużo
          pracy,odganianie złych myśli i udawanie przed światem,że wszystko jest
          super.Tylko czy sił mi starczy???"-29.03.2003
          Mając to wszystko gdzieś w pamięci, napisałem to co napisałem a co tak ONĄ(JĄ)
          zdenerwowało.Ale również z powyższym, miała prawo do takiej reakcji.
          Teraz zamilkła mając żal do mnie ale chyba i do innych ,którzy zabrali głos
          już po tym całym incydencie.Mam nadzieję,że nie napisze żeby się w końcu od
          niej odp...ć,bo być może takie myśli już po głowie krążyły.A jeśli tak -to
          trudno,może za jakiś czas zmieni zdanie.
          Stare wątki podniosłem,bo na to zasługują.Ten "Do Stacha"rozpoczęty przez
          Forty działa na mnie terapeutycznie-gdy przez głowę przelatuje mi myśl-jedno
          piwo mi nie zaszkodzi-poczytam i przechodzi.Jeśli moja rodzina nie przechodziła
          aż takich horrorów to może niewiele brakowało by i tego doświadczyła.
          Trochę być może zbyt emocjonalnie podszedłem dzisiaj do tematu,może trochę
          nieskładnie ale mam nadzieję na zrozumienie moich intencji.POZDR

          >
          >
          >
          • Gość: stachu34 Re: Już nie o wakacjach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.03, 23:42
            NIe uważam że to są ostre słowa.Jasne że można było wszystko "owinąć w
            bawełnę",podać ładnie przybrane.Ale po co?
            Czasem jest lepiej jak zaboli, aby potem mniej bolało.
            Może szerzej to uzasadnię nie co później,może w niedzielę...
            • Gość: hepik1 Re: Już nie o wakacjach IP: *.visp.energis.pl 01.08.03, 04:46
              Tego właśnie nie jestem pewien,to nie Ona jest alkoholikiem,więc to nie ją
              musi boleć.Ale poczekam na uzasadnienie Twojego zdania.Cieszę się że
              zareagowałeś spokojnie na moją ,mimo wszystko krytykę.POZDR>
              • Gość: forty Re: Już nie o wakacjach IP: 217.153.130.* 01.08.03, 09:42
                Chociaż to nie o Onej mówiliście źle, ma Wam za złe, bo to także część jej
                samej i jej własna kolejna porażka.
                Może jest również tak, że "tylko ja mogę krytykować mojego męża (mam prawo,
                ciężko na nie zapracowałam)a innym wara". Znacie to, bo ja trochę.
                Na rozdrożach emocjonalnych ciężko się stoi. Każdy wybór wydaje się niewłaściwy.
                Pozdrawiam
                • Gość: hepik Re: Już nie o wakacjach IP: *.visp.energis.pl 01.08.03, 19:53
                  Tak to chyba a nawet napewno wygląda.Kto może wiedzieć lepiej niż Ty?Oprócz
                  oczywiście bezpośrednio zainteresowanej.Podejrzewam,że teraz myśli po co mi to
                  było,to całe pisanie?Ale to przejdzie i może się jeszcze odezwie?Mam taką
                  nadzieję,bo ją polubiłem.Pozdr.
                  • Gość: stachu34 ...do Hepika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.03, 21:27
                    Większość naszego społeczeństwa w ogóle nie zdaje sobie sprawy z tego, że
                    alkoholizm to choroba całej rodziny a nie tylko jednego z jej członków. Aby to
                    zrozumieć należy przyjrzeć się funkcjonowaniu rodziny z problemem alkoholowym
                    i sprawa staje się oczywista.
                    W takiej rodzinie nie jest możliwy stały jej rozwój. Jest zamknięta na
                    kontakty z zewnątrz, a relacje między jej członkami opierają się na względnej
                    szczerości (to wymaga podkreślenia). Taka dysfunkcjonalność nie pojawia się
                    nagle, a ma charakter rozwojowy. W początkowym okresie problem alkoholizmu
                    jest minimalizowany. Tak, więc w ocenie całości obie strony (powiedzmy mąż i
                    żona, bo zazwyczaj to ich dotyczy w głównej mierze) mają zafałszowany obraz.
                    Na to wszystko nakłada się rozwinięty już u alkoholika „dar” oszukiwania i
                    kłamania,
                    A dając się oszukiwać i wierząc można doprowadzić do tego, że on (alkoholik)
                    dojdzie do przekonania, że potrafi wszystkich przechytrzyć. To jest jeden z
                    elementów prowadzący w prostej linii do rozwoju choroby, a przecież nie oto
                    nam chodzi.
                    Mówienie na ten temat otwarcie nawet w dosyć brutalny sposób, pozwala na
                    uproszczenie i zapobiega niepotrzebnemu gmatwaniu całości sprawy. Dlatego też
                    jestem przeciwnikiem ubierania czegokolwiek, co dotyczy alkoholizmu w piękne
                    słówka.
                    Jeżeli zaś chodzi o mój stan psychiczny, to mam nadzieję jest poprawny.
                    Pozwala mi na bezpieczne życie obok alkoholu (nie udaję, że go nie ma).
                    Pozwala mi także na rozpoczęcie szóstego roku, już trzeźwości, bo również
                    odróżniam trzeźwość od abstynencji. Dla mnie są to dwie różne sprawy. To na
                    razie tyle...
                    Pozdrawiam.


                    • Gość: stachu34 Re: ...do Hepika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.03, 21:38
                      p.s.
                      Hepik przepraszam Cię, ale powinienem chyba to wkleić po Twoim poście z dn.
                      01.08.
                      ale nie chciałem, bo zburzyłoby to ciągłość wypowiedzi.
                      • hepik1 Re: ...od hepika 03.08.03, 07:19
                        Eee,Stachu to nie ma najmniejszego znaczenia.Pamiętałem o obietnicy dłuższej
                        wypowiedzi,zapowiadanej na niedzielę a już w sobotę zrealizowanej.Mam jednak
                        nadzieję,że ta przedterminowość nie ma żadnego związku z historią(krwawą
                        niestety)pewnego indyka.Tak mi się skojarzyło-bo na obiad dzisiaj mam roladę z
                        piersi tego ptaka nadziewaną mięsem mielonym wiep.-woł.
                        A wracając do sedna to mam takie wrażenie,że zatytułowałeś post "do hepika"
                        ale niekoniecznie i nie do końca jest to skierowane do mnie.Bo ja o tym
                        wszystkim wiem i co więcej w pełni się z tym zgadzam.Tylko czasami się
                        zastanawiam czy my czasem nie mieszamy za bardzo terapi ,mitingu ,gabinetu
                        psychologa czy wreszcie słuchatelnicy.To tylko rozmowa w internecie.Ja
                        przynajmniej nie poczuwam się do tego,że niosę jakieś posłanie mające wybawić
                        świat od alkoholizmu.Jeśli coś ,co napiszę ,komuś da do myślenia,zastanowienia
                        to już bardzo dobrze.A sam też korzystam w różny ,zresztą sposób,z tych naszych
                        historii.
                        W ostatnim zdaniu Twojego postu powiało jednak trochę chłodem.Ale może to
                        tylko moje wrażenie.Nie gniewaj się ale masz coś takiego,że czasami
                        radykalizujesz swoje wypowiedzi i brzmią one ,niezależnie od treści,poprostu
                        mało sympatycznie.Bo to co zawarłeś w tamtym poście było już dawno w innych
                        tzw.pomocowych wątkach.Po prostu sam czasami owijasz w inne słowa by nie
                        brzmiało brutalnie a czasami walisz prosto z mostu.I nie jest to zarzut-po
                        prostu rozmawiamy.
                        Ze spraw bieżących to kablarze doprowadzili końcówkę swego kabla do mojego
                        domostwa.W telewizorze śmiga z 40 programów a przy komputerze zainstalowane
                        zostało gniazdko do łącza stałego.Aby to jednak zadziałało potrzebna jest inna
                        ekipa fachowców,która nie wiadomo ,na dzisiaj,kiedy się zjawi.A jak wynika z
                        postów Onej,jeszcze z przed czasu delegacji mężą,fachowcy mają też problemy z
                        podłączeniem i zwalają na usterki techn." powstałe na łączach poza granicami
                        naszego kraju".
                        Miłej niedzieli życzę,u mnie zapowiadającej się upalnie.
                        • Gość: stachu34 Re: ...od hepika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.03, 10:14
                          Witaj Hepik
                          Powiem szczerze, jak przeczytałem, co masz na obiadek, to „ślinka mi
                          pociekła”. Nie napisałeś wprawdzie o dodatkach, ale i tak sobie wyobrażam.
                          Ja „kocham” wszelkiego rodzaju surówki.
                          Oczywiście post jest nie tylko do Ciebie, a do każdego, kto chce zastanowić
                          się nad tym problemem. Nawet bardziej kieruję go do Onej, ponieważ obawiam
                          się, że mogłem ją dotknąć.
                          Nie miałem takiego zamiaru i w tym miejscu, jeżeli tak się stało, chciałem
                          przeprosić.
                          Zdaję sobie sprawę, że ton mojej wypowiedzi był dosyć ostry. Powodem zaś tego
                          były słowa zawarte w poście Onej, może zacytuję: „ NAwet zauważyłam, że sie
                          upajasz pisząc o wszystkim co związane z alkoholem. A może próbujesz w ten
                          sposób rozgrzeszyć siebie? W końcu 20 lat chlania wymaga tego.
                          A że Twój powrót bo trzeźwości trwa nie znowu aż tak długo, to to
                          wszystko "złe" siedzi w Tobie jeszcze. NIe jest tak?”
                          Dla trzeźwiejącego alkoholika nie ma nic ważniejszego niż mówienie o swoim
                          problemie. I to mówienie w sposób negujący dotychczasowe nawyki. Bo moim
                          zdaniem przyczyna picia leży w człowieku, a samo picie to już tylko skutek.
                          Mówienie głośno na ten temat, staje się kanonem dla alkoholika, a potem już to
                          wszystko samo się wprowadza w życie. Alkoholik zmienia się, jest w stanie
                          utrzymać abstynencję.
                          Wypominanie długości okresu picia jest nieporozumieniem. Nie ma znaczenia czy
                          ktoś pije 20 lat, czy rok. Tak samo oboje są uzależnieni, tak samo trudno
                          wyjść z nałogu.
                          Najważniejsze są próby zaprzestania picia. Może ich być i ze sto, ale jeżeli
                          są szczere, to wtedy warto dopiero zainwestować w takiego człowieka. Otoczyć
                          opieka, miłością i pomóc znaleźć drogę. Nieważne też jest czy abstynencja trwa
                          tydzień czy miesiąc, czy dwadzieścia lat. Każdy dzień bez alkoholu jest
                          niezwykle cenny. Poza tym obydwoje są tak samo zagrożeni wpadką, ten, co nie
                          pije pół roku i ten niepijący dwadzieścia lat.
                          Jeszcze jedno zdanie...Samo zaprzestanie picia przez alkoholika jest już
                          istotnym zadośćuczynieniem dla rodziny, ( jeżeli jeszcze istnieje), za
                          kilkanaście lat niewątpliwego koszmaru. Takie jest moje zdanie,pozdr..



                          • Gość: j.s Re: ...od hepika IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.08.03, 14:17
                            My narkomani którzy chcą zerwać z nałogiem mamy tak samo tylko zamiast agresji
                            to zamykamy się w sobie.
                            Czy pijacy czują się w prawdziwym życiu niepotrzebni i czują, że są
                            niepotrzebni i choć się strasznie starają to nie potrafią się dostosować do
                            regół gry która nazywa się życiem?
                            • Gość: stachu34 Re: ...od hepika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.03, 20:43
                              Pijak i alkoholik to dwie różne sprawy. Może odniosę się do alkoholika, bo nim
                              jestem.
                              Narkomania i alkoholizm są to bardzo podobne do siebie rodzaje uzależnień. W
                              obu przypadkach działają te same mechanizmy. Jednak pijąc wódkę można troszkę
                              dłużej pociągnąć, natomiast narkotyk powoduje znacznie szybsze wyniszczenie
                              fizyczne i psychiczne organizmu. Mówiąc krótko szybciej następuje zejście
                              śmiertelne.
                              Duże prawdopodobieństwo wejścia w ścisły kontakt z substancjami
                              uzależniającymi mają ludzie, którzy mają znacznie zmieszoną odporność na
                              frustrację, czyli niemożność realizacji własnych dążeń spowodowanych
                              przeszkodą zewnętrzną (po prostu nie radzą sobie w życiu), lub przeszkoda
                              wewnętrzną (blokada psychiczna, którą znosi np. alkohol).
                              Równie często mają trudności w wyrażaniu uczuć czy też wysoki poziom niepokoju
                              w relacjach międzyludzkich. Duże poczucie niskiej wartości, niska samoocena.
                              Poczucie winy.
                              Wszystko to powoduje, że sięgamy po alkohol, i zauważamy, że istniejące
                              bariery znikają.
                              Po wytrzeźwieniu pojawiają się na nowo i ponownie „musimy” sięgnąć po alkohol.
                              Tak rodzi się alkoholizm i myślę, że także narkomania.
                              Działają identyczne mechanizmy, z tą różnicą, że alkohol jest łatwo dostępnym
                              i tańszym środkiem. To jest moja opinia na ten temat.

                              • Gość: hepik Re: ...od hepika IP: *.visp.energis.pl 04.08.03, 06:11
                                Stachu!Gwoli porządku w tym wątku ,zwróć uwagę na rubrykę"Tytuł"Bo można
                                odnieść,że to ciągle ja i to na każdy temat.A porządek musi być,bo wątek
                                jeszcze pociągniemy -tak myślę,Ona w końcu też się odbrazi i się odezwie.A
                                dobrze jest wracać do domu gdzie jest posprzątane i w ogóle czysto.Pod
                                słowem "dom" mam na myśli,że to przez nią założony wątek.
                                Parę pomysłów to już mam ,żeby sprowokować JĄ(będę tak teraz odmieniał jej
                                nicka,choć też to mało elegancko brzmi)do zabrania głosu ale jeszcze
                                poczekam.Ciekawy jestem czy całkowicie nie zbliża się do klawiatury komp.czy
                                tylko do tego forum a w innych funkcjonuje?Bo czytać nas to napewno czyta.Co do
                                tego wątpliwości nie mam.
                                Co do podobieństw narkomani i alkoh.-pełna zgoda.Tylko czy na pewno narkomani
                                nigdy nie są agresywni?Może nie, gdy są na haju ale już na głodzie to myślę,że
                                agresja może być duża.
                                • Gość: ONA Re: witajcie! IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.08.03, 00:43
                                  Witam! Sprowokowałeś mnie Hepik i odpowiadam.
                                  1. Nie było mnie przy komputerze - byłam kilka dni w Tatrach. Sorry, że Was
                                  nie uprzedziłam, ale nie miałam jak, bo...patrz p. 2.
                                  2. Wciąż problemy z komputerem - juz trzy razy był w serwisie (ostatnio ok.
                                  tygodnia), a facet od stałego łącza to przyjdzie po raz czwarty.
                                  A poza tym to jakoś ostanio ciągle w rozjazdach jestem. W środę znowu
                                  wyjeżdżam.
                                  Pozdrawiam cieplutko
                                  PS. A w Tatrach było super!!!
                                  ONA
                                  • Gość: ONA Re: witajcie! IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.08.03, 00:46
                                    JAk juz będę miała to stałe łącze, jak wszystko przeczytam dokładnie i na
                                    spokojnie to odpowiem.
                                    ONA
                                    • Gość: hepik Re: Witam IP: *.visp.energis.pl 05.08.03, 05:33
                                      Dobrze że jesteś.To był dopiero pierwszy pomysł na sprowokowanie do zabrania
                                      głosu a już odniósł skutek.No ale jeśli byłaś w Tatrach-to co innego.A myśmy tu
                                      wyżej całe teorie budowali.Poczytaj,poczytaj.
                                      Co do Tater-widziałem takie zdjęcie ze szczytu Giewontu-tłum ludzi stojący w
                                      kolejce,jak w latach osiemdziesiątych przed Domami Centrum w Warszawie.
                                      Wiem,jestem zgryźliwy.POZDR
                                      • Gość: ONA Re: wciąż optymistka IP: 62.93.44.* 05.08.03, 11:38
                                        Gość portalu: hepik napisał(a):
                                        > Wiem,jestem zgryźliwy.POZDR

                                        Oj, zgryźliwy, zgryźliwy. Wiesz, Giewont to mnie jakoś nie pociąga. To dla
                                        początkujących... Najbardziej kusi Orla Perć (mieliśmy teraz kawałek zaliczyć,
                                        ale czasu nie starczyło), ale i tak nie żałuję - widoki z okolic Murowańca
                                        boskie!!! (Choć widziane nie po raz pierwszy...) Pogoda specjalnie dla nas (!)
                                        się poprawiła. Ale następny wypad to już koniecznie Zawrat lub Granaty. Morze
                                        się nie umywa przy górach. Ale, oczywiście, są gusta i guściki...
                                        Pomyślałam sobie, że morze jest po to, by informacje w siebie wtłaczać (tzn.
                                        czytać, czytać, czytać...), a góry po to, by to oddawać (czyli rozmawiać,
                                        rozmawiać, rozmawiać...).
                                        NO cóż teraz chyba muszę wypełnic obowiązek - tzn. odnieść się do Waszych
                                        wypowiedzi (a jak mi się nie chce...)
                                        - do Hepika - 29.07. - owszem - byłeś pod ręką. Nie przeczę, ze dobrze mi to
                                        zrobiło. Przepraszam, że się tak uniosłam, ale widzę, że Tobie też juz przeszło.
                                        - do Hepika - 30. 07. - tak - to było odreagowanie - nie będę zaprzeczać
                                        - do Forty - dzięki za otuchę
                                        - do Maszy - 30. 07.- przeczytałam, odezwij się jeszcze
                                        - do Stacha - 30. 07. - czy sądzisz, ze byłby w stanie "wejść" w ciąg i "wyjść"
                                        z niego w ciągu tygodnia? to trochę krótko. Wybacz, ale muszę to powiedzieć -
                                        mam wrażenie, że miałbyś satysfakcję, gdyby tak się stało. To jaki masz pomysł
                                        na życie - zapytam wprost? stosowałam się do waszych wskazówek przecież - i
                                        chyba na razie nie jest najgorzej. Jeszcze jakiś inny pomysł na życie? Ja
                                        takiego nie widzę. Uważam, że każdy (tzn. mam na myśli siebie i męża) odpowiada
                                        za siebie - i niech tak zostanie.
                                        - do Forty - 01.08. - a tak, Forty , na rozdrożu, na rozdrożu...
                                        - do Stacha - "stały rozwój rodziny" - a co Wy tak wciąż o tej rodzinie?
                                        Zauważyłam, że najlepiej jest gdy cały ten balast "jedzeniowo-kuchenny" (tzn.
                                        kupowanie jedzenia, gotowanie, jedzenie, zmywanie itd.) przestaje istnieć, to
                                        wtedy jest naprawdę super. A może ja nie jestem stworzona do roli gospodyni
                                        domowej?
                                        Pozdrawiam wszystkich
                                        ONA
                                        PS. W pracy jestem, więc mogłam sobie pozwolić, na takie dłuższe czytanie...
                                        • Gość: stachu34 Re: wciąż optymistka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.03, 17:50
                                          Witaj Ona
                                          Odpowiem na post nie co później. Wyjeżdżam do wawy,i to o północy i chcę sie
                                          trochę przespać.Do poczytania...
                                          ps.
                                          Cieszę się bardzo że jesteś
                                          • Gość: ONA Re: mam stałe łącze!!! IP: *.rzeszow.mm.pl 05.08.03, 19:21
                                            MAm stałe łączę!!!
                                            • Gość: hepik Re: mam stałe łącze!!! IP: *.visp.energis.pl 05.08.03, 20:44
                                              To teraz musisz na siebie uważać.Ja mam na razie czterdzieści parę programów
                                              telewizyjnych,które są mi niepotrzebne a właściwie potrzebne do jednego- aby
                                              założyli właśnie łącze internetowe.Ale to robi inna ekipa,która pojawi się,
                                              tylko nie wiadomo kiedy.
                                              • Gość: hepik Re:Ona ma stałe łącze!!! IP: *.visp.energis.pl 09.08.03, 21:51
                                                Jak na posiadaczkę stałego łącza to zaskakujesz mnie swą aktywnością w
                                                necie.Chyba aż za bardzo się przejęłaś moim ostrzeżeniem.Pozdr.
                                                • Gość: ONA Re:jestem IP: *.rzeszow.mm.pl 09.08.03, 22:09
                                                  Hepik! Po prostu mnie nie było w domu. Wspominałam o tym. A poza tym wiem, że
                                                  to wciąga i nie chce dać się wciągnąć za bardzo.
                                                  Wczoraj późnym wieczorem czytałam sobie wątki na tym forum. Rozpacz, tragedia.
                                                  Bardzo mi szkoda i Ari i Forty i tej dziewczyny, która ma problemy z ojcem.I
                                                  co tu pisać, jak nie wiem co im poradzić i tylko smutek mnie ogarnia. Teraz
                                                  też nie jestem w nastroju, ale po co zawracać komuś głowę sobą. Za jakieś dwie
                                                  godziny (tzn. jak się skonczy film na TVN) mi przejdzie...
                                                  Pozdrawiam
                                                  • Gość: hepik Re:jestem IP: 62.29.232.* 10.08.03, 07:12
                                                    Znowu poza domem?
                                                  • Gość: ONA Re:jestem IP: *.rzeszow.mm.pl 10.08.03, 22:11
                                                    Dlaczego znowu? Po prostu bywam u rodziców. Mam tam coś w
                                                    rodzaju "agrosturystyki", tyle, że za darmo. Spokój, cisza, przestrzeni
                                                    wszelkiej dużo... Dziś, z kolei, prawie cały dzień na łonie natury
                                                    (pozewadzaliśmy troszkę z mężem i małą)
                                                    Pozdrawiam
                                                  • hepik1 Re:jestem 11.08.03, 04:58
                                                    Acha.
                                                  • Gość: ONA Re:na inny temat IP: *.rzeszow.mm.pl 11.08.03, 07:44
                                                    Miałam zamiar założyć nowy wątek (nie na tym forum), ale zapytam tutaj, bo
                                                    wszyscy mnie i moje problemy troszke już znają. Prawie wszyscy mają dzieci,
                                                    więc sądzę, ze problem nie jest im obcy.
                                                    Ale do rzeczy: jak przedstawia się/przedstawiała się u Was kwestia oglądania
                                                    telewizji kiedy w domu jest małe dziecko (moje ma 4 latka)? Ja mam wyrzuty
                                                    sumienia, jesli oglądam jakiś film (tzn. taki poważny, przy którym trzeba się
                                                    skupić i który bardzo wciąga). A zatem nie oglądam w zasadzie nic oprócz
                                                    programów informacyjnych ("Fakty"/"Wiadomości"). Jeśli uda mi się położyć
                                                    dziecko wczesniej spać (tzn. ok 22) to wtedy zasiąde przed telewizorem (jesli
                                                    jest coś ciekawego, rzecz jasna, i tylko kiedy mam więcej czasu).
                                                    Sytuacja z soboty: film na TVN - "Bez przebaczenia" o ile dobrze pamiętam. Mąż
                                                    zasiadł przed telewizorem (ze słuchawkami). My byłysmy w drugim pokoju. A film
                                                    był bardzo długi (skończył się po północy) - ok. 24 połozyłyśmy się (spimy
                                                    tam, gdzie telewizor). Było mi bardzo przykro - nie rozumiem tego, jak można
                                                    woleć oglądać film zamiast tego, by być z własną córką, jesli nie widzi się
                                                    jej od kilku dni??? i oczywiście, to, że byłam niezadowolona było widoczne
                                                    (przede wszystkim w niedzielę rano, bo w sobotę miał urodziny i nie chciałam
                                                    mu psuć nastroju). W skrócie - próba dyskusji, mąż stwierdził, że mam awersję
                                                    do telewizji, że jestem nieprzewidywalna w swoich reakcjach (nigdy nie
                                                    wiadomo, co mnie może urazić, więc nie wiadomo, jak się odzywać, by było
                                                    dobrze) i że powinnam nad tym popracować, by to zmienić. A ja sobie
                                                    pomyslałam, że chyba za bardzo przywyczaiłam go do obrazu grzecznej i miłej
                                                    dziewczynki, by nie rzec spolegliwej (różnica wieku między nami-12 lat). I
                                                    próba "zaistnienia", czyli przedstawienia swojego zdania w tej czy innej
                                                    sprawie nie jest mile widziana, ujmując to łagodnie...
                                                    Denerwuje mnie to, że:
                                                    - mąż będąc w zasadzie u mnie gościem czuje się jak u siebie i po prostu "się
                                                    rządzi";
                                                    - że przyjeżdżając przecież przede wszystkim do córki znowu zaczyna zajmować
                                                    się swoimi sprawami (tzn. coś tam czyta - ogólnie mówiąc pracuje przy biurku;
                                                    przy komputerze juz nie, bo przecież ma już własny);
                                                    - że nie przyjdzie mu do głowy,że może ja też potrzebuje zająć się "swoimi
                                                    sprawami" i nie zaproponuje mi np. że przez godzinę pobawi się z małą, żebym
                                                    mogła zająć się sprawami "naukowymi".
                                                    I pomyślałam sobie, ze chyba najlepszym wyjściem jest jak najmniej rozmawiać,
                                                    bo właściwie po co? A Wy jak sądzicie?
                                                    Pozdrawiam
                                                    PS. Hepik -"aha" i "ach". W każdym przypadku trzy literki.
                                                  • Gość: jaga Re:Prośba o przyjęcie do Klubu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.08.03, 11:42
                                                    Niniejszym zwracam się z uprzejmą prośbą o przyjęcie w poczet członków Klubu
                                                    stałych bywalców i nie tylko.
                                                    Chcę zostać stałym bywalcem i prośbę swą motywuję następująco:
                                                    1. odpowiada mi formuła tego wątku
                                                    2. nie mogę wejść na forum prywatne Hepika /głupia, niedouczona baba, pewnie
                                                    nie wie jak to się robi/.
                                                    Z góry dziękuję za pozytywne rozpatrzenie mej prośby.
                                                    Czy mogę uważać się za przyjętą? - chcę zaraz napisać do Hepika a póżniej nie
                                                    będę miała jak.
                                                    Serdecznie pozdrawiam. jaga
                                                  • Gość: jaga Re:Do hepika IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.08.03, 12:07
                                                    Halo! Hepiku! to ja, wierna czytelniczka. Odnalazłam Twoje forum przedwczoraj
                                                    i zdążyłam już wyczytać "od dechy do dechy". Poczytałam też inne strony i jak
                                                    widzisz bezczelnie wlazłam w ten wątek ale w tej chwili inaczej nie dam rady.
                                                    Kurczę, czyżbym miała wpaść w nałóg? - jeżeli dojdę do wniosku, że jestem na
                                                    najlepszej drodze to poproszę POMÓŻCIE /wcale nie kpię/.
                                                    Jestem tu teraz, bo wyjazd do lasu został przesunięty na godziny popołudniowe
                                                    i zaplanowany aż do piątku. Trochę to niebezpieczne ponieważ zdarzało się, że
                                                    pobyt z noclegiem bywał preludium do "wejścia w trans". Tak więc prawie cztery
                                                    dni będę na odwyku od komputera.
                                                    A w sprawie moich nocnych posiedzisk, to nie bój żaby, ja tak nie zawsze,
                                                    cykle snu mam od pewnego czasu zaburzone ale w prochy nie pójdę, mam dość
                                                    farmakologii na inny temat a z bezsennością różnie sobie radzę, teraz np. jest
                                                    komputer.
                                                    O refleksjach jakie mi się nasunęły w trakcie
                                                    czytania "popijuska" /rzeczywiście irytujący, moim zdaniem celowo/ może innym
                                                    razem - myślę, że "morze" da się z nim coś zrobić. I nie trać serca do forum,
                                                    przecież się kręci i poużalaj się trochę nad sobą, to czasami dobrze robi.
                                                    Na dziś byłoby na tyle. A miałam się nie odzywać, no cóż, lubię ludzi, lubię
                                                    gadać, nie lubię być sama a w doborze towarzystwa do pobycia jestem trochę
                                                    wybredna. Pozdrawiam.
                                                    PS. Cholera jak ten internet w ciągu dnia ciężko chodzi!
                                                  • Gość: kubek34 Re:Do hepika IP: 212.160.236.* 11.08.03, 13:41
                                                    Witaj !!!!!!
                                                    Oj z popijuskiem będzie ciężko...
                                                    pozdrawiam
                                                  • Gość: ONA Re:Do Jagi - witaj! IP: *.rzeszow.mm.pl 11.08.03, 17:42
                                                    Witaj w Klubie!!!
                                                    Oczywiście, że jesteś przyjęta! A czytałam Twoje wypowiedzi gdzie indziej,
                                                    więc już troszke się znamy...
                                                    A co to za prywatne forum Hepika - dajcie namiary, też chętnie poczytam.
                                                    POzdrawiam
                                                    ONA
                                                  • Gość: ONA Re:Znalazłam forum Hepika IP: *.rzeszow.mm.pl 11.08.03, 17:47
                                                    Już znalazłam to prywatne forum Hepika
                                                    Poczytam sobie...
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: hepik Re:Od hepika IP: *.elsat.net.pl 12.08.03, 12:38
                                                    Gość portalu: jaga napisał(a):

                                                    > Halo! Hepiku! to ja, wierna czytelniczka. Odnalazłam Twoje forum przedwczoraj
                                                    > i zdążyłam już wyczytać "od dechy do dechy". Poczytałam też inne strony i jak
                                                    > widzisz bezczelnie wlazłam w ten wątek ale w tej chwili inaczej nie dam rady.
                                                    > Kurczę, czyżbym miała wpaść w nałóg? - jeżeli dojdę do wniosku, że jestem na
                                                    > najlepszej drodze to poproszę POMÓŻCIE /wcale nie kpię/.
                                                    > Jestem tu teraz, bo wyjazd do lasu został przesunięty na godziny popołudniowe
                                                    > i zaplanowany aż do piątku. Trochę to niebezpieczne ponieważ zdarzało się, że
                                                    > pobyt z noclegiem bywał preludium do "wejścia w trans". Tak więc prawie
                                                    cztery
                                                    > dni będę na odwyku od komputera.
                                                    > A w sprawie moich nocnych posiedzisk, to nie bój żaby, ja tak nie zawsze,
                                                    > cykle snu mam od pewnego czasu zaburzone ale w prochy nie pójdę, mam dość
                                                    > farmakologii na inny temat a z bezsennością różnie sobie radzę, teraz np.
                                                    jest
                                                    > komputer.
                                                    > O refleksjach jakie mi się nasunęły w trakcie
                                                    > czytania "popijuska" /rzeczywiście irytujący, moim zdaniem celowo/ może innym
                                                    > razem - myślę, że "morze" da się z nim coś zrobić. I nie trać serca do forum,
                                                    > przecież się kręci i poużalaj się trochę nad sobą, to czasami dobrze robi.
                                                    > Na dziś byłoby na tyle. A miałam się nie odzywać, no cóż, lubię ludzi, lubię
                                                    > gadać, nie lubię być sama a w doborze towarzystwa do pobycia jestem trochę
                                                    > wybredna. Pozdrawiam.
                                                    > PS. Cholera jak ten internet w ciągu dnia ciężko chodzi!

                                                    Na forach prywatnych by coś napisać trzeba założyć konto w portalu GW.Tam są
                                                    takie odnośniki-szybko i nie boli,a potem się logować.Miłego odpoczynku bez
                                                    netu życzy zawsze do usług hepik
                                                  • Gość: stachu34 ...jestem z Wami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.03, 18:32
                                                    Już tydzień nic nie napisałem,ale cały czas jetem i czytam.
                                                    Pozdrawiam Wszystkich, a szczególnie Oną.
    • Gość: hepik Re: Klub stałych bywalców i nie tylko... IP: *.visp.energis.pl 11.08.03, 21:11
      Chyba trochę niechcący zareklamowałem swoje forum.Uważam ,że za bardzo w tym
      kształcie nie zasługuje na zbytnią uwagę i naprawdę nie jest to z mojej strony
      kokieteria.Ciązy na nim" grzech pierworodny" no i popijusek też trochę.Mam
      pomysł pewien ale to dopiero w wrześniu po powrocie z Paryża a i łącze stałe do
      tego nieodzowne,bo tak to z torbami pójdę.Pozdrawiam,bo dzisiaj i tak już mi to
      grozi.Pozdr
      • Gość: ONA Re: będę za kilka dni IP: *.rzeszow.mm.pl 12.08.03, 08:08
        Stachu - również pozdrawiam
        • Gość: hepik Re: będę za kilka dni IP: *.elsat.net.pl 12.08.03, 12:41
          A ja też pozdrawiam Stacha i Oną i wszystkich innych,których nie wymienię z
          nicka bo ich dużo.
          PS Nie rozumię Twojego PS.Czyżby błąd ortogr.?
          • Gość: hepik Re: będę za kilka dni IP: *.visp.energis.pl 12.08.03, 21:55
            Już rozumiem.Sprawdziłem.Jednak błąd ortograficzny.Wyjątkowa małostkowość;)Będę
            teraz pisał po angielsku i przy aha i ach używał "oh"Prostsze,nie?Ale język
            polski to dziwny język.Pozdr.
            • Gość: ONA Re: witam! IP: 81.190.12.* 20.08.03, 23:26
              Oj, życie, życie. Komputer znowu był w naprawie. I jeszce nie wszystko gra. To
              stałe łącze to już mnie tyle kosztuję, że szkoda mówić.
              Widzę, Hepik, że się bardzo udzielasz (przejrzałam niektóre wątki). Stach
              chyba zajęty. A ja trochę innymi sprawami teraz się zajmuje, więc nie będę tu
              zbyt często. Kiedy jedziesz do Francji?
              POzdrawiam
              • Gość: hepik Re: witam! IP: *.visp.energis.pl 21.08.03, 06:16
                O Ona!Ty żyjesz?To dobrze.Poważnie się ucieszylem,że jeszcze dychasz ,gdy
                zobaczyłem Twój nick przy problemach comp.Jagę zaproś a nie do jakiegoś serwisu
                nosić pudło.A od mojej twórczości odpoczną wszyscy w dniach 30.08 do
                15.09.Tylko czy forum to przeżyje?Pozdr.
                • Gość: jaga Re: witam! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.03, 07:21
                  Eeeeeeeee nie wierzę, zamilkniesz? We Francji też mają komputery - nie
                  skorzystasz?
                • Gość: ONA Re: witam! oj, Hepik... IP: *.rzeszow.mm.pl 21.08.03, 09:07
                  Witaj, i po co to "dychasz"?.. Niezbyt sympatyczne. A z forum - to nic na
                  siłe - takie rzeczy muszą być spontaniczne. Ty to się chyba całkiem
                  uzależniłeś od forum. A pracujesz zawodowo? To kiedy czas na wszystko? I
                  przede wszystkim zaangażowanie w to forum... Ale nie muszisz odpowiadać, bo
                  rzeczywiście dużo dobrego robisz. (chociaż niemiły bywasz też..)
                  Pozdrawiam
                  ONA
                  • Gość: hepik1 Re: witam! oj, Ona... IP: *.elsat.net.pl 21.08.03, 13:00
                    Chyba wczoraj zapoznałem się z netykietą.I tam pisze,tak -Pamiętaj ,że w
                    int.nie słychać intonacji głosu ani nie widać np.uśmiechu na Twojej twarzy,więc
                    to co napiszesz może być opatrznie zrozumiane prze innych.I do wyrażania takich
                    stanów emocjonalnych(coś w tym sensie) służą obrazki typu :-).Aby je odczytać
                    trzeba przekrzywić głowę aby je odczytać(to nie był dosłowny cytat ale sens
                    pozostał)Gdy będę pisał do Ciebie będę się starał używać tych znaczków jak
                    najwięcej.Myślałem ,że po dość długiej już znajomości jestem bardziej
                    rozpoznawalny w nastrojach."Dycham" -to takie "dobrze żarło",którym już kiedyś
                    się zajmowaliśmy.
                    Uzależnienie-być może,ale biorąc pod uwagę czas w którym piszę najczęściej(nie
                    teraz)to godz.4-6.30 rano rodzina nie cierpi a mnie już to niczym nie
                    grozi.Uzależnienie od komputera czy tylko internetu jest groźne dla dzieci i
                    ewentualnie młodzieży ale nie dla starego chłopa.A teraz właśnie zrobiłem
                    przerwę w koszeniu trawnika(parno i duszno)a trawnika ok.3000m kw.To w ramach
                    przygotowań do wyjazdu wziąlem sobie trochę wolnego aby po przyjeździe nie
                    zgubić się w gąszczu traw.Niemiły potrafię być bardzo.Ale tu nie dałem żadnej
                    jeszcze próbki tego co potrafię.Forum traktuję terapeutycznie a jeśli mnie coś
                    wkurza zawsze zdążę ochłonąć.Pozdr.
                    • Gość: jaga Re: witam!. IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.03, 20:46
                      O rany, jakie to proste, jeden mały znaczek :-) /czy tak się robi/ i wszystko
                      jasne! Czego to ludzie nie wymyślą! Pozdr.
                      • Gość: hepik Re: Post nr 100 IP: *.visp.energis.pl 22.08.03, 05:19
                        Zwracam uwagę na takie szczegóły.Cieszą mnie takie wymyślone jubileusze,tak
                        jak cieszą długie wątki.Choć być może jest to jeden z objawów uzależnienia.Od
                        internetu a raczej tego forum.Bo w zasadzie już gdzie indziej nie bywam a
                        samych forów w portalu GW sporo,portali polskich parę,nie mówiąc o światowych
                        zasobach.Od postu 101 będzie też szybciej otwierać się strona.
                        Z pewnym zdziwieniem ,wczoraj wieczorem,stwierdziłem że na forum zostałem ja w
                        otoczeniu tabuna pań.(proszę się nie czepiać wyrazu -tabun,ja nie jestem
                        seksistą,tylko tak mi się napisało i nie bardzo chce mi się szukać zastępstwa)I
                        w zasadzie nie mam nic przeciwko temu a nawet wręcz przeciwnie,mile to łechce
                        moją próżność,gdyby nie przeczytany wywiad w DF z moim ziomkiem Kazikiem
                        Kutzem.A powiedział tak-"Zadawanie się z kobietami nigdy nie uchodzi
                        bezkarnie.Bo to istoty przewrotne,mają swój rozumek i potem zawsze są kompli-
                        kacje"-to jest cytat,jeszcze raz podkreślam.
                        Zaszył się gdzieś Stachu,Kubek zawsze był raczej z doskoku.A innych nowych
                        alkoholików nie widać,bo panie w 90 % "tylko" współuzależnione.
                        Choć może to i moja wina?Trochę zdominowałem swoimi wpisami forum?Ale z
                        drugiej strony,przecież inni też mogą pisać dowolnie dużo.Nie ma tu przecież
                        ograniczeń czasowych a i papieru dla wszystkich wystarczy.
                        Szanowna :}}założycielka zapowiada zajęcie swoimi ,innymi sprawami.Samemu
                        trzeba będzie zadbać o ten wątek.
                        Ciekawe kto zacznie nową stronę?Z jubileuszowym pozdrowieniem -hepik
                        • Gość: jaga Re:Witajcie na nowej stronie Klubu ... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.03, 23:10

                          K.Kutz powiedział w tym wywiadzie również, że

                          ...z kobietami..."Trzeba rozmawiać o tym, co je zainteresuje.
                          Nie tylko obsypywać komplementami, ale
                          poświęcać czas, wypytywać, rozmawiać."

                          Tak sobie pomyślałam, że może to być fajne motto nowej strony, wątku i forum
                          zdominowanego przez kobiety. Dlatego pozwalam sobie na ten wpis. Jeżeli
                          popełniłam nietakt - przepraszam - to założycielce wątku należy się przywilej
                          rzpoczynania nowej strony, ale Ona milczy. Hej, hej Ona!!!
















                          • Gość: hepik1 Re:Witajcie na nowej stronie Klubu ... IP: *.visp.energis.pl 23.08.03, 00:24
                            Eee,chyba nie koniecznie.A dominacja płci pięknej porażająca,nie tylko w tym
                            wątku.Ciekawe czy w końcu znajdzie się mąz współuzależniony?Bo tacy są
                            przecież.Miałem kiedyś takiego znajomego.Żona już z dwa lata nie żyje a wszyscy
                            jego obwiniali za jej alkoholizm.
                            A ja wróciłem z Krakowa Wisła -Górnik 2:0.Ale fajnie,choć nudno było.Żadnej
                            rozróby,policja nie strzelała,choćby na zachodzie-kulturalny doping.Pozdr.
                            • Gość: ONA Re:Witajcie! Witajcie! IP: *.rzeszow.mm.pl 24.08.03, 18:16
                              Witajcie, kochani!
                              O nic sie nie obrażam, wręcz przeciwnie - cieszę się, ze ten wątek wciąż jest.
                              To naprawdę miłe. Wciąż mam wrażenie, że wejdę tu i ktoś tu będzie (tzn.
                              wpisze się) i tak jest.
                              A ja? jestem całkowicie niepoprawna i chyba wpadam w pewnego rodzaju
                              uzależnienie. NIe - żadne alkohole czy papierosy. Wszystko tu, w komputerze.
                              (I tu usmiech, Hepik... :-) Pewnego, bo "lekarstwem" na to jest praca, której
                              już wkrótce będę miała mnóstwo. No cóż, nadmiar swobody szkodzi...
                              Porozmawiałabym o tym, ale Wy tu wszyscy tacy pozytywni, że aż nie wypada być
                              niepoprawnym...
                              Pozdrawiam
                              PS. Dziś wieczorem idę sobie do kina na "Godziny", których nie udało mi się
                              obejrzeć wcześniej
                              • Gość: hepik1 Re:Witajcie! Witajcie! IP: *.visp.energis.pl 24.08.03, 20:33
                                Ogień ogniem zwalczyć ,mieczem miecz:)Komputer pracą uzależnienie od pracy to
                                pracoholizm.Ucieczka z jednego uzależnienia w drugie nie jest terapeutycznie
                                wskazane.:-)"Idę "poczytać co tam Stachu uskutecznia,on jednak najbardziej lubi
                                dyskusje z forumowiczkami nastoletnimi ;-))
                                • Gość: ONA Re:do Hepika IP: *.rzeszow.mm.pl 25.08.03, 23:29
                                  Nadajemy na innych falach - nie zrozumiałes mnie.
                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: hepik Re:Od Hepika IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.03, 04:56
                                    Niektórym to trza:) kawę na ławę aby mogli zrozumieć.Nie tylko fale różne ale
                                    i poczucie humoru.Ale to się zdarza.Postaram się z tym jakoś żyć.Pozdr.
                          • Gość: hepik1 Re:Witajcie na nowej stronie Klubu ... IP: *.visp.energis.pl 24.08.03, 20:37
                            Gość portalu: jaga napisał(a):

                            >
                            > K.Kutz powiedział w tym wywiadzie również, że
                            >
                            > ...z kobietami..."Trzeba rozmawiać o tym, co je zainteresuje.
                            > Nie tylko obsypywać komplementami, ale
                            > poświęcać czas, wypytywać, rozmawiać."
                            >
                            Popatrz ,jak to każdy może z krótkiego wywiadu wyciągnąć to co mu pasuje.W
                            sumie to zgadzam się i z jednym i drugim cytatem.Kutz po prostu swoje przeżył i
                            swoje wie.Pozdr.
                            >
                            >
                            >
                            >
                            >
                            >
                            >
                            >
                            >
                            >
                            >
                            >
                            >
                            >
                            >
                            >
                            >
                            • Gość: jaga Re:Do hepika IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.03, 08:47
                              Witaj o tak pięknym poranku. Czy w Twoich stronach na błękicie nieba słońce
                              też tak pięknie świeci?- może to sprawiło, że od samego świtu jesteś niezwykle
                              aktywny na forum, choć odnoszę wrażenie, że jednak wstałeś "trochę lewą nogą"
                              a może to coraz większe emocje przed utęsknionym wyjazdem /bo to chyba Twój
                              pierwszy dłuższy i dalszy wyjazd od czasu podjęcia przełomowej decyzji i
                              najważniejsze trwania w niej/.
                              A Onej odpuść, wyczuwam, że ma teraz chyba trudne dni.
                              Ja też potrzebowałam trochę wyciszenia. Wybyłam na trzy dni, już jestem i będę
                              sama przez następne dwa dni sama. Poczytam po raz kolejny posty znawców tematu
                              takich jak Ty i Stachu -i tu głęboki ukłon w stronę Stacha - daje z siebie
                              naprawdę dużo i dużo z Jego wiedzy można skorzystać - że też wcześniej o tym
                              nie napisałam /wybacz, że teraz, w tym poście/. Forty nadała trudny temat do
                              przemyśleń: "Czy warto ...". i tak na marginesie - a może by tak nowy wątek?
                              Pozdrawiam słonecznie!
                              • Gość: hepik Re:Od hepika IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.03, 11:59
                                taki lekki ping pong.Bez podtekstów.Od nastroju to pewnie zależy ale nic złego
                                nie miałem na myśli.Takie przyjacielskie dogadywanie.Naprawdę.
                                • Gość: jaga Re:Do hepika IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.03, 20:15
                                  Gość portalu: hepik napisał(a):

                                  > taki lekki ping pong.Bez podtekstów.Od nastroju to pewnie zależy ale nic
                                  złego
                                  >
                                  > nie miałem na myśli.Takie przyjacielskie dogadywanie.Naprawdę.

                                  Wiem, wiem dobry z Ciebie człowiek - nie ukrzywdziłbyś nawet muchy - tylko
                                  czasami ten diabełek za uszami ...
                                  Myślę, że to dobrze kiedy chce się jeszcze reagować na głupotę ludzką /smerf/
                                  ale świata nie da się tak łatwo naprawić, wyobrażasz sobie jaki byłby on nudny
                                  gdyby istnieli tylko wielkoduszni, wspaniali mądrzy ludzie?
                                  Hepiku, daj se luz, zignoruj. Jeśli się nie mylę to siedzisz już na walizkach.
                                  Paryż we wrześniu bywa piękny! Życzę Tobie aby ten pobyt był równie piękny,
                                  spełnił Twoje plany, marzenia, dał dużo dobrego wypoczynku, mnóstwa miłych
                                  wrażeń /aby było co wspominać/ i pełnego oddechu w oderwaniu od codziennych
                                  problemów /m.in.dot.tego forum - nie zawali się/.
                                  Wracaj z pełnymi, naładowanymi akumulatorami. Pozdrawiam :-)
                            • Gość: ONA Re:BAw sie dobrze we Francji, Hepik! IP: 81.190.12.* 28.08.03, 18:49
                              Udanego pobytu we Francji, Hepik!
                              A różnica zdań?.. NO cóż, każdy z nas jest inny i ma do tego prawo. A ja teraz
                              wolę sobie poczytać wątki na forum "Psychologia" (mnie bardzo wciąga, bo to
                              takie bardziej przyziemne - miłość, zdrada itp.)
                              Hepik! Przeczytaj post ARi. MOże coś jej doradzisz? Spróbuj. Swoją drogą
                              bardzo mi jej szkoda. Ale to akurat nic nie pomoże.
                              PS. A ja jutro poza terytorium Polski wybywam - ale nie specjalnie daleko.
                              Pozdrawiam Cię
                              • Gość: hepik Re:Dopiero pojutrze IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.03, 20:32
                                Dzięki za oficjalne pożegnania.Bardzo miło z Waszej strony.Aż tak się nie
                                podniecam i nie przejmuję smurfem jakby to mogło wynikać z mojego
                                postu.Myślałem ,że być może taka a nie inna forma coś da,raczej się
                                pomyliłem.Ale przy palaczu chyba się udało.Tak przynajmniej się deklarował.50%
                                skuteczności Też nie źle.Pozdr.
                                • Gość: hepik Re:Jutro ale wcześnie rano IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 29.08.03, 20:48
                                  Au revoir mes ami.J esper qu on "se verra" bientot.
                                  • Gość: jaga Re: dlaczego tak tu pusto? IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.03, 23:17
                                    na całej stronie forum tak czysto, przejrzyście, powietrze wręcz
                                    krystaliczne... a ja nadal w obłokach dymu ... wpadłam do Klubu ot tak sobie,
                                    tutaj chyba można sobie zapalić? - nigdzie nie widziałam tabliczki "Palenie
                                    surowo wzbronione".
                                    Szanowna Założycielka wątku nadal zajęta "sprawami przyziemnymi" zgłębia
                                    tajniki ludzkiej duszy /?/
                                    Stachu wyrwał się już z wianuszka Pań jakim był otoczony i nie melduje co tam
                                    na froncie walki z nikotynizmem /nie chce mi się liczyć który to już dzień/
                                    A Hepik? - wiadomo, jak kamfora.
                                    Czyżby Klub stałych bywalców rozwiązał swą działalność?
                                    • Gość: hepik Re: Jestem na koncu Europy IP: *.w81-49.abo.wanadoo.fr 10.09.03, 16:04
                                      Normandia,100 m od Atlantyku.Diepe.Paryz wspanialy i przerazliwie drogi;Powoli
                                      trzeba wracac.Pozdr.
                                    • Gość: ONA Re: a pusto, pusto...Jago IP: *.szel-sat.com.pl 11.09.03, 21:42
                                      "Szanowna założycielka", owszem, zajęta bardziej przyziemnymi sprawami -
                                      uczeniem się...
                                      Poza tym dziecko mi poszło do przedszkola, więc czytuje sobie forum "dziecko".
                                      A Wy tak wciąż to palenie i palenie - też macie problem! Co to jest w
                                      porównaniu z alkoholem! Nic i tyle. Ale mówię to, rzecz jasna, jako nieznawca
                                      tematu, a raczej ktoś kto w ogóle nie chce na ten temat mówić. Tyle.
                                      Jago - wiesz, dlaczego pusto? bo nikt na inne tematy oprócz alkoholowych nie
                                      chce tu rozmawiać. Więc nie chcę głowy sobą nikomu zawracać.
                                      Pozdrawiam. Odezwe się, oczywiście, za jakiś czas.

                                      • Gość: ARi Re: a pusto, pusto...Jago IP: 217.8.186.* 12.09.03, 10:21
                                        Już dawno miałam ochotę wstąpić do klubu, ale jakoś nie miałam odwagi. Czy
                                        jeszcze są przyjęcia? Jeśli tak, to ja jestem chętna:)) Czy trzeba spełniać
                                        jakieś warunki ;)?
                                        • Gość: ONA Re: Witaj, Ari IP: *.szel-sat.com.pl 12.09.03, 13:06
                                          Witamy w klubie, Ari!
                                          A jakie warunki... Tak sobie myślę i chyba już wiem - będziemy rozmawiać NIE
                                          TYLKO o problemach alkoholowych, ale po prostu o życiu. W związku z tym, że
                                          się trochę wszyscy znamy, pewne sprawy - te zupełnie nie związane z trunkami -
                                          łatwiej jest omawiać.
                                          Jeśli Ci to odpowiada - zapraszamy.
                                          Szczerze mówiąc mam już serdecznie dość tego wszystkiego co się z alkoholizmem
                                          wiąże - bo to jakieś wszystko chore. A świat bywa piękny, a jak piękną potrafi
                                          być chwila...
                                          Pozdrawiam
                                          • Gość: Ari Re: Witaj, Ari IP: 217.8.186.* 12.09.03, 15:29
                                            Witaj Ona! Świat potrafi być piękny, tylko czasem trudno to piękno dostrzeć
                                            spod sterty gruzu, który nas przygniata. Tak właśnie się czułam, ale to już
                                            poza mną. Wzięłam kilka dni urlopu i chłonęłam to piękno całą sobą. Słońce,
                                            spacery, długie rozmowy, ukochana osoba... Upiekłam nawet ciasto z owocami i
                                            galaretką, żeby dostarczyć przyjemności wszystkim zmysłom... Pycha! Nie chcę
                                            się tego pozbawiać, nie chcę być nieszczęśliwa. Co o tym myślisz? Czy można
                                            być szczęśliwą wbrew okolicznościom?
                                            Pozdrawiam ciepło, Ari
                                        • Gość: ja7 Re: a pusto, pusto...Jago IP: 217.153.24.* 12.09.03, 13:48
                                          Dobrze ARI, ze zapytalas, bo tez od dawna chcialam, ale nie mialam smialosci.
                                          moge sie dolaczyc?
                                          ONA, mam to samo wrazenie - w momencie kiedy forum odchylilo sie w strone walki
                                          z nikotyna, zrobilo mi sie tu jakos nudno / nieswojo / nie mojo....
                                          Dobrze ze jestescie - tak czy inaczej. A jak jeszcze Stachu zacznie pisac mimo
                                          niepalenia, a Hepik sie wlaczy... az sie chce poczekac...:)
                                          pozdr.
                                          • Gość: jaga Re: Witajcie !!! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 12.09.03, 17:41
                                            Babskie "pogaduchy" ?! - czemu nie, świetna sprawa, ja się piszę /mogą być
                                            też koedukacyjne, a co tam!/
                                            Ari, tak bardzo się cieszę, że wracasz do życia i ludzi :-)
                                            Ja7 - będzie dobrze, powiem więcej, będzie b.b.b.dobrze :-)
                                            Ona - mam nadzieję, że teraz częściej tu zajrzysz /dla dobra wszystkich/:-)
                                            Wieczorem napiszę więcej.
                                            Serdecznie pozdrawiam :-)
                                            • Gość: jaga Re: Witajcie !!! IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.03, 14:32
                                              Czy wszyscy jeszcze śpią? Sen to piękna rzecz a jeśli śni się kolorowo ...
                                              przy tej szaro-burej pogodzie tylko wspomnienie kolorowych snów może podnieść
                                              człowieka na duchu.
                                              A może wszyscy milczą z powodu "trzynastki" /przecież to nie piątek/.
                                              Hop, hop - pobudka !!!
                                              • Gość: stachu34 Re: Witajcie !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.03, 18:04
                                                Witajcie moje miłe Panie...
                                                Humorki-widzę dopisują i to najważniejsze.Ucieszył mnie wpis Ari,to znak że
                                                coś zaczyna się dziać...
                                                I to coś może być doskonałym środkiem na wszystko.Pzdrawiam.
                                                • Gość: ONA Re: Witajcie wszyscy!!! IP: *.szel-sat.com.pl 14.09.03, 09:58
                                                  Czy można być szczęśliwym wbrew okolicznościom, Ari? Dobre pytanie. I niełatwa
                                                  odpowiedź. Wydaje mi się, że nie ma jednego rodzaju szczęścia - czym innym
                                                  jest np. posiadanie dużego mieszkania - dla kogoś kto przez dłuższy czas nie
                                                  miał. A czym innym jest np. przeczytanie dobrej książki, spacer, film. Ale
                                                  jestem pewna, że nie należy mówić sobie "o, właśnie teraz jestem szczęśliwa",
                                                  bo to minie - ta chwila minie, i wtedy będzie bardzo przykro. Dlatego byłabym
                                                  raczej za opcją - "jestem zadowolona/-y". Bo "szczęście" to słowo o bardzo
                                                  dużym ciężarze gatunkowym, jeśli można tak powiedzieć.
                                                  Ale z drugiej strony - trzeba być optymistą. Tego jestem pewna. I nawet na
                                                  siłę, tzn., starać się być optymistą mimo wszystko.
                                                  A jak spędzacie niedziele? Jak spędziliście?
                                                  JA 7 - witamy w klubie!
                                                  Pozdrawiam
                                                  • Gość: jaga Re: Witajcie wszyscy!!! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.03, 14:11
                                                    Witaj Ona! Odnoszę wrażenie, że dzisiejszy słoneczny poranek /i to niedzielny/
                                                    nie nastroił Cię zbyt optymistycznie do świata i ludzi. To się czuje, że
                                                    spędzasz ostatnio czas z nosem w mądrych książkach. Czy mamy tu rozbierać na
                                                    czynniki pierwsze coś tak niewymiernego jak pojęcie szczęścia? Można zacząć
                                                    cytować np. Kotarbińskiego i wielu innych, ale po co? Słusznie napisałaś, że
                                                    nie ma jednego rodzaju szczęścia, że to słowo o dużym ciężarze gatunkowym /jak
                                                    zresztą mnóstwo innych słów/, tyle tylko, że dla każdego oznacza co innego.
                                                    Jeżeli Ari mówi, że czuje się szczęśliwa to czy nadużywa tego słowa? Nie
                                                    ściągaj jej aż tak bardzo na ziemię. Dlaczego nie może wyrazić głośno tego
                                                    wszystkiego co chłoną jej zmysły i nazwać tego szczęściem? - to jej szczęście.
                                                    Chyba się nie pomylę, jeżeli powiem, że w jej życiu przeważają te złe,
                                                    negatywne przeżycia i dlatego tak silnie odbiera te wszystkie inne, które są
                                                    ich przeciwieństwem.
                                                    Uważam, że wbrew okolicznościom można czuć się szczęśliwą w bardzo subiektywny
                                                    sposób. To są właśnie te chwile, cóż, że mijają /tak jak wszystko, również
                                                    zło/, tylko dlaczego ma być przykro? - zostają przecież wspomnienia i te
                                                    należy pielęgnować, one dają siłę i to one pobudzają do optymizmu, że jeszcze
                                                    takie chwile wrócą i znów można będzie powiedzieć "o, właśnie teraz jestem
                                                    szczęśliwa".
                                                    A zadowolenie? - cóż, ja dziś jestem zadowolona, bo jest dość ciepły,
                                                    słoneczny dzień, bo pójdę na spacer, bo akurat nic mnie nie boli, bo nikt ode
                                                    mnie nic nie chce ale chciałabym poczuć to "coś" /jak np.Ari/ by móc
                                                    powiedzieć "czuję się szczęśliwa" - czego wszystkim na forum życzę.
                                                    Pozdrawiam serdecznie.
                                                  • Gość: hepik Re: Witajcie wszyscy!!! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 15.09.03, 07:07
                                                    Wracam powoli.Teraz jestem w okolicach Mainheim.Ciekawe,pol Francji
                                                    przejechalem i z dwie winnice widzialem a tu nic innego poza nimi nie
                                                    widac.Pozdr.

                                                  • Gość: ONA Re: O szczęściu... IP: *.szel-sat.com.pl 15.09.03, 12:09
                                                    Droga Jago!
                                                    Źle mnie zrozumiałaś - ja po prostu odpowiadałam na pytanie Ari. To pytanie
                                                    było z kategorii tych abstrakcyjnych, na które albo każdy ma inną odpowiedź,
                                                    albo nie odpowiada się wcale tylko je zadaje.
                                                    Często myślę o szczęściu i dlatego wyraziłam swój subiektywny pogląd na jego
                                                    pojmowanie. I chyba nie miało to wiele wspólnego z sytuacją Ari. A czy miało
                                                    mieć? Owszem - mogło mieć. Ale to był po prostu mój pogląd w oderwaniu od
                                                    sytuacji Ari. być szczęśliwym można i trzeba - i to w bardzo subiektywny
                                                    sposób - co do tego nie ma, oczywiście, żadnych wątpliwości. I życzę Ari , by
                                                    była szczęśliwa - choć przez moment.
                                                    PS.A do świata jestem nastawiona bardzo optymistycznie!!!
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: ARi Re: O szczęściu... IP: 217.17.46.* 15.09.03, 17:37
                                                    Witajcie kochani...
                                                    Dorastałam w przeświadczeniu, że w życiu nie czeka mnie nic prócz obowiązków i
                                                    zmagania się z trudną rzeczywistością. Moja matka ciągle powtarzała mi, że
                                                    życie to nie zabawa, a kiedy wyszłam za mąż i urodziłam dziecko to usłyszałam:
                                                    teraz jesteś żoną i matką, wszystko inne się skończyło. Szczęście? Nie mogłam
                                                    być szczęśliwa, nie umiałam być. Ale wbrew temu co miałam wdrukowane, ciągle
                                                    tego szczęścia ( a może tylko namiastki) szukałam. Nieudolnie to robiłam...
                                                    wydawało mi się, że wystarczy jakieś zawirowanie, zauroczenie i zakochane oczy
                                                    wpatrzone we mnie. Błąd.
                                                    Wciąż uczę się odczuwać szczęście, czasami wydaje mi się, że wydzieram je z
                                                    rąk złego losu, żeby choć przez chwilę, małą chwileczkę... zanim znów dostanę
                                                    po głowie. Muszę uwierzyć, że zasługuję na szczęście tak jak każdy. Wbrew
                                                    wszystkiemu i chyba wciąż jeszcze wbrew sobie:)
                                                    "Twoje szczęście jest w Tobie" - to książka, którą dostałam kiedyś od kogoś
                                                    mądrego i bardzo mnie kochającego. Warto przeczytać i... mieć w domu, pod ręką.

                                                    Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie. Wasza obecność tutaj i życzenia są dla
                                                    mnie bardzo cenne, sprawiają, ze robi mi się tak cieplutko...
                                                    Ona, Jaga, Stachu, Ja7 - dziękuję, Ari.

                                                  • Gość: jaga Re: Witaj Ona! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.03, 09:54
                                                    Przeglądałam dzisiaj niektóre wątki i wiesz, uświadomiłam sobie, że mój post z
                                                    14.09 był mimo wszystko trochę napastliwy. Przepraszam! - w sumie zgadzam się
                                                    z Tobą. Pozdrawiam.

                                                    PS. Mam propozycję /pod rozwagę/ a może nadasz sobie jakieś imię?, bo ja np.
                                                    bardzo nie lubię zwracać się, mówić o kimś w trzeciej osobie. Pozd.
                                                  • Gość: hepik1 Re: Witaj Ona! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.03, 18:41
                                                    Nie śmiałem tego proponować ale już kiedyś sygnalizowałem trudności z odmianą
                                                    wyrazy ONA traktowanego jako imię osoby.
                                                  • Gość: ONA -jeszcze...ONA Re: Witaj moi mili! IP: *.szel-sat.com.pl 24.09.03, 05:43
                                                    Witajcie!
                                                    Własnie zdałam dziś (chyba juz wczoraj...) kolejny egzamin. NIe powiem, żebym
                                                    była bardzo zmęczona, ale jednak. NIe mogłam spać (pokłóciłam sie z mężem, a
                                                    raczej poczułam się obrażona,tym co powiedział; chyba w ogóle mnie umiem z nim
                                                    rozmawiać)i słuchałam sobie muzyki w internecie na mp3, trochę nostalgii...
                                                    To miłe, że nie zapominacie o mnie.
                                                    Zmienić imię? A czy byłabym wtedy sobą? Czy byłabym tą samą osobą, którą
                                                    znacie? Bardzo polubiłam tę dziwną odmianę - "do Onej" itp. Ale pomyślę nad
                                                    zmianą, pomyślę... A może macie jakieś propozycje - co wg Was pasowałoby do
                                                    mnie?
                                                    Pozdrawiam już jesiennie
                                                  • Gość: ONA -jeszcze...ONA Re: Witajcie, oczywiście! IP: *.szel-sat.com.pl 24.09.03, 05:44
                                                  • hepik1 Re: Witajcie, oczywiście! 24.09.03, 06:40
                                                    Pierwszy!Gratulacje.Już nie pierwsze ale może i nie ostatnie.Jeszcze zostało
                                                    trochę stopni naukowych-docent,profesor nad i zwyczajny...Mąż czyżby zazdrosny?
                                                    A imię czy nick-może jOna.Niekoniecznie z małej litery.JONA,Jony,Jonie,z Joną,o
                                                    Jonie i od razu wołacz,wołamy Jooono!Odmienia się dobrze i nawiązanie do Onej
                                                    jest.Pozdr.
                                                  • Gość: jaga Re: do Onej - jestem druga IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.03, 18:50
                                                    Najszczersze GRATULACJE!!! i życzenia konsekwentnego zdobywania kolejnych
                                                    szczebli oraz dużo satysfakcji z działań na polu nauki.

                                                    PS. Czy już nagrodziłaś siebie? a jaką nagrodą? :-))))
                                                  • Gość: ja7 GRATULACJE!!! IP: 217.153.24.* 26.09.03, 13:44
                                                  • Gość: ONA -JONA Re: Dziękuję! Dziewczyny - doradźcie! IP: *.szel-sat.com.pl 26.09.03, 23:17
                                                    Wielkie dzięki wszystkim!
                                                    Jeszcze mi został jeden egzamin i obrona właściwa...
                                                    A nie było mnie tu, bo zajmuje się dość prozaicznym zajęciem :) - mianowicie
                                                    biegam po sklepach (już drugi dzień)i szukam czegoś, w czym mogę iść na ten
                                                    kolejny egzamin. I jak myślicie? Kupiłam? Ależ skąd!
                                                    Dziewczyny kochane - doradźcie! Czy mogę w spodniach? Rodzina mi mówi, ze nie
                                                    wypada,ale ładnie w nich wyglądam. A jeśli spódnica - to jaka? Czy może być
                                                    przed kolano? Tak troszkę? Czy też nie wypada? Czy lepiej taką bardzo długą?
                                                    PS. A ta Jona moze być, Hepik. A pozostałym się podoba?
                                                    Pozdrawiam serdecznie

                                                  • Gość: jaga Re: Witaj JONA! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 13:28
                                                    - mnie się podoba, i to bardzo!
                                                    Podoba mi się też pomysł nabycia nowego ciucha. Bieganie po sklepach to
                                                    doskonały sposób na odreagowanie. Poradzić mogę, czemu nie?, choć wolałabym
                                                    aby to się nazywało "moje zdanie na zadany temat", bo z radami to bywa
                                                    różnie /co z odpowiedzialniścią jak się okaże, że rada była chybiona?/.
                                                    Otóż, uważam, że jeżeli dobrze się czujesz i ładnie wyglądasz w spodniach , to
                                                    jestem za - jednak pod warunkiem, że egzaminatorem nie będzie stara, brzydka,
                                                    niespełniona baba /z nawiedzonymi "babsztylami" nigdy nic nie wiadomo/.
                                                    Mam nadzieję, że nie wpadniesz na pomysł aby przyodziać się np. w
                                                    szorty /też spodnie/ lub bojówki w deseń ze słodkich różyczek - tego bym nie
                                                    polecała :-))))))))) Dobre samopoczucie i zadowolenie z własnego wyglądu w
                                                    znacznym stopniu warunkują powodzenie na egzaminie. Przecież dobrze o tym
                                                    wiesz, ile to już egzaminów za Tobą!
                                                    A tak na marginesie - jakoś trudno jest mi skojarzyć tego typu wahania z Twoją
                                                    osobą /a może tylko mam bujną czy "bublowatą" wyobraźnię/.
                                                    Miłego spędzenia weekendu i duuuużo uśmiechu!
                                                  • Gość: jaga Re: ARI - gdzie jesteś?! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 13:31
                                                    Najwyższy czas, aby wywołać Ari do tablicy.
                                                    Pomóżcie gromko krzyknąć ARI - ODEZWIJ SIĘ !!!
                                                  • Gość: hepik Re: ARI - gdzie jesteś?! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 13:40
                                                    Lista nieobecnych jest dłuższa-znaku życia nie daje Forty,nie ma też
                                                    aglaji,Stachu ma też ciche dni a jak się odezwie to gdzieś na obrzeżach ,tak
                                                    bywa.
                                                  • Gość: stachu34 Re: ARI - gdzie jesteś?! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.03, 19:41
                                                    Witajcie...
                                                    Dzięki Hepik,że mnie pamietasz.Ja codziennie czytam forum,czytam Wasze wpisy.
                                                    Sam jak na razie odpoczywam.
                                                    Jak coś mnie ruszy to...Ostatnio jak wiesz,ruszyła mnie ocena wivien,za to
                                                    dostałem lekko po uszach.Zbieram siły,aby dać odpór wszystkim moim
                                                    kontrdyskutantom-z pełnym szacunkiem.Pozdrawiam
                                                  • hepik1 Re: ARI - gdzie jesteś?! 28.09.03, 06:02
                                                    Będzieśz miał kłopot.Trochę trudna teza do obrony.
                                                  • Gość: JONA Re: Witaj Jago! IP: *.szel-sat.com.pl 28.09.03, 23:28
                                                    Jago! Dzięki za rady. Już kupiłam! Kawowy/bązowy (delikatny)kolor z długą
                                                    spódniczką. Bardzo elegancki, właśnie taki jaki ma być. No i drogi, ale cóż,
                                                    raz się żyje, prawda?
                                                    A dlaczego mówisz, że "tego typu wahania trudno skojarzyc z Twoją osobą"?
                                                    Przecież każda kobieta lubi biegać po sklepach! A mieć tego typu rozterki -
                                                    przeciez to sama pzyjemność! Nie zaprzeczysz chyba? A poza tym, to ja wa
                                                    zasadzie wiem, czgo chcę, ale nie zawsze mogę znaleźć władnie to. I stąd różne
                                                    rozterki.
                                                    A co do komisji - to będzie chyba 8-9 osób. I tylko jedna kobieta. Więc musi
                                                    być oficjalnie. To egzamin o "dużym ciężarze gatunkowym", jeśli mogę tak
                                                    powiedzieć. Najważniejszy i najtrudniejszy. Kto wie, czy nie ważniejszy od
                                                    obrony... Pozdrawiam Was wszystkich.
                                                    PS.1.A jak minął weekend?
                                                    PS.2. Stachu - miło wiedzieć, ze czytasz!
                                                  • Gość: jaga Re: Witaj JONA! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.03, 11:49
                                                    Witaj, Twój post "Dziewczyny - doradźcie!" odebrałam jako napisany pół-żartem,
                                                    pół-serio i też trochę w tym duchu odpowiedziałam /inna rzecz, że byłam
                                                    wówczas w dość upiornym nastroju - bywa i tak/, więc cóż to za rady - ale
                                                    miło, że dziękujesz.
                                                    Nie potrafię na serio radzić osobie, której rzeczywistego wizerunku nie znam i
                                                    pozostaje on tylko w mej bujnej wyobraźni.
                                                    Na pytanie, dlaczego mówię, że trudno jest mi skojarzyć te wahania z Twoją
                                                    osobą już sama odpowiedziałaś, czym potwierdzasz to, że postrzegam Cię jako
                                                    tę, która bez względu na okoliczności ma własne zdanie, wie dokładnie czego
                                                    chce i konsekwentnie dąży do celu. A rozterki - ludzka, kobieca rzecz.
                                                    Choć przyznam, że zrobiło mi się radośnie, kiedy w mej bujnej wyobraźni
                                                    ujrzałam Cię pytającą - 2 cm przed kolano czy 2 cm za kolano. Przepraszam,
                                                    jeżeli w jakiś sposób Cię uraziłam.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • Gość: JONA Re: Witaj Jago! i inni - kończymy wątek IP: 81.190.12.* 29.09.03, 21:20
                                                    Jago! Ależ absolutnie niczym nie poczułam się urażona! No bo niby czym?
                                                    Pozdrawiam
                                                    PS. Aha! moja propozycja - jak dojdziemy do 150 postu to założymy nowy wątek,
                                                    np. "Klub... 2". Co wszyscy na to?
                                                  • Gość: jaga Re: cicho wszędzie, głucho wszędzie... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.03, 01:04
                                                    Czy nikt nie ma już nic do powiedzenia, napisania?
                                                    No to ja napiszę -
                                                    - wczoraj byłam na grzybach, trochę nazbierałam /-liśmy/, niektóre okazy
                                                    dorodne, zdrowe, jutro kolejny wyjazd :-)
                                                  • Gość: stachu34 Re: cicho wszędzie, głucho wszędzie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.03, 07:19
                                                    Co się z Wami działo i dzieje.Wszyscy zamilkli...a ja się martwię.
                                                    Hepika znalazłem,odpoczywa.
                                                  • Gość: joann Re: cicho wszędzie, głucho wszędzie... IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.03, 22:15
                                                    Stachu! Wybacz, ze az do Klubu zagladam, /"wybaczcie piechocie..."/, ale
                                                    powiedz - nie palisz? I jak Tobie z tym? Pozdrowienia dla klubowiczow.
                                                  • Gość: stachu34 Re: cicho wszędzie, głucho wszędzie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.03, 22:31
                                                    Witaj
                                                    Jeszcze się trzymam.Miną miesiąc...czasami trudno. Nieraz sama przyjdzie taka
                                                    ochota,aż skręca. Myślę że duża świadomość pozbycia się papierosów jest
                                                    wystarczająca,aby powstrzymać się od zapalenia.Pozdrówka
                                                  • Gość: JONA Re: ja pracuję! IP: *.rzeszow.mm.pl 05.10.03, 00:20
                                                    Zaczął się rok akademicki - mam dużo pracy. Poza tym wkrótce kolejny egzamin.
                                                    Znowu się uczę. Pozdrawiam wszystkich.
                                                  • Gość: jaga Re: inni chyba nie pracują, bo milczą IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.03, 01:54
                                                    Witaj JONA!
                                                    To miło, że choć na chwilę wpadłaś do Klubu.
                                                    Trzymam kciuki i powodzenia na egzaminie!
                                                    Może jednak wygospodarujesz trochę czasu i wpadniesz na pogaduchy? - przecież
                                                    nie samą pracą i nauką człowiek żyje. Pozdrawiam.
                                                  • Gość: jaga Re: inni chyba nie pracują, bo milczą IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.03, 02:57
                                                    poza wiernym obserwatorem /czytelnikiem/, małomównym Stachem, który wyraża
                                                    słuszne zaniepokojenie - pozdrawiam Cię Stachu! - i przyłączam się, bo też
                                                    zastanawiam się jak radzi sobie Ari i inni /Forty, Aglaja/ co słychać u ja7.
                                                    Na ogół milczenie oznacza jedno - większy dół, zapadnięcie się w sobie ...
                                                    O Emigranta oczywiście nie pytam /zgodnie z Jego życzeniem - żadnych próśb a
                                                    tym bardziej błagań/ i oczywiście nawet przez chwilę nie pomyślałam czy jest
                                                    na tej emigracji szczęśliwy /co z tęsknotą?/, nie zastanawiałam się czy
                                                    uwierzyć w to, że nawet incognito tu nie zagląda. Nie zapytam też o to czy
                                                    pies jest zadowolony bo ma pana na dłużej dla siebie, czy samochód po
                                                    przeglądzie i zakonserwowany przed zimą, czy jesienne prace w ogródku
                                                    zakończone ani też nie zapytam o pogłębione refleksje na temat społeczeństwa -
                                                    bo polityka jaka jest każdy widzi a sport, czyli piłka nożna, to ..ech..
                                                    A już szczególnie nie zapytam, czy wypoczynek jest dobry - aktywny bądź
                                                    refleksyjny - i jak długo jeszcze ma trwać. Na koniec żadnych pozdrowień dla
                                                    Emigranta.
                                                    A co u mnie? Dziś też był wyjazd na grzyby /zaczęły się już pokazywać
                                                    zielonki/. Dzień b.przyjemny /nawet pogoda sympatyczna/ - pełny relaks i
                                                    odbudowa więzi wzajemnych z perspektywą dłuższego ich trwania w obopólnym
                                                    zrozumieniu ku chwale ...
                                                    Serio, Panowie, proszę bez czarnowidztwa i krakania. Czy uważacie, że nie
                                                    powinnam dawać kolejnej szansy i uzbroić się jeszcze w cierpliwość?
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • hepik1 Re: inni chyba nie pracują, bo milczą 05.10.03, 09:42
                                                    Wracam.Powoli ale wracam.A żeby nie było sielsko i anielsko:miało być
                                                    zakończenie i nowe otwarcie na 150 poście a tu jakby limit przekroczony.I co z
                                                    tym zrobić?A niespełna tydzień,kiedy "odpoczywałem"wytapetowałem pokój
                                                    córy ,położyłem panele podłogowe i skręciłem nowe meble.Tymi ręcami!A propos
                                                    mebli-firma Black,white,reed czy tak jakoś,Nie za tanie-bo komplet młodzieżowy
                                                    za 3000 PLN i dokładnie wg hasła "Zrób to sam"wszystko pojedyńczo ani jednego
                                                    elementu,który by był już połączony,tysiąc śrubek,wkrętów,trochę kleju-bo
                                                    szufladki trzeba było kleić.I na tym ma polegać kapitalizm?Inna sprawa,że
                                                    wszystko do siebie pasowało.Z spracowanym pozdrowieniem-Pozdr.
                                                  • Gość: jaga Re: Witam! IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.03, 09:00
                                                    Ano, prawda, limit tak jakby się przekroczył /teraz do mnie to dotarło/.
                                                    Czy odbędzie się sąd, czy sama mam wymierzyć sobie karę?
                                                    Z drugiej strony jednak nie zauważyłam aprobaty dla otworzenia "Klubu...2"
                                                    i kto będzie założycielem/-elką/? - pomysłodawczyni rzadko podpisuje listę
                                                    obecności. Tak na marginesie - gdzieś tam, kiedyś tam, ktoś pisał, że lubi
                                                    długie wątki /ja zresztą też/. No i co z tym fantem zrobić?

                                                    Hepiku, gratuluję!!! Jak tak dalej, to wyrośniesz na największego pracusia
                                                    i "złotą rączkę" na tym forum. Rozumiem, że można mieć dużą satysfakcję jeżeli
                                                    samemu wykona się coś, co w dodatku można podziwiać na codzień. Moje
                                                    zrozumienie, a nawet podziw, bierze się stąd, że w naszym stadle to ja
                                                    najczęściej pełnię funkcję "złotej rączki" /no tak już mam/.Czy rodzina
                                                    zadowolona? czy doceniła odpowiednio Twoje działania? A tak z ciekawości -
                                                    na jakie studia zdecydowała się córka?
                                                    Pozdrawiam!
                                                  • Gość: ARi Re: Witam! IP: 217.8.186.* 07.10.03, 17:29
                                                    Witam wszystkich, a Ciebie Jago szczególnie ciepło! Nawet nie wiesz co
                                                    poczułam kiedy zobaczyłam to "Ari gdzie jesteś". Jestem, nic złego się nie
                                                    dzieje, uczę się dobrze żyć. Mam być przy moim synu i wspierać go, ale nie w
                                                    jego destrukcji, wtedy muszę umieć stanąć z boku. To jest trudne, ale tylko to
                                                    daje jakieś rezultaty.
                                                    Syn zdał egzamin poprawkowy (ku niezadowoleniu pani pedagog i dyrektora)z
                                                    maszynopisania jedną ręką. Tym samym jest w drugiej klasie. Stara się. Z
                                                    różnym skutkiem, ale ja mam widzieć to co mu się udaje, a nie skupiać się
                                                    tylko na tym co robi źle(w tym wyręcza mnie szkoła). Moja córka rozpoczęła
                                                    studia dzienne na psychologii, a ja... byłam w sobotę na grzybach na Mazurach!
                                                    Trochę nazbierałam, ale szczerze mówiąc zainteresowana byłam bardziej lasem,
                                                    kolorowymi liśćmi i promieniami słońca, które za wszelką cenę chciały
                                                    przedrzeć się przez pochmurne niebo. I w końcu udało im się, siedziałam wtedy
                                                    akurat nad jeziorem Pluszcz chłonąć ciszę i spokój, przyglądając się gładkiej
                                                    tafli jeziora... W mojej duszy panował taki sam spokój. Uwierzcie mi, to było
                                                    piękne i zdecydowanie czułam się szczęśliwa.
                                                    "Jeśli chcecie, aby życie uśmiechnęło się do was, przynieście mu najpierw
                                                    dobry humor". To nie ja, to Spinoza.
                                                    Pozdrawiam Was wszystkich i cieszę się, że jesteście:)))
                                                    ARi
                                                  • Gość: hepik Re: Witam! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.03, 21:04
                                                    I jak tu rozpocząć nowy watek i zakończyć ten po takim poście Ari?Wątki długie
                                                    lubię nadal ale bardziej uciążliwe wydaje się kliknięcie o raz
                                                    więcej,przewijanie i czekanie na otwarcie.Może jeszcze się wstrzymamy?Sam nie
                                                    wiem.Pozdr.
                                                  • Gość: stachu34 Re: Witam! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.03, 22:45
                                                    Tylko podajcie adres,jak już co do czego dojdzie.
                                                  • hepik1 Re: Witam! 08.10.03, 05:11
                                                    Po przespanej nocy doszedłem do wniosku-a niech sobie będzie nadal ten
                                                    wątek.Założycielka jest rzadko ale to nic przecież nie szkodzi,będzie chciała
                                                    to wpadnie.Ce la vie.Pierwszy długi wątek na tym forum(grubo ponad 100 postów)
                                                    założył ktoś zupełnie inny a potem wszystko toczyło się wokół Onej i jej męża.A
                                                    więc obecność czy też brak założyciela nie jest aż tak istotny.A może są inne
                                                    opinie w tym temacie?Pozdr.
                                                  • Gość: jaga Re: Witam! IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.03, 06:02
                                                    Hepiku, nie mam w tej chwili czasu aby zastanowić się głębiej nad tym -
                                                    narazie niech się ciągnie. Właśnie przed chwilą padła decyzja - wyjeżdżamy -
                                                    mam 15 minut na spakowanie się :-) Wyjazd był już od b.dawna planowany ale
                                                    zawsze coś tam stało na przeszkodzie. Cieszę się, że wreszcie dojdzie do
                                                    skutku. Nie wiem za ile dni wrócę - to też zależy dużo od pogody.

                                                    Do Ari! Ogromną radość sprawił mi Twój post. I tak trzymać! Zaglądaj tutaj
                                                    czasem. Sama możesz się przekonać, że Panowie też wyrażali duże zaniepokojenie
                                                    Twą nieobecnością /posty wyżej/. Nie rób im tego i pisz od czasu do czasu.

                                                    Trzymajcie się wszyscy ciepło. Serdecznie pozdrawiam.
                                                  • hepik1 Re: Witam! 10.10.03, 20:45
                                                    A właśnie chciałem napisać: Coście tak cicho?Jak widzę ,że post ostatni z 6,02
                                                    to nie wchodzę bo myślę,że mój to nie otwieram wątku..Ale i tak to nic nie
                                                    zmienia jak wyjechałaś.A pomijając w takim wypadku Jagę to pytanie aktualne.nie
                                                    mając nic innego do roboty na forum sukam tematów zastępczych i potem same
                                                    problemy.Ale co tam.
                                                  • Gość: jaga Lista obecności: IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.03, 00:26
                                                    Podpisuję ją pierwsza. Kto następny?
                                                    Ogólne pozdrowienia!
                                                  • hepik1 Re: Lista obecności: 20.10.03, 08:02
                                                    Z tym mogą być problemy.Jak widać wcześniej na załączonym obrazku.Nie
                                                    zakładanie nowego Klubu było chyba dobrym posunięciem,bo w najlepszym wypadku
                                                    musielibyśmy go w dwójkę zapełniać,a przy Twoich wojażach może bym musiał sam
                                                    do siebie pisać.Jasnowidzem nie jestem-Twoje góry bardziej kojarzyłem z
                                                    Bieszczadami ewent.Tatrami.Dokładnie nawet nie wiem dlaczego.A dzisiaj w nocy
                                                    miałem wizje z odłamkami skalnymi spadającymi na Twoją głowę;)Ja myślę,że
                                                    jakimś wyjściem byłoby zabieranie z sobą laptopa albo przynajmniej klawiaturę
                                                    aby po okresie abstynencji nie było takiej erupcji twórczości.Ale witajcie w
                                                    domu,Jago.Acha(aha)-jak to robisz,że raz jest Poznań a raz Konin?To tylko z
                                                    czystej ciekawości pytanie?I z tym wiekiem proszę nie przesadzać.Jak już to
                                                    jest wiek poborowy dla mężczyzn.Kobiety żyją dłużej,więc proszę się
                                                    wyprostować.Pozdr.
                                                  • Gość: ARi Re: Lista obecności: IP: 217.8.186.* 20.10.03, 17:29
                                                    Hej, ja też jestem! Cieszę się Jago, że wróciłaś cała i zdrowa, mam nadzieję,
                                                    że to przegięcie jest już tylko wspomnieniem:)) Ja bym bardzo chętnie
                                                    poczytała o górach jesienią, nie bądź taka, podziel się wrażeniami! Humor masz
                                                    dobry więc może uda mi się namówić Cię na coś więcej?:))
                                                  • hepik1 Re: Lista obecności: 20.10.03, 18:15
                                                    Szybko policzyłem -na tej stronie-Jaga,hepik,ona ,Jona,ja7-raz,joan-
                                                    1gościnnie,ari-niewiele ale czuwa i stachu sporadycznie.
                                                  • Gość: jaga Re: Lista obecności: IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.03, 03:30
                                                    Witaj Droga Ari!
                                                    Chwała Niebiosom, że jesteś! Czy Hepik ma rację, czy naprawdę czuwasz?
                                                    Kostno-stawowo nadal jestem przegięta a pod innym względem... to sama nie wiem.
                                                    Jestem zodiakalną wagą a więc wiadomo jak to z wagami bywa. A humor wyjątkowo
                                                    zaczyna mi dopisywać szczególnie wtedy kiedy robię się cała
                                                    obolała /nienormalna jaka czy co?/. Próbuję się domyślać na co więcej
                                                    chciałabyś mnie namówić :-) i jakoś nie potrafię. Nie będę teraz opisywała gór
                                                    i tego tam wszystkiego, niech to narazie zostanie w mojej duszy, może przy
                                                    następnej okazji.
                                                    Nie napisałaś nic a nic o tym jak Ci się wiedzie. Brak wiadomości to też
                                                    wiadomość a ja zawsze uważam, że jeżeli nie jest gorzej to już jest dobrze.
                                                    Kurcze, od paru minut wiesza mi się system i nie wiem czy zdołam to wysłać.
                                                  • Gość: ARi Re: Lista obecności: IP: 217.17.46.* 22.10.03, 17:36
                                                    Cześć Jago i Hepiku!

                                                    Faktycznie czuwam, wpadam tu w takim pędzie, że zdążam przeczytać, ale nie mam
                                                    już czasu na wpisanie się.:)) Z tym Twoim humorkiem Jagusiu to rzeczywiście
                                                    dziwna sprawa, im gorzej tym weselej??? Ja nie miałam nic zdrożnego na myśli
                                                    pisząc, że namówię Cię na więcej. Chodziło mi tylko o garść barwnych
                                                    opowieści, tak barwnych jak ta jesień za oknem... No, chociaż dzisiaj to
                                                    niezbyt kolorowo to wygląda.:)) U mnie raz dzieje się lepiej, raz gorzej,
                                                    wiadomo, ale jest coś co się zmieniło. Całkiem nieźle znoszę to "gorzej". W
                                                    zeszłym tygodniu było cięzko, ale nie wpadałam w panikę, nie wkurzałam się,
                                                    martwiłam się, pewnie, że tak, ale stałam z boku i zachowywałam spokój.
                                                    Terapia działa, coraz lepiej sobie radzę, czuję się coraz pewniej, myślę, że
                                                    udziela się to również dzieciom. O rany, muszę lecieć do domu, pozdrawiam Was
                                                    cieplutko i napewno wpadnę za... niedługo:))) Czołem!
                                                  • Gość: jaga Re: Lista obecności: IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.03, 03:07
                                                    hepik1 napisał:

                                                    > Z tym mogą być problemy.Jak widać wcześniej na załączonym obrazku.Nie
                                                    > zakładanie nowego Klubu było chyba dobrym posunięciem,bo w najlepszym
                                                    wypadku
                                                    > musielibyśmy go w dwójkę zapełniać,a przy Twoich wojażach może bym musiał
                                                    sam
                                                    > do siebie pisać.

                                                    - myślę, że aż tak źle to nie będzie, Ari już się zameldowała to może i reszta
                                                    Członków Klubu też dołączy /mam nadzieję!/ a moje wojaże lada dzień się
                                                    zakończą bo ja uciekam jak ta myszka do ciepłej nory na zimę.

                                                    > Jasnowidzem nie jestem-Twoje góry bardziej kojarzyłem z
                                                    > Bieszczadami ewent.Tatrami.Dokładnie nawet nie wiem dlaczego.

                                                    - no i skojarzenia b.dobre, tyle tylko, że trochę przemieszczone w czasie.
                                                    Bieszczady były ale w latach 60/70, w Tatrach nigdy dobrze się nie czułam,
                                                    co innego Nowosądecczyzna - a...to tak. Później-l.80/90- była Kotlina /bliżej
                                                    do gniazd rodzinnych/.


                                                    > A dzisiaj w nocy
                                                    > miałem wizje z odłamkami skalnymi spadającymi na Twoją głowę;)

                                                    - no popatrz, Ty masz wizje /co to może znaczyć?/ a ja koszmarne sny /stąd
                                                    moja obecność tutaj o tej godzinie/ ale ja wiem co one oznaczają - coś znowu
                                                    chce mnie użreć i mój organizm uprzejmie mi to sygnalizuje /mam już
                                                    doświadczenie/.

                                                    > Ja myślę,że
                                                    > jakimś wyjściem byłoby zabieranie z sobą laptopa albo przynajmniej
                                                    klawiaturę

                                                    - nie mam laptopa i mieć nie będę - po co?


                                                    > aby po okresie abstynencji nie było takiej erupcji twórczości.

                                                    - jaka tam erupcja? trzy krótkie wpisy nocne?
                                                    a po obiedzie to nie była moja twórczość lecz innych mądrych, ja tylko
                                                    odwaliłam fizyczną robotę - przepisałam. No,chyba, że masz na myśli pierwszy
                                                    wpis ale po tak długiej mojej nieobecności... otworzyłam forum i wydawało mi
                                                    się, że czuję na nim jakieś napięcie...a więc napisałam co napisałam.

                                                    > Ale witajcie w
                                                    > domu,Jago.Acha(aha)-jak to robisz,że raz jest Poznań a raz Konin?To tylko z
                                                    > czystej ciekawości pytanie?

                                                    - a wiesz, że ja też się nad tym zastanawiałam. Próbowałam zasięgnąć
                                                    informacji u źródeł ale wiadomo jak to jest z "tepsą" /spróbuję jeszcze raz/.
                                                    Nie podejrzewasz mnie chyba o zdolności nadprzyrodzone. W końcu z Poznania do
                                                    Konina jest kawałek drogi i nie da rady przemieścić się tam i z powrotem w
                                                    ciągu paru minut /godz.wpisów/.

                                                    > I z tym wiekiem proszę nie przesadzać.Jak już to
                                                    > jest wiek poborowy dla mężczyzn.Kobiety żyją dłużej,więc proszę się
                                                    > wyprostować.Pozdr.

                                                    - oczywiście, że przesadzam i powiem więcej - mam zamiar pobić rekord w
                                                    długości życia kobiet. Tak naprawdę prosta to ja nigdy w życiu pod żadnym
                                                    względem nie byłam. Również pozdrawiam.
                                                  • hepik1 Re: Lista obecności: 21.10.03, 04:38
                                                    Kiedyś przez Konin przejeżdżałem to wiem ,że do Poznania kawałek.Dlatego
                                                    pytałem bo Ty z dialerami sobie radziłaś to myślałem ,że się dowiem.Ciągle
                                                    korzystasz z pakietu nocnego?A co myślisz o Neostradzie?Reklamują 1 miesiąc za
                                                    darmo tylko z realizacją bardziej kiepsko,jak zawsze zresztą w TP.
                                                  • hepik1 Re: Lista obecności: 21.10.03, 04:42
                                                    Poza tym to ja mogę tylko z Tobą,gdyby inni się obijali.Fale się coraz bardziej
                                                    pokrywają.Do 200 niedaleko.Pozdr.
                                                  • Gość: jaga Re: Lista obecności: IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.03, 07:46
                                                    A i owszem, ja myślałam ale mąż nie myśli. Jestem cierpliwa, poczekam, pomyśli
                                                    w końcu i wyjdzie na moje, a co tam. Pozdr.
                                                  • Gość: jaga Re: Lista obecności: IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.03, 17:56
                                                    A w Klubie nadal pusto. Ari przemknęła jak meteor. Gdzieś tam odezwała się
                                                    Forty /ale taka jakaś odmieniona/. Gdzie Aglaja, Ja7 i in. ze swymi rozsądnymi
                                                    wpisami. O Jonie nie wspomnę, bo wierzę, że odezwie się choćby po to aby
                                                    pochwalić się zdanym pomyślnie egzaminem. A Stachu? - wiadomo, pojawi się
                                                    kiedy będzie miał coś ważnego do powiedzenia lub będzie Mu bardzo nudno no i
                                                    Kubek - też zupełnie podobnie. Tak więc Hepiku, zostaliśmy sami. I co w tym
                                                    Klubie robić? Kawę piję bardzo rzadko a Ty natomiast nie palisz - czego nie
                                                    mogę powiedzieć o sobie /choć z ilością bywa różnie/. Ale możemy mówić o d...
                                                    Maryni. Chociaż nie, w tym momencie przypomniałam sobie, że możemy np. o jodze,
                                                    której działanie gdzieś tam tak jakby lekko obśmiałeś /oczywiście nie obrażasz
                                                    się za takie stwierdzenie/.
                                                    No to do następnego. Pozdrawiam.
                                                  • Gość: jaga Re: Lista obecności: IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.03, 18:26
                                                    Droga Ari!
                                                    Dopiero przed chwilą dojrzałam Twój wpis. Naprawdę bardzo się cieszę, że
                                                    powolutku, powolutku radzisz sobie coraz lepiej. Nie ma na świecie
                                                    czarodziejskich różdżek i nikt i nic nie sprawi cudu tak, że nagle wszystko
                                                    będzie lekkie, łatwe i przyjemne /czy ktoś nam to obiecał?/.
                                                    Opowieści o urokach przyrody zostawię na później, choćby dlatego by zmusić Cię
                                                    do częstszego zaglądania tutaj i poklepania w klawiaturę.
                                                    A metoda, że im gorzej tym weselej sprawdza się, wiem coś o tym. Słyszałaś
                                                    chyba o śmiechoterapii - działa nie tylko w przypadku dzieci i wcale nie jest
                                                    wielką umiejętnością. A u mnie coraz lepiej lecz nie na tyle dobrze aby
                                                    pojechać do lasu, choć może w tym roku jeszcze się uda. Zresztą zbliża się
                                                    1 listopada a ja mam trochę obowiązków i wyjazdów związanych z tym skądinąd
                                                    smutnym Świętem.
                                                    Serdecznie pozdrawiam.

                                                  • hepik1 Re: Lista obecności: 24.10.03, 06:07
                                                    I co?Kiepsko słychać w Klubie.Chciało by się powiedzieć A nie mówiłem?Ale już
                                                    widzę te reakcje w myślach oczywiście a nie na piśmie_"Ale on zarozumiały".
                                                    Lekko zacząłem ale mam pytanie do Ciebie przede wszystkim Jago,bo coś ostatnio
                                                    mnie coraz bardziej to zaczyna dręczyć.Już dwie osoby i to niezależnie od
                                                    siebie napisały,że się mnie boją.Co ja takiego robię,by można takie opinie(?)
                                                    formułować?Ja wiem,że jestem czasami ironiczny,czasami
                                                    zgryźliwy,denerwujący,jedną z tych osób w zasadzie otwarcie zwalczałem od
                                                    pewnego czasu.Czy jestem zbyt zarozumiały?Za dużo mnie ?
                                                    Wdzięczny będę za opinie Twoje i innych.To chyba lepszy temat niż Maryna?
                                                  • Gość: jaga Re: Lista obecności: IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.03, 09:13
                                                    Hepiku, czy Ty dzisiejszej nocy choć na chwilę zmrużyłeś oczy? /O! prawie rym
                                                    mi sie udał/. Ten długi, zrównoważony post na f.pr. pisany o wręcz nieludzkiej
                                                    godzinie /wilkołaki wtedy grasują/.
                                                    Wyobraź sobie, że wczoraj późno wieczorem, kiedy to zabrałam się do czytania
                                                    forum, miałam ochotę zaprosić Cię pod bezpieczny dach Klubu ale pomyślałam
                                                    sobie, że chyba nie wypada, bez sensu, bo Ty przecież wcześnie wpadasz w
                                                    objęcia Morfeusza. Tak naprawdę, to w którymś momencie zrobiło mi się Ciebie
                                                    żal - tak normalnie, po ludzku. Przygryzłam palce aby nie stuknąć w klawiaturę
                                                    a chciałam jeszcze dodatkowo napisać, że Semii i To-ja zaniemówiły w swym
                                                    /początkowo dialogowym/ wątku. A wątek tenże został "zagadany" przez Pivobelę.
                                                    Skąd my to znamy?
                                                    W sprawie Klubu też mogłabym powiedzieć - "a nie mówiłam?" - swoją teorię mam
                                                    i kiedyś chyba próbowałam ją nieśmiało wyrazić. Tak więc jaka może być moja
                                                    reakcja /nie tylko w myślach ale i na piśmie/ to oczywiste a nie uważam siebie
                                                    za zarozumiałą /choć niektórzy mogą tak sądzić/.
                                                    Nie wiem ile może być zarozumialstwa w tym, że potrafisz krótko /a czasami i
                                                    długo :-)/ wypowiedzieć to do czego innym często jest się trudno przyznać
                                                    a braku odwagi, z wewnętrznego zakłamania i zadufania w siebie, z ... czy ja
                                                    wiem jeszcze czego /dość, bo mogę zaraz usłyszeć, że oceniam, wręcz oskarżam
                                                    itd/. W kimś, kto przekazuje swą dobrze ugruntowaną wiedzę inni mogą widzieć
                                                    zarozumialstwo a ja widzę w takim człowieku poczucie i znajomość własnej
                                                    wartości. Cenię to. Czyżbyś dawał się tutaj wpędzać w dołki? prziecież tyle
                                                    ich pokonałeś, masz zaprawę. Hepiku, o jakim zadręczniu się mówisz? przestań!
                                                    No bo co Ty tutaj robisz? - kawał dobrej roboty. Tak twierdzę i zdania nie
                                                    zmienię a oponentów potraktuję z całym szacunkiem. Myślę jednak, że z moim
                                                    zdaniem parę osób na forum się zgodzi i potwierdzi, że należą się Tobie słowa
                                                    uznania za tyle samozaparcia i przede wszystkim cierpliwości jaką wykazujesz
                                                    w wyjaśnianiu wciąż tych samych rzeczy. Większość nowych osób na forum, jeżeli
                                                    nie domaga się otwarcie, to przynajmniej oczekuje większego zainteresowania
                                                    właśnie sobą /masz świeży przykład w innym wątku/. Są też zachowania wręcz
                                                    roszczeniowe, że nikt nie pochwali, nie pogłaszcze po głowce a tylko kubły i
                                                    kubły. Należałoby tu przypomnieć o zaprzeczeniach i iluzji. Czasami odnoszę
                                                    wrażenie, że są osoby, które tutaj chcą znaleźć potwierdzenie tego, że w swym
                                                    samookłamywaniu są doskonałe i nikt nie jest w stanie je rozszyfrować.
                                                    Niewiele osób potrafi przyznać się do swych ułomności, wobec siebie są
                                                    przeraźliwie delikatne, tak łatwo jest je urazić, sprawić przykrość.
                                                    Ponosi mnie trochę w tej chwili /jeżeli ktoś czuje się dotknięty - przepraszam/
                                                    ale momentami w niektórych wątkach - delikatnie mówiąc - źle się dzieje.
                                                    Zaczynam się zastawiać dlaczego tak? i pewnych myśli nie dopuszczam.
                                                    Oj,oj, rozpisałam się a miałam odpowiedzieć na cała masę zadanych przez Ciebie
                                                    Hepiku pytań.Chociaż chyba już odpowiedziałam a poza tym, moje zdanie odnośnie
                                                    wielu z tych pytań znasz już chyba od dawna. A teraz ja zadam Tobie pytanie -
                                                    czy uważasz, że na przykład, ja na forum byłabym bardziej wiarygodną osobą od
                                                    Ciebie? Jakąś tam wiedzę teoretyczną już posiadam jest ona jednak niewielka w
                                                    porównaniu do Twojej. A cóż znaczy wiedza bez odpowiedniej praktyki? to Ty ją
                                                    posiadasz /głupio trochę brzmi słowo praktyka, ale wiadomo w czym rzecz/.
                                                    Myślę, że chwilowo, byłoby na tyle. Następnym razem może trochę o
                                                    komunikowaniu się ludzi między sobą? Niestety, ta umiejętość coraz bardziej
                                                    zanika a tak w ogóle jest trudna do opanowania.
                                                    Pozdrawiam.


                                                  • 4friday Re: Lista obecności: 24.10.03, 22:45
                                                    ...opinie...i innych. Ja zatem jestem ta inna. Nie naleze do Klubu, niestety, a
                                                    szkoda. Dla mnie. Zapewne dlatego, ze zabraklo mi odwagi, by sie przyznac do
                                                    istnienia problemu. Moze jednak o tym potem.
                                                    Hepiku,skoro pytasz - odpowiadam. Ja sie Ciebie nie boje. Nie mam powodu, nie
                                                    zrobiles mi nic zlego, nie jestes gangsterem, bezmozgim czlonkiem spoleczenstwa
                                                    mojego, ani inna zwalczajaca slabosci jednostka. Szczerze mowiac - robisz, jak
                                                    wiesz juz zapewne - NAPRAWDE duzo dobrego - odpowiadajac innym forumowiczom
                                                    poszukujacym... Tak, bywasz i zgyzliwy i denerwujacy - swymi wypowiedziami -
                                                    nie tylko dla tych, ktorzy Cie pytaja o cokolwiek. Niemniej jednak, nie sadze,
                                                    ze celowo chcesz kogos wkurzyc, a moze sie myle. Moze celowosc Twoich
                                                    wkurzjacych postow wynika z krokow AA. I ma zezloscic klienta do bolu po to,
                                                    zeby Ow poczul i zrozumial?! I tu, byc moze sie myle - istnieje konflikt
                                                    plci /uff, jak to nieladnie brzmi/. Uknula mi sie jakis czas temu teoria, ze
                                                    skoro kobiety /versus mezczyzni/ odczuwaja inaczej - to moze tez i dzialaja
                                                    inaczej, znaczy odmiennie. Celowo piszac to odwrocilam kolejnosc: czucie i
                                                    dzialanie. Zauwaz, ze od jakiegos czasu nagle zaczely sie alkoholowo przyznawac
                                                    do bolu kobiety wlasnie. I - to tylko moja opinia - zebraly tyle odwagi, ile Im
                                                    Bozia dala, by SIE przyznac do tego, ze alkohol zaczyna Nimi wladac, a nie
                                                    bardzo to Im w smak. I tu wlasnie, jak sie obawiam, mozemy sie nie-do-
                                                    porozumiec. I teraz nie tylko Ty, ale i inni czytajacy /tych jest zapewne
                                                    wielu/, i piszacy /Ci sa w nielicznej wiekszosci/, dajcie mozliwosc ODMIENNOSCI.
                                                    Odmiennosc niekoniecznie musi polegac na kochaniu inaczej, czy kupowaniu innego
                                                    rodzaju chleba na sniadanie. Moze to czysta fantasmagoria,ale Ja Uwazam, Ze:
                                                    byc moze Kobiety inaczej odczuwaja swoje wzloty i upadki - w tym i nalogi
                                                    np.alkoholowe. Dlaczego? No, nie mysle tu o gowniarach /wybaczcie, gowniary/,
                                                    ale o kobietach, ktore maja swoje zycie - nie tylko zawodowe, ale i rodzinne. I
                                                    to wlasnie mialyby poswiecic dla alkoholu. Mialyby?! Nie. Nie mysle, ze
                                                    zrobilyby taki obrachunek ze soba. Moze teraz Kubek, Ty, czy Kto Inny powie -
                                                    to zwykle bzdury, KAZDY przeciez pije tak samo! A ja mysle, ze sie mylicie. Na
                                                    pewno zlo, to zlo, ale pijacy i pijaca nie zawsze znaczy tak samo.
                                                    Hepiku, jesli pamietasz, "przegiecie", to jednak chyba musisz przyznac mi
                                                    racje /i to jest wlasnie kobiece myslenie!/. Wasza idea a nawet tresc byly
                                                    sluszne, ale forma nie do przyjecia! /Czy Ty chcialbys, by Ciebie ktos
                                                    przyrownal do gownozjada lub pytal, kiedy ostatnio sobie "ulzyles" na babie?
                                                    No, i wlasnie o to mi chodzilo, kiedy - wydawalo mi sie, ze Was ostudze. Nie
                                                    ostudzilam. Nawet "macica Uranosowa" dostalam po uszach. Ueee.
                                                    Zawsze "pobronie" tego, kto brzydko w leb dostanie - zeby mogl sie bronic, jak
                                                    tylko otrzezwieje /to bylo do gb - moj odczyt gb-nicka nie jest tak piekny, jak
                                                    gabriella, czy grazynka, gb, to po prostu g..... b.../. A mialam byc
                                                    szlachetna...
                                                    Ale, ale. skoro, juz zaczelam na samym poczatku - musze skonczyc, nie bylabym
                                                    uczciwa. Otoz zaczelam czytac to forum i Wasze, Twoje Hepiku posty - jakos tak
                                                    na poczatku tego roku - luty, marzec? Szukalam rady, antidotum, czegokolwiek
                                                    dla mnie - zony alkoholika. I znalazlam. To, ze to Jego nie moj problem, to, ze
                                                    On nie ja ma zaczac nowe myslenie i dzialanie. /Tylko, ze On nie chce, bo nie
                                                    widzi i NIE MA tego problemu/. A przy okazji znalazlam siebie -
                                                    wspoluzalezniona i juz wspolbiesiadujaca zone. Niestety. No, pewnie, ze JESZCZE
                                                    nie tak drastycznie jak to pokazuja w TV, ale ja to i tak zrozumialam. Moje
                                                    przyzwolenie. I Jego odczytanie problemu: ja wypije butelke, ale Ty przeciez
                                                    tez wypilas z tego kieliszek?! A rodzina przeciez tego i tak nie widzi, bo Ty
                                                    Kochanie tak to ladnie zasnuwasz firanka... dobranoc, Hepiku. Jestem juz bardzo
                                                    zmeczona i dzisiejszym dniem i cala ta moja iluzorycznoscia...Acha, sorry, ze
                                                    Wam wtedy nawrzycalam od blondynek - takie mialam skojarzenia w tym Waszym anty-
                                                    gb-owskim akcie /zawsze to naprawde nieladnie rzucac miesem w istote
                                                    slabsza.../.
                                                  • hepik1 Re: Lista obecności: 25.10.03, 06:20
                                                    Zbyt dużo i poważnie.Muszę dokładnie poczytać,pomyśleć.Ja wcale nie domagam się
                                                    pochwał,choć to jest zawsze miłe.Aż taki płytki i głupi nie jestem.Jadze i
                                                    Tobie dzięki.Może i Jona coś napisze.To ona napisała ,że się mnie boi.I to po
                                                    moich postach,u których podstaw nie leżała najmniejsza niechęć.Tak to pamiętam
                                                    choć nie sprawdzałem.Jeszcze.Z gb,która była druga-na początku było
                                                    przekamarzanie(dawno temu-ping-pong)a na końcu otwarcie zwalczałem.Przyznaję
                                                    się bez bicia.Kończę teraz-ale będzie więcej.Pozddr.
                                                  • Gość: jaga Re: 4friday - witaj! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.03, 09:37
                                                    Nie zauważyłam aby kiedykolwiek drzwi do Klubu były zamknięte. Wydaje mi się,
                                                    że wiele osób jednak tu zagląda lecz nie wszyscy się ujawniają, dlaczego?
                                                    przecież w tytule brzmi "Klub..... i nie tylko". Pozdrawiam.

                                                    P.S. Hepik ma rację, ja też postaram się przemyśleć niektóre sprawy z tych,
                                                    które poruszyłaś w swym poście.
                                                  • Gość: jaga Re: do Hepika IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.03, 09:41
                                                    Witaj. Myślę, że posiadasz jednak dużą dozę samoświadomości. Nie bez kozery
                                                    przytoczyłeś w którymś z postów "Listę sygnałów ostrzegawczych" i któryś tam
                                                    punkt...
                                                    Pozdrawiam. Miłego weekendu.

                                                    P.S. A mnie też czasami wszędzie pełno:-)
                                                  • hepik1 Re: Lista obecności:4 friday 26.10.03, 07:09
                                                    Na początku w kwesti formalnej.Bycie w Klubie nie jest w żaden sposób
                                                    zformalizowane.Nie wymagamy ,żadnych pisemnych deklaracji i nie wydajemy
                                                    legitymacji członkowskich.O tym pisała samozwańcza Jaga p.o.założycielki.I
                                                    potwierdzam ja jako drugi samozwańczy p.o.Samozwańczość moją i Jagi
                                                    usprawiedliwia fakt,że wielce szacowna założycielka zniknęła gdzieś,podobnie
                                                    jak słowa "..i czasopism." w pewnej ustawie.Ale jej idea jest z wszech miar
                                                    słuszna i na razie żywa.Kiedyś, wcześniej bywało tak,że w jakimś wątku na
                                                    tematy poważne,rodził się dialog między forumowiczami na tematy w niczym nie
                                                    związane z przesłaniem tego właśnie forum.Wprowadzało to chaos w danym
                                                    wątku,jak i nie było zbyt eleganckie.I dlatego właśnie ten pomysł zyskał moją
                                                    aprobatę i ideę tego wątku będę bronił "jak lwica swoje małe"
                                                    Kobiety a alkohol.To prawda,że w podobnym czasie i praktycznie w jednym wątku
                                                    pojawiły się panie,co zresztą wiąze się z sobą jak najściślej.Tutaj o moich
                                                    wadach pozwolisz nie będę się rozpisywał-ale jest kwestią otwartą,czy wszystkie
                                                    moje uwagi mają przyczynę właśnie w nich.I czy nie jest tak,że one są podobnie
                                                    odbierane przez To-ję,semi,pivobellę czy Ciebie,bo jesteście na bardzo podobnym
                                                    etapie samoświadomości,że coś nie tak.A napewno już bym nie mieszał do tego
                                                    kroków AA.Już kiedyś napisałem,że ja jestem na poziomie pierwszego a i to może
                                                    nie do końca.A niesienie pomocy to dopiero krok 12.Taki głupi i pusty naprawdę
                                                    nie jestem-że się powtórzę -czego podobno nie lubię:)
                                                    Co nie wyklucza celowej złośliwości w niektórych sytuacjach a które w tym
                                                    momencie Ty nazywasz u siebie brakiem szlachetności(gkropkitrzyb-aby nie
                                                    wymawiać imienia nadaremno bo licho nie śpi)
                                                    Wracając do tematu.Uważam ,że kobiety wogóle to mają bardziej
                                                    przechlapane.Naukowo udowodnione,że uzależniają się szybciej,gwałtowniej i
                                                    robią to w bardzo destrukcyjnej formie(mam na myśli picie raczej w samotności)
                                                    Przyzwolenie społeczne zerowe i odwrotnie proporcjonalne do późniejszego
                                                    potępienia.Facet pijący przez lata ma wsparcie (czasami do końca swego pijanego
                                                    życia)swojej kobiety(jest jaki jest ale jest),kobieta raczej bardzo szybko
                                                    dostaje kopa w ...Na terapiach kobiety stanowią rodzynki wśród panów.I to chyba
                                                    też nie jest sytuacją mimo wszystko komfortową?(Dygresja-nie będąca wcale
                                                    anegdotą-partner śledzi swoją kobietę i robi jej wyrzyty i podejrzewa-Co ona
                                                    tam może robić z tyloma facetami przez tyle godzin przez 7-8 tygodni?)
                                                    I wreszcie koniec terapi.Chłop wraca do domu i witany jest jak bohater-
                                                    uroczysty obiad na stole,żona patrzy na niego jak na swojego Supermena,gotowa
                                                    reagować na każde skinienie i spełniać każdą zachciankę.I kobieta wracająca w
                                                    podobnej sytuacji-Nareszcie będzie ktoś kto wreszcie posprząta ten syf,ugotuje
                                                    i poda obiad,odrobi zadanie z dzieckiem itp,itd.Przechlapane?
                                                    I jeszcze z natępnej beczki,dla własnego ego-pretensje i żal mogę mieć(mam?)za
                                                    to,że napisałem tylko"lekkie przegięcie"Lekkie nie było.Tyle ,że wchodzenie
                                                    w "dyskusję" czy "polemikę" na takim poziomie(nie jestem królewiczem-potrafię
                                                    się posługiwać językiem knajackim(znowu się chwalę?)tylko robienie tego z
                                                    kimś,który pojawił się niewiadomo skąd i nie wiadomo po co-no właśnie po co?(ja
                                                    swoją teorię zresztą mam-tylko zahacza ona o spiskową teorię dziejów)
                                                    Inne formy,o których mówisz " nie do przyjęcia"-i zapewne masz rację-
                                                    Kubka ,Stacha czy moje-tyle,że my naprawdę nie jesteśmy z filmów typu Anioł
                                                    zesłany na ziemię-mamy swoją "labilność emocjonalną":)Letek,gdzieś tu obok
                                                    wspomina o demonach,które zostały wypuszczone...To tak działa.Alkoholizm jest
                                                    chorobą nieuleczalną i alkoholikami będziemy do końca życia.Kurcze ,kończę bo
                                                    już same banały,mi się cisną pod palce.Ale nie wykluczone a nawet wręcz
                                                    przeciwnie-cdn.
                                                    Miałem dzisiaj jechać zobaczyć czy TV nie kłamie do Szczyrku,gdzie siatkarskie
                                                    mistrzynie Europy grają sparing i sprawdzić czy wyglądają tak samo jak na
                                                    ekranie.Widząc jednak entuzjazm w oczach moich pań po tej propozycji zapewne
                                                    dzień spędzę w zanieczyszczonej atmosferze GOP-u.(choć coraz mniej-trzeba
                                                    przyznać)Pozdr:-)))
                        • Gość: stachu34 Re: Post nr 100 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.03, 07:55
                          Witaj Hepiku...
                          Już odpowiadam na Twój post, setny (pod każdym względem, wyraz używany w
                          znaczeniu staropolskim - dobry, a także jako liczebnik). Trochę odpoczywam po
                          starciu z Gabrysią i „kosmicznym mutantem”( nie jest to zwrot obraźliwy i nie
                          ma w nim złośliwości. Nie taka jest moja intencja). Ale skoro już zostałem
                          wezwany do tablicy, więc jestemJ
                          Prowokacją do tego zaś jest zdanie napisane przez Ciebie, które pozwolę sobie
                          zacytować:
                          „Z pewnym zdziwieniem ,wczoraj wieczorem stwierdziłem że na forum zostałem ja
                          w
                          otoczeniu tabuna pań.(proszę się nie czepiać wyrazu -tabun,ja nie jestem
                          seksistą,tylko tak mi się napisało i nie bardzo chce mi się szukać
                          zastępstwa...” Szczególnie chodzi mi o te zastępstwo... Ja byłbym może i
                          skłonny je przyjąć, ale nie wiem czy jestem w stanie sobie z tym poradzić.
                          Cały czas mam przed oczami opis Twojej sylwetki z jednego z wątków. Tak... to
                          z całą pewnością musi działać na nasze forumowiczki, nawet na Gabrysię, która
                          tylko dla pozoru była Twoją oponentką. Ja świadomy swoich braków, skromnie
                          stoję pod „ścianą” tego wątku i czytam...Hehehe Pozdrawiam wszystkich, a nade
                          wszystko te „tabuny” Pań, w nadziei, że któraś mnie zauważy.
                          Ps. To wszystko oczywiście w formie żartu. Nie ma w tym nawet cienia
                          złośliwości, i tak należy to odbierać.

    • 4friday Re: Klub stałych bywalców i nie tylko... 25.10.03, 09:44
      Wczoraj nie napisalam jeszcze o AA. po pierwsze bariera wstydu jest
      rzeczywiscie silna. Po drugie - ja juz dawno postanowilam tam pojsc, jesli nie
      po to zeby znalezc droge do Meza, to chocby dla zatrzymania samej siebie. Bo
      moj pociag jeszcze sie tak nie rozpedzil, zebym miala skazac sie na bezsilnosc
      i dalsze brniecie w alkohol. Ale... To, co teraz napisze moze sie wydac glupie,
      ale to tez chyba jakis rys kobiecosci. Jedyny znany mi osrodek w moim miescie
      miescil sie w najgorszej "chlorowni", czyli totalnie meliniarskiej dzielnicy.
      Nie, zebym byla az tak delikatna krolewna, ale tam po prostu bym nie poszla za
      nic. Ze zwyklego strachu, spotkania sa raczej ok.17, a to juz pozna pora, kiedy
      na ulice wylaza niebezpieczenstwa. Teraz dzieki postowi Kubka, zdaje
      sie, /dzieki, dzieki!/, znalazlam linki i adresy kilkunastu innych miejsc,
      gdzie spotykaja sie AA. Pojde.
      Jesli chodzi o Meza zas - nic nie moge zrobic, skoro On sam nie chce, nie
      rozumie, nie widzi problemu, uwaza, ze przesadzam, itede. Pare lat temu "zaszyl
      sie". Sam z wlasnej woli, bo sie czegos-tam przestraszyl. Starczylo na pol
      roku. Potem byla ostra jazda tak, jakby chcial nadrobic ten "czas stracony".
      Zreszta teraz juz wiem, ze esperal to tylko prezerwatywa i robienie dymu.
      Pokazanie - zobacz, jaki dzielny jestem, co ja dla Ciebie robie. /Wlasnie - dla
      Ciebie, a czemu nie dla siebie?/. Naprawde jestem Wam wszystkim bardzo
      wdzieczna za to, ze dzieki Wam dowiedzialam sie, ze Jego problem nie jest Moim
      problemem. Ja moge Mu tylko pomoc, ale On sam musi chciec i pierwszy zrobic
      krok w kierunku trzezwosci. Pozdrawiam.
      • Gość: hepik1 Re: Klub stałych bywalców i nie tylko... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.03, 14:15
        Kiedyś ,ktoś(Stachu?),tutaj(forum)napisał,że esperal to granat odbezpieczony
        noszony w kieszeni.Esperal to prezerwatywa :) i robienie dymu:)-to je dobre
        panie Havranek.Już Cię lubię-4friday.
        • Gość: jaga Re :-) IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.03, 16:13
          Drobny wtręt. Teraz to się nie nazywa "esperal" tylko tak jakoś z francuzka -
          nie posiadłam tego języka, ale ładnie brzmi /przynajmniej memu mężowi się
          podoba/ a co? :-) Jak widać w kwestii wszywek jestem na bieżąco.


          • Gość: hepik-archeolog Re: Re :-) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.03, 21:18
            A mój kolega mówi,że brzydzi się po francuzku.Nie wiem o co mu chodzi?
            Fajny film dzisiaj widziałem w kinie.2h25 min a przeleciał jak odcinek Klanu.O
            piratach z Karaibów.I o czarnej perle.Dla chłopców po 40 naprawdę dobry.Pozdr.
            • hepik1 Re: Re :-) 25.10.03, 21:21
              Logować się mi nie chciało i wchodzi jakiś archeolog.
            • semi_x Re: Re :-) 26.10.03, 00:15
              ;-))))hmm,hepiku?:-))), czy to czarna perła sprawiła, czy może główna
              bohaterka :-)))))), że film przeleciał jak odcinek Klanu/pozdr. semi
              • hepik1 Re: Re :-) 26.10.03, 05:23
                No ,nie powiem,że gł.bohaterka miała swój udział.Ale o dziwo,głośno o tym
                powiedziała już po seansie moja żona,która miała spore opory przed pójściem na
                film o piratach.A było to coś w sensie:Jak zobaczyłam,tą ładną
                aktorkę,wiedziałam,że film mi się będzie podobał.
                A dla mnie największym zaskoczeniem był właśnie "upływ czasu"Bo o co chodzi i
                czego mogę się spodziewać,przeczytałem w recenzji z GW.I największe obawy
                miałem z tym"Jak tak długo wysiedzę?mając w pamięci z przed lat Noce i dnie.I
                właśnie ta utrata poczucia czasu była największym zaskoczeniem.
                Tylko jak ktoś pójdzie na ten film po przeczytaniu moich impresji a potem
                będzie się czuł jak ja po Nocach i dniach to pretensji proszę do mnie nie
                mieć.Każdy robi to na własną odpowiedzialność.Pozdr.
                • hepik1 Re: Re :-) 26.10.03, 05:27
                  No,nie powiem,że głowna bohaterka NIE miała swego udziału.-Tak miało brzmieć
                  pierwsze zdanie w poprzednim poście.
                  • hepik1 Re: Re :-) 26.10.03, 07:14
                    Ciekawe,że p0sty wchodzą nie zawsze podobnie-mam na myśli kolejność.Napisałem
                    do friday i wszedł tam wyżej,co zresztą jest logiczne ale nie zawsze się tak
                    dzieje.Choć to zdajsie admin tłumaczył kiedyś ,jak to się dzieje.Musiałbym
                    sprawdzić.
                    • Gość: pivobela Re: Re :-) IP: 217.153.168.* 26.10.03, 20:37
                      Witajcie,dołączę do Was)))

                      Na początek żarcik:
                      Przychodzi BLondynka do sklepu RTV(znacie? )
                      Zwraca się do SPrzedawcy:
                      -chciałabym kupić telewizor z lotnikiem
                      SP:Telewizor z lotnikiem?Proszę Pani, chyba z pilotem?
                      BL:Nie,telewizor z lotnikiem!!!Chyba wiem-bo mąż mi mówił.
                      SP:Telewizory są z pilotami!!
                      BL: Co Pan mi tu sugeruje,że się nie znam,że jestem jakimś ..lajkonikiem?

                      Ja mam ubaw za każdym razem jak słyszę ten kawał.Ciekawe jak się go czyta....
                      pozdrawiam- pivobela
                      • hepik1 Re: Re :-) 27.10.03, 03:34
                        oo
                        __
                        • Gość: ONA -JONA Re: Witajcie wszyscy! IP: *.rzeszow.mm.pl 27.10.03, 08:00
                          Zdałam ten egzamin. Ale nawet nie wyobrażacie sobie jaki to ogromny stres. I
                          nie "przed", ale "po". Już mam dość, a to jeszcze nie koniec. Powoli wracam do
                          życia, prznajmniej na pare dni. A potem będzie apogeum stresu. Teraz to już
                          nie trzeba się chyba uczyć, ale popracować nad psychiką. Tylko jak?..
                          Pozdrawiam
                      • Gość: stachu34 Re: Re :-) ja dodam drugi... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.03, 08:07
                        Rybak zlowił złotą rybkę. W taki wypadku oczywiście ona chce spełnić jego trzy
                        życzenia.On nie ma żadnego.Ryba go naciska, z rezygnacją mówi...
                        -podaj choć jedno życzenie...
                        -no dobra.Podaj mi datę mojej śmierci?
                        Na to ryba z zażenowaniem- to bardzo trudna sprawa.Wymaga czasu,odpowiednich
                        obliczeń.Podania kilu parametrów itd.Ale powiem ci co będziesz robił po
                        śmierci.
                        -noooo??-rybak wyraził zaciekawienie.
                        -będziesz sędzią hokejowym- stwierdziła złota rybka
                        - No tak, ale ja się na tym kompletnie nie znam.Będę musiał się nauczyć...
                        -To sie pospiesz, bo jutro masz pierwszy mecz.
                        Pozdrawiam:)))
                        • Gość: hepik Re: Re :-) ja dodam trzeci IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 27.10.03, 11:06
                          ...choć nie jestem do końca przekonany co do słuszności tego kierunku wątku ale
                          niech to bedzie dla zwalczenia stresu u Jony:
                          Student marketingu i zarządzania w ramach egzaminu ma wymyśleć 3 powody
                          zachęcające do naturalnego karmienia niemowląt
                          Myśli i pisze:
                          1.pokarm zawsze dostępny
                          2.nie wymaga podgrzewania
                          Z wymyśleniem trzeciego są kłopoty...
                          3...i ma zajebiste opakowanie.
                          Od przeczytania tego kawału polubiłem słowo "zajebiste"Wcześniej zawsze mnie
                          raziło i źle kojarzyło.
                          Czyli co Jona ?Możemy się już zwracać"Wielce czcigodna i szacowna Pani
                          Doktor "czy jeszcze się wstrzymujemy?
                          • Gość: ONA -JONA Re: Witam wieczorkiem IP: *.rzeszow.mm.pl 27.10.03, 19:38
                            Wstrzymujemy się, wstrzymujemy!
                            A kierunek zwalczania stresu całkiem dobry obraliście. Ubawiłam się. I... mogę
                            prosić o jeszcze?
                            Pozdrawiam
                            • Gość: jaga Re: Witam wieczorkiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.03, 21:50
                              A w Klubie też pusto. Czyżby już wszystkie stresy zostały zwalczone?
                              Pozdrawiam!
                              • Gość: hepik Re: Witam rankiem IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.03, 04:55
                                A może tak w własne piersi się uderzyć zamiast biadolić;)ostatnio byłaś 25.10
                                czyli 5 dni przerwy.Pozdr.
                                • Gość: jaga Re: Witam rankiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.03, 09:17
                                  Lubię sobie pobiadolić, we własne piersi bić się nie będę, o laptopie już
                                  była mowa. Pozdr.
                                • Gość: stachu34 Re: Witam rankiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.03, 10:56
                                  Witajcie...
                                  Trochę mi smutno,że zarzuciliście pomysł otworzenia nowego klubu.
                                  Wiem,i jestem za tym,aby decydujące słowo pozostawić zalożycielce,ale może
                                  warto jeszcze raz rozważyć wspólnie taką możliwość.
                                  Mnie otwieranie długiego watku kojarzy się z dobieraniem się do
                                  kochanki...hehehe, i to opornej :)
                                  Tylko jest jeden mankament,mianowicie nie towarzyszą temu znane mi emocje,
                                  skądinnąd bardzo miłe.A szkoda....Pozdrawiam.
                                  • Gość: jaga Re: Witam! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.03, 16:53
                                    Policzyłam, Stachu, dokładnie wszystkie "h" i "e" ... no, no....:-)
                                    Jest to 199 wpis. Nie będę wskazywała palcem do kogo powinien należeć 200.
                                    A z kolei,na ile znam życie,niecierpliwy Hepik,jednym zdecydowanym cięciem,
                                    krótkim podsumowaniem, ogólnymi podziękowaniami - rąsia, buzia, mankiet,
                                    buzia... dokona dzieła.
                                    Mam drobną sugestię,może Ty,Stachu,przygotujesz stosowną mowę,taki wstępniak,
                                    na inaugurację działalności "Klubu...nie tylko...bis"?
                                    I proszę, nie kryguj się, Tyś nie panienka a mówić sugestywnie potrafisz.
                                    Pozdrawiam. jaga
                                    • Gość: hepik Re: Witam! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.03, 18:04
                                      A słowo stało się ciałem.
                                      • Gość: hepik Re: Witam! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.03, 18:14
                                        Ilość nie zawsze świadczy o jakości ale wrażenie robi.Jeśli chodzi o moje
                                        zdanie jestem za kontynuacją choć na razie jestem w mniejszości a przeważyć
                                        może jona,jako założycielka ma 50% plu jeden głos>Tak sobie to sprytnie
                                        wymyśliłe albo i nie sprytnie.Ewentualnie może być secesja.A co?Teraz otwierać
                                        się będzie przynajmniej na początku szybciej a przejście to nadal tylko jedno
                                        kliknięcie więcej>A Neostradę już załatwiłem córze,tam ja jestem abonentem a u
                                        mnie znowu żona i jesteśmy w trakcie.Jaga na miesiąc dają za 1 pln-wykorzystaj
                                        to,bez oglądania się na męża.To i 300 zrobimy,i 400 albo 500 a co?Pozdr.A co?
                                        • Gość: jaga Re: Witam! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.03, 18:23
                                          Hepiku, coś nie w porządku z Twoimi oczami. Chwalić się nie będę. A co?
                                          Wesolutko pozdrawiam.
                                          • hepik1 Re: Witam! 31.10.03, 19:00
                                            No dobra.Dzisiaj gdy wszedłem do domu po rozebraniu butów i założeniu
                                            ulubionych kapci(tak,alkoholicy chodzą w kapciach) żona pyta czy czegoś nie
                                            zauważyłem?Obszedłem całą chałupę,obejrzałem ją od stóp do głowy(żonę)i
                                            pomyślałem ki diabeł-fryzura nowa ale od wczoraj i przecież sam ją zawoziłem do
                                            fryzjera.O co może chodzić?I gdy już zacząłem w nerwach tłuc talerze
                                            wyjawiła,że kapcie poszyła.A dziury były spore,w porywach już pół stopy
                                            wychodziło.Tak więc bystrzacha ze mnie żaden.Neostrady gratuluję.Pozdr.
                                            • Gość: ONA -JONA Re: Witajcie! Zakładamy KLUB 2! IP: *.rzeszow.mm.pl 01.11.03, 04:49
                                              Ogłaszam wszem i wobec, że w związku z tym, że jesteśmy przy 203 poście i
                                              bardzo długo się tu wchodzi - proponuję kontynuację pod nazwą "KLUB 2".
                                              MOże jakieś nowe osoby? Nowe tematy? Co Wy na to? Mam nadzieję, ze
                                              zaakceptujecie
                                              Pozdrawiam
                                              ONA- JONA
                                              • Gość: ONA -JONA Re: Kończymy zatem na 205! Zapraszam do KLUBU 2! IP: *.rzeszow.mm.pl 01.11.03, 04:52
                                                Zapraszam wtajemniczonych i tych jeszcze nie do KLUBU 2
                                                ONA - JONA
                                                • Gość: hepik Re: Veto(liberum) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.11.03, 05:25
                                                  Nie wchodzi się długo.To nie jest prawdziwy argument.Gdyby coś nie tak
                                                  zapraszam z powrotem:)Pożyjemy zobaczymy.
                                                  • Gość: jaga Re: Veto(liberum) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.03, 10:25
                                                    Sprzeciw przyjęty. Z tym wchodzeniem u mnie się poprawiło i rzeczywiście nie
                                                    jest najgorzej. Jona podała już powód, ale czy jest on też prawdziwy do końca?
                                                    Ja tam mogę na dwa fronty, a co?!:-) Pożyć chcę długo. Pozdr.
                                                  • Gość: hepik Re: Veto(liberum) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.11.03, 12:58
                                                    Pierwszy cel już osiągnięty.Nie skończyło się na 205.
                                                  • Gość: hepik Re: Veto(liberum) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.11.03, 12:59
                                                    A historyczny wykład na temat liberum veto też później:))Pozdr.
                                                  • Gość: jaga Re: Veto(liberum) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.03, 07:10
                                                    No i gdzie ten obiecany historyczny wykład? Teraz zdobywasz specjalizację
                                                    z historii, archelogii za mało? a to dość pokrewne :-)))))
                                                  • Gość: jaga Re: Veto(liberum) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.03, 07:16
                                                    po historii miał być pytajnik.
                                                    A tak w ogóle myślę, że możesz sobie odpuścić. Chce się Tobie? Szkoda
                                                    klawiatury, palców no i najważniejsze czasu. Do książek każdy może zajrzeć.
                                                    Pozdrawiam.
                                                    PS. Noc była refleksyjno-wspomnieniowa. Ale jest już dobrze - co chyba widać:-)
                                                  • Gość: hepik Re: Veto(liberum) IP: *.visp.energis.pl 02.11.03, 07:55
                                                    Zaczynasz mnie przekonywać już w każdym poście .To może doprowadzić do
                                                    uzależnienia od Twojej osoby albo przynajmniej Twoich opinii.Odpuszczam
                                                    Sicińskich,konfederatyzm i konstytucję 3 Maja.Ty też uważaj-stałe łącze ma
                                                    swoje dobre ale i ciemne strony.(np.oczy,szkodliwe promieniowanie monitora ,no
                                                    i co zrobić,gdy go zabraknie.Chyba ,że mąż już tak urobiony,że 150 zł poświęci
                                                    by mieć święty spokój:))
                                                  • Gość: hepik Re: Veto(liberum) IP: *.visp.energis.pl 02.11.03, 07:59
                                                    Acha(aha).Przegrały ale nadal je lubię.Nie co dzień świeci słońce.Dosłownie i w
                                                    przenośni;)
                                                  • Gość: jaga Re: Veto(liberum) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.03, 15:33
                                                    A wiesz, Hepiku, że masz rację. Po Twoim ostrzeżeniu uświadomiłam sobie jasno
                                                    co mnie czeka w perspektywie rocznego użytkowania stałego łącza. I tak po
                                                    kolei: ślepota /całkowite zużycie i tak już nadwyrężonego wzroku/, wózek
                                                    inwalidzki i pomoc w życiu codziennym osób trzecich /kompletna ruina kręgosłupa
                                                    łącznie z szyją,totalne zwyrodnienie wszystkich stawów ze szczególnym
                                                    uwzględnieniem nadgarstków i łokci/, utrata doznań węchowych /zapomnę jak
                                                    pachną książki,gazety itd./, dodatkowe duże wydatki /bo to nie tylko abonament
                                                    ale też większa ilość wypalanych papierosów a przede wszystkim koszty leczenia
                                                    - chyba, że od razu w piach/, matołectwo /podobno internet ogłupia/, zanik
                                                    wszelakich więzi ogólnoludzkich, w tym najważniejszych, tych rodzinnych,
                                                    zaniedbanie, wręcz porzucenie obowiązków domowych /no bo skąd brać czas/
                                                    i to wszystko za jedną, jedyną wirtualną przyjemność jaką są rozmowy na forum
                                                    ze szczególnym uwzględnieniem kilku osób,których tu nie wymienię. Brrrrrrr
                                                    Najrozsądniej teraz będzie zamknąć to pudło i udać się na drugi już
                                                    dzisiejszego dnia spacer.
                                                    No dobrze, a teraz zupełnie poważnie. Jesteś Hepiku wyjątkowo niepoprawny.
                                                    Naprawdę tak trudno zorientować się czy ktoś kpi czy o drogę pyta? Myślę, że
                                                    wiesz jak należy się zachować, co zrobić zwłaszcza wtedy kiedy się ma do
                                                    czynienia z chronicznym, nieuleczalnym przypadkiem choroby. Oczywiście, są to
                                                    pouczenia, których na forum nie należy czynić. Karę,jaką będzie przypomnienie
                                                    mi tego faktu,przyjmę ze skruchą :-)Pozdr.
                                                    Aha, przy okazji opiszę dość nieoczekiwaną sytuację związaną z instalacją
                                                    łączy.
                                                  • hepik1 Re: Veto(liberum) 02.11.03, 16:39
                                                    Córa dzisiaj chciała podłączyć Neostradę i okazało się ,że nie ma płyty w
                                                    opakowaniu.Tak mi to zrelacjonowała telefonicznie.Czy ona tzn płyta u Ciebie
                                                    była tak sobie normalnie?A nie jakoś sprytnie zapakowana?Wbrew pozorom to
                                                    poważne pytanie.Bo teraz za bardzo nie wiem co zrobić?Pożyczyć od kogoś ale co
                                                    z oddaniem za miesiąc?Reklamacja reklamacją ale to jest TP SA.Tam to już nigdy
                                                    chyba nie będzie normalnie.Gdybyś jeszcze odrobinę wzroku i tych wszystkich
                                                    innych części ciała o których wyżej wspomniałaś poświęciła dla mnie na
                                                    odpowiedź będę dozgonnie zobowiązany.
                                                  • Gość: jaga Re: Veto(liberum) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.03, 18:58
                                                    Ależ oczywiście,z największą przyjemnością poświęcę co tylko będę
                                                    mogła /naturalnie w bardzo ograniczonym zakresie/:-))) Wyjaśniam co następuje:
                                                    w kartoniku o wymiarach 54x35x12cm zatytułowanym "Neostrada.Zestaw
                                                    instalacyjny.Modem USB" znajduje się:1.Instrukcja instalacji 2.Płyta CD z
                                                    aplikacją 3.Modem Thompson Speed Touch 330 /ADSL/ 4.Mikrofiltry/szt.2/
                                                    5.Rozdzielacz sygnału 6.Kabel telefoniczny 7.Kabel USB 8.Przewodnik
                                                    Użytkownika oraz gwarancja na ww modem /roczna/. Płyta jest normalną płytą CD
                                                    i być musi, bez niej ani dudu. Pożyczyć można, bo jest ona potrzebna tylko do
                                                    zainstalowania modemu a rejestracja i konfiguracja odbywa się już bez niej.
                                                    Problem napewno będzie ze zwrotem. Uważam,że reklamować trzeba a w międzyczasie
                                                    zainstalować modem i czekać na włączenie do sieci - zaczynają wtedy świecić na
                                                    zielono dwie kontrolki umieszczone na modemie. To czekanie trwa podobno
                                                    ok.tygodnia /termin miesięczny liczy się ponoć od dnia włączenia do sieci/
                                                    W moim przypadku było inaczej - nastąpiła rzecz niesamowita, rano podpisałam
                                                    /wraz z mężem/ umowę, odebrałam modem, podłączyłam, ok.godz.18 miałam już
                                                    ciągły sygnał, zarejestrowałam, skonfigurowałam i wieczorem już hulałam a w
                                                    międzyczasie wykonałam kilka bezpł.telefonów uzgadniających. Kiedy o tym
                                                    opowiadam, to nikt nie wierzy, ale fakt, tak było. Sprawił to zapewne mój
                                                    niewątpliwy urok osobisty :-))) ale żeby przez telefon ??!! Męża praktycznie
                                                    nie namawiałam, wykorzystałam tylko odpowiedni moment /tak jak w porzekadle
                                                    o kuciu żelaza/ kiedy niby przypadkiem przejeżdżaliśmy obok siedziby TP SA.
                                                    Całą robotę załatwiła urocza dziewczyna, która w mig zrozumiała o co mi chodzi,
                                                    rozszyfrowała męża i króciutko z nim porozmawiała. Finał wiadomy. Mam umowę na
                                                    łącze podpisaną na cały najbliższy rok.
                                                    Uuufff... rozpisałam się. Jeżeli będą potrzebne jakieś dalsze informacje,
                                                    służę swoją osobą. Pozdrawiam!


                                                  • hepik1 Re: Veto(liberum) 02.11.03, 20:14
                                                    Z tym tygodniem czekania na dwa zielone światełka po podłączeniu to mnie
                                                    zaskoczyłaś.Fakt jest faktem,że płyty nie ma.Rozumiem,że swój sukces dzielisz
                                                    jednak z uroczą panienką fifty-fifty.Moja pani z tP jednak takową nie jest i tu
                                                    sytuacja będzie odwrotna.Na razie dzięki wielkie.
                                                  • Gość: jaga Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.03, 22:25
                                                    Drobne uściślenie. Panienka pracuje w Dziale Obsługi Klienta, siedzi za
                                                    biurkiem i sprzedaje usługi - taka jej rola, nic więcej od niej nie zależy.
                                                    Natomiast najważniejsi są konsultanci /bezpł.tel.0-800102102 opcja,
                                                    tzn.klawisz w telefonie "2" - dostępni całą dobę/. Udzielają wyczerpujących
                                                    informacji, pomagają w problemach i od konataktu /dobrego/ z nimi wiele
                                                    zależy. Model Thompsona 330 instalowany jest pod Windows, do Linuxa i Maca
                                                    jest trochę inny modem -też z kontrolkami. Termin włączenia do sieci -
                                                    ok.tygodniowy - podawany jest w informacji przy odbiorze modemu, co nie
                                                    znaczy że musi tak to właśnie wyglądać.
                                                  • hepik1 Re:Neostrada 03.11.03, 16:24
                                                    Płyta się znalazła.Pudełko otwierałem w samochodzie.W niedzielę gdy problem
                                                    zaistniał przeszukanie auta było niedokładne albo (jest taka teoria),że szukane
                                                    rzeczy na pewien czas robią się niewidzialne.Podjąłem dzisiaj próbę instalacji
                                                    ale dotarłem do momentu,gdy wyświetla się komunikat-brak połączenia modemu z
                                                    linią telefoniczną a na chłopski rozum to widać,że jest podłączony.Włożyłem
                                                    kabelek do jednego z dwu otworów,gdzie pasował.Wcześniej coś tam pisało-że
                                                    trzeba odinstalować inne połączenia z TP SA.Czy to chodzi o dotychczasowy modem?
                                                    Potem jest też zalecenie by nie korzystać z przedłużacz ale jak tego uniknąć
                                                    gdy gniazdko jest w innym pokoju?Znajomy coś też wspomina o konieczności
                                                    posiadania karty sieciowej,co mnie nie do końca przekonuje,choć kto wie?Ty nic
                                                    o tym nie wspominasz.W związku z powyższym czekam na dalsze sugestie jutro
                                                    podejmę następne próby(dzieli mnie z córą parę kilometrów.Wejdę jeszcze po
                                                    osiemnastej,licząc na Twoją czujność,no i wiedzę,jak i doświadczenie.
                                                  • Gość: jaga Re:Neostrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.03, 17:48
                                                    Hepiku, nie przesadzaj proszę z tą moją wiedzą i doświadczeniem, wpadnę w
                                                    kompleksy. Rzeczywiście,zapomniałam napisać o tym, że należy odinstalować
                                                    dotychczasowy modem i usunąć połączenie z TP. U mnie było to tylko
                                                    kliknięcie"odinstaluj"/mam modem wewnętrzny/i wyjęcie kabelka z przedłużacza
                                                    gniazdka telef. oraz z obudowy. Z modemem zewnętrznym chyba podobnie -
                                                    powyjmować kabelki i usunąć z programów połączenie z TP. Konsultanci twierdzą,
                                                    że jest to niezbędne aby "skreczować" czy też "skreszować"/takiego określenia
                                                    używali mówiąc o podłączeniu linii/. Według mej wiedzy karta sieciowa jest
                                                    potrzebna wtedy,kiedy ma się modem zewnętrzny lub kiedy korzysta się z łączy
                                                    ICP /czyli internetu dostarczanego za pomocą kablówki/, w każdym bądź razie ja
                                                    nic nie słyszałam o karcie sieciowej od mądrych ludzi z neostrady.
                                                    Proponuję zatelefonować pod numer bezpł.uzbroić się w cierpliwość /czasami
                                                    trzeba czekać na połączenie/ i porozmawiać z konsultantem - podać numer umowy,
                                                    zapytać grzecznie kiedy włączą do sieci i przekonać, że jak najszybsze
                                                    podłączenie jest niezbędne bo to sprawa życia i śmierci na uczelni /trzeba
                                                    ściągnąć materiały,napisać pracę aby zaliczyć rok/,żona konsultuje z lekarzami
                                                    zza oceanu leczenie bliskiej osoby, itd. itp. Konsultantami są też panie
                                                    i nie traktują człowieka jak intruza, naprawdę wszystko wyjaśniają. Myślę, że
                                                    powiedzą kiedy można liczyć na włączenie a do tej pory to korzystałabym jeszcze
                                                    /jeżeli to jest niezbędne/ ze starego łącza.
                                                    Jeżeli jeszcze coś, pytaj.
                                                    Aha, ja mam przedłużacz od gniazdka telef. i do jego końcówki włożony
                                                    rozdzielacz a w nim końcówkę kable bezpośr.z telefonu i końcówkę od modemu.
                                                    Drugi kabelek z modemu to połączenie USB - wkłada się w obudowę /kabel z
                                                    końcówką USB musi pasować do któregoś gniazda USB/.
                                                    Życzę cierpliwości!
                                                  • Gość: jaga Re:Neostrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.03, 17:50
                                                    Jeszcze jedno, wieczorem łatwiej się dodzwonić do konsultantów, nie czekałabym
                                                    do jutra.
                                                  • Gość: hepik Re:Neostrada IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.11.03, 18:16
                                                    Ok To może być przyczyną-to nie odinstalowanie modemu.Mogę dopiero jutro-cały
                                                    czas chodzi o starszą ćórkę,która ma własne mieszkanie,komp.itd.Skromność jest
                                                    zaletą ale też nie do przesady,cały czas mam w pamięci te dialery.Dzięki.
                                                  • Gość: hepik Re:Zaległość IP: *.visp.energis.pl 04.11.03, 20:51
                                                    Cosik mi spada.Więc odrobię zaległości-czyli temat "kpi czy o drogę pyta".Z
                                                    zastrzeżeniem,że nie jestem do końca przekonany czy o to chodziło ale tylko raz
                                                    użyłem takiego sformułowania.Może i sam temat trochę przeterminowany ale i w
                                                    kontekście pojawiających się wątków może być znowu aktualny.
                                                    Jeśli trzydziestoletni facet,chyba niegłupi,skłonny łaskawie przyznać się do
                                                    bycia alkoholikiem w ostatnim zdaniu pyta jakie mogą być
                                                    konsekwencje" "zdrowotne i społeczne"(właśnie takie sformułowania) to wybacz
                                                    ale tylko taki komentarz mi się nasuwa.I nie jest to jakieś szorstkie
                                                    traktowanie ,które coś czy ktoś tam nam narzuca.(AA?)A jeśli nawet czasami tak
                                                    wychodzi (szorstkość)to być może wynika to z doświadczeń.Ktoś rzuca pytaniem i
                                                    jeśli go zniechęca fakt,że inni go nie ratują od razu,nie są pełni współczucia
                                                    dla niego to znaczy,że jeszcze trochę czasu musi upłynąć by gotów z pomocy czy
                                                    przynajmniej wiadomości skorzystać.Ja osobiście nie oczekuję jakiś wylewnych
                                                    podziękowań ale krótki post albo drążący temat albo krótkie "dzięki" by mogło
                                                    się pojawić.Jeśli dziękujemy w sklepie za wydanie reszty to lekceważeniem jest
                                                    brak reakcji gdy parę osób odpowiada a tu echo.I tak to chyba jest,że ta
                                                    piersza reakcja jest taka jaka jest-taki balon próbny.Do takiego wniosku
                                                    doszedłem niedawno i jakoś tak to wychodzi.I w tamtym wątku się to się
                                                    potwierdziło.To wszystko co mam na swoją obronę.
                                                  • Gość: jaga Re:Zaległość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.03, 21:48
                                                    Hepiku, weszłam tylko na moment i nawet nie doczytałam do końca tego co wyżej.
                                                    Straszne nieporozumienie!!! Użyłam tego sformułowania /no bo czasami używam/
                                                    w odniesieniu do kogoś zupełnie innego /oczywiście nie wymienię nicka/.
                                                    Pisałam wówczas na bieżąco, pod wpływem chwili i odczuć jakie miałam w trakcie
                                                    lektury aktualnego wątku /w zamiarze b.sensownego lecz znów spapranego/.
                                                    Tego o czym piszesz zupełnie nie kojarzę /jam nie archeolog:-)))/.
                                                    Wpadnę jeszcze za ok.godzinę.
                                                  • Gość: jaga Re: Neostrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.03, 23:29
                                                    Nadrabiam. Ciekawa jestem co słychać na froncie walki z oporem materii.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • hepik1 Re:Zaległość 05.11.03, 05:35
                                                    Aha,tak właśnie myślałem czy mialem raczej wątpliwości.Archeologia to znowu aż
                                                    taka nie była.To wątek niezbyt długi Karola.Tyt.nie pamiętam.
                                                  • Gość: jaga Re: Neostrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 00:00
                                                    Tak z ciekawości /już wyżej o to pytałam/, czy neostrada jest już
                                                    eksploatowana? Pozdrawiam.
                                                  • hepik1 Re: Neostrada 07.11.03, 06:31
                                                    Nie.Problem ciągle ten sam.Komunikat-modem nie podłączony do lini
                                                    telefonicznej,choć gołym okiem widać ,że podłączony jest.Może wchodzić w
                                                    rachubę uszkodzenie kabla lub samego modemu.Bo ten stary m.wyeliminowałem
                                                    fizycznie i odistalowałem.Teraz trochę więcej będzie czasu ,więc podejmę już
                                                    ostateczne kroki.Dzisiaj chcę skoczyć po moją N.,bo wniosek złożyłem tydzień
                                                    temu,sprawdzanie miało trwać 3 dni i Pani Tepska miała dzwonić ale nie
                                                    dzwoniła.A Ty przeszłaś od nowa na pakiet nocny:)?
                                                  • Gość: jaga Re: Neostrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 00:25
                                                    Nie, nie przeszłam i nadal korzystam ze stałego łącza /co chyba widać/ a że
                                                    pora taka? - lubię te godziny późnowieczorne i wczesnonocne, mam czas tylko
                                                    dla siebie.
                                                    Rozumiem, że nastąpi ciąg dalszy Twoich zmagań z N. i Panią Tepsą. Pani ta
                                                    posiada cechy przynależne płci żeńskiej - jest kapryśna, lubi aby o niej
                                                    ciągle pamiętać, dopieszczać ciągłymi pytania o kondycję itd. Pozostaje Tobie
                                                    uzbroić się w cierpliwość, bo widocznie Pani Tepsa uważa, że nie jesteś
                                                    jeszcze godzien jej uwagi i nie chce połączyć się z Tobą na stałe.
                                                    Jeżeli zielona dioda ADSL nie świeci się na zielono na stałe lecz mruga na
                                                    czerwono,to oznacza, że magicy z N. nie włączyli jeszcze sygnału cyfrowego.
                                                    Natomiast druga dioda USB oznacza prawidłowość podłączenia do komputera /też
                                                    musi świecić się zielono na stałe/. A więc, owocnych działań! Pozd.
                                                  • Gość: hepik Re: Neostrada IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.03, 07:30
                                                    Znowu święte słowa Jaga.Wczoraj byłem po swój zestaw ale okazało się ,że modemy
                                                    narazie wyszły i wrócą ok.środy.Korzystając z obecności żony chciałem by
                                                    podpisała już umowę(to ona jest abonentem,co również było niemożliwe bo system
                                                    TP SA już nie działał(14:30)Po tej informacji stałem się nieuprzejmy ale
                                                    osiągnąłem tyle,że następnym razem to ja już będę mógł podpisać i odebrać.CDN
                                                    W sprawie migania-prawa świeci ,lewa miga-dzisiaj zradykalizuję swoje działania
                                                    i albo ,albo.A na myśli miałem faktycznie godziny,taki żart(?)Pozdr.
                                                  • Gość: hepik Re: Neostrada IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.03, 07:32
                                                    Aaa,zapomniałem-wreszcie wygraliśmy i to z wicemistrzyniami świata a sobota
                                                    zapowiada się słonecznie.I jak tu się przejmować TP SA?
                                                  • Gość: hepik Re: Neostrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 11:29
                                                    Cofam parę rzeczy,które wypowiedziałem wyżej pod adresem TPSA.Neostr.działa i
                                                    to bez czekania,trzech dni,tygodnia.Nastąpiło to wraz z zakończeniem
                                                    rejestrACJI.pOZDR.
                                                  • Gość: jaga Re: Neostrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 23:42
                                                    No to córka ma frajdę, prawda(?),jaka to przyjemność i komfort,żadnych
                                                    ograniczeń a i szybkość też imponująca. Tyle tylko,że do dobrego łatwo i
                                                    szybko można się przyzwyczaić a co póżniej? - sam o tym już pisałeś.
                                                    Rozbawił mnie popijusek. Dobre samopoczucie go nie opuszcza. Popatrz,
                                                    czego ta "kontrol" nie potrafi zdziałać - przestaje człowieka po prostu
                                                    nosić. Jest jednak jakiś głębszy sens w tej "kontrol". Pozdr.





                                                  • hepik1 Re: Neostrada 09.11.03, 06:51
                                                    Oprócz tego,że jest totalną bzdurą dla alkoholika.Próbowałem go rozgryźć na
                                                    wszelkie sposoby i mi się nie udało.Nie jest to człowiek prosty o czym czasami
                                                    mogły świadczyć jego posty.I mimo różnych spięc z przeszłości potrafi często
                                                    wywołać uśmiech a nawet roześmianie na głos.A cała "kontrol" to oczywiście nic
                                                    innego co robi 90parę% ludzkości-nie będąc uzależnionym.
                                                    A stałe łącze -no ,cóż,nic dodać nic ująć.I jest to jedyna,faktyczna promocja
                                                    TP SA.Ja cały czas "węszę podstęp"-bo taki zawsze jest w ich
                                                    działaniach,niestety.Napewno liczą,że po miesiącu dostępu spory procent ludzi
                                                    się decyduje ale część zapewne nieświadomie przekracza 1 miesiąc a umowa na
                                                    jeden rok(ta za 150zł wchodzi automatycznie.I zgodnie z wszelkim formalizmem
                                                    jest są w porządku ale zawsze jest jakieś niedopowiedzenie.Podobnie jak z
                                                    innymi promocjami,które się opłacają tym,którzy gadają chorobliwie dużo przez
                                                    telefon.Gdy nie wyjdzie drugi wariant z TV kablową-też mnie zapewne
                                                    skuszą.Pozdr.
                                                  • Gość: jaga Re: Neostrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.03, 07:56
                                                    Nie chcę, Hepiku, nic sugerować ale czy sprawdziłeś dokładnie warunki w kablu?
                                                    U nas niedawno też mieli promocję i przy przepustowości 128 kbps można było
                                                    korzystać za 79,-zł natomiast przy 512 kbps jest to już kwota 135.-zł
                                                    /Neo ma 64o kbps/.Podejrzewam, że wrócili do starych cen /128 kbps za 99 zł/.
                                                    Dodatkowo trzeba zpłacić za podłączenie no i modem. Przepustowość 128 powoduje
                                                    też częste odłączenia z sieci. Spotykałam się z niepochlebnymi ocenami tej
                                                    formy, są różni dostawcy. Do wielu innych promocji również podchodzę
                                                    ostrożnie. Pozdr.
                                                  • Gość: hepik Re: Neostrada IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.03, 10:40
                                                    Dajesz do myślenia i o to chodzi.Powiedzmy,że na ostateczne decyzje mam
                                                    conajmniej miesiąc a sprawy szybkości,przepustowości nie drążyłem abstrahując
                                                    od faktu,że moja wiedza jest więcej niż amatorska,czym się nie chwalę i nie
                                                    kokietuję.Czyli będę korzystał z Twojej wiedzy przy każdej okazji licząc na
                                                    koleżeńską pomoc:))
                                                  • Gość: hepik Re: Nie ma Jagi... IP: *.visp.energis.pl 15.11.03, 18:26
                                                    ...więc sam se tu bede pisał.A Neo mi nawet dzisiaj scrosowali...Nawet taki Pan
                                                    zadzwonił,że już mogę..Ale okazało się,że inna Pani w Tele punkcie nie
                                                    odnotowała w komputerze,że umowa podpisana i że mi wydała zestaw
                                                    instalacyjny,czyli dostałem a tak jak bym nie dostał.I jeszcze ta reklama na
                                                    boisku na Białorusi-"Jesteśmy z Wami TP SA"A od 15.11 jeszcze jedna promocja
                                                    zestaw inst.Neostrady kosztuje 99PLN zamiast 199PLN i dają w prezencie kamerkę
                                                    internetową.Czyli Jaga się pospieszyła.Ale może to nie jej w tej chwili
                                                    największe zmartwienie?Pozdr.
                                                  • Gość: jaga Re:Jestem, jestem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.03, 16:54
                                                    Wydaje mi się, Hepiku, że dzięki Tobie ten wątek nie stanie się martwym /tzn.
                                                    nie "zdechnie"/. Póki co, popisz sam do siebie /no i trochę do mnie/, ja wrócę
                                                    raczej wcześniej niż później a wtedy w pierwszej kolejności zamelduję się tutaj
                                                    /żeby było sprawiedliwie/. Mam nadzieję, że Twoja N. będzie już ostro hulała.
                                                    Trzymaj się! :-)))))
                                                  • Gość: jaga Re:Jestem, jestem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.03, 10:29
                                                    - zgodnie z obietnicą. A wątek spada i chyba umrze śmiercią naturalną.
                                                    Oniemiałam z wrażenia - ta liczba wpisów na K2? co się tam dzieje, aż boję się
                                                    go otwierać, czyżby to co już było przerabiane?
                                                  • Gość: hepik Re:Witam,witam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.03, 15:08
                                                    A ja zacząłem teraz od tego,tamten chyba już zobaczyłaś od 10 to już wiesz
                                                    jakie zmiany zaszły.Naprawdę się cieszę.Na stałe już?
                                                  • Gość: hepik Re:Witam,witam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.03, 10:18
                                                    Chodź na górę malutki i biedniutki taki
                                                  • Gość: hepik Re:Witam,witam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.03, 10:26
                                                    A jak by dodać 241 i 666 to byłoby.....907.I co?A było przy 203 marudzenie,że
                                                    za długo się otwiera i takie tam bleblanie.Wychodzi,że hepik miał ....Poza tym
                                                    mając chwilę spokoju rano zobaczyłem czy na innych forach są takie wątki długie
                                                    i powiem,że są ale niewiele .I w pierwszej chyba się mieścimy a jeśli nie
                                                    liczyc takich jak kraj-gdzie na bieżąco komentuje się wydarzania polityczne to
                                                    jeszcze wyżej.Howk
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka