alfa36 02.01.09, 13:28 Czy ktoś z Was ma doświadczenie w leczeniu alkoholizmu za pomocą hipnozy? Tak to ladnie opisane jest w "Angorze" nr 1/2009. Wypowiada się dr Michał Połykowski. Moze ktoś z Was czytał? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ela_102 Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 13:36 Hipnoza, może uwolnić z obsesji picia... lub stworzyć inny kod -np. gdy tylko sięgniesz po kieliszek dostaniesz skurczu ręki i kieliszek Ci wypadnie...;-) a poważnie - dla mnie to niepoważne działanie ambulatoryjne a nie dalekosiężne:-) Odpowiedz Link Zgłoś
jerzy30 kolejny oszust po nijakiej pani 02.01.09, 13:44 Szulc co stosowala hipnoze - no ale niedowiarki musza to wyprobowac by sie przekonac ze to g..no jest warte Odpowiedz Link Zgłoś
ela_102 i jeszcze jedno 02.01.09, 13:39 Wychodzenie z alkoholizmu to właśnie wychodzenie jakby ze stanu "hipnozy" do świadomego istnienia...alkoholik musi doświadczyć świadomie bardzo wielu spraw z nim związanych... działanie odwrotne wydae się być wręcz nieskuteczne... Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 14:07 O korzyściach z hipnozy pisano i na tym forum - zawsze były straszliwe ataki na osoby przyznające się do wyjścia z nałogu za pomocą metod anty - warsiawskim terapeutom. Tak samo jak i z esperalem - kto się przyznał, że esperal ratuje mu życie i pozwala funkcjonować w społeczeństwie, jakoś tam daje się esperalowcom utrzymać rodzinę i zawodowy prestiż - natychmiast rozległy się okrzyki fachowców. Że to samooszukiwanie, że "odstawienie flachy niczego nie daje", że najlepiej obłożyć się gównem... itp. Jaka jest skuteczność hipnozy w wydaniu Polytowskiego? Hm, czy aby nie większa niż leczenia tradycyjnego rozmaitych samozwańczych guru na państwowym garnuszku, którzy garną całą kasę pod siebie. Oczywiście, ktoś tam próbował hipnozy albo tylko gada, że próbował i idzie na "słuszną" terapię. A ilu to "słusznie leczonych" u oficjeli idzie do hipnotyzera? Heh, daleko więcej niż w odwrotną stronę:))) Dlaczego by państwo nie mogło wspierać metod alternatywnych wobec "jedynie słusznej" linii? Czemu to na "oszustwie" ma zarabiać tylko jedna opcja? Bo przecież skuteczność terapii oficjalnych wskazuje na bezczelne "oszustwo". W tym samym numerze Angory jest również dalszy odcinek zwierzeń alkoholika, który wyraźnie i dobitnie w ostatnim odcinku wspomina o "samodzielnym" koledze, a w związku z tym o nadziei, jaką dzięki "samodzielnemu" alkoholikowi otrzymują "jeszcze cierpiący". Bardzo dobrze, że na łamach i stronach netowych pojawiają się coraz częściej informacje o innych metodach pomocy alkoholikom. Może dzięki temu powstanie wreszcie oddolny ruch pijacki, który domagać się będzie bardziej racjonalnego dzielenia korkowego torcika. Na pewno nie na FU. Wykluczone. Odpowiedz Link Zgłoś
ela_102 Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 14:27 Przecież w każdym leczeniu idzie tak naprawdę - przynajmiej choremu - o skutecznośc. Hipnoza istnieje juz ho ho ho ;-) Nie sądzę, że gdyby była skuteczna nie byłaby już powszechnie stosowana, bo niby kto? i po co? miałby ją bojkotować. dla mnie te nowości sa tylko po to, aby, łatwo i przyjemnie zdobyć kasę na ludzkim nieszczęsciu - własnie. cos jak leczenie porażeń mózgowych - grasicą cielęcą - wiele osób uleglo tej ułudzie pozbywając się dorobku całego życia, a twórca tej metody siedzi w kiciu. ja osobiscie też wolałabym leczyć chorobę, poprzez kilka seansów spirytystycznych, niż wkładać a to swoje zaangażowanie, taka już moja natura, ale rozsadek odkąd trzeźwy, zawsze podpowiada, że nic nie przychodzi łatwo, łatwo to mogę jedynie pozbyć sie kasy, jak dam się oszukać. Zupełnie się zgadzam, że każdy alkoholik leczy się sam, choć przy pomocy innych.Gdyby hipnoza była skuteczna w alkoholizmie, byłaby skuteczna i w innych chorobach, czemu więc nie zamykają szpitali? czyżby tylko dlatego, że wiara ludzi zbyt niska? w hipnozę? Odpowiedz Link Zgłoś
ela_102 p.s 02.01.09, 14:44 Przecież w leczeniu chorób działa to w co uwierzymy, że działa. często poddajemy się opini biegłych, ufamy im - dotyczy to tak samo metod konwencjonaych jak i niekonwencjonalnych - wybór nalezy ZAWSZE do nas. I bylo by to pięknę - leczę się skutecznie, bo wierzę właśnie w to, że tylko to jest mi pomocne i potrzebne:-) ale... człowiek jest ZAWSZE pełen zwątpień i niepewności. niby raz wierzy, a drugi przestaje... a co go w te niepewności wpycha? Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 16:04 ela_102 napisała: > Zupełnie się zgadzam, że każdy alkoholik leczy się sam, choć przy > pomocy innych.Gdyby hipnoza była skuteczna w alkoholizmie, byłaby > skuteczna i w innych chorobach, czemu więc nie zamykają szpitali? > czyżby tylko dlatego, że wiara ludzi zbyt niska? w hipnozę? ___________________________________________________. To jest argument, z ktorym nie sposob sie nie zgodzic...! A... Odpowiedz Link Zgłoś
janulodz Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 14:28 Dobrze Eska, że w końcu zamiast umizgów do forumowych betonów wracasz do początku NASZEJ koncepcji,(podkreślam to nie w celu wytwarzania dodatkowych podziałów i szufladkowania dalszego, ale do tego co kiedyś sobie założyliśmy). Żeby powstał właśnie , jak to napisałaś ruch wśród uzależnionych i tzw "sympatyków" dostrzegający w końcu całkowicie błędne podejście do praktyk stosowanych w Polsce w związku z leczeniem alkoholizmu. Gdybyśmy nie byli "zainteresowani" i nas ten problem by nie dotyczył, pozostawił bym to i się po prostu nie narażał, tylko sobie słodko tiutiał ze wszystkimi, byle tylko mi ktoś nie powiedział żem drobnopijoczek. Na tym samym wózku jedziesz i jakoś skapcaniałaś w tej swojej dotychczasowej czupurnosci. I nie chodzi żeby się z kimś kłócić, tylko waiać za robotę, swoje robić, ku chwale niezrzeszonych pijoków. Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 15:20 Mnie forumowe wojenki nie interesują. Wszelkie roztrząsania "nasz obóz", "nasza strona", "nasza sfora" czy wybielanie rozrabiarek od ładniejszej nogi to nie są moje klimaty. Nie bardzo wiem, co masz na myśli, mówiąc o "naszej koncepcji". Hipnoza to coś innego niż "samodzielność". Nie mam nic przeciwko temu, że ludzie z tej czy z tamtej strony angażują się osobiście w walki forumowe. Jednak wolałabym, aby wypowiedź dotycząca sprawy istotnej nie rozpoczynała się od: "Dobrze Eska, że w końcu zamiast umizgów do forumowych betonów wracasz do > początku NASZEJ koncepcji" Zauważ, że ja ani przez chwilę nie wyrzekłam się swojej koncepcji dla jakichkolwiek osobistych urazów. To widać na innych forach - unikam personalnych zadrażnień (tak tak), staram się pisać jak najobiektywniej... nie z wyrachowania, ale dlatego, że mnie nie bawią puste kłótnie czy teoria zdrady. Naprawdę - ani mnie to bawi, ani interesuje, to mnie męczy i nudzi. Jeśli będziesz, Janu, w każdej wypowiedzi nawiązywał do forumowych niesnasek, ośmieszysz sprawę, której chyba za bardzo nie pojmujesz. Nasze wzajemne osobiste układy są dobre - po co więc takie uwagi? Kto inteligentny napisze cokolwiek w wątku, gdzie znowu szufladkowania, drobnopijaństwo i tiutłanie slodkie??? Nieustanne wywlekanie własnych osobistych spraw denerwuje innych... Postronni nie muszą wiedzieć, jakie tutaj są obozy i do kogo umizga się Eska. Ja nie jestem ważna. Tutaj nie ma Eski jako osoby. OK? Zobacz, jak pobiegł wątek o esperalu... forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=83731142&a=83731142 Na ogólnym forum wątek szedł nieźle, nawet Rauchen spacyfikowano szybciutko, gdyż dewiacje psychiczne są dla osób postronnych łatwiej zauważalne i nikt z niezrównoważonymi userami nie będzie prowadził dyskusji. Po wejściu na FU natychmiast zaczęły się osobiste uwagi, pouczenia i typowy chłam. Na FU kontynuować pisarstwa nie zamierzam - wpadam od czasu do czasu. Bardzo rzadko - można sprawdzić. Interesują mnie dwie sprawy: -jedna: aby na forach alkoholowych można było dyskutować o ciekawych sprawach, co wymaga usuwania rozrabiaków, podczepiaczy pod cudze i dukaczy niezdolnych do wystukania czegokolwiek sensownego; -druga: pomóc zainteresowanym w dotarciu do wszelkich form pomocy poza obowiązującym niemrawym wzorcem, finansowanym przez państwo - nie wiedzieć dlaczego? - i uzyskać od państwa jakieś środki na leczenie alternatywne, w tym krótkoterminowe terapie, hipnozy, szkolenia. Ale to już musi być ruch oddolny, gdzie omawianie zachowań czy osobowości "betonów" z FU nie przeszkodzą w działaniach. Do sprawy wypowiedzi Połykowskiego jeszcze wrócę - jeśli wątek nie zostanie sprowadzony do nawalanek takich jak zawsze. Z nadzieją - Eska:) Odpowiedz Link Zgłoś
janulodz Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 16:19 Eska. Dwa lata temu zamieściłem na FU zainspirowany i opracowany przez Ciebie i z moimi niewielkimi poprawkami tekst o programie zawierającym propozycje zmian w dotychczasowej polityce Państwa w sprawie zwalczania alkoholizmu w Polsce. Pamiętam, ze wywołał on dyskusję, Jaras przysłał mi nawet konspekt struktury organizacyjnej pewnego stowarzyszenia, które można było wykorzystać. Czy uważasz, że można by to nazwać "naszą" koncepcją. Jeśli nie to niech będzie "Twoja". Po jakimś czasie stwierdziłaś, że Ciebie to przestało interesować. Potem była mowa o własnym portalu, potem o stronie, czy choćby blogu, zawierającym materiały dotyczące szkodliwości niektórych nieprzemyślanych działań szalonych terapeutów, forfonowiczowskich teori i pokazania, że można i bez AA i bez terapii. Przestawało Cie to interesować. Forumowe wojenki mnie też nie interesują, ja się przecież z nikim nie bije. Za wyjątkiem jednego dokuczliwego insekta, który na mój jeden post tworzy dziesiątki innych z odmienianym przez wszystkie przypadki imieniem "janu" dodając do tego różne inne "wyrazy" Nie ma się co zarzekać o zaprzestaniu pisania, bo i tak tu wejdziesz i czy napisałas jeden, czy sto postów, to Twoja obecność tutaj jest i będzie. Takie same te Twoje odejścia jak i moje i augustowe. Na bank to forum nie jest miejscem na omawiania innowacyjnych metod, ani wdrażanie nowych technologii mówiąc moim inżynierskim językiem , bo tu rządzi beton. I co by, kto nie powiedział skończy się nawalanką. Miałaś kiedyś szanse zrobić tu trochę porządku, bedąc moderatorem, ale niepotrzebnie zrezygnowałaś. Wkleiłaś na potwierdzenie swoich słow link, ja wkleję tekst: Śmieszne te twoje "zaparcia" Eska napisała: "Cóż, nie można poprzestać na wpisie powyższym, toteż zapytam: Też biegasz w sforze? Naszej, oczywiście;-)W tamtej sforze biega kto inny.Ale ci się trafiło, Rauchen. Jak i mnie. Żeby tak razem ganiać? Ja i ty? " Ja wiem, to było żartobliwe. I ja też żartowałem. "Wytrzeźwiałem, żeby żyć", a nie - "żyję dla trzeźwienia" Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 16:40 > Jaras przysłał mi konspekt struktury > organizacyjnej pewnego stowarzyszenia to był statut ułożony pod stowarzyszenie mojego pomysłu Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 15:21 jak do tej pory skuteczność dwuletniej terapii dosięga 40%, w połączeniu z programem 12 Kroków, dajmy na to, kolejne dwa lata pracy nad sobą, choć większość robi to znacznie szybciej, daje po trzech, czterech latach, niemal stuprocentową pewność takiej zmiany życiowej, że alkoholizm przestaje być jakimkolwiek problemem stawiając na szali ten okres z okresem wchodzenia w alkoholizm, to naprawdę niewiele, faceci 20-30 lat, kobiety powyżej pięciu na pewno podejmowana tu "samodzielność" daje gwarant poniżej dwuch procent, niezależnie od upływu czasu, ponieważ istnieje jakiś błąd, skaza psychiczna, która pozwala alkoholikom wracać do picia nawet pomimo bardzo długiej, wieloletniej, przerwy w piciu warto chyba zastanawiać się czym jest lub na czym polega, rozwiązanie problemu alkoholowego Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 15:44 Jarasie, nie fantazjuj na poważne tematy. Heh, na Strefie pisuje chłopak, który sam jeden jedyny kończy kurs wraz z "przymusowymi"... A wszyscy kursanci jak chlali, tak chlają. Ot, czterdzieści procent...:))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Jeśli terapię ukończy 70 procent, to już jest bardzo dobrze. UKOŃCZY. Żonglerka procentami nie ma sensu. Brak danych, Jarasie. Żeby nie odbiec od tematu, póki jeszcze jestem przy kompie: W artykule wypowiada się lekarz, który proponuje coś innego, a przy tym TAŃSZEGO. Połykowski stwierdza, że jego metoda ma bardzo wysoką skuteczność. Chodzi o hipnozę, a nie o samodzielność. Nie masz żadnych danych, na podstawie których byłbyś w stanie zaprzeczyć informacjom Połykowskiego. Czy on kłamie? Hmmmmmm.... Odpowiedz Link Zgłoś
ela_102 Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 15:52 Eska: Heh, na Strefie pisuje chłopak, który sam jeden jedyny kończy kurs wraz z > "przymusowymi"... A wszyscy kursanci jak chlali, tak chlają. Ot, czterdzieści > procent...:))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) To nie jest dowód na nieskuteczność leczenia, a zaledwie DOWÓD na to, że nie ma NIC NA SIŁĘ, zwłaszcza leczenia. a swoją drogą ciekawy ten chłopak... siedzi ciagle wsród "nawalonych" nawet w czasie wolnym hmmmm :-) Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 17:15 To zdaje się - porządny chłopak jest. Nie chce pić. Też go sytuacja w grupie dręczy i przeszkadza w odzyskaniu równowagi. Marzy o terapii pogłębionej - żeby było inaczej niż na obecnych zajęciach. Brak skuteczności terapii to fakt. W pewien sposób oszustwo. Czy hipnoza jest lepsza? Na pewno jest tańsza. Odpowiedz Link Zgłoś
ela_102 Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 17:19 Eska : Brak skuteczności terapii to fakt. znasz stystyki w leczeniu nowotworów w ich nawiększym stadium zaawansowania? pamiętajmy, że mówimy o leczeniu chronicznego alkoholizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 17:21 jak to tańsza, skoro dobry ośrodek jest finansowany z już zapłaconych pieniędzy, czyli kapslowego i akcyzy, a hipnotyzerowi w prywatnej klinice trzeba dodatkowo bulić z własnej kieszeni... dr Połykowski przyjmuje tutaj www.centrumben.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
ela_102 Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 17:30 Samo pisanie, że proponują "skuteczne leczenie uzaleznienia" to już naduzycie ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 23:09 Tańsza dla państwa. Bo ile kosztuje np. ośmiotygodniowy odwyk? Ile kosztuje wypłacanie chorobowego przez ubezpieczycieli? W necie jedna z osób - twierdzi, że mąż przestał pić - za całość 2300 zł. Policzmy - gdyby mąż poszedł na terapię i gdyby sam na siebie zarabiał, to po sześciu tygodniach na chorobowym, bez dorabiania, ile by stracił? Do tego jeszcze terapie dla rodzin - żon i dzieci... I państwo pompuje bez opamiętania w "skuteczne" terapie - pierwszą, drugą, trzecią, czwartą, a na końcu - wypłaca zasiłek pogrzebowy i koniec problemu. A ile kosztuje prywatny odwyk? Czy aby nie pięć razy tyle co program Połykowskiego? Nie rozumiem, dlaczego państwo nie mogłoby refundować chociaż w części takiej hipnozy dla tych, którym tradycyjne terapie nie pomogły? Dlaczego nie chce dopłacać do domowych detoksów, a na detoksy szpitalne to kasa jest? Dlaczego na detoksach namawia się pacjentów na terapie? - że bez terapii nie da się rady... to nie jest oszustwo? To jest karygodne nabieranie ludzi. Przy takich praktykach Połykowski wysiada. Odpowiedz Link Zgłoś
1962wolf Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 23:16 prywatne osrodki kosztuja circa--280 pln za dobe-zalecany na wstepie minimalny czasokres "leczenia" to 30 dni---------co mniej wiecej odpowiada 30 wszywkom -czyli pi razy oko-----30 lat spokoju to bylo nieco cyniczne-------ale niech tam Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: Ostatni numer "Angory" 03.01.09, 00:13 I z tego, co nam wiadomo, niektórzy wczasują co roku. Może to i przyjemne jest... Sobie ani tobie jednak takich przyjemności nie życzę. Tfu tfu... Odpowiedz Link Zgłoś
1962wolf Re: Ostatni numer "Angory" 03.01.09, 09:01 troche "histeryzujecie" oboje z Janu , Eska. mnie nikt nie mowil ,ze sam sobie nie dam rady i ze predzej czy poxniej na kolanach wroce na terapie. dali mi jasny i klarowny plan: co robia, jak robia i dlaczego robia tak ,a nie inaczej. dodatkowo jedyne warunki jakie postawili to byly: calkowita abstynencja zakaz wchodzenia w zwiazki i uklady pomiedzy damskomeskomeskomeskie itd etc a paradoksalnie--------teraputow w naszym osrodku jest zalewie dwoje--i za kazdym razem , gdy napotykaja na jakis problem z "pacjentem" odsylaja go do psychologa.....to dosc ucziciwy uklad terapeuta moze zostac wlasciwie kazdy----------nawet byly palacz z transatlantyka styknie co nieco nie pic, troche poczytac, przejsc kilka kursow a'la szkolenie psa przewodnika dla policjanta itd psychologiem to juz nieco trudnij zostac---------przewaznie nalezy to robic pomiedzy 19 ,a 25 rokiem zycia lecz z reguly wtedy wlasnie--------najciekawiej sie popija. na mityngach bylem wielu-------swego czasu autentycznie szukalem tego "zlotego srodka" o jakim czasami wsppominali niektorzy z AA...........ale go nigdzie nie znalazlem i dalem se spokoj. na mojej 6 tygodniowce- bylo kilku gosci co nie stosowali nigdy terapii , natomiast kilka lat z rzedu uczestniczyli w AA- i statystycznie zapili w koncu./taka to paskuda te pijanstwo/ byli tez tacy co im zony kazaly, a jeden mial taki pomysl na "przezimowanie"....... to poprostu norma---------w jednym maja racje Ci co zachwalaja terapie , AA, hipnozy, kolczykowania i inne takie tai-chi............jak ktos potrzebuje znalexc-to i w spalonym domu znjadzie to co mu potrzebne i tyle hej Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras Re: Ostatni numer "Angory" 03.01.09, 12:28 eska, co Ty piszesz? jaką Ty się ekonomią posługujesz? państwo wydało na mnie moje pieniądze, to ja płaciłem to kapslowe i akcyzę, a nie państwo, panstwo z tych pieniędzy, zgodnie z obietnicą organizuje dla mnie warunki leczenia - i odwyknictwo jest najlepiej zorganizowane w tej dziedzinie, żadna inna dziedzina lecznictwa nie ma takich osiągnięć, stąd moje powiedzonko - że lecznictwo odwykowe w naszym kraju jak edukacja, im bardziej państwowe, tym wyższy poziom i bardzo się cieszę, że nie zaczyna eksperymentów z refundacjami za z góry skazane na porażkę działania i mało skuteczne wszystkie pieniądze, jakie wyda na mnie moje państwo, pochodzą ode mnie i mam do tego prawo żyjemy w układzie socjalistycznym, czyli jak to nazywam na swoje potrzeby, jest ktoś uważający się za mądrzejszego ode mnie, kto lepiej wie na co powinienem wydawać swoje pieniądze, dlatego nałożył na mnie podatki i w tym jednym przypadku chylę czoła - ja raczej przeputałbym swoje pieniądze, które w ten sposób się uchowały i z czystym sumieniem pozwoliły mi przejść leczenie - pozwala mi to myśleć, że niektóre podatki mają rację bytu i sens Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: Ostatni numer "Angory" 03.01.09, 13:06 tenjaras napisał: > eska, co Ty piszesz? jaką Ty się ekonomią posługujesz? > państwo wydało na mnie moje pieniądze, to ja płaciłem to kapslowe i akcyzę, a nie państwo, panstwo z tych pieniędzy, zgodnie z obietnicą organizuje dla mnie warunki leczenia - i odwyknictwo jest najlepiej ______________________________________________________. No wlasnie i w ten sposob powstaja takze nowe autostrady, ktore z kolei dalej daja zdrowe zyski...! A... ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: Ostatni numer "Angory" 03.01.09, 12:52 e4ska napisała: > Tańsza dla państwa. Bo ile kosztuje np. ośmiotygodniowy odwyk? Ile kosztuje wypłacanie chorobowego przez ubezpieczycieli? > W necie jedna z osób - twierdzi, że mąż przestał pić - za całość 2300 zł. > A ile kosztuje prywatny odwyk? Czy aby nie pięć razy tyle co program Połykowskiego? ___________________________________________________. Eska, gdyby wszyscy ci leczacy sie na terapiach alkoholicy przeszli na strone "Połykowskich" zaloze sie ze powstalaby taka biurokracja i administracja do ich obslugi, ze te koszty przewyzszalyby Twoje wyobrazenie... - Wezmy tylko jeden przyklad: taki "Połykowski" jeden z drugim musieliby kazdemu z pacjentow poswiecic kupe czasu, chyba ze mozna zbiorowo hipnotyzowac odwyk picia, wtedy mozna by to robic nawet w knajpach...(!?). A... ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: Ostatni numer "Angory" 03.01.09, 13:12 Tutaj biega tylko o to, Auguście, aby wzbogacić ofertę leczniczą. W ramach tej samej struktury - prawda, że zbiurokratyzowanej do imentu? Też mi się wydaje, że jeśli tylko jeden człowiek trudni się hipnozą, to jest niedobrze. Gdyby jednak podszkolić co poniektórych - obdarzonych jakąś tam siłą energetyczną? W końcu nawet policja zwraca się do jasnowidzów i to niekiedy z dobrym skutkiem. Czy po taniej hipnozie ktoś nie mógłby chodzić sobie na mityngi? Mógłby - tego nie wiem... to już sprawa fachowców:) Mityngi nie kosztują tyle co terapia... chyba w ogóle nie kosztują? I na tym państwo nic nie traci. A socjal obecny to machina kosztowna i słabo wydajna. Które państwo to wytrzyma? Jak długo wytrzyma? Jedno wielkie marnotrawstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: Ostatni numer "Angory" 03.01.09, 13:26 e4ska napisała: > Tutaj biega tylko o to, Auguście, aby wzbogacić ofertę leczniczą. W ramach tej samej struktury - prawda, że zbiurokratyzowanej do imentu? ______________________________________________________. Tak... - Struktura ta jest zbiurokratyzowana do imentu, jak i wszystko inne na tym swiecie. To ma ten plus, ze bezrobocie nie jest az tak katastrofalne...! ;-)) A co do tej oferty leczniczej to nie rozumiem co chcialas tu przekazac, przeciez zyjemy w demokracji i wolnosci, kazdy z nas moze zlapac jakis patyk do reki i wymachiwac nim nad pijanym... - Dlatego mysle (i na pewno mam racje), ze ten stosunek tych wszystkich "lekarzy" i innych "guru" jest taki, jaki jest na tym swiecie. To znaczy, ze zdecydowana wiekszosc uzdrawiajacych alkoholikow na dzien dzisiejszy to terapeuci i Wspolnota AA, reszta to to "gowienko czepiajace sie okretu" A... Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 15:52 parę dni temu wypełniałem ankietę, którą przysłali mi z mojego ośrodka odwykowego na podstawie takich ankiet powstają statystyki, którymi się kieruję sam jestem również na tyle aktywnie zaangażowany, żeby móc twierdzić to czy tamto, ale rozumiem, że nie jestem autorytetem - na pewno jestem obserwatorem, żywo zainteresowanym jak najlepszym podejściem do sprawy Odpowiedz Link Zgłoś
ela_102 A moje największe emocje 02.01.09, 16:52 od lat kilku budzi osoba, która wraca do "mojej" grupy AA - wygladąjąca jak zbity pies, z głową nisko spuszczoną, ze wstydem potwornym, z płaczem na ustach i rozpaczą w oczach porównywalną z oczami zwierząt złapanych we "wnyki", po kolejnym ciągu, lub tuż przed i mówi, że znowu uwierzyła w jakiś bzdet pozwalający się wypiąć na AA. Pytam się wtedy siebie - Co ja robię źle", że On(ona) tutaj nie zostaje i nie korzysta z tego co mi tak pomoglo?" ja tego doświadczam...Ty nie... ja cierpię z tego powodu...Ty nie... ale też potem przezywam coś, czego Ty nie przeżywasz... Ogromna radośc jak ktoś załapie i zostaje... jego wygląd się zmienia na stałe, to człowiek szczęśliwy :-) Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras jeszcze jedno e4ska 02.01.09, 17:14 z Twojego wpisu widać, że nie rozumiesz rytmu pijackiego życia - jest zima, noclegownie rządzą się pewnymi prawami Odpowiedz Link Zgłoś
jerzy30 takich "hipnotyzerow" leczacych 02.01.09, 15:58 rozmaite uzaleznienia jest bez liku. Pies ich tracal jak "lecza" alkoholizm, narkomanie - g..no to daje lecz przynajmniej nie szkodzi [uczy jedynie ze jest to nieskuteczne i ze trza siegnac po pomoc lekarzy co ca na garnuszku panstwa lub dsorzystac z pomocy AA, badz samemu wychodzic z uzaleznienia [tacy tez sa - bo rozny jest STOPIEN uzaleznienia]. Gorzej jak tacy oszusci-hipnotysci biora sie za leczenie nowotworow, bialaczki innych groznych chorob. Zostawic trza tego "lekarza" z Agory na boku - niech leczy frajerow co dla niego sa w stanie kase wydac. Skutecznosc ma mniej niz zerowa. Byla w Warszawie taka pani co sie zwala Szulc [chemik z wyksztalcenia] - tez leczyla hipnoza - juz nie leczy. Gdyby hipnoza leczyla tak proste i nieskomplikowane choroby jak alkoholizm to juz dawno nie byloby lekarzy, szpitali, lekow, sal operacyjnych. Jeden zabieg hipnotyczny i rak zanika, dwa zabiegi - odrasta noga, trzy zabiegi - martwy z wypadku budzi sie i wstaje z lozka. Odpowiedz Link Zgłoś
loxodont Re: takich "hipnotyzerow" leczacych 03.01.09, 09:30 jerzy30 napisał: > Gdyby hipnoza leczyla tak proste i nieskomplikowane choroby jak alkoholizm to > juz dawno nie byloby lekarzy, szpitali, lekow, sal operacyjnych. Jeden zabieg > hipnotyczny i rak zanika, dwa zabiegi - odrasta noga, trzy zabiegi - martwy z > wypadku budzi sie i wstaje z lozka. To prawda. Ale można też spojrzeć z drugiej strony: gdyby terapia leczyła alkoholizm, to już dawno nie byłoby hipnotyzerów, zielarzy, różdżkarzy itd. Każdy poszedłby sobie na państwową terapię i miałby spokój. Po co miałby przepłacać za jakieś niekonwencjonalne leczenie? Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras Re: takich "hipnotyzerow" leczacych 03.01.09, 12:34 > Po co miałby > przepłacać za jakieś niekonwencjonalne leczenie? stwarzanie pozorów to jedno z największych osiągnięć pijącego alkoholika, znam całe rzesze alkoholików, którzy woleli zostać chorymi psychicznie, ale pozostać pijącymi, szpitale psychiatryczne, depresje, psychotropy i alkohol Odpowiedz Link Zgłoś
dziwny_gosc Re: takich "hipnotyzerow" leczacych 03.01.09, 13:05 Czyli do hipnotyzerów trafiają ściemniacze dla stworzenia pozorów a do terapeutów ludzie ze szczerą motywacją do leczenia? Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: takich "hipnotyzerow" leczacych 03.01.09, 13:10 dziwny_gosc napisał: > Czyli do hipnotyzerów trafiają ściemniacze dla stworzenia pozorów a do terapeutów ludzie ze szczerą motywacją do leczenia? _______________________________________________________. Cos w tym rodzaju (mysle ja)... - To musza byc ludzie szukajacy albo "drogi na skroty", albo chcieliby to chorobsko zalatwic w "bialych rekawiczkach"...(szybko i bez bolu...!?). A... ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras Re: takich "hipnotyzerow" leczacych 03.01.09, 13:32 dziwny gościu, jeśli masz rzeczywistą wolę poznania mechanizmów choroby alkoholowej, to rób to jeżeli masz zamiar się sobie ze mną przekomarzać, to Ci odpowiem szczera chęć leczenia nie stawia warunków, szczera chęć leczenia alkoholizmu wynika z braku jakiegokolwiek innego rozwiązania naturalnym zachowaniem ludzkim jest zwlekanie, u alkoholików, czyli ludzi, którzy nie mają umiaru - nie tylko w piciu - zwlekanie przyjmuje wiele, nawet dziwacznych form, ale dla niego samego uzasadnionych ja stanąłem przed takim brakiem alternatywy i wylądowałem na terapii, wspierałem sie również mądrością doświadczonych w wychodzeniu z nałogu ludzi i jestem trzeźwy większość ludzi, których spotkałem korzysta z mojego doświadczenia i wykorzystuje je na swoje potrzeby czasem koloryzuję swoje opowieści, ale nigdy nie gdybam i nie teoretyzuję, pozostaję realistą, a nie bajkopisarzem wolność jaką uzyskałem realizuję stojąc twardo po stronie prawdy na temat tej choroby Odpowiedz Link Zgłoś
ela_102 Re: takich "hipnotyzerow" leczacych 03.01.09, 12:37 loxodont: Każdy poszedłby sobie na państwową terapię i miałby spokój. Po co miałby przepłacać za jakieś niekonwencjonalne leczenie? rzecz w tym tylko, że aby alkoholik zechciał się leczyć, to działania porównywalne ze wspinaczką wysokogórską wielu osób, na rzecz zaledwie jednego "chorego" i w dodatku mało skuteczne. Cały pic polega na tym, aby On sam zachcial coś z tym robić. Nie ma więc czegoś takiego jak "każdy poszedłby sobie na państwową terapię" bo najczęściej obywa się to dopiero w obliczu śmierci. to raz. Po drugie, czego się nie zrobi dla chcącej uleczenia alkoholika (bez jego zainteresowania) rodziny? jakby dla świętego spokoju? skorzysta z każdego półsrodka, mało abosrbujacego chorego, aby tylko po powrocie do domu bylo papu i ciepłe łóżko - bo alkohol zdobędzie sobie przecież sam ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
dziwny_gosc Re: takich "hipnotyzerow" leczacych 03.01.09, 13:01 A mało to takich, co dla zamydlenia oczu rodzinie chodzą na terapię? Nawet lepiej na tym wychodzą niż na hipnozie, bo to co wydaliby u hipnotyzera mogą zostawić w monopolowym. Jeśli mimo to, osoby pozorujące leczenie częściej trafiają do hipnotyzerów, to świadczy tylko, że hipnotyzerzy mają o wiele trudniejsze zadanie. Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras Re: takich "hipnotyzerow" leczacych 03.01.09, 13:35 albo bardziej lub mniej świadomie uczestniczą w procederze pozoranctwa leczenia Odpowiedz Link Zgłoś
ela_102 Re: takich "hipnotyzerow" leczacych 03.01.09, 13:38 Alkoholik to mistrz samozakłamania. Skąd to wiem? sama jestem alkoholiczka. Mało rzeczy jak nie NIC, alkoholik robi w sposób przemyślany. Bardziej reaguje na to co go spotyka, niż reżyseruje to co go spotkać ma, myśląc zawsze w ten sposób "jakoś to będzie", byle bylo co wypić. Niedopuszcza abystnecji, nawet jeśli dla rodziny chodzi na tearpię czy wszywa sobie Esperal. jest w niewoli siebie samego. Daltego jest o stokroć wazniejszr co zrobi rodzina, przyjaciele i bliscy, niż sam alkoholik. Skoro oszukuje? to znaczy, że rodzina nadal się nabiera na jego manipulacje. proste jak drut! i pomaga mu nadal tkwić w chorobie. Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw [...] 02.01.09, 16:02 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
jerzy30 apropo tego hipnotyzera 02.01.09, 16:10 jest to wybitny psycholog rosyjski z Akademii Medycznej w Moskwie - wydalony z Rosji za swoje genialne metody. Aktualnie dziala w Polsce. Leczy ta metoda pod warunkiem - "Zabieg jest skuteczny, jeśli nastąpi zablokowanie psychicznego przymusu wypicia alkoholu lub zapalenia papierosa drzemiącego w nieświadomości" - to cytat z jego dziela. Jesli nastapi. Aagusie - ci szarlatani przynajmniej nie sa smiertelni - lecza alkoholizm, wyciagaja kase. Gorzej jak nie maja uprawnien - ci :lekarze" lub dyplomy z Moskwy. Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras Re: apropo tego hipnotyzera 02.01.09, 16:42 zapewne ukończył przynajmniej jedną Akademię 1-Maja na dwóch kończynach i dlatego zajął się tą tematyką ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
jerzy30 na "dwu konczynach" 02.01.09, 17:01 to oni rzadko nieslychanie koncza - raczej na czterech lub nawet "na płask" z ryjem w kotlecie schabowym panierowanym. hej Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: na "dwu konczynach" 02.01.09, 17:09 Jesteś wulgarny, Jerzy. Kto kończy z ryjem w kotlecie? Hipnotyzerzy? Cóż, i oni sa śmiertelni... Tyle masz do powiedzenia: oszust. Bo ty znasz środowisko... Oczywiście, że jesteś zainteresowany środowiskiem - twoje środowisko boi się konkurencji. A czy to aby nie plotka o "wydaleniu" z Moskwy? Czy Połykowski jest dysydentem? Czemu go na Sybir nie zesłali, tylko do Warszawy? Czy aby nie jest to samo podłoże w takim stawianiu sprawy, jak w szykanowaniu rosyjskich okulistów i innych lekarzy specjalizacji - bo zaniżali stawki polskim medykom? Może lepiej policz uczciwie, solidnie: ilu twoich kolegów po terapii i mityngach skończyło z ryjem w kotlecie? I żeby to był kotlet... heh;-) A dopiero potem pogadamy o oszustach:) Odpowiedz Link Zgłoś
jerzy30 powtarza - to jest oszust 02.01.09, 20:25 dziala w najgorszym osrodku w Warszawie. Osrodku znanym z nieskutecznosci. Przed takimi oszustami trzeba przestrzegac - bo lepsze i bardziej skuteczne jest leczenie samodzielne, w grupach czy u specjalistow. Oni przynajmniej nie sprzedaja zludzen i iluzji. A ze ten oszust zostal wydalony z Rosji [zakaz praktyk medycznych] to mozna poczytac w necie. I wulgarny nie jestem - ja raczej nie znosze oszustow o hochsztaplerow. I nie o konkurencje tu chodzi bo to zadna konkurencja. I nie mieszaj w to okulistow bo ja o okulistach nic nie pisalem - stosujesz zwykla bezczelna manipulacje faktami. Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: powtarza - to jest oszust 02.01.09, 23:24 Ja podejrzewam, nie manipuluję - pewności nie mam. Zastanawiam się po prostu, dlaczego niektóre sprytne terapeuty prowadzą taką akcyjkę maleńką (odpryski tejże akcji mieliśmy też na FU) - walczą nieuczciwie z konkurencją, nazywając konkurencyjne metody oszustwem. Żeby wykosić konkurencję można wypisywać dosłownie wszystko. Majac takie zaplecze... heh... Skąd wiesz, Jerzy, jaką facet ma skuteczność? Skoro przychodzą do niego ludzie i tyle płacą, to chyba ktoś od kogoś coś usłyszał... Dla mnie oszustwem jest np. wywalanie pacjenta z płatnego ośrodka - bo zapił - nie oddając mu kasy za niewykorzystany pobyt... Cóż - desperat podpisze każdą umowę. Też była tu taka sprawa - na FU. Poszło o 6 tys. zł. No i jeszcze jedno - w artykule podaje się stopień naukowy, wykształcenie - ani słowa o zakazie wykonywania zawodu. Gdzie są takie informacje? Osobiście hipnozą leczyć się nie zamierzam - mnie lekko idzie kolejny rok niepicia... a oszuści z państwowego ośrodka na Pomorskiej kłamali, że bez terapii zapiję się na śmierć i miało to nastąpić w tempie natychmiastowym. I po co to kłamać??? w dodatku za państwową kasę. Odpowiedz Link Zgłoś
janulodz Re: powtarza - to jest oszust 02.01.09, 23:37 A nie korci cie eska isc do nich i pogadac. miałem kiedys taka mysl. żeby pójśc na inowrocławska i zapisać sie na wizyte dom tego samego lekarza, który mni\e wtedy naprostował i jednocześnie pogadac z pierwszym spotkanym przeze mnie w osrodku terapeuta, ktory mnie przyjmował, ale rozsmieszyło mnie jak wszedłem do sekretariatu zapytac , czy moge sie zapisać na wizytę do lekarza, pani rejestratorka spojrzała na mnie i powiedziała: _ Proszę pana, ale czy pan wie ze tu to jest przychodnia dla uzależnionych i nie wiem po co pan chciał się zapisać. okaza;ło sie też, ze cały skład terapeutów i lekarzy został podobno przeniesiony już dawno na Pomorska. To ty może na tego samego, co ja trafiłaś Eska , tylko poźniej. Nosze się jednak z zamiarem pójścia na mityng do tej samej grupy z ktora zaczałem swój pierwszy. może pójdziesz ze mna? "Wytrzeźwiałem, żeby żyć", a nie - "żyję dla trzeźwienia" Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: powtarza - to jest oszust 03.01.09, 00:12 Wiesz - to nie ma sensu. Terapeuci mają ciężką niewdzięczna pracę - mimo wszystko... i ja miałabym kogo dołować??? Osobiście nic z tego bym nie miała, żadnej satysfakcji, a takich betonów nie przekonałabym. Zresztą - do czego ich przekonywać? Żeby mówili prawdę pacjentom - można wytrzeźwieć samodzielnie... Wątpię, aby ich stać było na taką szczerość, gdyż prawdopodobnie starają się bardzo zmotywować pacjenta do terapii. Tutaj trzeba szukać wsparcia dla pijaków, których terapia dobija i wpędza w picie oraz w depresję, w strukturach społecznych, państwowych... starać się o różnorodność propozycji. Nigdy taka inicjatywa od terapeutów nie wyjdzie, to oczywiste. A na mityng... żeby kto z naszych klientów nas rozpoznał? No no no... Poza tym - źle bym się czuła na przeszpiegach... Nabijałabym się w duchu... a tam przecie mogą być bardzo porządni ludzie. :) Odpowiedz Link Zgłoś
yuraathor Re: powtarza - to jest oszust 03.01.09, 09:50 ooooooooooooooo!!!!!!!! Janu kusi pójść do AA ziarno zasiane sześć lat temu, kiełkować zaczęło???? Odpowiedz Link Zgłoś
1962wolf Re: powtarza - to jest oszust 03.01.09, 10:45 a ja sobie niekiedy mysle: czy osoba korzystajaca z AA? z terapii jest w czyms lepsza, lub w czyms gorsza? poki nie pije, poki kazde z nas dba o swoje zycie, o swoje rodziny, prace zawodowa itd etc-wszystko jest git no normalka moim zdaniem. bo wiecie?............czasami mam wrazenie, ze osoby z AA/nie wszystkie oczywiwscie/-maja alergie na samodzielnosc. gdy slysza , ze ktos idzie wlasna droga-------zachowuja sie jak sfrustrowani czlonkowie klubu..........ze niby oni robia to samo w grupie, a tu jakis palant smie twierdzic, ze robi tez to samo ,ale samodzielnie. i jest jeszcze jedna sprawa , ktora mnie najbardziej zniechecila do roznych osob/bez wzgledy czy to alkoholik, czy normalny/------gdy ktos w rozmowie w kontaktach ze mna----daje mi do zrozumienia, ze tylko dzialania na rzecz innych ludzi sa miernikiem pelnego czlowieczenstwa.............od razu budzi sie u mnie podejrzenie , ze to zwykly fanatyzm. ja ludzi okreslam nie podlug tego co robia dla innych, tylko podlug tego co robia dla mnie. i po tym ich sobie klasyfikuje. bo tylko moj prywatny -subiektywny-kontakt z nimi pozwala mi ocenic czy ich lubie, czy nie. ps- poznalem kilka osob , ktore sa zaangazowane w vardzo chwalebne dzialania na rzecz innych--------ale w kontaktach prywatnych, osobistych ,ze dla mnie osobami odstreczajacymi, lub poprostu nudnymi------bo nie mam z nimi ani wspolnego jezyka, ani wspolnej wrazliwosci, ani odrobiny zainteresowan wspolnych. wiec o czym mialbym z nimi pogadac? o dupie maryni?.............do tego tez trzeba miec kwalifikacje, ktore mnie usatysfakcjunuja. Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras Re: powtarza - to jest oszust 03.01.09, 12:43 > ja ludzi okreslam nie podlug tego co robia dla innych, tylko > podlug tego co robia dla mnie. no właśnie, nie zauważasz, że robiąc cokolwiek dla Ciebie, robią to dla innego człowieka nie rozumiesz ich i nie masz wspólnego języka, bo wciąz siedzisz po stronie biorącego, to skąd masz wiedzieć co to jest dawanie? i mylisz jeszcze uczucia > gdy slysza , ze ktos idzie wlasna droga-------zachowuja sie > jak sfrustrowani czlonkowie klubu..........ze niby oni robia > to samo w grupie, a tu jakis palant smie twierdzic, ze > robi tez to samo ,ale samodzielnie to na pewno nie jest frustracja Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: powtarza - to jest oszust 03.01.09, 13:03 1962wolf napisał: > a ja sobie niekiedy mysle: > czy osoba korzystajaca z AA? z terapii jest w czyms > lepsza, lub w czyms gorsza? ______________________________________________. Nie jest ani lepsza, ani gorsza... - Jest zato rozwinieta duchowo, a czy to jest lepsze lub gorsze sam sobie odpowiedz...! A... ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
jerzy30 e4ska - oszust to oszus i trza to nazywac po mieni 03.01.09, 14:57 imieniu Ty z takich metod nie skorzystalas i nie zamierzasz korzystac. Czyli wiesz ze to jest blaga nic nie warta. Tak samo oszustem tzra nazwac tych Twoich niedoszlych terapeutow [ci to sa oszusci podwojni] ktorzy twierdzili ze bez terapii to sie zapijesz na smierc. To jest nie tylko oszust ale terapeuta "zero". O takich oszustach tzreba pisac bezustannie - by sie ludzie co chca przestac chlac na nich sie nie nadziewali, nie tracili zdrowia, kasy i czasu. Uczciwy terapeuta takich rzeczy nie mowi [sie nie bedziesz leczyc - zapijesz na smierc]. W artykule nie ma slowa o zakazie wykonywania zawodu - to artykul sponsorowany - sponsorowany by nagonic sobie nowych pacjentow. Zreszta "terapia" przez hipnoze zajmuja sie nie tylko lekarze z Rosji - nasi rodzimi [znani i uznani] tez glosza takie teorie. Ludzie placa - bo udreka chlania jest dka nich taka koszmarna ze gotowi sa dac ostatni grosz - na tym zeruja rozmaici uzdrowiciele, znachorzy, szarlatani. Odpowiedz Link Zgłoś
1962wolf Re: Elka-pomysl czasem nim cos napiszesz. 03.01.09, 15:06 Elka----------nie wypisuj takich dziwactw : "Mało rzeczy jak nie NIC, alkoholik robi w sposób przemyślany." alkoholik czynny-------wiekszosc rzeczy robi w sposob bardzo przemyslany. nawet jak juz lezy w barlogu i kombinuje skad wytrzasnac kilka zeta na dykte. potrafi tak zakrecic otoczeniem ,ze Sokrates by sie pogubil. alkoholik to nie zaden dupek i gupek..........to ktos , komu mozg poracuje na 150% -------tyle ze w zlym kierunku. powinnas wiedziec co to takiego "slynna" racjonalizacja alkoholika a jego iluzje, myslenie zyczeniowe itp---to wyraz wysoce wyspecjalizowanego przemyslenia . inaczej leczenie alkoholikow byloby proste jak drut Odpowiedz Link Zgłoś
ela_102 Re: Elka-pomysl czasem nim cos napiszesz. 03.01.09, 15:23 Dla mnie "organizowanie alkoholu" jestes własnie tym NICZYM. Piszę o tym, że nie ma kontaktu z żadną inna dziedziną życia jeśli nie zaspokoi tej pierwszej lub jedynej - z czasem napewno JEDYNEJ! co poza tym robi w sposob przemyslany? Zakłada rodzinę? wybiera studia? wychowuje dzieci? zakłada firmę? jest odpowiedzialny w pracy? cała reszta życia - to przypadek, nie przemyślne działania. choć niewielu to rozumie :-) bo czasami ten "przypadek" jest całkiem niezły, lecz częsciej do kitu - zwłaszcza jak ony alkoholik miał też starszych alkoholików;-) Odpowiedz Link Zgłoś
ela_102 p.s 03.01.09, 15:28 a nawet ten alkohol gdy załatwia, to nie wie, jakie czyni sobie kuku. o jakiej przemyslności ty mówisz? na odcięciu mózgu od jego pnia? upśledza sobie spostrzeganie rzeczywistości, nie po to aby przemyśliwać, ale po to aby pić bez większego poczucia winy. tak jak "siusiać" czy "kupciać" Odpowiedz Link Zgłoś
1962wolf Re: p.s return 03.01.09, 15:35 ok Elka-niech Ci bedzie. ostatecznie mnie to nie przeszkadza. co napisalas Ty wartosciujesz "przemyslenia" wedlug swoich kryteriow ja wedlug zasady-mozg pracuje-znaczy myslisz i tyle bez urazy Ela...........tym razem siem nie czepiam. wwyniku moich przemyslen....zniszczylem sobie sporo w zyciu faktycznie ale w wyniku tego samego pijackiego przemyslunku-----doszedlem do wniosku- ze juz wiecej nie mam sily ,, na chlanie /oczywiscie kilka rzeczy mi w tym pomoglo z zewnatrz mozgu/ trzym sie Odpowiedz Link Zgłoś
ela_102 Re: p.s return 03.01.09, 15:52 Wilk: mozg pracuje-znaczy myslisz i tyle kwestia "jak myślisz"? i po co akurat tak? To jest cała istota leczenie uzleznień (...) sukces się osiaga wtedy, jeśli, uda się unaocznić choremu, że to właśnie jego sposób myślenia wepchnął go w chorobę i pomógl w niej tkwić, jak i przekona, że tylko poprzez zmianę "owego" może się z niej uwolnić na STAŁE. Odpowiedz Link Zgłoś
1962wolf Re: p.s return 2 03.01.09, 16:58 no przeciez pisalem Ela-ze mysli kazdy- ino w roznych kierunkach te mysli biegna. ja wierze w to ,ze mozna wskazac choremu, ktory sie calkiem pogubil-----ze zmiana myslenia moze mu pomoc. ale kierunek-kazdy musi sobie wybrac sam inaczej bedzie sie krecil w kolko...........lub, gdy zabraknie mu podpowiadacza........wroci do starego istnieje co prawda teoria, ze alkoholik, ktory trafia na mityng, na terapie- jest juz tak pusty w srodku--ze lyknie wszystko, bo niczego wlasnego juz nie posiada-innymi slowy, gdyby posiadal ,nigdy my sie alkoholkiem nie stal. itd etc ale inne teorie mowia.........ze czlowiek jest istota ambiwaletna, inteligentna, potrafi podejmowac ryzykowne dzialania dosc dlugo. czasami musi sie sam poparzyc mocno-inaczej niczego na wiare nie przyjmie. pewnia kazda z tych teorii jest prawdziwa-sztuka cala polega na tym-by dopasowac odpowiednia teorie do odpowiedniego czlowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
ela_102 Re: p.s return 2 03.01.09, 17:19 Wilk: -by dopasowac odpowiednia teorie do odpowiedniego czlowieka. by dopasowac odpowiednie teorie do siebie i być ich pewnym :-) zostaw innych ludzi ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: e4ska - oszust to oszus i trza to nazywac po 03.01.09, 17:20 Fajnie, Jerzy, że powyższe słowa napisałeś. Coś w tym jest. Też się zastanawiałam, skąd takie podejście do osoby dość entuzjastycznej, uśmiechniętej i pełnej pozytywnych przekonań. Może postawa lekarki i terapeuty wynikała z faktu, że raczej niewiele osób z góry oznajmia, że jest alkoholikiem, ale nie wyraża z tego powodu desperacji... osoba nie czuje się pokrzywdzona, wprost przeciwnie. Taki entuzjasta wygląda, jakby prochy brał czy co? - Jakieś problemy? - Żadnych problemów, czuję się świetnie, cudownie - nie piję. Co macie mi do zaproponowania? I z tym był kłopot. Zawsze utrzymywałam i dalej przy tym poprzestaję, że dla takich klientów nie ma żadnej oferty. A wystarczyłoby trochę o skutkach zdrowotnych, głównie fizycznych, i o ewentualnych przyczynach powrotu do alkoholizmu - jak to się dzieje, że ludzie zapijają. Jak wyjść z ciągu. Na czym polega detoksyzacja. Prawne aspekty - jeśli komu potrzeba... Dobry lekarski i prawniczy wykład. Koniec. A tu wszystkich do jednego worka. I takich, którym terapeuta potrzebny przez całe lata, i takich, którym w ogóle jest on zbędny. Na jedno kopyto. Eh...;-) Pozdrawiam serdecznie i spadam z FU... na czas sobie właściwy:) Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras Re: e4ska - oszust to oszus i trza to nazywac po 03.01.09, 17:47 no i wyrosła nam indywidualistka Odpowiedz Link Zgłoś
jerzy30 tia - taki pacjent - pozytywnie do zycia nastawion 03.01.09, 21:40 nastawiony, entuzjastyczny i usmiechniety to sterdniorozgarnietego terapeuty orzech trudny do rozbryzienia. Co tu go leczyc, jak on jest taki pogodny, jak gorzala niewiele kuku mu zrobila [z wygladu - wewnatrz moze byc spustoszenie]. Ale to wewnatrz to dpiero widac po pewnych czasie tarapii i musi byc to dobry terapeuta. Ze mna tez terapeuci mieli problem - podobnie jak u ciebie, nie pokrzywdzony, bez znaku desperacji, usmiechniety, dobrze ubrany - a mowi ze alkoholik jest i ze chce z tym przestac. Cholera - "co on chce" ? Trza go usadzic, postraszyc ze sam sobie nie da rady. Inaczej "pacjent" sie wymknie i kasa bedzie stracona. A to taki dobry pacjent - pogadac mozna, porozmawiac spokojnie, nie smierdzi i nie jest brudny. Dobry pacjent. Jak go zatrzymac - ano postraszyc lub.... dac zachete. Mnie zachecono w ten sposob ze mi terapeutka powiedziala ze po pieciu !!!!!!!!!! latach dzieki jej pomocy bede mogl pic kontrolowanie. To mnie ujelo i sie na terapie zalapalem. Po trzech latach ta ewentualnosc picia kontrolowanego byla mi juz niepotrzebna. Dlatego terapia tak jest trudna i zadne hipnozy nic tu nie dadza, tak jak niewiele daje samo chodzenie do AA. Dlatego tzra doceniac tych co sami wyszli z nalogu picia - bez AA bez terapeutow - powinni swoja wiedze i swoja droge pokazywac innym. Bo co to jest samodzielne wyjscie z uzaleznienia - to samo co wyjscie z uzaleznienia w grupie AA. Przeciez AA NIE leczy - w AA laczymy sie SAMI. Tylko jest to trudniejsze [ta samodzielnosc] bo AA to wiele drog i wiele drogowskazow skupionych w jednym miejscu. taka osoba samodzielna sama sobie wyrobuje te droge. I na koniec Przeciez tworcy AA tez na poczatku byli samodzielni - byly to tylko dwie osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
1962wolf Re: tia - taki pacjent - pozytywnie do zycia nast 03.01.09, 22:06 "I na koniec Przeciez tworcy AA tez na poczatku byli samodzielni - byly to tylko dwie osoby. ............" z czego jeden niezbyt trzexwy .........nie pisze tego by wykpic bo nic smiesznego w tym nie ma. o tym wlasnie mowi cala "doktryna" AA-wszystko czego czlowiek potrzebuje w "walce" / "poddaniu sie" z nalogiem------ ma w sobie. a pomoc innych alko-----jest mile widziana, ale nie jest niezbedna niezbedny jest sam dla siebie alkoholik..........i czy mu na samym sobie zalezy reszta ,z tego co sie wypisuje na ten temat.to szmanstwo, zerowanie na innych by zaspokoic wlasne potrzeby "rzadu dusz" i inne takie fanatyzmy. jak to bystrze chciala mnie "przylapac " Ela------ja dopasowalem juz wlasciwa teorie do samego siebie.....i nie probuje jej dopasowywac do innych.ale nie zycze tez sobie by do mnie dopasowywano swoje Odpowiedz Link Zgłoś
jerzy30 ci pierwsi dwaj to byli 03.01.09, 22:40 w cztery de pijani, pijani beznadziejnie. Spotkali sie i sobie wzajemnie pomogli, pomogli samodzielnie, sami sobie pomogi - a przy okazji stworzyli ruch AA - ale czy o tym mysleli jak sie we dwojke spotkali - oni na poczatku sami chcieli przestac chlac - stworzenie AA to ich produkt "uboczny" - tak im wyszlo. Do tych dwu podczepiali sie kolejni beznadziejnie pijani. Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras Re: ci pierwsi dwaj to byli 04.01.09, 12:14 no nie do końca, Bill już od dłuższego czasu chodził z przekonaniem, że alkoholicy mogą stworzyć własne grupy, w oddzieleniu od ruchu "Grup Oxfordzkich", ale nie samoistnych i niezależnych od tego ruchu, to dopiero się zrodziło w Akron po kilku latach, kiedy alkoholicy mieli dość tego gadania o Bogu ;-) półroczna abstynencja Billa była zagrożona w osamotnieniu, z dala od domu, czuł, że chce sie napić i zamiast wejść do hotelowego baru, zadzwonił do duchownego z listy telefonicznej, który go skontaktował z siostrą dr Boba, a ten zgodził się na spotkanie najwyżej kwadrans, bo co mógł powiedzieć lekarzowi, który wiedział wszystko z ówczesnej wiedzy o alkoholiźmie, jakiś makler... Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras Re: tia - taki pacjent - pozytywnie do zycia nast 04.01.09, 12:16 > dwie osoby. ............" > z czego jeden niezbyt trzexwy a jednak zrobił coś konkretnego, że w konsekwencji tego również stał się trwale trzeźwy i zaczął pomagać innym jako wykształcony lekarz i znawca nie tylko teorii ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: tia - taki pacjent - pozytywnie do zycia nast 05.01.09, 19:50 1962wolf napisał: > "I na koniec Przeciez tworcy AA tez na poczatku byli samodzielni - > byly to tylko dwie osoby. ............" > z czego jeden niezbyt trzexwy .........nie pisze tego by wykpic... _____________________________________________. I juz, na samym poczatku kardynalny blad...! (i wcale nie pisze tego by wolfa wykpic...). A... Ps. Wolfie, jezeli nie znasz genezy Wspolnoty AA - milcz prosze...! Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 15:46 hipnozę rozumiem jako swego rodzaju trans, stan umysłu, który w miarę bezkrytycznie pozwala nam na podejmowanie jakichś tam działań na pewno musiałem (i umiem) hipnotyzować samego siebie by w nałogu trwać, to się inaczej nazywa samozakłamaniem, wmawiałem sobie, że to co mnie otacza, to właśnie to, czego oczekuję i że robię właśnie to, co do mnie należy, wierzyłem w to, że świat jest właśnie taki, jakim go widziałem ale hipnoza i trans nie musi mieć nic wspólnego z zakłamywaniem rzeczywistości, słuchając muzyki przeżywam różne stany umysłu, słuchając miłych ludzi, robiąc czynnności, które lubię - to wszystko ma bardzo wiele wspólnego z tym, co rozumiem jako hipnozę nie czytałem tego artykułu, nie znam dr Michała Połykowskiego, może później sobie go wygoogluję, ale znam wielu alkoholików, którzy poddawali się hipnozie, znam wiele osób, które próbowało tak rzucić palenie, niestety nie znam żadnej, która trwale porzuciła swój nałóg jedynie dzięki hipnozie hipnoza i alkoholizm istnieją od zarania dziejów, ale nie mówi się od zarania dziejów o skutecznym rozwiązaniu problemu alkoholowego mówi się o tym od niewiele ponad 70lat i pod kątem pewnych, rzeczywiście działających odkryć i być może tzw "woli politycznej" wspierającej tą metodę, bo przecież leczenie alkoholizmu w ośrodkach odwykowych opiera się na doświadczeniu alkoholików, a nie na odkryciach naukowców Odpowiedz Link Zgłoś
jerzy30 jarasie - ja znam tego :lekarza; i jego metody 02.01.09, 16:00 niestety to zwyczajny oszust. Znam bo znam to srodowisko leczacych alkoholizm. Odpowiedz Link Zgłoś
yuraathor a ja powiem... 02.01.09, 16:51 osobiście nie spotkałem w życiu ani jednego człowieka, który przestał pic w wyniku stosowania hipnozy. Znam natomiast osobiście kilkudziesięciu ludzi, niepijących dzięki wspólnocie AA, spotkałem takich setki, jesli nie tysiące. no i ja też probowałem szukać pomocy u bioenergoterapeuty. dwa razy byłem po 50 zeta mnie skasował, zioła palił, cos mamrotał podobno w sanskrycie i ze mnie złe fluidy wyciągał. cos mu słabo poszło bo na trzecie spotkanie nie dotarłem z powodu upicia się. od zetknięcia sie z AA minęło siedem trzeźwych sylwestrów. chyba jest skuteczne, no dla mnie na pewno Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: a ja powiem... 02.01.09, 17:19 Bioenergoterapeuta to nie hipnotyzer z dyplomem. Jakie miał wykształcenie? Yura - ilu znasz samodzielnych? Szukałeś kogoś takiego? bo my się nie gromadzimy - jesteśmy ukryci w swojej prywatności. O nieskuteczności terapii świadczy jeden twój opis. Pewien facet po ukończeniu terapii nie chodził na AA. Wreszcie przyszedł skruszony... Otóż: z twojej wypowiedzi na którymś tam wątku wynika, że terapia jest nieskuteczna. Więc i terapia, i hipnoza są nieskuteczne. Nie chce wyjść inaczej... Odpowiedz Link Zgłoś
ela_102 Re: a ja powiem... 02.01.09, 17:23 Eska :-) ja mam kontakt z wieloma osobami probującymi wychodzić samodzielnie. naprawdę jest to porównywalne z tymi którzy przy pomocy terapii i AA. ale jakoś życia jednych i drugich, to już rzecz której nie da się porównać.Kobiety zwłaszcza chcą z tego wyjść tak aby się NIKT nie dowiedzial. Odpowiedz Link Zgłoś
janulodz Re: a ja powiem... 02.01.09, 17:30 Ja tam nie narzekam. Na życie Cholersa, ale mam dzisiaj posuchę w robocie. Nawt pies z kulawą nogą nie zajrzy. :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
ela_102 Re: a ja powiem... 02.01.09, 17:35 Janu :-) przez 6 lat nauczyłeś sie WIELU rzeczy, nawet jak radzić sobie z niby trudną sytuacją ;-) Nie wiem jak się czułeś 5,5 roku temu nazat. Ci z którymi mam kontakt - kiepsko :-((((( Odpowiedz Link Zgłoś
yuraathor Re: a ja powiem... 02.01.09, 21:06 Eska:O nieskuteczności terapii świadczy jeden twój opis. Pewien facet po ukończeniu terapii nie chodził na AA. Wreszcie przyszedł skruszony... to tak jabyś rozgoniła infekcję antybiotykiem, po roku znów zapadła na choróbsko i stwierdzila: antybioty są do d... znowu jestem chora. a ten facet po skończeniu terapii nic z dalej nie robił to i przyszedł skruszony jak znów "zachorował" a dzisiaj był na mityngu, który miałem zaszczyt prowadzić. kiedys rozmawiałem z pewną rozżaloną-współuzależnioną i powiedziała -eee tam, terapia ona na długo nie pomaga i to obrazuje chyba sposób myslenia co poniektórych Odpowiedz Link Zgłoś
yuraathor Re: a ja powiem... 02.01.09, 21:09 ja go o wykształcenie,nie pytałem ja desperacko poszukiwałem wyjścia z zaklętego kręgu alkoholizmu Odpowiedz Link Zgłoś
yuraathor Re: a ja powiem... 02.01.09, 21:24 a samodzielnych nie szukałem, bo i po co a człowieka z AA potrafie w tłumie wyłowić, nawet nieznajomego pewnie nie uwierzycie ale był dzis u mnie kolega ze Swinoujścia, człek poważny, siedemnastolatek w AA i opowiedział mi jak podczas zlotu XXX lat AA w Polsce w Krakowie rozmawiał przy jednym stoliku z Anglikiem i Niemcem nie znając ich języków ani oni polskiego, gadali ponad godzinę i każdy każdego rozumiał. on pamięta tą rozmowęi co kto powiedział. a teraz się smiejcie Odpowiedz Link Zgłoś
janulodz Re: a ja powiem... 02.01.09, 22:05 Jura, ja tak miałem wypisz wymaluj, 25 lat temu na spotkaniu integracyjnym naszego zrzeszenia przemyslu jedwabniczo- dekoracyjnego. Tylko oprócz Niemców i Angoli byli jeszcze Rosjanie, Francuzi i nawet Brazylijczycy, że o Japończykach nie wspomnę. Ty wiesz jak myśmy się wszyscy dogadywali cudownie ehhhhh :)))))))) Telepatia !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
1962wolf Re: a ja powiem... 02.01.09, 22:41 zeby uscislic , o psychozie alkoholowej pisywano juz jakies 130 lat temu hipnoza leczono opoi , /choc nie znano tego jako chorby- juz predzje jako opetanie/ jakies 200 lat temu- niejaki Mesmer- francuz i niezly trzpiot w wiekach wczesniejszych leczono pijakow nieuzytych potzy pomocy dybow, batow itd etc statystyka jaka byla - tak i jets taka sama czy z terapia, czy bez niej czy z AA, czy wbrew niemu nie ma roznicy 'i jak napisal slusznie Eska--------wychodzenie z czynnego opilstwa/ alh9olizmu jak kto woli/ w eikszosc przypadkow odbywa sie w zaciszu domowej prywatnosci------------tak jak wiekszosc najtrudniejszych spraw w zyciu czlowieka reszta tpo pomoce naukowe i inne takie sofizmaty mnie sie nie udalo w zaciszu domowym------dalem jak to mowia dupy wiec poszedlem na terapie--------gdyby jej nie bylo- poszedl bym do diabla w ostatecznosci nawet do AA----------znaczy mam na mysli: anonimowych apaczy a na powaznie--------na tyle na ile doswiadczylem terapii, AA-- wiem jedno: jednym pomoze ,drugim zaszkodzi Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: a ja powiem... 03.01.09, 12:46 To zdanie, ktore napisal wolf najbardziej mi sie spodobalo...! ;-)) A... ;-))))))) __________________________________________________________________ 1962wolf napisał: > ---wychodzenie z czynnego opilstwa/ alh9olizmu jak kto woli/ weikszosc przypadkow odbywa sie w zaciszu domowej prywatnosci--- Odpowiedz Link Zgłoś
janulodz Re: jarasie - ja znam tego :lekarza; i jego metod 02.01.09, 17:22 Nie znam osobiście nikogo, kto byłby skutecznie poddany hipnozie, a ponieważ jestem praktykiem, nie wierzę w takie sposoby mogące na trwałe spowodować wyleczenie. Choć można by się zastanowić, co człowiek może zrobić w transie. Np będąc do granic świadomości czymś zaślepionym, gniewem, żalem, bólem, wściekłością. To już wiem po sobie, ze czasami mogę zrobić coś nieobliczalnego. Potem jednak, gdy ta adrenalina się wyczerpuje stan mija. No chyba, żeby tak cały czas, ale to wtedy byłoby zamiana jednego stanu nieświadomości wynikającego ze stanu upojenia alkoholem do stanu transu hipnotycznego. Można by to wtedy przyrównać do tego co już doświadczyliśmy. Czyli wiecznego "bycia na bani" pod wpływem alkoholu. Odziaływanie na podświadomość i takie tam też mnie nie przekonuja. TO JUŻ MOŻE PRĄDEM. Myśle, ze to wszystko to wiara, że ktoś może coś zrobić za nas. Jakaś Siła Wyższa. Żeby się tylko nie wysilać. Takie cechy społeczeństwa konsumpcyjnego. I na tym bazują różni "cudotwórcy" Pamiętacie fenomen Kaszpirowskiego. Wszyscy przy telewizorach i odin, dwa, tri, czetyrje, piać..... naczynajem twista grać :)))) "Wytrzeźwiałem, żeby żyć", a nie - "żyję dla trzeźwienia" Odpowiedz Link Zgłoś
ela_102 Re: jarasie - ja znam tego :lekarza; i jego metod 02.01.09, 17:28 tia... własnie nie tak dawno czytałam, że wypedzono go z kraju, bo się okazało, że podczas jego seansów BARDZO wzrastała "śmiertelność" obywateli. Sprawdzili to na podstawie czasu jego transmisji i interwencji pogotowia. Wierzyć? czy to prawda? czy bojkot? w Polsce i Bułgari też długo nie podziałał, ale podziałał;-) Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras sprostowanko janu 02.01.09, 18:14 janulodz napisał: > Myśle, ze to wszystko to wiara, że ktoś może coś zrobić za nas. > Jakaś Siła Wyższa. > Żeby się tylko nie wysilać. Siła Wyższa (jak rozumiem wymieniasz czynnik działający, preferowany w programie zdrowienia z alkoholizmu w AA, dlatego odpisuję) to nie jest ktoś lub coś, co cokolwiek robi za kogokolwiek to moc, którą się odzyskuje po upadku i zatraceniu wiary w siebie Odpowiedz Link Zgłoś
janulodz Re: sprostowanko janu 03.01.09, 09:14 A przed upadkiem, gdzie ta moc była, jak ją się po nim odzyskuje? Moją siłą byłem ja sam, moje przemyślenia, okoliczności, które sprawiły, ze do nich doszedłem, moja fizyczność, która mi doskwierała, mój dyskomfort. Uważasz, ze To się mi objawiło za jakąś mocą niebiańską, rządzacą tym wszechświatem?, bo Ty w ta Moc wierzysz?. I dalej, - tobie ta moc kazała dożywotnio korzystać z AA, głosić jej wielkość i robić za proroka, a mnie kazała ci wytykać, jakie głupoty wygadujesz tak? Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: sprostowanko janu 03.01.09, 13:00 janulodz napisał: > Moją siłą byłem ja sam ____________________________________. Do d... z taka sila, jezeli nie dales sobie rady z piciem...! A widac to po tym, ze szukasz podpory u slabych... Kim ty jestes miernoto jedna...!? A... Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras Re: sprostowanko janu 03.01.09, 13:14 odpowiem Ci janu, jak każdemu kto próbuje zrobić wreszcie ten pierwszy krok ku trzeźwości, należy Ci się, tak jak kiedyś należało się mi > A przed upadkiem, gdzie ta moc była, jak ją się po nim odzyskuje? była dokładnie w tym samym miejscu, chodzi o odzyskanie takiej właśnie wiary, jeżeli wielokrotnie robiłem rzeczy, których nie chciałem i nie zamierzałem robić, a robiłem je tym bardziej, im bardziej nie chciałem, to i przestałem wierzyć, że jestem dobrym człowiekiem, mającym dostęp do tego co dobre, wszystko wokół było ruiną, odzyskanie wiary w swoja dobrą stronę natury przyszło mi trudno, czasem musieli mnie różni ludzie bardzo przekonywać, pokazywać rzeczywistość taką, jaką ona jest naprawdę na szczęście, w końcu im uwierzyłem, na początku bardziej na zasadzie eksperymentu, dopiero potem świadomego, ukierunkowanego działania > Uważasz, ze To się mi objawiło za jakąś mocą niebiańską, rządzacą > tym wszechświatem?, bo Ty w ta Moc wierzysz?. na to odpowiem Ci dwa razy porzuć moje myślenie na ten temat, wypracuj sobie swoje własne stanowisko i bądź siebie pewien, a na pewno będzie dobrze porzuć Twoje myślenie na temat mojego myślenia, daj sobie przestrzeni, przyjmij prostą postawę - jeżeli uważasz, że piszę głupoty, to uznaj to za głupoty bez poczucia winy, przestań się wciąż tłumaczyć, a jeżeli uważasz, że wczymś piszę mądrze, przyjmij tą mądrość bez poczucia wstydu i nie tłumacz się, bo tylko komplikujesz sobie życie > I dalej, - tobie ta moc kazała > dożywotnio korzystać z AA nie rozumiesz czym jest AA, tylko z tego może wynikać takie podejście do sprawy AA to zbieranina ludzi, których połączył problem alkoholowy i chęć poradzenia sobie z nim, spotkania tych ludzi wynikają z utrzymywania własnej trzeźwości i pomaganiu w osiągnięciu jej innym chętnym by zrozumieć fenomen AA musisz odrzucić powszechne rozumienie czym jest organizacja ludzi - tu ciągle podkreślam, bo właściwie w moim rozumieniu oddaje to sens rzeczy "AA nie jest organizacją, ale jest świetnie zorganizowane" mnie do tych spotkań motywuje wdzięczność, jeżeli tak rozumiesz Siłę Wyższą, to niech tak będzie, ja osobiście nie wiem czym odwdzięczyć się za uratowane mi życie, bo jak ono wyglądało w nałogu nie muszę opisywać żadnemu alkoholikowi, zresztą pamiętam jakie wnioski wyciągałeś z moich opisów przeszłości, więc teraz sobie pomyśl co "każe" mi uczestniczyć dzisiaj i w przyszłości w takich spotkaniach ostatnie co chciałbym Ci napisać to to, że dopóki nie zrozumiesz czym naprawdę jest AA, a wydawał o tym sądy, będziesz się jedynie ośmieszał w oczach ludzi, którzy to wiedzą, a splendor łapał wśród ludzi, którzy nie chcą, z sobie wiadomych powodów, poznać AA pamiętaj też, że na inne traktowanie zasługuje osoba, która dokonuje swój pierwszy krok ku trzeźwości w pierwszych tygodniach, czy miesiącach, a inne osoba, która opiera się kilka lat, w dodatku przebywając w sprzyjających warunkach Odpowiedz Link Zgłoś
jerzy30 jarasie - bym dodal jeszcze co robi AA 03.01.09, 15:04 1. odziera ze zludzen ze mozna chlac kontrolowanie. 2. Stawia przed delikwentem arcytrudne zadanie "chcesz sie leczyc to sie lecz - my cie nie wyleczymy" 3. AA nie leczy, AA nie ma cudownych recept, AA nie ma zastrzykow na niepicie. 4. AA mowi "chcesz chlac to chlaj - twoja sprawa". 5. AA to taka przychodnia gdzie w poczekalni spotykaja sie ludzie "oczekujacy w kolejce na lekarza" i wymieniajacy miedzy soba spostrzezenia i poglady jak sie lecza, jak jest im trudno, jak gorzala niszczy ich zycie. A lekarza nie ma. By zalapac fenomen AA trza chodzic. Ktos kto wypowiada sie o AA z zaslycszanych opowiesci to taki co opowiada historie swiata z takich strzepkow uslyszanych tu i uwdzie sensacji. A historii swiata nie czytal - bo i po co On wi. Na zasadzie "jedna baba drugiej babie" Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras bym dodal jeszcze ... 03.01.09, 16:35 fragment broszurki mojego autorstwa 8-) Zupełnie niezobowiązujący charakter dwunastostopniowego programu zdrowienia pozwala nam samym zdecydować, czy chcemy pracować nad Krokami i wprowadzać w życie zawarte w nich zalecenia, czy nie. Sami ponosimy odpowiedzialność za tę decyzję. Nikt nie będzie nas do niczego zmuszał. Chociaż trafnym wydaje się porównanie, że praca nad programem to sugestia tego samego typu, co podpowiadanie skoczkowi spadochronowemu wyciągnięcia zawleczki w locie. Brak sztywnych reguł pozwala nam, przede wszystkim, uniknąć postawy buntu, która działałaby na naszą niekorzyść. W Dwunastu Krokach i Dwunastu Tradycjach na str.28 Bill Wilson napisał: "Anonimowi Alkoholicy nie wymagają od ciebie, abyś w cokolwiek wierzył. Cały program Dwunastu Kroków jest tylko zbiorem sugestii". Nazywając Dwanaście Kroków "zbiorem sugestii", decyzję o pracy nad nimi wspólnota pozostawiła wyłącznie nam. Nie zmienia to faktu, że to Dwanaście Kroków stanowi trzon programu zdrowienia. Toteż właśnie praca nad Krokami pozwala nam osiągnąć trzeźwość i wytrwać w niej. Dlatego niezobowiązujący charakter programu można by podsumować tak: Nie musimy pracować nad Krokami, jeżeli nie chcemy wracać do zdrowia. Zdrowienie jest wyborem, którego dokonujemy dzień po dniu. całość do ściągnięcia po kliknięciu tutaj wprowadzenie do kroków Odpowiedz Link Zgłoś
jerzy30 Dlatego jest to takie trudne 03.01.09, 21:44 Idziemy w akcie desperacji i ostatecznego zwatpienia na grupe AA - w poszukiwaniu pomocy. A tu siekera w leb - lecze sie SAM. My ci tylko opowiemy jak MY to zrobilismy. I taki delikwent wysiada - nawet na poczatku drogi. Liczyl na pomoc i wyleczenie - a tu gucio !!! ma leczyc sie sam, co gorsza MOZE CHLAC !!!!!!. I nikt mu tego nie zabroni To jego wybor. Decyzja nalezy do delikwenta. Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras Re: Dlatego jest to takie trudne 04.01.09, 12:00 mało ludzi jest przygotowanych od razu do podjęcia odpowiedzialności za siebie, w końcu jesteśmy niedojrzali emocjonalnie i uczuciowo, psychikę mamy zrytą, a o duchowości wielu nawet nie wie czym jest a na dzień dobry "rzuca" jak na łajbie w sztormie i weź tu bądź mądry ;-) dlatego jak ktoś twierdzi, że sobie świetnie radzi na samym początku, to ja już wiem jak sobie radzi naprawdę - niestety, nie myle się podobnie jak ktoś wie co i jak powinno sie robić by było skuteczne, zwłaszcza, że ten on, czy ta ona, uważa, że różni sie od pozostałych... eech.. te początki - dla mnie to większa bariera przed napiciem się, niż stan do jakiego doprowadzałem się pijąc Odpowiedz Link Zgłoś
ela_102 Może kieruje się 02.01.09, 17:15 uprzedzeniami ale "angora" to jest ostania gazeta za czytanie której ja bym się wzięła:-) Odpowiedz Link Zgłoś