Dodaj do ulubionych

Ostatni numer "Angory"

02.01.09, 13:28
Czy ktoś z Was ma doświadczenie w leczeniu alkoholizmu za pomocą hipnozy? Tak to ladnie opisane jest w "Angorze" nr 1/2009. Wypowiada się dr Michał Połykowski. Moze ktoś z Was czytał?
Obserwuj wątek
    • ela_102 Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 13:36
      Hipnoza, może uwolnić z obsesji picia...
      lub stworzyć inny kod -np. gdy tylko sięgniesz po kieliszek
      dostaniesz skurczu ręki i kieliszek Ci wypadnie...;-)

      a poważnie - dla mnie to niepoważne działanie ambulatoryjne a nie
      dalekosiężne:-)
      • jerzy30 kolejny oszust po nijakiej pani 02.01.09, 13:44
        Szulc co stosowala hipnoze - no ale niedowiarki musza to wyprobowac by sie
        przekonac ze to g..no jest warte
    • ela_102 i jeszcze jedno 02.01.09, 13:39
      Wychodzenie z alkoholizmu to właśnie wychodzenie jakby ze
      stanu "hipnozy" do świadomego istnienia...alkoholik musi doświadczyć
      świadomie bardzo wielu spraw z nim związanych...
      działanie odwrotne wydae się być wręcz nieskuteczne...
    • e4ska Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 14:07
      O korzyściach z hipnozy pisano i na tym forum - zawsze były straszliwe ataki na
      osoby przyznające się do wyjścia z nałogu za pomocą metod anty - warsiawskim
      terapeutom.

      Tak samo jak i z esperalem - kto się przyznał, że esperal ratuje mu życie i
      pozwala funkcjonować w społeczeństwie, jakoś tam daje się esperalowcom utrzymać
      rodzinę i zawodowy prestiż - natychmiast rozległy się okrzyki fachowców. Że to
      samooszukiwanie, że "odstawienie flachy niczego nie daje", że najlepiej obłożyć
      się gównem... itp.

      Jaka jest skuteczność hipnozy w wydaniu Polytowskiego? Hm, czy aby nie większa
      niż leczenia tradycyjnego rozmaitych samozwańczych guru na państwowym garnuszku,
      którzy garną całą kasę pod siebie. Oczywiście, ktoś tam próbował hipnozy albo
      tylko gada, że próbował i idzie na "słuszną" terapię. A ilu to "słusznie
      leczonych" u oficjeli idzie do hipnotyzera? Heh, daleko więcej niż w odwrotną
      stronę:)))

      Dlaczego by państwo nie mogło wspierać metod alternatywnych wobec "jedynie
      słusznej" linii? Czemu to na "oszustwie" ma zarabiać tylko jedna opcja? Bo
      przecież skuteczność terapii oficjalnych wskazuje na bezczelne "oszustwo".

      W tym samym numerze Angory jest również dalszy odcinek zwierzeń alkoholika,
      który wyraźnie i dobitnie w ostatnim odcinku wspomina o "samodzielnym" koledze,
      a w związku z tym o nadziei, jaką dzięki "samodzielnemu" alkoholikowi otrzymują
      "jeszcze cierpiący".

      Bardzo dobrze, że na łamach i stronach netowych pojawiają się coraz częściej
      informacje o innych metodach pomocy alkoholikom. Może dzięki temu powstanie
      wreszcie oddolny ruch pijacki, który domagać się będzie bardziej racjonalnego
      dzielenia korkowego torcika.

      Na pewno nie na FU. Wykluczone.
      • ela_102 Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 14:27
        Przecież w każdym leczeniu idzie tak naprawdę - przynajmiej choremu -
        o skutecznośc. Hipnoza istnieje juz ho ho ho ;-)
        Nie sądzę, że gdyby była skuteczna nie byłaby już powszechnie
        stosowana, bo niby kto? i po co? miałby ją bojkotować.
        dla mnie te nowości sa tylko po to, aby, łatwo i przyjemnie zdobyć
        kasę na ludzkim nieszczęsciu - własnie.
        cos jak leczenie porażeń mózgowych - grasicą cielęcą - wiele osób
        uleglo tej ułudzie pozbywając się dorobku całego życia, a twórca tej
        metody siedzi w kiciu.
        ja osobiscie też wolałabym leczyć chorobę, poprzez kilka seansów
        spirytystycznych, niż wkładać a to swoje zaangażowanie, taka już
        moja natura, ale rozsadek odkąd trzeźwy, zawsze podpowiada, że nic
        nie przychodzi łatwo, łatwo to mogę jedynie pozbyć sie kasy, jak dam
        się oszukać.
        Zupełnie się zgadzam, że każdy alkoholik leczy się sam, choć przy
        pomocy innych.Gdyby hipnoza była skuteczna w alkoholizmie, byłaby
        skuteczna i w innych chorobach, czemu więc nie zamykają szpitali?
        czyżby tylko dlatego, że wiara ludzi zbyt niska? w hipnozę?
        • ela_102 p.s 02.01.09, 14:44
          Przecież w leczeniu chorób działa to w co uwierzymy, że działa.
          często poddajemy się opini biegłych, ufamy im - dotyczy to tak samo
          metod konwencjonaych jak i niekonwencjonalnych - wybór nalezy ZAWSZE
          do nas.
          I bylo by to pięknę - leczę się skutecznie, bo wierzę właśnie w to,
          że tylko to jest mi pomocne i potrzebne:-)
          ale...
          człowiek jest ZAWSZE pełen zwątpień i niepewności.
          niby raz wierzy, a drugi przestaje...
          a co go w te niepewności wpycha?
        • aaugustw Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 16:04
          ela_102 napisała:
          > Zupełnie się zgadzam, że każdy alkoholik leczy się sam, choć przy
          > pomocy innych.Gdyby hipnoza była skuteczna w alkoholizmie, byłaby
          > skuteczna i w innych chorobach, czemu więc nie zamykają szpitali?
          > czyżby tylko dlatego, że wiara ludzi zbyt niska? w hipnozę?
          ___________________________________________________.
          To jest argument, z ktorym nie sposob sie nie zgodzic...!
          A...
      • janulodz Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 14:28
        Dobrze Eska, że w końcu zamiast umizgów do forumowych betonów wracasz do
        początku NASZEJ koncepcji,(podkreślam to nie w celu wytwarzania dodatkowych
        podziałów i szufladkowania dalszego, ale do tego co kiedyś sobie założyliśmy).
        Żeby powstał właśnie , jak to napisałaś ruch wśród uzależnionych i tzw
        "sympatyków" dostrzegający w końcu całkowicie błędne podejście do praktyk
        stosowanych w Polsce w związku z leczeniem alkoholizmu. Gdybyśmy nie byli
        "zainteresowani" i nas ten problem by nie dotyczył, pozostawił bym to i się po
        prostu nie narażał, tylko sobie słodko tiutiał ze wszystkimi, byle tylko mi ktoś
        nie powiedział żem drobnopijoczek. Na tym samym wózku jedziesz i jakoś
        skapcaniałaś w tej swojej dotychczasowej czupurnosci. I nie chodzi żeby się z
        kimś kłócić, tylko waiać za robotę, swoje robić, ku chwale niezrzeszonych pijoków.
        • e4ska Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 15:20
          Mnie forumowe wojenki nie interesują. Wszelkie roztrząsania "nasz obóz", "nasza
          strona", "nasza sfora" czy wybielanie rozrabiarek od ładniejszej nogi to nie są
          moje klimaty.

          Nie bardzo wiem, co masz na myśli, mówiąc o "naszej koncepcji". Hipnoza to coś
          innego niż "samodzielność".

          Nie mam nic przeciwko temu, że ludzie z tej czy z tamtej strony angażują się
          osobiście w walki forumowe. Jednak wolałabym, aby wypowiedź dotycząca sprawy
          istotnej nie rozpoczynała się od:
          "Dobrze Eska, że w końcu zamiast umizgów do forumowych betonów wracasz do
          > początku NASZEJ koncepcji"

          Zauważ, że ja ani przez chwilę nie wyrzekłam się swojej koncepcji dla
          jakichkolwiek osobistych urazów. To widać na innych forach - unikam personalnych
          zadrażnień (tak tak), staram się pisać jak najobiektywniej... nie z
          wyrachowania, ale dlatego, że mnie nie bawią puste kłótnie czy teoria zdrady.

          Naprawdę - ani mnie to bawi, ani interesuje, to mnie męczy i nudzi.

          Jeśli będziesz, Janu, w każdej wypowiedzi nawiązywał do forumowych niesnasek,
          ośmieszysz sprawę, której chyba za bardzo nie pojmujesz. Nasze wzajemne osobiste
          układy są dobre - po co więc takie uwagi? Kto inteligentny napisze cokolwiek w
          wątku, gdzie znowu szufladkowania, drobnopijaństwo i tiutłanie slodkie???

          Nieustanne wywlekanie własnych osobistych spraw denerwuje innych... Postronni
          nie muszą wiedzieć, jakie tutaj są obozy i do kogo umizga się Eska. Ja nie
          jestem ważna. Tutaj nie ma Eski jako osoby. OK?

          Zobacz, jak pobiegł wątek o esperalu...
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=83731142&a=83731142
          Na ogólnym forum wątek szedł nieźle, nawet Rauchen spacyfikowano szybciutko,
          gdyż dewiacje psychiczne są dla osób postronnych łatwiej zauważalne i nikt z
          niezrównoważonymi userami nie będzie prowadził dyskusji. Po wejściu na FU
          natychmiast zaczęły się osobiste uwagi, pouczenia i typowy chłam.

          Na FU kontynuować pisarstwa nie zamierzam - wpadam od czasu do czasu. Bardzo
          rzadko - można sprawdzić.

          Interesują mnie dwie sprawy:
          -jedna: aby na forach alkoholowych można było dyskutować o ciekawych sprawach,
          co wymaga usuwania rozrabiaków, podczepiaczy pod cudze i dukaczy niezdolnych do
          wystukania czegokolwiek sensownego;
          -druga: pomóc zainteresowanym w dotarciu do wszelkich form pomocy poza
          obowiązującym niemrawym wzorcem, finansowanym przez państwo - nie wiedzieć
          dlaczego? - i uzyskać od państwa jakieś środki na leczenie alternatywne, w tym
          krótkoterminowe terapie, hipnozy, szkolenia. Ale to już musi być ruch oddolny,
          gdzie omawianie zachowań czy osobowości "betonów" z FU nie przeszkodzą w
          działaniach.

          Do sprawy wypowiedzi Połykowskiego jeszcze wrócę - jeśli wątek nie zostanie
          sprowadzony do nawalanek takich jak zawsze.

          Z nadzieją - Eska:)
          • janulodz Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 16:19
            Eska.
            Dwa lata temu zamieściłem na FU zainspirowany i opracowany przez Ciebie i z
            moimi niewielkimi poprawkami tekst o programie zawierającym propozycje zmian w
            dotychczasowej polityce Państwa w sprawie zwalczania alkoholizmu w Polsce.
            Pamiętam, ze wywołał on dyskusję, Jaras przysłał mi nawet konspekt struktury
            organizacyjnej pewnego stowarzyszenia, które można było wykorzystać.
            Czy uważasz, że można by to nazwać "naszą" koncepcją. Jeśli nie to niech będzie
            "Twoja".
            Po jakimś czasie stwierdziłaś, że Ciebie to przestało interesować. Potem była
            mowa o własnym portalu, potem o stronie, czy choćby blogu, zawierającym
            materiały dotyczące szkodliwości niektórych nieprzemyślanych działań szalonych
            terapeutów, forfonowiczowskich teori i pokazania, że można i bez AA i bez
            terapii. Przestawało Cie to interesować.
            Forumowe wojenki mnie też nie interesują, ja się przecież z nikim nie bije. Za
            wyjątkiem jednego dokuczliwego insekta, który na mój jeden post tworzy
            dziesiątki innych z odmienianym przez wszystkie przypadki imieniem "janu"
            dodając do tego różne inne "wyrazy"
            Nie ma się co zarzekać o zaprzestaniu pisania, bo i tak tu wejdziesz i czy
            napisałas jeden, czy sto postów, to Twoja obecność tutaj jest i będzie. Takie
            same te Twoje odejścia jak i moje i augustowe.
            Na bank to forum nie jest miejscem na omawiania innowacyjnych metod, ani
            wdrażanie nowych technologii mówiąc moim inżynierskim językiem , bo tu rządzi
            beton. I co by, kto nie powiedział skończy się nawalanką. Miałaś kiedyś szanse
            zrobić tu trochę porządku, bedąc moderatorem, ale niepotrzebnie zrezygnowałaś.
            Wkleiłaś na potwierdzenie swoich słow link, ja wkleję tekst:
            Śmieszne te twoje "zaparcia"
            Eska napisała:
            "Cóż, nie można poprzestać na wpisie powyższym, toteż zapytam: Też biegasz w
            sforze? Naszej, oczywiście;-)W tamtej sforze biega kto inny.Ale ci się trafiło,
            Rauchen. Jak i mnie. Żeby tak razem ganiać? Ja i ty? "
            Ja wiem, to było żartobliwe.
            I ja też żartowałem.
            "Wytrzeźwiałem, żeby żyć", a nie - "żyję dla trzeźwienia"
            • tenjaras Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 16:40
              > Jaras przysłał mi konspekt struktury
              > organizacyjnej pewnego stowarzyszenia

              to był statut ułożony pod stowarzyszenie mojego pomysłu
      • tenjaras Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 15:21
        jak do tej pory skuteczność dwuletniej terapii dosięga 40%, w
        połączeniu z programem 12 Kroków, dajmy na to, kolejne dwa lata
        pracy nad sobą, choć większość robi to znacznie szybciej, daje po
        trzech, czterech latach, niemal stuprocentową pewność takiej zmiany
        życiowej, że alkoholizm przestaje być jakimkolwiek problemem

        stawiając na szali ten okres z okresem wchodzenia w alkoholizm, to
        naprawdę niewiele, faceci 20-30 lat, kobiety powyżej pięciu na pewno

        podejmowana tu "samodzielność" daje gwarant poniżej dwuch procent,
        niezależnie od upływu czasu, ponieważ istnieje jakiś błąd, skaza
        psychiczna, która pozwala alkoholikom wracać do picia nawet pomimo
        bardzo długiej, wieloletniej, przerwy w piciu

        warto chyba zastanawiać się czym jest lub na czym polega,
        rozwiązanie problemu alkoholowego
        • e4ska Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 15:44
          Jarasie, nie fantazjuj na poważne tematy.

          Heh, na Strefie pisuje chłopak, który sam jeden jedyny kończy kurs wraz z
          "przymusowymi"... A wszyscy kursanci jak chlali, tak chlają. Ot, czterdzieści
          procent...:)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

          Jeśli terapię ukończy 70 procent, to już jest bardzo dobrze. UKOŃCZY.

          Żonglerka procentami nie ma sensu. Brak danych, Jarasie.

          Żeby nie odbiec od tematu, póki jeszcze jestem przy kompie: W artykule wypowiada
          się lekarz, który proponuje coś innego, a przy tym TAŃSZEGO. Połykowski
          stwierdza, że jego metoda ma bardzo wysoką skuteczność. Chodzi o hipnozę, a nie
          o samodzielność.

          Nie masz żadnych danych, na podstawie których byłbyś w stanie zaprzeczyć
          informacjom Połykowskiego. Czy on kłamie?
          Hmmmmmm....
          • ela_102 Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 15:52
            Eska:

            Heh, na Strefie pisuje chłopak, który sam jeden jedyny kończy kurs
            wraz z
            > "przymusowymi"... A wszyscy kursanci jak chlali, tak chlają. Ot,
            czterdzieści
            > procent...:)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

            To nie jest dowód na nieskuteczność leczenia, a zaledwie DOWÓD na
            to, że nie ma NIC NA SIŁĘ, zwłaszcza leczenia.

            a swoją drogą ciekawy ten chłopak...
            siedzi ciagle wsród "nawalonych" nawet w czasie wolnym hmmmm :-)
            • e4ska Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 17:15
              To zdaje się - porządny chłopak jest.
              Nie chce pić. Też go sytuacja w grupie dręczy i przeszkadza w odzyskaniu równowagi.

              Marzy o terapii pogłębionej - żeby było inaczej niż na obecnych zajęciach.

              Brak skuteczności terapii to fakt. W pewien sposób oszustwo. Czy hipnoza jest
              lepsza? Na pewno jest tańsza.
              • ela_102 Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 17:19
                Eska :

                Brak skuteczności terapii to fakt.

                znasz stystyki w leczeniu nowotworów w ich nawiększym stadium
                zaawansowania?
                pamiętajmy, że mówimy o leczeniu chronicznego alkoholizmu.
              • tenjaras Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 17:21
                jak to tańsza, skoro dobry ośrodek jest finansowany z już
                zapłaconych pieniędzy, czyli kapslowego i akcyzy, a hipnotyzerowi w
                prywatnej klinice trzeba dodatkowo bulić z własnej kieszeni...

                dr Połykowski przyjmuje tutaj
                www.centrumben.pl/
                • ela_102 Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 17:30
                  Samo pisanie, że proponują "skuteczne leczenie uzaleznienia" to już
                  naduzycie ;-)
                • e4ska Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 23:09
                  Tańsza dla państwa. Bo ile kosztuje np. ośmiotygodniowy odwyk? Ile kosztuje
                  wypłacanie chorobowego przez ubezpieczycieli?

                  W necie jedna z osób - twierdzi, że mąż przestał pić - za całość 2300 zł.
                  Policzmy - gdyby mąż poszedł na terapię i gdyby sam na siebie zarabiał, to po
                  sześciu tygodniach na chorobowym, bez dorabiania, ile by stracił?

                  Do tego jeszcze terapie dla rodzin - żon i dzieci... I państwo pompuje bez
                  opamiętania w "skuteczne" terapie - pierwszą, drugą, trzecią, czwartą, a na
                  końcu - wypłaca zasiłek pogrzebowy i koniec problemu.

                  A ile kosztuje prywatny odwyk? Czy aby nie pięć razy tyle co program Połykowskiego?

                  Nie rozumiem, dlaczego państwo nie mogłoby refundować chociaż w części takiej
                  hipnozy dla tych, którym tradycyjne terapie nie pomogły? Dlaczego nie chce
                  dopłacać do domowych detoksów, a na detoksy szpitalne to kasa jest? Dlaczego na
                  detoksach namawia się pacjentów na terapie? - że bez terapii nie da się rady...
                  to nie jest oszustwo? To jest karygodne nabieranie ludzi.

                  Przy takich praktykach Połykowski wysiada.
                  • 1962wolf Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 23:16
                    prywatne osrodki kosztuja circa--280 pln za dobe-zalecany na wstepie
                    minimalny czasokres "leczenia" to 30 dni---------co mniej
                    wiecej odpowiada 30 wszywkom -czyli pi razy oko-----30 lat
                    spokoju

                    to bylo nieco cyniczne-------ale niech tam
                    • e4ska Re: Ostatni numer "Angory" 03.01.09, 00:13
                      I z tego, co nam wiadomo, niektórzy wczasują co roku. Może to i przyjemne jest...
                      Sobie ani tobie jednak takich przyjemności nie życzę. Tfu tfu...
                      • 1962wolf Re: Ostatni numer "Angory" 03.01.09, 09:01
                        troche "histeryzujecie" oboje z Janu , Eska. mnie nikt nie
                        mowil ,ze sam sobie nie dam rady i ze predzej czy poxniej
                        na kolanach wroce na terapie.
                        dali mi jasny i klarowny plan: co robia,
                        jak robia i dlaczego robia tak ,a nie inaczej.
                        dodatkowo jedyne warunki jakie postawili to byly:
                        calkowita abstynencja
                        zakaz wchodzenia w zwiazki i uklady pomiedzy
                        damskomeskomeskomeskie itd etc
                        a paradoksalnie--------teraputow w naszym osrodku jest zalewie
                        dwoje--i za kazdym razem , gdy napotykaja na jakis problem
                        z "pacjentem" odsylaja go do psychologa.....to dosc ucziciwy
                        uklad
                        terapeuta moze zostac wlasciwie kazdy----------nawet byly
                        palacz z transatlantyka
                        styknie co nieco nie pic, troche poczytac, przejsc kilka
                        kursow a'la szkolenie psa przewodnika dla policjanta itd
                        psychologiem to juz nieco trudnij zostac---------przewaznie
                        nalezy to robic pomiedzy 19 ,a 25 rokiem zycia
                        lecz z reguly wtedy wlasnie--------najciekawiej sie popija.
                        na mityngach bylem wielu-------swego czasu autentycznie
                        szukalem tego "zlotego srodka" o jakim czasami wsppominali
                        niektorzy z AA...........ale go nigdzie nie znalazlem i
                        dalem se spokoj.
                        na mojej 6 tygodniowce- bylo kilku gosci co nie stosowali
                        nigdy terapii , natomiast kilka lat z rzedu uczestniczyli w
                        AA- i statystycznie zapili w koncu./taka to paskuda te
                        pijanstwo/
                        byli tez tacy co im zony kazaly, a jeden mial taki pomysl
                        na "przezimowanie".......
                        to poprostu norma---------w jednym maja racje Ci co
                        zachwalaja terapie , AA, hipnozy, kolczykowania i inne takie
                        tai-chi............jak ktos potrzebuje znalexc-to i w spalonym
                        domu znjadzie to co mu potrzebne

                        i tyle
                        hej
                  • tenjaras Re: Ostatni numer "Angory" 03.01.09, 12:28
                    eska, co Ty piszesz? jaką Ty się ekonomią posługujesz?

                    państwo wydało na mnie moje pieniądze, to ja płaciłem to kapslowe i
                    akcyzę, a nie państwo, panstwo z tych pieniędzy, zgodnie z obietnicą
                    organizuje dla mnie warunki leczenia - i odwyknictwo jest najlepiej
                    zorganizowane w tej dziedzinie, żadna inna dziedzina lecznictwa nie
                    ma takich osiągnięć, stąd moje powiedzonko - że lecznictwo odwykowe
                    w naszym kraju jak edukacja, im bardziej państwowe, tym wyższy poziom

                    i bardzo się cieszę, że nie zaczyna eksperymentów z refundacjami za
                    z góry skazane na porażkę działania i mało skuteczne

                    wszystkie pieniądze, jakie wyda na mnie moje państwo, pochodzą ode
                    mnie i mam do tego prawo

                    żyjemy w układzie socjalistycznym, czyli jak to nazywam na swoje
                    potrzeby, jest ktoś uważający się za mądrzejszego ode mnie, kto
                    lepiej wie na co powinienem wydawać swoje pieniądze, dlatego nałożył
                    na mnie podatki i w tym jednym przypadku chylę czoła - ja raczej
                    przeputałbym swoje pieniądze, które w ten sposób się uchowały i z
                    czystym sumieniem pozwoliły mi przejść leczenie - pozwala mi to
                    myśleć, że niektóre podatki mają rację bytu i sens
                    • aaugustw Re: Ostatni numer "Angory" 03.01.09, 13:06
                      tenjaras napisał:
                      > eska, co Ty piszesz? jaką Ty się ekonomią posługujesz?
                      > państwo wydało na mnie moje pieniądze, to ja płaciłem to kapslowe
                      i akcyzę, a nie państwo, panstwo z tych pieniędzy, zgodnie z
                      obietnicą organizuje dla mnie warunki leczenia - i odwyknictwo jest
                      najlepiej
                      ______________________________________________________.
                      No wlasnie i w ten sposob powstaja takze nowe autostrady,
                      ktore z kolei dalej daja zdrowe zyski...!
                      A... ;-))
                  • aaugustw Re: Ostatni numer "Angory" 03.01.09, 12:52
                    e4ska napisała:
                    > Tańsza dla państwa. Bo ile kosztuje np. ośmiotygodniowy odwyk? Ile
                    kosztuje wypłacanie chorobowego przez ubezpieczycieli?
                    > W necie jedna z osób - twierdzi, że mąż przestał pić - za całość
                    2300 zł.
                    > A ile kosztuje prywatny odwyk? Czy aby nie pięć razy tyle co
                    program Połykowskiego?
                    ___________________________________________________.
                    Eska, gdyby wszyscy ci leczacy sie na terapiach alkoholicy
                    przeszli na strone "Połykowskich" zaloze sie ze powstalaby taka
                    biurokracja i administracja do ich obslugi, ze te koszty
                    przewyzszalyby Twoje wyobrazenie... - Wezmy tylko jeden przyklad:
                    taki "Połykowski" jeden z drugim musieliby kazdemu z pacjentow
                    poswiecic kupe czasu, chyba ze mozna zbiorowo hipnotyzowac odwyk
                    picia, wtedy mozna by to robic nawet w knajpach...(!?).
                    A... ;-))

                    • e4ska Re: Ostatni numer "Angory" 03.01.09, 13:12
                      Tutaj biega tylko o to, Auguście, aby wzbogacić ofertę leczniczą. W ramach tej
                      samej struktury - prawda, że zbiurokratyzowanej do imentu?

                      Też mi się wydaje, że jeśli tylko jeden człowiek trudni się hipnozą, to jest
                      niedobrze. Gdyby jednak podszkolić co poniektórych - obdarzonych jakąś tam siłą
                      energetyczną? W końcu nawet policja zwraca się do jasnowidzów i to niekiedy z
                      dobrym skutkiem.

                      Czy po taniej hipnozie ktoś nie mógłby chodzić sobie na mityngi? Mógłby - tego
                      nie wiem... to już sprawa fachowców:)

                      Mityngi nie kosztują tyle co terapia... chyba w ogóle nie kosztują? I na tym
                      państwo nic nie traci. A socjal obecny to machina kosztowna i słabo wydajna.
                      Które państwo to wytrzyma? Jak długo wytrzyma?

                      Jedno wielkie marnotrawstwo.
                      • aaugustw Re: Ostatni numer "Angory" 03.01.09, 13:26
                        e4ska napisała:
                        > Tutaj biega tylko o to, Auguście, aby wzbogacić ofertę leczniczą.
                        W ramach tej samej struktury - prawda, że zbiurokratyzowanej do
                        imentu?
                        ______________________________________________________.
                        Tak... - Struktura ta jest zbiurokratyzowana do imentu,
                        jak i wszystko inne na tym swiecie. To ma ten plus, ze
                        bezrobocie nie jest az tak katastrofalne...! ;-))
                        A co do tej oferty leczniczej to nie rozumiem co chcialas tu
                        przekazac, przeciez zyjemy w demokracji i wolnosci, kazdy z nas moze
                        zlapac jakis patyk do reki i wymachiwac nim nad pijanym... - Dlatego
                        mysle (i na pewno mam racje), ze ten stosunek tych wszystkich
                        "lekarzy" i innych "guru" jest taki, jaki jest na tym swiecie. To
                        znaczy, ze zdecydowana wiekszosc uzdrawiajacych alkoholikow na dzien
                        dzisiejszy to terapeuci i Wspolnota AA, reszta to to "gowienko
                        czepiajace sie okretu"
                        A...
          • tenjaras Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 15:52
            parę dni temu wypełniałem ankietę, którą przysłali mi z mojego
            ośrodka odwykowego

            na podstawie takich ankiet powstają statystyki, którymi się kieruję

            sam jestem również na tyle aktywnie zaangażowany, żeby móc twierdzić
            to czy tamto, ale rozumiem, że nie jestem autorytetem - na pewno
            jestem obserwatorem, żywo zainteresowanym jak najlepszym podejściem
            do sprawy
          • ela_102 A moje największe emocje 02.01.09, 16:52
            od lat kilku budzi osoba, która wraca do "mojej" grupy AA -
            wygladąjąca jak zbity pies, z głową nisko spuszczoną, ze wstydem
            potwornym, z płaczem na ustach i rozpaczą w oczach porównywalną z
            oczami zwierząt złapanych we "wnyki", po kolejnym ciągu, lub tuż
            przed i mówi, że znowu uwierzyła w jakiś bzdet pozwalający się
            wypiąć na AA. Pytam się wtedy siebie - Co ja robię źle", że On(ona)
            tutaj nie zostaje i nie korzysta z tego co mi tak pomoglo?"

            ja tego doświadczam...Ty nie...
            ja cierpię z tego powodu...Ty nie...
            ale też potem przezywam coś, czego Ty nie przeżywasz...
            Ogromna radośc jak ktoś załapie i zostaje...
            jego wygląd się zmienia na stałe, to człowiek szczęśliwy :-)
          • tenjaras jeszcze jedno e4ska 02.01.09, 17:14
            z Twojego wpisu widać, że nie rozumiesz rytmu pijackiego życia -
            jest zima, noclegownie rządzą się pewnymi prawami
        • jerzy30 takich "hipnotyzerow" leczacych 02.01.09, 15:58
          rozmaite uzaleznienia jest bez liku.
          Pies ich tracal jak "lecza" alkoholizm, narkomanie - g..no to daje lecz
          przynajmniej nie szkodzi [uczy jedynie ze jest to nieskuteczne i ze trza siegnac
          po pomoc lekarzy co ca na garnuszku panstwa lub dsorzystac z pomocy AA, badz
          samemu wychodzic z uzaleznienia [tacy tez sa - bo rozny jest STOPIEN
          uzaleznienia]. Gorzej jak tacy oszusci-hipnotysci biora sie za leczenie
          nowotworow, bialaczki innych groznych chorob.
          Zostawic trza tego "lekarza" z Agory na boku - niech leczy frajerow co dla niego
          sa w stanie kase wydac. Skutecznosc ma mniej niz zerowa. Byla w Warszawie taka
          pani co sie zwala Szulc [chemik z wyksztalcenia] - tez leczyla hipnoza - juz nie
          leczy.
          Gdyby hipnoza leczyla tak proste i nieskomplikowane choroby jak alkoholizm to
          juz dawno nie byloby lekarzy, szpitali, lekow, sal operacyjnych. Jeden zabieg
          hipnotyczny i rak zanika, dwa zabiegi - odrasta noga, trzy zabiegi - martwy z
          wypadku budzi sie i wstaje z lozka.
          • loxodont Re: takich "hipnotyzerow" leczacych 03.01.09, 09:30
            jerzy30 napisał:

            > Gdyby hipnoza leczyla tak proste i nieskomplikowane choroby jak alkoholizm to
            > juz dawno nie byloby lekarzy, szpitali, lekow, sal operacyjnych. Jeden zabieg
            > hipnotyczny i rak zanika, dwa zabiegi - odrasta noga, trzy zabiegi - martwy z
            > wypadku budzi sie i wstaje z lozka.

            To prawda. Ale można też spojrzeć z drugiej strony: gdyby terapia leczyła
            alkoholizm, to już dawno nie byłoby hipnotyzerów, zielarzy, różdżkarzy itd.
            Każdy poszedłby sobie na państwową terapię i miałby spokój. Po co miałby
            przepłacać za jakieś niekonwencjonalne leczenie?
            • tenjaras Re: takich "hipnotyzerow" leczacych 03.01.09, 12:34
              > Po co miałby
              > przepłacać za jakieś niekonwencjonalne leczenie?

              stwarzanie pozorów to jedno z największych osiągnięć pijącego
              alkoholika, znam całe rzesze alkoholików, którzy woleli zostać
              chorymi psychicznie, ale pozostać pijącymi, szpitale psychiatryczne,
              depresje, psychotropy i alkohol
              • dziwny_gosc Re: takich "hipnotyzerow" leczacych 03.01.09, 13:05
                Czyli do hipnotyzerów trafiają ściemniacze dla stworzenia pozorów a do
                terapeutów ludzie ze szczerą motywacją do leczenia?
                • aaugustw Re: takich "hipnotyzerow" leczacych 03.01.09, 13:10
                  dziwny_gosc napisał:
                  > Czyli do hipnotyzerów trafiają ściemniacze dla stworzenia pozorów
                  a do terapeutów ludzie ze szczerą motywacją do leczenia?
                  _______________________________________________________.
                  Cos w tym rodzaju (mysle ja)... - To musza byc ludzie
                  szukajacy albo "drogi na skroty", albo chcieliby to chorobsko
                  zalatwic w "bialych rekawiczkach"...(szybko i bez bolu...!?).
                  A... ;-))
                • tenjaras Re: takich "hipnotyzerow" leczacych 03.01.09, 13:32
                  dziwny gościu, jeśli masz rzeczywistą wolę poznania mechanizmów
                  choroby alkoholowej, to rób to

                  jeżeli masz zamiar się sobie ze mną przekomarzać, to Ci odpowiem

                  szczera chęć leczenia nie stawia warunków, szczera chęć leczenia
                  alkoholizmu wynika z braku jakiegokolwiek innego rozwiązania

                  naturalnym zachowaniem ludzkim jest zwlekanie, u alkoholików, czyli
                  ludzi, którzy nie mają umiaru - nie tylko w piciu - zwlekanie
                  przyjmuje wiele, nawet dziwacznych form, ale dla niego samego
                  uzasadnionych

                  ja stanąłem przed takim brakiem alternatywy i wylądowałem na
                  terapii, wspierałem sie również mądrością doświadczonych w
                  wychodzeniu z nałogu ludzi i jestem trzeźwy

                  większość ludzi, których spotkałem korzysta z mojego doświadczenia i
                  wykorzystuje je na swoje potrzeby

                  czasem koloryzuję swoje opowieści, ale nigdy nie gdybam i nie
                  teoretyzuję, pozostaję realistą, a nie bajkopisarzem

                  wolność jaką uzyskałem realizuję stojąc twardo po stronie prawdy na
                  temat tej choroby
            • ela_102 Re: takich "hipnotyzerow" leczacych 03.01.09, 12:37
              loxodont:

              Każdy poszedłby sobie na państwową terapię i miałby spokój. Po co
              miałby przepłacać za jakieś niekonwencjonalne leczenie?

              rzecz w tym tylko, że aby alkoholik zechciał się leczyć, to
              działania porównywalne ze wspinaczką wysokogórską wielu osób, na
              rzecz zaledwie jednego "chorego" i w dodatku mało skuteczne.
              Cały pic polega na tym, aby On sam zachcial coś z tym robić.
              Nie ma więc czegoś takiego jak "każdy poszedłby sobie na państwową
              terapię" bo najczęściej obywa się to dopiero w obliczu śmierci.
              to raz.
              Po drugie, czego się nie zrobi dla chcącej uleczenia alkoholika (bez
              jego zainteresowania) rodziny? jakby dla świętego spokoju?
              skorzysta z każdego półsrodka, mało abosrbujacego chorego, aby tylko
              po powrocie do domu bylo papu i ciepłe łóżko - bo alkohol zdobędzie
              sobie przecież sam ;-)
              • dziwny_gosc Re: takich "hipnotyzerow" leczacych 03.01.09, 13:01
                A mało to takich, co dla zamydlenia oczu rodzinie chodzą na terapię? Nawet
                lepiej na tym wychodzą niż na hipnozie, bo to co wydaliby u hipnotyzera mogą
                zostawić w monopolowym. Jeśli mimo to, osoby pozorujące leczenie częściej
                trafiają do hipnotyzerów, to świadczy tylko, że hipnotyzerzy mają o wiele
                trudniejsze zadanie.
                • tenjaras Re: takich "hipnotyzerow" leczacych 03.01.09, 13:35
                  albo bardziej lub mniej świadomie uczestniczą w procederze
                  pozoranctwa leczenia
                • ela_102 Re: takich "hipnotyzerow" leczacych 03.01.09, 13:38
                  Alkoholik to mistrz samozakłamania.
                  Skąd to wiem?
                  sama jestem alkoholiczka.
                  Mało rzeczy jak nie NIC, alkoholik robi w sposób przemyślany.
                  Bardziej reaguje na to co go spotyka, niż reżyseruje to co go
                  spotkać ma, myśląc zawsze w ten sposób "jakoś to będzie", byle bylo
                  co wypić. Niedopuszcza abystnecji, nawet jeśli dla rodziny chodzi na
                  tearpię czy wszywa sobie Esperal. jest w niewoli siebie samego.
                  Daltego jest o stokroć wazniejszr co zrobi rodzina, przyjaciele i
                  bliscy, niż sam alkoholik.
                  Skoro oszukuje? to znaczy, że rodzina nadal się nabiera na jego
                  manipulacje. proste jak drut! i pomaga mu nadal tkwić w chorobie.
      • aaugustw [...] 02.01.09, 16:02
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • jerzy30 apropo tego hipnotyzera 02.01.09, 16:10
          jest to wybitny psycholog rosyjski z Akademii Medycznej w Moskwie - wydalony z
          Rosji za swoje genialne metody.
          Aktualnie dziala w Polsce.
          Leczy ta metoda pod warunkiem - "Zabieg jest skuteczny, jeśli nastąpi
          zablokowanie psychicznego przymusu wypicia alkoholu lub zapalenia papierosa
          drzemiącego w nieświadomości" - to cytat z jego dziela.
          Jesli nastapi.
          Aagusie - ci szarlatani przynajmniej nie sa smiertelni - lecza alkoholizm,
          wyciagaja kase. Gorzej jak nie maja uprawnien - ci :lekarze" lub dyplomy z Moskwy.
          • tenjaras Re: apropo tego hipnotyzera 02.01.09, 16:42
            zapewne ukończył przynajmniej jedną Akademię 1-Maja na dwóch
            kończynach i dlatego zajął się tą tematyką ;-)
            • jerzy30 na "dwu konczynach" 02.01.09, 17:01
              to oni rzadko nieslychanie koncza - raczej na czterech lub nawet "na płask" z
              ryjem w kotlecie schabowym panierowanym. hej
              • e4ska Re: na "dwu konczynach" 02.01.09, 17:09
                Jesteś wulgarny, Jerzy.

                Kto kończy z ryjem w kotlecie? Hipnotyzerzy? Cóż, i oni sa śmiertelni...

                Tyle masz do powiedzenia: oszust. Bo ty znasz środowisko... Oczywiście, że
                jesteś zainteresowany środowiskiem - twoje środowisko boi się konkurencji.

                A czy to aby nie plotka o "wydaleniu" z Moskwy? Czy Połykowski jest dysydentem?
                Czemu go na Sybir nie zesłali, tylko do Warszawy? Czy aby nie jest to samo
                podłoże w takim stawianiu sprawy, jak w szykanowaniu rosyjskich okulistów i
                innych lekarzy specjalizacji - bo zaniżali stawki polskim medykom?

                Może lepiej policz uczciwie, solidnie: ilu twoich kolegów po terapii i mityngach
                skończyło z ryjem w kotlecie? I żeby to był kotlet... heh;-)

                A dopiero potem pogadamy o oszustach:)
                • jerzy30 powtarza - to jest oszust 02.01.09, 20:25
                  dziala w najgorszym osrodku w Warszawie. Osrodku znanym z nieskutecznosci.
                  Przed takimi oszustami trzeba przestrzegac - bo lepsze i bardziej skuteczne jest
                  leczenie samodzielne, w grupach czy u specjalistow. Oni przynajmniej nie
                  sprzedaja zludzen i iluzji.
                  A ze ten oszust zostal wydalony z Rosji [zakaz praktyk medycznych] to mozna
                  poczytac w necie.
                  I wulgarny nie jestem - ja raczej nie znosze oszustow o hochsztaplerow.
                  I nie o konkurencje tu chodzi bo to zadna konkurencja.
                  I nie mieszaj w to okulistow bo ja o okulistach nic nie pisalem - stosujesz
                  zwykla bezczelna manipulacje faktami.
                  • e4ska Re: powtarza - to jest oszust 02.01.09, 23:24
                    Ja podejrzewam, nie manipuluję - pewności nie mam. Zastanawiam się po prostu,
                    dlaczego niektóre sprytne terapeuty prowadzą taką akcyjkę maleńką (odpryski
                    tejże akcji mieliśmy też na FU) - walczą nieuczciwie z konkurencją, nazywając
                    konkurencyjne metody oszustwem. Żeby wykosić konkurencję można wypisywać
                    dosłownie wszystko. Majac takie zaplecze... heh...

                    Skąd wiesz, Jerzy, jaką facet ma skuteczność? Skoro przychodzą do niego ludzie i
                    tyle płacą, to chyba ktoś od kogoś coś usłyszał...

                    Dla mnie oszustwem jest np. wywalanie pacjenta z płatnego ośrodka - bo zapił -
                    nie oddając mu kasy za niewykorzystany pobyt... Cóż - desperat podpisze każdą
                    umowę. Też była tu taka sprawa - na FU. Poszło o 6 tys. zł.

                    No i jeszcze jedno - w artykule podaje się stopień naukowy, wykształcenie - ani
                    słowa o zakazie wykonywania zawodu. Gdzie są takie informacje?

                    Osobiście hipnozą leczyć się nie zamierzam - mnie lekko idzie kolejny rok
                    niepicia... a oszuści z państwowego ośrodka na Pomorskiej kłamali, że bez
                    terapii zapiję się na śmierć i miało to nastąpić w tempie natychmiastowym.

                    I po co to kłamać??? w dodatku za państwową kasę.
                    • janulodz Re: powtarza - to jest oszust 02.01.09, 23:37
                      A nie korci cie eska isc do nich i pogadac. miałem kiedys taka mysl. żeby pójśc
                      na inowrocławska i zapisać sie na wizyte dom tego samego lekarza, który mni\e
                      wtedy naprostował i jednocześnie pogadac z pierwszym spotkanym przeze mnie w
                      osrodku terapeuta, ktory mnie przyjmował, ale rozsmieszyło mnie jak wszedłem do
                      sekretariatu zapytac , czy moge sie zapisać na wizytę do lekarza, pani
                      rejestratorka spojrzała na mnie i powiedziała:
                      _ Proszę pana, ale czy pan wie ze tu to jest przychodnia dla uzależnionych i nie
                      wiem po co pan chciał się zapisać.
                      okaza;ło sie też, ze cały skład terapeutów i lekarzy został podobno przeniesiony
                      już dawno na Pomorska. To ty może na tego samego, co ja trafiłaś Eska , tylko
                      poźniej.
                      Nosze się jednak z zamiarem pójścia na mityng do tej samej grupy z ktora
                      zaczałem swój pierwszy. może pójdziesz ze mna?
                      "Wytrzeźwiałem, żeby żyć", a nie - "żyję dla trzeźwienia"
                      • e4ska Re: powtarza - to jest oszust 03.01.09, 00:12
                        Wiesz - to nie ma sensu. Terapeuci mają ciężką niewdzięczna pracę - mimo
                        wszystko... i ja miałabym kogo dołować??? Osobiście nic z tego bym nie miała,
                        żadnej satysfakcji, a takich betonów nie przekonałabym. Zresztą - do czego ich
                        przekonywać? Żeby mówili prawdę pacjentom - można wytrzeźwieć samodzielnie...
                        Wątpię, aby ich stać było na taką szczerość, gdyż prawdopodobnie starają się
                        bardzo zmotywować pacjenta do terapii.

                        Tutaj trzeba szukać wsparcia dla pijaków, których terapia dobija i wpędza w
                        picie oraz w depresję, w strukturach społecznych, państwowych... starać się o
                        różnorodność propozycji. Nigdy taka inicjatywa od terapeutów nie wyjdzie, to
                        oczywiste.

                        A na mityng... żeby kto z naszych klientów nas rozpoznał? No no no...
                        Poza tym - źle bym się czuła na przeszpiegach... Nabijałabym się w duchu... a
                        tam przecie mogą być bardzo porządni ludzie.
                        :)
                      • yuraathor Re: powtarza - to jest oszust 03.01.09, 09:50
                        ooooooooooooooo!!!!!!!!
                        Janu kusi pójść do AA

                        ziarno zasiane sześć lat temu, kiełkować zaczęło????
                        • 1962wolf Re: powtarza - to jest oszust 03.01.09, 10:45
                          a ja sobie niekiedy mysle:
                          czy osoba korzystajaca z AA? z terapii jest w czyms
                          lepsza, lub w czyms gorsza?
                          poki nie pije, poki kazde z nas dba o swoje zycie, o swoje
                          rodziny, prace zawodowa itd etc-wszystko jest git
                          no normalka moim zdaniem.
                          bo wiecie?............czasami mam wrazenie, ze osoby z
                          AA/nie wszystkie oczywiwscie/-maja alergie na samodzielnosc.
                          gdy slysza , ze ktos idzie wlasna droga-------zachowuja sie
                          jak sfrustrowani czlonkowie klubu..........ze niby oni robia
                          to samo w grupie, a tu jakis palant smie twierdzic, ze
                          robi tez to samo ,ale samodzielnie.
                          i jest jeszcze jedna sprawa , ktora mnie najbardziej
                          zniechecila do roznych osob/bez wzgledy czy to alkoholik, czy
                          normalny/------gdy ktos w rozmowie w kontaktach ze mna----daje
                          mi do zrozumienia, ze tylko dzialania na rzecz innych ludzi sa
                          miernikiem pelnego czlowieczenstwa.............od razu budzi
                          sie u mnie podejrzenie , ze to zwykly fanatyzm.
                          ja ludzi okreslam nie podlug tego co robia dla innych, tylko
                          podlug tego co robia dla mnie.
                          i po tym ich sobie klasyfikuje.
                          bo tylko moj prywatny -subiektywny-kontakt z nimi pozwala mi
                          ocenic czy ich lubie, czy nie.

                          ps- poznalem kilka osob , ktore sa zaangazowane w vardzo
                          chwalebne dzialania na rzecz innych--------ale w kontaktach
                          prywatnych, osobistych ,ze dla mnie osobami odstreczajacymi,
                          lub poprostu nudnymi------bo nie mam z nimi ani wspolnego
                          jezyka, ani wspolnej wrazliwosci, ani odrobiny zainteresowan
                          wspolnych.
                          wiec o czym mialbym z nimi pogadac?

                          o dupie maryni?.............do tego tez trzeba miec
                          kwalifikacje, ktore mnie usatysfakcjunuja.

                          • tenjaras Re: powtarza - to jest oszust 03.01.09, 12:43
                            > ja ludzi okreslam nie podlug tego co robia dla innych, tylko
                            > podlug tego co robia dla mnie.

                            no właśnie, nie zauważasz, że robiąc cokolwiek dla Ciebie, robią to
                            dla innego człowieka

                            nie rozumiesz ich i nie masz wspólnego języka, bo wciąz siedzisz po
                            stronie biorącego, to skąd masz wiedzieć co to jest dawanie?


                            i mylisz jeszcze uczucia

                            > gdy slysza , ze ktos idzie wlasna droga-------zachowuja sie
                            > jak sfrustrowani czlonkowie klubu..........ze niby oni robia
                            > to samo w grupie, a tu jakis palant smie twierdzic, ze
                            > robi tez to samo ,ale samodzielnie

                            to na pewno nie jest frustracja
                          • aaugustw Re: powtarza - to jest oszust 03.01.09, 13:03
                            1962wolf napisał:
                            > a ja sobie niekiedy mysle:
                            > czy osoba korzystajaca z AA? z terapii jest w czyms
                            > lepsza, lub w czyms gorsza?
                            ______________________________________________.
                            Nie jest ani lepsza, ani gorsza... - Jest zato
                            rozwinieta duchowo, a czy to jest lepsze lub gorsze
                            sam sobie odpowiedz...!
                            A... ;-))
                    • jerzy30 e4ska - oszust to oszus i trza to nazywac po mieni 03.01.09, 14:57
                      imieniu Ty z takich metod nie skorzystalas i nie zamierzasz korzystac. Czyli
                      wiesz ze to jest blaga nic nie warta. Tak samo oszustem tzra nazwac tych Twoich
                      niedoszlych terapeutow [ci to sa oszusci podwojni] ktorzy twierdzili ze bez
                      terapii to sie zapijesz na smierc. To jest nie tylko oszust ale terapeuta
                      "zero". O takich oszustach tzreba pisac bezustannie - by sie ludzie co chca
                      przestac chlac na nich sie nie nadziewali, nie tracili zdrowia, kasy i czasu.
                      Uczciwy terapeuta takich rzeczy nie mowi [sie nie bedziesz leczyc - zapijesz na
                      smierc].
                      W artykule nie ma slowa o zakazie wykonywania zawodu - to artykul sponsorowany -
                      sponsorowany by nagonic sobie nowych pacjentow. Zreszta "terapia" przez hipnoze
                      zajmuja sie nie tylko lekarze z Rosji - nasi rodzimi [znani i uznani] tez glosza
                      takie teorie.
                      Ludzie placa - bo udreka chlania jest dka nich taka koszmarna ze gotowi sa dac
                      ostatni grosz - na tym zeruja rozmaici uzdrowiciele, znachorzy, szarlatani.
                      • 1962wolf Re: Elka-pomysl czasem nim cos napiszesz. 03.01.09, 15:06
                        Elka----------nie wypisuj takich dziwactw :
                        "Mało rzeczy jak nie NIC, alkoholik robi w sposób przemyślany."

                        alkoholik czynny-------wiekszosc rzeczy robi w sposob bardzo
                        przemyslany. nawet jak juz lezy w barlogu i kombinuje skad
                        wytrzasnac kilka zeta na dykte.
                        potrafi tak zakrecic otoczeniem ,ze Sokrates by sie pogubil.
                        alkoholik to nie zaden dupek i gupek..........to ktos , komu
                        mozg poracuje na 150% -------tyle ze w zlym kierunku.

                        powinnas wiedziec co to takiego "slynna" racjonalizacja
                        alkoholika
                        a jego iluzje, myslenie zyczeniowe itp---to wyraz wysoce
                        wyspecjalizowanego przemyslenia .

                        inaczej leczenie alkoholikow byloby proste jak drut




                        • ela_102 Re: Elka-pomysl czasem nim cos napiszesz. 03.01.09, 15:23
                          Dla mnie "organizowanie alkoholu" jestes własnie tym NICZYM.
                          Piszę o tym, że nie ma kontaktu z żadną inna dziedziną życia jeśli
                          nie zaspokoi tej pierwszej lub jedynej - z czasem napewno JEDYNEJ!

                          co poza tym robi w sposob przemyslany?
                          Zakłada rodzinę?
                          wybiera studia?
                          wychowuje dzieci?
                          zakłada firmę?
                          jest odpowiedzialny w pracy?

                          cała reszta życia - to przypadek, nie przemyślne działania.
                          choć niewielu to rozumie :-) bo czasami ten "przypadek" jest całkiem
                          niezły, lecz częsciej do kitu - zwłaszcza jak ony alkoholik miał też
                          starszych alkoholików;-)
                          • ela_102 p.s 03.01.09, 15:28
                            a nawet ten alkohol gdy załatwia, to nie wie, jakie czyni sobie kuku.
                            o jakiej przemyslności ty mówisz?
                            na odcięciu mózgu od jego pnia?
                            upśledza sobie spostrzeganie rzeczywistości, nie po to aby
                            przemyśliwać, ale po to aby pić bez większego poczucia winy.
                            tak jak "siusiać" czy "kupciać"
                            • 1962wolf Re: p.s return 03.01.09, 15:35
                              ok Elka-niech Ci bedzie.
                              ostatecznie mnie to nie przeszkadza. co napisalas
                              Ty wartosciujesz "przemyslenia" wedlug swoich kryteriow
                              ja wedlug zasady-mozg pracuje-znaczy myslisz
                              i tyle
                              bez urazy Ela...........tym razem siem nie czepiam.

                              wwyniku moich przemyslen....zniszczylem sobie sporo w zyciu
                              faktycznie
                              ale w wyniku tego samego pijackiego przemyslunku-----doszedlem
                              do wniosku- ze juz wiecej nie mam sily ,, na chlanie
                              /oczywiscie kilka rzeczy mi w tym pomoglo z zewnatrz mozgu/
                              trzym sie

                              • ela_102 Re: p.s return 03.01.09, 15:52
                                Wilk:

                                mozg pracuje-znaczy myslisz i tyle

                                kwestia "jak myślisz"? i po co akurat tak?
                                To jest cała istota leczenie uzleznień (...)
                                sukces się osiaga wtedy, jeśli, uda się unaocznić choremu, że to
                                właśnie jego sposób myślenia wepchnął go w chorobę i pomógl w niej
                                tkwić, jak i przekona, że tylko poprzez zmianę "owego" może się z
                                niej uwolnić na STAŁE.
                                • 1962wolf Re: p.s return 2 03.01.09, 16:58
                                  no przeciez pisalem Ela-ze mysli kazdy- ino w roznych
                                  kierunkach te mysli biegna.
                                  ja wierze w to ,ze mozna wskazac choremu, ktory sie calkiem
                                  pogubil-----ze zmiana myslenia moze mu pomoc.
                                  ale kierunek-kazdy musi sobie wybrac sam
                                  inaczej bedzie sie krecil w kolko...........lub, gdy
                                  zabraknie mu podpowiadacza........wroci do starego

                                  istnieje co prawda teoria, ze alkoholik, ktory trafia na
                                  mityng, na terapie- jest juz tak pusty w srodku--ze lyknie
                                  wszystko, bo niczego wlasnego juz nie posiada-innymi slowy,
                                  gdyby posiadal ,nigdy my sie alkoholkiem nie stal.
                                  itd etc
                                  ale inne teorie mowia.........ze czlowiek jest istota
                                  ambiwaletna, inteligentna, potrafi podejmowac ryzykowne dzialania
                                  dosc dlugo. czasami musi sie sam poparzyc mocno-inaczej
                                  niczego na wiare nie przyjmie.
                                  pewnia kazda z tych teorii jest prawdziwa-sztuka cala polega
                                  na tym-by dopasowac odpowiednia teorie do odpowiedniego
                                  czlowieka.
                                  • ela_102 Re: p.s return 2 03.01.09, 17:19
                                    Wilk:
                                    -by dopasowac odpowiednia teorie do odpowiedniego
                                    czlowieka.

                                    by dopasowac odpowiednie teorie do siebie i być ich pewnym :-)
                                    zostaw innych ludzi ;-)
                      • e4ska Re: e4ska - oszust to oszus i trza to nazywac po 03.01.09, 17:20
                        Fajnie, Jerzy, że powyższe słowa napisałeś.

                        Coś w tym jest. Też się zastanawiałam, skąd takie podejście do osoby dość
                        entuzjastycznej, uśmiechniętej i pełnej pozytywnych przekonań. Może postawa
                        lekarki i terapeuty wynikała z faktu, że raczej niewiele osób z góry oznajmia,
                        że jest alkoholikiem, ale nie wyraża z tego powodu desperacji... osoba nie czuje
                        się pokrzywdzona, wprost przeciwnie. Taki entuzjasta wygląda, jakby prochy brał
                        czy co?
                        - Jakieś problemy?
                        - Żadnych problemów, czuję się świetnie, cudownie - nie piję. Co macie mi do
                        zaproponowania?

                        I z tym był kłopot. Zawsze utrzymywałam i dalej przy tym poprzestaję, że dla
                        takich klientów nie ma żadnej oferty. A wystarczyłoby trochę o skutkach
                        zdrowotnych, głównie fizycznych, i o ewentualnych przyczynach powrotu do
                        alkoholizmu - jak to się dzieje, że ludzie zapijają. Jak wyjść z ciągu. Na czym
                        polega detoksyzacja. Prawne aspekty - jeśli komu potrzeba...

                        Dobry lekarski i prawniczy wykład. Koniec.

                        A tu wszystkich do jednego worka. I takich, którym terapeuta potrzebny przez
                        całe lata, i takich, którym w ogóle jest on zbędny.

                        Na jedno kopyto. Eh...;-)

                        Pozdrawiam serdecznie i spadam z FU... na czas sobie właściwy:)
                        • tenjaras Re: e4ska - oszust to oszus i trza to nazywac po 03.01.09, 17:47
                          no i wyrosła nam indywidualistka
                        • jerzy30 tia - taki pacjent - pozytywnie do zycia nastawion 03.01.09, 21:40
                          nastawiony, entuzjastyczny i usmiechniety to sterdniorozgarnietego terapeuty
                          orzech trudny do rozbryzienia. Co tu go leczyc, jak on jest taki pogodny, jak
                          gorzala niewiele kuku mu zrobila [z wygladu - wewnatrz moze byc spustoszenie].
                          Ale to wewnatrz to dpiero widac po pewnych czasie tarapii i musi byc to dobry
                          terapeuta.
                          Ze mna tez terapeuci mieli problem - podobnie jak u ciebie, nie pokrzywdzony,
                          bez znaku desperacji, usmiechniety, dobrze ubrany - a mowi ze alkoholik jest i
                          ze chce z tym przestac. Cholera - "co on chce" ? Trza go usadzic, postraszyc ze
                          sam sobie nie da rady. Inaczej "pacjent" sie wymknie i kasa bedzie stracona. A
                          to taki dobry pacjent - pogadac mozna, porozmawiac spokojnie, nie smierdzi i nie
                          jest brudny. Dobry pacjent.
                          Jak go zatrzymac - ano postraszyc lub.... dac zachete. Mnie zachecono w ten
                          sposob ze mi terapeutka powiedziala ze po pieciu !!!!!!!!!! latach dzieki jej
                          pomocy bede mogl pic kontrolowanie. To mnie ujelo i sie na terapie zalapalem. Po
                          trzech latach ta ewentualnosc picia kontrolowanego byla mi juz niepotrzebna.
                          Dlatego terapia tak jest trudna i zadne hipnozy nic tu nie dadza, tak jak
                          niewiele daje samo chodzenie do AA.
                          Dlatego tzra doceniac tych co sami wyszli z nalogu picia - bez AA bez terapeutow
                          - powinni swoja wiedze i swoja droge pokazywac innym.
                          Bo co to jest samodzielne wyjscie z uzaleznienia - to samo co wyjscie z
                          uzaleznienia w grupie AA. Przeciez AA NIE leczy - w AA laczymy sie SAMI. Tylko
                          jest to trudniejsze [ta samodzielnosc] bo AA to wiele drog i wiele drogowskazow
                          skupionych w jednym miejscu. taka osoba samodzielna sama sobie wyrobuje te droge.
                          I na koniec Przeciez tworcy AA tez na poczatku byli samodzielni - byly to tylko
                          dwie osoby.
                          • 1962wolf Re: tia - taki pacjent - pozytywnie do zycia nast 03.01.09, 22:06
                            "I na koniec Przeciez tworcy AA tez na poczatku byli samodzielni -
                            byly to tylko
                            dwie osoby. ............"
                            z czego jeden niezbyt trzexwy .........nie pisze tego by
                            wykpic
                            bo nic smiesznego w tym nie ma.
                            o tym wlasnie mowi cala "doktryna" AA-wszystko czego
                            czlowiek potrzebuje w "walce" / "poddaniu sie" z nalogiem------
                            ma w sobie.
                            a pomoc innych alko-----jest mile widziana, ale nie jest
                            niezbedna
                            niezbedny jest sam dla siebie alkoholik..........i czy mu na
                            samym sobie zalezy
                            reszta ,z tego co sie wypisuje na ten temat.to szmanstwo,
                            zerowanie na innych by zaspokoic wlasne potrzeby "rzadu dusz"
                            i inne takie fanatyzmy.

                            jak to bystrze chciala mnie "przylapac " Ela------ja
                            dopasowalem juz wlasciwa teorie do samego siebie.....i nie
                            probuje jej dopasowywac do innych.ale nie zycze tez sobie by
                            do mnie dopasowywano swoje

                            • jerzy30 ci pierwsi dwaj to byli 03.01.09, 22:40
                              w cztery de pijani, pijani beznadziejnie. Spotkali sie i sobie wzajemnie
                              pomogli, pomogli samodzielnie, sami sobie pomogi - a przy okazji stworzyli ruch
                              AA - ale czy o tym mysleli jak sie we dwojke spotkali - oni na poczatku sami
                              chcieli przestac chlac - stworzenie AA to ich produkt "uboczny" - tak im wyszlo.
                              Do tych dwu podczepiali sie kolejni beznadziejnie pijani.
                              • tenjaras Re: ci pierwsi dwaj to byli 04.01.09, 12:14
                                no nie do końca, Bill już od dłuższego czasu chodził z przekonaniem,
                                że alkoholicy mogą stworzyć własne grupy, w oddzieleniu od
                                ruchu "Grup Oxfordzkich", ale nie samoistnych i niezależnych od tego
                                ruchu, to dopiero się zrodziło w Akron po kilku latach, kiedy
                                alkoholicy mieli dość tego gadania o Bogu ;-)

                                półroczna abstynencja Billa była zagrożona w osamotnieniu, z dala od
                                domu, czuł, że chce sie napić i zamiast wejść do hotelowego baru,
                                zadzwonił do duchownego z listy telefonicznej, który go skontaktował
                                z siostrą dr Boba, a ten zgodził się na spotkanie najwyżej kwadrans,
                                bo co mógł powiedzieć lekarzowi, który wiedział wszystko z ówczesnej
                                wiedzy o alkoholiźmie, jakiś makler...
                            • tenjaras Re: tia - taki pacjent - pozytywnie do zycia nast 04.01.09, 12:16
                              > dwie osoby. ............"
                              > z czego jeden niezbyt trzexwy

                              a jednak zrobił coś konkretnego, że w konsekwencji tego również stał
                              się trwale trzeźwy i zaczął pomagać innym jako wykształcony lekarz i
                              znawca nie tylko teorii ;-)
                            • aaugustw Re: tia - taki pacjent - pozytywnie do zycia nast 05.01.09, 19:50
                              1962wolf napisał:
                              > "I na koniec Przeciez tworcy AA tez na poczatku byli samodzielni -
                              > byly to tylko dwie osoby. ............"
                              > z czego jeden niezbyt trzexwy .........nie pisze tego by wykpic...
                              _____________________________________________.
                              I juz, na samym poczatku kardynalny blad...!
                              (i wcale nie pisze tego by wolfa wykpic...).
                              A...
                              Ps. Wolfie, jezeli nie znasz genezy Wspolnoty AA - milcz prosze...!
    • tenjaras Re: Ostatni numer "Angory" 02.01.09, 15:46
      hipnozę rozumiem jako swego rodzaju trans, stan umysłu, który w
      miarę bezkrytycznie pozwala nam na podejmowanie jakichś tam działań

      na pewno musiałem (i umiem) hipnotyzować samego siebie by w nałogu
      trwać, to się inaczej nazywa samozakłamaniem, wmawiałem sobie, że to
      co mnie otacza, to właśnie to, czego oczekuję i że robię właśnie to,
      co do mnie należy, wierzyłem w to, że świat jest właśnie taki, jakim
      go widziałem

      ale hipnoza i trans nie musi mieć nic wspólnego z zakłamywaniem
      rzeczywistości, słuchając muzyki przeżywam różne stany umysłu,
      słuchając miłych ludzi, robiąc czynnności, które lubię - to wszystko
      ma bardzo wiele wspólnego z tym, co rozumiem jako hipnozę

      nie czytałem tego artykułu, nie znam dr Michała Połykowskiego, może
      później sobie go wygoogluję, ale znam wielu alkoholików, którzy
      poddawali się hipnozie, znam wiele osób, które próbowało tak rzucić
      palenie, niestety nie znam żadnej, która trwale porzuciła swój nałóg
      jedynie dzięki hipnozie

      hipnoza i alkoholizm istnieją od zarania dziejów, ale nie mówi się
      od zarania dziejów o skutecznym rozwiązaniu problemu alkoholowego

      mówi się o tym od niewiele ponad 70lat i pod kątem pewnych,
      rzeczywiście działających odkryć i być może tzw "woli politycznej"
      wspierającej tą metodę, bo przecież leczenie alkoholizmu w ośrodkach
      odwykowych opiera się na doświadczeniu alkoholików, a nie na
      odkryciach naukowców
      • jerzy30 jarasie - ja znam tego :lekarza; i jego metody 02.01.09, 16:00
        niestety to zwyczajny oszust.
        Znam bo znam to srodowisko leczacych alkoholizm.
        • yuraathor a ja powiem... 02.01.09, 16:51
          osobiście nie spotkałem w życiu ani jednego człowieka, który przestał pic w
          wyniku stosowania hipnozy.
          Znam natomiast osobiście kilkudziesięciu ludzi, niepijących dzięki wspólnocie
          AA, spotkałem takich setki, jesli nie tysiące.
          no i ja też probowałem szukać pomocy u bioenergoterapeuty.
          dwa razy byłem po 50 zeta mnie skasował, zioła palił, cos mamrotał podobno w
          sanskrycie i ze mnie złe fluidy wyciągał.
          cos mu słabo poszło bo na trzecie spotkanie nie dotarłem z powodu upicia się.
          od zetknięcia sie z AA minęło siedem trzeźwych sylwestrów.
          chyba jest skuteczne, no dla mnie na pewno
          • tenjaras Re: a ja powiem... 02.01.09, 17:17
            życie weryfikuje wszystko
          • e4ska Re: a ja powiem... 02.01.09, 17:19
            Bioenergoterapeuta to nie hipnotyzer z dyplomem. Jakie miał wykształcenie?

            Yura - ilu znasz samodzielnych? Szukałeś kogoś takiego? bo my się nie gromadzimy
            - jesteśmy ukryci w swojej prywatności.

            O nieskuteczności terapii świadczy jeden twój opis. Pewien facet po ukończeniu
            terapii nie chodził na AA. Wreszcie przyszedł skruszony...

            Otóż: z twojej wypowiedzi na którymś tam wątku wynika, że terapia jest
            nieskuteczna. Więc i terapia, i hipnoza są nieskuteczne.

            Nie chce wyjść inaczej...
            • ela_102 Re: a ja powiem... 02.01.09, 17:23
              Eska :-)

              ja mam kontakt z wieloma osobami probującymi wychodzić samodzielnie.
              naprawdę jest to porównywalne z tymi którzy przy pomocy terapii i AA.
              ale jakoś życia jednych i drugich, to już rzecz której nie da się
              porównać.Kobiety zwłaszcza chcą z tego wyjść tak aby się NIKT nie
              dowiedzial.
              • janulodz Re: a ja powiem... 02.01.09, 17:30
                Ja tam nie narzekam. Na życie

                Cholersa, ale mam dzisiaj posuchę w robocie. Nawt pies z kulawą nogą nie zajrzy.
                :))))
                • ela_102 Re: a ja powiem... 02.01.09, 17:35
                  Janu :-)

                  przez 6 lat nauczyłeś sie WIELU rzeczy, nawet jak radzić sobie z
                  niby trudną sytuacją ;-)
                  Nie wiem jak się czułeś 5,5 roku temu nazat.
                  Ci z którymi mam kontakt - kiepsko :-(((((
            • yuraathor Re: a ja powiem... 02.01.09, 21:06
              Eska:O nieskuteczności terapii świadczy jeden twój opis. Pewien facet po ukończeniu
              terapii nie chodził na AA. Wreszcie przyszedł skruszony...

              to tak jabyś rozgoniła infekcję antybiotykiem, po roku znów zapadła na choróbsko
              i stwierdzila: antybioty są do d... znowu jestem chora.

              a ten facet po skończeniu terapii nic z dalej nie robił to i przyszedł skruszony
              jak znów "zachorował"
              a dzisiaj był na mityngu, który miałem zaszczyt prowadzić.
              kiedys rozmawiałem z pewną rozżaloną-współuzależnioną i powiedziała
              -eee tam, terapia ona na długo nie pomaga
              i to obrazuje chyba sposób myslenia co poniektórych
              • yuraathor Re: a ja powiem... 02.01.09, 21:09
                ja go o wykształcenie,nie pytałem
                ja desperacko poszukiwałem wyjścia z zaklętego kręgu alkoholizmu
                • yuraathor Re: a ja powiem... 02.01.09, 21:24
                  a samodzielnych nie szukałem, bo i po co
                  a człowieka z AA potrafie w tłumie wyłowić, nawet nieznajomego

                  pewnie nie uwierzycie ale był dzis u mnie kolega ze Swinoujścia, człek poważny,
                  siedemnastolatek w AA i opowiedział mi jak podczas zlotu XXX lat AA w Polsce w
                  Krakowie rozmawiał przy jednym stoliku z Anglikiem i Niemcem nie znając ich
                  języków ani oni polskiego, gadali ponad godzinę i każdy każdego rozumiał. on
                  pamięta tą rozmowęi co kto powiedział.
                  a teraz się smiejcie
                  • janulodz Re: a ja powiem... 02.01.09, 22:05
                    Jura, ja tak miałem wypisz wymaluj, 25 lat temu na spotkaniu integracyjnym
                    naszego zrzeszenia przemyslu jedwabniczo- dekoracyjnego. Tylko oprócz Niemców i
                    Angoli byli jeszcze Rosjanie, Francuzi i nawet Brazylijczycy, że o Japończykach
                    nie wspomnę. Ty wiesz jak myśmy się wszyscy dogadywali cudownie ehhhhh :))))))))
                    Telepatia !!!!
                    • 1962wolf Re: a ja powiem... 02.01.09, 22:41
                      zeby uscislic , o psychozie alkoholowej pisywano juz jakies 130
                      lat temu
                      hipnoza leczono opoi , /choc nie znano tego jako chorby- juz
                      predzje jako opetanie/ jakies 200 lat temu- niejaki Mesmer-
                      francuz i niezly trzpiot

                      w wiekach wczesniejszych leczono pijakow nieuzytych potzy
                      pomocy dybow, batow itd etc
                      statystyka jaka byla - tak i jets taka sama
                      czy z terapia, czy bez niej
                      czy z AA, czy wbrew niemu
                      nie ma roznicy
                      'i jak napisal slusznie Eska--------wychodzenie z czynnego
                      opilstwa/ alh9olizmu jak kto woli/ w eikszosc przypadkow
                      odbywa sie w zaciszu domowej prywatnosci------------tak jak
                      wiekszosc najtrudniejszych spraw w zyciu czlowieka
                      reszta tpo pomoce naukowe i inne takie sofizmaty
                      mnie sie nie udalo w zaciszu domowym------dalem jak to mowia
                      dupy
                      wiec poszedlem na terapie--------gdyby jej nie bylo- poszedl
                      bym do diabla
                      w ostatecznosci nawet do AA----------znaczy mam na mysli:
                      anonimowych apaczy

                      a na powaznie--------na tyle na ile doswiadczylem terapii, AA--
                      wiem jedno: jednym pomoze ,drugim zaszkodzi
                      • aaugustw Re: a ja powiem... 03.01.09, 12:46
                        To zdanie, ktore napisal wolf najbardziej mi sie spodobalo...! ;-))
                        A... ;-)))))))
                        __________________________________________________________________
                        1962wolf napisał:
                        > ---wychodzenie z czynnego opilstwa/ alh9olizmu jak kto woli/
                        weikszosc przypadkow odbywa sie w zaciszu domowej prywatnosci---
        • janulodz Re: jarasie - ja znam tego :lekarza; i jego metod 02.01.09, 17:22
          Nie znam osobiście nikogo, kto byłby skutecznie poddany hipnozie, a ponieważ
          jestem praktykiem, nie wierzę w takie sposoby mogące na trwałe spowodować
          wyleczenie. Choć można by się zastanowić, co człowiek może zrobić w transie. Np
          będąc do granic świadomości czymś zaślepionym, gniewem, żalem, bólem,
          wściekłością. To już wiem po sobie, ze czasami mogę zrobić coś nieobliczalnego.
          Potem jednak, gdy ta adrenalina się wyczerpuje stan mija. No chyba, żeby tak
          cały czas, ale to wtedy byłoby zamiana jednego stanu nieświadomości wynikającego
          ze stanu upojenia alkoholem do stanu transu hipnotycznego.
          Można by to wtedy przyrównać do tego co już doświadczyliśmy. Czyli wiecznego
          "bycia na bani" pod wpływem alkoholu.
          Odziaływanie na podświadomość i takie tam też mnie nie przekonuja.
          TO JUŻ MOŻE PRĄDEM.
          Myśle, ze to wszystko to wiara, że ktoś może coś zrobić za nas.
          Jakaś Siła Wyższa.
          Żeby się tylko nie wysilać. Takie cechy społeczeństwa konsumpcyjnego. I na tym
          bazują różni "cudotwórcy"
          Pamiętacie fenomen Kaszpirowskiego.
          Wszyscy przy telewizorach i odin, dwa, tri, czetyrje, piać.....

          naczynajem twista grać :))))



          "Wytrzeźwiałem, żeby żyć", a nie - "żyję dla trzeźwienia"
          • ela_102 Re: jarasie - ja znam tego :lekarza; i jego metod 02.01.09, 17:28
            tia...
            własnie nie tak dawno czytałam, że wypedzono go z kraju, bo się
            okazało, że podczas jego seansów BARDZO wzrastała "śmiertelność"
            obywateli. Sprawdzili to na podstawie czasu jego transmisji i
            interwencji pogotowia. Wierzyć? czy to prawda? czy bojkot?
            w Polsce i Bułgari też długo nie podziałał, ale podziałał;-)
          • tenjaras sprostowanko janu 02.01.09, 18:14
            janulodz napisał:

            > Myśle, ze to wszystko to wiara, że ktoś może coś zrobić za nas.
            > Jakaś Siła Wyższa.
            > Żeby się tylko nie wysilać.

            Siła Wyższa (jak rozumiem wymieniasz czynnik działający, preferowany
            w programie zdrowienia z alkoholizmu w AA, dlatego odpisuję) to nie
            jest ktoś lub coś, co cokolwiek robi za kogokolwiek

            to moc, którą się odzyskuje po upadku i zatraceniu wiary w siebie
            • janulodz Re: sprostowanko janu 03.01.09, 09:14
              A przed upadkiem, gdzie ta moc była, jak ją się po nim odzyskuje?
              Moją siłą byłem ja sam, moje przemyślenia, okoliczności, które sprawiły, ze do
              nich doszedłem, moja fizyczność, która mi doskwierała, mój dyskomfort.
              Uważasz, ze To się mi objawiło za jakąś mocą niebiańską, rządzacą tym
              wszechświatem?, bo Ty w ta Moc wierzysz?. I dalej, - tobie ta moc kazała
              dożywotnio korzystać z AA, głosić jej wielkość i robić za proroka, a mnie kazała
              ci wytykać, jakie głupoty wygadujesz tak?
              • aaugustw Re: sprostowanko janu 03.01.09, 13:00
                janulodz napisał:
                > Moją siłą byłem ja sam
                ____________________________________.
                Do d... z taka sila, jezeli nie dales sobie rady z piciem...!
                A widac to po tym, ze szukasz podpory u slabych...
                Kim ty jestes miernoto jedna...!?
                A...
              • tenjaras Re: sprostowanko janu 03.01.09, 13:14
                odpowiem Ci janu, jak każdemu kto próbuje zrobić wreszcie ten
                pierwszy krok ku trzeźwości, należy Ci się, tak jak kiedyś należało
                się mi

                > A przed upadkiem, gdzie ta moc była, jak ją się po nim odzyskuje?

                była dokładnie w tym samym miejscu, chodzi o odzyskanie takiej
                właśnie wiary, jeżeli wielokrotnie robiłem rzeczy, których nie
                chciałem i nie zamierzałem robić, a robiłem je tym bardziej, im
                bardziej nie chciałem, to i przestałem wierzyć, że jestem dobrym
                człowiekiem, mającym dostęp do tego co dobre, wszystko wokół było
                ruiną, odzyskanie wiary w swoja dobrą stronę natury przyszło mi
                trudno, czasem musieli mnie różni ludzie bardzo przekonywać,
                pokazywać rzeczywistość taką, jaką ona jest naprawdę

                na szczęście, w końcu im uwierzyłem, na początku bardziej na
                zasadzie eksperymentu, dopiero potem świadomego, ukierunkowanego
                działania

                > Uważasz, ze To się mi objawiło za jakąś mocą niebiańską, rządzacą
                > tym wszechświatem?, bo Ty w ta Moc wierzysz?.

                na to odpowiem Ci dwa razy

                porzuć moje myślenie na ten temat, wypracuj sobie swoje własne
                stanowisko i bądź siebie pewien, a na pewno będzie dobrze

                porzuć Twoje myślenie na temat mojego myślenia, daj sobie
                przestrzeni, przyjmij prostą postawę - jeżeli uważasz, że piszę
                głupoty, to uznaj to za głupoty bez poczucia winy, przestań się
                wciąż tłumaczyć, a jeżeli uważasz, że wczymś piszę mądrze, przyjmij
                tą mądrość bez poczucia wstydu i nie tłumacz się, bo tylko
                komplikujesz sobie życie

                > I dalej, - tobie ta moc kazała
                > dożywotnio korzystać z AA

                nie rozumiesz czym jest AA, tylko z tego może wynikać takie
                podejście do sprawy

                AA to zbieranina ludzi, których połączył problem alkoholowy i chęć
                poradzenia sobie z nim, spotkania tych ludzi wynikają z utrzymywania
                własnej trzeźwości i pomaganiu w osiągnięciu jej innym chętnym

                by zrozumieć fenomen AA musisz odrzucić powszechne rozumienie czym
                jest organizacja ludzi - tu ciągle podkreślam, bo właściwie w moim
                rozumieniu oddaje to sens rzeczy "AA nie jest organizacją, ale jest
                świetnie zorganizowane"

                mnie do tych spotkań motywuje wdzięczność, jeżeli tak rozumiesz Siłę
                Wyższą, to niech tak będzie, ja osobiście nie wiem czym odwdzięczyć
                się za uratowane mi życie, bo jak ono wyglądało w nałogu nie muszę
                opisywać żadnemu alkoholikowi, zresztą pamiętam jakie wnioski
                wyciągałeś z moich opisów przeszłości, więc teraz sobie pomyśl
                co "każe" mi uczestniczyć dzisiaj i w przyszłości w takich
                spotkaniach

                ostatnie co chciałbym Ci napisać to to, że dopóki nie zrozumiesz
                czym naprawdę jest AA, a wydawał o tym sądy, będziesz się jedynie
                ośmieszał w oczach ludzi, którzy to wiedzą, a splendor łapał wśród
                ludzi, którzy nie chcą, z sobie wiadomych powodów, poznać AA

                pamiętaj też, że na inne traktowanie zasługuje osoba, która dokonuje
                swój pierwszy krok ku trzeźwości w pierwszych tygodniach, czy
                miesiącach, a inne osoba, która opiera się kilka lat, w dodatku
                przebywając w sprzyjających warunkach
                • jerzy30 jarasie - bym dodal jeszcze co robi AA 03.01.09, 15:04
                  1. odziera ze zludzen ze mozna chlac kontrolowanie.
                  2. Stawia przed delikwentem arcytrudne zadanie "chcesz sie leczyc to sie lecz -
                  my cie nie wyleczymy"
                  3. AA nie leczy, AA nie ma cudownych recept, AA nie ma zastrzykow na niepicie.
                  4. AA mowi "chcesz chlac to chlaj - twoja sprawa".
                  5. AA to taka przychodnia gdzie w poczekalni spotykaja sie ludzie "oczekujacy w
                  kolejce na lekarza" i wymieniajacy miedzy soba spostrzezenia i poglady jak sie
                  lecza, jak jest im trudno, jak gorzala niszczy ich zycie. A lekarza nie ma.
                  By zalapac fenomen AA trza chodzic. Ktos kto wypowiada sie o AA z zaslycszanych
                  opowiesci to taki co opowiada historie swiata z takich strzepkow uslyszanych tu
                  i uwdzie sensacji. A historii swiata nie czytal - bo i po co On wi. Na zasadzie
                  "jedna baba drugiej babie"

                  • tenjaras bym dodal jeszcze ... 03.01.09, 16:35
                    fragment broszurki mojego autorstwa 8-)

                    Zupełnie niezobowiązujący charakter dwunastostopniowego programu
                    zdrowienia pozwala nam samym zdecydować, czy chcemy pracować nad
                    Krokami i wprowadzać w życie zawarte w nich zalecenia, czy nie. Sami
                    ponosimy odpowiedzialność za tę decyzję. Nikt nie będzie nas do
                    niczego zmuszał. Chociaż trafnym wydaje się porównanie, że praca nad
                    programem to sugestia tego samego typu, co podpowiadanie skoczkowi
                    spadochronowemu wyciągnięcia zawleczki w locie. Brak sztywnych reguł
                    pozwala nam, przede wszystkim, uniknąć postawy buntu, która
                    działałaby na naszą niekorzyść. W Dwunastu Krokach i Dwunastu
                    Tradycjach na str.28 Bill Wilson napisał: "Anonimowi Alkoholicy nie
                    wymagają od ciebie, abyś w cokolwiek wierzył. Cały program Dwunastu
                    Kroków jest tylko zbiorem sugestii".

                    Nazywając Dwanaście Kroków "zbiorem sugestii", decyzję o pracy nad
                    nimi wspólnota pozostawiła wyłącznie nam.

                    Nie zmienia to faktu, że to Dwanaście Kroków stanowi trzon programu
                    zdrowienia. Toteż właśnie praca nad Krokami pozwala nam osiągnąć
                    trzeźwość i wytrwać w niej. Dlatego niezobowiązujący charakter
                    programu można by podsumować tak: Nie musimy pracować nad Krokami,
                    jeżeli nie chcemy wracać do zdrowia.

                    Zdrowienie jest wyborem, którego dokonujemy dzień po dniu.

                    całość do ściągnięcia po kliknięciu tutaj
                    wprowadzenie do kroków
                    • jerzy30 Dlatego jest to takie trudne 03.01.09, 21:44
                      Idziemy w akcie desperacji i ostatecznego zwatpienia na grupe AA - w
                      poszukiwaniu pomocy. A tu siekera w leb - lecze sie SAM. My ci tylko opowiemy
                      jak MY to zrobilismy. I taki delikwent wysiada - nawet na poczatku drogi. Liczyl
                      na pomoc i wyleczenie - a tu gucio !!! ma leczyc sie sam, co gorsza MOZE CHLAC
                      !!!!!!. I nikt mu tego nie zabroni To jego wybor. Decyzja nalezy do delikwenta.
                      • tenjaras Re: Dlatego jest to takie trudne 04.01.09, 12:00
                        mało ludzi jest przygotowanych od razu do podjęcia odpowiedzialności
                        za siebie, w końcu jesteśmy niedojrzali emocjonalnie i uczuciowo,
                        psychikę mamy zrytą, a o duchowości wielu nawet nie wie czym jest

                        a na dzień dobry "rzuca" jak na łajbie w sztormie i weź tu bądź
                        mądry ;-)

                        dlatego jak ktoś twierdzi, że sobie świetnie radzi na samym
                        początku, to ja już wiem jak sobie radzi naprawdę - niestety, nie
                        myle się

                        podobnie jak ktoś wie co i jak powinno sie robić by było skuteczne,
                        zwłaszcza, że ten on, czy ta ona, uważa, że różni sie od
                        pozostałych...

                        eech.. te początki - dla mnie to większa bariera przed napiciem się,
                        niż stan do jakiego doprowadzałem się pijąc
    • ela_102 Może kieruje się 02.01.09, 17:15
      uprzedzeniami ale "angora" to jest ostania gazeta za czytanie której
      ja bym się wzięła:-)
      • jerzy30 angora to przedruki przewaznie 02.01.09, 20:20
        trza zajrzec do zrodla.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka