Dodaj do ulubionych

Pytanie o terapie

13.10.07, 15:32
Mam pytanie. mój eks, jest alkoholikiem już długo, miał 7 lat
abstynencji- w tym czasie chodził na grupy, mitingii, szkolił się na
terapeute ( jak coś pokręce, przepraszam), sam prowadził grupy dla
uzaleznionych, był w Komisji do Rozwiązywania Spraw Alkoholowych.
Gdzie taki człowiek po zapiciu powinien się udać? Czy zaczynać od
nowa terapię? On mi mówił że go zawsze odsyłali bo on "zauczony"
jest. Pomiędzy ciągami zaczynał chodzić na grupy. On zna na pamięć
co to alkoholizm i jego skutki, teoretycznie i praktycznie a jakoś
nie umie tego zastosować u siebie.
Obserwuj wątek
    • tenjaras Re: Pytanie o terapie 13.10.07, 16:03
      mój znajomy, terapeuta, do którego ludzie w kolejce stali po
      trzeźwość, zapił po 18latach

      mówi, że dlatego, że nie zrobił należycie 4 Kroku, czyli nie
      rozpoznał swoich reakcji na sytuacje i ludzi do końca, z czasem
      zaczął "robić interesy z chłopakami na mieście" i nie wytrzymał
      napięcia, mówił, że nawet zderzenie czołowe, jakie przed zapiciem
      miał, nie unaoczniło mu zejścia na ciemną stronę księżyca

      spotykam go zawsze latem, gdy przyjeżdżał na wypoczynek do Sopot,
      nie wiem, czy powrócił do praktyki terapeutycznej, na pewno nie pije
      i na pewno kupił zeszyt i ołówek, znalazł sponsora i popracował nad
      sobą solidnie...
      • ela_102 Re: Pytanie o terapie 13.10.07, 16:12
        Kajda:-)

        istotą uzależnień miedzy innymi jest to...ze łatwo dostrzega
        sie "problem" u innych...nie dostrzegajac go u siebie...
        Mozna widziec problem meża pijac z nim a jednoczesnie majac taki sam
        problem jak on ...a jednak go niedostrzegac...
        takie sa mechanizmy tej choroby...

        twoj mąż zaniedbal pewne sprawy...
        ale wie ze "picie" jest tym najgorszym co go moglo spotkac...
        nie wiem co nim powoduje...
        moze chec zwrocenia na siebie uwagi,,,
        albo zwyczajnie odechcialo mu sie zyc...
        a to jest pewnien sposob na samobojstwo...

        Ty mu jednak nie pomozesz...
        mysle ze jamu nawet moze chodzic o to...abys sie nim zajela...

        takie jest moje odczucie:-)
        • drak02 Re: Pytanie o terapie 13.10.07, 18:52
          Niestety tutaj żadne regóły nie mają zastosowania. Raczej bez sensu
          byłoby kolejne ucześzcanie na terapie zwiazaną z uzależnieniem.
          Twój maż ma doskonałą wiedzę i wie co powinien robić aby nie pić.
          Myślę że w swoim codziennym życiu nie radzi sibie ze wszystkimi
          problemami. Mysle że warto razem popracowac nad waszym zwiazkime,
          nad waszymi relacjami i uczuciami. Takie wpdaki zdarzają się , przy
          czym Twój maż nawet jak przerywa abstynencje to zapewniam Cie ze
          jest to dla niego bolesne i przezywa to znacznie głebiej niz swoje
          dawne pijackie ekscesy. Wiem ze takich przypadków jak Twój maz jest
          sporo, niektórzy przestaja pić i nie piją praktycznie do konca
          swojego żywota a innym zdarzają się co jakisczas wpadki. Niewiadomo
          dlaczego tak jest. MOze twój mąż powinien ograniczyć swoją
          aktywnosć zwiazaną z usczęsliwianiem innych (pomoc innym
          alkoholikom) a zajać się własnym codziennym życiem.
          • addicted11 Re: Pytanie o terapie 13.10.07, 20:59
            To prowokacja, po terapiach nie ma zapic, a terapeuci sa swieci, ten
            przypadek nie zgadza sie z tymi dwoma zalozeniami, autorke watku
            wtracic do lochow!

            I ciekawostka- pierwszy raz w zyciu przez to forum przeszedl jakis
            moj kontakt z "normalnym" swiatem.
            Tego goscia, o ktorym pisze Jaras kojarze z mityngow, na ktore
            chodzilem.
            Trzeba przyznac barwna postac, Jaras nie wspomnial jesczze istotnego
            faktu z jego zycia, otoz kolesia najblizszy wspolnik w interesach
            okantowal i facet zostal bankrutem.

            Mysle, ze to pomoglo mu sie napic, po prostu nie wytrzymal,
            zareagowal jak normalny czlowiek a nie chory psychicznie alkoholik
            :)

            p.s. nie lamie tajemnicy mityngowej, bo i tak nikt poza jarasem nie
            wie kto to, a jarasowi mowie rzeczy ktore wie, tylko z istotnym
            szczegolem.

            Mysle- to na koniec- ze facetowi bardziej niz zeszyt i olowek
            pomoglo to, ze nie oczekuje uczciwosci od podejrzanych typkow.
            Nauczyl sie, przejechal na dupie i wyciagnal wnioski.
            • jerzy30 w tym czasie chodził na grupy, mitingii, szkolił s 13.10.07, 23:06
              "w tym czasie chodził na grupy, mitingii, szkolił się na
              terapeute ( jak coś pokręce, przepraszam), sam prowadził grupy dla
              uzaleznionych, był w Komisji do Rozwiązywania Spraw Alkoholowych"
              ZAPOMNIAł O SOBIE. Dlatego zapil.
              To normalne. Tragedii nie ma. Zycie trwa dalej.
              Nie takie kiziory, herosy i mac grajwery zapijaly.
              Niech dalej robi to co robil ale niech troche robi dla SIEBIE.
              • e4ska Re: w tym czasie chodził na grupy, mitingii, szko 13.10.07, 23:15
                Tyle, ze Kajda rozwiodła się z pijokiem. I dobrze zrobiła. To najlepsza terapia.

                do roboty, pijaki, a nie na mityngi, wieczne terapie i "niese posłanie".

                Na głód nie ma żadnego sposobu - albo padasz, albo idziesz dalej... żadnych
                złych emocji - żadnych dobrych - ciągnie i już. Tak to jest. Ale jak sie
                napijesz, to dopiero się zachciewa.

                całafilozofiapijaństwa. Jedno słowo. Głód. W sensie jak najbardziej fizycznym.
                Psychika, emocje - to rzecz wtórna.
                • addicted11 Re: w tym czasie chodził na grupy, mitingii, szko 14.10.07, 07:24
                  e4ska napisała:

                  > Tyle, ze Kajda rozwiodła się z pijokiem. I dobrze zrobiła. To
                  najlepsza terapia
                  > .
                  >

                  ???
                  zalezy od przypadku moim skromnym zdaniem.

                  >
                  > całafilozofiapijaństwa. Jedno słowo. Głód. W sensie jak
                  najbardziej fizycznym.
                  > Psychika, emocje - to rzecz wtórna.

                  No niestety nie moge sie zgodzic.
                  Ja wiem, ze wyznajesz koncepcje "fizyczna", ale wzialbym poprawke,
                  ze dotyczy ona niektorych a nie wszystkich. moje motywy picia byly
                  wg mnie natury psychologicznej, nie mialem nigdy objawow fizycznego
                  glodu, tylko psychiczna nazwijmy to obsesje picia.
                  • tenjaras Re: w tym czasie chodził na grupy, mitingii, szko 14.10.07, 14:35
                    Addi, psychiczne problemy związane z pijaństwem to pikuś, ale
                    wszystko przed Tobą, a dopóki pijesz również cierpienie fizyczne, a
                    to co się wtedy dzieje z psychiką boli już nie mniej jak ciało...
                    • addicted11 Re: w tym czasie chodził na grupy, mitingii, szko 14.10.07, 16:11
                      tenjaras napisał:

                      > Addi, psychiczne problemy związane z pijaństwem to pikuś, ale
                      > wszystko przed Tobą, a dopóki pijesz również cierpienie fizyczne,
                      a
                      > to co się wtedy dzieje z psychiką boli już nie mniej jak ciało...
                      >


                      No i dobrze, jak przezyje to bede wiedzial, jak nie przezyje to nie
                      bede wiedzial, czy Ty czlowieku jestes w koncu w stanie zrozumiec,
                      ze ja swiadomie ponosze to ryzyko?

                      Przeczytalem twoich tysiac postow, straszenia Deoanda, drwin rauchen-
                      wiec mam swiadomosc tak wielka ze az glowa mi od tej swiadomosci
                      peka, a jednak robie to co robie, czy prosze panstwa- moge?
                      Ryzykuje, walcze, powtarzam bledy, nie slucham starszych i
                      madrzejszych- wiem doskonalem ale taka mam ochote i juz, nie wolno?
                      • tenjaras Re: w tym czasie chodził na grupy, mitingii, szko 14.10.07, 18:18
                        znam jednego faceta, który mówi, że kiedyś już siedem lat nie pił i
                        uważa to za czas stracony, ale rozpoczęcie roku szkolnego go
                        uratowało...

                        to co Ty reprezentujesz do świadomej decyzji ma jeszcze daleko

                        ale to Twoje życie i Twój luksus przebywania ze sobą
                • ela_102 Re: w tym czasie chodził na grupy, mitingii, szko 14.10.07, 10:53

                  Czy Twoj maz zlozyl juz pozew o rozwod?
                  Takiej pijaczce jak Ty...nawet facet nie dorowna..
                • baasil Re: 17.10.07, 13:24
                  akurat jest na odwrót
                  • baasil Re: 17.10.07, 13:26
                    to wyżej to odp.na eski - "psychika ,emocje to rzecz wtórna"
            • ela_102 Re: Pytanie o terapie 14.10.07, 10:51
              Adi:-)

              nie lamie tajemnicy mityngowej..

              o lamaniu zasad mozna mowic tylko wtedy gdy sie je uznaje...
            • tenjaras Re: Pytanie o terapie 14.10.07, 14:31
              > Mysle- to na koniec- ze facetowi bardziej niz zeszyt i olowek
              > pomoglo to, ze nie oczekuje uczciwosci od podejrzanych typkow.
              > Nauczyl sie, przejechal na dupie i wyciagnal wnioski.

              wspomne jeszcze, że pił cztery lata

              wnioski wyciągnął właśnie dlatego, że się przyjżał sobie i swojemu
              zachowaniu, a zrobił to na programie zdrowienia z alkoholizmu AA

              wspominał, że podczas pijackich odjazdów myślał o AA jak o
              inkwizycji, która go wyklęła i dlatego nie przestaje pić ;-)
              • addicted11 Re: Pytanie o terapie 14.10.07, 16:08
                tenjaras napisał:

                > > Mysle- to na koniec- ze facetowi bardziej niz zeszyt i olowek
                > > pomoglo to, ze nie oczekuje uczciwosci od podejrzanych typkow.
                > > Nauczyl sie, przejechal na dupie i wyciagnal wnioski.
                >
                > wspomne jeszcze, że pił cztery lata
                >
                > wnioski wyciągnął właśnie dlatego, że się przyjżał sobie i swojemu
                > zachowaniu, a zrobił to na programie zdrowienia z alkoholizmu AA


                aha, a jakby wyciagnal wnioski jak zdrowy czlowiek bez AA to by byky
                mniej wartosciowe?
                A swoja droga- facet latal na terapie, mityngi, terapeuta byl i
                musial przyglada sie sobie na terapii aby odkryc taka oczywistosc,
                ze nie ufa sie mafiosom, widac jak na terapii "zycia ucza".


                >
                > wspominał, że podczas pijackich odjazdów myślał o AA jak o
                > inkwizycji, która go wyklęła i dlatego nie przestaje pić ;-)


                jak widzisz, gdyby nie AA to moze zakonczylo by sie na jednym
                popiicu a tak walil chlop 4 lata.
                a Ciebie to jeszcze bawi, ku.. co za gosc.
                • tenjaras Re: Pytanie o terapie 14.10.07, 17:33
                  > a Ciebie to jeszcze bawi

                  bawi?
                  • jerzy30 znam takich co z "powodu AA " zapili sie na smierc 14.10.07, 22:54
                    Czy tez "przez AA". Bo kazdy pretekst jest dobry by "usprawiedliwic"
                    swoje chlanie.
                    • addicted11 Re: znam takich co z "powodu AA " zapili sie na s 14.10.07, 22:57
                      jerzy, ja nie usprawiedliwiam chlania AA.
                      ja owszem, zlamalem abstynencje przez AA i terapie, ale dalej to juz
                      inna bajka.
                      moze kontynuuje czasem przez to, ze bylem przekoany, ze jestem wiele
                      bardziej uzalezniony, ze polece w ciag itp, nic takiego sie nie
                      stalo wiec zrewidowalem podejscie, na jak dlugo- zycie pokaze.
                      • jerzy30 mysle ze to nie przez AA ci cie przytrafilo 14.10.07, 23:05
                        Na ogol jak chlamy uzaleznieniowo to szukamy pretekstu i
                        usprawiedliwienia.
                        Piszesz ze pochlales przez AA i przez terapie - moze tak byc. U mnie
                        tak bylo bo i AA i terapia [najpierw byla terapia] uzmyslowilo zem
                        uzalezniony. I z tej "rozpaczy" zem pochlal jeszcze ze trzy lata.
                        tak bywa. I moze u Ciebie tez tak bylo. Mysle ze sobie poradzisz, bo
                        nawet jak pochales to jest to wazne i potrzebne bardzo
                        doswiadczenie. czlek na bledach sie uczy. I nastepnym razem przed
                        kolejnym pochalniem [jak ci sie ewentualnie czeć przydazy - a moze
                        tak byc i jest to nic wielkiego - lepiej by nie bylo] zastanowisz
                        sie i chwile pomyslisz i te flache odstawisz. Pozdrawiam. Pisz
                        dalej. Chyba jestes internetowym dżinem bo wszedzie Cie pełno - jak
                        ty masz na to czas.
                      • ela_102 Re: znam takich co z "powodu AA " zapili sie na s 14.10.07, 23:18
                        adi:
                        zlamalem abstynencje przez AA i terapie, ale dalej to juz
                        inna bajka.

                        Nie spotkalam jeszcze na swej drodze alkoholika...a spotkalm ich
                        BARDZO duzo....ktory pilby z powodu wlasnej choroby...
                        zawsze jest to zona...maz..Kwasniewki...pogoda...AA..terapia...
                        dzieci...mama...tata...pracodawca...pracownik
                        Banku...kochanka...kochanek...itd itp.

                        ale nigdy wlasne uzaleznienie...
                        • addicted11 Re: znam takich co z "powodu AA " zapili sie na s 15.10.07, 08:29
                          Niestety, taka jest prawda, motywem zlamania abstynencji byla u mnie
                          glupia gadka terapeuty.
                          Gdyby nie ona byc moze tez bym ja zlamal- wcale nie wykluczam, wrecz
                          przeciwnie- nawet jestem tego pewien, bo ja od samego poczatku nie
                          nastawialem sie na dozywotnia abstynencje- jak ktos chce to znajdzie
                          wpisy na forum o tym swiadczace. Owszem, abstynencja jakos mi tam w
                          pewnych przypadkach imponuje, ale znam siebie i wiedzilem, ze ja nie
                          dam rady, wiec po co sie nastawiac na cos, w co sie nie wierzy?

                          Zreszta tego nie ukrywalem tez na terapii, to nie byly dziecinne
                          gadki zula, ktory mowi " a nie da sie pic znowu" na co terapeuta
                          mowi " nie da sie" i petent spuszcza glowe.
                          Ja wiedzialem co i jak ale i tak mowilem, ze nie bede raczej
                          abstynentem, na co ten zlosliwie przymuszal mnie do deklaracji, ze
                          jednak tak, a jak ich nie otrzymywal to zaczal sie bawic w strachy
                          na lachy i klamstwa, pisalem ju o tym- slynne zespoly abstynencyjne
                          po jednym piwie i slynne " nie dasz rady nigdy wypic dwoch piw",
                          gdyby rozsadnie sie zachowywal na pewno nie wywolal by we mnie tej
                          przekory i buntu.
                          I o ile na jakis czas rzeczywiscie udal mu sie mnie zastrazyc, to
                          byla tylko kwestia czasu kiedy przekora i sprzeciw wezmie gore nad
                          strachem, co sie w koncu stalo i tyle.
                          • addicted11 Re: znam takich co z "powodu AA " zapili sie na s 15.10.07, 08:31
                            Tylko ze w przypaku innym bym ta abstynencje zlamal po eiwlu latach
                            zapewne, w innych okolicznociach, a paradoksalnie wtedy to wlasnie
                            moze juz bym jej nie zlamal. a tak to mialem duposcisk klasyczny-
                            czyli strach pomieszany z checia "odegrania sie".
                            ALe duposcisk sie skonczyl i teraz rozwazam opcje dalsze, moze
                            abstynencje, moze nie, nie wiem co zycie mi podpowie i przyniesie,
                            tak czy owak- terapeucie "zqwdzieczam" calkowite zniechecenie do
                            kwestii tzw trzezwienia, co chyba nie bylo jego celem i chyba nie
                            za to bierze- skromna ale zawsze- kase.
                          • jerzy30 na co terapeuta 15.10.07, 09:14
                            na co terapeuta mowi " nie da sie" - tarpeuta co tak gada to
                            nieporozumienie i powinien pyry sadzic a nie ludzi leczeyc. Da sie
                            zawsze.
                            • addicted11 Re: na co terapeuta 15.10.07, 12:59
                              jerzy30 napisał:

                              > na co terapeuta mowi " nie da sie" - tarpeuta co tak gada to
                              > nieporozumienie i powinien pyry sadzic a nie ludzi leczeyc. Da sie
                              > zawsze.



                              Etyka zachowan terapeutow u Woronowicza jest w ogole dosyc
                              specyficzna.
                              Na ten przyklad jednym z elementow terapii byl tzw List od Rodziny.
                              Ktos z czlonkow rodziny mial napisac do mnie list, w ktorym mial
                              opisca swoje uczucia gdy ja pilem, bylem pijany itp. A ja go potem
                              mialem odczytac na grupie.
                              Okej, zadanie bardzo ciekawe.
                              Zeby je lepiej przygotowac, terapeuta poprosil, aby osoba ktora
                              bedzie list pisala osobiscie spotkala sie z nim, to ona wyjasni jak
                              ma ten list wygladac.


                              Oczywiscie zgodzilem sie, czemu nie.
                              Oczywiscie potem okazalo sie, ze tematem rozmowy nie byl zaden list
                              tylko tak:
                              - po pierwsze, siostra wysluchala wykladu o skakaniu bez spadochronu
                              z samolotu jako dokladnym odwzorowaniu alkoholika, ktory zlamie
                              abstynencje.
                              - po drugie, ze nie wolno jakkolwiek krytycznie mowic o chodzeniu na
                              mityngi AA, nie wolno protestowac gdy bede tam spedzal duzo cczasu
                              plus na terapii, bo to jest moje "nowe zycie".

                              takl wlasnie w praktyce terapia uczy "uczciwosci wobec siebie" i to
                              absolutnej.

                              • jerzy30 zakaz krytyki to obowiazywal 15.10.07, 14:33
                                w sowieckiej Rosji i w Polsce w latach minionych.
                                Skakanie bez spadochronu to porownanie bez sensu bo mozna skakac do
                                wody a i mozna z wysokosci jednego metra. A tak na serio to zapicie
                                jak sie nawet zdarzy to sie smiertelnie nie musi konczyc a skok bez
                                spadochronu z duzej wysokosci to smierc pewna.
                                pamietaj ze sam Woron to nieleczone DDA i A.
                          • ela_102 calusek dla Adiego od suchej Baba Jagi:-) 15.10.07, 10:27

                            Adi:-)
                            Prawda jaka jest...to ty jeszcze nie wiesz.
                            Alkoholizm jest chorobą zaprzezczeń i zaklamania..
                            szczegolnie wymysla sie klamstwa w fazie ostrzegawczej...
                            bo inaczej nie mozna by przezjsc do krytycznej...a potem do
                            chronicznej..
                            taka to choroba..
                            Im bardziej sie walczy i szuka potwierdzenia dla mozliwosci wlasnego
                            pijanstwa...tym szybciej wywedruje sie tam gdzie sie podarza...

                            zapewne ucieszy cie fakt ze ponownie udaje sie na zasluzony
                            urlopki...i nie bedzie mnie sporo...

                            Eska:-)
                            Ciebie tez zegnam w sposob szczegolny...
                            Twoja postawa...bedzie mi sluzyla za przyklad...ogromnej iluzji...
                            ktory zamierzam nie raz wykorzystac dla dobra innych alkoholikow...

                            ja ostatatnio zakupilam sobie 5 ksiazek...i nie z powodu nagradzania
                            sie za nie wypite flaszki...lecz z potrzeby umyslu i duszy...
                            polecam;
                            "HEBAN" i "Ten Inny"...Ryszarda Kapuscinskiego
                            Marek Grechuta-portret artysty Wojciecha Majewskiego
                            Jan Pawel II- Autobiografia
                            "Medytacje dla kazdego"- Jacques Choque

                            Wydalam na nie 156 zl...
                            przelicz sobie na flaszki...
                            ja tego nie musze robic...

                            trzym sie po swojemu...chic szczerze nie zadroszcze Ci tego :-)
                            Moze wroce za jakies trzy tyg jak wypoczywac to wypoczywac..
                            • addicted11 Re: calusek dla Adiego od suchej Baba Jagi:-) 15.10.07, 12:54
                              Tam a mnie moze juz tu nie bedzie w ogole, bo co prawda nie moge dac
                              rady ale naprawde mam dosyc psiania na tym forum.
                              nie za jakies deklaracje chce skladac czy wychodzic tyrzaskajac
                              drzwiami, po prostu strasznie zle na mnie dziala, denerwuje mnie, a
                              te nieliczne radosci ktore mi te forum daje nie rekompensuja tego,
                              weic moze na razie a moze zegnaj.
                              i pamietaj, takie pierdoly jak iluzje i zaprzeczenia to mozna pojac
                              na piwreszym wykladzie z alkoholizmu. natomiast trzeba duzo wiedzy
                              by dostrzec, ze te teorie sa czesto punktem wyjscia do manipulaji
                              osoba i zastraszania jej.

                              • trzydziestoletnia Re: calusek dla Adiego od suchej Baba Jagi:-) 16.10.07, 17:24
                                addicted11 napisał:
                                > i pamietaj, takie pierdoly jak iluzje i zaprzeczenia to mozna pojac
                                > na piwreszym wykladzie z alkoholizmu

                                Pojac "o co chodzi" to jedno, a zobaczyc u siebie to cos zupelnie innego.
                              • aaugustw do Addika z osiedlowego aa... 16.10.07, 18:47
                                addicted11 napisał:
                                > Tam a mnie moze juz tu nie bedzie w ogole, bo co prawda nie moge
                                dac rady ale naprawde mam dosyc psiania na tym forum.
                                > nie za jakies deklaracje chce skladac czy wychodzic tyrzaskajac
                                > drzwiami, po prostu strasznie zle na mnie dziala, denerwuje mnie...
                                _____________________________________________________________.
                                Goethe napisal w "Fauscie", m.in. (w moim wolnym tlumaczeniu):

                                "Studiowalem filozofie,
                                prawo, medycyne...
                                Takze niestety teologie
                                z wielkim poswieceniem.
                                Teraz stoje tu, ja glupek biedny!
                                bedac takim madrym, jak i kiedys...
                                A... ;-))
                                Ps. Addi, czas zaczac uczyc sie zycia...!
    • addicted11 Re: Pytanie o terapie 15.10.07, 13:05
      oczywiscie cel podstepu z listem byl jasny- jakby teraeuta mnie nie
      podprowadizl i tajnie nie porozmawial z rodzina, to ja oczywiscie by
      w domu po powrocie z terapii "naklamal" ze na przyklad wystarczy jak
      pochodze na mityngi 3 miesiae, albo ze za 10 lat moze bede mogl sie
      napic kieliszek.
      Tak wtedy w razie co rodzina moze blyskawicznie Twarda milosc
      zastosowac- tydzien absencji na miytngu- telefony nie odpowiadaja,
      dwa tygodnie absensji na mityngach i walizki spakowane w przedpokoju.
    • trzydziestoletnia Re: Pytanie o terapie 16.10.07, 17:20
      kajda28 napisała:

      > Gdzie taki człowiek po zapiciu powinien się udać? Czy zaczynać od
      > nowa terapię? On mi mówił że go zawsze odsyłali bo on "zauczony"
      > jest.

      Cos mi sie nie chce wierzyc w to tlumaczenie.. Moze koledzy z branzy nie chcieli go leczyc, co jest chyba oczywistą zasadą w terapii - nie leczy sie rodziny i znajomych. Ale pozostaje jeszcze wielu innych specjalistow poza kolegami i miejsc, gdzie nie jest znany. Choc z pewnoscia moze u niego pojawic sie duzy problem z przyjmowaniem tej pomocy - duma, podwazanie kompetencji jako naturalna obrona itd. Z pewnoscia nie bedzie latwo z nim pracowac.
      • kajda28 Re: Pytanie o terapie 17.10.07, 17:18
        > Gdzie taki człowiek po zapiciu powinien się udać? Czy zaczynać od
        > > nowa terapię? On mi mówił że go zawsze odsyłali bo on "zauczony"
        > > jest.

        Wiesz to nie musiała być prawda, to on mi mówił. Prawdopodobnie
        wysyłali go na inne terapie na które juz on nie chciał chodzić.

        Choc z pewnoscia moze u niego pojawic sie duzy probl
        > em z przyjmowaniem tej pomocy - duma, podwazanie kompetencji jako
        naturalna obr
        > ona itd. Z pewnoscia nie bedzie latwo z nim pracowac.
        Myśle że chyba nie duma, bo zawsze po ciągu szedł na grupy. Fakt że
        nie ma w nim pokory. Jego kurator chciałby aby pojechał na 2 letnią
        terapię. A on po cugu był miesiąc na odwyku, po następnym miesiącu
        skończył terapie, a teraz sobie z dzieciakami chodzi do klubu.
        Teraz mnie to mało interesuje, ale wiem że będzie bolało patrzenie
        jak znowu będzie się zapijał.
        • trzydziestoletnia Re: Pytanie o terapie 18.10.07, 13:43
          kajda28 napisała:

          > Teraz mnie to mało interesuje, ale wiem że będzie bolało patrzenie
          > jak znowu będzie się zapijał.

          Jesli bedzie bolalo, to jednak interesuje, prawda? Boli, pewnie ze boli kiedy (mimo wszystko) bliski czlowiek robi sobie krzywde.. Korzystalas moze z pomocy dla wspoluzaleznionych, grupy wsparcia? To moze byc pomocne w bolu, ktory przewidujesz. A z bylym coz.. nic chyba nie zrobisz, poza tym zeby sie nie nabierac na gadki, ze go nie chca leczyc, bo za duzo wie.
          • aaugustw Re: Pytanie o terapie 18.10.07, 18:40
            trzydziestoletnia napisała:

            > kajda28 napisała:
            > > Teraz mnie to mało interesuje, ale wiem że będzie bolało
            patrzenie jak znowu będzie się zapijał.

            > ... Korzystalas moze z pomocy dla wspoluzaleznionych, grupy
            wsparcia?
            ________________________________________________________.
            Kajda28 nic wiecej Tobie takze nie potrafie zasugerowac !
            A jednak to tak wiele...!
            Zajmij sie soba. Najlepiej (wg. mnie) w Al-Anon.
            A...
            • kajda28 Re: Pytanie o terapie 19.10.07, 09:33
              Wiem że nie jestem w stanie nic zrobić, że on jest dorosły i sam
              decyduje o swoim życiu. A że boli jak ktoś się niszczy, to normalny
              ludzki odruch.
              Ale jakby ktoś miał jakiś pomysł, z chęcią poczytam.
              • e4ska Re: Pytanie o terapie 19.10.07, 10:03
                Kajda... jakiś fascynujacy związek... romans... ale nie z kolegą aowcem,
                odradzam... najlepiej, żebyś zajęła się... chorobliwie bogatym wdowcem, branża
                turystyczno-naftowa, przed czterdziestką, bez nałogów, przystojnym jak palma,
                pięknym jak Mgławica Andromedy, czułym, emocjonalnie stałym, gwarantującym
                dostęp do konta... nie widzę lepszego rozwiązania.

                A tak naprawdę: ponieważ terapeuci-alkoholicy mają wpadki - mimo że niektórzy
                skutecznie, latami, ratują pijaków będąc w stanie nietrzeźwym - to spytaj... są
                może jakie grupy samopomocowe dla tego typu osób? niech mąż były poszuka, złapie
                kontakt... dowie sie o paru przypadkach, dotrze - w tajemnicy - zapyta,
                pogada... jemu pomogą, on pomoże. Po co go dobijać gadkami o następnych
                szkoleniach, które okazały się nieskuteczne?

                Samotnośc pijącego terapeuty musi być straszna:(((

                Brrrrrrrrrrr....
                • kajda28 Re: Pytanie o terapie 19.10.07, 13:29
                  > A tak naprawdę: ponieważ terapeuci-alkoholicy mają wpadki - mimo
                  że niektórzy
                  > skutecznie, latami, ratują pijaków będąc w stanie nietrzeźwym
                  Jak ratował innych to wtedy nie pił, zapił ok. rok po odejściu z
                  Centrum.
                  Chodzi na grupy (cokolwiek to nie znaczy), do klubu - razem z
                  dzieciakami. A że znowu zapije to jestem tego pewna.

                  E4ska co do nowych związków to narazie mam dość facetów. Przez ten
                  rok przechodziłam tyle etapów samotności że teraz jak patrzę na
                  faceta po chwili fascynacji zaczynam myśleć jaki z niego musi być
                  drań, i jak jego kobieta musi się z nim męczyć.
                  • e4ska Re: Pytanie o terapie 19.10.07, 14:28
                    I twój były o tym wie lepiej niż ty sama...

                    Kajda... teraz masz dość wszystkiego, boś się sparzyła i pewnie podskórnie
                    wierzysz w teorię, że ty już masz w sobie coś takiego, co znowu cię rzuci w
                    ramiona pijackie... no, łatwiej o wolnego pijącego niż abstynenta, bo niepijący
                    ma zazwyczaj dobre układy domowe.

                    nigdy nie mów nigdy:)

                    A co do "twego byłego" w grupach uczestnictwa: nadal obstaję przy swoim - może
                    mu doświadczenie jego kolegów doszłych i niedoszłych przyda się??? Podsuń mu
                    myśl - kto wie? coś go zaciekawi... zajmie się czymś... coś nowego?
                  • aaugustw Re: Pytanie o terapie 19.10.07, 18:22
                    kajda28 napisała:
                    > E4ska co do nowych związków to narazie mam dość facetów. Przez ten
                    > rok przechodziłam tyle etapów samotności że teraz jak patrzę na
                    > faceta po chwili fascynacji zaczynam myśleć jaki z niego musi być
                    > drań, i jak jego kobieta musi się z nim męczyć.
                    ________________________________________________.
                    Niedobrze wrozy Twoje "spokrewnienie" sie z Eska!
                    Ja na Twoim miejscu zajalbym sie (powaznie) soba,
                    np. wsrod innych wspoluzaleznionych osob w Al-Anon
                    a potem zapytalbym sam siebie; dlaczego ja lgne do
                    facetow drani? Co jest we mnie takiego chorego...?
                    A...
                    • kajda28 Re: Pytanie o terapie 19.10.07, 18:40
                      Odpowiedź jest prosta. Jestem DDA. Każdy mój facet był po pierwsze
                      dużo starszy ode mnie, po drugie był alkoholikiem. Terapię kiedyś
                      zaczynałam, ale psycholog tak jakby mnie olewała. Wiem że muszę
                      jeszcze raz spróbować, ale mam nadzieję że z tym wiekiem i
                      doświadczeniem nie wybiorę już następnego alkoholika. Pobożne
                      życzenia.
                      • aaugustw Re: Pytanie o terapie 20.10.07, 13:57
                        kajda28 napisała:
                        > Odpowiedź jest prosta. Jestem DDA. Każdy mój facet był...
                        > Terapię kiedyś zaczynałam, ale psycholog tak jakby mnie olewała.
                        > Wiem że muszę jeszcze raz spróbować, ale mam nadzieję że z tym
                        wiekiem i doświadczeniem nie wybiorę już następnego alkoholika.
                        Pobożne życzenia.
                        ______________________________________________________________.
                        Kajda, dziekuje za Twe slowa. Zabralem glos, ale nie po to, aby
                        podjac dyskusje w tym temacie, lecz po to aby podzielic sie z
                        Toba swoim b. malym doswiadczeniem w tym tak bardzo drazliwym i
                        delikatnym temacie...
                        Bardzo malo terapeutow ma dostateczne wyksztalcenie (i
                        doswiadczenia) w tej dziedzinie wiedzy... - Zalozylbym sie, ze takze
                        ta "Twoja" p. psycholog nie olewala Cie po to, aby Cie olewac, lecz
                        ona na pewno wie o tym, jak bardzo mozna dodatkowo skrzywdzic takich
                        ludzi (DDA) nie majac odpowiedniego terapeutycznego wyszkolenia...
                        Wiem na pewno, ze bez przerobienia tego problemu Twoje pobozne
                        zyczenie nie wybrania nastepnego alkoholika moze sie i spelni, ale
                        czy Ty bedziesz wtedy szczesliwa...!?
                        Sugerowalbym Tobie dac sobie czas i poszukac dobrego terapeuty w tym
                        temacie... - Na pewno warto...!
                        Pozdrawiam: A...
                      • trzydziestoletnia Re: Pytanie o terapie 22.10.07, 18:24
                        kajda28 napisała:

                        > (...)mam nadzieję że z tym wiekiem i
                        > doświadczeniem nie wybiorę już następnego alkoholika. Pobożne
                        > życzenia.

                        Pobozne zyczenia. A do stracenia bardzo duzo. Do zyskania jeszcze wiecej.
                        • aaugustw Szukanie alkoholika.... 22.10.07, 18:52
                          trzydziestoletnia napisała:

                          > kajda28 napisała:
                          > > (...)mam nadzieję że z tym wiekiem i
                          > > doświadczeniem nie wybiorę już następnego alkoholika. Pobożne
                          > > życzenia.
                          >
                          > Pobozne zyczenia. A do stracenia bardzo duzo. Do zyskania jeszcze
                          wiecej.
                          __________________________________________________________.
                          Co prawda, to prawda...! - Nie ma to jak trzezwy alkoholik!
                          (pewny, uczciwy, prawdomowny, solidny, godny zaufania, itp..)
                          A... ;-))
                          • kajda28 Re: Szukanie alkoholika.... 22.10.07, 22:18
                            Bez kitu myślałam że tylko z trzeźwym alkoholikiem będę miała dom
                            bezalkoholu. A że ten "trzeźwy" alkoholik więcej pił przed ślubem
                            jak po. Głupia ja. Na terapię pójdę, mój eks mnie do tego zmusi.
    • aaugustw Re: Pytanie o terapie 23.10.07, 20:34
      kajda28 napisała:
      > ...prowadził grupy dla uzaleznionych, był w Komisji do
      Rozwiązywania Spraw Alkoholowych.
      > Gdzie taki człowiek po zapiciu powinien się udać? Czy zaczynać od
      > nowa terapię? On mi mówił że go zawsze odsyłali bo on "zauczony"
      > jest. Pomiędzy ciągami zaczynał chodzić na grupy. On zna na pamięć
      co to alkoholizm i jego skutki, teoretycznie i praktycznie a jakoś
      > nie umie tego zastosować u siebie.
      _____________________________________________.
      Niektorzy trzezwiejacy alkoholicy nazywaja to
      slowo: "zauczony" - "przeterapeutyzowaniem"..!
      Dobrze to ujelas, (cyt.): "On zna na pamięć
      co to alkoholizm i jego skutki, teoretycznie i
      praktycznie a jakoś nie umie tego zastosować u siebie."
      Bo trzezwienie nie jest zalezne od dyplomow i rozumu...
      trzezwienie to przede wszystkim Pokora, wiara, moralnosc,
      (rozwoj duchowy)...
      A...
      • kajda28 Re: Pytanie o terapie 24.10.07, 22:31
        > Bo trzezwienie nie jest zalezne od dyplomow i rozumu...
        > trzezwienie to przede wszystkim Pokora, wiara, moralnosc,
        > (rozwoj duchowy)...
        jakoś to wszystko nie pasuje mi do niego. Najgorzej że on już kiedyś
        wyszedł z tego bagna i teraz mu się wydaje że jak będzie trzeba to
        znowu mu się uda, jeszcze ma za mało długów, wrogów...
        Cholera, gdyby chociaż był trochę gorszym tatem, to może nie byłoby
        mi go żal, jego i dzieciaków.
        • aaugustw Re: Pytanie o terapie 25.10.07, 16:02
          kajda28 napisała:
          > ... jeszcze ma za mało długów, wrogów...
          > Cholera, gdyby chociaż był trochę gorszym tatem, to może nie
          byłoby mi go żal, jego i dzieciaków.
          _________________________________________________________.
          Wiedz, ze prawie wszystkich alkoholikow cechuje to, ze sa
          to dobrzy ludzie; wrazliwi, romantyczni, kochajacy, itd...
          Moim problemem (jako alkoholika) byla "tylko" moja choroba
          alkoholowa, ale na moje (wtedy) "nieszczescie" wszedzie tam
          gdzie w gre wchodzily dzieci, pieniadze i moje picie... itp.
          zaraz pojawiala sie moja konsekwentna zona. - Dzis dalej
          jestesmy razem i bardzo sobie chwalimy nasze obecne zycie
          na trzezwo...! ;-))
          A...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka