Dodaj do ulubionych

Moralnosc...

17.12.07, 22:23
Nie napatoczyl mi sie ten watek, w ktorym gocha i magtomal
przekonywaly mnie o tym, ze one to nie musza patrzec do Wikipedii,
zeby pisac o moralnosci...!
Wiem o tym, bo takie osoby mierza moralnosc wlasna osoba...!
A na moj argument, ze to tylko dzieki religiom mamy moralnosc,
otrzymalem odpowiedz od gocharl (bo magtomal zawsze szybciej wysiada
kiedy nie ma argumentow), ze moralnosc istniala juz kiedys, dawno
temu...
Wiem o tym, ze mielismy sredniowieczna moralnosc i jeszcze duzo
wczesniej tez ona jakas tam byla... To co starczalo naszym
pra,pradziadkom nie wystarcza nam daleh - prawda...?
A...
Ps. To przyslowie polskie mowi: "Njagorszy ten Diabel, ktory sie
modli"
Obserwuj wątek
    • daleh Re: Moralnosc... 17.12.07, 22:33
      aaugustw...
      Wiem o tym, ze mielismy sredniowieczna moralnosc i jeszcze duzo
      wczesniej tez ona jakas tam byla... To co starczalo naszym
      pra,pradziadkom nie wystarcza nam daleh - prawda...?
      ------------------------------------------
      A kto ksztaltowal nasza moralnosc jesli nie nasi pradziadowie.Wraz
      z rozwojem naszej cywilizacji stajemy sie coraz bardziej amoralni.
      Liberalne spoleczenstwo coraz bardziej oddala sie od jakichkolwiek norm.Sluby
      pedalow i lesbijek sa norma w niektorych panstwach wiec o jakiej moralnosci
      mowa.Pod szumnym haslem TOLERANCJA zaczynaja sie ukrywac pedofile.Dokad zmierzamy???
      • aaugustw Re: Moralnosc... 17.12.07, 22:38
        daleh napisał:
        > A kto ksztaltowal nasza moralnosc jesli nie nasi pradziadowie.Wraz
        > z rozwojem naszej cywilizacji stajemy sie coraz bardziej amoralni.
        > Liberalne spoleczenstwo coraz bardziej oddala sie od jakichkolwiek
        norm.Sluby pedalow i lesbijek sa norma w niektorych panstwach wiec o
        jakiej moralnosci mowa.Pod szumnym haslem TOLERANCJA zaczynaja sie
        ukrywac pedofile.Dokad zmierzamy???
        ___________________________________________________________.
        Musze konczyc, bo zaraz wylece razem z kompem przez okno...!
        Dobranoc - do jutra...!
        A...
        Ps. Wybieram "niemoralnosc"...! ;-))
        • daleh Re: Moralnosc... 17.12.07, 22:41
          aaugustw...
          Musze konczyc, bo zaraz wylece razem z kompem przez okno...!
          Dobranoc - do jutra...!
          A...
          Ps. Wybieram "niemoralnosc"...! ;-))
          ---------------------------------------------
          Auguscie dotychczas to inni wypadali z kompem przez okno przy Twojej wspolpracy...
          Co sie dzieje przyjacielu...
          • aaugustw Re: Moralnosc... 18.12.07, 10:41
            daleh napisał:
            > Auguscie dotychczas to inni wypadali z kompem przez okno przy
            Twojej wspolpracy
            > ...
            > Co sie dzieje przyjacielu...
            __________________________________________________________.
            Obowiazki malzenskie i rodzinne... - Slyszal cos o tym...!?
            A...
      • tenjaras Re: Moralnosc... 18.12.07, 11:21
        > A kto ksztaltowal nasza moralnosc jesli nie nasi pradziadowie.Wraz
        > z rozwojem naszej cywilizacji stajemy sie coraz bardziej amoralni.

        to prawda, że mamy jakieś korzenie kulturowe, ale nie stajemy się
        coraz bardziej amoralni, stajemy się coraz bardziej świadomi
        moralności, stąd lepiej wiemy, czego nie chcemy robić i nie robimy,
        bądź robimy, a wtedy popadamy w rozczulanie się nad sobą lub
        naprawiamy błędy i nie wracamy do nieprzyjemnych nam zachowań,
        pamiętając, że to co dla nas samych nieprzyjemne, niekoniecznie
        będzie takim dla innych
    • drak02 Re: Moralnosc... 18.12.07, 13:57
      Nie ma żadnych dowodów świadczacych o tym że człowiek religijny i
      wierzacy jest bardziej moralny od niewierzacego.
      Sa natomiats dowody na to , że religijni i wierzacy ludzie w imie
      swojej religii sis swojego Boga wszczynali religijne wojny i
      mordowali się nawzajem z modlitwą na ustach.
      Zasady morane są uniwersalne i mogą swobodnie funkcjonować bez
      odwoływania się do jakiejkoolwiek siły wyższej i jakiejkolwiek
      religii.
      • daleh Re: Moralnosc... 18.12.07, 14:26
        drak...
        Zasady morane są uniwersalne i mogą swobodnie funkcjonować bez
        odwoływania się do jakiejkoolwiek siły wyższej i jakiejkolwiek
        religii.
        ---------------------------------------
        Nikt normalny tego nie kwestionuje.Ale wszelkie zasady moralne wywodza sie od
        dekalogu.Co nie oznacza ze nie jest uniwersalny.Poniewaz kto przestrzega zasad w
        nim zawartych nie musi byc wierzacym aby byc wzorem dla innych.Nasza cywilizacja
        oparta jest na religi.Faktem jest ze dla mlodego pokolenia zwiazki z religia
        wynikaja bardziej z tradycji jak z potrzeby wiary.Rowniez autorytety
        wymarly wiec na czym dzis mozna opierac moralnosc...
        • drak02 Re: Moralnosc... 18.12.07, 14:45
          daleh napisał:
          > Nikt normalny tego nie kwestionuje.Ale wszelkie zasady moralne
          wywodza sie od
          > dekalogu.Co nie oznacza ze nie jest uniwersalny.Poniewaz kto
          przestrzega zasad
          > w
          > nim zawartych nie musi byc wierzacym aby byc wzorem dla
          innych.Nasza cywilizacj
          > a
          > oparta jest na religi.Faktem jest ze dla mlodego pokolenia zwiazki
          z religia
          > wynikaja bardziej z tradycji jak z potrzeby wiary.Rowniez
          autorytety
          > wymarly wiec na czym dzis mozna opierac moralnosc...

          ZAsady moralne sa znacznie starsze niż dekalog. Istnieją i istniały
          prymitywne plemiona które nigdy nie słyszały o delakogu i
          przestrzegają zasad moralnych. Nasza cywilizacja jest oparta na
          religii ale to wcale nie świadczy o tym że jest bardziej moralna od
          takiej która nie byłaby oparta na religii. Czy to przypadkiem nie
          Bóg (który w starym testamencie wystepuje jaki obsesyjny paranoik i
          psychopata) nakazywał ludowi swemu mordować tych wszystkich którzy
          mieli pecha i nie nalezeli do grupy wybrańców.
          • aaugustw Re: Moralnosc... 18.12.07, 15:08
            drak02 napisał:
            > ZAsady moralne sa znacznie starsze niż dekalog. Istnieją i
            istniały prymitywne plemiona które nigdy nie słyszały o delakogu i
            > przestrzegają zasad moralnych.
            - - - - - - - - - - - - - - - -
            Tak. Oni w swej grupce mieli swoje zasady moralne, ale bron
            mnie Panie Boze, jezeli by sie tam zaplatal jaki przygodny
            wedrowiec, to bylaby draka... - Kociolek z wrzatkiem juz czekal...
            _____________________________________________________.
            drak02 napisał dalej:
            > Nasza cywilizacja jest oparta na religii ale to wcale
            nie świadczy o tym że jest bardziej moralna od
            takiej która nie byłaby oparta na religii...
            - - - - - - - - -
            A znasz taka, ze tak "gdybasz"...!?
            Przeciez Ustawy i Prawo nie sa zwiazane z moralnoscia...!
            ________________________________________________________.
            drak02 napisał dalej:
            > Czy to przypadkiem nie Bóg (który w starym testamencie
            wystepuje jaki obsesyjny paranoik i psychopata) nakazywał
            ludowi swemu mordować tych wszystkich którzy mieli pecha
            i nie nalezeli do grupy wybrańców...
            - - - - - -
            ???? :-() ??? - Spytaj o to Zydkow...
            Ja zawdzieczam swoja trzezwosc nie konkretnej religii,
            lecz temu uniwersalnemu Programowi AA wraz z jego uniwersalna Sila
            Wyzsza...!
            A... ;-))
            • drak02 Re: Moralnosc... 18.12.07, 15:23
              August, rozumiem że twoja siła wyższa jest wyjątkowa- zajmuje się
              ekslusywnie tylko Tobą i twoim trzeźwieniem.
              (Jak to dobrze, że mnie ignoruje.)
              Zastanwaiam się o czym bedziesz pisał na forum jak zabraknie Ci
              rozpaczliwych refelsji na dany dzień. Domyślam się że nawet księga
              AA ma swoje ograniczenia i wcześniej czy później zabraknie Ci
              złotych myśli.
              Chyba , że Cię nie doceniam i następnym stopniem wtajemniczenia
              będzie płodzenie własnych refleksji, przed czym mam nadzieję uchroni
              nas jakas inna siła wyższa.


              • aaugustw Re: Moralnosc... 18.12.07, 15:37
                drak02 napisał:
                > August, rozumiem że twoja siła wyższa jest wyjątkowa- zajmuje się
                > ekslusywnie tylko Tobą i twoim trzeźwieniem. (Jak to dobrze, że
                mnie ignoruje.) Zastanwaiam się o czym bedziesz pisał na forum jak
                zabraknie Ci rozpaczliwych refelsji na dany dzień. Domyślam się że
                nawet księga AA ma swoje ograniczenia i wcześniej czy później
                zabraknie Ci złotych myśli. Chyba, że Cię nie doceniam i następnym
                stopniem wtajemniczenia będzie płodzenie własnych refleksji, przed
                czym mam nadzieję uchroni nas jakas inna siła wyższa.
                ____________________________________________________.
                ;-))) Ale sie zapultales drak...
                Nawiazujac do twojej wypowiedzi sprobuje ci pare tych
                "zawilych" dla ciebie spraw, wyjasnic... ;-))
                Moja Siła Wyższa jest moja Sila taka, jak ja ja pojmuje,
                (ale ty tego i tak nie pojmujesz...!) ;-))
                Martwisz sie potem, co ja bede pisal jak zabraknie Refleksji...
                Otoz, zanim zabraknie refleksji, predzej nas zabraknie...!
                (z refleksjami jest tak jak z Biblia, z kazdym nowym
                czytaniem ich cos nowego dowiadujesz sie z nich o sobie, ale
                ty i tu nie jestes w stanie tego polapac, bo ich nie czytasz!);-))
                Potem jeszcze twierdzisz, ze, (cyt.): "księga AA ma swoje
                ograniczenia..." - To tak, jakbys powiedzial (filozoficznie),
                ze ten swiat ma swoje ograniczenia...
                A... ;-))
            • drak02 Re: Moralnosc... 18.12.07, 16:07
              August, dziekuję uprzejmie za wyjaśnienia, niestety nie studiuje
              wielkiej ksiegi a biblia mnie przeraża- nie lubię czytać o przykrych
              i tragicznych rzeczach.
              Przyznaje równiez szczerze że moja cisnota umysłowa nie pozwala mi
              dojrzeć głębi i mądrości zawartej w wielkiej księdze, wiem jak dużo
              tracę, bardzo nad tym boleję. Nie jest mi dana łaska wiary i
              łaska zrozumienia prawd płynących z wielkiej księgi AA. Czuje się
              przez to fatalnie i nie potrafie wykrzesać z siebie nawet odrobiny
              radości i nadzieji. To jest tym bardziej smutne, że wszak idą
              święta. Życzę wesołych świąt i urodzajnych w reflseksje dni ,
              tygodni i miesięcy :)
              • aaugustw Re: Moralnosc... 18.12.07, 16:31
                drak02 napisał:
                > Przyznaje szczerze że moja cisnota umysłowa nie pozwala mi
                > dojrzeć głębi i mądrości zawartej w wielkiej księdze, wiem
                jak dużo tracę...
                ________________________________________________________.
                Nie przejmuj sie drak, nic na to nie poradzisz, takim sie
                juz urodziles i nie zmienisz tego... - Najwazniejsze, ze
                jestes zdrowy fizycznie...!
                A... ;-))
              • tenjaras Re: Moralnosc... 20.12.07, 16:22
                > Nie jest mi dana łaska wiary i
                > łaska zrozumienia prawd płynących z wielkiej księgi AA.

                manifestowanie nieuczciwości wobec Augusta, odczytuję, na tym forum,
                jako manifestowanie uczciwości wobec jego oponentów, znowu jakichś
                innych ludzi, nie siebie

                trudno zachować uczciwość wobec samego siebie...
          • daleh Re: Moralnosc... 18.12.07, 15:12
            drak...
            ZAsady moralne sa znacznie starsze niż dekalog. Istnieją i istniały
            prymitywne plemiona które nigdy nie słyszały o delakogu i
            przestrzegają zasad moralnych. Nasza cywilizacja jest oparta na
            religii ale to wcale nie świadczy o tym że jest bardziej moralna od
            takiej która nie byłaby oparta na religii.
            ------------------------------------------------------
            My chyba sie nie rozumiemy.Nie twierdze ze zasady moralne powstaly wraz z
            dekalogiem.Juz ludy pierwotne musialy miec jakis ogolny zbior zasad ktore mozemy
            okreslic moralnymi.Inaczej watpie aby zdolaly przetrwac.
            • drak02 Re: Moralnosc... 18.12.07, 15:26
              Zasady moralne są ściśle zwazane z altruizmem. A altruizm jest czyms
              co gatunek ludzki wytworzył na drodze ewolucji. Widocznie ta cecha
              jest ważna dla przetrwania gatunku.
              ZAsady moralne pojawiają się niezależnie od religii, są związane z
              naszym człowieczeństwem.
              • daleh Re: Moralnosc... 18.12.07, 15:32
                drak...
                Zasady moralne są ściśle zwazane z altruizmem. A altruizm jest czyms
                co gatunek ludzki wytworzył na drodze ewolucji. Widocznie ta cecha
                jest ważna dla przetrwania gatunku.
                --------------------------------------
                Na dzis wyglada na to ,ze jezeli w pore nie zawrocimy z tego kierunku,
                To moze oznaczac koniec naszej cywilizacji,a przynajmniej takiej jaka znamy...
                • aaugustw Re: Moralnosc... 18.12.07, 15:51
                  daleh napisał:
                  > Na dzis wyglada na to ,ze jezeli w pore nie zawrocimy z tego
                  kierunku, To moze oznaczac koniec naszej cywilizacji...
                  ______________________________________________________.
                  Albo koniec twojej trzezwosci...!
                  Widze, ze ty masz tendencje do tego, aby wyreczac Boga
                  z tego co on dalej zamierza z nami (i z tym swiatem) zrobic...!
                  A...
                  • daleh Re: Moralnosc... 18.12.07, 16:11
                    aaugustw...
                    Albo koniec twojej trzezwosci...!
                    Widze, ze ty masz tendencje do tego, aby wyreczac Boga
                    z tego co on dalej zamierza z nami (i z tym swiatem) zrobic...!
                    -----------------------------------------------------
                    Auguscie wiekszosc zycia przechlales i te pozostale lata poswiecasz
                    na swoje trzezwienie.Nie potrafisz sie rozstac z gorzala ,bo jest Ci niezbedna
                    do zycia.Ja ten czas wykorzystuje na zycie.Mam rozne zainteresowania i teraz mam
                    czas aby sie na tym skupic...
                    • aaugustw Re: Moralnosc... 18.12.07, 16:33
                      daleh napisał:
                      > Mam rozne zainteresowania i teraz mam czas aby sie na tym skupic...
                      ________________.
                      Kiedy zaczniesz!?
                      A... ;-))
              • aaugustw Re: Moralnosc... 18.12.07, 15:54
                drak02 napisał:
                > ZAsady moralne pojawiają się niezależnie od religii,
                są związane z naszym człowieczeństwem.
                ____________________________________________________.
                Jezeli tak to jest, to musza sie one pojawiac z rana,
                bo wieczorem, kiedy slonce zachodzi - one znikaja...! :-((
                A... ;-))
        • aaugustw Re: Moralnosc... 18.12.07, 14:58
          daleh napisał:
          > ... wszelkie zasady moralne wywodza sie od dekalogu.
          Co nie oznacza ze nie jest uniwersalny.Poniewaz kto
          przestrzega zasad w nim zawartych nie musi byc wierzacym...
          _________________________________________________________.
          Daleh, gdybys ty zrozumial to co teraz napisales...! :-\
          Przypomina mi to tych, ktorzy tu pilnie czytaja te
          wypowiedzi, nie chodza na Mityngi AA, ale siedza za
          naroznikiem muru, czekajac na odpowiedni moment, aby
          zaszczekac...! ;-))
          Oni tez twierdza, ze nie musza chodzic na Mityngi aby
          zyc w abstynencji, ale pilnie siedza tu za tym węgłem...
          Nie martw sie, oni takze nie wiedza o tym, ze wlasnie
          z tych religii i tych uniwersalnych pojec duchowych
          czerpia te swoja moralnosc (trzezwienie), obojetne
          przy tym, czy taki nazywa sie Iwan, czy pogan...
          A... ;-))
          • daleh Re: Moralnosc... 18.12.07, 15:26
            aaugustw...
            Daleh, gdybys ty zrozumial to co teraz napisales...! :-\
            Przypomina mi to tych, ktorzy tu pilnie czytaja te
            wypowiedzi, nie chodza na Mityngi AA, ale siedza za
            naroznikiem muru, czekajac na odpowiedni moment, aby
            zaszczekac...! ;-))
            Oni tez twierdza, ze nie musza chodzic na Mityngi aby
            zyc w abstynencji, ale pilnie siedza tu za tym węgłem...
            Nie martw sie, oni takze nie wiedza o tym, ze wlasnie
            z tych religii i tych uniwersalnych pojec duchowych
            czerpia te swoja moralnosc (trzezwienie), obojetne
            przy tym, czy taki nazywa sie Iwan, czy pogan...
            ----------------------------------------------------
            August ech... Czy czlowiek uczciwy,uczynny ,ktory nie przejdzie obojetnie obok
            czlowieka potrzebujacego a uchodzacy za ateiste nie ma wiecej plusow u Boga,jak
            ten klepiacy w kolko zdrowaski,zegnajacy sie przed kazda figurka,a po skonczeniu
            pokazu bogobojnosci staje sie diablem wcielonym.Teraz Ty Auguscie Wspanialy
            porownaj swoje chamskie zachowanie na tym forum,a jak w zyciu to nie wiem i nie
            bede ocenial,
            z tymi ktorych krytykujesz ze olewaja takie zycie jak ty prowadzisz.
            Co osiagnales przez to ze nie pijesz?Rozwoj duchowy boze ty to widzisz i nie
            grzmisz...
            • aaugustw Re: Moralnosc... 18.12.07, 15:44
              daleh napisał:
              > August ech... Czy czlowiek uczciwy,uczynny ,ktory nie przejdzie
              obojetnie obok czlowieka potrzebujacego a uchodzacy za ateiste nie
              ma wiecej plusow u Boga,jak ten klepiacy w kolko zdrowaski...
              - - - - - - - - - - - - - -
              Osobiscie staram sie byc dobrym chrzescijaninem w zyciu prywatnym,
              a nie czlowiekiem "religijnym"...
              ______________________________________________________.
              daleh napisał dalej:
              > Teraz Ty Auguscie Wspanialy porownaj swoje chamskie
              zachowanie na tym forum, ... z tymi ktorych krytykujesz
              ze olewaja takie zycie jak ty prowadzisz.
              > Co osiagnales przez to ze nie pijesz?Rozwoj duchowy
              boze ty to widzisz i nie grzmisz...
              - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              daleh, Boze piszemy z duzej litery.
              Ja nie krytykuje ich zycia, lecz odkrywam ich deficyty
              moralne i duchowe... - Czyli ich nietrzezwosc...!
              (a´propos; Tobie pokazalem juz trzy takie glowne wady...
              Religijny czlowiek nazywa to grzechami ciezkimi...!).
              A... ;-))
              • daleh Re: Moralnosc... 18.12.07, 16:04
                aaugustw...
                daleh, Boze piszemy z duzej litery.
                Ja nie krytykuje ich zycia, lecz odkrywam ich deficyty
                moralne i duchowe... - Czyli ich nietrzezwosc...!
                (a´propos; Tobie pokazalem juz trzy takie glowne wady...
                Religijny czlowiek nazywa to grzechami ciezkimi...!).
                -------------------------------------
                boze... to powiedzenie i nie ma nic wspolnego ze wzywaniem Boga...
                Auguscie nie jestes bozkiem abys ocenial kto grzeszy,moze komus sponsorujesz to
                mozesz taki kit sprzedawac...
                Ty probujesz w brudnych buciorach pchac sie w cudze zycie.Ci ze Swiadkow Jahwe
                probowali wielokrotnie mnie przekonac,abym wstapil do ich sekty.Zawsze chetnie z
                nimi rozmawiam,choc sie nie zgadzam z nimi.Chetnie bo to mili kulturalni mlodzi
                ludzie.Gdybys Ty na swoim przykladzie prezentowal jak bardzo sie zminiles,ze
                szanujesz ludzi,jestes tolerancyjny itd.To wzbudzalbys sympatie u ludzi choc sie
                z Toba by nie zgadzali.A Ty prowadzisz inkwizycje,straszysz ludzi pieklem.Epoki
                Ci sie pomylily czy tez zyjesz w innym swiecie ,co bardziej prawdopodobne...
        • gocharl Re: Moralnosc... 18.12.07, 17:09
          daleh napisał:
          Ale wszelkie zasady moralne wywodza sie od
          > dekalogu.

          A dekalog skąd? od Jezusa?...bo tak mówi Biblia?...to właśnie
          religie pochodne chrześcijaństwu uznają Biblię za świętą księgę,
          która jest w ich przekonaniu drogowskazem w kwestii
          moralności....ale to nie jest dowód na to,że na górze Synaj została
          odczytana „złota reguła”wymyślona przez Jezusa...przecież Konfucjusz
          wyprzedził Jezusa z tą "złotą regułą" o jakieś 500 lat... to co
          głosił Jezus w I w. n.e., a co później przerodziło się w podstawowe
          nauki chrześcijańskie nie było w tym okresie nowatorskie... i
          Sokrates nie znał Jezusa a wiedział,że człowiek jest duszą, która po
          śmierci wraca tam, gdzie jego bogowie…. był nazywany nauczycielem
          ludzkości...więc kto pierwszy zaszczepił moralność?

          I żeby było jasne...nie jestem przeciwniczką dekalogu...wręcz
          przeciwnie...poza jednym przykazaniem...

          Pozdrawiam Gocha
          • daleh Re: Moralnosc... 18.12.07, 17:22
            gocharl...
            A dekalog skąd? od Jezusa?...bo tak mówi Biblia?...to właśnie
            religie pochodne chrześcijaństwu uznają Biblię za świętą księgę,
            która jest w ich przekonaniu drogowskazem w kwestii
            moralności....ale to nie jest dowód na to,że na górze Synaj została
            odczytana „złota reguła”wymyślona przez Jezusa...przecież Konfucjusz
            ----------------------------------------------
            Gosia koncz wstydu oszczedz...Jezus-Dekalog???
            • gocharl Re: Moralnosc... 18.12.07, 20:16
              daleh napisał:
              > Gosia koncz wstydu oszczedz...Jezus-Dekalog???


              Tak Jezus – Dekalog...skrót myślowy...mój…dokładnie wiem,że autorem
              Dekalogu jest Bóg...pisząc to co napisałam myślałam o kazaniu Jezusa
              na górze Synaj...może nie dokładnie to ujęłam...mój
              błąd...przepraszam...ale ja mam w głowie słowa Jezusa : „Jeżeli Mnie
              miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania”

              Ale i tak do końca nie jestem pewna jak brzmią te Prawa, , które Bóg
              nadał Izraelitom na górze Synaj... a co z prawami Hammurabiego ?
              przecież to on spisał on kodeks praw i przepisów przypominający w
              swojej treści Boży Dekalog.

              Tak czy inaczej w dalszym ciągu uważam,że moralność nie jest zależna
              i utożsamiana z jakąkolwiek religią…


              Pozdrawiam Gocha
              • aaugustw Re: Moralnosc... 18.12.07, 20:21
                gocharl napisała:
                > Tak czy inaczej w dalszym ciągu uważam,że moralność nie jest
                zależna i utożsamiana z jakąkolwiek religią…
                > Pozdrawiam Gocha
                ____________________________________________________________________.
                Wojowniczka z Ciebie... - Najwazniejsze, ze Ty wiesz czego chcesz...!
                Pozdrawiam: A... ;-))
                • gocharl Re: Moralnosc... 18.12.07, 20:23
                  aaugustw napisał: > Wojowniczka z Ciebie...

                  Ale nie większa od Ciebie,prawda?

                  Pozdrawiam Gocha

              • daleh Re: Moralnosc... 18.12.07, 20:23
                gocharl...
                Tak czy inaczej w dalszym ciągu uważam,że moralność nie jest zależna
                i utożsamiana z jakąkolwiek religią…
                ---------------------------------------------
                Moralnosc napewno nie jest zalezna od religi,ludzie przestrzegaja zasad
                moralnych lub nie i nie ma to znaczenia w co wierza.
                A nasza tozsamosc europejska a co za tym idzie z czego sie wziela jesli nie jest
                wzorowana na dekalogu...
                • gocharl Re: Moralnosc... 18.12.07, 22:00
                  daleh napisał:
                  > A nasza tozsamosc europejska a co za tym idzie z czego sie wziela
                  jesli nie jes
                  > t
                  > wzorowana na dekalogu...




                  Z innych cywilizacji,które w jakiś sposób oddziałowywały na
                  Europę...ale ok....masz rację...w większości oparte były na
                  tradycjach chrześcijańskich...a tak w kwestii tożsamości
                  europejskiej....chyba nie ma czegoś takiego....tożsamość związana
                  jest z daną narodowością...jesteś Europejczykiem bo jesteś
                  Polakiem ...jam Europejka bo Polka...nie można być Europejczykiem
                  bez swojej ojczyzny,a więc tożsamość europejska tak naprawdę to
                  przynależność do kraju leżącego w Europie....dokładniej do obywatela
                  danego kraju europejskiego....

                  Pozdrawiam Gocha
                  • daleh Re: Moralnosc... 18.12.07, 22:12
                    gocharl...
                    a więc tożsamość europejska tak naprawdę to
                    przynależność do kraju leżącego w Europie....dokładniej do obywatela
                    danego kraju europejskiego....
                    -------------------------------------
                    Nie ma znaczenia w ktorym kraju mieszkasz normy moralne ,a co za tym idzie i
                    prawodawsto jest zblizone ,a w wielu punktach identyczne.
                    Dopiero od niedawna liberalizacja prawa spowodowala wieksze roznice miedzy
                    panstwami.Sluby homoseksualistow i lesbijek,sa bardzo odlegle od moralnosci
                    jakiejkolwiek ze znanych cywilizacji.Dzialy sie w histori takie rzeczy ale nie
                    byly usankcjonowane prawem...
                    • gocharl Re: Moralnosc... 18.12.07, 22:40
                      daleh napisał:
                      Sluby homoseksualistow i lesbijek,sa bardzo odlegle od moralnosci
                      > jakiejkolwiek ze znanych cywilizacji

                      Tu pełna zgoda....wszystko się zmienia...Malta nazwana jako ostatni
                      bastion katolicyzmu...w sybiozie żyje kościół z państwem...zakaz
                      aborcji..zakaz rozwodów ....i dzięki a może przez ? wstąpienie do
                      Unii nastąpił olbrzymi liberalizm....pełna tolerancja...pozbawiona
                      chrześcijańskich tradycji...

                      Pozdrawiam Gocha

                      Ps.mój limit grudniowego siedzenia na forum się skończył:)..a tak
                      poważnie..wpadam tu między jedną a drugą księgą finansową nad którą
                      się męczę ...ale koniec!...księgi podliczone..finito...teraz
                      odpoczywam od wsiech:)
                      • aaugustw Re: Moralnosc... 19.12.07, 15:31
                        gocharl napisała:
                        > ...a tak poważnie..wpadam tu między jedną a drugą księgą
                        finansową nad którą się męczę ...ale koniec!...księgi
                        podliczone..finito...teraz odpoczywam od wsiech:)
                        _______________________________________________.
                        U Ciebie moze i te "Ksiegi" graja na "zero", ale
                        u mnie jestes dalej na minusie, jezeli chodzi o
                        te Wielka Ksiege (czyt. Biblie). Napisalas nam
                        tu nieprawde i myslisz, ze mi sie tu wymigasz...! ;-))
                        (gloszenie nieprawdy, szkodzi prawdzie a wtedy
                        ja nie potrafie siedziec cicho, mimo, ze naprawde
                        chcialem sprobowac przymknac na to moje oczy - nie moge...!).
                        Jezus nie glosil swego Kazania ani o Dekalogu, czyli
                        przykazaniach Boga, ktore otrzymal Mojzesz na Gorze Synaj,
                        ani nie glosil tego Kazania na Gorze Synaj, kiedy mowil
                        o swoich naukach (czyt. swoich przykazaniach, ktore
                        zakonczyly sie tym slynnym apogeum w postaci modlitwy
                        "Ojcze Nasz").
                        Ale nie bylo to na Gorze Synaj, ktora lezy w Egipciez,
                        lecz na polnocy Izraela, na wzgorzu...
                        A... ;-))

                        • daleh Re: Moralnosc... 19.12.07, 15:49
                          aaugustw...
                          Ale nie bylo to na Gorze Synaj, ktora lezy w Egipciez,
                          lecz na polnocy Izraela, na wzgorzu...
                          .......................
                          Co dalej? Pytam serio...
                          • aaugustw Re: Moralnosc... 19.12.07, 16:34
                            daleh napisał:

                            > aaugustw...
                            > Ale nie bylo to na Gorze Synaj, ktora lezy w Egipciez,
                            > lecz na polnocy Izraela, na wzgorzu...
                            > .......................
                            > Co dalej? Pytam serio...
                            ______________________________________________________.
                            Nie wiem o co Ci chodzi...? - przeciez opisalem dalej !
                            Jezeli chodzi Tobie o to wzgorze galilejskie na ktorym
                            Jezus glosi swoje nauki (przykazania), to Ewangelista
                            nie mowi, na ktorym konkretnie wzorzu sie to dzieje...
                            Jako miejsce przepowiadania Jezusa jest ono po prostu
                            "gora" - nowym Synajem. Jest to miejsce (wynioslosc)
                            polozona na polnoc od jeziora Genezaret...
                            A...
              • ela_102 Re: Moralnosc... 18.12.07, 20:27
                Jestem pewna...ze człowiek który pisze ze "nikogo nie krzywdzi" i
                życzy sobie aby jego również nie krzywdzono..., ma bardzo daleko do
                jakiejkolwiek moralnosci...
                szukaj jej w sobie a nie na górze Synaj...
                jakby co nie bede odpowiadać...
                tak tylko zwracam uwage na coś co mna wręcz poruszylo..
                ze dekalog mozna przyjąć..pod pewnymi warunkami...
                jak i to ze terapia "ograbia" z duszy...
                choc to bzdury..ja uzyskalam dla sibie odpowiedz dlaczego
                Twoja "sprawiedliwość" jest tak połowiczna...

                poza tym....mnustwo..pisze sie tak...mnóstwo..
                skoro innym wytykasz błedy nie popełniaj ich sama...
                uff..kropka:-)
                pozdrawiam..bez odbioru..Gochar
                • daleh Re: Moralnosc... 18.12.07, 20:40
                  ela...
                  poza tym....mnustwo..pisze sie tak...mnóstwo..
                  skoro innym wytykasz błedy nie popełniaj ich sama...
                  uff..kropka:-)
                  pozdrawiam..bez odbioru..Gochar
                  -------------------------------------
                  Elka zadyszki dostalas skad wrocilas,jesli to nie tajemnica,ze tak z marszu
                  musialas odreagowac???
                  • vivaeuro Re: Moralnosc... 18.12.07, 21:21
                    to forma zastepcza picia
                    widac musiala "przepic",a Gocha sie nawinela,
                    i ot tak,na trawienie lub spokojny sen...chlip!

                    a po przelknieciu..."uff..kropka (i usmiech blogosci) :-)"

                    alkoholik alkoholikowi...nie!
                    alkoholik alkoholika...tez nie!
                    tylko zawisc panie kolego,zawisc aaowska nie zna granic!:)
                    • ela_102 Re: Moralnosc... 19.12.07, 10:51
                      Tranzyt:-)
                      zarówno na przepijaniu...jak i na zawisci znasz sie doskonale...
                      My babki...tylko sobie coś wyjasniłyśmy...

                      a na kobietach to raczej się nie znasz jak widzę;-)
                      co w zasadzie mnie nie obchodzi...
                      choć zaiteresowalo mnie...
                      po co i dlaczego byłeś dwa razy na mityngu?
                      ja jak piłam w życiu bym nie poszła do tych "nieudaczników" ;-)
                • gocharl Re: Moralnosc... 18.12.07, 21:15
                  ela_102 napisała:
                  poza tym....mnustwo..pisze sie tak...mnóstwo..

                  Bardzo Ci dziękuję za zwrócenie uwagi na temat mojej
                  ortografii...już kiedyś pisałam jaką mam dysfunkcję w
                  pisaniu:))...nie zawsze piszę w wordzie , który odrabia za mnie
                  lekcje...na temat Twojej pewności nie będę się wypowiadać...

                  A tak poważnie to jakoś mi brakowało tu Cię:))

                  Pozdrawiam Gocha
          • aaugustw Szewcu pozostan przy swoim dziele... 18.12.07, 17:33
            gocharl napisała:

            > daleh napisał:
            > Ale wszelkie zasady moralne wywodza sie od
            > > dekalogu.
            >
            > A dekalog skąd? od Jezusa?...bo tak mówi Biblia?...to właśnie
            > religie pochodne chrześcijaństwu uznają Biblię za świętą księgę,
            > która jest w ich przekonaniu drogowskazem w kwestii
            > moralności....ale to nie jest dowód na to,że na górze Synaj
            została odczytana „złota reguła”wymyślona przez Jezusa...przecież
            Konfucjusz wyprzedził Jezusa z tą "złotą regułą" o jakieś 500 lat...
            __________________________________________________________________.
            Boze, jakich Ty masz synow (i cory)...!? :-((
            Dekalog nie pochodzi od Jezusa. Konfucjusz nie zyl przed
            Mojzeszem, ktory otrzymal ten slynny Dekalog. Konfucjusz zyl
            w ok. V wiek p.n.e. A Mojzesz w ok. XVIII-XX w.p.n.e.
            To nie Konfucjusz wyprzedzil Boga, lecz to Bog wyprzedzil
            Konfucjusza o pare chwil i to on uczyl sie z tych nauk... -
            o jej... :-(
            A...
            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Szewcu pozostan przy swoim dziele... 18.12.07, 18:42

              Moralnosc ma kilka znaczen- jedno to jest potoczne rozumienie- czyli
              umiejetnosc odrozniania dobra od zla.

              Drugi poziom pyta, jak sie definiuje owo dobro i zlo.
              A to jesty temat reka, bo normy moralne sa wzgledne i nie ma jedynej
              slusznej.



              Moralnosc wywodzi sie z religii?
              A ktorej mozna wiedziec?




              • aaugustw Re: Szewcu pozostan przy swoim dziele... 18.12.07, 19:03
                beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                > Moralnosc wywodzi sie z religii?
                > A ktorej mozna wiedziec?
                ___________.
                Z kazdej...!
                A... ;-))

                • ariel48 Re: Szewcu pozostan przy swoim dziele... 18.12.07, 23:09
                  aaugustw napisał:

                  > beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                  > > Moralnosc wywodzi sie z religii?
                  > > A ktorej mozna wiedziec?
                  > ___________.
                  > Z kazdej...!
                  > A... ;-))

                  Hmmm ... Krzyżacy i Bin Laden - to bardzo wierzący .
                  Czy moralni ?

                  ************************************************

                  To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                  • daleh Re: Szewcu pozostan przy swoim dziele... 18.12.07, 23:17
                    ariel...
                    mmm ... Krzyżacy i Bin Laden - to bardzo wierzący .
                    Czy moralni ?
                    -------------------------------------------
                    Co oni maja wspolnego z religia.To bluzniercy podszywajacy sie pod wyznawcow Boga...
                  • aaugustw Re: Szewcu pozostan przy swoim dziele... 19.12.07, 15:55
                    ariel48 napisała (do A...):
                    > Hmmm ... Krzyżacy i Bin Laden - to bardzo wierzący .
                    > Czy moralni ?
                    _____________________________________________________.
                    Czy kiedy w Europie swieci slonce, po drugiej stronie
                    polkuli ziemskiej tez jest jasno...!?
                    Co bys odpowiedziala, gdybys takie pytanie otrzymala
                    od niego...!?
                    A...
                    Ps. Ty nie wiesz kto to byli "Krzyzacy" i kto to
                    towarzystwo powolal do zycia, ani z jakich oni byli krajow...! :-(
                    • daleh Re: Szewcu pozostan przy swoim dziele... 19.12.07, 16:01
                      aaugustw...
                      Ps. Ty nie wiesz kto to byli "Krzyzacy" i kto to
                      towarzystwo powolal do zycia, ani z jakich oni byli krajow...! :-(
                      ------------------------------------------
                      Ty wiesz a nie chcesz powiedziec,czy tez nie wiesz...
                      • aaugustw Re: Szewcu pozostan przy swoim dziele... 19.12.07, 16:52
                        daleh napisał (do A...):
                        > Ty wiesz a nie chcesz powiedziec,czy tez nie wiesz...
                        ______________________________________________________.
                        Nie bierz mnie "pod siusiu", od spodu, bo znowu bedziesz
                        mokry...! ;-))
                        Zaczelo sie wszystko od Bizantyjskiego cesarza Alexiosa I. Potem na
                        zawolanie papieza Urbana II w roku 1095 w Clermont, aby wyzwolic
                        Jeruzalem i "Swieta Ziemie" od muzulmanow... Potem juz rozpoczelo
                        sie stale nawracanie na wiare katolicka narody poganskie, m.in. w
                        Polsce ksiaze Mazowiecki zaprosil Krzyzakow do siebie... itd... -
                        Byly to nie tylko (z Portugalii, Hiszpanii, Francji, ksiestw
                        germanskich... - z panstw zachodniej Europy) grupy szlacheckie,
                        arystokratyczne powolane do nawracania poganow, lecz takze zwiazki
                        strategiczne i gospodarcze czerpiace swoje korzysci z takich
                        nalotow, pod patronatem Watykanu...
                        A...
                        • daleh Re: Szewcu pozostan przy swoim dziele... 19.12.07, 17:04
                          aaugustw...
                          Byly to nie tylko (z Portugalii, Hiszpanii, Francji, ksiestw
                          germanskich... - z panstw zachodniej Europy) grupy szlacheckie,
                          arystokratyczne powolane do nawracania poganow, lecz takze zwiazki
                          strategiczne i gospodarcze czerpiace swoje korzysci z takich
                          nalotow, pod patronatem Watykanu...
                          ------------------------------------------------
                          Stare powiedzenie ze to pieniadz zadzi swiatem ,znajduje potwierdzienie w
                          kosciele katolickim ,co ma miejsce do dzis.
                          To wtedy pytam kto jest straznikiem i gwarantem moralnosci wogole...
                          Kto wlasciwie ustale te normy i gdzie znajduje sie granica za ktora
                          jest juz tylko haos i anarchia...
                          • aaugustw To Bog, jakkolwiek Go pojmujesz...! 19.12.07, 17:19
                            daleh napisał:
                            > To wtedy pytam kto jest straznikiem i gwarantem moralnosci
                            wogole... Kto wlasciwie ustale te normy i gdzie znajduje sie
                            granica za ktora jest juz tylko haos i anarchia...
                            _______________________________.
                            Bog, jakkolwiek Go pojmujesz...!
                            A...
                            • daleh Re: To Bog, jakkolwiek Go pojmujesz...! 19.12.07, 17:33
                              aaugustw...
                              Bog, jakkolwiek Go pojmujesz...!
                              -------------------------------------
                              Pojac Boga jeszcze nikomu sie nie udalo,choc sa tacy ktorzy twierdza
                              ze wiedza wszystko...
                              Ja wierze w jednego Boga i nigdy sie na nim nie zawiodlem,choc On na mnie wiele
                              razy...
                              • aaugustw Re: To Bog, jakkolwiek Go pojmujesz...! 19.12.07, 18:18
                                daleh napisał:
                                > Pojac Boga jeszcze nikomu sie nie udalo,choc sa tacy ktorzy
                                twierdza ze wiedza wszystko...
                                _____________________________.
                                Masz na mysli ateistow...!? ;-))
                                A...

                                • daleh Re: To Bog, jakkolwiek Go pojmujesz...! 19.12.07, 18:37
                                  aaugustw...
                                  Masz na mysli ateistow...!? ;-))
                                  ----------------------------------------
                                  Skad Ci to przyszlo do glowy.Ateista uwaza ze to mitologia,ze wszystko czego nie
                                  da sie wyjasnic naukowo to mit.Mialem na mysli nieomylnosc Papieza.Jego
                                  nieomylnosc uznano niespelna wiek temu.Ze jest glowa kosciola nie znaczy wcale,
                                  ze jest nieomylny.O pomniejszych kuriozach szkoda pisac...
                                  • aaugustw Re: To Bog, jakkolwiek Go pojmujesz...! 19.12.07, 19:29
                                    daleh napisał:
                                    > ...Mialem na mysli nieomylnosc Papieza.Jego nieomylnosc uznano
                                    niespelna wiek temu.Ze jest glowa kosciola nie znaczy wcale,
                                    > ze jest nieomylny.O pomniejszych kuriozach szkoda pisac...
                                    ___________________________________________________________.
                                    Widzisz, jeszcze do wczoraj myslalem podobnie, jak i Ty w tej
                                    sprawie, ale dzisiaj (przy okazji, aby dac Tobie odpowiedz),
                                    natknalem sie w Biblii na wyjasnienie tego... - Zrozumialem
                                    to w ten sposob, ze to sam Jezus, wlasnie tam, na tym wzgorzu,
                                    powiedzial (m.in.) o tej kwestii przekazywania przez Jego
                                    nastepcow tej DUCHOWOSCI... - Ta nieomylnosc Papieza, nie
                                    dotyczy polityki, sfery materialnej, czy innych spraw ziemskich,
                                    poza duchowych, lecz tylko wlasnie sfery duchowej, ktora mu
                                    jest "podpowiadana!" przez Boga, podobnie jak to i sam Jezus
                                    doswiadczyl i przekazywal natchniony przez tego Boga dalej w
                                    swoich Kazaniach... - On tez sie tego wczesniej nie uczyl... -
                                    Ale dzieki Bogu potrafil to wprowadzic i przekazac innym...
                                    (tak ja to widze, na dzien dzisiejszy).
                                    A...
                                    i
                                    • daleh Re: To Bog, jakkolwiek Go pojmujesz...! 19.12.07, 19:41
                                      aaugustw...
                                      Ta nieomylnosc Papieza, nie
                                      dotyczy polityki, sfery materialnej, czy innych spraw ziemskich,
                                      poza duchowych, lecz tylko wlasnie sfery duchowej, ktora mu
                                      jest "podpowiadana!" przez Boga, podobnie jak to i sam Jezus
                                      doswiadczyl i przekazywal
                                      -------------------------------------------
                                      Moze bedzesz mial okazje poczytac biografie niektorych Papiezy,to

                                      wtedy
                                      bedziesz mogl inaczej spojrzec jakimi podpowiedziami kierowali sie niektorzy z
                                      nich...
                                      • aaugustw Re: To Bog, jakkolwiek Go pojmujesz...! 19.12.07, 20:50
                                        daleh napisał:
                                        > Moze bedzesz mial okazje poczytac biografie niektorych Papiezy,to
                                        > wtedy bedziesz mogl inaczej spojrzec jakimi podpowiedziami
                                        kierowali sie niektorzy z nich....
                                        _________________________________.
                                        A czemu to takie wazne dla Ciebie?
                                        Chcesz jeszcze zostac Papiezem...?
                                        Czy trzezwiejacym alkoholikiem...?
                                        A... ;-))
                                        • daleh Re: To Bog, jakkolwiek Go pojmujesz...! 19.12.07, 20:55
                                          augustw...
                                          A czemu to takie wazne dla Ciebie?
                                          Chcesz jeszcze zostac Papiezem...?
                                          -------------------------------------------
                                          Dla mnie wszystko jest wazne na co nie znam odpowiedzi...
                                          Kiedy czegos nie wiem to pytam tych ktorzy wiedza wiecej,a nie udaje ze wiem
                                          wszystko,a pytany uciekam od odpowiedzi...
                                          • aaugustw Re: To Bog, jakkolwiek Go pojmujesz...! 19.12.07, 21:07
                                            daleh napisał:

                                            > augustw...
                                            > A czemu to takie wazne dla Ciebie?
                                            > Chcesz jeszcze zostac Papiezem...?
                                            > -------------------------------------------
                                            > Dla mnie wszystko jest wazne na co nie znam odpowiedzi...
                                            > Kiedy czegos nie wiem to pytam tych ktorzy
                                            wiedza wiecej,a nie udaje ze wiem wszystko..
                                            ___________________________________________.
                                            Znowu krecisz... - Przed chwila pisales cos
                                            innego na temat Twojej choroby alkoholowej!
                                            Kiedy mozna Tobie wierzyc...!? - Czemu krecisz, niecnoto...!?
                                            To cecha nietrzezwych...!
                                            A...
                                            • daleh Mit to czy prawda??? 20.12.07, 07:48
                                              aaugustw...
                                              Znowu krecisz... - Przed chwila pisales cos
                                              innego na temat Twojej choroby alkoholowej!
                                              Kiedy mozna Tobie wierzyc...!? - Czemu krecisz, niecnoto...!?
                                              To cecha nietrzezwych...!
                                              ----------------------------------------------
                                              Auguscie Ty sie okopales w swojej trzezwosci i boisz sie wychylic glowe,aby nie
                                              zobaczyc czegos co nie pasuje do Twojej koncepcji trzezwienia.Pisales cos innego
                                              czyli co,bo niby skad mam wiedziec czego znowu nie zrozumiales.Krece w ktorym
                                              miejscu?Dlaczego zamiast szukac niespojnosci w moich wypowiedziach,nie
                                              zdobedziesz sie na uzasadnienie z czym i dlaczego nie mam racji.Wiem ze to
                                              stapanie po cienkim lodzie dla Ciebie,bo co sie stanie jesli sie okaze ze
                                              fenomen Augusta to mit stworzony dla potrzeb jego trzezwosci.Moze sie myle ale
                                              na podstawie tego co piszesz ,a wlasciwie niewiele od siebie piszesz to
                                              dokladnie tak wyglada.Twoja metode w ostatnim poscie powielila ELA,Poprostu
                                              szok,poniewaz sadzilem ze to konkretna osoba i potrafi bronic swoich racji
                                              cywilizowanymi metodami,czyli uzasadnionymi zarzutami...
            • aaugustw Do Gochy i wszystkich forumowiczy.... 18.12.07, 18:49
              Gocha, nie przejmuj sie ta gafa... - Pomysl, ze to nie na darmo
              sie wydarzylo i sluzyc ma jakiemus glebszemu celowi na tej Twojej
              drodze do rozwoju duchowego...!
              Zeby nie bylo Ci przykro opowiem Tobie (Wam wszystkim), jaka ja
              popelnilem gafe dwa dni temu, podczas skladania juz zyczen
              swiatecznych...
              Przygotowalem piekna kolorowa kartke. Z lewej strony symbol AA,
              z prawej strony ruchomy dzwonek ze wstazka kolorowa, w srodku
              ta piekna kartka a pod tym ten oto oryginalny moj tekst, cyt.:
              "Wszystkiego najlepszego z okazji nadchodzacych Swiat...
              Pokoju i dalszych Lask... - Entuzjazmu i radosci uczniów
              znajdujacych pusty grób, oraz wiosny w sercu w nadchodzacym
              Nowym 2008 Roku, zycza wszystkim uczestnikom polskojezycznych
              Grup AA rozsianych po calej Europie i wszystkim spokrewnionym
              Grupom i wspolnotom: uczestnicy Mityngu AA z...
              - - -
              Po ok. dwoch godzinach napisalem, cyt.:
              "Przepraszam za blad...! :-(( - (wstyd mi teraz...!) ;-))
              Prosze potraktowac te druga czesc zyczen, ze dotycza one
              juz wiosny 2008 i Konwencji AA w Carlsbergu, ktora poprzedzaja
              kolejne Swieta, za 3 miesiace..."
              A... ;-))
              Ps. tamto wyslalem do ok. 40 przedstawicieli polskojezycznych
              Grup AA w Europie i naszego Powiernika AA, Klasy A - do Ksiedza ;-))
              A tu idzie to takze na caly swiat i co... - mam to gdzies... ;-))
              Gocha, ja daje sobie prawo do bledu...! - Daj i Ty sobie to samo
              prawo... - Ha, ha... ;-))
              A...
              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Do Gochy i wszystkich forumowiczy.... 18.12.07, 18:56
                et am augtst niedbaluch z ciebie, to nie blad, to wielkie
                przewinienie, kara smierci.
            • drak02 Re: Szewcu pozostan przy swoim dziele... 19.12.07, 09:14
              aaugustw napisał:


              > __________________________________________________________________.
              > Boze, jakich Ty masz synow (i cory)...!? :-((
              > Dekalog nie pochodzi od Jezusa. Konfucjusz nie zyl przed
              > Mojzeszem, ktory otrzymal ten slynny Dekalog. Konfucjusz zyl
              > w ok. V wiek p.n.e. A Mojzesz w ok. XVIII-XX w.p.n.e.
              > To nie Konfucjusz wyprzedzil Boga, lecz to Bog wyprzedzil
              > Konfucjusza o pare chwil i to on uczyl sie z tych nauk... -
              > o jej... :-(
              > A...

              August, powinieneś jeszcze przypomnieć jak to dokładnie było z tym
              dekalogiem. Jak już Mojżesz zszedł z góry Synaj zaopatrzony
              w "moralny przewodnik" to zgodnie z moralnym nakazem Boga , kazał
              swojej gwardii przybocznej wyrżnąć 3 tys swoich ludzi bo mieli
              czelnśc modlić się do innego bożka (złotego cielca). Wogóle to się
              Mojżesz strasznie wkurzył i rozpierdzielił te kamienne tablice ( na
              szczeście dostał zapasowy komplet).
              Cała święta ksiega jest pełna takich moralnych smaczków , jak np
              mord mieszkańców Jerycha (łącznie z dziećmi i kobietami) -oczywiscie
              za zgodą i wytycznymi siły wyższej. Nastepnym ciekawym przypadkiem
              moralnosci w Biblii jest historia Abrahama (patriarcha trzech
              głównym religii monoteistycznych), który kupczy własna żoną a
              apogeum moralnosci nastęuje w momencie kiedy Bóg zażądał złozenia
              ofary z syna Abrahama. Oczywiscie zaślpiony wiarą Abraham całkiem na
              serio przejął się zachcianką najwyższej siły i zamierzał za pomoca
              ostrego narzędzia pozbawić życia własnego syna a następnie go
              zgrilować. Na szczęście najwyższa siła wykazała się refleksem i
              poczuciem humoru , stwierdzając, że to tylko taki żart i że się
              rozmyślił. Szukanie moralnosci w biblii to jakaś kpina.
              Nowy testament jest tylko troche bardziej moralny, cały ten pomysł
              z odkupieniem win jest kompeltnie absurdalny. Wszechmocny Bóg
              zamiast przebaczyć ludowi swemu grzech pierworodny ( sama idea
              grzechu wynikła z obsesji nomen omen św Augusta), zsyła własnego
              syna , któremu funduje cała serię cierpień. Knuje skomplikowaną
              intrygę z Judaszem (to wyjątkowo moralny pomysł pomysł, aby zwalić
              na Judasza cała winę za śmierć Jezusa, przy okazji narazić żydów na
              późniejsze prześladowania i cieprpienia). W końcu śmierć własnego
              syna na na krzyżu. Symbol chrześcjaństwa też jest wielce wymowny-
              krzyż, narzędzie tortur i śmierci. Gdyby Jezus urodził się 1000 lat
              później to pewnie na szyi nosilibyśmy małe szubieniczki.
              Jeżeli moim tekstem uraziłem czyjeś uczucia religijne to szczerze
              przepraszam ( moje ateistyczne uczucia sa codziennie urażane przez
              powszechną i nachalną obecność religii w życiu publicznym)

              • daleh Re: Szewcu pozostan przy swoim dziele... 19.12.07, 09:44
                drak...
                moje ateistyczne uczucia sa codziennie urażane przez
                powszechną i nachalną obecność religii w życiu publicznym
                --------------------------------------------------
                Kazdy najpiekniejsza ide potrafia zniszczyc ludzie.Kiedy maja wplyw
                na jej realizacje potrafia tak ja wypaczyc i naginac pod swoje potrzeby,ze sam
                inspirator tej idei po czasie nigdy by nie wpadl na to ze to dzialanie wg.jego
                pomyslu.Zwroc uwage jakie szczytne pojawiaja sie na sztandarach kazdej
                rewolucji.Nie musimy siegac daleko pamiecia,ja pamietam 21 postulatow sierpnia
                80r. Do dzis nie zrealiaowano do konca ani jednego.Podobnie rzecz sie ma z biblia.
                Kazdy z tych pismakow koscielnych dodawal cos od siebie,aby poprawic
                waznosc przeslania,a efekt tego jest jak kazdy moze sie przekonac.
                Nowego testamentu tez nie mozna interpretowac doslownie.To sa przypowiesci czyli
                przykladowe sytuacje,poprzez ktore to my mamy pomyslec co Jezus chce nam
                przekazac.W mysl zasady oczekujemy wybaczenia to sami badzmy gotowi wybaczac...
                • drak02 Re: Szewcu pozostan przy swoim dziele... 19.12.07, 10:06
                  daleh napisał:


                  > --------------------------------------------------
                  > Kazdy najpiekniejsza ide potrafia zniszczyc ludzie.Kiedy maja
                  wplyw
                  > na jej realizacje potrafia tak ja wypaczyc i naginac pod swoje
                  potrzeby,ze sam
                  > inspirator tej idei po czasie nigdy by nie wpadl na to ze to
                  dzialanie wg.jego
                  > pomyslu.Zwroc uwage jakie szczytne pojawiaja sie na sztandarach
                  kazdej
                  > rewolucji.Nie musimy siegac daleko pamiecia,ja pamietam 21
                  postulatow sierpnia
                  > 80r. Do dzis nie zrealiaowano do konca ani jednego.Podobnie rzecz
                  sie ma z bibl
                  > ia.
                  > Kazdy z tych pismakow koscielnych dodawal cos od siebie,aby
                  poprawic
                  > waznosc przeslania,a efekt tego jest jak kazdy moze sie przekonac.
                  > Nowego testamentu tez nie mozna interpretowac doslownie.To sa
                  przypowiesci czyl
                  > i
                  > przykladowe sytuacje,poprzez ktore to my mamy pomyslec co Jezus
                  chce nam
                  > przekazac.W mysl zasady oczekujemy wybaczenia to sami badzmy
                  gotowi wybaczac...

                  Problem polaga na tym , że gro ludzi traktuje i rozumie biblię
                  dosłowenie. Poza tym , nie istnieja kryteria które umożliwiałyby
                  dzielenie opwoieści biblijnych na dosłowne i metaforyczne.
                  Dodatkowo w sytuacjach gdy pewn fragmenty są wyjątkowo niewygodne i
                  powodują konsternację, wygodnym wybiegiem jest własnie stwerdzenie
                  " ne można interpretować teksu dosłownie" .
                  Nawet gdyby wszystko co zostałe zawrte w biblii było zupełną
                  abstrakcyjna metaforą, to opieranie swojego życiowego poglądu na
                  abstrakcyjnych przypowiastakach jest dziwnym pomysłem.
                  Biblia faktycznie jest zbiorem fantazji poszczególbnych
                  przepisywaczy i tłumaczy ( w sumie poprawiano ja przez kilkaset lat),
                  ale dla mnie jest to kolejny dowód na to, że takie dziło nie moze
                  być moim głównym przewodnikiem w życiu , jest niewiarygodne,
                  abstrakcyjne, pełne przemocy i śmierci- amoralne.
                  na szczęscie moje dzieci uczą sie moralności z mniej
                  kontrowersyjnych źródeł.
                  • daleh Re: Szewcu pozostan przy swoim dziele... 19.12.07, 10:38
                    drak...
                    Biblia faktycznie jest zbiorem fantazji poszczególbnych
                    przepisywaczy i tłumaczy ( w sumie poprawiano ja przez kilkaset lat),
                    ale dla mnie jest to kolejny dowód na to, że takie dziło nie moze
                    być moim głównym przewodnikiem w życiu , jest niewiarygodne,
                    abstrakcyjne, pełne przemocy i śmierci- amoralne.
                    na szczęscie moje dzieci uczą sie moralności z mniej
                    kontrowersyjnych źródeł.
                    -------------------------------
                    Przewodnikiem w zyciu jest kazdy sobie sam.Aby przezyc to zycie to jedyne co
                    musielismy w nim to urodzic sie i musimy umrzec.Po to zostalismy obdarzeni
                    rozumem,abysmy mogli godnie zyc.Dla kogo ma znaczenie w co ty wierzysz i jaka
                    religie wyznajesz.Wazne abys byl czlowiekiem w pelnym tego slowa znaczeniu.Jesli
                    ktos twierdzi ze jestem zlym czlowiekiem tylko dlatego ze nie jestem wyznawca
                    czegos tam i nie mowie glosno,ze dzieki idealom zawartym w danej religi czy
                    ruchu,to mimo to ze zyje godniej od tych zdeklarowanych wyznawcow,
                    nie moge liczyc na ich aprobate.Nie miesci im sie w glowie jak inny czlowiek
                    maze bardziej przestrzegac zasad moralnych zawartych w dekalogu,od nich takich
                    bogobojnych.Samo klepanie zdrowasiek czeste wizyty w kosciele i uklady z
                    proboszczem to za samo to nalezy im sie zycie wieczne.A to jak zyje,na jakich
                    zasadach funkcjonuje w zyciu
                    to juz niewazne.Przeciez sie wyspowiada pomodli,pozaluje 5 min. za grzechy i
                    znow na godzine swiety...
                    • aaugustw Re: Szewcu pozostan przy swoim dziele... 19.12.07, 16:24
                      drak...
                      > Biblia faktycznie jest zbiorem fantazji poszczególbnych
                      > przepisywaczy i tłumaczy
                      _______________________________.
                      Na takie bzdury nie mam slow...!
                      A...
                    • ela_102 Re: Szewcu pozostan przy swoim dziele... 19.12.07, 18:32
                      daleh:-)
                      cała filozofia wiary...polega na rowazaniu wlasnego zycia...
                      jego celu...i tego kim jestem...jak chcę zyć...kim być...
                      a nie na zajmowaniu się wszystkimi innymi ..ktorzy twoim
                      zdaniem...klepia zdrowaski i ciagle popelniaja te same bledy...
                      To ich zycie i ich droga...
                      zajmuj sie swoja...

                      widze ze to jak traktujesz AA...
                      przenosisz na inne dziedziny swojego zycia...

                      wszędzie dostrzegasz tych..ktorzy "jakoś" niedomagaja...
                      ale czy nie domagają..???
                      czy tylko Ty tak to widzisz?
                      Czy moze jestes taki sam? dlatego ich tak widzisz?

                      tak w przerwie miedzy bigosem a pierogami:-)
                      • daleh Re: Szewcu pozostan przy swoim dziele... 19.12.07, 18:51
                        ela...
                        aleh:-)
                        cała filozofia wiary...polega na rowazaniu wlasnego zycia...
                        jego celu...i tego kim jestem...jak chcę zyć...kim być...
                        a nie na zajmowaniu się wszystkimi innymi ..ktorzy twoim
                        zdaniem...klepia zdrowaski i ciagle popelniaja te same bledy...
                        To ich zycie i ich droga...
                        zajmuj sie swoja...
                        ------------------------------------------------
                        Ty to w komunistycznym SB pracowalas?Calkowicie zmienilas sens tego co
                        napisalem,aby miec sie do czego przyczepic.Pwyrywane zdania z kontekstu
                        wypaczajace sens calosci.Brawo U Ziobra i Kaminskiego mozesz kisdys znalezc prace...
                        Sadzilem ze jestes powaznijsza...A okazujesz sie kutliwa intrygantka
                        co z inteligencja ma niewiele wspolnego...
                        Chcialas mi dokopac moglas bardziej sie wysilic ,byloby interesujaco i
                        zachowalabys twarz,a tak to falszerstwo...
                        • ela_102 Re: Szewcu pozostan przy swoim dziele... 19.12.07, 19:00
                          Twoja interpretacja to szok :-)
                          myslalam przez moment ze Ty umiesz dyskutowac...
                          szukasz ludzi ktorzy kopia...sam kopiesz...wiec nie moze byc
                          inaczej:-)
                          ja mialam na mysli twoja ocene ludzi i to w jaki spsob to robisz...
                          To tylko moje spstrzezenia...z ktorymi nie musisz sie liczyc... a
                          raczej z ktorymi nie potrafisz sie liczyc...
                          bez odbioru...
                          • ela_102 Daleh odnioslam sie do tego... 19.12.07, 19:11

                            • daleh Re: Daleh odnioslam sie do tego... 19.12.07, 19:36
                              ela...
                              bo to mnie zaniepokoilo...
                              do caloksztaltu nie jestem zdolna...zbyt duzo sprzecznosci...
                              z iteligencja u mnie bardzo w porzadku:-)
                              -------------------------------------------------
                              Mialem na mysli szacunek do innego czlowieka ,ktory jest oceniany nie na
                              podstawie wojej postawy zyciowej,a to czy jest zdeklarowanym wierzacym.I
                              dowodzilem ze sa rozne kryteria moralnosci w naszym katolickim
                              spoleczenstwie,inne dla ateistow czy innowiercow,a inne dla zdeklarowanych
                              katolikow afiszujacych sie swoja wiara...
                              Czego przyklady mamy na codzien...
                              • ela_102 Re: Daleh odnioslam sie do tego... 19.12.07, 20:52
                                daleh:-)
                                a ja mialam na mysli to co napisalam...
                                inni niech zyja po swojemu...
                                my zajmujmy sie soba...
                                Ty kiedys piles...teraz nie pijesz...
                                inni tez moga sie zmieniac...
                                nie wierzcy w wierzacych..
                                nie pijacy w pijacych...
                                pijacy w nie pijacych...
                                nienawidzacy w kochajacych...
                                kochajacy w nienawidzacych...
                                zaklamani w szczerych...

                                co miales na mysli piszac o mnie nieprawde?
                                ze jestm klotliwa..intrygantka...falszywa...pozbawina intelektu?
                                • aaugustw Re: Daleh odnioslam sie do tego... 19.12.07, 21:01
                                  ela_102 napisała:
                                  > co miales na mysli piszac o mnie nieprawde?
                                  > ze jestm klotliwa..intrygantka...falszywa...pozbawina intelektu?
                                  ____________________________________________.
                                  Daleh, znowu Cie dopadli na nietrzezwosci...! :-((
                                  A... ;-))

                                • magtomal Re: Daleh odnioslam sie do tego... 20.12.07, 06:54
                                  ela_102 napisała:

                                  > co miales na mysli piszac o mnie nieprawde?
                                  > ze jestm klotliwa..intrygantka...falszywa...pozbawina intelektu?

                                  Dodaj do tego jeszcze "niekonsekwentna" (miało Cię nie być na forum do Świąt)
                                  • daleh Re: Daleh odnioslam sie do tego... 20.12.07, 07:54
                                    mag...
                                    Dodaj do tego jeszcze "niekonsekwentna" (miało Cię nie być na forum do Świąt)
                                    ------------------------------------------
                                    W tym przypadku nie wymagaj konsekwencji.Przecenila swoje mozliwosci i
                                    tyle.Czasami pochopnie cos powiemy czy zrobimy,co w naszym przypadku jest
                                    niewykonalne.Ja tez od dzisiejszego wieczora bede rzadko zagladal a moze wogole
                                    do 15 stycznia,kiedy skoncze urlop.
                                    • ela_102 Re: Daleh odnioslam sie do tego... 20.12.07, 11:02
                                      daleh:-)
                                      Gdzieś wyżej pisałeś ze nigdy nie unikasz odpowiedzi na pytania:-)
                                      ja nie napiszę ze cos Cie przerasta...bo tego nie mogę wiedzieć..
                                      jestem zawsze tam gdzie chcę być...
                                      i zabieram glos w tych sprawaxch w których chcę zabrać..
                                      ale nie ma mnie tutaj tak jak zawsze...
                                      natomiast to ze pewna Kobieta...stra sie ciagle "sterować" moimi
                                      myslami i zachowaniami...to dla mnie tylko dowod...jak daleko jest
                                      odemnie...i jak musza miec z nią "przerabne" w domu...
                                      nawet nie chce zmian...
                                      • daleh Re: Daleh odnioslam sie do tego... 20.12.07, 11:10
                                        ela...
                                        natomiast to ze pewna Kobieta...stra sie ciagle "sterować" moimi
                                        myslami i zachowaniami...to dla mnie tylko dowod...jak daleko jest
                                        odemnie...
                                        -----------------------------------------
                                        Nie wiem co ta kobieta chce od Ciebie...Natomiast ja nie pomyslalem nic zlego o
                                        tym ze jestes,a nawet nie zwrocilem uwagi ze Cie mialo nie byc...
                                        A sterowac myslami,to wielu probowalo i o ile wiem to bezskutecznie...
                                        • ela_102 Re: Daleh odnioslam sie do tego... 20.12.07, 11:12
                                          a odpowiedz...
                                          co miales na mysli piszac o mnie nieprawde..
                                          ze jestem klotliwa intrygantka...falszywa ...pozbawiona itelektu?
                                          • daleh Re: Daleh odnioslam sie do tego... 20.12.07, 11:15
                                            ela...
                                            co miales na mysli piszac o mnie nieprawde..
                                            ze jestem klotliwa intrygantka...falszywa ...pozbawiona itelektu?
                                            -------------------------------------------------
                                            To bylo podsumowanie mojego postu i tam mozesz przczytac dlaczego tak napisalem...
                                            Nic nie stoi na przeszkodzie abys mi pokazala ze sie myle,jesli tak to napewno
                                            przeprosze...
                                            • ela_102 Re: Daleh odnioslam sie do tego... 20.12.07, 11:22
                                              daleh:-)
                                              napewno nie jestem taką osobą...
                                              i napewno nie bedę ci tego udwadaniać..
                                              ale licz sie z wypisywaniem tych słów..
                                              bo August tez kretynem ani debilem nie jest...tudziez matolem..
                                              jak nbedziesz dodwal do tych komlpenetow...ze tak ci sie wydaje...
                                              to zaraz potem...moze przestaniesz...je naduzywac...bo to jest w
                                              duzej mierze to co widzisz u innych z siebie:-)))))))
                                              a teraz ide na zakupy przedswiateczne...
                                              • daleh Re: Daleh odnioslam sie do tego... 20.12.07, 11:28
                                                ela...
                                                tudziez matolem..
                                                ------------------------
                                                To Ty pewnie tak o nim myslisz ,bo ja tak nigdzie nie napisalem...
                                                A pisze mu tak tylko wtedy kiedy i mi dokopuje w podobnym stylu...
                                                Zreszta gdybym uwazal go za niemote to juz dawno bym sobie dal z nim spokoj...
                                    • aaugustw Re: Daleh odnioslam sie do tego... 20.12.07, 15:29
                                      daleh napisał:

                                      > mag...
                                      > Dodaj do tego jeszcze "niekonsekwentna" (miało Cię nie być na
                                      forum do Świąt)
                                      > ------------------------------------------
                                      > W tym przypadku nie wymagaj konsekwencji.
                                      ________________________________________________.
                                      Wy oboje macie jedna wspolna paskudna ceche... -
                                      Lubicie mowic o kims i za kogos...!
                                      Powiedzcie troche o sobie...
                                      A...
                                      • daleh Re: Daleh odnioslam sie do tego... 20.12.07, 15:32
                                        aaugustw...
                                        Wy oboje macie jedna wspolna paskudna ceche... -
                                        Lubicie mowic o kims i za kogos...!
                                        Powiedzcie troche o sobie...
                                        -------------------------------------
                                        To wspolna cecha wiekszosci na tym forum,Twoja tez...
                                        • aaugustw Re: Daleh odnioslam sie do tego... 20.12.07, 15:49
                                          daleh napisał:

                                          > aaugustw...
                                          > Wy oboje macie jedna wspolna paskudna ceche... -
                                          > Lubicie mowic o kims i za kogos...!
                                          > Powiedzcie troche o sobie...
                                          > -------------------------------------
                                          > To wspolna cecha wiekszosci na tym forum,Twoja tez...
                                          ______________________________________________________.
                                          Potwierdziles tym samym tylko to, co o was napisalem..!
                                          A siebie dalej nie widzisz...!
                                          A... ;-))
                                      • magtomal Re: Daleh odnioslam sie do tego... 20.12.07, 17:13
                                        aaugustw napisał:

                                        > Wy oboje macie jedna wspolna paskudna ceche... -
                                        > Lubicie mowic o kims i za kogos...!
                                        > Powiedzcie troche o sobie...
                                        > A...

                                        A co powiesz o tych słowach Elki?
                                        >natomiast to ze pewna Kobieta...stra sie ciagle "sterować" moimi
                                        >myslami i zachowaniami...to dla mnie tylko dowod...jak daleko jest
                                        >odemnie...i jak musza miec z nią "przerabne" w domu...
                                        >nawet nie chce zmian...

                                        Ponieważ to Elka, to wg Ciebie słowa te świadczą o nieocenianiu, trzeźwości,
                                        życzliwości i chęci pomocy?

                                        Tak a'propos tych słów: faktycznie, daleko mi od Elki, ale skąd ona wie, co o
                                        mnie sądzą domownicy?
                • aaugustw Re: Szewcu pozostan przy swoim dziele... 19.12.07, 16:20
                  drak napisal...
                  > moje ateistyczne uczucia sa codziennie urażane przez
                  > powszechną i nachalną obecność religii w życiu publicznym
                  ___________________________________________________________.
                  Piescisz sie ze soba jak stara baba...!
                  Nikt Cie nie uraża, oprocz Ciebie samego...!
                  Inni tez maja prawo do wolnosci slowa i wyznania,
                  nie tylko Ty z Twoimi madrosciami - To nie jest
                  trzezwe - Draku...! ;-))
                  A...
                  • drak02 Re: Szewcu pozostan przy swoim dziele... 19.12.07, 16:35
                    aaugustw napisał:


                    > Piescisz sie ze soba jak stara baba...!
                    > Nikt Cie nie uraża, oprocz Ciebie samego...!
                    > Inni tez maja prawo do wolnosci slowa i wyznania,
                    > nie tylko Ty z Twoimi madrosciami - To nie jest
                    > trzezwe - Draku...! ;-))
                    > A...

                    W przeciwieństwie do Ciebie, nie mam doświadczeń w pieszczeniu
                    starych bab.
                    Rozumiem że tylko Ty ze swoimi refleksjami jesteś jedynym trzeźwo
                    myślącym na tym forum. Gratuluję dobrego samopoczucia i skromności.
                    • aaugustw Re: Szewcu pozostan przy swoim dziele... 19.12.07, 16:59
                      drak02 napisał:
                      > W przeciwieństwie do Ciebie, nie mam doświadczeń w pieszczeniu
                      > starych bab.
                      > ... Gratuluję dobrego samopoczucia i skromności.
                      _________________________________________________.
                      Dziekuje...! ;-))
                      A...
                      Ps. Wspolczuje Ci jedynie, ze nie bylo Ci dane poznac
                      rozkoszy tych "starych bab" - (po 30-tce w gore)...!
                      Nie zamienilbym dzisiaj na zadna mlodsza...! ;-))
                      • daleh Re: Szewcu pozostan przy swoim dziele... 19.12.07, 17:07
                        aaugustw...
                        Ps. Wspolczuje Ci jedynie, ze nie bylo Ci dane poznac
                        rozkoszy tych "starych bab" - (po 30-tce w gore)...!
                        Nie zamienilbym dzisiaj na zadna mlodsza...! ;-))
                        --------------------------------------------
                        To swieta prawda Auguscie,choc powiedzenie nie na miejscu,ale dokladnie tak jest...
                        • aaugustw Re: Szewcu pozostan przy swoim dziele... 19.12.07, 17:22
                          daleh napisał:

                          > aaugustw...
                          > Ps. Wspolczuje Ci jedynie, ze nie bylo Ci dane poznac
                          > rozkoszy tych "starych bab" - (po 30-tce w gore)...!
                          > Nie zamienilbym dzisiaj na zadna mlodsza...! ;-))
                          > --------------------------------------------
                          > To swieta prawda Auguscie,choc powiedzenie nie na miejscu,ale
                          dokladnie tak jest...
                          ______________________________________________.
                          Widze, ze na tym sie znasz...! Szkoda tylko, ze
                          nie dane poznac Ci trzezwienia...! ;-))
                          A... ;-))
              • aaugustw Re: Szewcu pozostan przy swoim dziele... 19.12.07, 16:17
                drak02 napisał:
                > August, powinieneś jeszcze przypomnieć jak to dokładnie było z tym
                > dekalogiem...
                ___________________________________________________________.
                Musze Cie rozczarowac, ale tego nawet sam August nie wie...! ;-))
                Wiem natomiast tyle, ze piszesz bzdury, ze Biblie poprawiano
                iles tam razy na przelomie ilus tam setek (tysiecy?) lat...
                Biblia zostala spisana przez paru jego uczniow, ktorzy byli
                swiadkami Jego (Jezusa) nauk. Postac tego geniusza z geniuszow,
                to postac prawdziwa, historyczna, zyjaca w czasach okupacji
                rzymianskiej... - Te opowiadania skladajace sie na Biblie byly
                pisane w roznych zakatkach basenu Morza Srodziemnego i pokrywaja
                sie w wiekszosci ze soba, w detalach... - (do przecinkow
                wlacznie...!). Wszystkie te biblijne opowiadania to poddane powaznej
                refleksji teologicznej historie o Chrystusie, sluzace scisle
                ukierunkowanemu przepowiadaniu, ktore pragna ukazac prawdziwe
                znaczenie Jezusa jako Mesjasza dla zbawienia wszystkich ludow
                ziemi... - Tyle (w skrocie) o Nowym Testamencie).
                Jezeli chodzi o ten Stary "krwawy" Testament, (jak Ty to nazywasz),
                to nie zapominaj ze to same metafory. Opowiadania te byly
                przekazywane wtedy ustnie, tak barwnie (glosowo), ze my sobie tego
                dzisiaj nawet nie potrafimy wyobrazic... - Nie zapominaj ile tysiecy
                lat temu powstawala ta Biblia (i ten moralny Dekalog). Jak wtedy
                byly te kozie szczepy wedrownicze wyksztalcone...?
                A...
              • ela_102 Ateista nie istnieje... 19.12.07, 18:23
                Drak:
                moje ateistyczne uczucia sa codziennie urażane przez
                powszechną i nachalną obecność religii w życiu publicznym..

                ja tam wiem na 100% ...ze nasza podswiadmomosć nakierowuje nasze
                zmysły na to co jest dla nas wazne i istotne...
                jeśli rzeczywiscie byłbys ateistą...nie zauważalbyś nawet "tematu"
                religii i Boga...a juz napewno nie wykazywałbys się taką wiedzą...
                i zabierał na ten temat glos...
                Kwestia Abrahama...to tylko "proba" jego wiary i zaufania Bogu..
                Gdy sie Bogu ufa...wie się...ze nigdy nie zrobi wobec nas... czegoś
                co moze nam zaszkodzić...jeśli tego sami sobie nie zrobimy.

                ateista nie istnieje...to moze byc tylko jedna z dróg do Boga...
                powrotu do zródła...
                znam sporo osób które taką własnie drogą do Boga doszły...
                Drak....jesteś blizej Boga...niz ci sie wydaje:-)

                tak w przerwie między bigosem a pierogami;-)
                • drak02 Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 07:59
                  ela_102 napisała:


                  >
                  > ja tam wiem na 100% ...ze nasza podswiadmomosć nakierowuje nasze
                  > zmysły na to co jest dla nas wazne i istotne...
                  > jeśli rzeczywiscie byłbys ateistą...nie zauważalbyś nawet "tematu"
                  > religii i Boga...a juz napewno nie wykazywałbys się taką wiedzą...
                  > i zabierał na ten temat glos...
                  > Kwestia Abrahama...to tylko "proba" jego wiary i zaufania Bogu..
                  > Gdy sie Bogu ufa...wie się...ze nigdy nie zrobi wobec nas...
                  czegoś
                  > co moze nam zaszkodzić...jeśli tego sami sobie nie zrobimy.
                  >
                  > ateista nie istnieje...to moze byc tylko jedna z dróg do Boga...
                  > powrotu do zródła...
                  > znam sporo osób które taką własnie drogą do Boga doszły...
                  > Drak....jesteś blizej Boga...niz ci sie wydaje:-)
                  >
                  > tak w przerwie między bigosem a pierogami;-)
                  >
                  Ela, być może wyda Ci się ro dziwne , ale są ludzie którzy nie
                  odczuwaja potrzeby wiary a jednocześnie czytają biblię tak jak każdą
                  inną literaturę. Moja wypowiedż związana z pismem świętym odnosiła
                  się do zagadnienia moralności. Czy nie zauważasz absurdalności w tym
                  aby kogokolwiek poddawać próbie wiary poprzez żądanie ofary z syna.
                  Wyobrażasz sobie co odczuwał syn Abrahama którego ojciec ostrzył nóż
                  i sykowął stos aby go na nim upiec. Cała ta sytuacja i kontekst jest
                  tak kompletnie any moralna , antyludzka i pozbawiona sensu że tylko
                  któs kto faktycznie zaslepiony wiara może powaznie traktowac tego
                  typu dziwactwa.
                  Byc moze Cię zmartwię , ale ateisći istnieją i maja się zupełnie
                  dobrze. Ne odczuwaja potrzeby wiary w siły wyższe a jednocześnie
                  przestrzegaja ogólnoludzkich norm moralnych i etycznych.
                  >
                  • daleh Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 08:23
                    drak...
                    Czy nie zauważasz absurdalności w tym
                    aby kogokolwiek poddawać próbie wiary poprzez żądanie ofary z syna.
                    --------------------------------------
                    Dlaczego to traktujesz doslownie.W innym miejscu jest napisane ze nie bedziesz
                    kochal ojca swego ,ani matki swojej,ani brata swego,a mnie bedziesz kochal ponad
                    wszystko .Czy to znaczy ze nikogo poza Bogiem masz nie kochac.Napewno nie o to
                    chodzi .Czcij ojca swego i matke swoja mowi dekalog.Bog jedynie podkresla ze to
                    Jemu jak stworcy nalezy sie najwiksza czesc.Podobnie manna z nieba,czy to
                    oznacza ze jedzenie spadalo im na glowy,absurd...
                    • drak02 Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 08:40
                      daleh napisał:


                      > --------------------------------------
                      > Dlaczego to traktujesz doslownie.W innym miejscu jest napisane ze
                      nie bedziesz
                      > kochal ojca swego ,ani matki swojej,ani brata swego,a mnie
                      bedziesz kochal pona
                      > d
                      > wszystko .Czy to znaczy ze nikogo poza Bogiem masz nie
                      kochac.Napewno nie o to
                      > chodzi .Czcij ojca swego i matke swoja mowi dekalog.Bog jedynie
                      podkresla ze to
                      > Jemu jak stworcy nalezy sie najwiksza czesc.Podobnie manna z
                      nieba,czy to
                      > oznacza ze jedzenie spadalo im na glowy,absurd...

                      Wszystko to co jest absurdalne i niewygodne, wyznawcy pisma świetego
                      nakazuja traktować alegorycznie i nie dosłownie. A to co akurat
                      pausje do koncepcji i nie budzi kontrowersji trzeba oczywiscie
                      odcztywac dołownie. Absolutnie nie odczytuję dosłownie historii
                      zawartych w piśmie świetym (aczkolwiek jest cała masa wierzacych
                      osób które traktują wszystko co napisano bardzo dosłownie).
                      Ja w tych hostoriach staram się znaleźć jakiś moralny aspekt ( w
                      końcu watek dotyczvy moralnosci) i nie potrafię znaleźć.
                      Jakie moralne przesłanie płynie z tej nieludzkiej przypowistce o
                      Abrahamie. W dzisejszych czasach za takie próby wiary mozna w
                      najlepszym razie trafić do szpitala psychiatrycznego.
                      jaka moralna prawda płynie z historyjki o tym jak Jozua na polecenie
                      "kochajacego" Boga, wymordował ludnośc Jerycha (łącznie z kobietami
                      i dziećmi) i wszystkie żyjace tam zwierzęta (krowy , owce itp).
                      Nie bardzo rozumiem co ta alegoryczna historia ma wspólnego z
                      moralnością.
                      • daleh Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 08:52
                        drak...
                        Jakie moralne przesłanie płynie z tej nieludzkiej przypowistce o
                        Abrahamie. W dzisejszych czasach za takie próby wiary mozna w
                        najlepszym razie trafić do szpitala psychiatrycznego.
                        ---------------------------------------------------
                        Nie rozumiemy sie przyjacielu.Moralnosc jaka ja mam na mysli to ta plynaca z
                        nauk Jezusa Chrystusa.Wiara katolicka opiera sie na nowym testamencie i w tych
                        naukach trzeba upatrywac moralnego przeslania.
                        • drak02 Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 09:11
                          daleh napisał:


                          > ---------------------------------------------------
                          > Nie rozumiemy sie przyjacielu.Moralnosc jaka ja mam na mysli to ta
                          plynaca z
                          > nauk Jezusa Chrystusa.Wiara katolicka opiera sie na nowym
                          testamencie i w tych
                          > naukach trzeba upatrywac moralnego przeslania.

                          Obawiam się przyjacielu że Bóg ze starego testamenu i Bóg z nowego
                          testamentu do dokładnie ten sam Bóg. jezus Chrystus wierzył
                          dokładnie w tego samego Boga w którego wierzył Abraham i Mojżesz.
                          I to ten sam Bóg był ojcem Jezusa.
                          Ale jeżeli tak bardzo jesteś przywiazany do nowego testamentu, to
                          może oswiecisz mnie i wyjaśnisz jaka moralna głębia jest zawarta
                          w historii cierpienia i śmierci Jezusa. jeżeli Adam i Ewa to
                          postacie fikcyjne , kóre nigdy nie istniały, to jaki jest sens
                          odkupywania grzechów mitycznych postaci poprzez makabryczną historie
                          cierpienia i śmierci Chrystusa. Jeżeli przez moment spóbujesz
                          zapomnieć o dogmatach wiary i spojrzysz na to oczami człowieka
                          współczesnego to cała ta historia jest amoralna, skrajnie nieludzka.
                          Oczywiscie za chwile mi napiszesz ze Bóg tak bardzo kocha ludzi że
                          poświecił wasnego syna. Jak bardzo kocha ludzi można przeczytać o
                          tym w starym testamencie natomiast sama idea poświęcenia syna jest
                          dosczętnie amoralna i bezsensowna.

                          • daleh Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 09:35
                            drak...
                            Oczywiscie za chwile mi napiszesz ze Bóg tak bardzo kocha ludzi że
                            poświecił wasnego syna. Jak bardzo kocha ludzi można przeczytać o
                            tym w starym testamencie natomiast sama idea poświęcenia syna jest
                            dosczętnie amoralna i bezsensowna.
                            ------------------------------------------------
                            Cale nasze zycie opiera sie na dogmatach.W naturze ludzkiej jest ze rzeczy
                            ktorych nas umysl nie jest wstanie pojac przyjmujemy jako dogmat.Podobnie jest z
                            nauka.Czas i przestrzen tez jest dogmatem w jakims sensie,a godzimy sie na to
                            ponieaz na jakis stalych podstawach musimy zyc.Diamet ktory powstal przez miliny
                            lat,mozna dzisiaj wyprodukowac w bardzo krotkim czasie w odpowiednich sztucznych
                            warunkach.Udowodnij mi ze naturalny powstawal milion lat.Do najblizszj galaktyki
                            jest iles milionow lat.Wierzysz w to ,bo ja tak
                            ,bo nie mam innej mozliwosci ,aby dowiesc ze jest inaczej.Na czyms musimy
                            opierac swoje zycie,dla mnie jest to wiara.Dla Ciebie moze byc cos innego,ale
                            rowniez nie potrafisz udowodnic ze masz racje.
                            Wierzysz w to i tyle...
                            • drak02 Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 09:51
                              daleh napisał:



                              > ------------------------------------------------
                              > Cale nasze zycie opiera sie na dogmatach.W naturze ludzkiej jest
                              ze rzeczy
                              > ktorych nas umysl nie jest wstanie pojac przyjmujemy jako
                              dogmat.Podobnie jest
                              > z
                              > nauka.Czas i przestrzen tez jest dogmatem w jakims sensie,a
                              godzimy sie na to
                              > ponieaz na jakis stalych podstawach musimy zyc.Diamet ktory
                              powstal przez milin
                              > y
                              > lat,mozna dzisiaj wyprodukowac w bardzo krotkim czasie w
                              odpowiednich sztucznyc
                              > h
                              > warunkach.Udowodnij mi ze naturalny powstawal milion lat.Do
                              najblizszj galaktyk
                              > i
                              > jest iles milionow lat.Wierzysz w to ,bo ja tak
                              > ,bo nie mam innej mozliwosci ,aby dowiesc ze jest inaczej.Na czyms
                              musimy
                              > opierac swoje zycie,dla mnie jest to wiara.Dla Ciebie moze byc cos
                              innego,ale
                              > rowniez nie potrafisz udowodnic ze masz racje.
                              > Wierzysz w to i tyle...

                              Nie zamierzam podważać Twojej wiary, każdy ma prawo wierzyć w to w
                              co chce. Chciałem Ci tylko uzmysłowic że nie wszyscy podzielają
                              światopogląd ludzi wierzacych.
                              Nie jest prawda że całe życie opera się na dogmatach. Własnie
                              podstawowa róznica między ateistą a osobą wierzącą polega na tym że
                              ateista nie opiera swojego życia na dogmatach tylko na racjonalnych
                              dowodach. Jeżeli czegos nie można udowodnić to nie zakładam że jest
                              niepoznawalne i świadczy o istnieniu siły wyższej. Zakładam ze
                              obecny pozion rozwoju ludzkosci uniemożliwia nam poznanie, co nie
                              znaczy że moment poznania nigdy nie nadejdzie.
                              Nie tłumaczę sobie zjawisk niezrozumiałych siłą wyższą. Trudno mi
                              również opierac własne zycie na starych świetych ksiegach, które
                              powstawały w czasach gdy zrozumienie świata przez ludzi było bardzo
                              mizerne i nie przystajace do współczesnej wiedzy i wsółczesnego
                              człowieka. Istotna różnica pomędzy ateistami i osobami wierzacymi
                              polega na tym że ateisci potrafią dostarczyć konkretnych dowodów na
                              poparcie swoich ateistycznych , naukowych tez a wiara z załozenia
                              nie jest oparta na żadnych dowodach (jak zauwazyłes jest oparta na
                              dogmatach). Stąd zupełnie się nie rozumiemy i pozostaniemy przy
                              swoim zdaniu.


                              • daleh Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 10:20
                                drak...
                                Stąd zupełnie się nie rozumiemy i pozostaniemy przy
                                swoim zdaniu.
                                --------------------------------------------
                                Nawet nie pomyslalem o tym,aby Cie nawracac czy cos w tym rodzaju.
                                Takie dyskusje jeszcze nikomu nie zaszkodzily.Przeciez niewazne w co
                                wierzymy,wazne abysmy wdrazali te zasady w swoje zycie,a nie tylko wymagali od
                                innych jak maja zyc.Czlowiek ktory stara sie isc uczciwie przez zycie robi to
                                dla siebie,a nie na pokaz.Jesli potrafimy kochac i szanowac ludzi
                                bezinteresownie,to wtedy mozemy liczyc na ich wzajemnosc.Moze nie wszystkich
                                ,ale to juz ich problem...
                                Milego dnia zycze...
                                • drak02 Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 10:35
                                  daleh napisał:

                                  > Nawet nie pomyslalem o tym,aby Cie nawracac czy cos w tym rodzaju.
                                  > Takie dyskusje jeszcze nikomu nie zaszkodzily.Przeciez niewazne w
                                  co
                                  > wierzymy,wazne abysmy wdrazali te zasady w swoje zycie,a nie tylko
                                  wymagali od
                                  > innych jak maja zyc.Czlowiek ktory stara sie isc uczciwie przez
                                  zycie robi to
                                  > dla siebie,a nie na pokaz.Jesli potrafimy kochac i szanowac ludzi
                                  > bezinteresownie,to wtedy mozemy liczyc na ich wzajemnosc.Moze nie
                                  wszystkich
                                  > ,ale to juz ich problem...
                                  > Milego dnia zycze...

                                  Ja równiez życze powodzenia i udanych radosnych świąt Bożego
                                  Narodzenia.
                  • ela_102 Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 11:10
                    drak:-)
                    W mojjej rodzinie wszyscy "ateisci"
                    bo tak o sobie mówią...
                    ale to wszystko...
                    Bóg przeszkadza im w zyciu...odrzucają go...ale ja uwazam ze taki
                    stan rzeczy jest do pewnego czasu...
                    Potem dzieje sie "cos" takiego...ze w jadna chwile myslenie sie
                    zmienia...wierze ze kazdy z nich tego doswiadczy..
                    tak jak alkoholik...pije pije pije...nagle przestaje...
                    i caly czas glowi sie jak to mozliwe...
                    Bog daje kazdemu takie momenty...i szanse powrotu do siebie...
                    dzis myslisz tak...jutro mozesz inaczej...
                    poki zyjesz nic nie jest tak pewne jak zmiany...
                    sama 7 lat...uwazalam Boga z mojego osobistego wroga...
                    dlatego wiem ze wiele albo wrecz wszystko moze sie zmienic...
                    mam tego świadomośc...i liczne na to dowody..
                    • drak02 Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 11:26
                      ela_102 napisała:

                      > drak:-)
                      > W mojjej rodzinie wszyscy "ateisci"
                      > bo tak o sobie mówią...
                      > ale to wszystko...
                      > Bóg przeszkadza im w zyciu...odrzucają go...ale ja uwazam ze taki
                      > stan rzeczy jest do pewnego czasu...
                      > Potem dzieje sie "cos" takiego...ze w jadna chwile myslenie sie
                      > zmienia...wierze ze kazdy z nich tego doswiadczy..
                      > tak jak alkoholik...pije pije pije...nagle przestaje...
                      > i caly czas glowi sie jak to mozliwe...
                      > Bog daje kazdemu takie momenty...i szanse powrotu do siebie...
                      > dzis myslisz tak...jutro mozesz inaczej...
                      > poki zyjesz nic nie jest tak pewne jak zmiany...
                      > sama 7 lat...uwazalam Boga z mojego osobistego wroga...
                      > dlatego wiem ze wiele albo wrecz wszystko moze sie zmienic...
                      > mam tego świadomośc...i liczne na to dowody..

                      Trudno jest mi ustosunkowywać sie do tego co mówią w twojej rodzinie
                      ateisci i co im w życiu przeszkadza.
                      Nie przeszkadza mi Bóg ani osoby wierzące. Przeszkadza mi to , że
                      religia etykietuje ludzi, segreguje wg wyznań, pogłębia podziały,
                      bywa przyczyną konfliktów i wojen. Ulega radykalizacji w okreśonych
                      warunkach (fundamentalizm religjny wystepuje praktycznie w każdym
                      wyznaniu).
                      Doceniam Twoje dobre chęci , ale Ja naprawdę jestem szczęśliwy bez
                      wiary :)

                      • ela_102 Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 11:35
                        Drak:-)
                        wierzę...ze jestes szcześliwy...
                        to o czytm piszesz to nie religie robia...
                        ale ludzie ktorzy tymi religiami sie zastawiaja...
                        kwestia Boga w moim zyciu...to taki tandem...Ja i On...
                        bo tylko na to mam wplyw...na siebie i moje z nim relacje..
                        jakbys nie myslal...nie wiesz co jutro co spotka...
                        nie wiesz z czym przyjdzie Ci sie zmierzyc..
                        Czasami padamy na kolana..w obliczu czegoś "potwornego"np.
                        mowimy Boze jesli uchronisz moje dziecko od smierci...zawsze bede
                        wiedzial ze jestes...
                        o taki rzeczach pisze...
                        i takie rzeczy znam...
                        • drak02 Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 11:43
                          ela_102 napisała:

                          > Drak:-)
                          > wierzę...ze jestes szcześliwy...
                          > to o czytm piszesz to nie religie robia...
                          > ale ludzie ktorzy tymi religiami sie zastawiaja...
                          > kwestia Boga w moim zyciu...to taki tandem...Ja i On...
                          > bo tylko na to mam wplyw...na siebie i moje z nim relacje..
                          > jakbys nie myslal...nie wiesz co jutro co spotka...
                          > nie wiesz z czym przyjdzie Ci sie zmierzyc..
                          > Czasami padamy na kolana..w obliczu czegoś "potwornego"np.
                          > mowimy Boze jesli uchronisz moje dziecko od smierci...zawsze bede
                          > wiedzial ze jestes...
                          > o taki rzeczach pisze...
                          > i takie rzeczy znam...
                          >

                          Rozumiem, że to co napisałem o religii nie dotyczy akurat Ciebie ,
                          co nie znaczy ze problem nie istneieje.
                          Potrafię też wczuć się w Twój sposób myślenia i patrzenia na
                          opatrzność , a co ma powiedzieć osoba kóra pomimo tego ze padła na
                          kolana , i modliła się niestety utraciła dziecko- Bóg tak chciał ?
                          A na otarcie łez pocieszenie że w niebie bedzie szczęśliwe.
                          Wolałbym aby było szczęśliwe tutaj na ziemi.
                          • ela_102 Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 13:38
                            Drak:
                            co ma powiedzieć osoba kóra pomimo tego ze padła na
                            > kolana , i modliła się niestety utraciła dziecko- Bóg tak chciał ?

                            nie wiem co ma powiedziec taka osoba...
                            wiem co ja moge zrobić gdy przy takiej osobie znajdę się w tym
                            trudnym dla niej momecie....
                            Ona ma do przezycia swoje zycie ja swoje...
                            ufam ze Bog nikomu nie daje wiekszych ciężarów do dzwigania niż są w
                            stnie unieśc...i ufam ze i Ona sobie z tym poradzi najlepiej jak
                            bedzie potrafila...
                            Odkad tak myslę( a nie zawsze tak bylo) nie zdarzaja sie w moim
                            życiu żadne nieszczęscia...
                            a nawet zaczęłam dostrzegać ze wszystkie te które miały ongiś
                            miejsce w moim zyciu...sa tylko wynikiem moim "niefortunnych"
                            decyzji i Bóg nie ma z nimi nic wspólnego...
                            Ja akurat mam niepełnosprawną córkę...pełną chęci do zycia...
                            ale wilokrotnie szlyszalam od ludzi...ze lepiej byloby dla niej i
                            dla mnie gdyby umarła:-(((((
                            i tez dziwią się...Bóg tak chcial? co to za Bóg?
                            a my obie wiemy ze mamy siebie w prezencie...
                            ale wiekszy plan jest dla nas poki co niewiadomą...
                            • daleh Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 13:49
                              ela...
                              Odkad tak myslę( a nie zawsze tak bylo) nie zdarzaja sie w moim
                              życiu żadne nieszczęscia..
                              --------------------------------------
                              Tak sie zastanawiam,ale naprawde cos w tym jest.Nie wiem jak do konca z tym u
                              Ciebie,ale ja od kiedy nie pije to bardzo wiele rzeczy mi sie udaje.I to nie
                              zebym parl w jakims konkretnym kierunku,a jakos tak stopniowo i bezstresowo
                              wrocilem do normalnego zycia...
                            • anciax Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 19:02
                              ela_102 napisała:

                              > nie wiem co ma powiedziec taka osoba...
                              > wiem co ja moge zrobić gdy przy takiej osobie znajdę się w tym
                              > trudnym dla niej momecie....
                              > Ona ma do przezycia swoje zycie ja swoje...
                              > ufam ze Bog nikomu nie daje wiekszych ciężarów do dzwigania niż są w
                              > stnie unieśc...i ufam ze i Ona sobie z tym poradzi najlepiej jak
                              > bedzie potrafila...
                              > Odkad tak myslę( a nie zawsze tak bylo) nie zdarzaja sie w moim
                              > życiu żadne nieszczęscia...
                              > a nawet zaczęłam dostrzegać ze wszystkie te które miały ongiś
                              > miejsce w moim zyciu...sa tylko wynikiem moim "niefortunnych"
                              > decyzji i Bóg nie ma z nimi nic wspólnego...
                              > Ja akurat mam niepełnosprawną córkę...pełną chęci do zycia...
                              > ale wilokrotnie szlyszalam od ludzi...ze lepiej byloby dla niej i
                              > dla mnie gdyby umarła:-(((((
                              > i tez dziwią się...Bóg tak chcial? co to za Bóg?
                              > a my obie wiemy ze mamy siebie w prezencie...
                              > ale wiekszy plan jest dla nas poki co niewiadomą...
                              >
                              Ela, jak Cie czytam, to aż mnie ciary po plecach przechodzą.
                              Gdyby bóg był rzeczywiście dobry, to nie odbierałby ludziom tego, co (kto) dla
                              nich najcenniejsze.
                              Więc chyba nie powiesz mi, ze wtedy, kiedy on zabrał mi kogoś, kogo kochałam
                              najbardziej na świecie, to miałam mu za to podziękować.
                              Jesli Bóg istniałby i kochał to nie sprowadzałby na nas takich nieszczęść.
                              • aaugustw Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 20:07
                                anciax napisała:
                                > Jesli Bóg istniałby i kochał to nie sprowadzałby
                                na nas takich nieszczęść.
                                ___________________________________________________.
                                Ha, kolejna osoba, ktora chcialaby poznac i wejrzec
                                w tajemnice samego Boga (a potem moze i byc tym bogiem...(!?) ;-))
                                Boga nikt nie zdefiniuje, ani nie okresli, ani udowodni...
                                Bylby to tylko zwykly bozek, nie Bog...!
                                Pewnie, zeby bylo bardziej "dramatycznie" mozna zapytac jeszcze:
                                Czy Bog byl takze w Oswiecimiu...!?
                                Nie ma odpowiedzi na takie pytania...! To sa nierozwiazalne
                                zagadki. Niekiedy wystarczy niepowodzenie w pracy, choroba, strata,
                                zdrada, czy smierc bliskiej osoby, aby wpasc w rozpacz...
                                Tak stalo sie z amerykanskim rabinem Haroldem S. Kushnerem. Stracil
                                dziecko wskutek tragicznej choroby. Napisal ksiazke, ktora stala sie
                                bestsellerem; "Gdy zlo przydarza sie dobrym ludziom". Jego
                                propozycja rozwiazania; nalezy odrzucic wyobrazenie o wszechmocy
                                Boga. Inni doznawali niemalo pokus w zwiazku z problemem; "Gdy dobro
                                przydarza sie zlym ludziom", chcac odmowic Bogu dobroci i
                                sprawiedliwosci. Zadna z tych mozliwosci nie stanowi wyjscia z
                                dylematu. Pozbawiony wszelkiej Mocy Bog przestalby byc Bogiem. Zas
                                idea, ze Bog Biblii, zamiast byc dobry i sprawiedliwy, bylaby wprost
                                nie do zniesienia.
                                Takze ateisci i sceptycy maja racje; zaden z wielkich umyslow
                                ludzkosci - ani Augustyn, ani Tomasz, Kalwin, Leibniz czy Hegel -
                                nie podolali temu problemowi. W Paryzu, w 1791 roku myslano o
                                usunieciu Boga i zastapieniu Go bogiem Rozumu. Wtedy az prosi sie
                                zadac wspolczesnym pytanie: "Czy w takim razie rozwiazaniem jest
                                Ateizm?. Ateizm, ktory widzial w Oswiecimiu swoj zastaw? Oswiecim -
                                opoka ateizmu? Czy bezboznosc lepiej tlumaczy swiat? Czy niewiara
                                lepiej potrafi pocieszyc w przypadku niezawinionego, niepojetego,
                                bezsensownego cierpienia? - Jak w takim razie obchodzic sie z
                                cierpieniem? - (sa to urywki z ksiazki doradcy papieskiego, ktory
                                potem popadl w nielaske)...
                                Odpowiedz na to pytanie ja znajduje w POKORZE, jak sie tego
                                nauczylem z duchowego Programu, we Wspolnocie AA...
                                A...
                                • anciax Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 21:40
                                  Przejrzałeś mnie, zawsze chciałam być prezesem kuli ziemskiej :)
                                  Wybacz, ale wymiękłam po Twoim 1-szym zdaniu, nie dla mnie elaboraty.
                                  • aaugustw Re: Ateista nie istnieje... 22.12.07, 12:06
                                    anciax napisała:
                                    > Przejrzałeś mnie, zawsze chciałam być prezesem kuli ziemskiej :)
                                    > Wybacz, ale wymiękłam po Twoim 1-szym zdaniu, nie dla mnie
                                    elaboraty.
                                    ____________________________________________________.
                                    To juz sukces, ze dojechalas do konca zdania...! ;-))
                                    Kiedy pilem wogole nie czytalem takich...! :-((
                                    A rano spojrzec nie moglem w lustrze na siebie,
                                    ani zreszta na tego drugiego, chcacego trzezwiec A...
                                    A... ;-))
                              • ela_102 Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 20:13
                                anciax:-)

                                Więc chyba nie powiesz mi, ze wtedy, kiedy on zabrał mi kogoś, kogo
                                kochałam
                                najbardziej na świecie, to miałam mu za to podziękować.
                                Jesli Bóg istniałby i kochał to nie sprowadzałby na nas takich
                                nieszczęść.

                                napewno nie powiem ze masz mu dziękowac...
                                sama przezylam smierć ojca...i przy okazji potworne zwątpienie:-(((
                                Etapy żałoby...po stracie najblizszej osoby nalezy przezyć...pomimo
                                ze jej to zycia nie cofnie...
                                z czasem jednak zaczęłam dostrzegać "pomoc" taty...jakby z
                                zaświatów...wszystko w moim zyciu zaczeło się zmieniać...
                                i to zmieniac na lepsze...
                                Dziś jestem pogodzona z tym że nie żyje...
                                ale pamietam o nim cały czas...
                                szczegolnie o tym...co mówił gdy żyl...
                                i jak chciał abym żyła...

                                wiem ze z kazdego nieszczęścia sie "podnoszę" bogatsza i
                                silniejsza...ale tego chcę...
                                Użalanie się nad sobą i egoizm doprowadził mnie do alkoholizmu...
                                ale ostatecznie uwrazliwił i uporzadkowal...

                                anciax...czy pomogl Ci ktoś przejsć przez żąlobę?
                                • anciax Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 21:46
                                  A mnie egoizm przyniósł wiele wymiernych korzysci.
                                  A z tym, że Ona nie żyje nigdy sie nie pogodzę i to nie jest użalanie sie tylko
                                  niewypowiedziana teskonta za Nią.
                                  Może dla innych straty są budujące - dla mnie nie. I żadna wiara nie jest mi w
                                  stanie zapełnić tej pustki i dać wytłumaczenia dlaczego tak sie musiało stać.
                                  Moje oparcie jest w realnym życiu a nie w niewytłumaczalnych zjawiskach pt. wiara.
                                  • ela_102 Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 22:13
                                    anciax.
                                    Najbardziej realnym...i pewnym elementem życia jest śmierć.
                                    szkoda ze nie wierzysz w to ,że jesteś "jej" jeszcze potrzebna...
                                    a może nawet potrzebna bardziej niz kiedykolwiek..
                                    • anciax Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 22:17
                                      Była kochana za życia, więc nie moze ją nic złego spotkać - wiec nie mam powodu
                                      aby być jej potrzebną.
                                      • ela_102 Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 22:26
                                        Matka...
                                        jedyne czego pragnie dla wlasnych dzieci...
                                        to to aby były szczęsliwe ...
                                        bez względu na to gdzie się znajduje...
                                        gotowa pójśc do piekła;-)
                                        potrzebne jej jest Twoje szczęscie...spokój...i spełnienie...
                                        wtedy o Ona uzyska spokój...
                                  • aaugustw Re: Ateista nie istnieje... 22.12.07, 12:54
                                    anciax napisała:
                                    > A mnie egoizm przyniósł wiele wymiernych korzysci.
                                    ___________________________________________.
                                    "Egoizm to samotnosc" - (Fryderyk Schiller).
                                    A...

                                    • anciax Re: Ateista nie istnieje... 22.12.07, 15:12
                                      Najpierw była samotnośc, potem wypracowałam poczucie, że jestem ważna osobą
                                      (ważną dla samej siebie). Może to dla Ciebie nie jest do pojęcia, ale nie
                                      wszyscy egoiści stawiają siebie an piedestale. Bywaja tacy, którzy żyją skromnie
                                      i nie wywyższaja sie ponad innych ale jednocześnie stale mając na uwadze swoje
                                      dobro.
                                      • aaugustw Re: Ateista nie istnieje... 22.12.07, 16:51
                                        anciax napisała:
                                        > Najpierw była samotnośc, potem wypracowałam poczucie, że jestem
                                        ważna osobą (ważną dla samej siebie). Może to dla Ciebie nie jest do
                                        pojęcia, ale nie wszyscy egoiści stawiają siebie an piedestale.
                                        Bywaja tacy, którzy żyją skromnie i nie wywyższaja sie ponad innych
                                        ale jednocześnie stale mając na uwadze swoje dobro.
                                        __________________________________________________.
                                        To tak, jakbys powiedziala do alkoholika, ze on nie
                                        zna smaku alkoholu...
                                        Oczywiscie, ze jako alkoholik wiem co znaczy egoizm
                                        i samouzalanie, bo sam wyeliminowalem siebie ze spoleczenstwa...
                                        Co pozostaje takiemu potem...? - Ano wyprodukowalem sobie
                                        wlasny swiat, aby przezyc... Stalem sie wazna osoba dla siebie...!
                                        Cos w rodzaju; "Wszyscy sa zli. Oni mysla tylko o sobie. Tylko ja
                                        mysle o mnie".
                                        A...
                                        Ps. Chory nie wywyższa sie ponad innych, on tylko lezy
                                        w rynnie i jeszcze patrzy z gory na innych...! :-((
                              • ela_102 Taki klimat... 20.12.07, 21:17
                                Bardzo osobiście mi się to kojarzy...

                                pl.youtube.com/watch?v=buKuWg5DY9k&feature=user
                                dlatego chcę inaczej...dziś...bo można przecież...
                          • aaugustw Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 15:46
                            drak02 napisał:
                            > A na otarcie łez pocieszenie że w niebie bedzie szczęśliwe.
                            > Wolałbym aby było szczęśliwe tutaj na ziemi.
                            _____________________________________________.
                            Kolejna zla interpretacja Biblii...!
                            Niebo jest tu - na ziemi...
                            A czy ono bedzie szczesliwe, zalezy takze od Ciebie - Drak...!
                            A... ;-))
                            • daleh Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 15:58
                              aaugustw...
                              Kolejna zla interpretacja Biblii...!
                              Niebo jest tu - na ziemi...
                              A czy ono bedzie szczesliwe, zalezy takze od Ciebie - Drak...!
                              ---------------------------------------------
                              Rewelacyjne odkrycie!!!Na podstawie czego dokonales tego odkrycia?
                              Biblia odpada,pozostaje wielka ksiega ale to pisali menele z Ameryki,
                              to moze i cos odkryli o czym swiat jeszcze nie wie...
                              • aaugustw Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 16:44
                                daleh napisał:

                                > aaugustw...
                                > Kolejna zla interpretacja Biblii...!
                                > Niebo jest tu - na ziemi...
                                > A czy ono bedzie szczesliwe, zalezy takze od Ciebie - Drak...!
                                > ---------------------------------------------
                                > Rewelacyjne odkrycie!!!Na podstawie czego dokonales tego odkrycia?
                                > Biblia odpada,pozostaje wielka ksiega ale to pisali menele z
                                Ameryki,to moze i cos odkryli o czym swiat jeszcze nie wie...
                                ____________________________________________________________.
                                Niebo, kochany alehu, to nie miejsce gdzie przeznaczone sa dla
                                dla Ciebie 72 cnotliwe blondynki, po wysadzeniu siebie i innych
                                niewinnych ludzi w imie Alaha, lecz "Niebo", o ktorym mowi wiara
                                nie jest zadnym pojeciem i miejscem ponad swiatem, "tam na gorze",
                                nie jest niebem w znaczeniu fizycznym! (gdzie mialaby byc niby
                                ta gora, lub ten dol...!?
                                Niebo wiary nie jest wiec miejscem, lecz sposobem bytowania...!
                                A nieskonczony Bog nie moze byc zlokalizowany w jakiejs przestrzeni,
                                ani ograniczony w czasie i nie przebywa On w sensie duchowym lub
                                metafizycznym "poza swiatem" - poza ta ziemia, na ktorej jeszcze
                                zipiesz alehu...! ;-))
                                A...
                                • daleh Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 16:55
                                  aaugustw...
                                  Niebo wiary nie jest wiec miejscem, lecz sposobem bytowania...!
                                  A nieskonczony Bog nie moze byc zlokalizowany w jakiejs przestrzeni,
                                  ani ograniczony w czasie i nie przebywa On w sensie duchowym lub
                                  metafizycznym "poza swiatem" - poza ta ziemia, na ktorej jeszcze
                                  zipiesz alehu...! ;-))
                                  -------------------------------------
                                  Nie slyszalem jeszcze podobnego opisu nieba,co nie znaczy ze nie jest prawdziwy
                                  i ze warto sie nad tym zastanowic co napisales...
                                  • aaugustw Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 17:39
                                    daleh napisał:
                                    > Nie slyszalem jeszcze podobnego opisu nieba,co nie znaczy ze nie
                                    jest prawdziwy i ze warto sie nad tym zastanowic co napisales...
                                    _____________________________________________.
                                    "Uwierz... - powiadam Ci, zaprawde warto,...!" ;-))
                                    A...
                      • aaugustw Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 15:41
                        drak02 napisał:
                        > Trudno jest mi ustosunkowywać sie do tego co mówią w twojej
                        rodzinie ateisci i co im w życiu przeszkadza.
                        > Nie przeszkadza mi Bóg ani osoby wierzące. Przeszkadza mi to , że
                        > religia etykietuje ludzi, segreguje wg wyznań, pogłębia podziały,
                        > bywa przyczyną konfliktów i wojen. Ulega radykalizacji w
                        okreśonych warunkach (fundamentalizm religjny wystepuje praktycznie
                        w każdym wyznaniu).
                        > Doceniam Twoje dobre chęci , ale Ja naprawdę jestem szczęśliwy bez
                        > wiary :)
                        _________________________________________________________________.
                        Zeby urozmaicic to Forum (i skomplikowac jeszcze bardziej),
                        przytocze teraz list, jaki napisal mi w tym temacie Swiadek
                        Jehowy, ktoremu przedstawilem Twoje - Draku argumenty...! ;-))

                        > "Hej
                        Masz racje ze brutalnosc w starym testamecie jest dla niektorych
                        powodem oburzenia.
                        Ale ja rozumiem oburzenie Boga na ludzi ktorzy na wlasne oczy
                        ogladali tyle dowodow jego istnienia.
                        mimo to zaczeli na nowo obrazac Boga w sposob swiadomy i z
                        premedytacja .
                        Sa ludzie ktorzy otrzymali wieksza doze Ducha Bozego niz inni albo
                        widzieli wiecej, zasluguja na smierc bo w Bibli nie pisze ze
                        grzesznicy beda zyli wiecznie lecz poniosa smierc za swoja wine.
                        najbardziej sprawiedliwym sedzia jest Jehowa, bo jezeli znajdzie cos
                        dobrego w czlowieku to daruje mu zycie ale ludzie ktorzy zgineli w
                        Sodomie i Gomorze albo w potopie zgineli na zawsze oni juz nie beda
                        istniec nigdy i nigdzie, Judasz tez niestety zawiodl nie tylko
                        Jezusa ale byl zlodziejem bo okradal kase apostolow. a mial zaszczyt
                        i wiedzial doskonale ze Jezus jest Synem Bozym. Ziemia jest zbyt
                        piekna aby byla ruinowana przez zlych ludzi,
                        W starym testamecie nie bylo ,,prawa milosci'' ktore teraz
                        obowiazuje lecz ,,oko za oko, zycie za zycie''
                        Jehowa pokazywal za czasow mojzesza jak bedzie w przyszlym
                        Krolestwie na ziemi gdzie przestepcy beda odrazu
                        unicestwieni a ja uwazam to za sluszne bo chce aby kazdy czul sie
                        bezpiecznie.
                        Prawo Mojzeszowe mialo sluzyc aby narod izraelski przygotowac na
                        przyjecie ,,mesjasza'' ich cala kultura polegala na czekaniu
                        na,, wiekszego Mojzesza'' doczekali sie ale niewielu w ,,niego''
                        uwierzylo gdy juz byl jako Chrystus wielu tez swiadomie odrzucilo
                        Jezusa i za to zostali odrzuceni w roku 70 n.e. gdzie swiatynia
                        zostala zrownana z ziemia a ponad milion zydow zabitych.
                        to odrzucenie bylo potwierdzone wczesniej peknieciem kotary w
                        miejscu najswietszym w momecie smierci Jezusa
                        ale apostolowie w dniu ,,masady'' i inni uczniowie od czterech lat
                        nie byli w Jerozolimie i nie zostali zabici bo posluchali nakazu
                        Jezusa ze gdy zobacza pewne znaki maja uciekac w gory na druga
                        strone Jordanu.
                        -------------------------------------------------------
                        Historia Abrahama jest proroczym odzwierciedleniem ofiary okupu jaka
                        zlozyl sam Jehowa w postaci swego Syna.
                        Abracham wierzyl ze Jehowa przywroci zycie Izaakowi o czym wiedzial
                        i wierzyl sam Izaak i dobrowolnie tez dal siebie chetnie i bez
                        oporow. Ta piekna historia ,,przyjaciela Jehowy'' Abrachama
                        utwierdzila Boga w swych zamiarach aby wykupic ludzkosc ze smierci i
                        grzechu, Tam nie bylo picowania o ktorym ty myslisz. Sa ludzie
                        ktorzy dali swe wlasne zycie za wiare
                        ------------------------------------------------------------
                        Abraham jak i Jozef nie byli objeci prawem bo jeszcze nie istnialo i
                        ja nie wiem jak wygladala moralnosc tych ludzi
                        ale jestem pewny ze patriarchowie przestrzegali je w mierze
                        zadowalajaej samego Jehowe a ne tak jak narody zaijali
                        niechciane dzieci bo nie bylo skrobanek i byla to niby ofiara dla
                        bogow, W Biblii jest czarno na bialym nie tylko dobre strony
                        wiernych slug ale ich wady co jest jeszcze jednym niezbitym dowodem
                        na autentycznosc Slowa Bozego.
                        --------------------------------------------------------
                        Jezus powiedzial na Gorze ze nie przeminie ani jedna litera
                        z ,,prawa''
                        ---------------------------------------------------------
                        Jeszcze jedno, August
                        poslugujesz sie zarzutami przemielonymi przez wrogow bez cytatow i
                        sprawdzenia tego w Biblli gdzie i co
                        i pomijasz przez to wiele szczegolow ktore sa tam napisane.
                        Sam Diabel tez zna Biblie po swojemu nawet lepiej niz ja ale nie ma
                        to nic wspolnego z Bozym pogladem na ludzkosc
                        i droge do jej uratowania z wiezow smierci i grzechu.
                        - - -
                        A... ;-))
                        • drak02 Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 16:06
                          W przytoczonej przez Ciebie zagmatwanej odpowiedzi świadka jehowy
                          jest sporo fundamentalizmu i obrony dogmatów wiary ale w dalszym
                          ciągu nie widzę żadnych moralnych wskazówek które mogłyby być
                          przydatne w moim codziennym życiu. Pozdrawiam:)

                          • daleh Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 16:13
                            drak...
                            W przytoczonej przez Ciebie zagmatwanej odpowiedzi świadka jehowy
                            jest sporo fundamentalizmu i obrony dogmatów wiary ale w dalszym
                            ciągu nie widzę żadnych moralnych wskazówek które mogłyby być
                            przydatne w moim codziennym życiu. Pozdrawiam:)
                            -------------------------------------------
                            Nie zauwazyles ze nasz przyjaciel to tak naprawde wierzy w sile wyzsza ,wielka
                            ksiege i 12 krokow.Stworzyl sobie mistyczny swiat na wzor sekty,co jak wierzy
                            zagwarantuje mu dozgonna trzezwosc.Gdyby choc na chwile rozszerzyl swoje
                            choryzonty myslowe to poczatek katasrofy.I ja mu wierze ,bo ja z ta swiadomoscia
                            jaka mam ktos by mnie zmusil do takiego zycia to zachlalbym sie z rozpaczy...
                            • ela_102 Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 16:57
                              daleh:-)
                              To co zauwazasz Ty...nie musi zauwazac ktoś inny...
                              z bardzo prostego powodu "nigdy nie bedzie Tobą"
                              "nigdy nie bedzie patrzyl na Swiat Twoim wzrokiem"
                              "nigdy nie bedzie czul tego co Ty w takich a nie innych warunkach"
                              kazdy patrzy na wszystko przez pryzmat wlasnych doswiadczen...
                              i tak tez czyta tutejsze zdania...
                              jeden korzysta...bo uczy sie siebie...
                              inni gubi sie jeszcze bardziej...
                              • daleh Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 17:08
                                ela...
                                To co zauwazasz Ty...nie musi zauwazac ktoś inny...
                                z bardzo prostego powodu "nigdy nie bedzie Tobą"
                                "nigdy nie bedzie patrzyl na Swiat Twoim wzrokiem"
                                "nigdy nie bedzie czul tego co Ty w takich a nie innych warunkach"
                                kazdy patrzy na wszystko przez pryzmat wlasnych doswiadczen..
                                ------------------------------------------
                                Absolutnie sie z Toba zgadzam,ale mam chyba prawo przedstawic swoj punkt
                                widzenia i przekonywac do swoich racji.Gdyby wszyscy byli jednomyslni swiat
                                stalby w miejscu...
                                • ela_102 Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 17:51
                                  Daleh:-)
                                  W zsadzie możesz wszystko...w koncu jesteś wolnym człowiekiem...
                                  ale jaką swoja rację przedstawiasz w tych słowach?

                                  daleh:
                                  Nie zauwazyles ze nasz przyjaciel to tak naprawde wierzy w sile
                                  wyzsza ,wielka
                                  ksiege i 12 krokow.Stworzyl sobie mistyczny swiat na wzor sekty,co
                                  jak wierzy
                                  zagwarantuje mu dozgonna trzezwosc.Gdyby choc na chwile rozszerzyl
                                  swoje
                                  choryzonty myslowe to poczatek katasrofy.I ja mu wierze ,bo ja z ta
                                  swiadomoscia
                                  jaka mam ktos by mnie zmusil do takiego zycia to zachlalbym sie z
                                  rozpaczy...

                                  bo ja oprocz Twojej "wizji" czyjegoś życia...nie czytam tutaj żadnej
                                  racji...ale jak mi wyjaśnisz to moze dostrzegę;-)
                                  Piszesz o tym jak Tobie sie wydaje ze Ty bys mial...gdybys byl na
                                  miejscu Augusta...i final tego jest fatalny...smierc przez zapicie...
                                  To racja...czy jakiś "scenariusz"
                                  • daleh Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 18:01
                                    ela...
                                    bo ja oprocz Twojej "wizji" czyjegoś życia...nie czytam tutaj żadnej
                                    racji...ale jak mi wyjaśnisz to moze dostrzegę;-)
                                    Piszesz o tym jak Tobie sie wydaje ze Ty bys mial...gdybys byl na
                                    miejscu Augusta...i final tego jest fatalny...smierc przez zapicie...
                                    To racja...czy jakiś "scenariusz"
                                    ----------------------------------------------
                                    Dokladnie tak...Uwazam ze August uzaleznil swoje byc albo nie byc od wspolnoty i
                                    uwierz mi ze prawdobodobnie to potwierdzi...
                                    Natomiast dzis jak napisalem a Ty niestety nie zauwazylas tego,zmusil
                                    ,podkreslam zmusliby mnie ktos do takiego zycia to bym sie zachlal z rozpaczy.A
                                    to dlatego ze prowadze inne zycie i czuje sie w nim szczesliwy.Gdybym pil nigdy
                                    bym tego nie mial,podobnie jak gdybym teraz myslal o takim
                                    trzezwieniu...Satysfakcjonuje Cie taka odpowiedz...Ja nie potepiam Augusta za to
                                    co robi dla siebie,ma do tego prawo...Nie zgadzam sie jedynie z tym ,ze jak
                                    twierdzi jego sposob trzezwosci jest jedynie sluszny,dla niego tak,ale czy dla
                                    wszystkich...
                                    • ela_102 Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 18:20
                                      Nie wiesz jakie zycie prowadzi August...
                                      to tylko Twoje przypuszczenia...
                                      Nigdzie nie czytam aby August pisal o jedynej i slusznej drodze...
                                      zwraca tylko uwage na "nie trzezwosc" w mysleniu...
                                      i zwraca niezwykle trafnie...
                                      dlatego jest taki "irytujacy" dla ludzi...
                                      ale z drugiej strony cieszy mnie...ze mnie nie irytuje;-)
                                      Gdybanie tez nie ma sensu...
                                      ja tez pomyslam ze jakby miala tak jak Ty siedziec na obczyznie i
                                      czekac na bezimiennego przyjaciela kolo trzydziestki...
                                      zyjac w ciaglej tesknocie...bez bliskosci..to byloby mi bardzo zle:-(

                                      ale to tylko mysl..
                                      wiadomo ze kazdy chodzi w swoich butach;-)
                                      i stara sie zyc najlepiej jak potrafi...
                                      • daleh Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 18:40
                                        aaugustw...
                                        Nie wiesz jakie zycie prowadzi August...
                                        to tylko Twoje przypuszczenia...
                                        Nigdzie nie czytam aby August pisal o jedynej i slusznej drodze...
                                        zwraca tylko uwage na "nie trzezwosc" w mysleniu...
                                        i zwraca niezwykle trafnie...
                                        dlatego jest taki "irytujacy" dla ludzi...
                                        ---------------------------------------------
                                        Dla mnie nie jest irytujacy,a zwlaszcza wtedy kiedy naprawde zaczyna mowic
                                        ...Ale to dluzsza historia.Jade na lotnisko,a wiecej czasu bede mial w polowie
                                        stycznia to wierze,ze bedziemy mieli z Augistem o czym podyskutowac....
                                        Milego wieczoru...
                                        • aaugustw Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 18:52
                                          daleh napisał:
                                          > ...Jade na lotnisko,a wiecej czasu bede mial w polowie
                                          > stycznia to wierze,ze bedziemy mieli z Augistem o czym
                                          podyskutowac....
                                          > Milego wieczoru...
                                          ____________________________________________.
                                          Tobie tylko sex w glowie...!
                                          Przyjemnych dni...
                                          A... ;-))
                                      • aaugustw Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 18:49
                                        ela_102 napisała:
                                        > ... z drugiej strony cieszy mnie...ze mnie nie irytuje;-)
                                        __________________________________________.
                                        Chcialbym bardzo, ale Ty sie nie dajesz...!
                                        A... ;-))
                                    • aaugustw Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 18:46
                                      daleh napisał (o A...):
                                      > ...Nie zgadzam sie jedynie z tym ,ze jak twierdzi
                                      jego sposob trzezwosci jest jedynie sluszny,dla niego
                                      tak,ale czy dla wszystkich...
                                      ___________________________________________________.
                                      A kto Ci takich glupot nagadal o A... - Ha...!??
                                      Kiedy on cos takiego powiedzial, (lub napisal)...!?
                                      Dawaj tu choc jeden przyklad...
                                      A...
                                      • daleh Re: Ateista nie istnieje... 21.12.07, 18:46
                                        aaugustw...
                                        A kto Ci takich glupot nagadal o A... - Ha...!??
                                        Kiedy on cos takiego powiedzial, (lub napisal)...!?
                                        Dawaj tu choc jeden przyklad...
                                        ----------------------------------------------
                                        Nie bede szukal i nie wiem czy bym znalazl,poniewaz Ty nigdy nie piszesz wprost
                                        o co Ci chodzi.Ale w Twoich postach ustawicznie sie przewija teza ,ze kto nie z
                                        AA ten nie trzezwieje.Wiec jak rozumiec inaczej Twoje slowa,jesli nie
                                        jednokierunkowe myslenie o trzezwieniu czyli jedyna sluszna droga...
                                        • ela_102 Re: Ateista nie istnieje... 22.12.07, 12:00
                                          Otoz to...
                                          jedyna i sluszna droga....to jest to co inni przypisują tym ktorzy
                                          pisza o trzezwym zyciu...
                                          przypisuja po to aby...odrzucic prawdziwy sens slów...
                                          Wyobraznie o kimś...nic wiecej...
                                          ja jakos nigdy nie odbieralam slow Augusta w ten spsoob..
                                          i sama nigdy nie pisalam o jednej i jedynie slusznej drodze...
                                          Zarowno On jak i ja piszemy o swojej drodze...
                                          jako pokazanie wlasnego wyjscia z alkoholizmu..
                                          w calu dania nadzieji ..innym...że jest to możlwie..

                                          spor jaki tutaj przypisuje sie pogladam Augusta...
                                          tak naprawde jest sporem o to "co to jest "trzezwość"
                                          i jak ją osiagać...
                                          wiekszość oponentów burzy się na droge innych...
                                          bo zadawala sie tym co ma...nie chcac juz żadnych zmian w zyciu...
                                          August(slusznie) uwaza ze to krotka piłka...
                                          bo to jest krótka piłka...
                                          • daleh Re: Ateista nie istnieje... 22.12.07, 15:30
                                            ela...
                                            wiekszość oponentów burzy się na droge innych...
                                            bo zadawala sie tym co ma...nie chcac juz żadnych zmian w zyciu...
                                            August(slusznie) uwaza ze to krotka piłka...
                                            bo to jest krótka piłka...
                                            ----------------------------------------------------
                                            Nic bardziej blednego...Ja ciagle zmieniam swoje zycie...
                                            Ty piszesz chyba o sobie i Auguscie,a probujesz przerzucic pileczke,
                                            do innego ogrodka.Co mozesz zmienic walkujac i wdrazajac temat trzezwosc i praca
                                            nad nia.Prace w normalnym pojeciu konczymy wraz z przejsciem na emeryture,a
                                            program ktory uwazacie za jedynie sluszny jest do konca zycia...
                                            • ela_102 Re: Ateista nie istnieje... 22.12.07, 16:47
                                              daleh:-)
                                              Co mozesz zmienic walkujac i wdrazajac temat trzezwosc i pracą nad
                                              nią...

                                              Kto to robi?
                                              To ze Ty jestes juz dalej...od tego co dopiero zaczyna...i te tematy
                                              masz już przerobione...wcale nie znaczy ze On je zna...
                                              mowienie o czyms komus pierwszy raz...tylko Tobie wydaje sie
                                              walkowaniem tematu...nie temu co otarl sie o "nie picie" dopiero
                                              co...
                                              W koncu Ty też kiedyś nie wiedziałeś ze mozna zyć inaczej..
                                              Ktos Ci o tym powiedział...skorzystales...
                                              Ja zawsze masz na uwadze tych...ktorzy zaczynaja...
                                              a nie walkuje tego ze wzgledu na siebie...lecz na nich...

                                              To jest ta wdziecznosc...ktorej Ty nie rozumiesz...
                                              sama rzeczywiscie jestem juz bardzo daleko od tego punktu...
                                              ale ciagle pamietam gdzie bylam...i jak to sie stalo ze jestem dzis
                                              zupelnie gdzie indziej...

                                              na tym Forum jest ogrom ludzi ktorzy nawet nie sa na tym poczatku...



                                              Kobiety choć słabsze są mocniejsze.
                                              • daleh Re: Ateista nie istnieje... 22.12.07, 20:22
                                                ela...
                                                To ze Ty jestes juz dalej...od tego co dopiero zaczyna...i te tematy
                                                masz już przerobione...wcale nie znaczy ze On je zna...
                                                mowienie o czyms komus pierwszy raz...tylko Tobie wydaje sie
                                                walkowaniem tematu...nie temu co otarl sie o "nie picie" dopiero
                                                co...
                                                -------------------------------------------
                                                Wiec dlaczego Poddajecie w watpliwosc moja i innych trzezwosc???
                                                Czemu to ma sluzyc???
                                                • ela_102 Re: Ateista nie istnieje... 22.12.07, 21:20
                                                  daleh:-)
                                                  ja? kiedy? gdzie? jakie Wy?
                                                  jesli chodzi o ciebie...pisze o braku wdzieczności...
                                                  i zauwazaniu w AA ludzi ktorych ja nie widze...
                                                  to raczej wszystko co pisze w zwiazku z Toba...
                                                  no i o Twojej postawie ..wziąć i odejść...
                                                  ale nie pisze że jest Ona nie do przyjecia...
                                                  jest Twoja...
                                                  Twoja trzezwosc to nie moja sprawa...
                                                  Skoro moje slowa odczytujesz jako atak...na nią..
                                                  to się dziwie...
                                                  Jak by mi ktos napisal ze jestem "pijana"
                                                  mialabym to gdzies...bo wiem ze taka nie jestem...
                                                  rozne rzeczy juz pisano na mój temat...
                                                  nawet Ty ze jestm falszywa intrygantka pozbawiona intelektu...
                                                  i wiesz co ja na to?
                                                  Hi Hi Hi Hi...
                                                  wiec czemu tak sie obruszasz jak ktoś pisze Ci Towim zdaniem
                                                  nieprawde?
                                                  • aaugustw Re: Ateista nie istnieje... 23.12.07, 11:21
                                                    ela_102 napisała (do daleha, m.in.):
                                                    > Skoro moje slowa odczytujesz jako atak... to się dziwie...
                                                    > Jak by mi ktos napisal ze jestem "pijana" mialabym to gdzies...
                                                    > wiec czemu tak sie obruszasz jak ktoś pisze Ci Towim zdaniem
                                                    > nieprawde?
                                                    ____________________________________________.
                                                    Uwazam, ze tak reaguja przewaznie ci, ktorzy
                                                    poczuwaja sie winnymi sedna sprawy...! :-((
                                                    A... ;-))
                                                  • daleh Re: Ateista nie istnieje... 23.12.07, 18:53
                                                    aaugustw...
                                                    Uwazam, ze tak reaguja przewaznie ci, ktorzy
                                                    poczuwaja sie winnymi sedna sprawy...! :-((
                                                    --------------------------------------
                                                    Auguscie kto to taki ,winny sedna sprawy???
                                                  • aaugustw Re: Ateista nie istnieje... 23.12.07, 19:11
                                                    daleh napisał:
                                                    > Auguscie kto to taki ,winny sedna sprawy???
                                                    ____________________________________________.
                                                    To sa te "pytki"! ;-)
                                                    Ci, ktorzy sie tlumacza, kiedy ich sie trafi!
                                                    A... ;-))

                                                  • daleh Re: Ateista nie istnieje... 23.12.07, 19:21
                                                    aaugustw napisał:

                                                    > daleh napisał:
                                                    > > Auguscie kto to taki ,winny sedna sprawy???
                                                    > ____________________________________________.
                                                    > To sa te "pytki"! ;-)
                                                    > Ci, ktorzy sie tlumacza, kiedy ich sie trafi!
                                                    > A... ;-))
                                                    -------------------------------
                                                    Ach aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
                                                    >
                                                  • aaugustw Re: Ateista nie istnieje... 23.12.07, 19:30
                                                    daleh napisał:

                                                    > aaugustw napisał:
                                                    >
                                                    > > daleh napisał:
                                                    > > > Auguscie kto to taki ,winny sedna sprawy???
                                                    > > ____________________________________________.
                                                    > > To sa te "pytki"! ;-)
                                                    > > Ci, ktorzy sie tlumacza, kiedy ich sie trafi!
                                                    > > A... ;-))
                                                    > -------------------------------
                                                    > Ach aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
                                                    _____________________________________.
                                                    Nie klepaj sie tak czesto i tak mocno
                                                    w czolo, bo bedziesz wygladal wkleslo jak Janu...
                                                    A... ;-))
                                            • aaugustw Re: Ateista nie istnieje... 22.12.07, 16:55
                                              daleh napisał:
                                              > ...probujesz przerzucic pileczke,
                                              > ...Co mozesz zmienic walkujac i wdrazajac...
                                              > ...jest do konca...
                                              __________________________________________.
                                              Zaraz widac, ze Daleh ma kobiete w domu...!
                                              Zupelnie innych uzywa wyrazow...! ;-))
                                              A...
                                              • daleh Re: Ateista nie istnieje... 22.12.07, 20:25
                                                aaugustw napisał:

                                                > daleh napisał:
                                                > > ...probujesz przerzucic pileczke,
                                                > > ...Co mozesz zmienic walkujac i wdrazajac...
                                                > > ...jest do konca...
                                                > __________________________________________.
                                                > Zaraz widac, ze Daleh ma kobiete w domu...!
                                                > Zupelnie innych uzywa wyrazow...! ;-))
                                                > A...
                                                ---------------------------------------------
                                                To mi sie podoba...
                                                Idealne podejscie do tematu...ha,ha,ha...
                                                • aaugustw Re: Ateista nie istnieje... 23.12.07, 11:10
                                                  daleh napisał:

                                                  > aaugustw napisał:
                                                  >
                                                  > > daleh napisał:
                                                  > > > ...probujesz przerzucic pileczke,
                                                  > > > ...Co mozesz zmienic walkujac i wdrazajac...
                                                  > > > ...jest do konca...
                                                  > > __________________________________________.
                                                  > > Zaraz widac, ze Daleh ma kobiete w domu...!
                                                  > > Zupelnie innych uzywa wyrazow...! ;-))
                                                  > > A...
                                                  > ---------------------------------------------
                                                  > To mi sie podoba...
                                                  > Idealne podejscie do tematu...ha,ha,ha...
                                                  ______________________________________________________.
                                                  Ty sie lepiej bierz do czynu, a nie tylko do tematu...! :-(
                                                  A... ;-))
                                        • aaugustw Re: Ateista nie istnieje... 22.12.07, 12:23
                                          daleh napisał:
                                          > Nie bede szukal i nie wiem czy bym znalazl,poniewaz Ty nigdy nie
                                          piszesz wprost o co Ci chodzi.
                                          - - - - - - - - - - - - - - -
                                          Staram sie nie pouczac nikogo!
                                          (nie szukaj - nie znajdziesz).
                                          _____________________________.
                                          daleh napisał dalej:
                                          Ale w Twoich postach ustawicznie sie przewija teza ,ze
                                          kto nie z AA ten nie trzezwieje.Wiec jak rozumiec inaczej Twoje
                                          slowa,jesli nie jednokierunkowe...
                                          - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                          Nie zakrecaj Wisly kijkiem... -
                                          Nie naciagaj i nie klam, jak pijany...!
                                          Nie tak dawno pisalem o roznych zwiazkach trzezwosciowych,
                                          o moim bracie, "Niebieskim Krzyzu", "Templariuszach",(w
                                          ktorych on trzezwieje) i takze o innych wspolnotach
                                          opierajacych sie na naszym ("aowskim"),duchowym Programie.
                                          A co do jednokierunkowosci, to droga trzezwienia jest taka wlasnie
                                          droga jednokierunkowa... - Jezeli zawracasz na niej powodujesz wtedy
                                          ciagle kolizje z innymi trzezwymi...!
                                          A...
                                          Ps. To, ze mowie o AA, to tylko dlatego, ze znam te Wspolnote
                                          i wiem jak skuteczna ona jest w ratowaniu zycia innym...!
                                          • daleh Re: Ateista nie istnieje... 22.12.07, 15:36
                                            aaugustw...
                                            Ps. To, ze mowie o AA, to tylko dlatego, ze znam te Wspolnote
                                            i wiem jak skuteczna ona jest w ratowaniu zycia innym...!
                                            -----------------------------------------------------
                                            Jestem tego samego zdania o wspolnocie,a co do niektorych czlonkow tej wspolnoty
                                            napisalem chyba juz dostatecznie duzo wiec nie bede sie powtarzal,a zdania nie
                                            zmienie...
                                            Pozdrawiam...
                                            • aaugustw Re: Ateista nie istnieje... 22.12.07, 16:58
                                              daleh napisał:
                                              > Jestem tego samego zdania o wspolnocie,a co do niektorych czlonkow
                                              ________________________________________.
                                              No to jestesmy tego samego zdania, z tym
                                              ze ja we Wspolnocie uzywam wyrazu "uczestnik" Mityngu AA.
                                              A... ;-))
                          • aaugustw Re: Ateista nie istnieje... 20.12.07, 16:47
                            drak02 napisał:
                            > W przytoczonej przez Ciebie zagmatwanej odpowiedzi świadka jehowy
                            > jest sporo fundamentalizmu i obrony dogmatów wiary ale w dalszym
                            > ciągu nie widzę żadnych moralnych wskazówek które mogłyby być
                            > przydatne w moim codziennym życiu. Pozdrawiam:)
                            ________________________________________________.
                            Odebralem to podobnie jak i Ty...! - Pozdrawiam ;-))
                            A...
      • aaugustw Re: Moralnosc... 18.12.07, 14:39
        drak02 napisał:
        > Nie ma żadnych dowodów świadczacych o tym że człowiek religijny i
        > wierzacy jest bardziej moralny od niewierzacego.
        - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Nie pisalem o tym, że człowiek religijny i wierzacy jest
        bardziej moralny od niewierzacego, lecz pisalem o tym,ze
        dzieki religiom (Biblii i Kosciolom, jako instytucjom
        przenoszacym te Prawde), mamy wogole moralnosc...!
        ________________________________________________________.
        drak02 napisał dalej:
        > Sa natomiats dowody na to , że religijni i wierzacy ludzie w imie
        > swojej religii sis swojego Boga wszczynali religijne wojny i
        > mordowali się nawzajem z modlitwą na ustach.
        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Tu mieszasz to co stworzyly sobie grupki ludzi majacy wlasny
        w tym interes. Potem laczysz to z tym co, np. mowi Biblia...
        Jezus nie namawial do wojen, aby w ten sposob wymusic moralnosc
        i lepsza przyszlosc... - W Biblii wyraznie jest zapisane to,
        co On powiedzial; "Kto mieczem wojuje, od miecza zginie".
        Tam mozna wyczytac takze te wszystkie duchowe wartosci moralne,
        ktore w zadnnej ksiazce "niewierzacego" znalezc nie moza...
        __________________________________________________________.
        drak02 napisał dalej:
        > Zasady morane są uniwersalne...
        - - - - - - - - - - - -
        Slusznie...! - I taka wlasnie jest ta Wspolnota AA (Anonimowych
        Alkoholikow), wraz z jej uniwersalnym duchowym Programem AA...!
        Bez powolywania sie na jakakolwiek religie tego swiata...!
        A... ;-))
    • ariel48 Re: Moralnosc... 18.12.07, 23:03

      Gucio ... powiedz Ty mi człowieku , kto to jest dla Ciebie człowiek
      zdemoralizowany ...
      Powiedz mi także , co myślisz o niektórych zwolennikach Radia Maryja..
      Każdy z nas kiedyś tam widział , lub słyszał - jak zwolennicy ,,Ojca
      Dyrektora ,, zachowują się w stosunku do przeciwników ,,Króla ,, .
      Wyzywaja , kopią , bluzgają ... rzucają nawet kamieniami.
      Czy oni są moralni , czy nie ?
      Kochają blizniego swego , jak siebie samego , czy nie ?
      Bo ja ich nie kocham.
      A ja Ty mi powiesz , że ich kochasz - to znaczy , że mnie nie kochasz.
      A jak mnie nie kochasz jedynie za to , że ja ich nie kocham - to
      nie słuchasz Boga ... :-)))

      ************************************************

      To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
      • aaugustw Re: Moralnosc... 19.12.07, 15:50
        ariel48 napisała:
        > Gucio ... powiedz Ty mi człowieku , kto to jest
        dla Ciebie człowiek zdemoralizowany ...
        - - - - - - - - - - - - - - - - -
        To taki, ktory zszedl na psy...!
        (ksyw nie bede wymienial...!) ;-))
        _________________________________.
        ariel48 napisała dalej:
        > Powiedz mi także , co myślisz o niektórych zwolennikach
        Radia Maryja..
        - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Doszly i do mnie roznego rodzaju sluchy i mity o nich...
        Mysle o nich tyle samo, co i o jakiejs sredniowiecznej
        grupie folklorystycznej...
        ____________________________________________________.
        ariel48 napisała dalej:
        > Każdy z nas kiedyś tam widział , lub słyszał - jak
        zwolennicy ,,Ojca Dyrektora ,, zachowują się w stosunku do
        przeciwników ,,Króla ,, .Wyzywaja , kopią , bluzgają ... rzucają
        nawet kamieniami. Czy oni są moralni , czy nie ?
        - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Oni powiedza, ze TAK. A ja powiem, ze na swoj sposob - TAK.
        (tak samo jak Ty i Tobie podobni, ktorzy chca takimi sie
        podeprzec i wywyzszyc...! ;-))
        ___________________________________.
        ariel48 napisała dalej:
        > Kochają blizniego swego , jak siebie samego , czy nie ?
        > Bo ja ich nie kocham.
        - - - - - - - - - - - - - - - -
        To znaczy, ze daleko jeszcze jestes do pojecia
        milosci przez duze "M"...
        _____________________________________________.
        ariel48 napisała dalej:
        > A ja Ty mi powiesz , że ich kochasz - to znaczy ,
        że mnie nie kochasz.
        > A jak mnie nie kochasz jedynie za to , że ja ich nie kocham - to
        > nie słuchasz Boga ... :-)))
        - - - - - - - - - - - - -
        Nawet bez tego wprowadzenia mnie w "slepy zaulek"
        z odpowiedzia, powiedzialbym Tobie ze Cie kocham...!
        (mimo tej Twojej jeszcze nietrzezwosci...!) ;-))
        A...
        • ariel48 Re: Moralnosc... 19.12.07, 22:06
          Agostino :

          > To taki, ktory zszedl na psy...!


          ,,Zawsze warto być człowiekiem , choć tak łatwo zejść na psy...,,

          > Doszly i do mnie roznego rodzaju sluchy i mity o nich...

          Nie jesteś w temacie.
          O ,,słuchach i mitach ,, nie będę z Tobą rozmawiać . :-)))
          Zapomniałam , że masz blisko do Calsbergu , a nie do Torunia.

          > Oni powiedza, ze TAK. A ja powiem, ze na swoj sposob - TAK.
          > (tak samo jak Ty i Tobie podobni, ktorzy chca takimi sie
          > podeprzec i wywyzszyc...! ;-))

          Jak już starasz się ,, sprawiedliwie ,, obdzielać ... wymień również siebie.
          Wywyższasz się nieziemsko moim kosztem. :-))
          Tyle ... że ja się tym nie przejmuję. Swoje wiem ...

          > To znaczy, ze daleko jeszcze jestes do pojecia
          > milosci przez duze "M"...

          Istnieje takie prawdopodobieństwo .
          I wcale mnie to nie martwi.
          Pewnie pójdę za to do piekła !

          > Nawet bez tego wprowadzenia mnie w "slepy zaulek"
          > z odpowiedzia, powiedzialbym Tobie ze Cie kocham...!
          > (mimo tej Twojej jeszcze nietrzezwosci...!) ;-))

          Powiedzieć , a wiedzieć ...
          Gadać , to sobie można .
          Gucio - ja życzę wszystkim alkoholikom , którzy jeszcze piją ,
          by osiągnęli chociaż NAMIASTKĘ mojej trzeżwości ,a będzie dobrze ...
          Wystarczy - by godnie żyć .




          ************************************************

          To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
          • aaugustw Re: Moralnosc... 20.12.07, 15:25
            ariel48 napisała:
            > Wywyższasz się nieziemsko moim kosztem. :-))
            - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Do tanga zawsze trzeba dwojga - Ariel.
            I ktos w tym tancu powinien prowadzic!
            To z wywyzszaniem sie ma tylko tyle wspolnego
            ze mna, ze powstaje ciagle w Twojej glowie...!
            _____________________________________________.
            ariel48 napisała dalej:
            > Pewnie pójdę za to do piekła !
            - - - - - - - - - - - - - - - -
            Mysle, ze intryganci i tacy, ktorzy nie pisza
            prawdy maja to pieklo juz przed pojsciem tam!
            _____________________________________________.
            ariel48 napisała dalej:
            > Gucio - ja życzę wszystkim alkoholikom , którzy jeszcze piją ,
            > by osiągnęli chociaż NAMIASTKĘ mojej trzeżwości...
            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Czemu im tak zle zyczysz...!
            A... ;-))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka