Dodaj do ulubionych

I co tam u Was_

19.11.07, 20:53
Witajcie. Pozdrawiam dawnych i obecnych forumowiczow! Jak dawno mnie
tu nie bylo.Postanowilam dzis napisac, bo moja corcia konczy dzis
roczek! Alez byla impreza, bezalkoholowa dla mnie. Kto chcial pic,
ten pil, ja nie. Bylo ijest suuper. Dzis co prawda wznioslam toast
na ta okazje valpoliczella, bo czymze innym, ale to wyjatek. A co
tam u WAs___ Pozdrawiam val....
Obserwuj wątek
    • ela_102 Re: I co tam u Was_ 19.11.07, 21:24
      valpoliczella:-)
      Nie znam cie ...pozdrawiam jednak:-)
      powiedz czy roczek dziecka to musi byc okazja do picia?
      Po co pokazywac dziecku zle nawyki...
      zwlaszcza jak sie samemu mialo problemy z alkoholem...
      Wi8dzisz w tym cos radosnego?
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: I co tam u Was_ 19.11.07, 23:05
        ela_102 napisała:

        > valpoliczella:-)
        > Nie znam cie ...pozdrawiam jednak:-)
        > powiedz czy roczek dziecka to musi byc okazja do picia?
        > Po co pokazywac dziecku zle nawyki...


        roczne dziecko widzi zle nawyki, stuknij sie Ela w lepek.

        pozdrawiam addiego w spodnicy, addi bez spodnicy moze niedlugi tez
        zajdzie w ciaze i picie pojdzie na bok.
        "ne jeden boczek i na drugi boczek"

        hahaha

    • ariel48 Re: I co tam u Was_ 19.11.07, 21:27

      val ... gratuluję córeczki ... dbaj o nią ... :-))

      ************************************************

      To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
      • deoand Re: I co tam u Was_ 19.11.07, 21:58
        hej ... Val ... ano rok minął i jeszcze troche i babcią zostaniesz
        hahahahah

        nie pij za dużo .... bo kusic licha czyli Val...elli nie należy ...

        do eli ... Val to taki drugi a właściwie pierwszy addi tyle , że w
        spódnicy ... tyle , ze w przeciwieństwie do addiego zaszła w ciąże
        i picie poszło na bok .... i dobrze ...

        pzdr deo
        • ela_102 Re: I co tam u Was_ 19.11.07, 22:02
          aha:-) deo dzieki...
          choc ja sie boje ...jak chce niech valii;-)
        • e4ska Re: I co tam u Was_ 20.11.07, 09:56
          Deo... kiedy się czyta takie posty, to widać, że ich autor traktuje trzeźwość
          jako karę za zajście w ciążę... dodaj jeszcze, że Valpoliczelli chłop będzie
          dup.a, jeśli w razie jakichkolwiek alkoholowych ciągot nie weźmie jej krótko za
          twarz i - pod nogę!

          O miłości jakoś ci się zapomniało wzmiankować:)))

          I o tym, że wiele z terapeutyzujących się w forumowej historii ludzi, bardzo po
          linii i podatnych na sugestie - jakoś tak, niechcący, mimo terapii... bęc!!!

          no i nie wmawiaj Val ani nikomu, że ciąża to coś w rodzaju esperalu, ponieważ
          otwarto nawet specjalne placówki do ględzenia ciężarnym o straszliwej
          szkodliwości lampki valpoliczelli na rozwój płodu.

          Val - jesteś wyjątkową kobietą - i trzymaj sie mocno, jako i ja zamiaruję sie
          trzymać... myśli swej nie dokończę, bo i tak zrobi to za mnie Rauchen ze
          sztuczną szczęką:)))
          • rauchen Re: I co tam u Was_ 20.11.07, 20:33
            tez eska zaszlas w ciaze???
            a moze zajechalas????
            jak sie jezdzi samej w opuszczone fabryki, to kto wie co ci tam
            zmajstruja :))))
    • e4ska Re: I co tam u Was_ 19.11.07, 21:54
      Val... co za miła rocznica - i jaka piękna... fajnie, że pamiętałaś o nas,
      tutejszych:)))

      myślę, że córeczka twa otrzymała jakieś przyzwoite prezenty... i że pomagałaś
      jej zdmuchnąć świeczkę (nie chodzi o mityng)...

      i jeszcze się wróżby robi: kładzie różne przedmioty - różaniec, flaszkę,
      książkę, banknoty itd - co dziecko wyciągnie, to tym sie będzie posługiwać w
      przyszłości... ty swojego czasu musiałaś wyciągnąć valpoliczellę... a ja -
      poważnie - podobno wyciagnęłam rękę po nożyczki. Nie zostałam jednak krawcową -
      tylko moderatorem czarnym niepełnym ciach ciach... patrz, po tylu latach i się
      sprawdziło - wielu mi teraz ma za złe - nie bardzo wiadomo, co:(((

      no - nie ma wśród nas, czynnych użytkowników, Polsexa - ten by od razu wyjechał
      z szykownym szambem czy gównem przy okręcie... ciekawe, co on wyciągnął przy
      okazji swego roczku... papier toaletowy?

      Toaściki delikatne nie są powodem do niepokoju, o ile kończysz na jednej lampce
      tegoż... bodajże wytrawnego? czerwonego wina. Jakoś nie przypominam sobie smaku
      - i chyba nie poznam. Ostatnio na weselu piłam straszliwie rozcieńczoną podróbę
      wytrawną - bez żadnych emocji... niestety, flaszeczka wieczorna już była minęła
      - i dobrze mi bez niej:)

      Jak sie sprawdzasz w roli macierzyńskiej - i co tam u ciebie w ogóle? Faceta
      trzymasz krótko czy-li on ciebie gnębi? bielmo z oczu spadło czy-li trwa w
      najlepsze?

      hej hej, fajnie, ze napisałaś:)))
      Zdrufki emocjonalnie pozytywne...
      • rauchen Re: I co tam u Was_ 20.11.07, 20:39
        > i jeszcze się wróżby robi: kładzie różne przedmioty - różaniec,
        flaszkę,
        > książkę, banknoty itd - co dziecko wyciągnie, to tym sie będzie
        posługiwać w
        > przyszłości... ty swojego czasu musiałaś wyciągnąć
        valpoliczellę...

        ty eska na pewno wyciagnelas banknot...dziecku ze skarbonki na
        flaszke:)))
        • e4ska Re: I co tam u Was_ 21.11.07, 09:46
          ... - dobre! ...wpis nieregulaminowy, ale szczery :)
    • aniolparys Re: I co tam u Was_ 19.11.07, 22:09
      Nigdy się do Ciebie, Val, nie odzywałem, ale pamiętam, że zawsze z przyjemnością
      czytałem Twoje wpisy i trzymałem kciuki za Twoje powodzenie.
      Twój nałóg został zwyciężony przez miłość. Trudno to polecić jako metodę, bo
      amor jest ślepy nie tylko co do osoby ale i czasu. Wiem coś o tem, to mój
      kumpel przecie ;-))
      Intuicja podpowiada mi jednak, że budowanie trzeźwości na pozytywnych emocjach
      jest dobrą drogą. Spotkało to mnie, spotkało Janu i innych na tym forum.
      Nie sądzę żebym w tym mniemaniu był szczególnie oryginalny. Czy ktoś z
      forumowiczów potrafiłby podać jakieś źródła do leczenia alkoholizmu opartego nie
      na strachu i uległości, a na dobrych uczuciach?
      • ela_102 Re: I co tam u Was_ 19.11.07, 22:21
        Aniol:-)

        leczenia alkoholizmu opartego nie
        na strachu i uległości

        a gdzie tak leczą?
        • aniolparys Re: I co tam u Was_ 19.11.07, 22:32
          Taka jest minesota. Z odarciem chorego z prywatności.
          I takie jest oddanie swojej trzeźwości w ręce sponsora i SW.
          • ela_102 Re: I co tam u Was_ 19.11.07, 22:34
            Biedny jestes skoro ulegles takiej terapii:-((((
            • deoand Re: I co tam u Was_ 19.11.07, 22:43
              ano ... powiem wam tak ..

              tam gdzie miłość sie kończy - tam alkoholizm zaczyna

              pzdr deo

              więc Val ... kochaj kochaj kochaj i nie opuszczaj aż po grób / za
              sto lat a może i więcej /
              • aniolparys Re: I co tam u Was_ 19.11.07, 22:56
                deoand napisał:

                > tam gdzie miłość sie kończy - tam alkoholizm zaczyna

                Musisz Val zdawać sobie z tego sprawę.
                Deo zna proste przypadki. Ty nie musisz wpaść w banał ;-)
                A tak naprawdę, deo, pozostanie dziecko i kilka trzeźwych lat, które nie muszą
                minąć bez echa. I świadomość niebezpieczeństwa.
                Nawet jeśli. Daj Boże każdemu alkoholikowi choć kilka takich lat trzeźwości,
                jakie ma Val.
                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: I co tam u Was_ 19.11.07, 23:06
                  a tam deo zna przypadki, zrzygal sie na niego jakis pijaczyna pare
                  razy i dume urazil i teraz sie musi odegrac, zrozumiale zachowanie
                  poniekad.
                  • deoand Re: I co tam u Was_ 19.11.07, 23:14
                    addi nie pij już więcej ale nie bedę dzis się z toba dyskutował
                    bo znowu chcesz zrobic zadyme ....

                    w innym temacie tak addi ale do Val mam jakąś dziwna sympatie mimo
                    kiedys ostrych bojów , więc Val nalezy sie naprawdę miłe słowo a
                    nie zadyma

                    pzdr deo
                    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: I co tam u Was_ 19.11.07, 23:55
                      Deo, rozbawiasz mnie, zawsze gdy obaczysz ze ja np robie jakies
                      psikusy obstawiasz alkohol,przykre ze nie znasz ludzi ktorzy moga
                      tak sobie bebnic na trzezwo tylko musza pierdaknac litra zeby.
                      ale coz sie dziwic, jak Ty znasz tylko wycienczone zulowiny z
                      detoksu albo kumpli ktorzy mestwo sprawdzaja piciem lub niepiciem.
                      przykre starry i ty naprawde nie zartuje.
                      jestes jak ten Polak z bielegostoku co do Nowego Jorku go zabrali i
                      sie nadziwic nie moze.
                      • e4ska Re: I co tam u Was_ 20.11.07, 10:05
                        "wycienczone zulowiny z
                        > detoksu"
                        :)))))))))))
                        Bardzo ładne określenie - "wycieńczona żulowina"...

                        Żulowina - oddział dla żulowin - leczenie żulowinizmu - żulowina typu zając,
                        żulowina typu kret...
                        Specsłownictwo:)))
                        • ela_102 Re: I co tam u Was_ 20.11.07, 11:16
                          A zulowina eska...lub samozulowina eska?
          • zyg_zyg_zyg Re: I co tam u Was_ 20.11.07, 09:53
            > I takie jest oddanie swojej trzeźwości w ręce sponsora i SW.

            Twoje wyobrażenia o moich doświadczeniach różnią się od moich
            doświadczeń. I podejrzewam, że podobnie mogłoby powiedzieć tysiące
            innych osób.

            >Intuicja podpowiada mi jednak, że budowanie trzeźwości na
            >pozytywnych emocjach jest dobrą drogą.

            Zanim napiszę, że się nie zgadzam z Tobą :-), wyjaśnij, co to dla
            Ciebie dokładniej znaczy "budowanie trzeźwości na pozytywnych
            emocjach". Bo być może używamy jedynie odmiennych słowników.

            Dla mnie emocje są czymś bardziej lub mniej krótkotrwałym (np.
            miłość nie jest dla mnie uczuciem). Zdolność ich "zdrowego"
            przeżywania, przeważająca większość tych przyjemnych i dobrych to
            dla mnie wynik trzeźwienia, a nie jego fundament. Poza tym uczucia
            są różne - nie zawsze przyjemne. Ostatnio bliskie mi osoby przeżyły
            tragedię. Cierpią i będą długo cierpieć, a ja staram się im
            towarzyszyć w tym cierpieniu. Nie ma przyjemnych emocji. I co teraz?

            Oprócz wielkich dramatów jest też "normalne życie". Co, gdy trzeba
            wstać z ciepłego łóżka a na zewnątrz ciemno i pogoda paskudna? Co,
            gdy spotka mnie niesprawiedliwość? Co gdy w urzędzie trafię na
            wredną biurwę? Co, gdy przeczytam o umierających dzieciakach? Co,
            kiedy coś lub ktoś mnie wkurzy i złość nie chce puścić? Co, gdy
            dzieci dorosną i odejdą z domu? Co, gdy mąż cięzko zachoruje albo -
            nie daj Boże - umrze? Sięgnąć po flaszkę?

            Ja mam mocny fundament - czuję go codziennie, choć trudno mi go
            zdefiniować. Ale na pewno nie są nim uczucia.

            Chociaż nieprzyjemne uczucia odegrały dla mnie dużą rolę. Być może
            (?) tkwiłabym dalej w uzależnieniu, gdyby nie one. Gdyby nie wstyd,
            poczucie winy, wstręt do siebie i wszechogarniający lęk.
            • tranzyt80 Re: I co tam u Was_ 20.11.07, 10:50
              Zyg_zyg_zyg,za rzadko piszesz!
              Ladny i logiczny tekst,czuc,ze pisany przez osobe,ktora prawdziwie
              zwyciezyla.Najlepszego!:)
              • zyg_zyg_zyg Re: I co tam u Was_ 23.11.07, 13:10
                dzieki Tranzycie za dobre słowo :-)

            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: I co tam u Was_ 20.11.07, 13:58
              Zulowina to okreslenie wlasciwie zdrobniale, podobne
              do "czlowieczyny" czy "chlopinyy"- czyli mowa o poczciwych
              pijaczkach co krzywdy nie robia nikomu poza deosiem:)

              Do Zyg Zyg:
              to czy zdrowe emocje to efekt czy przyczyna trzezwienia to moze byc
              dyskusja o jajku i kurze.
              Wedlug mnie jednak sprawa jest prosta- zdrowe emocje sa zarowno
              efektem jak i przyczyna trzezwienia.

              Czlowiek pije bo nie radzi sobie z emocjami. Jak przestaje pic to
              dalej nie radzi sobie z emocjami. I teraz- moze zaczac uczyc sie
              tego radzenia albo i nie.
              Uczenie sie nie ma wiele wspolnego z piciem czy niepiciem, niepicie
              to tylko zamkniecie ewentualnej mozliwsci ucieczki w alkoholowy
              sposob radzenia sobie. Ale jest to odrebna sprawa.
              I dalej- jesli czlowiek zamykajac sobie te furtke zaczyna sobie
              radzic "zdrowo" to mozemy powiedziec- trzezwieje. Wiec to radzenie
              sobie nie jest skutkiem tylko symptomem trzezwienia.
              Skutkiem jest pracy nad soba czy nawet tylko koniecznosci
              wynikajacej z zamkniecia drogi alkoholowej.

              I jezeli radzi sobie, jest szczesliwy, widzi postep- to ma motywacje
              do dalszych zmian. Widzi sens tego co robi wiec chce robic to dalej.

              W tym sensie wiec radzenie sobie z emocjami to jest wlasnie warunek
              trzezwienia.

              A nie chce sie wypowiadac za Parysa, ale "pozytywne emocje" to nie
              chodzi o wypieranie nieuniknionych zlych przezyc, tylko o
              rozbrajanie ich w pozytywny sposob i w efekcie zamiane na emocje
              pozytywne.

              To jest po prostu normalna droga. Jesli na przyklad umiera ktos
              bliski, najpierw pojawia sie rozpacz i poczucie bezsensu, pustki-
              czyli emocja skrajnie nieporzyjemna i negatywna.
              Kazdy psycholog dobrej klasy powie Ci, ze radzenjie sobie z zaloba
              polega nie na podtrzymywaniu tych czarnych uczuc tylko na ich
              zamiane na uczucia pozytywne.
              Oczywisicie nie w doslownie pozytywne- radosc- tylko w pogodzenie
              sie, zadume, wyciaganie pozytywnych wnioskow, by nastepnie moc zyc w
              sposob pogodny ( hehe moje ulubione slowo).

              Towje przyklady o biurwie z urzedu czy wstaniu z lozka gdy jest
              ciemno to zwykle zycie. Nikt normalny nie wstaje w nocy z radoscia i
              nie cieszy sie ze spotkania biurwy. Zaden czlowiek normalny nie
              uniknie zlych emocji. Sztuka to zamienic te emocje na inne ("wstaje
              rano gdy ciemno ale mam prace i mam za co zyc" "poradzilem sobie z
              biurwa")

              Tty natomiast ustawiasz sprawe- mam wrazenie- ze przypisujesz komus
              ze oczekuje takiego pozytywnego zycia ze nigdy nie spotka biurwy.

              To nonsens.
              • ela_102 Re: I co tam u Was_ 20.11.07, 14:19
                Nie ma zlych i dobrych emocji...
                emocje sa przyjemne lub nieprzyjemne...
                i wszystkie sa ok..
                • zyg_zyg_zyg Re: I co tam u Was_ 23.11.07, 13:28
                  > Nie ma zlych i dobrych emocji...

                  Teoretycznie tak... :-) Każde nieprzyjemne uczucie może być
                  sygnałem, że coś trzeba zmienić. Tak samo można powiedzieć, że ból
                  jest dobry, bo sygnalizuje jakąś nieprawidłowość w organizmie.

                  Ale osoby poddawane długotrwałemu bólowi mogą się z tym na przykład
                  nie zgodzić. Na "liście uczuć" znajdują sie takie, które dla mnie
                  osobiście i na prywatny uzytek (ok, Ela? :-)) nie są ok. Niszczą,
                  wypalają od środka, czasem graniczą z obsesją. Zawiść jest na
                  przykład takim uczuciem. Albo mściwość. Jako krótkotrwały sygnał
                  może są ok. Ale trwające długo zabijają.
                  • ela_102 Re: I co tam u Was_ 23.11.07, 14:18
                    masz racje...pisze jednak ze sa ok...dla mnie jesli chce poznac
                    siebie od kazdej strony...jak sie pojawi "msciwość" to jest jakas
                    info dla mnie o mnie...i zawsze moge to wlasnie zmienic...jesli
                    oczywiscie chce...
                    ja chcialam...i wiele bardzo wiele zmienilam...wlasnie w uczuciach:-)
                    • zyg_zyg_zyg Re: I co tam u Was_ 23.11.07, 15:23
                      A jak tak, to się zgadza ze mną jak najbardziej. I kwestia zmiany we
                      własnych uczuciach też - choć końca u mnie jeszcze nie widać... :-)
              • zyg_zyg_zyg Re: I co tam u Was_ 23.11.07, 13:08
                > Tty natomiast ustawiasz sprawe- mam wrazenie- ze przypisujesz
                > komus ze oczekuje takiego pozytywnego zycia ze nigdy nie spotka
                biurwy.

                Nie. Krótko mówiąc, chodzi mi tylko o to, że nie zawsze można się
                oprzeć na dobrych emocjach.

                Są w życiu takie momenty, takie godziny i takie okresy, w których
                nie można "rozbroić złych przeżyć". Zwyczajnie - nie da się. Kiedy
                są tylko emocje przykre i bolesne i nijak nie chcą się zamienić w
                przyjemne.

                Żałoba jest jednym z najcięższych przykładów. I chroń mnie Panie
                Boże przed psychologami, którzy osobie po takiej stracie, każą
                przekuwać złe emocje w dobre. Podejrzewam zresztą, że nie ma takich
                psychologów. Bo powiedzenie osobie, która jest jednym wielkim
                bólem "przekuwaj", jest nieuświadomionym i niepotrzebnym
                okrucieństwem. Są takie chwile, kiedy nie da się wyjść z pustki,
                ciemności i cierpienia i można w nich tylko trwać. Więcej -
                tłumienie uczuć, racjonalizowanie ich, niesie szkody. Czasem trzeba
                długo długo rozpaczać, żeby zwyczajnie nie zwariować. Czasem trzeba
                długo i mocno nienawidzić, żeby to się w końcu mogło wypalić.
                A przeżywanie żałoby jest procesem, który zachodzi raczej sam i
                kiepsko poddaje się intelektualnej obróbce.

                Nie chcę, Addi, z Toba dyskutować na jakimś metapoziomie - chyba, że
                chcesz porozmawiać o matematyce. Nie obchodzą mnie teoretyczne
                rozważania. Obchodzi mnie to, co spotyka Ciebie i co sprawdza się w
                Twoim życiu.
                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: I co tam u Was_ 23.11.07, 16:10
                  Zyg Zyg Zyg Zyg:):


                  Nie pamietam jak sie dokladnie wyrazilem i nie chce mi sie
                  sprawdzac, bo to niewazne w kontekscie tego, ze moge wyjasnic- nie
                  mowielm o tym, ze jak ktos ma zalobe to ma natychmiast zamienic
                  emocje na pozytywne!
                  Czas- musi uplynac jakis czas w "zlych emocjach", to jes
                  nieuniknione, rozny u roznych ludzi i zalezy kto umrze- to bedzie
                  miesiac czy rok- ale wtedy trzeba te emocje zamienic.
                  To sie z reguly dzieje naturalnie- jak sama piszesz- samoczynnie,
                  ale u osob z rozjechanymi emocjami moze sie przeciagac, wtedy pomoc
                  interwencja te emocje zamienic. Nie mozna 15 lat oplakiwac smierci
                  nawet chocby byla to matka czy zona czy brat! Nikomu nie przynosi to
                  pozytku- coz za banal.

                  Oczywisciie, nie zawsze mozna sie oprzec na dobrych emocjach.
                  Chodzi o proporcje.

                  Odzeszlismy wlasciwie od tego, o czym byla mowa- ze trzezwienie jest
                  skuteczniejsze gdy jest oparte na pozytywnych emocjach niz
                  negatywnych.
                  Nie wiem, co mial na mysli dokladnie Parys, ale ja to odbieram to
                  tak, ze lepiej sie trzezwieje, gdy:
                  - nie zyje sie w strachu przed zapiciem- czyli nie ma tego motywu
                  negatywnego
                  - nie trzezwieje sie jako forma pokuty, zadoscuczynienia,
                  rekompensowania
                  - nbie trzezwieje sie ze strachu, ze jak sie nie bedzie trzezwiec to
                  odrzuci rodzina, wywali z pracy szef itp
                  - dobra jest duma z trzezwienia, satysfakcja z tego postanowienia

                  A odwrotnie- kiepskie efekty daje zastraszenie, terror, poczucie
                  przymusu.

                  Zreszta, kazdy Aowiec i terapeuta doskonale to wie, gdy mowi, ze nie
                  da sie nikogo zmusic do trzezwienia. Jak czlowiek sam nie chce-
                  tokaplica.

                  Tylko nie rozumiem, czemu skoro dobrze o tym wiedza, robia cos
                  innego- dzialaja przez zastraszanie, manipulacje, przymus i szantaz
                  emocjonalny.
                  ( dosklnala robote robi tu reprezentujacy te postawe w formie nieco
                  skrajnej ale za to jaskrawej deoand).

                  Tyle.

                  • zyg_zyg_zyg Re: I co tam u Was_ 23.11.07, 17:02
                    Addi,
                    w porządku - zgadzam się. Dla mnie również motywacja pozytywna jest
                    lepsza od negatywnej. Chociaż ja na przykład nie chcę zapominać o
                    koszmarze, przez który przeszłam - po to, żeby do niego nie wracać.

                    Ale z tego, co rozumiem, Parysowi chodziło o coś innego. Napisał
                    zdanie w stylu, że Val została uzdrowiona z alkoholizmu przez swoją
                    miłość (wcale nie twierdzę, że to bzdura). Nie chcę dyskutować ze
                    swoimi wyobrażeniami o tym, jak Parys może rozumieć "trzeżwienie w
                    oparciu o pozytywne emocje" :-)
                    • aniolparys Re: I co tam u Was_ 24.11.07, 00:12
                      Co Parys miał na myśli? Bez Parysa się nie da ;-)
                      Gdyby to było takie proste. Wysunąłem pewną hipotezę, z którą nie spotkałem się
                      nigdzie w literaturze. postulat oparcia trzeźwienia o pozytywne emocje. Na
                      podstawie własnego doświadczenia. I wydaje mi się, że nie tak znów dziwacznego.
                      Wyzdrowiałem z alkoholizmu w jednym momencie. Wcale tego nie planując. Z dnia na
                      dzień. Dostałem pewnego pozytywnego wzmocnienia i utrzymuje mi się to do dzisiaj.
                      Nie jest to stan wiecznego błogostanu. Spotykają mnie szczęścia i nieszczęścia.
                      Nawet klęski przeze mnie samego spowodowane. Ale w najgorszym dołku nie
                      przychodzi mi do głowy pomysł wypicia. Suma nagród jakie mi daje niepicie jest
                      poza wszelką dyskusją. Jestem komuś potrzebny. Aktywnie w czymś uczestniczę.
                      Chce mi się coś. To wszystko zatraciłem pijąc. I wiem, że nie wrócę do picia, bo
                      ja właśnie potrzebuję tego wszystkiego. Dopiero teraz życie ma smak.
                      • ela_102 Re: I co tam u Was_ 24.11.07, 15:10
                        Anioł:
                        Dopiero teraz życie ma smak.

                        Tak dopiero teraz czuję sma zycia...
                        od cudownych slodkosci (o ktore zycia nie podejrzewalam w ogole)
                        poprzez pikantność i pierność...do cierpkosci i goryczy...
                        cala paleta rzeczywistych smakow do wysmakowania...

                        dzis wiem ze wielu z nich nie podejmowalam...ze strachu...
                        lub ich zwyczajnie nie czulam...
                  • ela_102 Re: I co tam u Was_ 23.11.07, 17:09
                    Adi:

                    dzialaja przez zastraszanie, manipulacje, przymus i szantaz
                    emocjonalny.
                    ( dosklnala robote robi tu reprezentujacy te postawe w formie nieco
                    skrajnej ale za to jaskrawej deoand).

                    to ty tak odbierasz...slowa prawdziwe...tak brzmia jakby
                    byly "sgresywne'
                    jeden z tego zrobi uzytek i udoskonali siebie...
                    drugi bedzie uciekal jak diabel przed św.wodą...
                    bo to drugie wiaze sie z miejszym wysilkiem...i jest "znajomym"
                    swoiskim klimatem...

                    ja slowa deo...odbieram jako "zartowanie" i pokazywanie
                    przeogromnosci iluzji w jakiej alkoholicy sie poruszaja...

                    pozatym strasznie to dluuuuuuuuugie....i nudne:-(
    • tranzyt80 Re: I co tam u Ciebie_ 20.11.07, 11:04
      valpoliczella napisała:
      Dzis co prawda wznioslam toast
      > na ta okazje valpoliczella, bo czymze innym, ale to wyjatek.

      -czyzby Twoj wpis to tylko chwila nieuwagi po valpoliczeli?
      Jakie uczucie dominuje do valpoliczela,bardziej kochasz ja czy
      nienawidzisz?:)
      Kochac zycie,kulture,sztuke(kochac muzyke!),byc ciekawym
      swiata,patrzec pozytywnie na otaczajacyh ludzi,a przede wszystkim
      umiec wybierac,
      to i duzo,duzo wiecej,mozesz udostepnic twojej kochanej Coreczce!
      Zycze,aby twoja corka wyrosla na kochajaca zycie kobiete!
      • valpoliczella Re: I co tam u Ciebie_ 20.11.07, 19:56
        Moi Drodzy,
        az mnie zatkalo, jak zobaczylam ilosc wpisow. Milo, ze jestescie
        (Deo, Esko...) Ja sobie jakos radze, choc nie zwyciezylam
        alkoholizmu, wcale nie, i to nie jest tak, ze milosc przeslonila mi
        butelki, moze jedynie zamienila butelki val na butelki mleka dla
        Oli) A tak serio, to wyglada to tak, ze nawal nowych obowiazkow i
        koniecznosc zorganizowania siebie i zycia na nowo odebrala mi czas i
        sily, by pic. Bo naprawde juz nie ma kiedy. MEza nie trzymam krotko,
        jak ktos tam sobie sugerowal, raczej sie wspieramy, klocimy i znow
        wspieramy, czasem napijemy sie wina przy jakiejs okazji, ale dawne
        czasy poszly sobie papa, ech....czasem z luboscia je sobie
        wspominam, ale wolalbym tego juz nie przerabiac ponownie, ale z
        drugiej strony wiem, ze jestem dosc chwiejna i podatna na to i owo,
        wiec musze uwazac, tak wiec uwazam, zobaczymy co bedzie dalej, na
        razie jest ok. Pozdrawiam wszystkich i zycze samego dobra - Val..
    • wojtech451 Re: I co tam u Was_ 20.11.07, 21:25
      valpoliczella napisała:
      I co tam u Was_

      Ano bez zmian.
      Żrą sie wszyscy ze wszystkimi. Kopią, opluwają, szczekają, judzą,
      itd. To taka nasza cecha narodowa. Czy trzeźwi czy pijani to muszą
      dokopać, dogryżć aby się lepiej poczuć.
      Nie warto już tu zaglądać i dlatego robię to coraz rzadziej...
      • anciax Re: I co tam u Was_ 20.11.07, 22:17
        > Nie warto już tu zaglądać i dlatego robię to coraz rzadziej...

        Ehhh, dobrze powiedziane..., niestety...
        Tylko bez mądrości tych, co tu już nie zagladają, to forum wiele straci :( Już
        straciło...
      • e4ska Uprzejmości i życzenia 21.11.07, 00:34
        Wojtku...
        Kultura pospolita nakazywałaby złożyć życzenia Valpoliczelli, gdyż - nie pije
        (nie abstynuje zupełnie, ale do Zegrza nie musi) - a co najważniejsze - mamy na
        forum wieści o maleńkiej dziewczynce, której prehistorię zdołaliśmy poznać - i
        piękna to była prehistoria. Jakby nic cie nie obchodziło, co dzieje się z pewnym
        wdzięcznym nickiem... który tak rzadko wchodzi na forum - ale pozdrawia bez
        szyderstw i uszczypliwości.

        Masz żale do pisarzy - o, to już bardzo zadawnione żale... pamiętasz taki wątek?
        Sam w nim pisałeś...
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=60323773&a=60323773
        Któż wtedy brylował na forum? august, jaras, rauchen i addi. Z czego addi był i
        jest ustawicznie zaczepiany - nie tylko przez rauchen, augusta, jarasa, ale i
        przez wojtka, który dobrego słowa nie napisał o Addim... przez ileś tam długiego
        czasu.

        Teraz polityka forumowa zmieniła sie o tyle, że najbardziej brutalne posty
        augusta w liczbie ok. 15 zniknęły, co stanowi ułamek promila jego pisarstwa...
        jaras wchodzi bez reklamy, a rauchen może używać sobie bezkarnie na esce, ale
        nie na innych uczestnikach.

        Napastliwych postów jest stosunkowo niewiele - zależy, co kto wychwytuje, Wojtku
        kochany...

        Zauważ jedno: dziś więcej zakłada się wątków przez jeden dzień niż wtedy, trzy
        lata temu, było wpisów na dzień... więc i szum większy - i nie jest sie w stanie
        przeczytać wszystkiego - wiec jeśli tu nie piszesz, to wszystkie nasze problemy
        stają sie tobie obce.

        W imię rzetelności powiem o czymś oczywistym: co zrobiłeś, żeby to forum było
        lepsze? ile spośród twoich kilkudziesięciu wpisów tegorocznych przedstawia
        jakąkolwiek wartość poznawczą? Ile twoich wypowiedzi składa sie z więcej niż
        jednego-dwóch zdań, w dodatku nadzwyczaj często oceniających dyskusje, w ktorych
        nie brałeś udziału? Nie podoba sie tobie - a mnie sie nie podoba, jak ktoś, komu
        się nie chce odpowiedać pytającym czy poszukującym pomocy, nie obchodzą go żadne
        sprawy związane z funkcjonowaniem pijackiego świata - a na terapii za czy
        przeciw terapii ten pijacki świat sie nie kończy... - taki ktoś wchodzi na pełen
        uśmiechu wątek - żeby akurat w tym miejscu, tutaj.........!

        No bo Val - ku smutkowi takich jak zatroskany jej głową Paul czy paru podobnych
        męczycieli - ułożyła sobie życie bez odwykania na odwykach... co więcej, układa
        się jej - prowadzi normalny tryb życia, z dala od tych wszystkich struktur...
        zachowała wolność... i trzeba się cieszyć, tego winszować, a nie biadolić nad
        stanem forum, na które nie mamy czasu cokolwiek napisać.

        bo to jest, Wojtku, czas... coś za coś... czas. Żeby komuś odpowiedzieć - dobrze
        czy źle - ale jednak - odpowiedzieć. Jak tobie szkoda czasu na innych, to nie
        wymyślaj, że ci koszula w tańcu przeszkadza:)



        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=60323773&a=60323773
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: I co tam u Was_ 21.11.07, 01:42
        Wypowiedz Wojciecha wedlug mnie jest nad wyraz obiektywna, choc
        zgodze sie z opinia Eski- ze jak Ci sie cos nie podoba to sam cos
        zrob a nie tylko krytykuj
        ( to samo mowil August- jak Ci sie nie podoba mityng to go zmien:))

        Wojciechowi tym bardziej nalezy sie szacunek, bo osmieli sie
        napisac "wszyscy pyskuja" oczywisci elekko generalizujac.
        Co prawda nie wierze jakos w jakas silna symptaie Wojciecha do
        addicteda, ale
        • e4ska Re: I co tam u Was_ 21.11.07, 09:37
          Nie jest to opinia obiektywna, gdyż pomija bardzo fajne forumowe zaszłości. Nie
          jest obiektywna, gdyż zbyt ogólnikowa. Na każdym chyba forum - nie znam takiego,
          na którym by podobnych zabaw nie przeprowadzano - pojawiają się wpisy w stylu:
          a, wy to do niczego jesteście... co to za wpisy... co to za witryna... co za
          ludzie... o co tu chodzi?

          ooooooooch...... fuj fuj fuj....co za liche żarcie tu dają...

          i w efekcie kucharz sie wiesza jak pijak po odwyku

          Addi... ostał się nam tylko sznur - Deo zawsze ma rację:((((((((((
      • rauchen Re: I co tam u Was_ 21.11.07, 07:50
        inni sie skarza, to pewnie i ja powinnam :))

        otoz ja mam jeden problem,
        i jedyny wniosek ktory bym wytyczyla,
        to: Zabierzcie eske z forum!!!

        Ja nie moge, co jakis jej watek, to ja po prostu wysiadam,
        ta kobieta to nie ma ani krzty wspolczucia,
        a ja juz naprawde nie moge.
        Ze pijaki sa zabawni, to wiadomo
        ale ze az tak??

        Eska z addim,
        no to po prostu
        dwie glupoty siedzace na tej samej galezi
        i udajace golebice :)))
        • tigr1 Re: I co tam u Was_ 21.11.07, 09:17
          A może po prostu zastosować technikę - nie karmić trolla.
          • e4ska Re: I co tam u Was_ 21.11.07, 09:27
            Czyli że niby rauchen ma nie karmić eski i addiego?

            Całkowicie i na tysiąc promili - popieram.
            Tygrysie, przybij piątkę!
          • rauchen Re: I co tam u Was_ 21.11.07, 09:43
            najgorsze ze troll sie sam karmi..nawet odzywia sie ziolkami..:)
            • tigr1 Re: I co tam u Was_ 21.11.07, 10:11
              To może kiedyś było fajne i potrzebne forum. Może to cecha internetu że
              wszystkie dyskusje kończą się albo pyskówką albo robieniem sobie jaj. Ale to w
              końcu plastelinowy świat w którym nawet tygrysy są z plasteliny.
              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: I co tam u Was_ 21.11.07, 10:23
                Matko najswietsza, ludzie chyba poglupieli!!!

                Moze niech ktos nieco krytyki konstruktywnej- bo narzekacie jak
                typowi Polacy!
                A to zle a to brzydko a tam wszedzi lepi- ale co konkretnie lepi?

                Nie za bardzo powiem sobi szczerze wyobrazam forum takie jak to bez
                tej ewolucji. No bo nie wiem czym mialoby byc jako te "powazne"
                fajne i tak dalej- wiecznym dejavu? Co miesiac odtwarzamy tasme od
                nowa?

                Probuje sobie to jakos w praktyce wyobrazic. Nie ma klotni o AA, nie
                ma klotni o picie samemu, nie ma klotni personalnych, nie ma zadnych
                klotni. I co jest?
                Czyzbysmy sie mieli zatopic w licytacji na oblude a'la Ela?

                (np : Ela napisala" kochani kocham ludzi"
                Eska odpisala " Elu ja tez kocham ludzi i to bardzo"
                Jaras" ja kocham nadzwyczaj mocno, nikt nie kocha jak ja"
                wlacza sie Janu " Ja kocham ludzi jeszcze bardziej niz Wy"
                I na to Rauchen "Janulodzu uprzejmy, oswiadczam ze kocham ludzi
                jeszcze bardziej niz ty".

                Albo:
                Rauchen " Szanownu Addicted! Uprzejmie informuje, ze moje
                doswiadczenie zyciowe wskazuje na przewage trzezwienia z pomoca AA"
                Na to Addicted" Droga Rauchen, z niezwykla uwaga przeczytalem Twoj
                wpis...."

                moze swoja droga tak byloby lepiej?
                • tigr1 Re: I co tam u Was_ 21.11.07, 11:14
                  Dokładnie chodzi o krytykę konstruktywną a tej tutaj mało albo wcale. Walka
                  zwolenników i przeciwników AA terapii nalewek i czego tam jeszcze może być nawet
                  fajna jeśli traktuje sie ja z dystansem. Niektórzy tutaj maja alergię na AA inni
                  na samoobsługę i ok. Warto jest jednak mówić na temat o którym sie cokolwiek
                  wie. Wracam do nieszczęsnej Dezyderaty, tekstu który moderatorka tego forum
                  określiła jako "ideologiczna odezwę w złym stylu" tylko dlatego że wisiał na
                  ścianie w jakiejś poradni. Tekst który napisał amerykański filozof, poeta na
                  początku XX wieku. Tekst będący do dziś hymnem hipisów, Piwnicy pod baranami,
                  będący inspiracja dla Herberta do napisania Przesłania Pana Cogito, zestawiany
                  przez paulinów z tekstami Schweitzera i św. Franciszka. Piwnica zaśpiewała ją
                  JPII i to On podziękował za niezwykłe przesłanie moralne.
                  I tak długo wymieniać - a to że wybrał go ruch AA stawia go jako płytki i w złym
                  stylu.
                  Więc może nie chodzi mi o to żeby to forum było poważne ale żeby "była to
                  kłótnia na argumenty" a nie żeby z agresji i nieuctwa robić cnotę. To tylko
                  jeden przykład tego co mnie razi na tym forum, jest tego więcej. Jak to ktoś
                  powiedział mniej pic więcej czytać.
                  • ariel48 Re: I co tam u Was_ 21.11.07, 11:26

                    tigr1 napisał:

                    > Dokładnie chodzi o krytykę konstruktywną a tej tutaj mało albo wcale.

                    A jak wygląda - według Ciebie - krytyka konstruktywna ?
                    Jak inaczej można wyrazić własne zdanie na dany temat ?
                    Według mnie - PISZĄC TO ZDANIE.
                    No i ... zaczyna się krytyka ...:-)))


                    ************************************************

                    To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                    • tigr1 Re: I co tam u Was_ 21.11.07, 13:21
                      Wyrazić własne zdanie można różnie. Konstruktywnie czyli pisząc przedstawiać
                      rzeczowe kontrargumenty i równie rzeczowo uzasadniać swoje racje. Albo lecieć po
                      całości czyli dużo przymiotników, odniesień do sposobu prowadzenia sie mamusi i
                      ostatecznym stwierdzeniu to ja mam racje bo tak.
                      Ale to chyba truizm:)))
                      • ariel48 Re: I co tam u Was_ 21.11.07, 14:11
                        Tigr :

                        > Wyrazić własne zdanie można różnie.

                        Otóż to.
                        ,,Nigdy nie wiemy, co jest, a co nie jest twórczością.,, / kisiel/


                        ************************************************

                        To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                        • ariel48 Re: I co tam u Was_ 21.11.07, 14:12

                          I jeszcze ...
                          Kto domaga się przyjęcia przez ludzi wszystkich swoich poglądów, ten dąży do
                          zubożenia świata, bo chce go zapełnić sobą.

                          ************************************************

                          To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: I co tam u Was_ 21.11.07, 12:05
                    Do Tigr a propo Dezyderaty-

                    wartosc kazdego tekstu zalezy od kontekstu- nie wiesz o tym?

                    Kropka postawiona na bialej scianie przez Picasso ma wartosc miliona
                    dolarow, a jak mucha nasra to tylko straty- a kropka nawet
                    ladniejsza!.

                    To cozywiscie takim tonem nieco zartobliwym- ale jest w tym czesc
                    tego co chce przekazac. kontekst dziela bardzo sie liczy. Niejeden
                    tekst czy symbol zostal zohydzony i obrzydzony.
                    Owszem, postawa niecheci do samego dziela przez to, ze ktos je
                    zohydzil, jest kompletnie nieracjonalna, ale i ludzka.
                    Nie ozesz miec pretensji, ze na forum alkoholikow, gdzie dezyderata
                    jesy jednym z narzedzi tortur i przekabacania, gdzie milosc do
                    Dezyderaty jest miernikiem trzezwienia a zarazem warunkiem jego,
                    kiedy chwalac Dezyderate jakbym od razu chwalil Jarasa i jego
                    poglady albo jeszcze gorzej- rauchen ( bo oni "wcielaja" Dezyderate)

                    To czego Ty sie czlowieku spodziewasz?
                    Ze ktos padnie na kolana przed tym tekstem?
                    Ze bedzie go analizowal?

                    Wiekszosc chwalcow Dezyderaty ma o niej takie samo pojecie jak Eska
                    i tak samo instrumentalnie ja traktuje, kazde zdanie z niej
                    dopasowujac do ideologii AA.

                    Przykre to, ale ten tekst zostal obrzydzony jak polska flaga przez
                    skinheadow. Jezeli skinhead bedzie mnie wzywal do wieszania flagi
                    polskiej na domu, to ja mam ochote jemu na zlosc ta flage obsikac i
                    podpalic- chociaz jestem Polakiem i Polska flaga to dla mnie
                    swietosc.
                    Paradoks? A jakze.



                    A apropo wysmiewania i parodiowania, to sparodiowac mozna wszystko,
                    nawet Dobry Jezu a nasz Panie
                    • tigr1 Re: I co tam u Was_ 21.11.07, 12:32
                      Symbol-tak może zostać zohydzony, tekst jest czymś więcej niesie treść. Nie
                      jestem katolikiem ale czy dla katolików pismo święte zostało zohydzone dlatego
                      że niosąc je w ręku wyrżnięto miliony ludzi?
                      Ten tekst jakoś tam idzie za mną przez życie. A że teraz jest ze mną kiedy
                      trzezwieję - to dobrze bo po prostu mi pomaga.
                      Mam długą historie walki z alkoholizmem (swoim), a to że jak na razie jedynym
                      skutecznym sposobem okazał sie ruch AA nic na to nie poradzę, okazał się tez
                      ostatnią deska ratunku mimo że kiedyś uważałem go za rodzaj sekty (a na te mam
                      alergię) i grupę oszołomów. Nie wszystko mi sie w nim podoba - ale działa, ale
                      pomaga i to w sumie najważniejsze.
                      Podpisałbym kontrakt nawet z diabłem gdyby mi pomógł.
                      A jakoś może bez sensu przypomniało mi sie chińska sentencja "masz wrogów nie
                      przejmuj sie usiądz na brzegu rzeki i czekaj aż prąd przyniesie ich zwłoki.

                  • e4ska Re: I co tam u Was_ 21.11.07, 12:48
                    Tygrysie... mnie naprawdę tekst dezyderaty sie nie podoba - może w oryginale
                    ładniejszy? - jeszcze jedno pustosłowie bez jaj. Żeby chociaż autor
                    podpowiedział, jak rozpoznać głupca od mądrego albo marnego terapeutę od
                    takiego, co przynajmniej sie stara... to bym się zainteresowała. I gdybym
                    przeczytała dezyderate piętnaście razy pod rząd, i tak nie rozpoznałabym, czy ty
                    jesteś mądry, czy głupi?

                    "moderatorka tego forum
                    > określiła jako "ideologiczna odezwę w złym stylu" tylko dlatego że wisiał na
                    > ścianie w jakiejś poradni".

                    Jaka zaraz moderatorka... eska zwyczajna...

                    I odwrotnie nieco... uznałam, że ośrodek jest nieteges, skoro takie rzeczy
                    wiesza na ścianie... a obok jeszcze wisiały kroki... kurczę - pomyślałam - czy
                    ja śnię sen jaki koszmar złoty? Teraz już wiem, że to nie złote koszmary - to
                    szara pijacka rzeczywistość.

                    Że zaś kto kiedy wyraził sie pozytywnie o dezyderacie - cóż, musisz np. wiedzieć
                    - były papież nie dla każdego ateisty jest autorytetem, a w krakowskich
                    kabaretach śpiewało się i takie teksty:

                    Zdarzyło sie raaaaz Jadwidzeee,
                    poszła do laaasu na rydzeeee...

                    I gdybym miała wybierać, co wolałabym usłyszeć na łożu śmierci, to powiem, że
                    wolę teksty o grzybach:

                    Oj ry, oj ry, oj rydzu mój,
                    ach jaki słodki jest korzeń twój!

                    I mam nadzieję, że Valpoliczella mnie poprze jednowątkowo w kilku rozcieńczonych
                    promilach:)

                    No i powiem zwyczajem augustowym - do wieczora, teraz bowiem udaję sie ... nie,
                    nie do cierpiących, ale na rower - i do roboty.

                    • gocharl Re: I co tam u Was_ 22.11.07, 18:04
                      e4ska napisała:
                      >... mnie naprawdę tekst dezyderaty sie nie podoba - może w oryginale
                      > ładniejszy?

                      Może...

                      Go placidly amid the noise and the haste, and remember what peace
                      there may be in silence. As far as possible, without surrender, be
                      on good terms with all persons. Speak your truth quietly and
                      clearly, and listen to others, even to the dull and the ignorant;
                      they too have their story. Avoid loud and aggressive persons; they
                      are vexations to the spirit. If you compare yourself with others,
                      you may become bitter or vain, for always there will be greater and
                      lesser persons than yourself. Enjoy your achievements as well as
                      your plans. Keep interest in your own career, however humble; it is
                      a real possession in the changing fortunes of time. Exercise caution
                      in your business affairs, For the world is full of trickery. But let
                      this not blind you to what virtue there is; many persons strive for
                      high ideals, and everywhere life is full of heroism. Be yourself.
                      Especially do not feign affection. Neither be cynical about love;
                      for in the face of all aridity and disenchantment, it is as
                      perennial as the grass. Take kindly the counsel of the years,
                      Gracefully surrendering the things of youth. Nurture strength of
                      spirit to shield you in sudden misfortune. But do not distress
                      yourself with dark imaginings. Many fears are born of fatigue and
                      loneliness. Beyond a wholesome discipline, be gentle with yourself.
                      You are a child of the universe, no less than the trees and the
                      stars; you have a right to be here. And whether or not it is clear
                      to you, no doubt the universe is unfolding as it should. Therefore,
                      be at peace with God, whatever you conceive him to be. And whatever
                      your labours and aspirations, in the noisy confusion of life, keep
                      peace in your soul. With all its sham, drudgery and broken dreams,
                      it is still a beautiful world. Be cheerful. Strive to be happy.

                      www.youtube.com/watch?v=kiv2dgctyIc&feature=related
                      www.youtube.com/watch?v=I0Thvg16Ook&feature=related
                      Pozdrawiam Gocha
                      • ela_102 Re: I co tam u Was_ 22.11.07, 19:50
                        na stronce jacka...jest troche inne tlumaczenie dezyderaty...
                        czytane przez aktora...mi sie bardzo podoba a i sens ma troche
                        inny...
                        po otwarciu stronki ...pojawia sie samo...

                        www.jacekusn.com/
                        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: I co tam u Was_ 22.11.07, 20:12
                          Przeczytalem jescze raz na spokojnie ten tekst.
                          Co mi sie teraz nasunelo, to ze wlasciwie z niczym tam sie nie mozna
                          nie zgodzic.
                          I teraz pojawia sie pytanie- co to oznacza?
                          Mozna to odbierac na wiele sposobow: jako banal, jako przypomnienie
                          prawd zyciowych, jako przypomnienie prawd zyciowych zagubionych w
                          codziennym zabieganiu, jako uzmyslowienie innej strony mocy.

                          Mnie osobiscie chyba glownie odrzuca od niego to, ze jest tak
                          bezkrytycznie i na zasadzie obowiazku uwielbiany i ze temu
                          uwielbieniu towarzyszy taka egzaltacja.

                          Z drugiej strony przeciez slucham muzyki i tekstow na przyklad
                          popularnych zespolow muzycznych, i to samo potrafi mi nie
                          przeszkadzac ( choc szczerze mowiac- tez przeszkadza, ale potrafie
                          sie na to zamknac)

                          Jak to wiec jest, ze tu nie potrafie sie zamknac?

                          Wiec dalej idac- szukam.


                          I przypomniala mi sie lekcja z Ferdydurke i "Slowacki wielkim poeta
                          byl".

                          I juz mam odpowiedz- jest u Gombrowicza.
                    • tigr1 Re: I co tam u Was_ 22.11.07, 21:17
                      Do rozpoznania czy ktos jest mądry czy głupi nie jest potrzebna mi Dezyderata
                      ani żaden inny tekst to po prostu widać:)
                      • daleh Re: I co tam u Was_ 22.11.07, 22:10
                        tigr1 napisał:

                        > Do rozpoznania czy ktos jest mądry czy głupi nie jest potrzebna mi Dezyderata
                        > ani żaden inny tekst to po prostu widać:)
                        ---------------------------------------------------------
                        Ten tekst to test ???
                        Niektore teksty aby je zrozumiec,jest potrzebne cos wiecej,jak tylko umiejetnosc
                        czytania...
                        • ariel48 Re: I co tam u Was_ 22.11.07, 22:50
                          Daleh :

                          > Ten tekst to test ???

                          Dobre ... :-))


                          Słyszałam ostatnio coś takiego :
                          Witamy w swiecie myslących inaczej niż inni, chociaż, być może, to własnie ci
                          inni myslą inaczej niz my... Któż jest to w stanie rozróznić ...

                          ************************************************

                          To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
        • e4ska Re: I co tam u Was_ 21.11.07, 09:23
          Rauchen... zostaniesz moderatorem - to sobie eskę zamłotkujesz na amen.

          Jednak - żeby sie wykazać - powinnaś poszerzyć obszar tematyczny... napisać też
          co o innych użytkownikach, bo mi głupio, że wciąż o mnie i o syropie z pokrzywy...

          Czy ty, rauchen, aby nie reklamujesz jakiej zielarni? Muszę natychmiast donieść
          do Naczalstwa i zapytać, czy nie powinnam zareagować na kryptoreklamę - bo mogą
          oburzyć sie producenci nalewek ze skrzypu czy fasoli.

          i... jakże nie współczuję? Ależ współczuję Val pod jednym względem - wychowanie
          maleńkiego dziecka to ciężka robota, trud ustawiczny i niejedno zmartwienie, to
          zarwane nocki i zerwane znajomości... cieszę się, że mnie to już nie grozi.

          Zdrufki, Val... fajnie, że nie pijesz:)
          • rauchen Re: I co tam u Was_ 21.11.07, 09:41
            a moze dzieciateczku i mamusi tak naleweczke z pokrzywy??
            • e4ska Re: I co tam u Was_ 21.11.07, 09:51
              stosuje sie, Rauchen, stosuje... na niedokrwistość... i na cerę... ale nie w tym
              wieku - dopiero po pierwszej sztucznej szczęce. Nie napiszę, żebyś zaraz leciała
              do apteki, bo to by była brzydka aluzja osobista...

              Na razie - dzięki za wpisiki:)

            • ariel48 Re: I co tam u Was_ 21.11.07, 11:30

              rauchen napisała:

              > a moze dzieciateczku i mamusi tak naleweczke z pokrzywy??


              Rauchen ... jesteś niebywale prowokatorska .

              ************************************************

              To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
              • nietonieja Re: I co tam u Was_ 21.11.07, 11:38
                cześć Val, Ty mnie nie znasz,a le ja pamiętam Twoje posty, sprzed 2
                lat a nawet starsze..W ogóle nie pijesz, czy okazyjnie?
                Pozdrawiam
                • rauchen Re: I co tam u Was_ 21.11.07, 11:45
                  to ja tez sie pochwale,
                  ze pamietam VAL....no z czasow kiedy walila jeszcze pewnie wiecej
                  niz teraz....miejmy nadzieje ze dzieciatke tez wali w pampersy,
                  co skutecznie utrudnia walenie, no chyba ze dla zabicia "atmosfery"
                  pampersa :)
                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: I co tam u Was_ 21.11.07, 11:57
                    rauchen napisała:

                    > to ja tez sie pochwale,
                    > ze pamietam VAL....no z czasow kiedy walila jeszcze pewnie wiecej
                    > niz teraz....miejmy nadzieje ze dzieciatke tez wali w pampersy,
                    > co skutecznie utrudnia walenie, no chyba ze dla
                    zabicia "atmosfery"
                    > pampersa :)



                    Oto odezwa oredowniczki milosci do bliznego swego.

                  • hepik1 Re: I co tam u Was_ 21.11.07, 12:00
                    Forum do rozruszania:
                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=48833
                    Eska by się nadała?
                  • e4ska pytanie do forumowiczów 21.11.07, 12:23
                    No i teraz pytanie: czy mam wpis o waleniu wyciąć? niby dowcipna gra słów - ale
                    jakoś... mnie odrzuca. Ja bym wycięła. Gdyby do mnie i o mnie, zostawiłabym,
                    jednak obrażanie innych osób - czuję sie odpowiedzialna...

                    Fajnie byłoby, gdyby użytkownicy demokratycznie zadecydowali - chcemy, aby
                    podobne wpisy zostawiać na forum, czy lepiej do śmieci?

                    Szczerze...

                    ale i tak zrobię po swojemu, jakby co ;)))
                    • tigr1 Re: pytanie do forumowiczów 21.11.07, 12:47
                      Może by sie wypowiedziała osoba do której o waleniu. Bo ja tu obrażania nie
                      widzę ale możem gruboskórny. Ale wadza jest jak narkotyk - rudzi na lewo łysi
                      na prawo:)))
                      • nietonieja Re: pytanie do forumowiczów 21.11.07, 14:38
                        beznadziejne durne żarty a raczej "zarty".dziwni ludzie tu
                        pisują.Jakieś złośliwości beznadziejne głupie jak but
                        teksty..Niektorzy chyba wpadli w uzaleznienie krzyżowe;)
                        • ariel48 Re: pytanie do forumowiczów 21.11.07, 21:12


                          nietonieja napisała:

                          > beznadziejne durne żarty a raczej "zarty".dziwni ludzie tu
                          > pisują.Jakieś złośliwości beznadziejne głupie jak but
                          > teksty..Niektorzy chyba wpadli w uzaleznienie krzyżowe;)




                          - krytyka i pouczanie przynoszą niemal zawsze skutek odwrotny od zamierzonego.
                          - jeśli ktoś CHCE pomocy, to o tę pomoc poprosi
                          - jeżeli ktoś CHCE się rozwijać, to poszuka sobie odpowiedniej dla siebie drogi
                          - i, wreszcie, jak to mówi moje ulubione powiedzenie "jeśli chcesz kogoś
                          zmienić, to tym samym tracisz czas, który mógłbyś wykorzystać na pracę nad sobą".


                          ************************************************

                          To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: pytanie do forumowiczów 22.11.07, 02:38
                            A propo "obrzydzenie" Pisma Swietego przez Chrzescijan- to oczywista
                            prawda.
                            Nie Jezus winien, ze w jego imie wybijano niewiernych. Nie Marks
                            winien, ze w imie jego nauk wybijano kulakow i element wywrotowy.
                            Pelna zgoda.
                            Ja mowie tylko o tym, ze mozna probowac rozumiec opory ludzi wobec
                            tekstu, ktory jest im narzucany sila.
                            I to, ze nawet nie chce im sie zaglebiac w ten tekst- tak jak ktos,
                            komu NKWD wyrznelo pol rodziny nie bedzie analizowal, czy oni
                            wypaczyli Marksa czy nie- bedzie go nienawidzil " w ciemno".

                            A apropo Dezyderaty- to moim osobistym zdaniem jest to po prostu
                            powtorka z rozrywki i kupa ogolnikow. ALe oczywiscie nie skresla to
                            tekstu, moge go zle oceniac, bo nie znam kontekstu, w jakim powstal,
                            okolicznosci, autora itp.

                            Zaden tekst nie istneje bez kontekstu, a szczegolnie dotyczy to
                            tekstow "banalnych", czyli traktujacych o "prawdach swiata".
                            A to dlatego, ze takich tekstwo powstalo miliony i mysle, ze w
                            okolicach starozytnego Rzymu pisanie takich tekstow :tak sobie" to
                            byla powtorka z rozrywki.

                            co innego, gdy zna sie kontekst.
                            Jesli Rysiek Riedel spiewa "czy przyjmiesz mnie moj boze, gdy odejsc
                            przyjdzie czas"
                            to bez kontekstu jest to mdla popelina.
                            Ale gdy wiemy, ze dotyczylo to chorych na AIDS, narkomanow, oraz zy
                            Rysiek sam byl narkomanem- to rzecz nabiera wspanialych rumiencow.

                            I tyle.
                            • tigr1 Re: pytanie do forumowiczów 22.11.07, 08:12
                              I to jest dyskusja konstruktywna, fajnie byłoby gdyby tak wyglądały dyskusje na
                              tym forum:))
                              Przekazałeś swoją rację i mimo że nie ze wszystkim się zgadzam szanuję ją i nie
                              będę Cię "uszczęśliwiał" na siłę.
                              Jak Ci wpadnie w ręce przeczytaj książkę Mariana Sworznia "Dezyderata - dzieje
                              utworu który stał sie legendą"
                              Wydawnictwo Media Rodzina.
                              Pozdrowienia
                              Tigr
      • ela_102 Re: I co tam u Was_ 21.11.07, 18:35
        Wojtek...nizla odpowiedz jak na pytanie co u Ciebie..
        Co u innych...
    • wojtech451 Re: I co tam u Was_ 24.11.07, 17:05
      valpoliczella napisała:
      I co tam u Was_
      • ela_102 Re: I co tam u Was_ 24.11.07, 19:53
        szkoda ze nie masz w tym swego udzialu:-)

        U was?
        a ty wiesz co u nas?
        jest tutaj jakies jedno cialo?
        Wiadomo ze pytanie do wszystkich ale o kazdego pojedynczo.
        Co u Ciebie wojtech?
    • f_a_k_y Re: I co tam u Was_ 27.11.07, 18:23
      tez mialem spora przerwe.ale nie pije na szczescie.
      czytalem twoje posty kiedys i pamietam.

      pzdr z zagramanicy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka