niki271
27.11.08, 22:00
i ja jestem zona alkoholika..niestety..nie robi nic złego, nie
awanturuje sie...predzej ja ale po prostu pije..ma 2-3 razy w
tygodniu czasem rzadziej...nie przychodzi z pracy tylko chleje...a
ja mimo iz mam dwojke dzieci, on zarabia..i kocham go mam ochote
uciec daleko i zyc samaz dziecmi..i nie czuc tego bolu,tego
oczekiwania czy wróci czy nie...nienawidze tego..to sprawiło ze
wychudłam, a moja jakosc zycia spadła okropnie....terazszukam
intensywnie pracy..moze mi sie udai pomału zaczne walczyc nie wiem
czy mam siłewalczyc o meza..o siebie musze..takmało w zyciu dla
siebiezrobiłam..wszystko poswieciłam jemu i dzieciom...mójmaz pije
chyba odzawsze..nigdy nie zaliczylismy imprezy zebywrócił trzewy...a
ja sie tak straszniewstydze jak on wypije...jego widok takiego
zalanego strasznie mnie boli....rodzina jego nie chce
mipomoc...mamusia przyjmuje go, czasem nocuje i karmi..no bo go nie
wyrzuci to jej dziecko..i tak koło sie zamyka...jestem z tym
zupełnie sama...