Dodaj do ulubionych

juz nie mamsił z nim walczyc

27.11.08, 22:00
i ja jestem zona alkoholika..niestety..nie robi nic złego, nie
awanturuje sie...predzej ja ale po prostu pije..ma 2-3 razy w
tygodniu czasem rzadziej...nie przychodzi z pracy tylko chleje...a
ja mimo iz mam dwojke dzieci, on zarabia..i kocham go mam ochote
uciec daleko i zyc samaz dziecmi..i nie czuc tego bolu,tego
oczekiwania czy wróci czy nie...nienawidze tego..to sprawiło ze
wychudłam, a moja jakosc zycia spadła okropnie....terazszukam
intensywnie pracy..moze mi sie udai pomału zaczne walczyc nie wiem
czy mam siłewalczyc o meza..o siebie musze..takmało w zyciu dla
siebiezrobiłam..wszystko poswieciłam jemu i dzieciom...mójmaz pije
chyba odzawsze..nigdy nie zaliczylismy imprezy zebywrócił trzewy...a
ja sie tak straszniewstydze jak on wypije...jego widok takiego
zalanego strasznie mnie boli....rodzina jego nie chce
mipomoc...mamusia przyjmuje go, czasem nocuje i karmi..no bo go nie
wyrzuci to jej dziecko..i tak koło sie zamyka...jestem z tym
zupełnie sama...
Obserwuj wątek
    • zuzia36 Re: juz nie mamsił z nim walczyc 27.11.08, 22:25
      witaj w klubie :*
      więcej nie napisze bo nareszcie jestem spiaca
      pamietaj nie jestes sama, wyjdz do ludzi i sie nie wstydz Ty nie pijesz tylko on
    • antonia21xx ......... 28.11.08, 01:32
      po czesci Cie rozumiem...ja przez wiekszosc mojego 22-letniego zycia
      wojowalam z matką chorą na depresje, opiekowalam sie nia i cala moja
      rodzina...staralam sie przyjac jej role, w czasie gapila sie w
      sciane po lekach...najgorzej bylo jak urodzila mojego malego
      braciszka. mialam wtedy 17 lat, mama poszla na oddzial, a ja
      zostalam z noworodkiem kompletnie zielona...tak starsznie mnie
      bolalo ze najblizsza mi wtedy osoba robila sobie i nam wielka
      krzywde..nic nie docieralo- ani rozmowy ani klotnie, grozby, nic.
      ojciec nic mi nie pomogl...nie bylam wystarczajaco silna-
      przenioslam sie do innego miasta, zostawilam ja sama z choroba i
      zaczelam budowac swoje zycie...dzien w dzien czuje wyrzuty
      sumienia...znalazlam swoja ucieczke- jest nia praca...nie umiem
      przestac pracowac.jestem pracoholiczka.tylko w tym widze jeszcze
      sens, do rodzicow jezdze jak musze
    • 7zahir Witaj niki271 . Chroń siebie i dzieci ! 28.11.08, 06:01
      Alkoholizm Twojego męża ma toksyczny wpływ
      na psychike Twoich dzieci, oraz Twoją.

      Poczytaj w moim watku HALT nt DDA
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=83726447&a=83859944
      i Al Anon:
      www.alkoholizm.akcjasos.pl/80.php
      Tutaj podaje linki do czatu i forum na których piszą rodziny alkoholików:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=83726447&a=83756080
      • 6be-lla Re: Witaj niki271 . Chroń siebie i dzieci ! 28.11.08, 14:47
        Nie ograniczaj się do szukania wsparcia tylko w necie.Tu możesz zapytać
        wstępnie czy coś nie tak i uzyskać różne opinie.Dam i swoją,bo podobna sytuację
        znam z własnego doświadczenia.
        Trwanie w sytuacji,którą opisałaś,nie zmieni nic na lepsze.Będzie tylko
        gorzej.Taka jest logika tej choroby-stały postęp.Fakt,że się jeszcze nie
        awanturuje,czy nie lecą wyzwiska,to tylko kwestia czasu.
        Swoją bierną postawą tylko ułatwiasz mu pijackie życie.Błędne jest
        rozumowanie,że skoro on na Was zarabia,to powinnaś byc mu za to wdzięczna.Słono
        za to płacisz.
        Szukanie pracy to bardzo rozsądne rozwiązanie.Warto złapać kontakt z
        Al-anonkami.w internecie znajdziesz miejsca,gdzie się one spotykają w Twojej
        miejscowości.
        Usamodzielnienie się napewno poprawi Twoją samoocenę i chęć do zmian w
        życiu.Postaw teraz na siebie i dzieci.Zostaw męża z jego nałogiem sam na sam.To
        najlepsze dla Was wszystkich wyjście.Powodzenia.
    • andypip Re: juz nie mamsił z nim walczyc 29.11.08, 21:41
      Zostaw go i uciekaj jak najdalej. Zmarnuje Ci i dzieciom życie. Mój ojciec pił od kiedy pamiętam. Nie bił nas, ciężko pracował i utrzymywał dom. Nie potrafię powiedzieć ile razy z matką chodziłem po knajpach i szukałem go. A jak znalazłem ile się naprosiłem by wracał do domu. Czasem przyprowadzał jakiś przygodnych kumpli, wystawiał mnie na pokaz i twierdził, że jestem jego dumą i nadzieją. Chciałem w takich sytuacjach umrzeć. Ile razy koledzy wołali mnie: zabierz ojca, śpi na trawniku. To siedzenie w domu i czekanie. Mija normalna godzina powrotu z pracy. Nie ma go. Wyglądam przez okno. Wraca. Pijany. Idzie spać, ale w nocy budzi się, chodzi po domu, gada. Opowiada jak nas kocha. Zatykam uszy, chcę krzyczeć, boli mnie brzuch. Póżniej gdy dorosłem nie policzę tych prób proszenia, straszenia, grożenia, zamykania w domu. Wszystko na nic. Zmarnował mi wesele, ośmieszył się, obiecywał trzymać fason a pierwszy spił się jak świnia. Wnuk nie utrzymuje z nim kontaktów od kiedy zrozumiał co to jest alkohol i czym dziadek często śmierdzi. Gdy został z mamą przez picie 2 razy ich okradziono. Nawet raz wystąpił w lokalnym programie telewizyjnym - oczywiście w audycji policyjno-kryminalnej. Od tego czasu wstydzę się pokazać na osiedlu gdzie on mieszka. Mama nie żyje, uważam że straciła zdrowie przez jego picie. Pomagam mu bo muszę. Pilnuję finansów, opłat, daję co kilka dni pieniądze i nigdy nie wiem czy przeznaczy je na jedzenie czy piwo. Nie mam zamiaru brać go do siebie bo zniszczy również moją rodzinę. Ot i cała historia. Dlatego próbuj za wszelką cenę odciąć się od niego. Nie jest to łatwe. W naszym porąbanym kraju wszyscy uważają, że rodzina pijaka ma obowiązek dbać o niego, bo to chory człowiek. Alkoholik niszczy wszystko wokół siebie. Pomyśl, jak dzieci mają się uczyć i co wyniosą z dzieciństwa. Czy nie będą chciały jak najszybciej uciec z domu obojętnie w jaki sposób. Kim będą w przyszłości? Niełatwo jest zacząć żyć samemu. Czasem jest to niemożliwe. Ale trzeba próbować. Czasy się zmieniły. Moja mama całe życie wstydziła się pójść do lekarza, poradni i przyznać że ma męża alkoholika. Trwaliśmy tak beznadziejnie licząc na cud. Cudów nie ma. Bierz sprawy w swoje ręce. Idź do poradni, do pomocy społecznej, do księdza. Może trafisz na osobę, która autentycznie będzie potrafiła ci pomóc. Ale nie czekaj aż ktoś cię znajdzie i przyjdzie ci pomóc. Takie historie to tylko w filmach. Musisz sama wyjść z inicjatywą. Pamiętaj, że kochałaś innego człowieka. Jeśli wybiera wódkę zamiast ciebie i dzieci niewart jest miłości. Wygodne alibi, że jest chory to bzdury. Dlaczego to tylko ty masz cierpieć i walczyć? Miejsce śmiecia jest na śmietniku.
    • welldone1986 Re: juz nie mamsił z nim walczyc 01.12.08, 00:44
      najlepiej zostaw go a ty ułóż sobie normalne życie, on już nie przestanie, a ty
      się prędzej przy nim wykończysz-taka prawda, daj z nim spokój nie jesteś warta
      takiego człowieka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka