Dodaj do ulubionych

Jestem niewolnica wlasnego ciala...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.03, 21:26
Moj problem to masturbacja. Robie to od dawna. Nie potrafie sie powstrzymac a
pozniej tego strasznie zaluje i nienawidze siebie. Czuje wstret do tego co
robie i jest mi wstyd. Nie potrafie sobie z tym poradzic - to jest silniejsze
odemnie. Nienawidze tego i trace poczucie wlasnej wartosci za kazdym razem
kiedy to zrobie. Czesto plakalam i bo bylam taka bezsilna, nie potrafilam
nikomu popatrzec w oczy bo czulam sie jak smiec. Prosze niech ktos mi
pomoze !!! Moze ktos kto przezywal cos takiego i udalo mu sie to pokonac
teraz to czyta ??? Prosze napiszcie mi jak z tym walczyc !!!
Obserwuj wątek
    • Gość: gb Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 21.09.03, 21:56
      Gość portalu: wstyd napisał(a):

      > Moj problem to masturbacja. Robie to od dawna. Nie potrafie sie powstrzymac
      a
      > pozniej tego strasznie zaluje i nienawidze siebie. Czuje wstret do tego co
      > robie i jest mi wstyd. Nie potrafie sobie z tym poradzic - to jest
      silniejsze
      > odemnie. Nienawidze tego i trace poczucie wlasnej wartosci za kazdym razem
      > kiedy to zrobie. Czesto plakalam i bo bylam taka bezsilna, nie potrafilam
      > nikomu popatrzec w oczy bo czulam sie jak smiec. Prosze niech ktos mi
      > pomoze !!! Moze ktos kto przezywal cos takiego i udalo mu sie to pokonac
      > teraz to czyta ??? Prosze napiszcie mi jak z tym walczyc !!!

      Musisz podjąć męską decyzję ; albo poczucie własnej wartości albo przyjemność
      (wątpliwa zresztą bo okupiona wyrzutami) A tak na marginesie, nie przejmuj
      się. Pomyśl o najgorszych rzeczach które robią ludzie i do których się nie
      przyznają. Nie może to być dla Ciebie pocieszeniem ale....Ty też nie musisz
      się przyznawać. I taka mała rada na koniec, nie rób tego czego nie jesteś w
      stanie udżwignąć.
      Życzę skutecznych zmagań ze sobą :)
      • michal25arizona Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... 11.02.04, 20:15
        Mnie sie wydaje, ze kierujesz sie idealami takimi jak czystosc i
        nieskazitelnosc. Tego zostalas nauczona przez Kosciol i pewnie przez szkole
        (idealy romantyczne). Teraz okazuje sie, ze prawdziwy swiat (ktory
        odzwierciedla sie w Twoich potrzebach) wcale nie jest taki idealny. No i teraz
        masz problem. Z jednej strony wszystkie wpojone Tobie wartosci krzycza z calej
        sily, ze to co robisz jest zle, a w rzeczywistosci nie jest !!! Nie jest zle to
        co robisz. Taka jest Twoja natura. Nikogo nie krzywdzisz robiac to co robisz.
        Mysle sobie, ze chyba powinna zastanowic sie troche nad swoja natura. To tak
        jak z jedzeniem. Musisz jesc. Z masturbacja tak samo. Musisz rozladowac
        napiecie. Taka jest Twoja natura. A owe idealy, ktore Ci wpojono maja sie do
        rzeczywistosci tak jak piernik do wiatraka. W tym momencie jestes bohaterka
        tragiczna targana dwiema rownorzednymi silami, ale zapewniam Cie, ze jedyna
        prawdziwa sila to twoja potrzeba. Idealy zostaly stworzone przez ludzi i
        znajdzie sie pewnie wiele takich osob, ktore beda Ci wciskac ze nie idac w
        zgodzie z tymi idealami jestes zla osoba. To jest bzdura. Jesli chceszbyc
        szczesliwa to pogodz sie z wlasna natura i zacznij siebie lubic razem ze swoimi
        niedociagnieciami.
        Pozdrawiam
      • Gość: Fiu-fiu Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: 5.2.1R1D* / *.mtnk.rnc.net.cable.rogers.com 12.02.04, 23:49
        Jak kobieta moze podjac meska decyzje?
      • Gość: no nie... Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.10.04, 03:40
        co to za pierdoly?
        przeciez to jest NORMALNE.
        jakie wyrzuty? czemu jej mieszasz: ze ma "myslec o najgorszych rzeczach...itd,
        oraz "nie rob tego czego nie jestes w stanie udzwignac"
        rece opadaja...
      • iffy Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... 09.05.05, 15:33
        a po co w tym walczyć? im zacieklej będziesz walczyć, tym gorzej dla Ciebie!
        Zaakceptuj siebie a zobaczysz- poczujesz się lepiej. Pozdrawiam
      • weronidlo co ty najlepszego pieprzysz? 18.06.05, 08:24
        jakie meskie dwecyzje?przeciez to zdrowe,jedyne,co trzeba zmnienic,to sposob
        myslenia. przeciez to zaden GRZECH...co za ciemnogrod!!
    • Gość: Tymoteusz Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: *.przemysl.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.03, 12:04
      Moja Droga "Wstyd"
      Mam podejrzenie, graniczące z pewnością, że jesteś młodą osobą. Stąd i te
      zabawne rozterki. MASTURBACJA !!! A masturbuj sie ile zechcesz! Nie miej
      wyrzutów sumienienia, bo o co właściwie chodzi. Masz możność przeżyć coś
      przyjemnego, to przeżywaj. Jutro może już tej możności nie będzie.
      Masturbacja jest jak najbardziej normalnym etapem rozwoju seksualnego
      jednostki. Powtarzam, jak najbardziej normalnym. Bywa, że ma ona (masturbacja)
      miejsce jeszcze po podjęciu stałego współżycia.
      A wyrzuty sumienia? Jeśli je masz, to znaczy,że jesteś ofiarą trwającej od
      tysiąca lat debilnej indoktrynacji religijnaj, która dotyka to społeczeństwo.
      Wyzwól się!!!
      • Gość: Pawel:P Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: 195.205.25.* 02.02.04, 13:58
        Witaj Śmieciu.

        Ja powiem Ci coś zgoła odmiennego. Onanizujesz się i to jest piękne, odkrywasz
        swoja sexulaność i czujesz przy tym rozkosz- najpiękniejsze i najgłębsze
        odczucie jakie można przeżyć. Onanizuj się więc rano, wieczór i w południe,
        onanizuj się gdy masz na to ochotę nie przerywaj, nie powstrzymuj się, przełam
        bariery które mówią Ci żeby tego nie robić. Przeciwstawianie się Twojemu
        wewnętrznemu głosowi może doprowadzić Cię do frustracji. Żyjac wbrew sobie
        nigdy nie będzesz szczęśliwa. Dlatego mówię Ci posłuchaj swego wewnętrznego
        głosu i rób to co on Ci mówi- nie słuchaj mitów i zabobonów jakich jest dużo w
        tym kraju. Trochę cynizmu- zadbaj przede wszystkim o własne szczęście.

        Pawel:P
    • Gość: letek Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: *.elsat.net.pl / *.telpol.net.pl 22.09.03, 12:45
      Nie jesteś niewolnicą cwojego ciała, to dusza jest nałogowa i żada
      natychmiastowego zadowolenia. Jak sie na siłę powstrzymasz to zaczniesz
      natychmiast jeść słodkie, pić alkohol, palić, kłócić. Jeśli Ci to co robisz
      sprawia przykrość ( a chyba tak jest )to musisz pracować nad swoją nałogową
      duszą. Zaakceptuj wpierw siebie taką jaką jesteś, zastanów sie po co to robisz,
      poczytaj w necie o uzależnieniach psychicznych. Coś zrób. Letek. jestem
      alkoholikiem - nie piję już ponad rok.
      • Gość: stachu34 Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.03, 13:12
        > poczytaj w necie o uzależnieniach psychicznych. Coś zrób. Letek. jestem
        > alkoholikiem - nie piję już ponad rok.
        ...tak trzymaj,Letek
    • Gość: Ewa Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: *.waw.net.pl 22.09.03, 13:16
      A o co chodzi? Ja też to robię, 5 minut codziennie, od 12 lat, i żyję. I bardzo
      to lubię! Od tego nie rosną włosy na rękach, ani się nie ślepnie...
      Ewa
      • Gość: xxx Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: 81.15.237.* 26.01.04, 19:04
        A mi urosły ik co mam robić. Pomóżcie !!!!!!!!
    • Gość: Annette Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: *.pl.ibm.com / *.de.ibm.com 23.09.03, 10:10
      To co to będzie, jak zaczniesz uprawiać prawdziwy seks? Wyrzuty sumienia chyba
      Cię ZABIJĄ! Wyluzuj, po to natura dała nam możliwość przeżywania przyjemności,
      żeby było nam przyjemnie, prawda? Czy kiedy masz chęć na pyszne ciastko i je
      zjesz, to też czujesz do siebie wstręt? Czyżbyś uważała swoje ciało za
      wstrętne? Przecież kiedy będziesz z kimś, kto Cię pokocha i kogo Ty będziesz
      kochać, to dla niego Twoje ciało, zwłaszcza w tym aspekcie, będzie
      najpiękniejsze! Twoje Ciało jest Twoim skarbem, Twoim darem i cudem - jeśli
      czegoś potrzebuje, powinnaś mu to dawać.
      • Gość: chlopak ja tez to robie IP: *.zacheta.net 25.01.04, 12:44
        jestem 16-latkiem i robie to prawie codzinnie. Poradźcie mi, czy to c orbie
        jest zle?? ja to robie bos prawia przyjemnosc ale pozniej sie podle czuje
        • Gość: chlopak Re: ja tez to robie IP: *.zacheta.net 25.01.04, 21:14
          najgorsze ze robie to od 3 lat i mi to sprawia wielka przykjemnosc
          • wojtech451 Re: ja tez to robie 26.01.04, 09:28
            No i bardzo dobrze. Robiło, robi i będzie robić to ok. 95% chłopaków. Czym Ty
            się przejmujesz? Gdy zaczniesz współżyć z dziewczynami to ochota na onanizm
            zmniejszy się albo minie całkowicie - zależy od popędu, wieku, częstotliwości
            współżycia, itd. itp - jest bardzo indywidualna sprawa. Poczytaj literaturę
            fachową np: Lwa Starowicza.
          • wojtech451 Re: ja tez to robie 26.01.04, 09:30
            No i bardzo dobrze. Robiło, robi i będzie robić to ok. 95% chłopaków. Czym Ty
            się przejmujesz? Gdy zaczniesz współżyć z dziewczynami to ochota na onanizm
            zmniejszy się albo minie całkowicie - zależy od popędu, wieku, częstotliwości
            współżycia, itd. itp - jest bardzo indywidualna sprawa. Poczytaj literaturę
            fachową autorstwa np: Lwa Starowicza.
            • Gość: chlopak Re: ja tez to robie IP: *.zacheta.net 26.01.04, 15:40
              ja wlasnie sie za bardzo nie przejmuje tylko czasem mnie sie wydaje ze to zle
              ale wszcy mowia ze to nic zlego
    • Gość: nowy Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: 217.153.43.* 23.09.03, 12:50
      Żałośni jesteście.. Czytam te wasze posty i mi się słabo robi.. Chyba naprawdę
      nie widzicie, że dziewczyna ma problem.. Po co mydlicie jej oczy? Ona chyba wie
      najlepiej co pisze, co czuje i jak się czuje.. Więc mały apel: nie piszcie jej
      takich bzdur, że wszystko jest w porządku, bo ona i tak wie, że nie jest.. Poza
      tym z tego co zrozumiałem to autorka nie tego typu rad potrzebuje (co sama
      zresztą napisała)..
      Sam mam ten problem od 6 lat.. 2-3 lata temu zdałem sobie sprawę, że to mną
      rządzi i od tej pory staram się z tym walczyć, bo NIE CZUJĘ SIĘ Z TYM DOBRZE -
      ciemnota może sobie pisać, co chce - dla mnie możecie to robić od 20 lat po 5
      razy dziennie..
      Wracając do sedna: moja walka różny efekt odnosiła. Raz było lepiej raz gorzej..
      Najdłużej wytrzymałem pół roku, ale staram się dalej..
      Rady dla autorki i dla wszystkich nam podobnych - na tyle na ile pamiętam:
      - postaraj się jak najbardziej zorganizować sobie czas, żeby wolnego czasu mieć
      jak najmniej
      - jak najwięcej czasu spędzaj z ludźmi - nie sama - rodzinka, znajomi..
      - jeśli robisz postanowienie to nie mów sobie "już nigdy więcej", bo to
      przytłacza i trochę paraliżuje.. powiedz raczej "do końca tygodnia wytrzymam" a
      jak Ci się uda to będzie mobilizacja i przedłużysz sobie postanowienie..
      - jak już przyjdzie pokusa to szybko "wyjdź do ludzi" a jeśli to nie jest
      możliwe to zajmij się czymś innym (im szybciej tym lepiej).. Nigdy kurczowo nie
      powtarzaj sobie "nie mogę tego zrobić" bo to najprostsza droga do porażki
      - jeśli już Ci się nie uda to nie popadaj w beznadzieję i nie poddawaj się,
      ciesz się z małych sukcesów a z czasem powinno być lepiej, jeśli uda Ci się
      wytrzymać przez kilka tygodni potem pokusa jest już mniejsza i nie jest tak
      ciężko - naprawdę. I staraj się nauczyć czegoś z każdej porażki - traktuj je
      konstruktywnie..
      To tyle.. Mam nadzieję, że choć troszkę pomogę
      pozdrawiam i trzymam kciuki.. jestem z Tobą..
      • Gość: Tymoteusz Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.03, 13:35
        Drogi "Nowy"!!! Masz rację. Można walczyć ze sobą, aż drzazgi pójdą. Można np.
        uprzeć się, że nie będzie się siedzieć normalnie na taborecie, tylko
        odwróciwszy go do góry nogami. Można. Dlaczego nie? Tylko wyjaśnij mi - po co???
        • Gość: Nowy Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: 217.153.43.* 24.09.03, 14:15
          Gość portalu: Tymoteusz napisał:

          > Można np. uprzeć się, że nie będzie się siedzieć normalnie na taborecie, tylko
          > odwróciwszy go do góry nogami.

          Nie rozumiem.. Pisałem chyba o czymś zupełnie odwrotnym;)

          A tak na serio: Pytasz po co?
          Bo nie wszystkim odpowiada hedonistyczne podejście do życia
          Bo wbrew pozorom nie trzeba godzić się, żeby ciało rządziło człowiekiem
          Bo to, że człowiek odczuwa jakąś potrzebę nie oznacza, że zaraz musi ją
          zaspokoić - nawet, gdy teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie
          Bo czasem warto od siebie czegoś powymagać: wyrzeczenia podnoszą poczucie
          własnej wartości..
          • Gość: RV Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: *.adsl.xs4all.nl 14.11.03, 19:16
            Ok, nie jestem psychologiem, ale.. chryste, czy aby nie pomylilem sie ??
            Myslalem, ze to 21 wiek, a nie sredniowiecze ??
            A masturbuj sie ile chcesz ! Jesli to jest twoj jedyny problem, to jestes
            najszczesliwsza osoba na ziemi.
            Koniecznie chcesz nie masturbowac sie ? Jest jedno lekarstwo. SEKS ! Czesty,
            zdrowy, namietny SEKS.
            "Nie trzeba godzic sie, zeby cialo rzadzilo czlowiekiem" ? Tak, mozna nie
            godzic sie. Zycze powodzenia w niegodzeniu sie. Pamietaj jednak, ze to bedzie
            wbrew naturze. I predzej czy pozniej sie to zemsci, najprawdopodobniej na
            zdrowiu, jesli nie fizycznym, to psychicznym.
          • Gość: no nie Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.10.04, 03:50
            Nowy!!
            rany boga co ty piszesz?!
            chwytaj za wacka i dawaj ile wlezie - tylko z radościa i usmiechem,
            a potem umow sie z jakas fajna dziewczyna;
            a jak juz musisz sie "powstrzymywac" to raczej od slodyczy, palenia
            i rad, ktore tu wypisujesz;
            bo zwariujesz...
      • Gość: Jo Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 30.12.03, 21:56
        > Sam mam ten problem od 6 lat.. (...) staram się z tym walczyć, bo NIE CZUJĘ
        > SIĘ Z TYM DOBRZE -
        > ciemnota może sobie pisać, co chce - dla mnie możecie to robić od 20 lat po 5
        > razy dziennie..

        Jezu.
        No gratuluję podejścia.
        Jeśli się z tym źle czujesz, to walcz. Dla swojego dobra psychicznego.
        Nie obrażaj jednak przy tym ludzi, którzy masturbacji nie uważają za nic złego.
        Dla mnie to jest przyjemność i satysfakcja z odkrywania własnego ciała. I w
        związku z tym wypraszam sobie nazywanie mnie ciemnotą. Równie dobrze ja
        mogłabym nazwać ciemnotą osoby, które uważają masturbację np. za grzech. Nie
        robię tego. Zgadnij dlaczego.
      • kmicic6 Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... 02.01.04, 22:29
        Zgadzam sie z tym panem!!! Mam osiemnascie lat i od ponad roku sie masturbuje,
        najpierw myslalem ze tak powinno byz jednak uswiadomilem sobie ze to jest złe!
        Pare razy zdarzylo sie nawet tak, ze masturbowalem sie trzy razy dziennie!
        Najdluzej wytrzymalem chyba dwa tygodnie bez tej przyjemnosci, ale probuje
        dalej! Tez sie zle czuje po tym jak to zrobie! Najdluzej wytrzymalem bez
        masturbacji po tum jka pierwszy raz sie calowalem z dziewczyna wiec to jest
        moze jakis sposob! Ale najwazniejsze jest to ze nie nalezy o tym myslec! W
        wakacje np. chodzilem na boisko pograc w kosza badz w noge przychodzilem do
        domu zmeczony wiec sie nie masturbowalem! Jeseli ktos ma taki problem i chce
        pogadac to niech napisz na mojego e-maila: kmicic6@gazeta.pl
        • Gość: no nie... Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.10.04, 04:00
          szczerze?
          ja sie masturbuje od 5 roku zycia (mam 28), o ile pamietam;
          tez mialem okres zlosci za to na siebie, na szczescie minal dawno temu;
          mi sport nie pomagal - wrecz przeciwnie, (to sa rady, chyba z XIX wieku),
          wysilek fizyczny nasila poped, czy raczej go normuje (odpowiada za to m.in.
          gospodarka hormonalna, na ktora wysilek fizyczny ma wplyw);
          jestem z kobieta i nadal sie masturbuje, czesto robimy to razem,
          przeciez to piekne, kochamy sie;
          nie walczcie z tym, bo nie ma z czym!
      • Gość: wstyd Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.04, 23:17
        Bardzo dziekuje za rady. Sa bardzo cenne i mam nadzieje ze zaowocuja. Jeszcze
        raz dziekuje!!!
    • absorb Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... 23.09.03, 22:12
      Zaczalem w wieku dziesieciu lat. Przyczyna tego bylo poruszenie sprawy w
      szkole. "Postepowa" biolozka (niech ja pieklo pochlonie) opowiedziała o
      wszystkim w takim tonie, jak gdyby rzecz dotyczyla ladowania akumulatora we
      Fiacie 125p. Wczesniej nie wiedzialem, że cos takiego istnieje. Od dwoch lat
      walcze bezskutecznie. Najdluzszy okres abstynencji zachowalem miedzy 1 stycznia
      br. a 10 marca br. Potem horror zaczal sie na nowo. W piątek 26 września koncze
      18. Jesli tym razem sie nie uda to koncze takze ze soba... Tu nie rozchodzi sie
      o wlosy miedzy palcami tylko o to ze nalog ten kpi spobie z najwazniejszej
      cechy meskiego umyslu: zelaznej woli. Ja tak dluzej nie moge..
      • michal25arizona Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... 11.02.04, 20:21
        Przestan tez jesc i pic. Wtedy udowodnisz ze jestes prawdziwym mezczyzna.
        Dlaczego tak wiele ludzi neguje swoja nature ??? Dlaczego sie wstydzicie byc
        ludzmi ?? Nakarmieni chorymi idealami poswiecacie sie dla niczego. Nie rozumiem
        tego. Mozna sie poswiecic, ale niech to czemus sluzy. Nie warto cierpiec bez
        powodu. Po co ???
        Pozdrawiam
    • Gość: Teresa do wstydu, Nowego i absorba IP: *.devs.ac-net.pl 25.09.03, 00:56
      ja jestem wierzaca i wiem z licznych swiadectw ludzi, ze Tym, ktory uwalnia i
      pomaga sie uwolnic z wszelkich uzaleznien/zniewolen jest Jezus;
      jestescie na dobrej drodze juz, bo chcecie z tym skonczyc
      potrzebujecie modlitwy i oddania sie z ufnoscia pod Jego opieke
      pozostali niech daruja sobie komentarze typu ciemnogrod, dewotka - wole moj
      ciemnogrod od waszego wyniszczajacego, jalowego jasnogrodu

      Nowy, zaimponowales mi!
      wszyscy troje nie poddawajcie sie, mimo porazek, jakie pewnie sie jeszcze
      zdarza, probujcie dalej, az do skutku
      z Bogiem sie napewno uda
      pozdrawiam Was, trzymajcie sie i powodzenia!
      • hepik1 Re: do wstydu, Nowego i absorba 25.09.03, 10:47
        O Boże!To wszystko jest na serio?
        • Gość: Nowy Re: do wstydu, Nowego i absorba IP: 217.153.43.* 25.09.03, 14:13
          hepik1 napisał:
          > O Boże!To wszystko jest na serio?

          Niestety tak.. U niektórych co prawda może to wywoływać uśmiech, ale w
          rzeczywistości to mało śmieszna sprawa..

          Teresa:
          Masz w 100% rację.. On i Jego Sakramenty umacniają i pomagają.. Trzeba tylko Mu
          zaufać i trwać przy Nim mimo niepowodzeń.. Brzmi banalnie, ale jest w tym
          głęboka prawda.. Z Nim czuję, że mogę więcej i jestem kimś a nie totalnym
          zerem.. Zaufajcie Mu..
          • Gość: Pastor Re: do wstydu, Nowego i absorba IP: *.chello.pl 25.09.03, 14:40
            Ale oczywiście z zaleceń kościoła wybierasz tylko to co ci pasuje.
            • Gość: Nowy Re: do wstydu, Nowego i absorba IP: 217.153.43.* 25.09.03, 15:36
              Po czym wnosisz?
          • Gość: Pawel:P Re: do wstydu, Nowego i absorba IP: 195.205.25.* 02.02.04, 14:27
            Ludzie nie przesadzajcie. Po co do tego angarzowac J.Chrystusa, dajcie mu zyc w
            spokoju facet nie mial latwego zycia wiec nie meczcie go teraz niech sobie
            facet odpocznie po zmartwychwstaniu. Jestesmy stworzeni na wzor bogow przez
            jego ojca. Jezeli jego ojcec stworzyl nas i wyposarzyl w sexualnosc czego
            jednym z objawow jest onanizm wiec chyba wiedzial co robi wiec nie
            przeciwstwiajmy sie temu co on stwozyl. Zeby onanizm byl wg niego az taki
            straszny stosona wzmianka znalazla by sie w 10 przykazaniach.
          • monika139 Re: do wstydu, Nowego i absorba 14.05.05, 19:15
            Nie moge uwierzyc, ze wciagasz do tego boga. Myslisz, ze bog chce zebysmy byli
            nieszczesliwi i sie umartwiali? Moze zaczniemy sie biczowac jak w sredniowieczu
            i wtedy wszyscy pojdziemy do nieba? Wierz mi, bog chce zebysmy byli szczesliwi,
            maturbacja jest naturalna. Jak dlugo nie krzywdzisz siebie i innych to jestes
            ok z bogiem, bedzie sie cieszyl ze masz troche radosci w zyciu, masturbuj sie
            jak to lubisz.
      • Gość: Tymoteusz Re: do wstydu, Nowego i absorba IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.03, 22:11
        Teresa! Daj spokój, bo padnę jak pies Pluto. To co piszesz, jest na krawędzi
        rozumu.
        A swoją drogą, zastanawiam się, dlaczego pociągają mnie intelektualnie tacy
        ludzie, jak Ty. Zawsze staram sie do nich zbliżyć i zawsze kończy się to smutną
        konstatacją, że oto poznałem kolejnego "przypała".
        • Gość: Teresa do Tymoteusza IP: *.devs.ac-net.pl 25.09.03, 23:22
          Tymoteuszu! a padaj! chociaz szkoda by bylo, bo duuuzo masz jeszcze do
          zrobienia;
          czlowiek jest z natury istota cielesno-duchowa, a u Ciebie najwyrazniej sfera
          ducha jest stlamszona, zepchnieta na margines, stad zapewne ta tesknota za
          wyzszymi wartosciami, za prawdziwymi uczuciami, za pelnia, za lepsza jakoscia
          zycia;
          nie trac nadzieji Tymoteuszu, dopoki zyjesz mozesz to swoje zycie zmieniac
          powodzenia Tymoteuszu
          pa
          • svetomir Do Teresy 26.09.03, 00:23
            Mozna rozwijac Ducha nie tłamsżac Cieła, jak tez afirmowac Ciało nie tłamsżać
            Ducha.
            Duchowość nie musi opierać się na ascezie, a purytanizm więcej chyba szkód
            wyrzadził swiatu niz heonizm.
            Radzę wiec wszystkim: Ducha nie gaście, ale z Ciałem nie walczcie
            • Gość: Tymoteusz Re: Do Teresy IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.03, 08:29
              Podobasz mi się Svetomirze - "ducha nie gaście z ciałem nie walczcie"
              zapamiętam to.
            • Gość: RV Re: Do Teresy IP: *.adsl.xs4all.nl 14.11.03, 19:22
              Wypowiedz Svetomir'a jest pierwsza logiczna, jak i jedna z madrzejszych rzeczy,
              ktore tu wogole przeczytalem.
            • michal25arizona Re: Do Teresy 11.02.04, 20:28
              svetomir napisał:

              > Mozna rozwijac Ducha nie tłamsżac Cieła, jak tez afirmowac Ciało nie tłamsżać
              > Ducha.
              > Duchowość nie musi opierać się na ascezie, a purytanizm więcej chyba szkód
              > wyrzadził swiatu niz heonizm.
              > Radzę wiec wszystkim: Ducha nie gaście, ale z Ciałem nie walczcie


              Piekny post !!!
          • Gość: Tymotuesz Re: do Teresy IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.03, 11:04
            Droga Tereso! Ja szanuję Twoje przekonania i jestem skłonny walczyć jak lew o
            to byś do nich miała pełne prawo. Zupełnie inną rzeczą jest moja ocena Twoich
            przekokwań. Zrezygnuję z artykulacji tej oceny dlatego, że mógłbym Cię w sposób
            niezamierzony urazić. Z tejże oceny wyprowadzam jednak wniosek, na który
            chciałby Ci zwrócić uwagę: otóż z przesłania jakie niosą dla nas Ewangelie
            wynika, że warto jest poświęcić się (a więc zrezygnować z jakichś form
            wygodnictwa) w obronie wartości godnych tej obrony. Takich jak: dobro drugiego
            człowieka, uczciwość wobec niego, nieczynienie zła itp. można dość długo
            mnożyć... Tymczasem sytuację mamy taką, że autorka wątki - "Wstyd" ma problem z
            własną psychiką, czuje się winna, bo COŚ dzieje się w jej majteczkach. To COŚ
            urasta do rangi dramatu. Jak sądzisz Tereso, kto odpowiada za takie a nie inne
            ukształtowanie psychiki autorki wątku???
            Odnosząc się do innego Twojego spostrzeżenia. Masz racje mam problemy z czymś,
            co nazwałbym "własną religijności" i szukam rozwiązania tych problemów. Jak
            dotychczas bezskutecznie. W szczególny sposób jestem zawiedziony kontaktami
            własnie kontaktami z "głeboko wierzącymi katolikami". Pozdrawiam.




            • Gość: Teresa Re: do Teresy IP: *.devs.ac-net.pl 26.09.03, 11:28
              Alez jej psychika jest jak najbardziej normalna: doznania seksualne sa wlasnie
              najpiekniejsze, gdy przezywane z ukochanym, wybranym, jedynym czlowiekiem.
              Nienormalne jest za to taktowanie zarowno wlasnego ciala, jak tez innych ludzi
              instrumentalnie, przedmiotowo. Mozna robic wszystko i dorobic sobie do tego
              filozofie, to sie nazywa racjonalizacja, to znamy

              Co do ludzi - no coz, to przykre, ze akurat tak trafiasz. Nieciekawi sa
              wszedzie we wszelkich grupach i podgrupach, powiedzialabym nawet, ze tych
              interesujacych, z ktorymi np.ja bym chciala podtrzymywac znajomosc jest bardzo
              malo
              Tez Cie pozdrawiam, pa
              • Gość: Tymoteusz Re: do Teresy IP: *.szel-sat.com.pl 27.09.03, 13:55
                Widzę Tereniu, że konsekwentnie nie podejmujesz tematu źródła cierpień autorki
                wątku.
                Moim zdaniem jest tak. Napięcie seksualne jest normalnym zjawiskiem
                biologicznym, takim jak potrzeba snu, głód itp. Normalną rzeczą jest
                konieczność rozładownia tego napięcia, tak jak normalną rzeczą jest
                zaspokojenie głodu. Samo rozładowanie napięcia seksualnego nie jest koniecznie
                związane z konkretnym partnerem. Można to zrobić bez. (Vide -zakłady karne,
                zakony, celibat księży, akademiki) Choć sytauacja, gdy się ma ukochanego
                partnera jest - oczywiście - optymalna. Autorka wątku, z jakichś powodów,
                partnera nie ma. Tego można się domyślić z jej postu. Rozładowuje napięcie
                sama i ma z tego tytułu spore wyrzuty sumienia. I o te wyrzuty właśnie chodzi.
                Moim zdaniem wyrzutów nie powinna mieć, bo robi rzecz normalną i jest to
                zwyczajne, aż do chwili gdy znajdzie sobie partenra. To, że autorka wątku ma
                wyrzuty sumienia wynika z kultury, w jakiej została wychowana. Konkretnie
                kultury chrześcijańsko - katolickiej, a jeszcze ściślej - z jej
                wczesnośredniowiecznych podstaw. Uwarunkowania kulturowe sa zawsze wzgledne,
                oznacza to, że gdyby była wychowana w innej kulturze, to nie miałaby tych
                problemów i w zdrowiu dożyła stu lat.
                Stąd też nie zgadzam się z Tobą, że jej psychika jest normalna. Jest
                wykoślawiona przez określone wychowanie, które w tym miejscu jest sprzeczne z
                naturalnymi potrzebami człowieka (a paradoksalnie tyle kosciół mówi o prawie
                naturalnym).
                Z tych - przytoczonych przeze mnie powodów - uważam, że
                proponowanie "Wstydowi" ascezy jest niczym innym, jak proponowaniem dość
                bolesnego praktykowania sztuki dla sztuki. Pozdrawiam.
                • Gość: MS Re: do Teresy IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 08.01.04, 16:46
                  To, że autorka wątku ma
                  > wyrzuty sumienia wynika z kultury, w jakiej została wychowana. Konkretnie
                  > kultury chrześcijańsko - katolickiej, a jeszcze ściślej - z jej
                  > wczesnośredniowiecznych podstaw.

                  Szanowny Tymoteuszu,

                  kultury chrześcijańsko - katolickiej? wczesnośredniowiecznych?? Czy motyw Onana
                  nie jest "troszeczkę" starszy?

                  Pzdr. MS
                  • Gość: x Re: do Teresy IP: 5.2.* / *.chello.pl 30.10.04, 13:30
                    Onan to całkiem coś innego. Proszę doczytać w Biblii.
              • michal25arizona Re: do Teresy 11.02.04, 20:36
                Gość portalu: Teresa napisał(a):

                > Alez jej psychika jest jak najbardziej normalna: doznania seksualne sa
                wlasnie
                > najpiekniejsze, gdy przezywane z ukochanym, wybranym, jedynym czlowiekiem.
                > Nienormalne jest za to taktowanie zarowno wlasnego ciala, jak tez innych
                ludzi
                > instrumentalnie, przedmiotowo. Mozna robic wszystko i dorobic sobie do tego
                > filozofie, to sie nazywa racjonalizacja, to znamy

                Tereso, tu nie chodzi o dazenie do osiagniecia najpiekniejszych mozliwych
                doznan seksualnych, ale o jak najbardziej naturalna potrzebe rozladowania
                napiecia. "Wstyd" przy tej okazji nikogo nie krzywdzi. Wedlug Twojej definicji
                slowa "instrumentalnie" czlowiek, ktory je obiad traktuje swoje cialo
                instrumentalnie...
                Napisalas, ze mozna robic wszystko i dorobic do tego filozofie. Filozofie
                dorabiasz Ty Tereso. Doradzasz ludziom na tym forum zeby wyrzekali sie wlasnej
                natury w imie niczego. Jaki jest cel tych wyrzeczen ??? Czy wedlug Ciebie Jezus
                poswiecal sie na darmo tylko po to zeby sobie pocierpiec (pisze tutaj o negacji
                przez Niego swojej czlowieczej natury, poprzez odrzucenie instynktu
                samozachowawczego) ???
                Pozdrawiam
          • michal25arizona Re: do Tymoteusza 11.02.04, 20:31
            Teresko kochana. Wytlumacz mi jedna rzecz. Dlaczego oceniasz ludzi ??? Z tego
            co napisalas wynika, ze uwazasz siebie za osobe bardziej wartosciowa od
            Tymoteusza. I to wszystko dlatego, ze Tymek ma zupelnie inny system wartosci
            niz Ty. To nie jest fair.
            Pozdrawiam
      • michal25arizona Re: do wstydu, Nowego i absorba 11.02.04, 20:25
        Gość portalu: Teresa napisał(a):

        > ja jestem wierzaca i wiem z licznych swiadectw ludzi, ze Tym, ktory uwalnia i
        > pomaga sie uwolnic z wszelkich uzaleznien/zniewolen jest Jezus;
        > jestescie na dobrej drodze juz, bo chcecie z tym skonczyc

        Teresa. Dlaczego Ty to robisz ?? Krzywdzisz tych ludzi. Dlaczego mowisz im, ze
        masturbacja jest uzaleznieniem. Idac tym tropem doszlibysmy do wniosku, ze
        jedzenie, picie i sen tez sa uzaleznieniami. podtrzymujesz w tych ludziach
        (przez to co piszesz) poczucie, ze swiat jest zbudowany na idealach. A to jest
        nieprawda. W imie czego "kazesz" tym ludziom cierpiec ?
        Dlaczego jest tak wiele osob, ktore wola byc nieszczesliwe ? Nie rozumiem...
        Pozdrawiam
      • Gość: no nie... Re: do wstydu, Nowego i absorba IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.10.04, 04:05
        RATUNKUUUU!!!!!

        nie mieszajmy do tego boga,
        ups przepraszam Boga
        wiadomo: to niemozliwe w tym kraju, na tym swiecie,
        w ktotym cala ludzkosc zyje w lęku od wielu tysiecy lat,

        zwierzeta tez sue masturbują i zdaje sie ze bog (Bog) ich za to nie kaze, bo
        jak niby mial by to robic?
    • Gość: jula Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: *.acn.pl / *.acn.pl 29.09.03, 18:31
      Staję po stronie Nowego i Teresy nie dlatego, że jestem bogobojną dziewczynką
      i nie dlatego by opowiedzieć się za jakimikolwiek wartościami i nie zgdzam się
      z Tobą Tymoteuszu, że autorka postu czuje się źle, dlatego, że została
      wychowana w kulturze katolickiej. Mam wrażenie, że tylko nowy rozumie, co
      naprawde przeżywa autorka postu a Ty Tymoteuszu jak większość zresztą nie
      słuchasz tego, co bije z tego postu (zagubienie, rozpacz). Autorka postu nie
      pyta jak sobie zracjonalizowac swój nałóg ona pyta jak z nim skończyć. Myślę,
      że jest coś jeszcze czego nie rozumiesz a mianowicie to, że tutaj mówi się o
      mastrurbacji, która jest nałogiem a wiesz co to jest nałóg? Nałóg determinuje
      życie, nałóg kontroluje Ciebie a nie Ty jego, nałóg oddala Cię od życia, nałóg
      niszczy... I jeszcze jedna uwaga nie zawsze masturbacja jest nałogiem jak nie
      każde spożywanie alkoholu nim jest... Mastrurabcja staje się problemem gdy
      staje się nałogiem, gdy zaczyna determinować życie, gdy wskutek masturbacji
      zachwiane jest normalne współżycie z partnerem a po latach masturbacji tak sie
      dzieje. Na łamach Gazety Wyoborczej ten temat był szeroko komentowany
      seksuolog wypowiadała się, iż masturbacja staje się nałogiem po wielu latach
      systematycznego uprawiania, wpada się w ten nałóg powoli ale jak każdy nałóg
      wyniszcza psychikę a życie erotyczne z partnerem staje się
      niesatysfakcjonujące...
      I żeby nie było wątpliwości ja nie jestem przeciwko masturbacji, jak nie
      jestem przeciwko alkoholowi. Stosowane z umiarem nic złego uczynić nie moga a
      są sytuacje kiedy sa nieodzowne. jednak trzeba słuchać tego, co mówią inni, co
      czują a człowiek doskonale wie, co dla niego jest dobre a co nie a sądzę
      kultura, zasady to rzecz wtórna, gdyby nie ból, prawdziwy ból, który odczuwa
      ta dziewczyna z pewnością nadal praktykowałby masturbację bo poczucie grzechu
      łatwiej jest zagłuszyć niż ból naszej psychiki... Pozdrawiam i życze wszystkim
      i sobie umiaru a uzaleznionym uwolnienia się od nałogu.
      • Gość: Tymoteusz Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: 81.190.12.* 29.09.03, 20:36
        Droga Julo! Przyznam, że postawienie sprawy w taki sposób, w jaki to zrobiłaś
        nieco zbiło mnie z pantałyku. Wyglada na to, że nie rozumiem czym jest nałóg
        masturbacji, podobnie, jak moja matka - pomimo osiągnięcia sędziwego wieku -
        nie rozumie czym jest alkoholizm. Ona wciąż naiwnie dziwi się, jak można pić
        wódkę - przecież to takie niesmaczne!!! (Ależ nikt nie twierdzi, że smaczne,
        nie o to bowiem chodzi). Obiecuję Ci Julo, że przemyślę sprawę i odpowiem Ci.
        Pozdrawiam.
    • Gość: Tymoteusz Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: 81.190.12.* 29.09.03, 20:31
      A może by autorka wątku się wypowiedziała???
    • Gość: x15 Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: *.acn.waw.pl 03.10.03, 00:58
      To moze przestan chodzic do kosciola i zacznij czytac Cosmo.

      Ale na serio, to jesli masz takie silne pragnienia w tej dziedzinie to zadna
      sila tego nie zwalczysz. Chyba, ze znajdziesz jakas grupe wsparcia i codziennie
      bedziecie sie przekonywac, ze mozecie wytrzymac, wspierac sie na duchu,
      wzajemnie spowiadac itp. To bylyby jednak srodki niewspolmierne do zagrozenia.
      To nie alkocholizm ani narkomania, nikt od tego nie umiera. Rowniez jakos nie
      slychac o przestepczosci na tle masturbacji, wiec zagrozenia publicznego tez
      nie stanowisz.

      Jest inne wyjscie. Przestan to uwazac za grzech. To nie twoja wina, ze twoje
      cialo potrzebuje tego. To sa geny i hormony. Zdecydowalas, ze zaczniesz to
      robic, czy samo jakos przyszlo? A wiec widzisz. Nikogo nie krzywdzisz w ten
      sposob. Nikt nawet nie musi o tym wiedziec, to twoja prywatna przyjemnosc.
      Pewnie zaraz ktos powie, ze siebie krzywdzisz, gwalcisz itp bzdury bez
      logicznego wytlumaczenia. Naprawde to teraz krzywdzisz siebie zadreczajac sie
      wyrzutami sumienia, teraz czynisz siebie nieszczesliwa.

      Mowisz, ze sie wstydzisz i nie mozesz ludziom w oczy spojrzec. A co ci ludzie
      robia w lozkach? Jedni we dwojke inni pojedynczo grzesza na potege.
      • Gość: Tymoteusz Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: *.przemysl.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.03, 11:12
        Obawiam się, że x15 - mimo dość powierzchownego ujęcia tematu - ma w sumie
        rację. A może by jednak się autorka wątku obudziła???
    • martusia_25 Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... 08.10.03, 12:07
      Gdyby Bóg chciał, żebyś tego nie robiła, nie dałby by Ci łechtaczki. Albo
      palców. Nie nam oceniać Jego Boski Plan...
      • Gość: Tymoteusz Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.03, 00:18
        Marusia25 podoba mi sie. Prosto, jasno i zwieźle. To jest nie do obalenia.
        Dodam wiecej. Gdyby Bogu nie podobała sie kopulacja, to rozmażalibyśmy sie
        poprzez wąchanie np. fijołków.
    • sochacky Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... 26.10.03, 16:01
      Poczytałem odpowiedzi na twoj post, i musze powiedzieć że zgadazm się z tymi
      którzy mówili ci że to naturalne, i że nie masz się czego wstydzić.

      Jedynym niebezpieczeństwem częstej masturbacji może być chyba to że nie
      będziesz miała motywacji rozpocząć prawdiego związku, i że ędąc już w związku
      nie będziesz się cieszyć drugą osobą, bo twoj popęd będzie ciągle zaspokojony -
      więc po co ci partner?

      Grunt to zachować równowagę.

      Na pewno nie możesz tego traktować jak coś złego, bo wywołujesz w sobie
      poczucie winy, zupełnie niepotrzebnie. A poza tym zakazany owoc najlepiej
      smakuje. Przestań o tym myśleć w kategoriach grzechu, to może nie będzie to
      takie pociągające. Pomyśl o tym jak o drapaniu miejsca które cię swędzi -
      przyjemne, i nieszkodliwe. Swędzenie trudniej opanować niż ochotę na sex,
      prawda?

      I jeszcze jedna myśl. Miałem podobny "problem" - kilka razy dziennie. Efekt -
      brak energii życiowej, zobojętnienie na innych ludzi. Brak motywacji.
      Ale problem się sam rozwiązał w zupełnie magiczny sposób - ponieważ miałem
      problem z depresją, zacząłem lezenie biotexinem (polski odpowiednik prozaca).
      Po 1.5 misiąca tak obniżył moje libido, że po prostu mi się nie che
      masturbować. I nie robię tego. Ale szczerze mówiąc, już wolę żeby mi się
      chciało, dlatego przerywam leczenie. Chęć seksu jest naturalnym odczuciem
      człowieka! Nie tłum jej bo zwariujesz!

      Pozdrawiam.

      Napisz jak chcesz pogadać.

      sochacky@gazeta.pl
    • Gość: ALI NORMALNA RZECZ IP: *.telpol.net.pl / 172.18.2.* 06.11.03, 21:01
      nie ma nic zdroznego i wstydliwego w samozadowalaniu się
      nie wiem, czemu ludzie robią z tego taka aferę
      lepiej poznać dobrze własne ciało, niż nie znać
      jego reakcji
      a po drugie, jak nie ma partnera....;-)
      • pluskat Re: NORMALNA RZECZ 06.11.03, 22:05
        "Seks jest jak gra w brydza. Jezeli nie masz dobrego partnera to musisz miec
        przynajmniej dobra reke"
        "Nie krytykuj masturbacji! To seks z kims kogo sie kocha"
        To Woody Allen. Moze wiec nie warto demonizowc? Wszystko co ludzkie...
        • myszkaszara Re: NORMALNA RZECZ.. czy napewno..? 09.11.03, 14:41
          Chyba niektórzy nie za bardzo rozumieją problemu , mam ten sam , co WSTYD i
          też tego nie akceptuję.To zbyt silnie mną dominuje , przy czym dodam ,że moj
          partner prawie ze mna nie spi , ciagle jest zmęczony.Zdradzać nie potrafię,
          nie mogłabym tego zrobic bez zaangazowania emocjonalnego, przez co pózniej
          cierpiałąbym jeszcze mocniej ...ogólnie cierpie na brak miłości , co
          rekompensuję i nadmiernym jedzeniem i czasem alkoholem.Do tego wszystkiego
          dochodza problemy z koncentracją.I chyba tylko faktycznie , tak , jak to
          któryś z poprzedników podał tylko bardzo dobra organizacja pracy , wychodzenie
          do ludzi pomoże mi sie z tym uporać. I sport .. bardzo intensywny tez pomaga
          mi na dłużej niz normalnie nad tym zapanować ....
          Gorzej z potrzebą ciepła i czułości...


          • marius17 Re: NORMALNA RZECZ.. czy napewno..? 09.11.03, 20:54
            mysle ze tak
            Tez to robie i wiekszosc chlopakow ktorych znam.
            Statystyki tez mowia za siebie
            • myszkaszara Re: chyba to sprawa podejscia do tego tematu... 10.11.03, 00:59
              ..dla mnie to na dłuższą metę nie jest akceptowalne..w końcu ile można ..rok
              dwa..codziennie..:(((
              • julka858 Re: chyba to sprawa podejscia do tego tematu... 10.11.03, 15:11
                myszkaszara napisała:

                > ..dla mnie to na dłuższą metę nie jest akceptowalne..w końcu ile można ..rok
                > dwa..codziennie..:(((
                mozna latami i kilka razy dziennie skoro ma sie takie potrzeby,jestem mezatka
                od dziesieciu lat i wiem co mówie
                • Gość: Teresa Re: chyba to sprawa podejscia do tego tematu... IP: *.devs.ac-net.pl 10.11.03, 17:41
                  julka, a ja sadze, ze nie tyle wiesz, co mowisz, a raczej mowisz, co wiesz
                  • Gość: RV Re: chyba to sprawa podejscia do tego tematu... IP: *.adsl.xs4all.nl 14.11.03, 19:32
                    myszkaszara, wg. ciebie codzienna masturbacja to cos nienormalnego ? Wow, to ty
                    mnie jeszcze nie widzialas hehe. Moja poprzednia dziewczyna twierdzila, ze
                    ja "zajezdze na smierc" :). Z nia 4-5 razy dziennie nie bylo problemem. Moj
                    rekord to 12 razy jednego dnia, juz mi mowila, ze nie ma sily na wiecej :)).
                    Ale od tamtej pory (ok 2 lata temu) sie to zmienilo, i moj poped seksualny sie
                    ustabilizowal. Trzeba pozwolic naturze dzialac.
    • Gość: krzys Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 12.11.03, 00:04
      a ja lubilem sie onanizowac,robilem to kiedys przy oknie ogladajac dziewczyny
      idace do i ze sklepu))))
    • gzeciarz Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... 13.11.03, 05:53
      "Nie musimy bać się masturbacji. W razie wątpliwości można zasięgnąć porady
      androloga lub seksuologa- Poradnia Andrologiczna - 0 602 216 184 "
      www.puella.pl/artykul/235/235.html
      • Gość: jerzy Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: 195.187.99.* 13.11.03, 13:39
        Ten "Nowy" i "Teresa" to jakieś straszliwe, prostackie ciemnogrody. Te ich
        apele - "walczcie i miejcie wiarę" to debilne. Wiary w to nie mieszajcie - to
        metoda stosowana przez dewotów i ultrakatolików. Biedny ten Bóg jak ma się
        zajmować takimi przyziemnymi sprawami.
        Masturbacja to normalna rzecz i nie trzeba jej zwalczać. Trzeba zwalczać takie
        prostackie odpowiedzi. A masturbuj się ile wlezie a jak chłopak się znajdzie to
        róbcie to razem i na zmianę.
        Nie jesteś niewolnicą swojego ciała. Odpuść sobie i rób to dalej.
        • Gość: Tymoteusz Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: *.rzeszow.mm.pl 18.11.03, 20:51
          Brawo! - Jerzy. That's all.
          • Gość: Desno Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: 80.51.244.* 30.12.03, 00:31
            Do założycielki wątku: spróbuj poszukać pomocy u np. Dominikanów w Warszawie.
            Wiem, ze to barrdzo krępujący temat, ale naprawdę warto spróbować. Zresztą jest
            dużo osób zmagających się z tym problemem... są książki na ten temat. Jedna z
            nich pisana przez niemieckich autorów, broszurka właściwie; niestety mały
            nakład! Wiem, że trochę mogłabyś znaleźć w bibliotece UKSW w Wawie. Poza tym
            powyższe posty Nowego i Teresy są zwięzłe, ale treściwe. Z tego sie wychodzi,
            naprawdę. Trzymaj się mocno.

            Do Tymoteusza: Zdziwił mnie Twój aplauz dla wypowiedzi Jerzego. Myślałem, po
            lekturze Twoich postów, że stać Cię na więcej niż "that's all" wobec tekstów o
            ciemogrodzie.
    • wiql Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... 31.12.03, 21:55
      wiem o czym mowisz, znam problem z autopsii,
      jak chcesz to napisz: wiql@gazeta.pl
    • Gość: jula Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.01.04, 20:26
      a ja proponuje jeszcze fragmenty książki, dostępne w internecie w czytelni
      Poltyki książki pt. Seks nietypowy Lwa Starowicza, w które to bardzo dużo
      uwagi poświęcił on "późnej masturbacji" a autorytetu Starowicza w kwestii
      seksualności chyba nie trzeba rekomendować;-)
    • Gość: wstyd Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.04, 00:59
      Bardzo chcialabym podziekowac Nowemu i Teresie poniewaz ich wypowiedzi bardzo
      mi pomogly i podbudowly psychicznie. Nie potrafie sie pogodzic z masturbacja
      poniewaz czuje, ze robie cos wbrew sobie. Jak niektorzy trafnie wywnioskowali -
      nie mam chlopaka. Po kazdej masturbacji mam cos w rodzju kaca moralnego i nie
      wyobrazam sobie zebym mogla miec chlopaka robiac po katach takie rzeczy.
      Czulabym sie nie fer w stosunku do siebie i chlopaka.
      Wiekszosc traktuje to jako cos normalnego, jako normalny ludzki odruch. Ja nie
      potrafie tego zaakceptowac. Nie potrafie rowniez powiedziec dlaczego tak
      bardzo tego w sobie nienawidze (jestem osoba wierzaca i byc moze z tego to
      wyplywa). Zastanawiam sie czy ludzie ktorzy to popiraja i praktykuja czy nie
      czuja po zrobieniu tego przygnebienia i beznadzieji!?
      • wojtech451 Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... 10.01.04, 20:24
        Więcej tolerancji dla samej siebie, masz takie potrzeby i traktuj to jako rzecz
        naturalną. Myślę, że masz zbyt rygorystyczne poglądy związane z seksem. Spróbuj
        poczytać wypowiedzi na forum prywatnym "Erotica Nova". Na pewno nabierzesz
        innego, szerszego spojrzenia, czego Ci oczywiście życzę. Wprawdzie trzeba
        poprosić admina o wejście ale na pewno nie bedzie problemu.Ale na wszelki
        wypadek link:
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11113
      • Gość: Guendolina Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: *.irisnet.be / 195.244.163.* 09.02.04, 13:21
        Jestes przede wszystkim niewolnica pewnej mentalnosci. Czy nie byloby warto
        sie poinstruowac?
        Wazna maksyma: jesli czegos nie mozesz zmienic, zaakceptuj to. Jesli mozesz
        zmienic, zmien.
        Zycze wyzwolenia jakiekolwiek by ono bylo.
      • Gość: elena Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net 10.02.04, 01:13
        Jendo co moge poradzic z doswiadczenia, to ze traktowanie tego nalogu jako grzech nie pomoze Ci sie z niego wyzwolic, wrecz przeciwnie. Diabel wie, ze ywdalas
        mu wojne i nie popusci. (To tylko przenosnia. Cialo to nie diabel!) Lepiej potraktowac to zdroworozsadkowo, jako strate czasu i energii. Pomysl o sobie za kilka,
        kilkanascie lat - patrzac wstecz nie bedziesz mogla zrozumiec, dlaczego zmarnowalas najlepsze lata zycia na walke ze soba i swoim cialem. Zamiast robic z teje
        czynnosci podstawowy problem zycia poszukaj, co sie za tym kryje, jaka frustracja, jakie niespelnienie i staraj sie rozwiazac te problemy.. Im mniej miejsca ten
        problem zacznie zajmowac w Twoim umysle, im szybciej przejdziesz nad nim do porzadku dziennego, tym latwiej z nim skonczyc, jesli Cie to dreczy. Oczywiscie
        mozesz, jak radza Teres i Nowy dac temu krucjate i nawet zwyciezyc - postem, rozancem, ciaglym kontrolowaniem sie - ale jak juz wspomnialam za kilka lat, kiedy
        hormony sie uspokoja nie bedzeies zmogla zrozumiec, o co to wlasciwie chodzilo, czy naprawde w jakikolwiek sposob "obrazilas Pana Boga" czy tez po prostu
        urzadzilas sobie wlasne przywatne pieklo.
    • Gość: magi Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.01.04, 22:43
      wiesz, tak mi się zdaje, że to może być objaw nerwicowy. Na przykład nerwica
      natręctw. ciężko wnioskować na podstawie twojej wypowiedzi - ale moze tak.
      Trzeba zwyczajnie porozmawiać z kimś kto sie na tym zna, njalepiej z
      doświdczonym psychoterapeutą. Musisz zobaczyć, zrozumieć skąd twój przymus -
      jakich sytuacji, uczuć, problemów nie potrafisz wytrzymać, przed czym tak
      rozpaczliwie się ratujesz. A jesli chodzi o wstyd - to choroby nie można się
      wstydzić, nie można czuć się winnym, jest się wobec niej bezsilnym, można tylko
      ją leczyć. I nie jest to trudne. Uda się, zobaczysz. trzymaj się
      • Gość: rastamaan pope smokes dope IP: *.olesnica.sdi.tpnet.pl 31.01.04, 11:54
        ciężkie tematy tu poruszacie... chyba zjaram blanta i pomyślę chwilę
    • Gość: Cube76 Re: Jestem niewolnica wlasnego ciala... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.04, 11:39
      Nie uważaj tego za coś złego.
      Jeśli w naszej kulturze wykształciło by się coś takiego, że drapać się też nie
      można, to co? Koniec z drapaniem? Czy tylko po kryjomu?
      Lekarze twierdzą, że to jest naturalne i potem mija.
    • kubek21 k. 02.02.04, 17:11
      Czesc, ja mam podobny problem.Dokladnie taki sam... nie wiem czego to jest
      przyczyna, bo moje zycie jesli z boku sie popatrzy jest OK.Doszedlem do
      wniosku,ze to brak silnej woli pcha mnie ku temu,moze wypadaloby sobie znalesc
      jakies ciekawe zajecie,aby nie byc samemu ze swoim cialem. Chetnie podziele sie
      z Toba swoimi refleksjami na ten temat,bo to tez mnie mierzi i nie chce tak na
      pocztku wchodzic w szczegoly... mysle,ze mnie moze pchac ku temu jakias
      ponadprzecietna dawka testosteronu - to tez jest mozliwe.Ostatnio mysle o
      wizycie u psychologa,bo onanizowanie sie staje sie powoli moja
      obsesja,przeszkadza w nauce... duzo mozna o tym pisac. Czekam na Twoja
      odpowiedz.
    • Gość: Sears Do slicznej niewolnicy. IP: *.lv.lv.cox.net 04.02.04, 00:33
      Witaj sliczna niewolnico...nie przejmuj sie tym zabardzo co robisz...jak
      lubuisz..spatkasz faceta i wszystko Ci przejdzie... jak chcesz to ja Ci
      pomoge...napisz do mnie i nie bedziesz milala juz takich problemow..:)))
    • Gość: Sears Do slicznej niewolnicy. IP: *.lv.lv.cox.net 04.02.04, 00:33
      Witaj sliczna niewolnico...nie przejmuj sie tym zabardzo co robisz...jak
      lubuisz..spatkasz faceta i wszystko Ci przejdzie... jak chcesz to ja Ci
      pomoge...napisz do mnie i nie bedziesz miala juz takich problemow..:)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka