13.12.08, 14:53
Wiara jest jako sklepienie,
z którego cegiełkę wyjąwszy,
runie wszystko.
Ignacy Kraszewski...
Dla mnie ta cegiełka może okazać sie spożycie alkoholu pod jakakolwiek
postacią ,aby zachwiać moja wiarę w trwałą trzeźwość...
Gdyby tak sie stało ,tj. doprowadziłbym do zapicia ,to nie sadze abym zdołał
sie podnieść...Dlatego tak kieruje swoim życiem,aby alkohol już nigdy nie
odebrał mi wolności...
Obserwuj wątek
    • janulodz Re: Wiara... 13.12.08, 14:55
      Daleh, Ciebie też pogięło? :)))))))))))
      • daleh Re: Wiara... 13.12.08, 15:13
        janulodz napisał:

        > Daleh, Ciebie też pogięło? :)))))))))))
        ----------------
        Grom z jasnego nieba,ze to ty...!
        Temat dobry jak każdy inny.Od wczoraj niespodziewanie mam wolne,a wracam do
        Polski dopiero 18 ,wiec siłą rzeczy czymś muszę sie zająć...
        Wierze ,ze odnajdę sposób na nudę na FU...
        Pozdrawiam...
        • aaugustw Wiara... - czy nuda... 13.12.08, 16:33
          daleh napisał (do janu...):
          > Wierze ,ze odnajdę sposób na nudę...
          _____________________.
          Masz na mysli janu...?
          A...
    • tenjaras Re: Wiara... 13.12.08, 16:38
      czy to znaczy, dalehu, że jak zapijesz, to do dupy z takim Bogiem?
      • aaugustw Re: Wiara... 13.12.08, 16:48
        tenjaras napisał (do daleh...):
        > czy to znaczy, dalehu, że jak zapijesz, to do dupy z takim Bogiem?
        _______________________________________________________________.
        U niego dziala to w ten sposob nawet wtedy, kiedy nie zapije...!
        A... ;-))
        • daleh Re: Wiara... 13.12.08, 16:52
          aaugustw napisał:

          > tenjaras napisał (do daleh...):
          > > czy to znaczy, dalehu, że jak zapijesz, to do dupy z takim Bogiem?
          > _______________________________________________________________.
          > U niego dziala to w ten sposob nawet wtedy, kiedy nie zapije...!
          > A... ;-))
          -----------------------
          Tez bluźnisz bracie w wierze...
          Bóg to nie twój koleś z knajpy i nie ważne w jakim kontekście to piszesz ,to
          zawsze jest Bóg ,a to zobowiązuje do pokory osoby wierzące...
          • tenjaras Re: Wiara... 13.12.08, 19:49
            a co to Twoim zdaniem jest pokora, która zobowiązuje osoby wierzące?
      • daleh Re: Wiara... 13.12.08, 16:48
        tenjaras napisał:

        > czy to znaczy, dalehu, że jak zapijesz, to do dupy z takim Bogiem?
        > ----------------------------
        Po pierwsze to bluźnisz...
        Po drugie w którym miejscu wspomniałem o wierze w Boga ???
        Pisze o wierze jaka jest we mnie ,ze tylko ja mogę coś zawalić i sie napić,a w
        konsekwencji utrącę wiarę w to ,ze można trwale przestać pic i wyzbyć sie
        obsesji picia...Zreszta bez wyzbycia sie obsesji picia nie mozna myslec o
        trwalym zaprzestaniu picia,a jest to jedynie stan zawieszenia i leku przed
        zapiciem...
        • tenjaras Re: Wiara... 13.12.08, 19:48
          ok zmieniam swoje słowa

          cienka ta Twoja wiara, jak Ty sobie radzisz przy poszukiwaniu
          zatrudnienia lub w urzędach?
          • daleh Re: Wiara... 13.12.08, 19:57
            tenjaras napisał:

            > ok zmieniam swoje słowa
            >
            > cienka ta Twoja wiara, jak Ty sobie radzisz przy poszukiwaniu
            > zatrudnienia lub w urzędach?
            --------------------
            Ty na tym swoim zadupiu skupiony na swojej trzeźwości nie masz bardzo
            ograniczone horyzonty niestety...
            choć jestem zarejestrowany jako bezrobotny,to dalej pracuje w macierzystej
            firmie na innych zasadach za ta sama forsę...
            Od 5 stycznia mam zagwarantowane zatrudnienie wiec nie masz powodu do
            zadowolenia ,ze coś mi nie poszło...
            Druczki co robie wysyłam przez net nie ruszając sie z domu...
            Cienias jesteś...
            >
            • aaugustw Re: Wiara... 13.12.08, 20:02
              daleh napisał:
              > Ty na tym swoim zadupiu...
              ___________________________.
              Dlaczego wyprowadzila cie z rownowagi ta dyskusja z Jarasem...!? :-(
              A... ;-))
              • daleh Re: Wiara... 13.12.08, 20:20
                aaugustw napisał:

                > daleh napisał:
                > > Ty na tym swoim zadupiu...
                > ___________________________.
                > Dlaczego wyprowadzila cie z rownowagi ta dyskusja z Jarasem...!? :-(
                > A... ;-))
                ---------------------
                Ja jedynie stwierdziłem fakt,do czego przynajmniej mi nie jest potrzebne jakiś
                wyprowadzenie z równowagi...
                Zreszta znów bredzisz i sam nie wiesz co piszesz...
                • aaugustw Re: Wiara... 13.12.08, 20:45
                  daleh napisał:
                  > Ja jedynie stwierdziłem fakt,do czego przynajmniej mi nie jest
                  potrzebne jakiś wyprowadzenie z równowagi...
                  _______________________________________________________________.
                  Gdybym nie mial racji, nie tlumaczylbys mi sie tak pokornie...!?
                  A... ;-))
                  Ps. Zlosc zylakom szkodzi... - Pogody Ducha zycze...! ;-))
                  • tenjaras Re: Wiara... 13.12.08, 20:50
                    a jak żylakom to i pijawkom...
                    • aaugustw Re: Wiara... 13.12.08, 20:59
                      tenjaras napisał:
                      > a jak żylakom to i pijawkom...
                      ________________________________________________.
                      Ty znowu przez grzecznosc wstawiles im to "w"...!
                      A... ;-))
                      • tenjaras Re: Wiara... 13.12.08, 21:03
                        pamiętam jak piłem, a nie miałem kasy, to szukałem takiego
                        rozżalonego faceta w knajpie, podsiadałem się, zaczynałem słuchać,
                        nawet pozwalałem sobie postawić...
                    • daleh Pad i Pataszow... 13.12.08, 22:52
                      tenjaras napisał:

                      > a jak żylakom to i pijawkom...
                      > -----------------------
                      Wy to pewnie u jednego lekarza sie leczycie...
                      • tenjaras Re: Pad i Pataszow... 14.12.08, 13:26
                        też tak sądzę daleh

                        teraz pomyśl o sobie
                        • daleh Re: Pad i Pataszow... 14.12.08, 13:38
                          tenjaras napisał:

                          > też tak sądzę daleh
                          >
                          > teraz pomyśl o sobie
                          ---------------------------
                          Ty jak zwykle nic nie zrozumiałeś...Sugerowałem abyście zmienili lekarza ,bo
                          wasz stan sie pogarsza...Szwendacie sie po Fu bez przydziału i czepiacie bez
                          powodu...Ja rozumiem ,ze idą święta co wiąże sie ze stresem u niektórych alko i
                          chcą gdzieś odreagować...
                          Żałośni jesteście...
                          >
                          • tenjaras Re: Pad i Pataszow... 14.12.08, 16:59
                            dokładnie jak piszesz dalehu

                            teraz pomyśl o sobie
            • tenjaras Re: Wiara... 13.12.08, 20:45
              to dobrze, że masz pracę i internet, ale przecież nie zawsze tak
              było, szukałeś kiedykolwiek pracy czy jesteś z polecenia?

              rozumiesz, że pytam o Twoją wiarę, nie o Twoją sytuację
    • rauchen Re: Wiara... 13.12.08, 23:49
      troche niebezpiecznie chyba deleh myslisz
      to troche jakbys szukal kamienia ktory sobie przywiazesz do szyi i rzucisz do
      rzeki jesli tylko zdarzy ci sie zapic

      nie wiem co ten ignacy mial na mysli podajac ta swoja sentencje
      ale cos mi tu nie pasuje jesli chodzi o to, co sie nam przytrafilo -nam alkoholikom

      mysle ze wielu boga szukalo zeby go odnalesc...odnajdowali krok po kroku, czy
      jak cegielka po cegielce
      budowa nowego domu - wpierw fundamenty,solidne by wiele zniosly, potem cegla po
      cegle szli naprzod w swojej trzezwosci,
      wlasciwie dzien po dniu to robimy
      zdarzaja sie potkniecia, ale przeciez niekoniecznie prowadza do picia
      zdarzaja sie potkniecia - ale dzieki tym potknieciom uczymy sie na naszych bledach

      u mnie powrot do wiary w boga w jakis sposob byl chwila-chwila w ktorej
      skapitulowalam bo nie mialam nic do powiedzenia
      ale wiem,ze potem dlugo jeszcze, zreszta nadal odnajduje swoje cegielki wiary....

      jednym z moich najwazniejszych - choc niekoniecznie codziennie o nim mysle -
      jest wiara ze jesli zdarzy mi sie zapic,
      odnajde to cos co jednak pozwoli mi powrocic, pomimo zapicia.
      Choc szczerze mowiac po moich doswiadczeniach z ostatnich moich ciagow, wiem ze
      niemozliwe bylo do opanowania ciagu, i zatrzymania go tylko tym,ze
      chcialam......ja koniec ciagu czulam dopiero wtedy gdy nastepowal....nie
      nastepowal przed uplywem tygodnia, zazwyczaj byl to w przyblizeniu drugi tydzien
      picia, lub trzeci
      i szczerze mowiac ja znam tylko taki sposob mojego wpadania w ciag....wychodzi
      na to ze jesli zapije nic nie gwarantuje mi innej opcji, a do tego strasznie sie
      z jednej strony boje ze po tak dlugim okresie niepicia ciag pojawi sie jeszcze
      wiekszy......

      nie mniej jednak na dzien dzisiejszy zakladam ze sie nie napije dzis, wiec dzis
      jeszcze nie musze sie mojego zapicia obawiac...oj jak to dobrze ze dzis nie
      potrzebuje pic, i ze nad dzisiaj wciaz mam wladze jaka taka.....

      nie chce meczyc sie mysla, co bedzie jesli zapije - dzis nie chce o tym mysle.
      natomiast wierze, naprawde wierze, ze nawet jesli zapije, pojawi sie cos, co
      jednak to cos zatrzyma co wtedy powstanie
      i choc pewnie trudno jest to zakladac znajac reakcje mojego organizmu jaki ma na
      niego alkohol
      wierze, bo ja po prostu chce wierzyc.....to wszystko

      moze to cos w stylu powiedzenia
      co jesli boga nie ma??? wierz, bo to latwiej
      a co jesli zapije??? dam rade - i wierze w to, bo tak latwiej....


      pzdr deleh
      • janulodz Re: Wiara... 14.12.08, 01:48
        rauchen napisała:
        "ja koniec ciagu czulam dopiero wtedy gdy nastepowal"

        - no rauchen przeciez wiadomo, ze tak zawsze wyglada ciag końca. Kiedyś musi
        nastąpić ;))))))))))))))))))
        • 1962wolf Re: Wiara... 14.12.08, 07:25
          wiara czyni cuda.czasem przenosi góry. zasadniczo się z tym zgadzam.
          od sibie tylko dodam:
          jaka wiara, takie cuda.
          jaki wierzący, takie i jego góry.

          a zachowanie właściwych proporcji- to coś co alkoholikowi często
          umyka.
          nawet po 1000 lat niepicia
          • daleh Re: Wiara... 14.12.08, 09:31
            wolf...
            a zachowanie właściwych proporcji- to coś co alkoholikowi często
            umyka.
            -------------------------
            Właśnie z zachowaniem tych proporcji ,niektóre osobniki tego nie
            dostrzegają...Ale jak niektórym nieszczęśnikom sie wydaje ,ze teraz to już będą
            żyć wiecznie,bo nie pija i na wszystko przyjdzie czas,to za chiny ich z błędu
            nie wyprowadzisz...
            Pozdrawiam....
        • rauchen Re: Wiara... 14.12.08, 14:03
          troche konsekwencji w tym co piszesz janu
          bo z tego co ty piszesz
          to ty miales jaja
          i ktoregos dnia po prostu przestales pic
          ot tak, bez niczego,

          moje ciagi to ciagi dwu- trzytygodniowe
          po ktorych nastepowal okres niepicia dwu, trzymiesieczny
          i przestawalam pic - tak bez AA i bez terapeuty
          potem wracalam

          ty natomiast nie pisales ze twoje picie tak wygladalo
          piszesz tylko ze ot tak za pierwszym razem udalo ci sie niepic
          bo masz jaja
          wiec jakie masz pojecie o ciagu
          jesli wg tego co ty piszesz miales jeden ciagly przez cale twoje, nie bede
          wymieniac lat, picie????

          • janulodz Re: Wiara... 14.12.08, 17:05
            Ja pisałem o CIĄGU KOŃCA :))a nie o KOŃCU CIĄGU, Rauchen. Taki rewanż za jaja.
            Wiesz, jak to szło? Czy już nie masz pojęcia ?
      • daleh Re: Wiara... 14.12.08, 09:24
        rauchen...
        troche niebezpiecznie chyba deleh myslisz
        --------------------------
        Na podstawie swojej przeszłości ,powiedziałbym ,realnie...Wprawdzie fart mnie
        nie opuszcza w dotychczasowym życiu,ale nic nie trwa wiecznie i drugi raz na cud
        liczyć nie mogę...

        -------------------------
        rauchen...
        moze to cos w stylu powiedzenia
        > co jesli boga nie ma??? wierz, bo to latwiej
        > a co jesli zapije??? dam rade - i wierze w to, bo tak latwiej....
        -------------------------------------
        Od Boga nigdy sie nie odwróciłem,choć od kościoła tak...Zawsze czułem i czuje
        Jego obecność w swoim życiu...Nigdy na bogu sie nie zawiodłem ,choć Bóg na mnie
        wiele razy...Przestawałem pic po bardzo długich ciągach z dnia na dzień.Bez
        znieczulaczy na kaca,bo inaczej bym nie przerwał...Obiecywałem ,ze jeśli
        przeżyje to już nigdy więcej...Później szczere podziękowanie,szybkie znalezienie
        dobrej pracy,odrabianie strat finansowych i,i szybko zapominałem o obietnicy ...
        Dalszy ciąg ciglosci zdarzeń każdy pewnie zna...
        Dzis już nie obiecuje,a żyje tak ,abym nie musiał nikogo przepraszać,aby nikt
        nie musiał mi wybaczać...
        Na dziś tez sie nie zastanawiam co by było ,gdyby było...
        Nauczyłem sie żyć bez alko i nie bać sie problemów ,a rozwiązywać je...Picie to
        pewnego rodzaju ucieczka przed odpowiedzialnością ,za swoje czyny...Ale gdyby
        moja trzeźwość była zależna od ucieczki przed życiem w kult alko,aby nie
        zapomniec ,to nigdy by mi sie to nie udało...
        Pozdrawiam...
        • tenjaras Re: Wiara... 14.12.08, 13:35
          > Dzis już nie obiecuje,a żyje tak ,abym nie musiał nikogo
          przepraszać,aby nikt
          > nie musiał mi wybaczać...

          gdybyś nie dał mi się poznać takim jakim chciałeś, żebym Cię znał,
          pomyślałbym, że można Ci wierzyć

          ale skoro tak mi się dałeś poznać, to napiszę, że skoro nie
          potrafisz się zdobyć na grzeczność, to zmuszasz otoczenie do
          pobłażliwości wobec Ciebie - a to kruchy lód
          • daleh Re: Wiara... 14.12.08, 16:05
            jaras...
            gdybyś nie dał mi się poznać takim jakim chciałeś, żebym Cię znał,
            pomyślałbym, że można Ci wierzyć

            ale skoro tak mi się dałeś poznać, to napiszę, że skoro nie
            potrafisz się zdobyć na grzeczność,
            ---------------------------
            Należysz do tej grupy userow dla których net jest większą lub mniejsza częścią
            realnego życia...Dla mnie jak i dla wielu ,stanowi odskocznie od realnego
            życia...Często podkreślasz jakim August jest cudownym człowiekiem...A tu cham i
            prostak wiec gdzie leży prawda...
            Dla Ciebie nie ma znaczenia co i jak pisze tylko ,kto to pisze i ja zawsze sie z
            tym liczę ,ze Ty będziesz na NIE i nigdy mnie nie zawiodłeś...
            Z tym ,ze ja nie oczekuje od Ciebie abyś zrozumiał o czym pisze...
            A i Ty nie wysilisz sie na szczera ocenę tego co pisze ,bo musiał byś uznać
            swoja porażkę życiową,którą w Twoim mniemaniu przekułeś na sukces
            życiowy...Czyli jestem wybrańcem i jestem szczęśliwy,ze jestem alkoholikiem...
            PORAŻKA...
            • tenjaras Re: Wiara... 14.12.08, 17:05
              widzisz, nie imponują mi ludzie, którzy posługują się pustosłowiem
              • 1962wolf Re: Wiara... 14.12.08, 20:30
                wierzę w siebie i wierzę w to ,że nie zawsze jestem
                wiarygodny ........a to mi daje handicap i polise na przyszłośc.
        • rauchen Re: Wiara... 14.12.08, 13:58
          jak dlugo deleh zyjesz
          tak dlugo masz szanse na cud w swoim zyciu.
          Wiesz, ja nie chce cie przekonywac na to zebys jednak zmienil
          ten sposob myslenia
          natomiast zycze ci tego zeby jednak ktoregos dnia sie przestawil na taki tok
          myslenia
          ze jednak jesli nawet zdarzy ci sie zapic
          znajdziesz ta cegielke-wczesniej czy pozniej
          zeby jednak powrocic

          doswiadczenie zyciowe to jedno
          wiara to drugie


          pzdr
          • rauchen Re: Wiara... 14.12.08, 14:10
            i jeszcze jedno
            ja w swoich ostatnich ciagach
            bylam juz tak zdesperowana swoim piciem
            ze naprawde myslalam o tym zeby sie pociac
            nigdy tego nie zrobilam
            a szczerze mowiac myslalam wtedy tylko o jednej osobie
            i nie byla to nawet osoba z rodziny
            ktora chyba nigdy sobie nie wybaczy jesli w ten sposob zejde z tego swiata
            i w ten sposob zrujnuje tej osobie zycie....
            i ja mysle ze to byla ta moja cegielka
            maly element ogromnego cudu
            ktorym jest to ze nie pije te swoje 3 lata
            i to czego mialam okazje w tych trzech latach przezyc
            to jest cud - choc nie bede wystawiac pomnikow
            to jest cud - kazdego dnia mojego niepicia....
          • daleh Re: Wiara... 14.12.08, 16:15
            rauchen...
            ze jednak jesli nawet zdarzy ci sie zapic
            znajdziesz ta cegielke-wczesniej czy pozniej
            zeby jednak powrocic
            -------------------------------------
            Na tym etapie to samo z siebie nic wydarzyć sie nie może... Jedynie przez
            zaniedbanie i zbytnia pewność siebie,mógłbym zapomnieć o przeszłości...Inaczej
            to tylko świadoma decyzja ,ze wszystkimi konsekwencjami tego kroku...Nie
            zrobiłbym tego po to,aby później oczekiwać ponownego cudu...
            A przecież pamiętam przeszłość i naprawdę nie mam do czego wracać...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka