witka6 07.08.03, 07:45 Czy to prawda że nikt juz nie wszywa esperalu, bo stawia się teraz na tzw. terapie. Tak twierdzi mój mąż, który nie chce się zaszyć ale do AA też mu nie po drodze. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
leonardo1 Re: ESPERAL! 07.08.03, 18:35 Tzn. dokładnie chyba jest tak, że nikt poważny nie wszywa już esperalu, bo jest on uważany tylko za sposób wymuszenia czasowej abstynencji a nie za formę leczenia z alkoholizmu (nawet przeciwnie, sądzi się, że esperal podtrzymuje uzależnienie, bo zaszyty alkoholik podświadomie czeka, kiedy wreszcie esperal przestanie działać i będzie można spokojnie się napić). A leczenie, upraszczając, polega nie tylko na tym, by nie pić, ale by nie chcieć pić. Ogłaszają się w gazetach lekarze, którzy ?na telefon? wszywają. Ale to zdaje się naprawdę niewiele daje. Z własnych doświadczeń doradzałbym kontakt z Poradnią Odwykową, są naprawdę sensowne terapie. A AA żaden chcący wytrzeźwieć alkoholik nie ominie, bo to po prostu działa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hepik Re: ESPERAL! IP: *.visp.energis.pl 07.08.03, 20:14 Nic dodać nic ująć.A żeby pić dalej,każdy pretekst dobry. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aleks.z.deszczu Re: ESPERAL! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.03, 03:40 Gość portalu: hepik napisał(a): > Nic dodać nic ująć.A żeby pić dalej,każdy pretekst dobry. Mój znajomy zaszywał sie rok po roku. POtem przestał i nie chleje od 3 lat ponad. Wszelkie terapie i AA obsmiewał, więc mu prorokowałam, ze wczesniej czy później wypije. Ale widzę, ze on naprawdę zapomnial o czyms takim jak alkohol - żadne tam sny alkoholowe, ciągoty czy napięcie, gdy ktoś pije przy nim. Jak dla mnie niesamowite. A co do esperalu jeszcze - bardzo niebezpieczne, gdy ktoś ma ciągoty samobójcze... alex Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hepik Re: ESPERAL! IP: 62.29.232.* 08.08.03, 04:57 A może nie był alkoholikiem?A może jest wyjątkiem na skalę światową potwierdzającym regułę?Przy całej swojej wrażliwości Olu,ratowaniu potencjalnych samobójców,pisząc o swym znajomym,który za pomocą esperalu wyleczył się z alkoholizmu dajesz złudne nadzieje tym dla których każdy pretekst do nie zaprzestania picia jest dobry. Odpowiedz Link Zgłoś
witka6 Re: ESPERAL! 08.08.03, 07:10 Widzę że macie dużo więcej doświadczenia ode mnie. Może nie jest alkoholikiem? Może jest pijakiem? Może przesadzam? Gdzie biegnie ta granica? Odpowiedz Link Zgłoś
leonardo1 Re: ESPERAL! 08.08.03, 10:52 witka6 napisała: > Widzę że macie dużo więcej doświadczenia ode mnie. Może nie jest alkoholikiem? > Może jest pijakiem? Może przesadzam? Gdzie biegnie ta granica? Witko, dokładną granicę trudno wytyczyć. Ale powiem Ci jedno: jeśli człowiek zaczyna się zastanawiać, czy to jeszcze pijaństwo czy już alkoholizm (własny lub kogoś bliskiego), to w 999 przypadkach na 1000 jest alkoholizm. Generalnie wchodzenie w uzależnienie dzieli się na 4 fazy: picie towarzyskie, fazę ostrzegawczą, krytyczną i chroniczną. Gdy ja rozpocząłem terapię, okazało się, że mam już część objawów fazy chronicznej. A wcale nie jestem takim alkoholikiem z propagandowych czytanek ? zero awantur, dobra i świetnie płatna praca, fajna rodzina. Większość moich znajomych w ogóle nie wiedziała, że piję, bo wielu z nas-alkoholików wkłada mnóstwo wysiłku, by się zamaskować (to się fachowo nazywa system iluzji i zaprzeczeń). Czy Twój mąż potrafi wypić dwa kieliszki i ani jednego więcej? Czy zawsze po wypiciu pamięta, co się działo? Czy obiecuje sobie, że do określonej daty nie będzie pił? Czy zdarza mu się pić z rana albo przez parę dni z rzędu? Czy chowa się przed Tobą z piciem, albo wraca pijany, twierdząc, że wypił tylko jedno piwo? Czy zapija kace? Takie pytania można mnożyć, zaś określona odpowiedź na każde z nich wskazuje alkoholizm. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hepik Re:Początki są trudne-Leonardo IP: *.visp.energis.pl 08.08.03, 21:56 leonardo1 napisał: > witka6 napisała: > > > Widzę że macie dużo więcej doświadczenia ode mnie. Może nie jest > alkoholikiem? > > Może jest pijakiem? Może przesadzam? Gdzie biegnie ta granica? > > Witko, dokładną granicę trudno wytyczyć. Ale powiem Ci jedno: jeśli człowiek > zaczyna się zastanawiać, czy to jeszcze pijaństwo czy już alkoholizm (własny > lub kogoś bliskiego), to w 999 przypadkach na 1000 jest alkoholizm. > Generalnie wchodzenie w uzależnienie dzieli się na 4 fazy: picie towarzyskie, > fazę ostrzegawczą, krytyczną i chroniczną. Gdy ja rozpocząłem terapię, okazało > się, że mam już część objawów fazy chronicznej. A wcale nie jestem takim > alkoholikiem z propagandowych czytanek ? zero awantur, dobra i świetnie płatna > praca, fajna rodzina. Większość moich znajomych w ogóle nie wiedziała, że piję, > > bo wielu z nas-alkoholików wkłada mnóstwo wysiłku, by się zamaskować (to się > fachowo nazywa system iluzji i zaprzeczeń). > Czy Twój mąż potrafi wypić dwa kieliszki i ani jednego więcej? Czy zawsze po > wypiciu pamięta, co się działo? Czy obiecuje sobie, że do określonej daty nie > będzie pił? Czy zdarza mu się pić z rana albo przez parę dni z rzędu? Czy chowa > > się przed Tobą z piciem, albo wraca pijany, twierdząc, że wypił tylko jedno > piwo? Czy zapija kace? Takie pytania można mnożyć, zaś określona odpowiedź na > każde z nich wskazuje alkoholizm. Przepraszam ale tych parę zdań nie będzie z pewnością dla Ciebie miłe.Mam jednak nadzieję ,że zrozumiesz o co mi chodzi i to,że moje intencje są jak najlepsze .A wystą pię w roli mentora,czego strasznie nie lubię.Nie chcem ale muszem. W watku matyldy "alkoholik"piszesz ,że jesteś nowy na forum.I bardzo dobrze .Witamy na pokładzie.I zaraz zarzucasz paru osobom,że my o jakiejś stronie,że dziewczyna cierpi a my nie rzucamy się do pomocy i pocieszania.Przejdę do liczby pojedyńczej .Po pierwsze nie ma takiego obowiązku,by pomagać zwłaszcza pisząc byle co lub nie wiedząc o czym.Akurat ten post jest bardzo dramatyczny,dziewczyna bardzo młoda a ojciec kawał sk..na.Czasami takie wołania o pomoc muszą się odleżeć w naszej głowie.A czasami ktoś pisze takiego balona,ludziska się produkują,rzucają pomagać a biedaka nie ma.Poszedł se na piwo na przykład.Vide-wątek klienta,który raz skacze z wieżowca,potem imprezka,potem idzie się wieszać itd. Piszesz -jestem nowy.A może by pasowało trochę o sobie?Dla mnie by było tak trochę sympatyczniej.(Tak jak na terapi-mam trzydzieści parę lat,piję 12,od dwu tygodni jestem na terapi odwykowej,jest to moja pierwsza próba leczenia.)To tylko taki przykład ale możesz go wykorzystać i wstawić swoje dane.Sam jestem ciekaw w ilu momentach się pomyliłem albo czy cokolwiek się zgadza. I wiesz co mnie jeszcze niepokoi u Ciebie-piszesz ,że odnalazłeś się w fazie chronicznej,co prawda tylko w paru elementach ale ogólnie to nie jest z Ciebie taki wielki alkoholik-jesteś potulny jak aniołek,zero awantur,fajna rodzina,dobra praca,o Twoim uzależnieniu prawie nikt nie wie,ba nikt się nawet nie domyśla.A jedyny minus picia-to,że kiedyś się tam upiłeś-spadłeś z krzesła i się porzygałeś. To po jaką cholerę się leczysz jak ten alkohol w niczym ci praktycznie nie przeszkadza? CZy to nie nazywa się minimalizacja problemu.A może to też się da podciągnąć pod ten system iluzji i zaprzeczeń? Tak więc myślę Leonardo trochę pokory wobec alkoholu ale i problemów na tym forum nie zawadzi.Nie bądż aż taki książkowy i terapeutycznie poprawny, pisz o sobie i swoim problemie a może w ten sposób właśnie komuś pomożesz. I jeszcze jedna prośba -przeczytaj ze dwa razy zanim zaatakujesz w odpowiedzi,daj sobie czas na ochłonięcie.Wiem,że nie jest to dla Ciebie post przyjemny ale nikt nie obiecywał,że trzeźwienie zawsze będzie łatwe i przyjemne. I mam nadzieję ,że jeszcze się będziemy wirtualnie spotykać.POZDR. Odpowiedz Link Zgłoś
leonardo1 Re:Początki są trudne-Leonardo 12.08.03, 11:07 Gość portalu: hepik napisał(a): Przepraszam ale tych parę zdań nie będzie z pewnością dla Ciebie miłe.Mam > jednak nadzieję ,że zrozumiesz o co mi chodzi i to,że moje intencje są jak > najlepsze .A wystą pię w roli mentora,czego strasznie nie lubię.Nie chcem ale > muszem. > W watku matyldy "alkoholik"piszesz ,że jesteś nowy na forum.I bardzo > dobrze .Witamy na pokładzie.I zaraz zarzucasz paru osobom,że my o jakiejś > stronie,że dziewczyna cierpi a my nie rzucamy się do pomocy i > pocieszania.Przejdę do liczby pojedyńczej .Po pierwsze nie ma takiego > obowiązku,by pomagać zwłaszcza pisząc byle co lub nie wiedząc o czym.Akurat ten > > post jest bardzo dramatyczny,dziewczyna bardzo młoda a ojciec kawał > sk..na.Czasami takie wołania o pomoc muszą się odleżeć w naszej głowie.A > czasami ktoś pisze takiego balona,ludziska się produkują,rzucają pomagać a > biedaka nie ma.Poszedł se na piwo na przykład.Vide-wątek klienta,który raz > skacze z wieżowca,potem imprezka,potem idzie się wieszać itd. > Piszesz -jestem nowy.A może by pasowało trochę o sobie?Dla mnie by było tak > trochę sympatyczniej.(Tak jak na terapi-mam trzydzieści parę lat,piję 12,od dwu > > tygodni jestem na terapi odwykowej,jest to moja pierwsza próba leczenia.)To > tylko taki przykład ale możesz go wykorzystać i wstawić swoje dane.Sam jestem > ciekaw w ilu momentach się pomyliłem albo czy cokolwiek się zgadza. > I wiesz co mnie jeszcze niepokoi u Ciebie-piszesz ,że odnalazłeś się w fazie > chronicznej,co prawda tylko w paru elementach ale ogólnie to nie jest z Ciebie > taki wielki alkoholik-jesteś potulny jak aniołek,zero awantur,fajna > rodzina,dobra praca,o Twoim uzależnieniu prawie nikt nie wie,ba nikt się nawet > nie domyśla.A jedyny minus picia-to,że kiedyś się tam upiłeś-spadłeś z krzesła > i się porzygałeś. To po jaką cholerę się leczysz jak ten alkohol w niczym ci > praktycznie nie przeszkadza? CZy to nie nazywa się minimalizacja problemu.A > może to też się da podciągnąć pod ten system iluzji i zaprzeczeń? > Tak więc myślę Leonardo trochę pokory wobec alkoholu ale i problemów na tym > forum nie zawadzi.Nie bądż aż taki książkowy i terapeutycznie poprawny, pisz o > sobie i swoim problemie a może w ten sposób właśnie komuś pomożesz. > I jeszcze jedna prośba -przeczytaj ze dwa razy zanim zaatakujesz w > odpowiedzi,daj sobie czas na ochłonięcie.Wiem,że nie jest to dla Ciebie post > przyjemny ale nikt nie obiecywał,że trzeźwienie zawsze będzie łatwe i przyjemne > . > I mam nadzieję ,że jeszcze się będziemy wirtualnie spotykać.POZDR. Dzięki Ci za post. Fakt, może nieprzyjemny, ale pouczający. I, przynajmniej częściowo - sprawiedliwy. Rzeczywiście, jak cham ostatni, nie przedstawiłem się. Nadrabiam. Czterdzieści parę lat, z tego - ponad 25 ostrego picia (nie wnikam, kiedy dokładnie zacząłem być uzależniony). Od 2001: ostry zjazd w dół - ciągi, kliny, stany lękowe, popijanie w pracy itp. Dni, kiedy z powodu dygotu nie można wyjść z domu i dni, kiedy nie można się samodzielnie umyć ani zjeść. Maskowanie alkoholizmu depresją lękową i leczenie się na nią. Ultimatum od żony, ultimatum w pracy. Nie piję od 4,5 miesiąca, chodzę do poradni na terapię od przeszło trzech. ?Skoro wszyscy ci mówią, że jesteś pijany, połóż się spać - nawet, jeśli nic nie wypiłeś?, głosi porzekadło. Skoro mówisz, że brak mi pokory wobec alkoholu, to przyjmuję ten zarzut z pokorą, tym większą, że co jakiś czas stykam się z tym zarzutem - podczas terapii, mityngów. Mam z tym najwyraźniej kłopot, z którym do tej pory sobie nie poradziłem. Natomiast moje intencje były oczywiście inne. Nie pisałem o ?fajnej rodzinie i dobrej pracy? po to, by udawać, że nic się u mnie w życiu nie stało. Tylko dlatego, że jak obserwuję, niektóre osoby szukające na tym forum pomocy nie mogą uwolnić się od stereotypu: alkoholik=menel z flaszką autowidolu. I łudzą się, że skoro tak nie jest, to jeszcze nie ma problemu. Chciałem więc na własnym przykładzie pokazać, że z pozoru normalnie funkcjonujący facet może być okropnym alkoholikiem. Dla Ciebie, Hepik, to oczywiste, ale dla niektórych gości forum - wcale nie. Nie chciałem się mądrzyć, tylko pomóc; a że poruszam się jak słoń w składzie porcelany - wyszło inaczej. Jeszcze raz dzięki i pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hepik1 ReDo-Leonardo IP: *.visp.energis.pl 17.08.03, 20:59 Przez pierwsze dni sprawdzałem,a potem mi umknęła Twoja odpowiedź.Przez moment myślałem,że zrejterowałeś.Jestem naprawdę mile zaskoczony.Pierwszy okres najtrudniejszy ale jeśli Cię było stać na taką odpowiedź myślę,że będzie coraz lżej co nie znaczy łatwo.Właśnie dzisiaj na mitingu podsumowałem swoje pół roku i ostatnio wydawało się mi,że ten okres minął bezproblemowo ale dzisiaj przypomniałem sobie ,że kryzysy były a umysł ludzki szybko zapomina o chwilach złych.Mam nadzieję,że nie była to Twoja ostatnia wypowiedź na forum,informuj o swoim trzeźwieniu.Wiem ,że na takiego typu terapi jest spory odsetek rezygnujących w trakcie ale Ci ,którzy kończą mają bardzo dobre rokowania.Czego Ci życzę.Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
tomi7814 Re: 03.08.15, 19:22 witka6 napisała: > Widzę że macie dużo więcej doświadczenia ode mnie. Może nie jest alkoholikiem? > Może jest pijakiem? Może przesadzam? Gdzie biegnie ta granica? a mi lekarz z ogloszenia zaproponowal wszywke ktora niby bedzie dzialac 2 lata a nie rok,czy jest taka na tak dlugo czy poprostu chce mnie wydoic z kasy,jak myslicie? Odpowiedz Link Zgłoś
alex.z.deszczu Re: ESPERAL! 09.08.03, 19:04 Gość portalu: hepik napisał(a): > A może nie był alkoholikiem?A może jest wyjątkiem na skalę światową > potwierdzającym regułę?Przy całej swojej wrażliwości Olu,ratowaniu > potencjalnych samobójców,pisząc o swym znajomym,który za pomocą esperalu > wyleczył się z alkoholizmu dajesz złudne nadzieje tym dla których każdy > pretekst do nie zaprzestania picia jest dobry. Och nie, Hepiku. Źle mnie zrozumiałeś. Ja absolutnie nie wierze w leczenie esperalem. On nie wyleczył się esperalem wszak. Tylko chodziło mi o to, ze tak chlał, ze aż się zaszywał lat parę. A potem mu sie odechciało zaszywać i już. Nic nie zrobił mądrego ze sobą, a mu sie udaje. I naprawdę - zero ciągot - to widać. Alkoholikiem był stuprocentowym. Wiedzial o tym. Jeśli nie zaszył się `na zakładkę`, to wykorzystywał czas do nastepnego zaszycia, by sobie pochlać. Dzien w dzien chlał. I tak wysmiewał terapie i tych z AA. Cały czas mówi, ze oni są porąbani. Ja mysle, ze to facet taki troche psychopatyczny, zimny i że nawet nie umiałby słuchac ludzi na mitingu, a co dopiero mówić. Dziwię się dlatego, ze tak mu się udało, ale nie wiążę tego absolutnie z zaszywkami. On nie przebudowal swego świata, myslenia, był i jest potwornym egoistą, ale też nigdy nie dotknał dna i bólu picia. Tzn. niby dotknął, bo, np.tak się nawalił w czasie zaręczyn, że z gołym tyłkiem zasnął w domu narzeczonej w toalecie i do ślubu nie doszło. Ale jakoś go to nie obeszło. Dalej żłopał wóde. I taki kompletny niewrażliwiec któregos dnia postanawia nie chlac już i nie chleje. A tyle miał okazji. Mnie to bardzo dziwi i dlatego o tym opowiedziałam. Nie chciałabym być taką zimną rybą, ale bez wysiłku, skończyc z chlaniem - cazemu nie. A żłopał bardzo ostro kilkanaście lat. Ciekawy przypadek, jak dla mnie. alex Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Martyna Re: ESPERAL! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.03, 12:42 Esperal to tylko straszak ,moj maz jest zaszyty , ale pije nadal. Może przez pierwsze dni po tym zaszyciu nie pił ,ale poźniej przyzwyczajał organizm i teraz chla ile może .Tak że nawet nie namawiaj Go na zaszycie , jak sam tego nie chce , ON musi tego naprawde chciec ...a tak na marginesie , to przerabane jest zycie z takim kimś, wiem to dokładnie ..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja7 Re: ESPERAL! IP: 217.153.24.* 11.08.03, 13:50 Esperal to nawet nie straszak. Pytalam kilka osob, lekarzy z telefonow AA i poradni wszywajacych (adresy w GW). Jako ze producenci boja sie oskarzen o zabojstwo produkuja cos, co moze co najwyzej spoteguje kaca, ale nic wiecej (a szkoda!). Moj Gosciu zapil (no dobrze, 3 miesieczny) esperal pol litrem Finlandii solo. zyje, a co wiecej juz 'nawrocil' znajomego, dla ktorego to byl stoper. Osobiscie jestm przeciwna karze smierci i eutanazji, ale zaszywajacy sie podpisuja papiurek, ze to na ich wyrazne zyczenie. Moim zdaniem esperal powinien dzialac i zabijac drani, ktorzy zapijaja. Poza wszystkim to dawaloby jakis konkretny okres wytchnienia rodzinie alkoholika! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hepik Re: ESPERAL! IP: *.elsat.net.pl 12.08.03, 12:01 Sam esperal to jednak straszak.Zgadza się ,że zaszywają zamiast esperalu tabletkę z witaminami,bo w szczególnym przypadku zapicie esperalu może spowodować śmierć.Ale metod pozbycia się wszywki,zwłaszcza gdy w dawnych latach robiono to przymusowo(tak podobno bylo)-były dziesiątki,a sposoby na powolne zapijanie małymi dawkami aby w końcu się napić porządnie czy inne metody można usłyszeć od weteranów czy recydywistów przychodzących na swoje piąte i dziesiąte terapie.Osobiście uśmiech wywołało na mojej twarzy ostatnie zdanie w poście powyżej-"konkretny okres wytchnienia"biorąc pod uwagę delikwenta ,który nie żyje.Ale intencje Ja 7 rozumiem i to że jej do śmiechu nie jest.Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja7 Re: ESPERAL! IP: 217.153.24.* 12.08.03, 12:12 Chodzilo mi o to, ze gdyby esperal faktycznie zabijal, zaszyci alkoholicy by sie jednak bali zapijac (jak ten moj - 1/2 l wodki sam!, zaraz po tym, jak sie dowiedzial od kogos wtajemniczonego, ze esperal to jest placebo i nie umrze zapijajac) Pozbyc sie wszywki mozna w punktach zaszywania (rowniez jako usluga w domu pacjenta) - troche drozej niz zaszycie. Podobno istnieje grozba otorbienia sie wwszywki, ktora pod byle upadkiem moze peknac i zabic pijanego goscia. sek jednak w tym, ze kilku lekarzy w rozmowie ze mna powiedzialo mi , ze esperal nie zabija, tylko poteguje kaca. slowem nie jest zadnym wyjsciem w walce z choroba, ktora mozna zwalczyc TYLKO wola delikwenta. nie ma przebacz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hepik Re: ESPERAL! IP: *.visp.energis.pl 13.08.03, 22:39 Tu już faktycznie nic więcej dodać nie można a Twoja wiedza na ten temat jest kompletna.A pisząc o pozbywaniu miałem na myśli naprawdę stare czasy gdy był on wszywany przymusowo gdzieś pod łopatkę,usuwany przez usłużnych kolegów za pomocą widelców itp.Ale do rzeczy to nie ma nic,takie tylko dywagacje,w sumie bez sensu.Gabrysia mnie podłamała i tak mi smutno się zrobiło,i Wisła przegrała ech,życie:-)Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja7 Re: ESPERAL! IP: 217.153.24.* 14.08.03, 12:25 Nie martw sie, Wisla kiedys sie wykaze, chociaz nie wiem czy za naszego zycia:) Gabrysia Cie tak samo 'zainspirowala' jak swojego czasu Spachla (oj chlopcy chlopcy - i co wam po plaskich brzuchach? wysportowanych sylwetkach? niestety, wasze dzieci dorastaja i sprowadzaja was powoli do roli dziadkow - przygotujcie sie na to:))))))) Najbardziej mi sie podobal Linda w jakims bohomazie. wyjal sobie esperal i to samodzielnie widelcem. Moj Gosciu powiedzial, ze to mu zaimponowalo. wot psychika Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AA Re: ESPERAL! IP: *.telprojekt.pl 14.08.03, 15:04 Prawda jest taka że większość alkoholików skazana jest na zagładę.Zyją po to aby pić a życie bez alkoholu jest dla nich stanem nienormalnym.Jedyną nadzieją dla alkoholika jest odrodzić się na nowo.Odrodzić się na nowo jest bardzo łatwo wystaczy robić to co kiedyś się nie umiało robić i już.Kiedyś się piło dziś nie chce się pić.A później gdy powróci rozsądek to nie pije się nawet wtedy gdy się chce.aantoni Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hepik Re: Do ja7 IP: *.visp.energis.pl 17.08.03, 21:06 Wiesz,że dzisiaj dopiero sobie uświadomiłem o co chodziło z tą Szpachlą.Bo wcześniej myślałem o co chodzi.A dzisiaj sobie przypomniałem,że faktycznie coś kiedyś pisałem do niej ,że podoba mi się nick ale w jakim wątku i w jakim kontekscie do teraz nie potrafię sobie przypomnieć.I albo to objaw starzenia albo raczej ciągłego nie dokończonego trzeźwienia.Pamięć wraca bardzo długo i takie zaniki ciągle występują.Słyszałem to kiedyś od terapeuty a Ty mi to uświadomiłaś.Dzięki.Chyba jeszcze ze mną nie tak dobrze jak myślałem.Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja7 Re: Do ja7 IP: 217.153.24.* 18.08.03, 14:15 WIdzisz, Szpachle zapamietalam, bo w chwili, kiedy bylo mi strasznie ciezko i po raz pierwszy odwazylam sie zalozyc nowy watek, ona zmienila ton i meritum tegoz na jakies ckliwe posciki o niczym, podchwycone zapamietale przez Ciebie (m.in.), dlatego teraz Twoj pingpong z Gabrysiami (vel GabrysioBasia) mnie rozrzewnil. Oczywiscie, Nothing personal...:))) to bylo w bardzo zamierzchlej przeszlosci, przy przedostatnim zapiciu Goscia, czyli na poczatku czerwca. Masz prawo nie pamietac, bo nawet ja nie pamietam jaka wtedy byla pogoda. Wydaje mi sie ze byla zamiec sniezna, bloto na ulicach i huragan na podworku, ale prawdopodobnie bylo slonecznie i ladnie. Pozdrawiam Cie bardzo, trzymam kciuki za 24. Odpowiedz Link Zgłoś
hepik1 Re: Do ja7 19.08.03, 03:10 No coraz więcej sobie przypominam,chyba odszukam ten wątek.Ale czy tam nie bardziej zachwycony Stachu był a mnie nie podobały się zdrobnienia?Sprawdzimy.A z tą pamięcią to wcale nie do śmiechu.Niedziela .Miting.Na koniec prowadzący pyta mnie czy to ja nie powinienem być dzisiaj dyżurnym,bo tak miał zapisane.Zaprzeczam i zastanawiam się,skąd tam mogło się wziąc moje imię.Poniedziałek rano.Olśnienie .Qrna,przecież ja faktycznie się zgłaszałem,miałem z innej okazji być wcześniej,to kawę zaparzę.Zapomniałem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja7 Re: Do ja7 IP: 217.153.24.* 19.08.03, 10:05 chyba w tym roku w Duzym Formacie byl artykul o mozgu. Artykulu nie pamietam, ale byly tam 'skany' mozgu alkocholika z tygodniowa i potem z miesieczna trzezwoscia. Kolorami byly zaznaczone aktywne obszary. Roznica byla kolosalna. Po miesiacu uaktywnione byly cale polacie jeszcze martwe z tygodniowym licznikiem. Warto chyba o tym wiedziec: im masz dluzsza abstynencje, tym wiecej mozliwosci ma Twoj mozg. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hepik1 Re: Do ja7 IP: *.elsat.net.pl 19.08.03, 11:10 To po pół roku te obszary już powinne być wcale pokaźne.Tu umnie zaniki może występują z powodu demencji starczej albo Alhaizmera?To by było jeszcze gorsze.Bo faktycznie po co mi wtedy płaski brzuch?Dzisiaj wsiadłem do samochodu bez dokumentów.Zorientowałem się ,wróciłem do domu,z parapetu zabrałem klucz do pomieszczenia gosp.,wsiadłem do samochodu i zacząłem się zastanawiać po co go brałem,jeśli do niczego go nie potrzebuję.Czynności powtórzyłem i tym razem dokumenty już zabrałem.Wogóle kiepskie dni ostatnie,wkurza mnie wszystko i wszyscy a złośliwość rzeczy martwych nie zna granic.I o ile wiem co oznaczaję te objawy to nie potrafię zdiagnozować przyczyn ich powstania.Nie było kontaktu z alk.itpCzakam aż przejdzie udzielając się tutaj i na korcie i na rowerze.Nie użlam się ,tak tylko sobie piszę.Pocieszam się,że za niespełna dwa tygodnie o tej porze będę śmigał po Paryżu.Byle nie zapomnieć dokąd wrócić:)Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja7 Re: Do ja7 IP: 217.153.24.* 19.08.03, 14:08 ostatnie dni sa faktycznie jakies przesterowane. Mojemu pomaga cocacola, a mnie swiadomosc, ze udaje mu sie nie zapic. Z tym Paryzem uwazaj - oni tam ciagle strajkuja w muzeach! stresogenne zjawisko. pozdr ps. my juz w sobote jedziemy do lasu. chcialabym, po prostu lec gdzies na polanie w cieniu... gorzej jak bedzie lac Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hepik1 Re: Do ja7 IP: *.visp.energis.pl 19.08.03, 20:52 Jak będzię lać to chyba lepiej a nie gorzej.Przynajmniej dla mnie,egoista jestem.Co do samopoczucia to chyba coś jest w powietrzu czy cóś.Na rocznej grupie dzisiaj ani połowa stanu nie było,czyli nie wiadomo czy ktoś nie odpadł a z pozostałych 9 osób,tylko jedna w miarę pozytywnie nastawiona do rzeczywistości.Aaa,odświeżyłem sobie Twój wątek,może niezbyt dokładnie ale nic straconego.Jednak trochę racji i pamięci miałem,to nie ja i nie nadmiernie zachwycałem się szpachlą.Mogę przygotować dane;).Ale potwierdzeniem kłopotów z pamięcią był fakt,że Twoją osobę już tam poddałem swojej analizie a Ty napisałaś -"bingo"A teraz nawet tego nie kojarzyłem z Tobą.Z tego powodu niech Ci nie będzie przykro-to jest wada moich płatów.Coca cola-tu już też był taki wątek-uzależnienie od coca coli.Ale to mimo wszystko chyba lepsze uzależnienie.Pozdrów gościa ode mnie o ile Twoim zdaniem zasługuje.Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja7 Re: Do ja7 IP: 217.153.24.* 20.08.03, 10:59 bylabym niesamowicie zdziwiona, jeslibys mnie pamietal po tych prawie 3 miesiacach od konca watku. (a propos pamieci - rabnelam sie. zalozylam go w kwietniu, nie w czerwcu. Odswiezylam go sobie i faktycznie - Tys flirtowal tylko sporadycznie...:)) Goscia pozdrowie. zmienil sie - po tamtej kwietniowej zapitce, ktora rozpoczelam moj watek, zapil raz jednodniowo, kiedy wyjechalam na dwa dni za miasto (to zapicie 'objal' watek) i teraz trzydniowo. Poszedl z kumplem na pielgrzymke, ale kumpel sie spoznil. TE 3 dni. Teraz do mnie dotarlo, ze traktuje mnie i kumpla jak 'stopery'. Nie pije przy mnie, podejrzewam ze jesli jestesmy w jednym miescie, to tez nie pije. W kazdym razie nie przychodzi do domu pijany. Uczciwie trzeba mu przyznac - od kwietnia. wtedy faktycznie cos peklo. ALE TEZ (zeby nie bylo ze sie nie czepiam) nie pracuje nad soba, zarzucil mityngi, dzienniczek, o krokach w ogole nie ma mowy. Postanowilam nie przypominac mu o tym, ale czasami trudno mi jest wytrzymac (no i czasami cos chlapne...) Nie miotam sie za bardzo, bo widze, ze Gosciu zaczyna probowac zyc normalnie - szuka stalej pracy, mysli o zalozeniu sobie konta itd. Przy okazji nie ufam mu i mam caly czas wlaczona swiadomosc, ze kompletnie wyluzowac sie i nie myslec negatywnie moge tylko wtedy, kiedy jestesmy razem w domu. W pracy, zwlaszcza jesli nie mam z nim kontaktu (komorke posial po pijaku w czerwcu, a na nowa jesli nawet zarobil, to nie kupil, bo wakacje...) falami nachodza mnie zle mysli. Od tego chyba nie mozna sie uwolnic? To pewnie sprawa dot. innego - Stachowego watku - 'wspoluzaleznienie i krzywda', ale jak to rozwiazujesz Hepiku u siebie w domu? mam nadzieje ze pytanie nie za bardzo osobiste.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hepik1 Re: Do ja7 IP: *.visp.energis.pl 20.08.03, 22:56 No cóż,tak szczerze-to z zaleceniami terpeutycznymi u mnie nie najlepiej,ja raczej w tej kwestii bliże j Twojego Gościa jestem niż Twoich "poboznych" wyobrażeń jak to powinno wyglądać.Bo z dzienniczkiem już po dwu tygodniach terapi dziennej miałem kłopoty-po prostu jak każdy alkoholik nie potrafię wyrażać uczuć nawet na piśmie,nie mówiąc o rzeczywistości..Odrabiałem by nie podpaść,choć miałem świadomość że powinienem to robić dla siebie a nie dla kogoś.Na kolanie i hurtem.W sumie bez sensu.I to mi zostało do dzisiaj.Kroki- zostałem na pierwszym,ale w pełni się z nim utożsamiam.W przypływie czarnego humoru-mówię ,że to moje pierwsze trzeźwienie i na wszystko przyjdzie czas.Z tym ,że przerabianie ich dla samej statystyki a nie z wewnętrznej potrzeby też chyba mija się z celem.Mitingi -to owszem.Choć tylko raz w tygodniu i to w jednym miejscu co również jest błędem.Ale z nich coś dla siebie zawsze wyciągnę i większości przypadków wpływają kojąco.Najwięcej czerpię jednak z terapi pogłebionej,raz w tygodniu od czterech miesięcy.Teoretycznie więc wychodzi ,że robi mało ale narazie nawet to odnosi skutek taki ,że jestem trzeźwy .A mój sposób picia to nie były ciągi przeplatane okresami abstynencji ale picie codzienne od jednego,dwu piw dziennie poprzez bycie na całodziennym rauszu do picia do upicia i to tak przez ładnych parę lat.8?Coś koło tego.I czasami wydaje mi się ,że przy takim stylu trudniej później o wpadkę.Choć może to iracjonalne i nieprawdziwe.A kontroli z strony żony raczej nie było,przynajmniej mnie się tak wydaje,no może jakieś próby na początku,telefon właśnie,A niepokój myślę był i u niej,i i córy-np.gdy mówiłem,że wychodzę i zaraz wrócę czy przy wychodzeniu z psem na spacer.To jest nie do uniknięcia.A i to teraz już minęło(moim oczywiście zdaniem)Więc to czy Twoje postępowanie jest słuszne-nie wiem,to chyba bardzo indywidalna sprawa.Mnie by takie zachowanie jak Twoje denerwowało i gdyby było bardzo nachalne,mogłoby przynieść odwrotny skutek.Nie wykluczone jednak,że u Gościa oprócz irytacji jest i potrzeba właśnie takiej ingerencji.Może tak być.To chyba tyle na dziś.Nasze Orły wygrały z Estonią czy inną Łotwą,no nie z Estonia chyba jednak,choć w stylu kiepskim.Zawsze znajdzie się więc coś pozytywnego w tej szarzyźnie dnia codziennego.Poetycko mi się robi.Aha,(bez błędu tym razem,coś mi to forum daje- vide-Ona- Klub St.Byw-martwy zresztą)dzięki,za odpowiedź kol.gb,też bym to samo napisał,tylko "naprawdę "szkoda mi prądu.Mam nadzieję ,że w postanowieniu nie gadania wytrwam.Choć może kusić jakaś błyskotliwa:-)replika.Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hepik Re: Do ja7 IP: *.visp.energis.pl 21.08.03, 06:22 To co w nawiasie już nieaktualne.Jakąś siłę sprawczą posiadam?A tutaj fajny niszowy wątek sobie znaleźliśmy.Esperal;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja7 Re: Do ja7 IP: 217.153.24.* 21.08.03, 12:00 wlasnie, tez mi sie spodobal:) Z Estonia sobie z trudem poradzilismy, ale Gosciu twierdzi ze dalej (Szwecja? Łotwa?) nie bedzie lekko. Strasznie cenie Twoja dluga wypowiedz. co prawda caly czas nie wiem czy i jak wspiera/la Cie rodzina, ale jako ze mam teraz mily okres 'po rownym' a jeszcze w dodatku przed urlopem - nie dociekam za bardzo. (Tak zupelnie w nawiasie: Zauwazylam, ze to forum jest dla mnie (chyba dla wielu tez) forma mityngu nie ograniczona ramami czasu. Teraz np. jest mi w miare dobrze (oczywiscie z zapalonym czerwonym swiatlem przy najmniejszym szelescie), wiec nawet sie wypowiadam. Jak mi jest gorzej poprzestaje na czytaniu i to jest to. Nie wiem kto wymyslil internet i forum, ale to byl dobry pomysl mimo takich (pardon le mot) smurfow689 czy innych oszolomow.) pozdr, juz tylko poltora dzionka do urlopu !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hepik Re: Do ja7 IP: *.visp.energis.pl 21.08.03, 18:38 Myślę ,że ciekawe porównanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BYŁY BRYNOL Re: ESPERAL! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.03, 03:09 Powiem tak esperal to jak łańcuch dla psa, jak się zerwie to już nie wruci. Dobrze wychowany pies może ganiać bez łańcucha i nie ucieknie. 16 lat temu też się zastanawiałem wszyć nie wszyć ale stwierdziłem że jestem dobrze wychowanym psem i obyło się bez wszywania. Odpowiedz Link Zgłoś