Dodaj do ulubionych

ojciec w ciagu. chcę poczytać o odtruciu

20.09.07, 23:07
czytam to forum z przerwami, ale od dawna.
kiedyś, bo chciałam nie palić, kiedyś bo sama popijałam regularnie
piwko i wydawało mi się, że za często itd.

teraz mój ojciec jest w ciągu. pije 'tylko' piwo za to od lat.
upija się już dwoma.
odcięłam się dawno temu od problemu bo nie mogłam mu pomóc.

jego picie nasiliło się, gdy przestał pracować. nie pracował 3 lata
ze wg na wypadek samochodowy. po rehabilitacji, egzaminach itp
został niedawno przywrócony do pracy. jest pilotem.
ponad tydzień temu zaczął pić znów. nie wychodzi z ciągu.
nie je. pije. śpi. pije. przestał chodzić do pracy - co jeszcze
nigdy mu się nie zdarzyło.
jego konkubina chce 'załatwić' mu odtrucie, ale nic nie wie o
temacie, podobnie jak ja.

wiem, że pewnie wg was to nie ma sensu, ale proszę podrzucie mi
wątki, gdzie mogę o tym poczytać.
kto się tym zajmuje? czy wzywa się lekarza? na czym takie odtrucie
polega? czy to jakkolwiek pomaga? i na co?

z góry dzięki za pomoc
Obserwuj wątek
    • e4ska Re: ojciec w ciagu. chcę poczytać o odtruciu 21.09.07, 00:20
      Bierzesz gazetę lokalną z ogłoszeniami - szukasz: odtruwanie poalkoholowe czy
      cóśpodobnego. to nie jest strasznie drogie - około 100-200 zł (zależy gdzie).
      Przyjeżdża lekarz, daje kroplówkę. Przepisuje coś na wzmocnienie.

      Można tez do szpitala - tam, gdzie są oddziały detoksykacyjne czycóśpodobnego.
      Ja bym zadzwoniła na pogotowie - i zapytała, co robić - że ojciec w ciężkim
      stanie, trzęsie sie bardzo, traci przytomność...

      Ale: odtruwanie nie leczy głodu alkoholowego. Codzienność: odtrują pijaka, a on
      znów i znów - pijany. Trzeba więc pogadać z ojcem - że mu załatwicie odtruwanie,
      ale niech wykorzysta szansę.

      Osobiście nie wiem, czy można wytrzeźwieć dzięki odtruwaniu. Jeśli zadzwonisz,
      to po prostu - zapytaj.

      Współczuję bardzo - i pozdrawiam.

      Oby pomogło...
      • atalaia Re: ojciec w ciagu. chcę poczytać o odtruciu 21.09.07, 00:38
        e4ska - ogłoszenia znalazłam w necie, mam spisane numery, choć nie
        wiem czy to 'bezpieczne'? bo jaką mam gwarancję, że to naprawdę
        lekarz?

        bardziej chodzi mi o to jak to przebiega, właśnie kroplówka, ile to
        trwa, co potem?

        e4ska, ja nie wierzę w to odtrucie. za długo Was czytam, żebym dała
        sobie oczy zamydlić, że to w czymś pomoże.

        sama mam zapędy do piwka, wiem czym to grozi.
        [obecnie na szczęście nie, bo zrządzeniem losu jestem w ciąży i to
        naprawdę skutecznie otrzeźwiło ;)]

        ale jestem bardzo przybita tą świadomością co się z nim dzieje, co
        sobie i nam, bliskim, zrobił.
        tak walczył o powrót do pracy, tak mu zależało, wrócił na parę dni i
        co?
        mnie dobija moja bezsilność, świadomość tego, że nie mogę pomóc, że
        nie umiem, że nie wiem jak.
        świadomość tego, że picie wróciło, bo wszyscy mieli nadzieję, że
        praca wyciągnie go z tego bagna.
        nie wierzyłam, że do niej wróci, że da radę, a jednak udowodnił, że
        potrafi. tylko, nawinie sądziłam, że to, jak zawsze w jego przypadku
        będzie oznaczało pożegnanie z piciem.
        tym razem tak nie jest.

        a ja nie wiem co robić i jak się odciąć, jak o tym nie myśleć,
        sądziłąm, że i mi się udało, ale jednak, przecież to jednak
        ojciec....

        teraz nie da się z nim pogadać, albo pije, albo spi.
        ja z resztą nie mam z nim kontaktu bo nie odbiera telefonu. dziś tam
        wyjąkowo byłam, ale nawet nie wchodziłam do domu.

        dziękuję ci za odpowiedź
        • e4ska Re: ojciec w ciagu. chcę poczytać o odtruciu 21.09.07, 01:09
          Na tym polega pijaństwo... na ciągach. Na zawalaniu wszystkiego.

          co do bezpieczeństwa - za duże byłoby ryzyko, aby kto sie podawał za lekarza.

          Radą najczęściej podawaną jest: odsuń sie od pijaka. Jednak - po sobie wiem - że
          gdyby sie ode mnie odsunięto - nie byłoby mnie na świecie. Trzeba, aby ktoś
          bliski porozmawiał najpierw po dobroci - zaproponowali ratunek, uświadomili
          konsekwencje. Kiedy piłam, nie wiedziałam, jaki jest dzień, który z kolei w moim
          ciągu... czy to dzień, czy noc.

          Jest coś takiego jak "interwencja kryzysowa" - spróbuj znaleźć na necie. Jednak
          może wystarczyć zwykła rozmowa, a może "kryzysowa" też obrócić sie w pył.

          I musi mieć pijak świadomość, że nikt go nie będzie utrzymywał, że zostanie sam.
          Wtedy zechce wytrzeźwieć, żeby zarobić na alkohol - i wtedy może dojdzie do
          przełomu. Kiedy będzie trzeźwy.

          Dbaj teraz o siebie - nie przejmuj się niczym... fajnie, że nie nadużywasz:)

          Wbrew kłopotom z twoim tatą - gratuluję... tobie i twojemu miłemu:)))
          • e4ska Re: ojciec w ciagu. chcę poczytać o odtruciu 21.09.07, 01:10
            Wpisz słowo "detoksyzacja" w google. Gdzieś o tym czytałam.
          • atalaia Re: ojciec w ciagu. chcę poczytać o odtruciu 21.09.07, 01:14
            poczytam, dzięki

            co do rozmów - podobno jego konkubina już z nim rozmawiała.
            musiała skoro mamił ją obietnicami - jeszcze tylko jedno piwo,
            muszę, inaczej umrę itd.
            ja nie czuję się na siłach z nim rozmawiać, przynajmniej nie teraz.

            jeśli chodzi o pieniądze - cóż... trafiło na na tyle zamożnego, że
            wątpię, żeby dał radę to wszystko przepić. taksówki jeżdżą po 2, 4
            piwa.

            • ela_102 Re: ojciec w ciagu. chcę poczytać o odtruciu 21.09.07, 08:06

              Atalaia...mój ostani ciag trwał dwa lata...
              pilam codziennie...duzó wódy...
              Mój organizm był tak wycieńczony ze bylam bardzo bliska smierci...
              W zasadzie nie przynosil mi juz "ulgi"
              W miedzyczasie uciekl odemnie syn...
              Ja urwalam kontakty z wszystkimi ktorzy mogli się domyslic ze cos
              takiego sie ze mna dzieje...

              Wtedy przyszla pomoc...ja akurat dostalam garść Milosci od dawnych
              przyjaciol..zadziwionych tym co sie ze mna stalo...

              Pierwsze trzy dni nie picia to droga przez meke...
              CIERPIENIE...zadnego detoksu...zadnych tabletek...

              dzieki temu ze je przezylam w taki wlasnie "trudny" sposob...nie
              napilam sie juz alkoholu przez blisko 5 lat...

              im mniej osob pomaga pic..a potem im wieksze jest cierpienie tym
              wieksza szansa na "wyleczenie"...bo to sie zawsze pamieta...

              Odwiedzalam kiedys znajomego na detoksie...nie dostawal tam zadnych
              kroplowek...tylko witaminy ..i mial spotkania z lekarzem ktory
              namawial go na terapie... do dzis nie pije (blisko dwa lata)

              Kroplowka na kaca..to cos takiego samego jak "klin"
              przynosi ulge...i daje mozliwosc dalszego chlania..
              Znam aktorke...ktora zyla tak przez 10 lat...
              Miala znajomych lekarzy ktorzy "podlaczali" ja kiedy tylko soebie
              tego zazyczyla...dzis sama mowi ze...robili jej tylko krzywde...
              przedluzali w czasie to co "nieuchronne" totalny upadek..

              To moje zdanie na twoje rozterki...
              Pozdrawiam...dbaj o siebie i o dziecko..a to jest przeciez
              najwazniejsze teraz..i potrzebuje duzo spokoju:-)
            • tenjaras Re: ojciec w ciagu. chcę poczytać o odtruciu 21.09.07, 08:42
              taka rozmowa może być przygotowana i może zadziałać
              www.tenjaras.webpark.pl/interwencja.html
              najlepiej przygotować się z fachowcem w temacie - psychologiem,
              znającym się na uzależnieniach, bo to wcale nie jest takie
              oczywiste, psycholodzy, generalnie, nie wiedzą co to uzależnienie,
              może być to również terapeuta tzw. "odwykacz", znajdziesz ich w
              najbliższym ośrodku odwykowym www.odwyk.pl

              sam detox jest jedynie odtruciem organizmu i nie musi prowokować
              pijaka do chęci leczenia alkoholizmu

              podziwiam ludzi, którzy chcą pomagać alkoholikom, wytrwałości życzę
              bardzo :-)
              • jerzy30 odtrucia to TY mu nie zalatwiaj bo bedzie chlal 21.09.07, 09:49
                dalej. Niestety wyjscie jest jedno - pozostawic go z tym chlaniem az
                padnie zupelnie. Albo sie przekreci albo pzestanie chlac i zacznie
                sie leczyc.
                • e4ska Re: odtrucia to TY mu nie zalatwiaj bo bedzie chl 21.09.07, 10:41
                  Jerzy... wymóg pozostawienia pijaka samemu sobie jest właściwy, ale w pewnym
                  stadium. Na początku trzeba spróbować - może ten facet po raz pierwszy
                  doświadcza mocy alkoholu? Ja też nie wiedziałam, że tak może wyglądać picie.
                  Skończę jutro i fajnie!!! Tylko skończyć nie mogłam... Wieczne jutro.

                  Nie wiadomo, czy bohater wątku nie rozpił się w czasie rekonwalescencji. I
                  dopiero teraz wyszło to na jaw. Czy to jego pierwsze doświadczenie?

                  Inaczej też wygląda pijaństwo osoby, która dysponuje jakąś większą kasą. Z tym,
                  że nie ma takich pieniędzy, ktorych pijak nie wyda - choćby w pijackim widzie, w
                  zemście za wyimaginowane krzywdy. A rodzina ma prawo - gwarantowane obyczajem -
                  na pewne korzyści materialne.

                  Znam ludzi, bardzo porządnych i zamożnych, którzy zdecydowali sie na
                  pozostawienie matki samej sobie. Stoi teraz na skrzyżowaniach, odziana jak
                  przebieraniec, raz w dzień, raz w nocy, i straszy samym wyglądem. Moim zdaniem
                  jej krewni postąpili pochopnie - teraz nie ma już powrotu. Nie z każdej
                  degeneracji sie wraca... zwłaszcza gdy pijakowi jest całkiem dobrze. Bo tej
                  kobiecie jest dobrze - wysoka emerytura, jakieś oszczędności... nie wydaje na
                  nic oprócz jedzenia, picia i malutkiego czynszu.

                  Ciekawe, czy pijak w szczycie zechce poddać sie detoksyzacji... może jednak przy
                  okazji zrozumie, że to nie są żarty?

                  Elu, niejeden łódzki aktor - żeby wyjść na scenę, musiał się wspomóc
                  przyjacielskim zespołem medyków... Ten zawód pozwala na tego typu
                  funkcjonowanie. Przez długie lata. Parę wyjść na scenę, parę kwestii - i do
                  domku. Teraz troszkę przykręcono śruby - państwo nie sypie groszem, trzeba
                  jednak popracować. Branża normalnieje. Na miejsce jednego pijaka jest dziesięciu
                  trzeźwych, a do tego lepszych... No to się aktor bierze za trzeźwienie - i o to
                  chodzi:)
                  • atalaia Re: odtrucia to TY mu nie zalatwiaj bo bedzie chl 21.09.07, 12:26
                    kochani, bardzo wam dziękuję, wiedziałam, że odpiszecie.

                    ojciec pije od lat. ja mam 30 a pamiętam go jak chodziłam do szkoły
                    jak codziennie było kilka piwek.
                    nie pił wódki. teoretycznie nie był alkoholikiem ;) - wtedy nie było
                    kampanii, nie było internetu, chyba? nie było takiej świadomości?
                    poza tym pracował, oczywiście nie pił kiedy pracował, nie pił jak to
                    alkoholik potrafi - dniami, tygodniami, nigdy nie wpadał w ciągi.
                    znacie to na pewno.

                    czyli nie było problemu, bo przecież pracuje, praca odpowiedzialna,
                    woził przecież w powietrzu ludzi. [swoją drogą podobno linie
                    lotnicze załatwiały przymusowe terapie pracownikom tak się nasiliło
                    chlanie]

                    nie mam z nim dobrego kontaku, ale wiem, że od kilku lat już są
                    ciągi, ale te, z których zawsze wychodził.
                    myślałam, że lata po wypadku pogrążą go całkowicie. że to już będzie
                    to dno, że już albo w końcu zrozumie, albo jednak się odbije/

                    wrócił do pracy i... zaczął się ciąg. dostał przymusowy, zaległy
                    urlop z którego nie wrócił. chla.

                    ja nie chcę załatwiać mu odtrucia - tego chce jego kobieta.
                    mieszkamy, szczęśliwie, oddzielnie.
                    może namówić ją na terapię dla współuzależnionych?

                    będę z nią dziś rozmawiać. może tam pojadę.
                    ja nigdy poważnie nie rozmawiałam z nim na ten temat, może powinnam
                    jednak spróbować?

                    bardzo wam dziękuję - nie pierwszy raz, z resztą.
                    dzięki wam, od lat wiem, że nie jestem sama.
                    od lat wiem, że znajdę wśród was pomoc, prawdę, dobrą radę.
                    to forum przewyższa poziomem wszystkie, z jakimi miałam do tej pory
                    styczność.
                    bardzo was podziwiam, i mimo, że na ogół z ukrycia, to jestem tu, w
                    tym waszym gronie.
                  • jerzy30 e4sko - z tym ze on nie pije od dzisiaj 21.09.07, 13:07
                    aktualnie przepija prace, dom i zdrowie. A jak poczuje ze odtrucie
                    daje mu power do dalszego picia [bo wiadomo ze po wielodniowym
                    chlaniu to organizm jest wykonczony], jak wyplucza z niego ten
                    alkohol i wleja witaminki to on z nowymi silami ruchy w chlanie. jak
                    chce odtrucia to niech sam dzwoni, niech sam sie wstydzi i niech za
                    to odtrucie sam placi. jego chalnie jego problem. A rodzina to tylko
                    moze mu poglebic pijanstwo.
                    • atalaia Re: e4sko - z tym ze on nie pije od dzisiaj 21.09.07, 13:21
                      jerzy - czy myślisz, że warto podejmować próbę rozmowy?

                      jak z wami rozmawiam to wydaje mi się, [egoistycznie - dla mojego
                      dobrego samopoczucia i uśmierzenia wyrzutów sumienia], że powinnam
                      spróbować z nim porozmawiać, ale ja jestem więcej niż wrażliwa,
                      bardzo mnie to dotyka, boli, dużo ryczałam przez niego i trochę też
                      się boję o dziecko...
                      z drugiej strony, nie chcę go tak zostawić.

                      mam do niego żal o te wszystkie lata, kiedy nie miałam ojca, bo
                      zawsze był dość "rozrywkowy': alkohol, kobiety, a nie dom, nie ja,
                      nie matka....
                      ten żal jest głęboko, ale jest też ten ludzi odruch chęci pomocy.

                      no i to przecież ojciec.
                      • atalaia kolejny jego dzień 21.09.07, 13:52
                        ps.
                        kolejny jego dzień wygląda tak, że obudził się po całejn nocy,
                        walnął piwko i poszedł znów spać.

                        na razie nie mam szans na rozmowę tak czy inaczej a jego kobieta
                        chce jednak zamówić odtrucie.
                      • baasil Re: żeby z nim porozmawiać... 21.09.07, 13:59
                        musi być trzeźwy(niewlany).najlepszy efekt daje rozmowa,gdy
                        delikwent jest na kacu,na poczuciu winy(o ile takie ma - kace
                        moralniaki,ale to raczej pewne).i nie oceniając go,nie
                        krytykując ,nie umoralniając postawić przed faktami-chłopie,tego i
                        tego dnia byleś pijany,przez to zawaliłes to i to(np.pracę),nie
                        trzeźwiejesz już ileśtam dni,tyle walczyłes o powrót do życia
                        (pracy,etc.) i teraz zaprzepaszczasz to przez picie,twoje picie nie
                        wygląda normalnie- masz przez to problemy,sam możesz nie dać rady
                        sobie z tym poradzić.chcemy ci pomóc,nie zaszkodzić,bo nam na tobie
                        zależy-kochamy cię.i nie używać słowa alkoholik,alkoholizm.bo jak
                        sobie skojarzy brudnego,zaszczanego bunkra,pijacego denaturat(bo
                        taki jeszcze pokutuje stereotyp alkoholika)to z pewnoscią
                        stwierdzi,że on nie jest alkoholikiem i nie ma problemu,i sam sobie
                        poradzi,bo ma wszystko pod kontrolą.dlatego najlepiej ,gdy taką
                        rozmowę przeprowadzi osoba "fachowa",ale samemu też można ,po
                        uprzednim przygotowaniu.jeśli jego dyrekcja wie o tym,można ich
                        poprosić,by interweniowali -postawili mu ultimatum-dajemy ci
                        szanse,masz czas-urlop,ale musisz iść na leczenie.inaczej stracisz
                        pracę.wybór należy do ciebie.
                        i na koniec-nie dasz rady za niego nie pić,to on musi się
                        zdecydować.(ale jak pisałem,można go przymusić,trzeba tylko wiedzieć
                        jak)-warto,byś sama skorzystała z pomocy profesjonalnej,bądź
                        samopomocowych grup wsparcia dla osób bliskich pijących.pomoże Ci to
                        zrozumieć i dowiesz się z czym masz do czynienia.będzie łatwiej
                      • jerzy30 mozna sprobowac - ale powiedz mu o swoich 21.09.07, 14:28
                        uczuciach, o tym co w tobie robi jego chlanie, o nieprzespanych
                        nocach o strachu, o nienawisci do jego zachlanego [jak jest
                        nienawisc] o tym zalu - moze zalapie i zrozumie. w kazdym razie nie
                        zadzziala to od razu - jak poslucha i przemysli to uslyszane to
                        bedzie mial zgryz moralny
                        • jerzy30 ......i te jego chlanie nie bedzie juz takie wesol 21.09.07, 14:31
                          i pogodne [straci komfort picia - mam nadzieje ze tak bedzie]
                          • tenjaras chlanie nie bedzie juz takie 21.09.07, 15:01
                            bo dokładnie o to chodzi - psuć komfort picia, tyle możemy z boku

                            alkoholicy mają tą siłę, że sami to przeżywali i potrafią w mig
                            złapać o co chodzi, każdy kto czytał WK "Praca z innymi" o tym wie,
                            jest tam ukazane co i jak, w jakich momentach robić i mówić, to
                            dobra lektura w tym temacie
                            www.aa.org.pl/fundacja/sklep/index.php?p=productMore&iProduct=1

                            oczywiście pomóc może tylko ten alkoholik, który zdołał pomóc sobie

                            ale dziś już wiedza o alkoholiźmie poszła dalej, nawet laik może
                            przygotować się dobrze do takiej rozmowy, jest masa materiałów na
                            ten temat, zainteresowani znajdą ;-)

                            wszystkie mechanizmy choroby alkoholowej są opisane i są opisane
                            sposoby jak sobie z nimi radzić, co podpowiadać i jak reagować -
                            życzę głębokiej lektury...
    • tranzyt80 Re: ojciec w ciagu. chcę poczytać o odtruciu 21.09.07, 15:00
      Przede wszystkim Twoj moralny i prawny obowiazek,
      to oficjalne poinformowanie pracodawce(najlepiej list polecony!)
      o alkoholizmie "tatuska-pilota".

      Pomysl,jak sie bedziesz czula,gdy kiedys dojdzie z powodu jego
      alkoholizmu do tragedii podczas lotu,czy ladowania...?

      Powinni mu natychmiast zabrac(wstrzymac) koncesje pilota!

      To nie jakis tam pijany wiesniak prowadzacy traktor,ktory od czasu
      do czasu rozwozi gnojowke po polu.




      • tranzyt80 Re: ojciec w ciagu. chcę poczytać o odtruciu 21.09.07, 15:02
        A jak mu tak piwo smakuje,to niech zmieni zawod,na barmana...
        • jerzy30 tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 21.09.07, 15:59
          szkody uczynic jak pijany pilot - pijany pilot to fruuuuuuuu wszyscy
          do nieba w jednej chwili - a pijany wiesniak [jak moj pijany wujek
          co traktorem z przyczepa na SKÓRTY przez tory kolejowe do domu
          wracal i sie mu pociag pospieszny napatoczyl i go skasowal - przy
          okazji ranni pasazerowie byli.
          Ale ze mu licencji nie odebrali to jakas paranoja.
          Przeciez wiedza ze chla na umor.
          No tak daja mu komfort picia i bezkarnosc
          • ela_102 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 21.09.07, 16:36


            Pierwsze slysze aby corki moralnym i prawnym obowiazkiem bylo pisac
            donosy na ojca...chyba ze tak maja na Marsie..
            Po co sie zastanawiac nad konsekwencjami czyjegos picia?
            Przeciez wokol niego nie pracuja sami"idioci" choc napewno i tacy
            sie zadarzaja...
            Ja bywam w roznych sytuacjach...zdarza sie ze widze lekarza na
            ogromnym kacu..widze jak kierowca wysiada z auta i przewraca sie pod
            moim blokiem...widze tego wokol siebie mase...bo takie sa realia..
            Nigdy nie przyszla mi chec ratowania innych ludzi poprzez pisanie
            donosow...a juz napewno nie na wlasnych rodzicow..(koszmar etyczny)

            Alkoholicy byli..sa...i bede...i jeszcze niejedna osoba straci zycie
            z powodu tej choroby...

            Alkoholikami sa ludzie we wszystkich srodowiskach...i kazdy z nich
            wyrzadza wiele krzywdy...

            ja jestem alkoholiczka...zrobilam mase strasznych rzeczy...
            Wspomnienie tych starsznych rzeczy mowi mi ze od nikogo nie jestem
            lepsza...bardziej rozumiem tego "pilota" jak i ufam ze w pracy sobie
            z nim poradza jak nalezy...
            Rozumiem tez rozterki corki...i uwazam ze jedyne co moze zrobic to
            usunac sie..po to aby zajac sie swoim spokojem..bedac w ciazy:-)

            • janulodz Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 21.09.07, 17:49
              Tak sobie myślę, że tu raczej chodzi o pilota wycieczek turystycznych.
              Z tym donoszeniem na własnego ojca, bym nie przesadzał, ale jednocześnie nie
              krył go i nie ułatwiał mu usprawiedliwiania jego pijaństwa. Pamiętam, że wstyd
              też jest dobrym lekarstwem. Świadomość bezkarności rozzuchwala.
            • vicvian Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 21.09.07, 20:36
              Droga Elu,
              Piszesz "..widze jak kierowca wysiada z auta i przewraca sie pod
              > moim blokiem...widze tego wokol siebie mase...bo takie sa realia..
              Nigdy nie przyszla mi chec ratowania innych ludzi poprzez pisanie
              > donosow...a juz napewno nie na wlasnych rodzicow..(koszmar etyczny)
              Donosy piszesz, he.
              A teraz sobie wyobraz sobie ze Twoje dziecko stoi na przystanku
              czekajac na autobus a tutaj nagle pijany kierowca wjezdza na ten
              przystanek i taranuje cala grupe, zabijajac wszystkie osoby. Jaki
              bys wtedy miala "koszmar etyczny" czym wyjasnilabys sobie smierc
              swoje dziecka "...bo takie sa realia...."
              Nie mam nic przeciwko chlaniu wody czy innego piwska przez
              alkoholika. Ale jesli to zagraza zyciu lub zdrowiu innych nie
              zawachalbym sie przez sekunde interweniowac.
              Zadziwiajace jest dalej akceptacja i poblazanie osob pijanych i "na
              fleku" w miejscach publicznych. Jaks dziwna i niebezpieczna
              solidarnosc z pijanymi. Wojna skonczyla sie w 1945 roku
              i "kapowanie" na pijanego kierowce/pilota/itd nie jest zdrada
              narodowa.
              Pozdrawiam
              • tenjaras Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 21.09.07, 20:42
                gdyby babcia miała wąsy, to po co mi taki dziadek?

                opisz co robisz gdy widzisz, że pijana osoba zagraża życiu innych -
                nie co byś zrobił, ale co robisz - ok?
              • ela_102 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 21.09.07, 21:17


                vicvian :-)
                Kapowanie nie jest zdrada narodowa z pewnoscia...
                kapowanie to kapowanie...
                Uznaje bardziej cywilazacyjne motody radzenia sobie z
                alkoholizmem...szczegolnie w mojej rodzinie ;-)

                Gdyby ktos zrobil cos...nie mialabym w zwiazku z tym zadnego
                poczucia winy...ze czegos nie zrobilam...
                Bo to jego czyn nie moj...
                Wierze tez w zwykle przeznaczenie...co ma byc to bedzie...
                Moze ...pomysl co powienienes zrobic ...aby zaradzic jutrzejszym
                ewentualnym wypadkom samochodowym spowodowanych przez pijanych
                kierowcow dla drodze z Zakopanego do Rabki...

                • janulodz Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 21.09.07, 21:55
                  Przyznaję, że kiedy piłem nieraz zdarzało mi się jechać po kielichu, albo na kacu, miałem trochę szczęścia i nikogo nie przejechałem. Raz mnie złapali i odebrali prawo jazdy na pół roku. Teraz, kiedy tylko mam na to wpływ przeciwstawiam się wsiadaniu pijanego za kierownicę.
                  Ostatnio miałem dylemat. Mój strategiczny klient ma syna lubiącego sobie wypić, kiedyś poczułem od niego alkohol i widziałem go wsiadającego za kierownicę. Przez moment wahałem się, reagować, czy nie?. Powiedziałem o tym ojcu, który zdecydowanie sprzeciwił się jeździe syna. Jest nadal moim klientem. Ostatnio zarekomendował mnie swemu koledze. Syn wytrzeźwiał. Wypadku nie było.
                • magtomal Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 21.09.07, 23:03
                  Bierność wobec zła jest też złem. To pozwolenie na zło, więc współwina.
                  Przeczytaj, Elu "Mistrza i Małgorzatę" - o tym jest ta powieść; może zrozumiesz,
                  że to nie takie proste, jak twierdzisz.
                  Jeśli wiemy, że ktoś chce prowadzić, a jest pod wpływem alkoholu i nie
                  reagujemy, to jesteśmy współwinni ewentualnemu wypadkowi. I nie możemy
                  powiedzieć:"To jego czyn, nie mój"
                  • ela_102 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 21.09.07, 23:48


                    Zlo dobrem zwyciężaj...poczytaj Nowy Testament...
                    tam tez mozna sie wiele dowiedziec...

                    Lektury do czytania wybieram soebie szczeslwie sama...
                    Kompletnie nie rozumiesz o czym ja pisze:-)
                    • e4ska Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 22.09.07, 00:36
                      Powtarzane w kółko "czytaj ze zrozumieniem" jest dobre, ale w stosunku do
                      dziatwy szkolnej. I w odniesieniu do bardziej skomplikowanych tekstów o sporej
                      nośności intelektualnej. Ty, Elu, piszesz tak prościutkie teksty, że nie
                      potrzeba wysiłku, aby je pojąć.

                      Przede wszystkim - zostały pomylone dwie odmienne sprawy. Pierwsza - czy córka
                      powinna powiadomić pracodawcę? W myśl nauk terapeutycznych, ktorych jesteście
                      ślepymi wyznawcami - jak najbardziej. Żeby przybliżyć dno i żeby nie chronić
                      pijaka przed skutkami jego picia. Nie ukrywać, wywlekać pijaństwo - niech
                      wszyscy wiedzą, a pierwsza policja...

                      Tranzyta przeraziło coś innego. Bezpieczeństwo ludzi... innych ludzi. I to jest
                      wielkie pytanie. Bo możemy - co oczywiste - odmówić zeznań w sądzie, jeśli łączy
                      nas więź uczuciowa z oskarżonym. Nie chcemy zeznawać i koniec. Jasne.

                      Z tym, że ojciec na pewno nie wsiądzie za stery pijany... tak dobrze nie ma. I
                      znowuż nie taka to skomplikowana rzecz - z bólem głowy da sie latać.

                      Jak sie zachować, gdy bliska osoba siada za kierownicę? był już taki temat, był...

                      modlić się? Heh, Ela... sprytna jesteś.

                      Moja koleżanka zadzwoniła na policję, żeby zatrzymano jej męża. Ledwo się
                      toczył, a wsiadł i pojechał. I według mnie - dobrze zrobiła. Bo gdyby kogo
                      zabił, spędziłby ileś lat w więzieniu... a sumienie?

                      Wiele zła dzieje się za naszym przyzwoleniem. Nie potępiam więc sąsiadki, która
                      zameldowała, że pijak rusza sprzed naszego domu. Gdybym widziała podobną rzecz,
                      tez bym zadzwoniła. Słaniający się kierowca - jechałam z takim... nic się nie
                      stało. Ale pamiętam do dziś. Przyzwoliliśmy na to. Wszyscy. Moi rodzice,
                      znajomi. A tak nie wolno. I Biblia nie ma tu nic do rzeczy.
                      • ela_102 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 22.09.07, 09:42


                        Nie pisz ze rozumiesz...bo widze ze tak nie jest :-)

                        Pisze ze jak dzieje sie cos wokol mnie...to reaguje...na swoj sposob.
                        jezlei dzieje sie cos we Wroclawiu na Dworcu Centralnym to ani o tym
                        nie wiem ..anie nie reaguje.
                        Pisze ze jest to zjawisko tak powszednie ze nie wiele mozna zrobic...
                        To jak rozpedzona kula sniezna...nikt jej nie zatrzyma jednym
                        donosem...
                        A ojciec tej dziewczyny pracuje wsrod ludzi...ktorzy maja oczy i
                        węch...
                        Dlaczego Ona ma ponosic odpowiedzialnosc za jego zycie?
                        Czy twoja rodzina pisala donosy na Ciebie?
                        • e4ska Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 01:13
                          A czemu moja rodzina miałaby pisać donosy i do kogo? Że piję i chora jestem? Że
                          nie posprzątane i zarobki mniejsze?

                          Dziecko dorosłe, więc praw rodzicielskich zabierać nie trzeba. Pijana nie
                          szwendam się. A już siadać za kierownicą - gdzie niby miałabym jechać?

                          Nikt nie sugeruje, abyś pisała o tym, co dzieje sie na dworcu we Wrocławiu,
                          tylko o tym, czy i jak reagować powinni najbliżsi na zagrożenie, jakie stwarza
                          pijak za kierownicą.

                          Jednak ludzie spoza kręgu przepisowych wyleczonych reagują całkiem inaczej,
                          skoro zdarzyło sie kilka głośnych zdarzeń, np. rodzice zaprotestowali, kiedy
                          pijany kierowca miał wieźć autokarem dzieci na kolonie. Teraz każdy kierowca
                          musi liczyć się z kontrolą - na kacu nie ujedzie.

                          Moi rodzice uważali swego czasu, że pijany kierowca może wieźć mnie do szkoły.
                          Pasażerowie wsiadali do autobusu, choć kierowca ledwie stał na nogach. Od tego
                          czasu sporo się zmieniło - ale to nie dzięki terapetom i AA. Po prostu
                          zadecydowali o tym zwyczajni ludzie, którzy nawet nie podejrzewają, co napisano
                          w aowskich książeczkach.

                          • ela_102 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 16:41


                            A co napisano w AA-wskich ksiazeczkach?
                            Ktorą z nich przeczytalaś?

                            bom szalenie ciekawa:-)
                      • tranzyt80 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 22.09.07, 11:56
                        e4ska napisała:
                        > Tranzyta przeraziło coś innego. Bezpieczeństwo ludzi... innych
                        ludzi.

                        -dzieki!:)))
                        -Oczywiscie!!!Gdyby nawet,
                        tym wsiadajacym do samolotu pijanym-pilotem,czy nawet pijanym
                        kierowca samochodu,mial byc moj syn,
                        nie zawachalbym sie ani sekundy,
                        kapuje zaraz!,wszedzie! i ile tylko wlezie!:)

                        I zdaje sobie sprawe,ze obecnie na na pilota przyjmuja jednego na
                        kilka tuzinow kandydatow,a koszty wyksztalcenia sa w granicach 50
                        tys.euro,

                        Kapus:))


                  • tenjaras Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 21.09.07, 23:59
                    pewnemu gospodarzowi uciekł koń, cała wioska sie zbiegła i orzekła
                    jakie to nieszczęście go spotkało

                    ten koń przyprowadził całe stado innych, wioska sie zbiegła i
                    orzekła, jakie to szczęście spotkało gospodarza

                    jeden z tych koni był tak uroczy, że syn gospodarza postanowił go
                    ujeździć, ale spadł i złamał nogę, niedługo przed żniwami

                    cała wioska orzekła nieszczęście

                    wtedy do wioski przyszła armia i powołała wszystkich zdrowych
                    młodych mężczyzn

                    i tak dalej...

                    nigdy nie wiadomo jak jest naprawdę, potrafimy tylko oceniać przez
                    pryzmat siebie, wedle własnego widzimisię, rzadko zgodnie z
                    rzeczywistością

                    ale, magtomal, jestem pełen podziwu dla Ciebie, gdy tak
                    powstrzymujesz tych wszystkich pijanych kierowców, których kilku
                    dziennie, spotykasz na swojej drodze...
                    • e4ska Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 22.09.07, 01:00
                      Jaras, czy możesz bez zbędnych nudziarstw odpowiedzieć:

                      Historia fikcyjna
                      Wiadomo, że kochasz szczęśliwie. Wybranka twa, zgodnie z naukami
                      terapeutycznymi, żeby nie wiązało sie dwoje alkoholików-dysfunktów, jest
                      nieuzależnioną abstynentką - na pewno młodziutką terapeutką w ogóle bez nałogów.
                      Ale - i teraz fikcja - upiła sie niechcący... jakoś tak - zdarzyło sie jej. Na
                      umór. I wsiada do samochodu, odjeżdża sprzed twojej willi, gdzie podejmowałeś
                      biznesmenów... za chwilę wjedzie na ruchliwą ulicę.

                      Co robisz?

                      Aha, to co napisałeś Magdzie, że niby wyłapuje ona pijanych kierowców - stary i
                      nieśmieszny dowcip. Chyba ktoś do mnie też napisał to samo. Możliwe, że nawet ty.

                      Nie rozumiem, czemu taka uwaga...
                      • tenjaras Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 22.09.07, 11:28
                        e4ska napisała:

                        > Co robisz?

                        widzę dwa rozwiązania - budzę się, albo pytam, eska, czy Cię
                        pojeb...?

                        ja się nie zajmuję fikcją, pijackimi wizjami i ratowaniem świata,
                        jestem sobą i staram się być lepszym człowiekiem, z pożytkiem dla
                        innych, nie poczuwam się absolutnie do roli poszukiwacza pijaków -
                        jestem tu gdzie jestem i gadam z tymi, którzy chcą ze mną gadać

                        nagdybałem się w życiu za kilka wcieleń, wystarczy...

                        a co do Magdy - pozwól jej samej rozwiązywać swoje sprawy,
                        przynajmniej do czasu, gdy jeszcze nie masz posprzątane u siebie
                        • e4ska Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 01:33
                          Boisz się odpowiedzieć, Jaras? Co zrobiłbyś, gdyby twoja kobieta opiła się,
                          wymknęła z domu i siadła za kierownicą?

                          co ma do tego gdybanie? Przytaczać bez sensu jakieś historyjki marne o koniach w
                          wiosce - bzdety, ktorych celem jest pouczyć niedorajdę, że człowiek nie jest w
                          stanie przewidzieć biegu wypadków i że oceny ludzkie zmieniają sie pod wpływem
                          tychże nieprzewidywalnych - to potrafisz. Ale odpowiedzieć konkretnie: czy
                          przyzwalasz swoim bliskim na prowadzenie samochodu po pijanemu? - już
                          odpowiedzieć nie umiesz, wykręcając sie jakimś: "budzę się, albo pytam, eska,
                          czy Cię
                          > pojeb...?"

                          Czy firma przewozowa, zatrudniająca alkoholików, powinna posyłać ich na terapię
                          czy wylewać na zbitą twarz - bo tylko parę procent wraca do trzeźwości... to nie
                          jest głupie zagadnienie, Jaras. Czy bliscy powinni powiadomić firmę? Czy nie
                          powinni?

                          Bardzo trudne do rozstrzygnięcia. Jasne, że córka tego nie zrobi. Ale - może
                          powinna, jeśli firma wysyła pilotów na odwyk... Może w ten sposób uratować ojca?
                          Może? Może? Może?

                          I ten argument powinno sie postawić w trakcie rozmowy rodziny z alkoholikiem.
                          Argument prawdopodobny w oczach pijaka: powiadomimy firmę, jeśli sie nie
                          pozbierasz!!!
                          chcesz na odwyk? chcesz sie wstydzić? chcesz być na cenzurowanym? to pij dalej.

                          Pytanie Tranzyta jest całkiem na miejscu. Zaś twoje, Jaras, aowskie wykręty...
                          cóż, w moich oczach są potwierdzeniem tego, że oderwałeś sie od realiów. Zajęty
                          swoim rzekomym doskonaleniem tracisz kontakt z problemami normalnego świata.

                          I to jest niedobre. W moim subiektywnym poczuciu rzeczywistości. Takie jest moje
                          zdanie. Ty masz inne.

                          Kto powinien posprzątać u siebie, Jaras? Na pewno - eska?
                          • tenjaras Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 12:34
                            eska, dobrą kobietą jesteś, ale zupełnie nie z mojej bajki - dla
                            mnie nie ma nic normalnego w tym, że żona trzeźwiejącego alkoholika
                            wychodzi ze spotkania biznesowego pijana i chce jechać do domu

                            ja jestem poszukiwaczem normalności i zdając sobie sprawę, że jedyne
                            co jest pewne w życiu to zmiana, z pełną premedytacją piszę - taka
                            rzecz nie stanie się w moim świecie, tym w którym żyję dzięki temu,
                            że swego czasu stałem się alkoholikiem, wyszedłem z tego i staram
                            się żyć w dobrostanie - fizycznym, umysłowym i duchowym

                            ten przykład brzmi dla mnie jak darowane w prezencie rękawiczki
                            bezrękiej kobiecie - wymyśl coś życiowego

                            a jeśli chodzi o firmy przewozowe, które zatrudniają ludzi w czasach
                            kiedy pijaństwo już nie jest tolerowane, to po prostu wierzę, że
                            potrafią sobie poradzić z problemem alkoholowym wśród pracowników

                            porady dla nich są spisane już dawno, "Anonimowi Alkoholicy"
                            rozdział "Do pracodawców" - gdybyś przejęła się na tyle
                            alkoholizmem, że chciałabyś umieć jemu zaradzić (rozróżniam
                            abstynencję od trzeźwości), zajrzałabyś do tej książki, dla mnie
                            ansa do autora czy ludzi, nie jest przeszkodą by zajrzeć do
                            materiałów jeżeli to dotyczy mojego życia

                            również dla rodzin jest tam sporo porad w rozdziale "Do żon", poza
                            tym przez te wszystkie lata świat nie stał obojętnie z boku i
                            wypracowane zostały, na podstawie badań psychologicznych,
                            standartowe wskazówki postępowania względem alkoholików -
                            niezależnie od tego, że masz krytyczne zdanie do mądrości, którymi
                            ja się posługuję, one działają i albo je przyjmiesz, albo borykaj
                            się i wychylaj ze swoją kompetencją w tym temacie

                            obserwując Cię widzę, że zdajesz sobie sprawę, że jesteśmy inni, coś
                            tam Ci dzwoni, ale wydajesz się nie zdawać sobie sprawy, że ja tu
                            nie jestem by Cię pognębić, a jedynie by przekazać przesłanie
                            alkoholikom, którzy pragną przestać traktować swoje życie jak zabawę
                            w pijanego zajączka o takiej możliwości, nie mam nic do Ciebie,
                            jedynie czasem prostuję Twoje słowa, gdy nie mają racji bytu w danym
                            temacie lub piszę obok - własne doświadczenie
                    • janulodz Coś zauważyłem 22.09.07, 02:38
                      Ciekawostka taka.
                      Jak Jaras komuś chce dołożyć to pisze jego nick z małej litery.
                      Bóg i August pisze zawsze z dużej:))
                    • magtomal Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 22.09.07, 07:43
                      tenjaras napisał:
                      > ale, magtomal, jestem pełen podziwu dla Ciebie, gdy tak
                      > powstrzymujesz tych wszystkich pijanych kierowców, których kilku
                      > dziennie, spotykasz na swojej drodze...
                      >
                      Czemu tak ironicznie? Nie piszemy o wyłapywaniu jakiś tam pijanych kierowców, o
                      których dowiadujemy się ze statystyk. Mowa o sytuacji, kiedy przy nas wsiada za
                      kierownicę ktoś pijany. Zdenerwowały mnie słowa Eli, która o ewentualnym wypadku
                      takiej osoby mówi:
                      >"Gdyby ktos zrobil cos...nie mialabym w zwiazku z tym zadnego
                      poczucia winy...ze czegos nie zrobilam...
                      • ela_102 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 22.09.07, 09:55

                        Magtomal...Pisze o tym na co mam wplyw a na co nie.
                        Kilka dni temu w wiadomosciach podali ze pijana matka urodzila
                        dziecko z ponad 2 promilami alkoholu we krwi...gdzies w Polsce..
                        Nic nie zrobilam aby to sie nie stalo...nie mam tez poczucia
                        winy...ze nic nie zrobilam...bo nie mialam na to kompletnie wplywu.

                        Ale nie naleje ciezarnej alkoholu..

                        Rozumiesz o czym pisze?
                        • janulodz Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 22.09.07, 10:26
                          ela_102 napisała:

                          Ja bywam w roznych sytuacjach...zdarza sie ze widze lekarza na
                          ogromnym kacu..widze jak kierowca wysiada z auta i przewraca sie pod
                          moim blokiem...widze tego wokol siebie mase...bo takie sa realia..

                          Po tym tekście ja też zrozumiałem, ze nie reagujesz na to na co mogłabyś, bo to
                          się dzieje wokół Ciebie.
                          Dyskusja o ratowaniu pijanych pingwinów na Alasce, czy jadących do Rabki
                          kierowców nie przyszłaby mi do głowy.
                          • ela_102 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 22.09.07, 10:52


                            czytasz?...a gdzie tutaj jest napisane ze nic nie robie?
                            lub robie cos?....oprocz tego ze pisze o realiach...

                          • ela_102 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 22.09.07, 10:59


                            ela_102 napisala:

                            Uznaje bardziej cywilazacyjne motody radzenia sobie z
                            alkoholizmem...szczegolnie w mojej rodzinie ;-)

                            tego sie nie doczytaliscie?...
                            na co reagujecie?

                            czytanie wybiorcze...polga mniej wiecej na tym ze czytamy "samych
                            siebie" czyli wyczytujemy to jak mamy aktualnie...w tekstach innych
                            osob...tak dziala ludzki mozg...
                            jak sie o tym nie wie...jedyne co przychodzi do glowy to atak...ale
                            jest to tak naprawde atak na siebie:-)
                            widocznoe sami niewiele robicie...oprocz tego ze sie oburzacie:-)
                            • magtomal Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 22.09.07, 11:20
                              A ja widzę, że dyskusja z tobą nie jest możliwa - stajesz na stanowisku
                              autorytetu- albo psychologa (którym nie jesteś), albo neurologa("tak działa
                              ludzki mózg"), gdy ktoś ma inne zdanie, wściekasz się, wmawiając nam, że to my
                              się wściekamy; oceniasz innych nieustannie, zwracając uwagę, że tego robić nie
                              wolno. Nawet odwołanie się do wielkiej literatury odbierasz jako atak na siebie
                              (czy jak ktoś na spotkaniu AA poradzi Ci, byś przeczytała jakąś książkę, też
                              odpowiadasz "Sama dobieram sobie lektury"?). Szaleństwo jakieś i zupełny brak
                              konsekwencji.
                              • ela_102 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 22.09.07, 11:25


                                zwyczajnie rece opadaja...
                                • tranzyt80 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 22.09.07, 12:08
                                  ela_102 napisała:

                                  >
                                  >
                                  > zwyczajnie rece opadaja...

                                  -czy nie za czesto...?

                                  PS:
                                  nie martw sie,to odruch normalny...
                                  jak przemowi osoba madrzejsza
                        • e4ska Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 01:02
                          Ela... TERAZ nie nalejesz... ale wczoraj albo jutro - kto wie.

                          Jeszcze do kodeksu nie zapisano, żeby za poród w stanie pijackim przed sądem
                          stawiać. Natomiast jazda po pijanemu jest ustawowo zabroniona.

                          Mieszać dwie sprawy: nalewania ciężarnym w dziewiątym miesiącu alkoholu z
                          reakcją na prowadzenie auta po pijaku...:(((

                          Magda - takie skoki pojęciowe wyczyniać, to trzeba mi sie było kiedyś mocno
                          upić. A i tak - mam wrażenie - że logika aż tak nie szwankowała. Jakby to twoja
                          wina była... bo już nie wiem, o co chodzi.

                          "pijana matka urodzila
                          > dziecko z ponad 2 promilami alkoholu we krwi...gdzies w Polsce..
                          > Nic nie zrobilam aby to sie nie stalo..." -
                          • ela_102 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 10:52


                            a jednak wyjasnie skoro to takie trudne...choc jest dowod na to
                            ze "lepetyna" nie pracuje zbyt dobrze w nocy...

                            Chodzilo o to na co sie ma wplyw...a nie o skale "przestepstwa"
                            Czy ty rozumiesz to co piszesz? bo bardzo mnie to ciekawi?


                            > Ela... TERAZ nie nalejesz... ale wczoraj albo jutro - kto wie.


                            Ja to wiem...
                      • tenjaras Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 22.09.07, 11:31
                        magtomal napisała:

                        > Czemu tak ironicznie?

                        bo nie wydajesz mi się zbyt kompetentna, nie wierzę, że widząc
                        pijanego kierowcę łapiesz za telefon i dzwonisz po policję
                        • e4ska Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 23:32
                          "nie wydajesz mi się zbyt kompetentna, nie wierzę, że widząc
                          > pijanego kierowcę łapiesz za telefon i dzwonisz po policję".

                          A do czego tu potrzebna "kompetencja"? Oczywiście: widząc pijanego kierowce
                          należy - bez jakichkolwiek kompetencji - dzwonić po policję, zanim zabije kogo
                          czy sam siebie.

                          Jaras... ty zupełnie nie znasz ludzi. Siedzisz w sztucznym środowisku - przecież
                          to oczywiste jest. Dzwonisz. Co w tym trudnego?
                    • tranzyt80 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 22.09.07, 11:39
                      Jarasie,umysliles sobie cos przekazac,ale napisales jak pijany, nikt
                      nie odgadnie o co Ci chodzi,pamietasz ceskie kryminaly...

                      Masz zaburzenia emocjonalne...?Wszystkie osoby,ktore doswiadczyly
                      poczucie wtajemniczenia w cos tam,dostaja predzej czy pozniej
                      objawow patologicznych,w mysleniu i zachowaniu.
                      Nikomu nie daja,bez natychmiastowego sprzeciwu,powiedzies cos
                      krytycznego na swojego "sankrum".
                      Kieruje nimi lek.To lek zaprowadzil Cie do AA.
                      Tylko tam znalazles "bratnie dusze",
                      kontakty z innymi(szablonowo myslacymi) ludzmi.
                      W sumie ulegles lekowi.
                      Uciekles przed lekiem do AA,rozstales sie z rzeczywistym swiatem i
                      zastapiles go wyimaginowana nauka Billa i Boba,w SW.

                      Ty i podobni(ela102-na pewno;),zdajecie sie calkowicie
                      na "filozofie" AA,czyli wszystko co sie wydarzy to dopuszczenia boze,
                      to typowe stanowisko dla was,
                      rowno bronicie zasady: "a co mi tam,niech prowadzi samolot po
                      pijanemu-wszystko i tak w rekach Boga",
                      lub:
                      "dziekuje Bogu za moj alkoholizm,bo w przeciwnym wypadku bym Boga
                      nie poznal".

                      Czy nie jest to dziwne myslenie...?

                      Myslenie zyczeniowe,myslenie wiazace przypadkowe zdarzenia w boskie
                      zwiazki przyczynowe,moze i jest niekiedy chwilowo "kojace",ale jest
                      to myslenie chore!

                      Negacja nauki,negacja myslenia i regul racjonalnych
                      (czyli logiki,metodologii),
                      jest,
                      drogi Jarasie,
                      ucieczka przed LEKIEM samostanowienia o wlasnej egzystencjii!
                      • ela_102 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 22.09.07, 11:58


                        Tranzyt...ale teraz to juz bez żartów...zrobilo mi sie Ciebie
                        szkoda...
                        choc przyznam ze piesci moja prózność to,ze tak slodko zajmujesz się
                        rozwazaniem moich poglądów na zycie...zamiast np.iść na sapcerek z
                        zoną:-)

                        nie wazne jak o nas mowią..wazne ze mówią...hi hi hi:-)
                        ja i tak swoje wiem...

                        dobrego dnia :-)
                        • janulodz Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 22.09.07, 12:10
                          Coś cienko Jaras ostatnio przędziesz.
                          Agresywny się zrobiłeś, oceniasz, krytykujesz, prowokujesz, podejrzewam, że
                          zgodnie z teorią głoszoną przez Elę masz kłopoty z samym sobą. Może dręczą Cię
                          jakieś wyrzuty sumienia. Że kiedyś komuś nie pomogłeś. Teraz chcesz to zagłuszyć.
                          • tenjaras Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 22.09.07, 12:27
                            janu, często powtarzam kilka próśb do Ciebie, jedna z nich to - nie
                            oceniaj mnie po sobie - dopiszę, że przez to gubisz sens moich słów
                        • magtomal Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 22.09.07, 12:10
                          Zamiast merytorycznej dyskusji, teksty typu "Żal mi ciebie". Żałosne.
                          Użyję Twego "argumentu: idź, Elu na spacerek, przewietrz się i pomyśl (choć raz).
                          • janulodz Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 22.09.07, 12:23
                            Na czym polega pogodzenie ze sobą, kiedy nie można pogodzić się z nikim? ( kto
                            ma odmienne zdanie)
                            Chyba się z tym nie pogodzę:))
                          • ela_102 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 22.09.07, 12:39


                            ..."Albert;-);-);-) wychodzimy :-))))))))))"


                            "nasi wrocili" hi hi hi hi :-)))))))))
                        • tranzyt80 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 22.09.07, 12:16
                          ela_102 napisała:

                          > Tranzyt...ale teraz to juz bez żartów...zrobilo mi sie Ciebie
                          > szkoda...

                          -niepotrzebnie....ja na spacery i tak nie chodze,co najwyzej po
                          plazy, muzeum,galerii...ale tez nie o 12.oo w poludnie!:)
                      • tenjaras Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 22.09.07, 12:23
                        napisz co rozumiesz przez AA, co określasz pisząc "lek cie
                        zaprowadzil do AA" i jakie widzisz szablony myślowe wśród moich (jak
                        to określasz) bratnich dusz

                        bo mam wrażenie, że mogę zacząć dyskutować z ignorantem
                        • janulodz Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 22.09.07, 12:34
                          Wracając do tematu wątku, z cała stanowczością stwierdzam, że jego autorka
                          powinna niezwłocznie powiadomić pracodawców Ojca o jego kłopotach zdrowotnych.
                          Co prawda nie wierzę, żeby czynny alkoholik nie był zdiagnozowany przez lekarza
                          od badań lotniczych, ale może nie jest to pilot samolotów rejsowych, tylko
                          awionetek, ale i tak stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa. Nie rozpatrywał bym
                          tego w kategoriach donosu, tylko obawy o spowodowanie zagrożenia. Swojego, lub
                          osób trzecich. W tym przypadkowych np taki samolocik mógłby spaść na szczęśliwy
                          dom wyleczonego alkoholika i spowodować nawrót choroby Sorry, poniosło mnie.
                          • tenjaras Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 22.09.07, 13:19
                            Twoja stanowczość tu nie ma nic do rzeczy - alkoholik sam ma przyjąć
                            konsekwencje swojego zachowania, nie córka

                            sam się ma wytłumaczyć dlaczego bumeluje, a nie domownicy, albo
                            daleko mieszkający krewni, nawet bliscy

                            o tym, jak radzić sobie z alkoholizmem może tylko ktoś, kto sobie z
                            nim poradził lub ktoś, kto zna problem alkoholowy, a nie ktoś komu
                            się wydaje, że sobie radzi - janulodz, dla własnego dobra, nie
                            udzielaj rad rodzinom alkoholików
                            • janulodz Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 22.09.07, 14:02
                              Autorka wątku pyta i przedstawia przerażajaca wizję nieodpowiedzialnego pijaka odpowiadającego za CZYJEŚ, nie za swoje życie. Nie uważałeś przy czytaniu Jaras. I wielkie g... mnie ten pijak obchodzi. Interesuje mnie jaką on może wyrządzić szkodę.
                              Ja sobie ze swoim alkoholizmem poradziłem, w przeciwieństwie do ciebie, który jeszcze w nim po uszy siedzisz.
                              I nie ty mi będziesz udzielał delegacji do moich porad, bo na to za cienki jesteś.
                              • gocharl Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 12:04
                                Mnie też interesuje pijak,który jest zagrożeniem na drodze...i
                                uważam,że„donosicielstwo społeczne” nie powinno być uznawane za
                                dwuznaczne moralnie…w wielu państwach to tradycja,gdzie taka
                                informacja traktowana jest jak „gorąca linia”…niestety u nas w
                                dalszym ciągu odbierana jako „kabel” i dopóki nie będzie u nas
                                przekonania,że zgłaszanie pijanych kierowców nie jest
                                donosicielstwem musimy zdawać sobie sprawę z tego,że brak reakcji
                                oznacza milczącą zgodę na takie sytuacje….pijani kierowcy powinni
                                zacząć sobie zdawać sprawę z tego,że nie mają na to przyzwolenia
                                większości …

                                Hejka Gocha
                        • tranzyt80 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 22.09.07, 13:18
                          tenjaras napisał:
                          > napisz co rozumiesz przez AA

                          -czyz nie reklamujecie sie na zewnatrz(patrz wpisy AAugustw) jako
                          dobrowolne,niezalezne i anonimowe spotkania Alkoholikow,

                          na ktorych w rzeczywistosci,przez ustalony zelazny duchowy obrzadek
                          (bez dzwoneczka nic!) i program,zniweluje sie indywidualnosc kazdego
                          nowicjusza do poziomu 12 krokow,zabarwionymi jakimis modlitewnymi
                          lekami duchowych zaswiatow,kary boskiej,patrz tradycje,Wielka Ksiega
                          (juz sama nazwa odstrasza)...?


                          tenjaras pisze:
                          co określasz pisząc "lek cie
                          > zaprowadzil do AA"

                          -strach przed soba samym i przed realnym zyciem

                          dalejpiszesz:
                          jakie widzisz szablony myślowe wśród moich (jak
                          > to określasz) bratnich dusz

                          -jaras...;)))

                          > bo mam wrażenie, że mogę zacząć dyskutować z ignorantem

                          -ignorowac znaczy wogole niedostrzegac,traktowac jak
                          powietrze...kochany...:)
                          • tenjaras Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 22.09.07, 14:00
                            widzisz tranzycie, ignorowanie rozumiem również jako przyjęcie
                            czegoś za pewnik i absolutny brak chęci do zmian

                            i to właśnie u ciebie obserwuję - nic nie wiesz o AA, modlitwach,
                            duchowości, Bogu, choć widzę, że bardzo lubisz wyrażać swoje zdanie
                            w tych tematach

                            to nazywam u Ciebie ignoranctwem, odrób lekcje przynajmniej do
                            poziomu Addika, to pogadamy na ten temat

                            strach, który towarzyszył mi w pijanym życiu, ściągał mnie z
                            realizmu życiowego, a to głębiej w lęki i imaginacje uzależnionego
                            umysłu, AA dało mi narzędzia jak się z tego wyzwolić i powrócić do
                            normalnego życia - trwale!

                            dziś nie martwię ani czy uda mi się pić tyle, że nie będzie kaca,
                            nie muszę martwić się w ogóle o kaca, o to jak mnie widzą inni, co i
                            gdzie narozrabiałem i nie wynika to z ignorancji, a z pracy nad
                            sobą - czymś czego nie robiłeś tranzycie wiosłując samotnie w swojej
                            łódeczce, doznając porażki w chwili gdy zabrakło Ci sił w samotnej
                            walce z prądem rzeki

                            ja w tym czasie płynąłem tratwą AA ;-) bliziutko, ale nie chciałeś
                            wyciągnąc ręki by Ci pomóc, więc masz jak masz - zawsze jednak
                            możesz to zmienić, trwale i na luzie, choć nie w sposób łatwy,
                            umiesz wybierać :-)
                            • e4ska Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 01:44
                              Powtarzasz, Jaras, w kółeczko te swoje obrazki o pociągach, autostradach i
                              żegludze. Kogo to obchodzi?

                              ponawiam pytania:
                              czy zawiadomiłbyś policję, gdyby twoja kobieta wsiadła pijana za kierownicę
                              samochodu?

                              Czy osoby bliskie powinny ostrzec firmę lotniczą, że mają do czynienia z
                              alkoholikiem w poważnym stadium zaawansowania?

                              Bo ja wiem doskonale - że gdy alkoholika złapie głód, to napije sie nawet 10
                              tys. metrów nad poziomem twojej rzeczki. Wiesz, Jaras, alkoholizm to taka ...
                              głupota... i można to zrobić, Jaras. Na tym ta przypadłość polega.

                              więc?
                              • addicted11 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 02:48
                                Wedlug nie dylemat nie ma sensu, wystarczy sprawe potraktowac tak,
                                jak traktuje prawo- czyli cos, co reguluje zachowania.

                                Picie alkoholu poki co nie jest przestepstwem.
                                Zawiadamianie o piciu alkoholu kogokolwiek to wscibstwo i
                                plotkarstwo.
                                Prowadzenie samolotu po pijanemu to przetsepstwo przeciw przepisom
                                ruchu lotniczego.
                                Powiadomienie o takim fakcie jest obowiazkiem wynikajacym z
                                kolejnego prawa- obowiazku poinformowania o przestepstwie.

                                Jesli alkoholik jest akwizytorem albo rolnikiem to nikogo poza nim
                                nie obchodzi i nie dotyczy jego picie. Ma wykonac obowiazki i tyle,
                                jak pracodawcy nie podba sie ze wykonuje je po pijaku to ma prawo go
                                wywalic, ale donosy bylby glupie, bo tak samo moznaby doniesc, ze
                                pracownik po nocach gra w karty albo niezdrowo sie odzywia ( a to
                                wiadomo, wplywa na samopoczucie, co przeklada sie na wyniki pracy).

                                Reasumujac- powiadomic.
                                Jak ktos chce byc pilotem to nie moze pic, a jak chce pic to nie
                                moze byc pilotem, jak chce chodzic w dziurawych dzinsach to nie moze
                                byc prezydentem miasta.
                                • tenjaras Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 12:52
                                  zgodze się z Tobą Addi, że wścibiane nocha w nie swoje sprawy jest
                                  naganne, ale mowa jest o pijanych kierowcach i pilocie (czy leci z
                                  nami pilot?) - dlatego uważam, że to nic złego zawiadomić policję
                                  gdy widzi się pijanego za kierownicą, w końcu chodzi właśnie o tą
                                  mentalność, o której wspomniała szacowna gocharl

                                  ale nie zgodze się, że dziurawe dzinsy dyskryminują w pewnych
                                  kręgach... zobacz przykład Conana, innego kowboja, elektryka w
                                  drelichach, a w kilku krajach przestępców pospolitych lub
                                  politycznych, nawet ludobójców

                                  chyba, że te dzinsy sa synonimem uczciwości...
                              • ela_102 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 10:46


                                Kim jest TENJARAS??? ze go tak wszyscy cytuja?????
                                kurka wodna;-))))))) jest juz slawniejszy do AUGUSTA....
                                • tenjaras Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 12:58
                                  mam wrażenie, że kimś czyje "tak" lub "nie" jest ważniejsze od
                                  śniadanka w rodzinnym miłym gronie...
                                  • tenjaras tenjaras 23.09.07, 13:20
                                    fotoforum.gazeta.pl/3,0,874818,2,1.html
                                    hehehe - pobawiłem się w album ;-)
                              • tenjaras Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 12:44
                                e4ska napisała:

                                > więc?

                                czytaj ze zrozumieniem co addicted11 napisał:

                                > Wedlug nie dylemat nie ma sensu, wystarczy sprawe potraktowac tak,
                                > jak traktuje prawo- czyli cos, co reguluje zachowania.
                                >
                                > Picie alkoholu poki co nie jest przestepstwem.
                                > Zawiadamianie o piciu alkoholu kogokolwiek to wscibstwo i
                                > plotkarstwo.
                                > Prowadzenie samolotu po pijanemu to przetsepstwo przeciw przepisom
                                > ruchu lotniczego.
                                > Powiadomienie o takim fakcie jest obowiazkiem wynikajacym z
                                > kolejnego prawa- obowiazku poinformowania o przestepstwie.
                                >
                                > Jesli alkoholik jest akwizytorem albo rolnikiem to nikogo poza nim
                                > nie obchodzi i nie dotyczy jego picie. Ma wykonac obowiazki i
                                tyle,
                                > jak pracodawcy nie podba sie ze wykonuje je po pijaku to ma prawo
                                go
                                > wywalic, ale donosy bylby glupie, bo tak samo moznaby doniesc, ze
                                > pracownik po nocach gra w karty albo niezdrowo sie odzywia ( a to
                                > wiadomo, wplywa na samopoczucie, co przeklada sie na wyniki pracy).
                                >
                                > Reasumujac- powiadomic.
                                > Jak ktos chce byc pilotem to nie moze pic, a jak chce pic to nie
                                > moze byc pilotem, jak chce chodzic w dziurawych dzinsach to nie
                                moze
                                > byc prezydentem miasta.
            • kajda28 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 07:18
              > Alkoholicy byli..sa...i bede...i jeszcze niejedna osoba straci
              zycie
              > z powodu tej choroby...
              i wg Ciebie tak ma być, to jest normalne, i nic się nie powinno
              robić?
              To jest straszne co napisałaś. Mam nadzieję że nikt nie zginie przez
              Twoje zaniedbanie i pozwolenie aby pijany kierowca prowadził autobus.
              Donos a obywatelski obowiązek to dwie różne rzeczy. Na złodzieja
              któryby okradł Twojego sąsiada też pewnie byś "nie doniosła" bo to
              przecież złodziej i normalne że kradnie.
              Przecież ona tym "donosem" może mu uratować życie, a przecież o to
              jej chodzi. Bo pewnie większość w jego pracy też uważa że to nic
              złego jak facet pijany albo na kacu wsiada do samolotu.
              Paranoja.
              • janulodz Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 09:20
                Ela już dobrze wie, że strzeliła gafę. Tylko ona nie z takich, co by sie do tego przyznała. Ona ma swoje autortety i tylko wtedy zmienia zdanie. Jej autortet jest chwilowo nieobecny.
                Choć jak pamietam też kiedyś coś pisał o grzechu zaniechania .
                • baasil Re: nie wiem czy zauważyliście? 23.09.07, 10:26
                  1.o powiadomieniu pracodawcy nieszczęsnego pilota wspomniałem,gdyż z
                  wpisu Atalaii wywnioskowałem ,iż oni i tak wiedzą o jego problemie z
                  alkoholem(przymusowy urlop,wiedza,iż nie jest on jedyny - te
                  załatwianie przez linie lotnicze przymusowe odwyki,"tak się nasiliło
                  chlanie")i że może zwrócić sie do nich o pomoc ,gdyż w ten sposób
                  można go przymusic do podjęcia leczenia i mu pomóc,a nie po to by go
                  zakapować i zaszkodzić.a przecież decyzja będzie jego ,a nie
                  kogoś innego-jego wybór.więc nie widzę by coś miałoby być za niego
                  robione.
                  2.kwestie moralne odnośnie reagowania na widok pijanych
                  kierowców,pilotów,kapitanów,policjantow ,księży,etc.,czy też
                  sprzedawców sprzedających alkohol nieletnim pozostawiam kazdemu do
                  rozważenia we własnym sumieniu..dodam tylko,ze burmistrz NY-
                  Guliani,zredukował w dwa lata przestępczość o 80%, nie poprzez
                  wsadzenie do więzień bossów mafii,a poprzez program "zero tolerancji
                  dla zła",gdzie reagowano na najdrobniejsze wykroczenia wobec prawa i
                  porządku publicznego,np.aktów wandalizmu i chuligaństwa - rozbijane
                  przystanki,wywracanie koszy na śmieci,drobne kradzieże,etc.nie ma u
                  nich idiotycznego
                  pojęcia -"niska szkodliwość społeczna czynu".
                  u nas jeszcze,niestety, akceptacja nienormalnych zachowań(bo takim
                  chyba jest pozwolenie,odjechania pijanemu kierowcy-siebie niech
                  zabije,ale co właśnie jak pociągnie za sobą innych,
                  niewinnych,przypadkowych ludzi)powoduje tzw.przyzwolenie społeczne
                  na patologiczne zjawiska.
                  3.adi,głosuj na mnie ,będę prezydentem w podarciuchach,a nawet,by
                  przełamywać stereotypy,mogę używać różowej bielizny.
                  4.i na koniec najważniejsze.
                  tak mi się na sercu ciepło zrobiło,jak przeczytałem słowa
                  podziękowania od Atalii,a szczególnie te: cyt.-
                  - "...to forum przewyższa swym poziomem wszystkie z jakimi miałam
                  do tej pory styczność,bardzo was podziwiam..."
                  no i co Wy na to?
                  • tranzyt80 serca rozgrzane, A.TA.LAIA ...? 23.09.07, 11:21
                    baasil napisał i napisal i napisal...i napisal na koniec:

                    > 4.i na koniec najważniejsze.
                    > tak mi się na sercu ciepło zrobiło,jak przeczytałem słowa
                    > podziękowania od Atalii,a szczególnie te: cyt.-
                    > - "...to forum przewyższa swym poziomem wszystkie z jakimi miałam
                    > do tej pory styczność,bardzo was podziwiam..."
                    > no i co Wy na to?

                    -Wiecie co?!Prof.Baasil to (prof.damski:)nudziarz...
                    • baasil Re: oho... 23.09.07, 12:07
                      a cóż to się dzieje,tranzycie,że ciepłota mego serduszka tak nudząco
                      na Cię wpływa?
                      a tytuł profesorski jakżesz mile łechta mą męską próżność,gdyż
                      oficjalnie takowego nie posiadam,ale onegdaj przyznałem go sobie -
                      profesor nałóg-habilitował w bramie ,nie posprzątawszy po
                      sobie.habilitowanym był trunek o egzotycznej nieco nazwie"Krwisty
                      Bawół" i bukiecie zapachowym - siarkowo-odorowym.
                • ela_102 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 10:37


                  Janu ty wiesz...co ja wiem ha ha ha :-) skad chlopcze:-)
                  W nocy zwyczajnie spie...nie tak jak eska ktora wlasnie wtedy
                  dostaje "weny tworczej"i pisze zamiast chlac..i tak to wlasnie
                  wyglada same durnowactwa...skoro jej picie nikomu nie przynisolo
                  krzywdy czemu przestala?

                  A swoja droga...szkoda ze Cie Janu nikt nie podkablowal jak
                  jezdziles pijany...bo moze wtedy zmuszono by Cie do terapii a wtedy
                  przynajmiej wiedzialbys co to jest...i mial prawo do wypowiadania
                  sie na jej temat..i moze zachecilbys swoja ulubienice do
                  skorzystania z tej formy pomocy aby uswiadomila soebie w koncu czym
                  byl jest i bedzie jej alkoholizm:-)

                  ja oczywiscie bym ciebie nie podkablowala...jedyne co bym zrobila to
                  nie wsiadla w Toba i odradzala komu kolwiek aby to zrobil..a no moze
                  jeszcze zabralabym ci kluczyki ..i poszla na spacer:-)
                  • janulodz Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 11:27
                    Nareszcie Elka mówisz, jak normalna kobita, a nie napuszona ideolożka.

                    Zabranie kluczków to już działanie, ale czasami może nie wystarczyć, zwykle kierowca ma gdzieś schowane drugie.

                    Nie nazwałbym też kablowaniem troskę o ojca i o to co po pijaku może nawywijać.

                    I czemu Eska miałaby chlać zamiast pisać?

                    Poza tym tekst napisany całkiem ludzkim jęzkiem.

                    Pzdr
                    Janu
                  • magtomal Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 11:39
                    Janu twierdzi, że odezwałaś się "ludzkim" językiem. Ja twierdzę, żeś w całej
                    okazałości pokazała, jak wredna jesteś (co zresztą widać bylo wcześniej, tylko
                    przykryte to było terapeutycznym bełkotem).

                    Jeżdżących po pijaku nikt nie zmusza do terapii- po prostu ponoszą karę i tyle.

                    Zakładasz, że - gdyby Janu trafił na terapię- zachęcałby do niej innych? Kiedy
                    przyjmiesz do wiadomości, że nie wszystkim terapie służą? Mój Mąż zaczął się
                    "terapeutyzować", męczył się okrutnie, zmuszał się do niej, wściekał i ... pił
                    coraz więcej. Gdy przerwał - znalazł inny, swój własny sposób na niepicie.
                    • ela_102 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 11:49

                      Magtomal...przy takiez zonie nie da sie byc "normalnym" jak sadze.
                      Po co np.Odyzwasz sie do mnie skoro w ostatnim poscie ustalials ze
                      dyskusja ze mna nie jest mozliwa?

                      po co?

                      jak nie mozliwe jest moje latanie...to nie latam:-)
                      • e4ska Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 12:23
                        Ela napisała o przyczynach alkoholizmu męża Magdy:

                        "Magtomal...przy takiez zonie nie da sie byc "normalnym" :

                        Cóż... Elu, skoro twój mąż, ojciec twoich dzieci -
                        • ela_102 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 13:25

                          Eska...poczatek twojego wpisu czytalam jak powiesć SF...skad wiesz
                          takie rzeczy? skad wiesz jak bylo czy jest u mnie?
                          Mój mąż odszedl od nas wlasnie dlatego ze nie mogl sobie poradzic z
                          niepelnosprawnoscia dziecka...a mi jeszcze bylo 100 km do
                          uzaleznienia...wyjasniam...wiem ze zostanie to
                          tutaj "przeparafrazowane" i uzyte np.przez "cieplą" Magtomal...aby
                          wylac na mnie "cieple" wiaderko "milosci"...

                          Piekny cieply Swiat rzeczywiscie istnieje...budze sie w nim
                          codziennie ...przy boku kogos dla kogo "moje zycie" i "moj problem"
                          nie stanowi zadnego problemu...

                          jakby psychiatrzy czy psycholodzy byli zbedni na tym swiecie to by
                          ich nie bylo...skoro ktos chce z nich korzystac niech korzysta.
                          Nigdy nie bede naklaniac aby ktos nie korzystal lub korzystal z tej
                          formy leczenia...moge tylko informowac ze taka istnieje...

                          apropos: sama ostanio na tym forum zachecalas kogos do wizyty u
                          psychiatry...czyzby bylo to zlosliwe? czy to tylko zwykla info?

                          ja akurat przeszlam Terapie..zarowno wstepna jak i poglebiona i
                          troche takich tam innych ;-) w calosci..
                          i wiem ze to nie terapia powoduje "zapicia" ale to co sie na nich
                          odkrywa...a to cos dotyczy tylko naszego zycia...i bywa potwornie
                          bolesne i nie do zniesienia....ja naleze do jeszcze silniejszych od
                          Ciebie...bo przeszlam to nie wracajac do picia...choc "haftowalam"
                          przez blisko 2 lata codziennie...uwolnilam sie od przeszlosci i
                          siebie chorej...mi jest z tym cudownie ..bez wzgledu na to co sadza
                          o tym inni..zwlaszcza Ci ktorzy nie moga wiedzic o co chodzi w
                          twerapii bo jej nie przeszli:-)

                          psychologia to nauka wielka...i wiem o tym wiecej niz sie tobie
                          wydaje:-)



                          • magtomal Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 13:56
                            Elu, wkurzasz mnie, przyznaję. Tak jak wkurzał mnie August. Co do niego, na
                            własnej skórze przekonałam się, że nie warto zniżać się do jego poziomu i tego
                            robić nie będę. August dla mnie przestał istnieć. M.i. dlatego,że stosował
                            nieustająco chwyty poniżej pasa, które - jak widzę - i Tobie się zdarzają - jak
                            uwaga, że przy "takiej" żonie mój Mąż nie mógł (może) być normalny. Otóż
                            zapewniam Cię, że to BARDZO normalny i wartościowy Człowiek; niestety, jest przy
                            tym alkoholikiem - pewna jestem, że nie przeze mnie. jest o niebo normalniejszy
                            od wielu po terapiach z tego forum, którzy nie potrafią napisać nic od siebie,
                            tylko powtarzają wyuczone formułki; mój Mąż - Bogu dzięki - nieustannie
                            zachowuje zdolność samodzielnego myslenia. A terapia (do której nota bene sama
                            go gorąco i namiętnie zachęcałam) Mu nie odpowiadała, nie z powodów, o których
                            piszesz:
                            > i wiem ze to nie terapia powoduje "zapicia" ale to co sie na nich
                            > odkrywa...a to cos dotyczy tylko naszego zycia...i bywa potwornie
                            > bolesne i nie do zniesienia...
                            On wkurzał się, bo kazano Mu robić rzeczy, z którymi źle się czuł, jakieś
                            infantylizmy, robił to wbrew sobie, a terapeuci recytowali gotowce i chcieli
                            wszystkich przykroić do jednej miary. Nie napiszę o tym więcej, bo to Jego, nie
                            moje przeżycia - wiem jednak, że terapia nie jest dla Wszystkich, jak twierdzą
                            jej zwolennicy. Jednym odpowiada (i pomaga), innym nie. I tyle. Namawiać kogoś
                            można - może akurat pomoże.

                            > psychologia to nauka wielka...i wiem o tym wiecej niz sie tobie
                            > wydaje:-)
                            Spora grupa naukowców twierdzi, że psychologia to w ogóle nie jest nauka.
                            Śledziłam już takie dyskusje.
                            • addicted11 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 14:14
                              Magtomal, ciekawie napisalas o powodach, dla ktorych maz nie palil
                              sie do terapii. Ja z reguly pisze z wielkim ladunkiem emocji,
                              sarkazmu, a tutaj tak krotko, rzeczowo i chlodno- i wiesz, cos w tym
                              jest, te infantylne zabawy w recytowanki formulek, pisanie prac-
                              sorry, ale czlowiek na jakims tam poziomie uznac to musi za lekko
                              ponizajace.

                              Basil- a propo spadku przestepczosci w NY za Gullianiego- tak, pan
                              Rudolf i prawica amerykanska ciagle o tym trabi, bo to im na reke, z
                              ajkich wzgledow to inna historia,
                              ale to nie do konca prawda.
                              Ostatnio robiono badania, wyszlo ze spadek zaczal sie 2 lata przed
                              poloityka "zero tolerancji"
                              wysnuto hipoteze, ze przyczyna moze byc decyzja sadu najwyzszego z
                              polowy lat 70 zezwalajaca na aborcje, wskutek czego nbie narodzilo
                              sie setki tysiecy potencjalnych przestepcow ( wiem, ze brzmi to
                              brutalnie, ale taka jest smutna prawda).
                              To tez hipoteza- ale korelacja niewatpliwie istnieje.
                              • baasil Re: o w mordę... 23.09.07, 15:06
                                aborcja jako środek walki z przestępczością,rozumiem,że
                                tzw.wyprzedzający-odważna hipoteza.no jak się mohery dowiedzą to Cię
                                miłosiernie zhajcują na stosie albo ukrzyżują-dla twojego dobra
                                oczywiście.mniejsza o to, czy to tak do końca prawda-chodziło mi o
                                mentalność przyzwalającą na złe zachowania,w imie tej tak wg.mnie
                                idiotycznej "małej szkodliwosci czynu".temu się
                                przeciwstawiam,zbieram kupy po swym psie(no chyba że jest to wybieg
                                dla psów),nie rzucam papierkow na chodnik,segreguję śmieci,zwracam
                                uwagę sprzedawcy,gdy sprzedaje fajki lub alko nieletnim,reaguję na
                                przemoc na szkolnym korytarzu,etc.,wiedząc,że niestety jest to
                                jeszcze walka z wiatrakami.ale dopóki nie zacznie się zmieniać ta
                                mentalność ludzi ,będzie jak jest.a nie zmieni się jesli nie
                                będziemy reagować ,nazywać rzeczy po imieniu,potępiac,a przede
                                wszystkim pokazywać pozytywne wzorce,bo samą gadaniną nic się nie
                                zdziała.
                            • ela_102 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 14:51


                              Magtomal:-)
                              Chwyty o ktorych piszesz...nie sa tutaj obce nikomu...Tobie rowniez:-
                              )Ja wiem na 100% ze jesli mnie ktos wkurza to moja wobec niego
                              postawa jest "wroga" Ty mnie nie wkurzasz...odpieram (w swoim
                              rozumieniu) tylko Twoje na mnie ataki...zauwasz ze ja nigdy nie
                              odezwalam sie do ciebie pierwsza...poniewaz uznalam dosć szybko ze
                              jest nam "nie po drodze"...

                              I nie chodzilo mi o poglady ... bo tego jestem pewna...ze daje prawo
                              kazdemu do wlasnych... ale o sposob pisania do mnie ...krytyczny
                              kpiacy i dyskredytujacy moja osobę...

                              oddawalam to samo...choc przyznam nigdy nie czuje sie z tym dobrze...

                              Poglady na tym Swiecie sa "wszystkie" niektorzy twierdza ze czas nie
                              istnieje...i ze psychologia nie jest potrzebna...a matematyka to
                              bzdura...sa tez opinie do tych skrajnie inne...

                              Wazne jest jakie ja wybieram...uznaje za swoje...i sie ich
                              trzymam...lub zmieniam zdanie gdy ktos mnie przekona ze jest inaczej.


                              Zawsze wspieram jednak "idywidualizm" bo jest on zgodny z natura
                              czlowieka...

                              To tyle:-)
                              Nie wiem co tutaj wyczytasz:-)
                              ja Ci nie wrog...choc mozesz tak mnie odbierac:-)
                              jezeli piszesz o mnie ze nie mysle samodzielnie i terapia zdrobila
                              ze mnie cyborga...to ja tez mysle ze jestes moim wrogiem:-)

                              pozdrawiam..mimo wszystko:-)


                              • magtomal Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 15:30
                                > Chwyty o ktorych piszesz...nie sa tutaj obce nikomu...Tobie rowniez:-

                                Mam nadzieję, że nie. Jeśli podasz konkretny przykład i okaże się, że masz
                                rację, przeproszę. Podczas kretyńskich przepychanek z Augustem puszczały mi
                                nerwy - przyznaję - ale mam nadzieję, że nawet wtedy, takich "argumentów" nie
                                stosowałam.

                                > Zawsze wspieram jednak "idywidualizm" bo jest on zgodny z natura
                                > czlowieka...

                                A nie miałaś wrażenia, że terapie grupowe ten indywidualizm niszczą? Z tego, co
                                wiem o terapiach dla alkoholików, to właśnie od tego się zaczyna.

                                > ja Ci nie wrog...choc mozesz tak mnie odbierac:-)

                                Ty mi nie wróg - wiem :) Wkurzał mnie Twój sposób pisania, często zbyt blisko
                                Augusta.

                                > jezeli piszesz o mnie ze nie mysle samodzielnie

                                Właśnie tak odbierałam Twoje posty - fakt. A ostatnio faktycznie zaczęłaś mówić
                                własnym głosem; Janu znów miał rację :)
                                • ela_102 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 18:17

                                  W mojej ocenie jest sporo takich tekstow...skierowanych do
                                  mnie...nawet w tym watku...ale poniewaz uznaje to za "nieprawde" o
                                  sobie ...nie robia one na mnie zadnego wrażenia...i nie wymagam
                                  żadnych przeprosin...mozesz sobie o mnie myslec co chcesz...a ja mam
                                  prawo do riposty:-)

                                  co myslisz o Auguscie tez dla mnie nie jest istotne...choc zrobil na
                                  mnie ogromne wrazenie twoj post...ze jakbys byla choc troche do
                                  niego podobna popelnilabys samobójstwo:(((((((


                                  cyt:


                                  A nie miałaś wrażenia, że terapie grupowe ten indywidualizm niszczą?
                                  Z tego, co wiem o terapiach dla alkoholików, to właśnie od tego się
                                  zaczyna.

                                  Przeszlam dluga terapie...tak jak pisalam...nigdy nie mialam takiego
                                  wrazenia ani nawet nie zaobserwowalam takiego zjawiska...
                                  Terapia wstepna miala tylko na celu zrozumienie czym jest
                                  alkoholizm...jaki wywarl wplyw na moje zycie...i jak zyc dalej z Ta
                                  choroba...jak sobie z nia radzic...aby do picia nie wracac:-)
                                  Wiele osob "wysiadalo" wowczas...bo nie chcieli zaakceptowac
                                  faktu "przyszlej" abtsynencji lub mieli tak "nawywijane" w zyciu
                                  (rozpad rodziny...brak pracy...mieszkania...dzieci w domu dziecka)ze
                                  i tak nie widzieli sensu w ewentualnej abstynecji...Zwyczajnie nie
                                  chcialo im sie zyc...na tej terapii skorzystalam wlasnie w ten
                                  sposob...ze dane bylo mi przy okazji zobaczyc ogrom problemu i
                                  ludzkich historii...powalajacych wprost z nog...i zrozumiec jak
                                  kazdy jest "idywidualny"
                                  tam na zawsze wyleczylam sie tez z poczucia bycia "lepszą
                                  alkoholiczka"...Poczulam bliskosc z tym ludzmi z ich historiami...i
                                  nabylam tozsamosc alkoholiczki...
                                  powiem Ci ze to nie terapeuci byli "okrutni" wobec nas ale my sami
                                  wobec siebie...ale wyszlo to nam na dobre...widzielismy sie w sobie
                                  jak w lustrach...

                                  Potem robilam terapie "nawrotow" terapie "radzenia sobie ze zloscia"
                                  wszedzie obok indywidulanej byla tez grupowa...a byla wlasnie po to
                                  aby jeden widzial drugiego i mowil mu co widzi...niezle rzeczy z
                                  tego wychodzily...ale najczesniej byly to informacje bardzo trafione.
                                  w kazdym badz razie ja dzis zgadzam sie ze wszystkim co wowczas o
                                  sobie uslyszalam...nie od tearpeuty...lecz od drugiego alkoholika.

                                  terapia poglebiona...dotykala juz glebszych spraw...znacznie
                                  glebszych i wymagala dluzszego czasu abstynencji...jak i trzeba sie
                                  byla na nia zakwalifikowac...mi sie udalo:-)

                                  zrobienie jej uwazam za swoj ogromy sukces...i dowod na wlasna
                                  konsekwencje.Uporzadkowalam swoje sprawy z dziecinstwa i wreszcie
                                  moglam pokochac wlasna Mamę..uwolnilam sie z nienawisci..uraz..i
                                  cierpienia...ktore wczesniej nie pozwalaly mi "normalnie" zyc...
                                  a przezd terapia nawet nie wiedzialam ze je mam w sobie...(sztuka
                                  samooszukiwania sie)

                                  tearpie skonczylam trzy lata temu...
                                  dzis tez mam mase swoich sposobow na fajne zycie...
                                  Zyje mi sie coraz lepiej...
                                  jestm aktywna w wielu srodowiskach...nie tylko wsrod alkoholikow...

                                  ale wlasnie dzieki terapii dowiedzialm sie kim jestem...i co
                                  pragne...jakie sa moje marzenia...
                                  teraz calutki czas tylko je konsekwentnie realizuje..
                                  i uwierz mi kazde dochodzi do skutku:-)))))))))

                                  taka byla moja droga...ale tylko moja:-)

                                  • magtomal Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 19:03
                                    ela_102 napisała:
                                    ..choc zrobil na
                                    > mnie ogromne wrazenie twoj post...ze jakbys byla choc troche do
                                    > niego podobna popelnilabys samobójstwo:(((((((

                                    O rany!!! Gdzieś Ty coś takiego wyczytała?!?!
                                    Podobieństwa między mną a Augustem nie ma ( a przynajmniej taką mam nadzieję)-
                                    to człowiek z całkiem odmiennej i bardzo dalekiej mi planety. Dlatego nigdy nie
                                    rozpatrywałam nawet możliwości upodobnienia się do Augusta i czegoś takiego nie
                                    pisałam!

                                    .i
                                    > nabylam tozsamosc alkoholiczki...
                                    No więc jak? Zostałaś sobą czy "nabyłaś" inną tożsamość? Potwierdzałoby to moje
                                    słowa.

                                    > moglam pokochac wlasna Mamę..uwolnilam sie z nienawisci..uraz..i
                                    > cierpienia...ktore wczesniej nie pozwalaly mi "normalnie" zyc...
                                    > a przezd terapia nawet nie wiedzialam ze je mam w sobie...(sztuka
                                    > samooszukiwania sie)

                                    A nie bierzesz pod uwagę, że samooszukujesz się teraz, próbując dopasować swój
                                    wizerunek do ideału osoby po terapii, który Ci w ciągu niej narzucono?

                                    > ale wlasnie dzieki terapii dowiedzialm sie kim jestem...i co
                                    > pragne...jakie sa moje marzenia...

                                    Boże, to Ty do tego potrzebowałaś terapii?!?! Tego właśnie nie mogę zrozumieć.
                                    Wyobrażam sobie, że terapia może mi pomóc rozwiązać konkretny problem, ale żebym
                                    potrzebowała obcych ludzi, by dowiedzieć się kim jestem (?!) czego pragnę (?!) i
                                    o czym marzę (?!). O rany! To kim byłaś przed terapią? Przecież nie od razu
                                    alkoholiczką! Czy jako np. 15-latka nie miałaś marzeń, bo Ci ich nie przedstawił
                                    terapeuta?

                                    > taka byla moja droga...ale tylko moja:-)
                                    >
                                    Właśnie Elu - nie tylko Twoja. IDENTYCZNĄ każą iść wszystkim, którzy zgłaszają
                                    się na terapię dla alkoholików. Jeśli byś chciała cokolwiek zrobić po swojemu,
                                    wywalą Cię. Sama napisałaś:> terapia poglebiona...dotykala juz glebszych
                                    spraw...znacznie
                                    > glebszych i wymagala dluzszego czasu abstynencji...jak i trzeba sie
                                    > byla na nia zakwalifikowac...mi sie udalo:-)

                                    Zakwalifikowali Cię, bo podporządkowałaś się wszystkiemu, czego od Ciebie
                                    wymagano. Dałaś się przystrzyc do określonej przez terapeutów miary. I dobrze,
                                    jeśli Tobie to pomogło. Lepsze to, niż picie. Ale inni wolą inaczej.
                                    • ela_102 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 19:27


                                      magtomal...przykro mi ze masz tak ogromna potrzebe udowadniania
                                      bezsensownosci czyjegos zycia:-) po co tak analizujesz moj
                                      post...nie wystarczylo go poprostu przeczyc...
                                      ja nie pisalm go po aby cokolowiek w nim oceniala i analizowania..bo
                                      to w koncu moje zycie ktore juz mialo miejsce...
                                      i moje w tej kwesti przemyslenia ...ktore juz tez sa stale na temat
                                      mojej przeszlosci...

                                      jak mialam 15 lat..opiekowalam sie "calym pijackim" domem
                                      zakupy porzadki swieta...mam wiecznie pijana ..a tata w delegacji...
                                      nie mialam czasu myslec o swoich marzeniach...lub jedynym jakie
                                      mialam bylo to aby rodzcie przestali pic i ugotowali mi obiad...
                                      tym bylam...


                                      Niczemu sie nie podporzadkiwalam...z niczego nie rezygnowalam...
                                      Terapueci pomogli mi ... tego jestem pewna.

                                      Ja jak ktos mi pisze ze jemu cos pomaga zyc radosnie i
                                      szczeliwie...to ciesze sie razem z nim...a nie mowie mu zeby sie
                                      zastanowil czy aby jest szczesliwy i radosny...

                                      Nie ma czegos takiego jak IDENTYCZNA droga...nia ma ...bo kazdy
                                      czlowiek jest inny i kazdy zmaga sie z innym problemami...

                                      szkoda ze tak dyskutujesz z przezyciami innych ludzi...
                                      bo to sa przezycia...nie poglady...cos prawdziwego...cos co mialo
                                      miejsce...i nic juz tego nie zmieni...nic:-)

                                      • ela_102 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 19:29
                                        aha...tozsamosc alkoholowa...to tylko swiadomosc ze sie jest
                                        alkoholiczka i ze ma sie z tego tytulu pewne ograniczenia...
                                        to nie charakter czy osobowosc...te sie ma...tylko nie zawsze sie do
                                        nich dociera:-)
                                      • magtomal Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 19:38
                                        ela_102 napisała:

                                        >
                                        >
                                        > magtomal...przykro mi ze masz tak ogromna potrzebe udowadniania
                                        > bezsensownosci czyjegos zycia:-)

                                        Absolutnie nie oceniam Twojego życia! Czytam co piszesz i to komentuję - nie
                                        Twoje życie, bo go nie znam. A że drażnią mnie truizmy i coś co postrzegam jako
                                        nielogiczne, to o tym piszę.

                                        po co tak analizujesz moj
                                        > post...nie wystarczylo go poprostu przeczyc...

                                        Przecież zwracałaś się do mnie. Zwracając się do mnie, liczyłaś, ze to
                                        zignoruję, przeoczę? A może zakładasz, że wolno się do Ciebie zwracać tylko ze
                                        słowami: Elu, masz rację!

                                        > ja nie pisalm go po aby cokolowiek w nim oceniala

                                        Jeszcze raz napiszę:nie oceniam, tylko czytam i myślę.
                                        A jak z czymś się nie zgadzam, to o tym piszę. I tyle. Po to też jest forum (?)



                                        > Ja jak ktos mi pisze ze jemu cos pomaga zyc radosnie i
                                        > szczeliwie...to ciesze sie razem z nim...a nie mowie mu zeby sie
                                        > zastanowil czy aby jest szczesliwy i radosny...

                                        Znów wmawiasz mi coś, czego NIE napisałam. Napisałam, że to dobrze, że Tobie
                                        terapia pomogła, ale przyjmij, że inni mają inaczej. I tyle.

                                        >
                                        > Nie ma czegos takiego jak IDENTYCZNA droga...nia ma ...bo kazdy
                                        > czlowiek jest inny i kazdy zmaga sie z innym problemami...

                                        Ale schemat terapii jest IDENTYCZNY. Wszyscy piszą wypracowanka na TAKI SAM
                                        temat, MUSZĄ zaliczyć wszystkie zajęcia. Nie dopasowywuje się terapii do
                                        indywidualnych potrzeb. Jak ktoś się nie dostosuje, wylatuje. I nie ma litości.


                                        • ela_102 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 19:51


                                          Ale jak mozna sie nie zgadzac z czyims zycie? z czyjaś historia?
                                          z czyms co juz mialo miejsce?
                                          Nie zgadzac mozna sie z pogladami...

                                          Ja przez ostanie 3 lata..poznalam troche osob...kolo 100 osob...
                                          nikt z nich po poznaniu mnie...i obserwowaniu mnie...nie powiedzial
                                          mi ze wygladam i zachowuje sie jak jednen z dwu
                                          miliardow "chinczykow"...w tym samym "garniturku" co wszyscy..
                                          wrecz przciwnie..uwazaja mnie za propagatorke innego spojrzenia...a
                                          wrecz "rewolucjonistkę" ...i kogos z kim warto przebywac...

                                          Twoja teoria na wcisniecie mnie w jakas jedolita bezbarwna forme na
                                          wlasne zyczenie...nia ma potwierdzenie w rzeczywistosci...to jedynie
                                          twoja niechec do terapii powoduje ze wmawiasz mi takie rzeczy:-)

                                          uwierz mi ze bardzo zastanawiam sie nad soba...
                                          i kazda forma "przymusu" wywoluje u mnie gigantyczny bunt...

                                          jesli pozwolisz na tym chcialabym zakonczyc ten watek...

                                          • magtomal Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 20:05
                                            ela_102 napisała:

                                            >
                                            >
                                            > Ale jak mozna sie nie zgadzac z czyims zycie? z czyjaś historia?
                                            > z czyms co juz mialo miejsce?
                                            > Nie zgadzac mozna sie z pogladami...

                                            No toż właśnie o tym pisałam! Powtórzę: nie oceniam i nie odnoszę się do Twojego
                                            życia, bo go nie znam. Odnoszę się TYLKO do tego co piszesz - bo tylko to jest
                                            mi dostępne.
                                            >
                                            ...
                                            >
                                            > Twoja teoria na wcisniecie mnie w jakas jedolita bezbarwna forme na
                                            > wlasne zyczenie...nia ma potwierdzenie w rzeczywistosci...to jedynie
                                            > twoja niechec do terapii powoduje ze wmawiasz mi takie rzeczy:-)

                                            Najzabawniejsze jest to, że nie jestem niechętna wobec terapii - sama jedną
                                            przeszłam, Męża też do terapii zachęcałam jak mogłam. Niechętna jestem tylko
                                            wobec traktowaniu terapii jako jedynej słusznej drogi, a terapeutów jak guru, a
                                            treści terapeutycznych jak prawd objawionych.

                                            > jesli pozwolisz na tym chcialabym zakonczyc ten watek...

                                            Pozwalam, oczywiście. Tylko Ty też musisz chcieć go zakończyć.
                                            Nota bene nie jesteśmy na swoim wątku - zawłaszczyłyśmy sobie cudzy.

                                            • ela_102 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 20:20


                                              Nigdzie nie napisalam ze Terapia jest jedyna i sluszna droga...
                                              I ze terapeuci to guru...
                                              Jestem zawzieta przeciwniczka uogolniania czegokolwiek...

                                              W moim zyciu terapia miala miejsce bo ja jej chcialam.
                                              • magtomal Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 20:24
                                                Ty jednak nie chcesz skończyć tej rozmowy :) Pytałaś grzecznie o pozwolenie na
                                                zakończenie wątku, otrzymałaś je i ciągniesz dalej. Chyba jednak mnie polubiłaś
                                                - i to bardzo. A może chodziło Ci o zaliczenie setnego wpisu; dawniej lubiła to
                                                robić Mysza, ale Jej przeszło.
                                            • tenjaras że tak sie wtrynię 23.09.07, 20:56
                                              magtomal przeszłaś terapię, a piszesz, że tam formują jednolitość?
                                              co Ty tam robiłaś? nie widziałaś co i jak dzieje się z innymi?

                                              piszesz też wiele rzeczy na temat terapii, mam wrażenie, z pomysłu,
                                              nie z doświadczenia - ja byłem na terapii podstawowej i wiem
                                              dlaczego i po co niektórzy z niej rezygnowali, nikt nie został
                                              wyrzucony

                                              był facet, który nie napisał ani jednej pracy, był facet, który
                                              zapił i wrócił do grupy - ten miał na mnie niezły wpływ - był taki,
                                              który przyszedł po przerwie (terapia była w systemie dziennym, a
                                              więc dochodziliśmy codziennie na spotkania z przerwą obiadową, 30
                                              dni roboczych) z chuchem i został tego dnia wyproszony, wrócił po
                                              kilku w takim stanie, że został odesłany do szpitala, była babeczka,
                                              która wciąż pisała nie na temat i miała poprawiać prace, inna
                                              wypierała się alkoholizmu, grupa była rotacyjna, ona przyszła do
                                              grupy na tydzień przed moim finałem, w pierwszych dniach, według
                                              swoich słów, piła nie więcej jak dwa piwa i to nie codziennie, a
                                              przywiózł ją do ośrodka syn i mąż, na koniec naszej znajomości
                                              codziennie była pijana, ale "nie za bardzo"

                                              nie wiem co Twój mąż opowiadał Tobie, co faktycznie przeżywał, ja
                                              wiem co widziałem, terapia podstawowa ma jedynie uzmysłowić skalę
                                              własnego pijaństwa, ociera się na niej o "winę" jaką powodowało
                                              picie, człowiek ma sobie uzmysłowić prawdę o swoim piciu - co w tym
                                              szkodliwego dla alkoholika? jaka tu psychologia? to tylko
                                              kilka "ćwiczonek" matematyczno fizycznych w połączeniu z chemią ;-)
                                              ile i jak

                                              te terapie nie muszą prowadzić ludzie z wykształceniem
                                              psychologicznym, wymagana jest matura i kilka kursów, by wiedzieć co
                                              robić - jak czytam eskę i addiego, jak to ich próbowano "urobić" to
                                              śmiech mnie bierze, choć w tamtych dniach, wydawało mi się, że
                                              dzieje się nie wiadomo co...
                                              • magtomal Re: że tak sie wtrynię 23.09.07, 21:15
                                                Jaras, byłam na terapii dla współuzależnionych. Mężowie babek, z którymi byłam w
                                                grupie chodzili równolegle na terapię dla uzależnionych. Dwóch z nich WYLECAŁO.
                                                Dwóch, a to tylko jedna grupa.
                                                Mój Mąż akurat sam zrezygnował. Niewiele mi opowiadał - jest człowiekiem
                                                uczciwym, tam podobno obowiązuje coś w rodzaju tajemnicy spotkań; Mąż się temu
                                                podporządkował. W czasie, gdy tam chodził, nie mówił mi właściwie nic, potem (to
                                                już ponad dwa lata) czasami rzucał jakieś zdanie (bardziej o swoim stosunku do
                                                samej terapii niż o jej przebiegu). Więcej wiem od kobiet z mojej dawnej
                                                grupy(inni panowie nie są tak dyskretni) i własnych obserwacji z Ośrodka.

                                                jaka tu psychologia? to tylko
                                                > kilka "ćwiczonek" matematyczno fizycznych w połączeniu z chemią ;-)
                                                > ile i jak
                                                >
                                                > te terapie nie muszą prowadzić ludzie z wykształceniem
                                                > psychologicznym, wymagana jest matura i kilka kursów

                                                Właśnie. Dlatego denerwowały mnie wypowiedzi Eli, która przedstawiała swoją
                                                terapię jak nie wiem który stopień wtajemniczenia (przypomnę jej zwrot do Janu,
                                                że nie mogą się porozumieć, bo on nie ma odpowiednich narzędzi).

                                                w tamtych dniach, wydawało mi się, że
                                                > dzieje się nie wiadomo co...

                                                A Eli wydaje się tak do dziasiaj. I stąd ta cala dyskusja.
                                                • ela_102 Re: że tak sie wtrynię 23.09.07, 21:25


                                                  ela_102 napisala o terapi podstawowej...bo przeszla ich duzo wiecej.

                                                  Przeszlam dluga terapie...tak jak pisalam...nigdy nie mialam takiego
                                                  wrazenia ani nawet nie zaobserwowalam takiego zjawiska...
                                                  Terapia wstepna miala tylko na celu zrozumienie czym jest
                                                  alkoholizm...jaki wywarl wplyw na moje zycie...i jak zyc dalej z Ta
                                                  choroba...jak sobie z nia radzic...aby do picia nie wracac:-)
                                                  Wiele osob "wysiadalo" wowczas...bo nie chcieli zaakceptowac
                                                  faktu "przyszlej" abtsynencji lub mieli tak "nawywijane" w zyciu
                                                  (rozpad rodziny...brak pracy...mieszkania...dzieci w domu dziecka)ze
                                                  i tak nie widzieli sensu w ewentualnej abstynecji...Zwyczajnie nie
                                                  chcialo im sie zyc...na tej terapii skorzystalam wlasnie w ten
                                                  sposob...ze dane bylo mi przy okazji zobaczyc ogrom problemu i
                                                  ludzkich historii...powalajacych wprost z nog...i zrozumiec jak
                                                  kazdy jest "idywidualny"


                                                  co tutaj jest innego?
                                                  Czemu nie potarafisz wyczytac w tekscie tego co jest w nim napisane?

                                                  bo baba babie mowila:-)

                                                  • magtomal Re: że tak sie wtrynię 23.09.07, 21:39
                                                    ???????????????????????????????
                                                    Po co cytujesz samą siebie?
                                                    Teraz ja mam zacytować fragmenty, w których piszesz o tym jak wiesz więcej niż
                                                    inni, bo przeszłaś terapię? Jak ktoś będzie chciał, to poszuka.
                                                • tenjaras Re: że tak sie wtrynię 23.09.07, 22:07
                                                  trzeba pamiętać, że na tej terapii wielu, między innymi ja, doznało
                                                  tego co AA "przebudzeniem" i zaczęło po latach rozsądnie myśleć o
                                                  alkoholu

                                                  dla alkoholików to bardzo ważne wydarzenie w życiu i bardzo trudne,
                                                  ponieważ zdajemy sobie wtedy sprawę z tego, do czego się naprawdę
                                                  doprowadziliśmy i że nie ma wyjścia - alkoholizm się rozwija i
                                                  będzie rozwijał

                                                  terapia podstawowa stawia alkoholika przed świadomym wyborem - pije
                                                  albo nie

                                                  kiedy piszesz mi o tym, że dwóch wyleciało, mam wrażenie, że
                                                  powtarzasz opinie pijanych (wówczas) ludzi - spróbuj dowiedzieć się
                                                  co robią teraz i zobaczyć jaki dziś mają do tego stosunek

                                                  moją terapeutką była p. psycholog (p. to nie wyraz szacunku, a
                                                  niecenzuralne słowo), którą wówczas przeklinałem, a dziś jestem
                                                  wdzięczny
                                                  • magtomal Re: że tak sie wtrynię 23.09.07, 22:13
                                                    Wiem o jednym, bo to mąż kobiety, z którą utrzymuję kontakt. Nie pije. Jakoś
                                                    sobie poradzil. Sam. Rozżalony wobec ośrodka, który miał mu pomóc, a go olał. A
                                                    powtarzam nie opinie "pijanych wówczas ludzi", tylko piszę o faktach, które znam
                                                    od jego żony - również rozczarowanej i zaskoczonej tym, co się stało.
                                                    O drugim człowieku nic obecnie nie wiem.

                                                    Jaras, raz jeszcze powtórzę: nie mam nic przeciwko terapii (-iom): denerwuje
                                                    mnie tylko poczucie wyższości tych którzy czują się lepsi, bo je przeszli (nie o
                                                    Tobie tu myślę).
                                                  • ela_102 Re: że tak sie wtrynię 23.09.07, 23:19


                                                    janu wmawia jarasowi wywyzszanie sie...
                                                    Magtomal...wmawia wywyzszanie sie eli...

                                                    to chyba jednak bardziej walka plci...:-)))))))
                                                    zwlaszcza ze wywyzszanie nie ma miejsca ani w jednym ani w drugim
                                                    przypadku...:-)

                                                    spijcie slodko na wysokich poduchach...we wlasnych sypialniach...z
                                                    wlasnymi ukochanymi...ja wlasnie teraz to zrobie :-)

                                                    dobranoc:-)))))))
                                                  • aaugustw Do magtomal...! 25.09.07, 21:10
                                                    magtomal napisała (do Jarasia, w temacie: terapie):
                                                    > ...denerwuje mnie tylko poczucie wyższości tych którzy czują się
                                                    lepsi, bo je przeszli (nie o Tobie tu myślę).
                                                    ____________________________________________.
                                                    Hmm, czemu mnie nie denerwuja ludzie, ktorzy
                                                    nie byli na terapiach...!? - Czyzby dlatego,
                                                    ze czuja sie oni gorsi...!?
                                                    Magtomal, nie ciebie mam tu na mysli...! ;-))
                                                    A...
                                              • janulodz Też sie wtrynię jaras 23.09.07, 21:37
                                                Czy uważasz, że wszystkim jest potrzebna wiedza przekazana przez - jak sam napisałeś, maturzystę po kilku kursach?
                                                Ela napisała podobnie do Ciebie:
                                                "Terapia wstepna miala tylko na celu zrozumienie czym jest
                                                alkoholizm...jaki wywarl wplyw na moje zycie...i jak zyc dalej z Ta
                                                choroba...jak sobie z nia radzic...aby do picia nie wracac:-)
                                                Wiele osob "wysiadalo" wowczas...bo nie chcieli zaakceptowac
                                                faktu "przyszlej" abtsynencji lub mieli tak "nawywijane" w zyciu
                                                (rozpad rodziny...brak pracy...mieszkania...dzieci w domu dziecka)ze
                                                i tak nie widzieli sensu w ewentualnej abstynecji...Zwyczajnie nie
                                                chcialo im sie zyc...na tej terapii skorzystalam wlasnie w ten
                                                sposob...ze dane bylo mi przy okazji zobaczyc ogrom problemu i
                                                ludzkich historii...powalajacych wprost z nog...i zrozumiec jak
                                                kazdy jest "idywidualny"
                                                tam na zawsze wyleczylam sie tez z poczucia bycia "lepszą
                                                alkoholiczka"...Poczulam bliskosc z tym ludzmi z ich historiami...i
                                                nabylam tozsamosc alkoholiczki...
                                                Czy możesz w swojej głowie dopuścić myśl, że np mnie nie było potrzebne , aby "maturzsta po kilku kursach" musiał mnie uświadamiać cyt: "zrozumieć czym jest
                                                alkoholizm...jaki wywarl wplyw na moje zycie...i jak zyc dalej z Ta
                                                choroba...jak sobie z nia radzic...aby do picia nie wracac:-)

                                                Wiesz jak ja miałem nawywijane w życiu, ile przez alkohol straciłem, jaki alkohol miał wpłw na moja rodzinę, pracę, zdrowie?
                                                I nie musiał mi tego tłumacć zaden "maturzysta po kursach"

                                                Poza tym Ela pisze:
                                                ale wlasnie dzieki terapii dowiedzialm sie kim jestem...i co
                                                pragne...jakie sa moje marzenia...

                                                Jaras, ja to przecież wiedziałem bez terapii, to po co ona mi była potrzebna?

                                                Tobie i Eli widocznie tak i ja z tym nie walczę.

                                                Tylko po co usiłujesz wszystkim udowadniać, że ty jesteś przez to lepszy.

                                                Zrozumiałeś Jaras, że mnie to nie było potrzebne, bo ja to do tego doszedłem bez "maturzysty po kursach"?

                                                Ela napisała:
                                                ale wlasnie dzieki terapii dowiedzialm sie kim jestem...i co
                                                pragne...jakie sa moje marzenia...

                                                Przyznam , że ten wpis wywarł na mnie piorunujące wrażenie.
                                                "Maturzysta po kursach" wie lepiej jakie sa marzenia i kim jest człowiek ucześzczając na terapię
                                                Zgroza!!!

                                                • ela_102 Re: Też sie wtrynię jaras 23.09.07, 21:46


                                                  janu...moja terapia trwala dwa lata...
                                                  i przynamiej przez poltora roku po podstawowej prowadzili ja ludzie
                                                  wysoce wyksztalceni...

                                                  terapia podstawowa ktorej nikt z oponetow nie przeszedl bo wydala im
                                                  sie "za trudna" wydaje sie byc taka blahostka w porownaiu do tych
                                                  dalszych...ze dziw bierze gdy Wy robicie z
                                                  tego "przedszkola" "studia wyzsze"

                                                  ale rozumiem ze to trudno pojac:-)
                                                  • magtomal Re: Też sie wtrynię jaras 23.09.07, 21:54
                                                    ela_102 napisała:


                                                    >
                                                    > terapia podstawowa ktorej nikt z oponetow nie przeszedl bo wydala im
                                                    > sie "za trudna"

                                                    I znów chwyt poniżej pasa, Elu droga. Nikt nie twierdził, że była zbyt trudna,
                                                    tylko wkurzała prymitywizmem, infantylizmem, i traktowaniem wszystkich dokładnie
                                                    tak samo. Innych mogło denerwować coś innego. Ale nie przeczytałam na tym forum,
                                                    że była "zbyt trudna"
                                                  • janulodz Re: Też sie wtrynię jaras 23.09.07, 21:58
                                                    Ela napisała:
                                                    "janu...moja terapia trwala dwa lata..."
                                                    - czujesz sie przez to lepszą alkoholiczka, bardziej trzeźwą alkoholiczką, czy może bardzo wykształconą w alkoholiźmie trzeźwą alkoholiczką?

                                                    Bo ja po pięciu latach od rzucenia alkoholu, wiem, że po prostu jestem trzeźwy i doszedłem już dawno do tego, ze niepicie jest fajne.
                                                    I sobie nieźle żyję. I więcej nie wpiję, bo i po co?
                                                  • magtomal Re: Też sie wtrynię jaras 23.09.07, 22:06
                                                    A wiesz kim jesteś i jakie masz marzenia?
                                                    Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać.
                                                  • tenjaras Re: Też sie wtrynię jaras 23.09.07, 22:12
                                                    magtomal - lepiej by było gdybyś się jednak powstrzymała

                                                    brak zrozumienia innych i pogarda jaką wykazujesz ludziom, którzy
                                                    borykają się z problemami o jakich nie masz pojęcia, bo tylko taki
                                                    wniosek mi się nasuwa po takim wpisie, nie wskazuje, że warto z Tobą
                                                    rozmawiać
                                                  • magtomal Re: Też sie wtrynię jaras 23.09.07, 22:17
                                                    OK. Może przegięłam. Ale słowa, do których się odwołałam, są dla mnie przykładem
                                                    właśnie demonizowania terapii i terapeutów. Gdy je przeczytałam, wręcz mnie
                                                    przeraziły, teraz - po jakimś czasie - trochę śmieszą.
                                                  • tenjaras Re: Też sie wtrynię jaras 23.09.07, 22:58
                                                    na tym forum demonizują terapie jej przeciwnicy
                                                  • tenjaras Re: Też sie wtrynię jaras 23.09.07, 23:46
                                                    nie mogę się powstrzymać od jeszcze jednego - pomyśl magtomal, jak
                                                    przy Twojej delikatności i zrozumieniu drugiego człowieka, Twój mąż
                                                    może robić terapie, skoro tam będzie musiał zetknąć się z takimi
                                                    swoimi dylematami, które Ty wyśmiewasz?
                                                  • addicted11 Re: Też sie wtrynię jaras 24.09.07, 00:26
                                                    Do Basila:

                                                    z ta aborcja to jest hipoteza, nikt nie robil eksperymenti, po
                                                    prostu zauwazono korelacje, wedlug mnie jest to hipoteza
                                                    interesujaca.

                                                    Jesli chodzi o zwracanie uwagi na rzeczy male, aby nie wyszlu duze,
                                                    to generalnie zgadzam sie z Twoim pogladem jakiego przykladem
                                                    jest "sprzatanie kup".
                                                    Tak jest, ze jak sie przyzwala na rzeczy male, to granica sie
                                                    przesuwa i rzeczy duze staja sie malymi, a potem granica znowu sie
                                                    przesuwa.

                                                    ALe jest druga strona medalu- jezeli pojdziemy w przesade i bedziemy
                                                    pryncypialni, to dojdziemy do panstwa policyjnego czy tez rozwiazan
                                                    a'la trojki klasowe Giertycha.

                                                    Bo no tak- jak sie gownairzom pozwala wybijac szyby, to potem pala
                                                    samochody.
                                                    Ale jak sie nastolatka wsadzi do poprawczaka za wybicie szyby, to
                                                    tez nie jest rozwiazanie.
                                                    Pomijam fakt, ze "zero tolerancji" moze byc tworczo rozwijane przez
                                                    roznej masci politycznych tenjarasow, ktorzy by chcieli uloazy
                                                    spoleczenstwo na swoja modle, i niebawem moze przerodzic sie w zero
                                                    tolerancji dla dlugich wlosow u mezczyzn, spodniczek mini itp.

                                                    Reasumujac, mysle ze liczy sie edukacja, brak przyzwolenia
                                                    spolecznego, odpowiednia kultura, natomiast rozwiazania policyjne sa
                                                    wg mnie skuteczne na krotka mete i maja wiele skutkow ubocznych.



                                                    A propo slow Jarasa o "urabianiu na terapiach", o maturzystach w
                                                    roli terapeutow oraz o slynnym schemacie " jak ja to nienawidzilem
                                                    swojej pani psycholog
                                                    ( Krzysiu nuda z radia dostaje orgazmu niemal jak mowi, ze kiedys
                                                    trzezwial " na zlosc woronowiczowi")

                                                    Otoz- techniki stosowane przez terapeutow sa z reguly dosyc
                                                    prymitywne, ale skuteczne.
                                                    Bo to nie jest tak, ze techinka wyrafinowana tylko dziala- wrecz
                                                    odwrotnie, subtelna techinika dziala subtelnie, a najlatweij kogos
                                                    ogluszyc walac mu w leb mlotem.

                                                    Chcialbym zauwazyc, ze terapeuci to z reguly nie geniusze, tylko
                                                    ludzie wykonujacy swoja prace tak jak kazdy inny, np listonosz czy
                                                    ciec, sa wsrod nich tez rozni, tacy, lepsi gorsi itp.

                                                    Ale nie w tym rzecz- otoz oni uzywaja technik wykutych z ksiazek.
                                                    Jaras chcialby traktowac ich jak polbogow, specjalistow od odklaman,
                                                    a oni zwykle jada po prostu schematami z podrecznikow psychologii
                                                    takiej i owakiej, stosuja triki wykute na warsztatach itp.

                                                    problem pojawia sie wtedy, gdy ktos widzi prymitywim tych technik,
                                                    untuje sie wiec przeciw nim, ale zarazem te techniki sa jakos tam, w
                                                    przewidziany przez autora sposob, skuteczne.

                                                    przyklad:
                                                    Terapeuta pyta pacjenta: czy przez alkohol wyrzadzales zlo.
                                                    Jak sie trafi inteligentny w miare pacjent, to bedzie analizowal,
                                                    mowil o wzglednosci zla, o zlozonosci sytuacji, o dylematach itp

                                                    Na to tylko czeka terapeuta, bo tu dostal na tacy co?
                                                    Zaklamywanie, mani[pulacje i umniejszanie.

                                                    I pacjent lezy.
                                                    Pacjent zeby nie byl oskarzony o umniejszanie- musi gadac tak, jak
                                                    chce solyszec terapeuta.
                                                    Najlepiej schematem- tak, panie, robilem zlo, poddaje sie sile
                                                    wyzszej i terapeutom, nie umiem kierowac zyciem.
                                                    Taki gosc dostaje marcheweczke w postaci poglaskania po glowce i
                                                    obietnicy slodkiego milego zycia.

                                                    Kazdy inny sposob reagowania bedzie tepiony zawziecie.

                                                    Oczywiscie- nie twierdze, ze alkoholicy nie manipuluja, nie
                                                    umniejszaja i nie klamia.
                                                    Ale miedzy klamstwem a wzglednoscia prawdy jest przepasc, miedzy
                                                    manipulacja a swiadomoscia subiektywizmu druga przepasc, miedzy
                                                    umniejszaniem a widzeniem w kontekscie jest trzecia przepasc.

                                                    Tyle, ze na terapii tej przepasci nie ma. Po prostu- czarne i biale.
                                                    Biale musi byc czysto bialem jak sie wkradnie element szarosci to
                                                    laduje w czerni.




                                                  • janulodz Re: Też sie wtrynię jaras 23.09.07, 22:23
                                                    magtomal napisała:

                                                    > A wiesz kim jesteś i jakie masz marzenia?

                                                    ........

                                                    - Przepraszam. Musiałem się powstrzymać :))
                                                  • tenjaras Re: Też sie wtrynię jaras 23.09.07, 22:10
                                                    janu - zawsze Ci pisałem, że wiele byś sobie ułatwił, gdybyś oparł
                                                    się o "fachowców"
                                                  • janulodz Re: Też sie wtrynię jaras 23.09.07, 22:48
                                                    Jaras ja sie opieram na fachowcach. Linki do tych prac są na moim wątku o badaniach nad alkoholizmem.
                                                    Przecież nie muszę korzystać z Twoich. Tylko szkoda, że Ty tego nie jesteś w stanie zrozumieć. No ale jak kto uważa za fachowca "maturzystę po kilku kursach" ......
                                                  • tenjaras Re: Też sie wtrynię jaras 23.09.07, 22:56
                                                    janu - rozmawiamy o alkoholiźmie i tzw. terapii podstawowej

                                                    długo czekałem na Twoje wyznanie, że samotnie nie wychodzisz ze
                                                    swojego alkoholizmu, bo często przez to myslałem o Tobie jak o
                                                    bufonie, któremu gil z nosa wisi, a gada jakby sam świat stworzył
                                                  • janulodz Re: Też sie wtrynię jaras 23.09.07, 23:19
                                                    Jaras na co ty czekałeś? Na moje wyznanie, że ja samotnie nie wchodzę z alkoholizmu?
                                                    Co Ty sobie znów ubzdurałeś.
                                                    I o jakim gilu z nosa ty gadasz?
                                                    Chyba nie w formie do rozmów dzisiaj jesteś. August by powiedział, żeś nawalony.
                                                  • tenjaras Re: Też sie wtrynię jaras 23.09.07, 23:44
                                                    wspomne NLP - odwróć tekst tak, jakbyś zwracał się do siebie

                                                    mówienie wydze - bo za takiego się mam w temacie alkoholizmu - że
                                                    sam wychodzisz z problemu, każe mi myśleć, że albo nie wiesz co
                                                    robisz, albo tak naprawdę nic nie robisz, a jedynie "oczytany" jesteś

                                                    cały czas jednak podejrzewałem, że wiesz co robisz i jak, tyle, że
                                                    to wywarzanie otwartych drzwi, dlatego Ci podpowiadałem, że są
                                                    otwarte

                                                    te artykuły, które wskazałeś, to oprócz tych statystyk i kryteriów,
                                                    to inaczej napisane pierwsze rozdziały Wielkiej Księgi
                                                  • ela_102 Re: Też sie wtrynię jaras 24.09.07, 00:10


                                                    czuje sie uwolniona od wielu problemow...
                                                    ale napewno nie lepsza...
                                                    no i nie gorsza...jakby co ;-)

                                                    pisalam o dwu latach terapi w odniesieniu do twojej ironi ...i tego
                                                    jakby terapia podstawa byla poczatkiem i koncem tego o czym tutaj
                                                    piszemy...
                                                    a to byl zaledwie poczatek...
                                • ela_102 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 18:49


                                  tak teraz sobie siedze i mysle..ze moglam ten post o samobojstwie
                                  przypisac Tobie...mogalm pomylic Cie z ariel48...jakby co sorka:-)

                                  zdarza sie :-)
                                  • magtomal Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 19:04
                                    No, chyba pomyliłaś. Ale nie ma sprawy.
              • ela_102 Re: tranzycie - pijany wiesniak moze wiecej 23.09.07, 11:44


                kajda skad pomysl ze nic nie robie?
                Stad ze sama nic nie robisz?
                nic takiego nie wynika z moich tekstow...
                tylko ze spsobu w jaki odczytuja go inni...

                I zawsze bede powtarzac ze alkoholizm byl jest i bedzie...i wiele
                osob straci zycie przez te chorobe...
                To Fakt...a fakty bywaja okrutne...ale nie dlatego ze ktos o nich
                pisze...ale dlatego ze istnieja...

                Jezeli...dzienikarz FAKTOW...mowi o "morderstwie na melinie"...to co
                On jest za nie winien?
    • e4ska Re: ojciec w ciagu. chcę poczytać o odtruciu 24.09.07, 00:06
      Czytam wątek i widzę, że zjazd z tematu dokonał się... dzięki dwojgu, ktorych
      nie interesuje nic oprócz tego, aby dowodzić, jak oni skorzystali z terapii.
      Cóż... - kogo to obchodzi? Czy autorkę wątku interesuje, ile terapii zaliczyli
      Jaras z Elą? Co im ona dała? Ano - zachęciła do takich prób argumentacji:

      ela_102 napisała - o esce późno piszącej:

      >jest dowod na to
      > ze "lepetyna" nie pracuje zbyt dobrze w nocy...

      Jakie to trywialne... nie umie Ela rzeczowo odpowiedzieć, więc wypisuje o
      "łepetynie". Co znalazła nielogicznego w mojej wypowiedzi o odległości problemu
      pijanych położnic a pijanymi kierowcami czy pilotami?

      Jak zwykle sugerujesz, Elu, ze ktoś jest głupszy od ciebie... zwracam uwagę, ze
      sama, przy pomocy osobistej klawiatury, w wątku córki pilota zamieściłaś
      niedorzeczną uwagę o rodzącej, której nie nalałaś wódki, a mimo to położnica
      była pijana.

      "Chodzilo o to na co sie ma wplyw.."
      ano właśnie. Na położnicę nie mamy wpływu ani na to, co dzieje sie na dworcu w
      Częstochowie, jednak mamy wpływ nie tylko na pijaka, który z przyjęcia siada za
      kierownicę, ale również na ojca dziewczyny, która tutaj pyta, co zrobić z ojcem,
      zawodowym pilotem. Bo możemy coś doradzić lub - i to jest widoczne - wskazać,
      jak bardzo niebezpieczny jest alkoholizm ludzi odpowiedzialnych za życie innych
      osób.

      Twoja odpowiedź dla autorki wątku:
      "Pierwsze slysze aby corki moralnym i prawnym obowiazkiem bylo pisac
      donosy na ojca...chyba ze tak maja na Marsie..
      Po co sie zastanawiac nad konsekwencjami czyjegos picia?
      Przeciez wokol niego nie pracuja sami"idioci" choc napewno i tacy
      sie zadarzaja..."
      A jak tam pracują idioci? Lub pazerni na zyski? Kto wie?

      A to już jest szczytem... zbrodnią własciwie:
      "Ja bywam w roznych sytuacjach...zdarza sie ze widze lekarza na
      ogromnym kacu..widze jak kierowca wysiada z auta i przewraca sie pod
      moim blokiem...widze tego wokol siebie mase...bo takie sa realia..
      Nigdy nie przyszla mi chec ratowania innych ludzi poprzez pisanie
      donosow...a juz napewno nie na wlasnych rodzicow..(koszmar etyczny jest dla mnie
      straszna:"

      Potworna moralność terapeutyzowanej i zmityngowanej pijaczki... jeśli na tym
      polega pranie mózgu na terapiach - że nie jest sie odpowiedzialnym za sąsiada
      jeżdżącego po pijanemu...:(((

      Ciężko uwierzyć. To ja już wolę swoje nastawienie... i nastawienie tych, którzy
      przejmują sie losem dzieci wychowywanych w pijackich domach... losem kobiet
      bitych przez pijaków, itd.

      Dzięki mojemu alkoholizmowi stałam się bardziej wyczulona na skutki cudzego
      pijaństwa. Nie ma we mnie przyzwolenia na jazdę pijaków ani na lenistwo pijaka w
      pracy. Ani na pijaństwo polityków. Ani na pijaństwo lekarzy. Gdyby nie pacjenci,
      którzy widzieli słaniającego sie pana doktora i zadzwonili na policję, mogłoby
      dojść do tragedii... bo alkoholizm rozwija się, zwłaszcza gdy towarzyszy mu
      poczucie bezkarności.

      Ładne świadectwo cnót obywatelskich prezentują tutaj Jaras i Ela...

      Takich obywateli dostarczają państwu terapeuci opłacani państwowym groszem.
      Dobrze byłoby, gdyby tę dyskusję przeczytał jakiś decydent... trzeba by wziąć
      terapeutów na przeszkolenie. O społecznej odpowiedzialności trzeźwionych za kasę
      państwową pijaków.

      Koniecznie.



      • baasil Re: ojojoj.... 24.09.07, 08:43
        ale się rozpisało towarzystwo.co chcecie sobie nawzajem udowodnić?
        przecież nie wszystkim musi smakować grochówka,są inne zupy.lecz
        to ,że mi smakuje nie znaczy,że ma smakować innym .i że mam ją
        wlewać do gardeł na siłę(tym bardziej,że moja grochówa bezmięsna).
        zarówno zwolennikom(do których sam się zaliczam,a to z racji
        tego,że sam zeń korzystałem),jak i przeciwnikom terapii - proponuję -
        zostańmy przy swoich zdaniach,nie jesteśmy w stanie przekonać jedni
        drugich.mozemy chyba jednak zgodzić się w jednym-w tej kwestii się
        nie zgadzamy.chyba prościej(można też zerknąć na mój post pt."temat
        rzeka:terapia").tym bardziej,że jak wspominałem gdzieś wyżej
        oceniono nasze forum bardzo pozytywnie,może nie warto psuć tego co
        dobre.
        jeszcze do adiego- jestem ostatnim,który miałby chęć tworzenia
        restrykcyjno-policyjnego państwa(toteż z przerażeniem obserwuję to
        co oferują nam dziś niektorzy politycy).ale reagowanie na "małe zło"
        uważam za właściwe-nie przesuwa się jak zauważyłeś granica "małego".
        pomysły z mundurkami,religią w szkołach,kupowaniem za 12
        tys.sztandaru szkoły(autentyczny fakt),gdy dzieciaki z ubogich
        rodzin głodują i nie stać ich na obiady w szkole,system nauczania
        oparty na wyścigu szczurów,itp.pomysły uważam za idiotyczne i jest
        to wg.mnie tzw.lukrowanie gówna(podobnie w innych dziedzinach życia
        i gospodarki zamiast zmian systemowych,pozoruje się
        działania,utrzymując status quo,w imię jakihśtam interesów).bo
        np.czyż nie lepszym pomysłem zamiast mundurków są szkolne szafki na
        książki,by dzieciaki nie targały na plecach kilkunastu
        kilogramów,deformujący kręgosłupy.
        nie jest to miejsce na takie tematy,ale warto czasem się zastanowić
        jak mogę wpłynąć,bądź przeciwstawić się potężnej i
        wszechogarniajacej głupocie.co mogę zrobić,oprócz pustej gadaniny.na
        co mam wpływ,a na co nie.
        • janulodz Re: ojojoj.... 24.09.07, 09:46
          Ja tam się mogę zgodzić, pod warunkiem, że mam rację :)))

          Też uważam to za bezsens. Kazdy ma swoją drogę i liczy się efekt. Faktem jednak jest, że nieraz takie dyskusje zmuszają mnie do zaglądnięcia na różne strony i znalezienia "żródeł", co w jakimś tam stopniu przycznia sie do poszerzenia mojej wiedzy. Nie tylko o alkoholizmie. Nie ma tego złego. No i ta adrenalina.

        • ela_102 Re: ojojoj.... 24.09.07, 09:58


          baasil...
          jest to Forum o uzaleznieniach...a nie o skoliozach.
          Nie ma wiec nic dziwnego w tym ze temat terapi przewija sie
          nieustannie.
          ja pisze nie po to aby przekonac tych ktorych sie nie da przekonac...
          ale z mysla o tych ktorzy wlasnie odstawili kieliszek...wchodza
          tutaj i dowiaduja sie ze terapia jest "durna" a psycholodzy i
          psychiatrzy to "urabiajacy" szara mase kretyni...

          Ci ludzie przy takich info..zawsze wybiora lzejsza lagodniejsza
          droge...ktora zaprowadzi ich "donikad"
          To co pisze moze przynajmiej spowoduje "dylemat"...a to jest dobry
          punkt wyjascia...do zmian.

          To co przeciwnicy terapi wyspisuja na jej temat...nie jest
          prawdziwe...i jest przeklinaniem cywilizacyjnych...uznanych na calym
          siwiecie metod lecznia roznych chorob ...zwiazanych z psychika..nie
          tylko uzaleznien..
          to tak samo jakby teraz ktos napisal...ze antybiotyki to
          kretynizm...i zachecal matki do tego aby zapalenie pluc u swojej
          latorosli nie leczyla niczym...bo ono samo przejdzie...lub co
          najwyzej podawala mu "rumianek"...

          pozdrawiam:-)

          • baasil Re: no tak... 24.09.07, 11:54
            jest na forum nick,którego namawianie do jedynej ,słusznej
            drogi,spowodowało bardzo zniekształcony i wypaczony obraz idei i
            ruchu samopomocowego - AA.robi wiecej szkody,niż pożytku.trudno.
            każdy ma swoją drogę i to co dla mnie okazało się dobre ,innemu
            moze nie pomóc,a wręcz zaszkodzić.dlatego ograniczam sie dziś do
            komunikatu,co mnie pomogło wyjść z nałogu.(choć nie przeczę fazę
            udowadniania jedyniesłuszności mojego sposobu zdrowienia też
            przechodziłem).jeśli jak się deklarujesz, nie odpowiadasz za
            innych,daj im wybrać własną drogę,opartą być może na fałszywych
            przekonaniach na temat,np.AA,czy terapii(Ty wiesz i ja wiem czym
            jest,a czym nie,jakimi mechanizmami psychologicznymi posługuje się
            psychoterapia).i żebyś się skichała, to nie przekonasz sceptyków.
            a to że jej przeciwnicy(często nie mający zielonego pojęcia)
            zabierają głos w tej sprawie-takie ich prawo(ignorancja jest darem
            niebios,arogancja owocem pychy).i tyle.
            a poza tym,wiesz czym podobno(jeśli w nie wierzysz)jest
            wybrukowane piekło?
            a jeszcze co do antybiotyków,to tak do niedawna niepodważalna ich
            skuteczność,w świetle dzisiejszych badań(na skutek nadmiernego ich
            wykorzystywania), stała sie mocno dyskusyjna-co nie oznacza od razu
            że odradzam ich używania(choć osobiście jestem przeciw-w formie
            szczepionki)
            • ela_102 Re: no tak... 24.09.07, 12:02

              Mysle ze wszystko w "nadmiarze" jest szkodliwe...nawet witaminy;-)
              Wiem o czym piszesz...i ciesze sie z twoich tutaj wypowiedzi...
              dla mnie sa wywazone i widoczny sposob przemyslane...oby wiecej
              takich ludzi :-)bo od nich moge sie tylko uczyc...

              powodzonka na dzisiejszy dzien:-)
              • addicted11 Re: no tak... 25.09.07, 01:07
                super basil przyklad z antybiotykami- wlasnie odkryto, ze
                faszerowanie organizmu sztuczna bronia powoduje, ze w chwilach
                zagrozenia ten jest bezradny i sam nie potrafi wykrzesac z siebie
                wlasnych sil, jest juz skazany na antybiotyk, ktory na dodatek
                czesto staje sie na skutek mutacji bakterii nieskuteczny.

                Dlatego uwazam, ze prowadzenie za raczke, tu kazac tu zabronic,
                oduczanie myslenie prowadzi do tego samego- ze czlowiek staje sie
                zakladnikiem i niewolnikiem pewnych osob i zjawisk, a gdy ich nie
                bedzie w poblizu albo sytuacja bedzie inna niz opisana w zeszyciuku,
                to na pacjetna pada blady strach i pada jak mucha.
    • e4ska Drobiazg wariacki 26.09.07, 11:57
      Ponieważ Ela napisała o esce:

      "sama ostanio na tym forum zachecalas kogos do wizyty u
      > psychiatry...czyzby bylo to zlosliwe? czy to tylko zwykla info?"

      czyli Ela utożsamia samodzielność w radzeniu sobie z nałogiem z nieuznawaniem
      roli psychiatrii w ogóle, wyjaśniam -

      "nawet" w moim mniemaniu istnieją choroby psychiczne i trzeba je leczyć.
      Twierdzenie, że może być złośliwością info o związku alkoholizmu z chorobami
      psychicznymi - uważam za nie tyle złośliwość, co pewnego rodzaju niedorzeczność.
      To nie nasza wina, jeśli zachorujemy psychicznie... czeka nas starość, udary
      mózgu, szkodzą geny, ołów itp.

      Tylko... jak nie chodzimy do dentysty po to, aby nam umył zęby, tak nie chodzimy
      do psychiatry, gdy trzeba nam zmierzyć się z trudną codziennością. Bez przesady.
      • atalaia wracam do tematu, temat oczywiście istnieje dalej 02.06.08, 23:06
        kochani. standardowo dziękuję za dyskusję, mi pomaga poznanie
        waszych zdań.

        w tzw międzyczasie urodziłam, zajęłam się swoim życiem.
        ojciec wrócił do latania, nie pił? pił mniej? nie wiem,
        kontaktowaliśmy się tylko jak był trzeźwy, więc nie wiem jak
        wyglądała sytuacja.

        teraz jest kolejny ciąg. nie chodzi do pracy, pije od kilku dni.

        pracodawcy nie zawiadomiłam bo:
        1. boję się, że dosłownie go to zabije [wyleci z pracy = zachla się]
        2. bo nie wiem kogo i jak poinformować
        3. bo jestem pewna, że zatuszują sprawę i a. wyleją go b. nie wyleją
        go bo mają deficyt pracowników
        4. bo nigdy nie słyszałam, nie byłam świadkiem, nie wiem czy
        kiedykolwiek poszedł do pracy nietrzeźwy lub na kacu [zawsze
        przestawał pić na conajmniej kilkanaście godzin /kilka dni przed
        pracą]
        5. bo nie wiem co powinnam zrobić tak naprawdę

        dalej.
        mam fatalny kontakt z konkubiną, więc nie znam realiów.
        namawiam ją, żeby dawała mi znać o jego stanie, ale tak się nie
        dzieje. [podobno ona też pije - ale 'kontrolowanie' - wiem, wiem, że
        to ułuda]

        sama nie bardzo mam możliwość pojechania do niego - bo po pierwsze
        nie chcę trafić na moment gdy pije - bo co to da? no i na pewno nie
        otworzyłby mi drzwi. i nie bardzo mam z kim zostawić dzieciątko.

        mam koszmarne dylematy moralne i dalej biję się z myślami czy trwać
        przy znikomym kontakcie czy próbować pomóc / spróbować rozmawiać /
        zachęcić do walki.
        wiem, że nie chcę w tym tkwić. ale wiem też, że to mój ojciec - kto
        ma mu pomóc jak nie ja? kto ma mu podać rękę?

        czuję się cholernie sama z problemem. bliscy twierdzą, że mam się
        zająć dzieckiem, które na dodatek choruje, od tematu się odciąć
        bo 'i tak nie da się pomóc'.
        mąż sam najchętniej sięga po piwko, nie rozumie tematu [mimo, że sam
        pochodzi z rodziny alkoholika]

        tak napisałam, żebyście wiedzieli, że jestem, czytam dalej.
        sama niestety wróciłam do palenia i tym też się zadręczam a przestać
        nie mogę i tuszuję sprawę chorobą dziecka, problemami z ojcem,
        mężem, wszystkim co tylko nałóg usprawiedliwi.

        cieszę się, że jesteście.
        • kajda28 Re: wracam do tematu, temat oczywiście istnieje d 03.06.08, 08:32
          > czuję się cholernie sama z problemem. bliscy twierdzą, że mam się
          > zająć dzieckiem, które na dodatek choruje,

          jak zajmiesz się ojcem, będzie to kosztem twojego dziecka - tak jak ty
          ucierpiałaś w dzieciństwie na rzecz alkoholu - i ono przez ten sam powód będzie
          miało mniej mamy. Sama zdecyduj.

          > mam koszmarne dylematy moralne i dalej biję się z myślami czy trwać
          > przy znikomym kontakcie czy próbować pomóc / spróbować rozmawiać /
          > zachęcić do walki.
          > wiem, że nie chcę w tym tkwić. ale wiem też, że to mój ojciec - kto
          > ma mu pomóc jak nie ja? kto ma mu podać rękę?

          ale pewnie że podawaj mu rękę, pomagaj, ale pod warunkiem że on pierwszy
          wyciągnie rękę po pomoc, że to będzie jego inicjatywa- no i to musi być mądra
          pomoc. chociaż prawdę mówiąc w tej chwili za bardzo nie wiem jakby ona miała
          wyglądać.


          -
          Tylko prawda nie musi być prawdopodobna.
        • fargo Re: wracam do tematu, temat oczywiście istnieje d 23.07.08, 10:22
          atalaia - mam nadzieję ze jednak jakiś przełom nastąpił.
          Sama przeczekuję picie męża. chodzę na terapię dla
          współuzależnionych która stawia mnie do pionu ale i tak jestem
          bezsilna. Najgorsze jest to, że zawsze ma się nadzieję, ze moze to
          juz spokój ze może przestał pić na zawsze. tak już 7 lat to trwa.
          Wspieram Cie mocno. Tak tylko pisze bo sama nie znam lekarstwa na
          ten syf.
          • aaugustw Re: wracam do tematu, temat oczywiście istnieje d 23.07.08, 16:31
            fargo napisała:
            > Sama przeczekuję picie męża. chodzę na terapię dla
            > współuzależnionych która stawia mnie do pionu ale i tak jestem
            > bezsilna. Najgorsze jest to, że zawsze ma się nadzieję, ze moze to
            > juz spokój ze może przestał pić na zawsze. tak już 7 lat to trwa.
            _______________________________________________.
            Co to za terapie dla współuzależnionych...? -
            Czego one tam ucza, ze potem ciagle musza stawiac
            klientke do pionu...? - Z taka metoda mozna
            przeczekiwac picie męża nie 7, lecz 77 lat...!
            A...
            • fargo Re: wracam do tematu, temat oczywiście istnieje d 25.07.08, 14:43
              no tak jak napisałam dla współuzależnionych. Mnie aaugustw pomaga -
              uwierz bez tej terapii nie bylam w stanie funkcjonować. Nie będę tu
              rozpisywac sie jaka to terapia i na czym polega. Kto będzie miał
              potrzebę pojdzie i sam stwierdzi. Ty myślę nie korzystałeś z
              takowej. Zreszta nie pisałam tu po to by ważyc spory. Bez tego jest
              dostatecznie cięzko.
              • aaugustw Re: wracam do tematu, temat oczywiście istnieje d 25.07.08, 17:29
                fargo napisała:
                > no tak jak napisałam dla współuzależnionych. Mnie aaugustw pomaga -
                > uwierz bez tej terapii nie bylam w stanie funkcjonować. Nie będę
                tu rozpisywac sie jaka to terapia i na czym polega...
                > Zreszta nie pisałam tu po to by ważyc spory. Bez tego jest
                > dostatecznie cięzko.
                _______________________________________.
                Jak to jest, a raczej; Jak to bylo z ta terapia, (bo wiecznie
                nie moze ona trwac, gdyz wtedy pacjenci staliby sie
                przeterapeutyzowani, (tu jest wsrod nas jeden taki na Forum) ;-))
                a wiec, jak to jest z ta (tajemnicza) terapia...!?
                Pomogla ona, czy jest dalej cięzko... - I dlaczego...?
                A...
                Ps. Spierac sie z Toba nie bede - obiecuje...! ;-))
    • adamsgazeta Re: ojciec w ciagu. chcę poczytać o odtruciu 06.06.08, 16:11
      Podrzucam link do artykułu o uzależnieniach
      conatopsycholog.pl/41,uzaleznienia.htmlPozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka