Dodaj do ulubionych

nie pije 8 dni

18.01.09, 07:50
Dzisiaj jest dziewiąty. Przez tych kilka dni przeczytałam mnóstwo wątków na
tym forum i wiem już, że nie jestem ani wyjątkiem, ani wyjątkowa. W wielu z
tych historii widziałam siebie i swoje zachowania i reakcje. To uświadomiło
mi po raz któryś, że jestem alkoholiczką już od dawna. Jak pewnie większości z
nas, wydawało mi się, że alkoholik to ktoś, kto totalnie nie panuje nad swoim
życiem, stracił wszystko i dawno stoczył się do rynsztoka. Tymczasem okazuje
się, że każdy ma swój własny rynsztok. Mam nadzieję, że ja już swój
zobaczyłam i że to mi pomoże nie pić dzień po dniu. Widzę znikające wątki i
ludzi, którzy przestają pisać po początkowej euforii. Myśli, że nie wytrzymali
i że mnie też to może spotkać, nie da się powstrzymać.

Najbardziej przerażające, ale też obnażające było dla mnie to, że moje
zachowanie jest tak typowe i schematyczne. Piję jak prawie każda kobieta
alkoholiczka: butelka w szafie i coraz mocniejsze drinki 'na sen'. A obok
mąż, dwoje dzieci i absorbująca praca. I z pozoru wszystko ok. A tak
naprawdę chyba ogromny strach przed rzeczywistością. Po pierwszym drinku nie
ma już silnych odczuć, przyjemne zobojętnienie. Ale niestety, alkohol zaczął
panować nade mną i moim życiem. Dwa razy nie poszłam do pracy bo wolałam
zostać w łóżku i pic. Przepite i przespane weekendy stały sie normą. I
przebłyski: Dlaczego mój mąż tego nie widzi? Czy aż tak jestem mu obojętna?
Kiedy zobaczył, że staram się nie pić, poczułam jego wsparcie. Terapeutka
wyjaśniła mi, że takie zachowanie jest typowe, po prostu nie wiedział, co ma z
tym robić. Nie wiem, co będzie dalej, byłam na indywidualnej terapii 2 razy, a
to forum bardzo mi pomogło wiele rzeczy zrozumieć. Bardzo bym chciała nie
zniknąć stąd za miesiąc.
Obserwuj wątek
    • 7zahir Nie licz dni.....żyj Tu i Teraz ...24 godziny... 18.01.09, 08:07
      Liczenie dni powoduje narastanie napiecia emocjonalnego,
      a jak sie ta spirala nakreci, ból emocjonalny
      osiagnie poziom " nie do wytrzymania " i mozesz wrócic do pijanego zycia.
      Program 24 godzin ....byc może o nim czytałaś,
      a jesli nie znajdziesz go w moim wątli HALT.

      Napisalaś:
      " Najbardziej przerażające, ale też obnażające było dla mnie to, że moje
      zachowanie jest tak typowe i schematyczne. "

      Dlaczego przerażające?
      Alkoholizm jest choroba.
      To tak jakbys napisała, ze przeraża Cie,
      że masz takie same objawy cukrzycy, czy innej przypadłości.

      Nie powrównuj sie z innymi,
      bo możesz stac się prózna i zgorzkniała.... to cytat z Desideraty...mojej
      recepty na trzeźwe życie.

      Nie obwiniaj też męża, ani nikogo innego....to ucieczka,
      w usprawiedliwianie swojego picia,
      a nie o to przeciez chodzi.
    • stokrotka_beauty Re: nie pije 8 dni 18.01.09, 08:26
      historia jak z filmu "kiedy mezczyzna kocha kobiete". tam jest tez taki watek,
      ze on na poczatku calkowicie akceptuje jej alkoholizm. uwaza, ze jest zabawna, a
      kiedy ona idzie na terapie - on ja wspiera tak jak potrafi. czyli robi wszystko
      za nia (nic bardziej mylnego). film konczy sie dobrze. tego Tobie zycze:).
      • yuraathor Re: nie pije 8 dni 18.01.09, 11:16
        Magda tak trzymaj, będę Ci kibicował

        a nie widzę nic złego w liczeniu dni ja mam dzisiaj 2238
        www.aaregina.com/Sobriety_Calculator.htm
        • ela_102 Re: nie pije 8 dni 18.01.09, 12:23

          Madziu witaj :-)

          Jak czytasz to Forum to być może wiesz, że ja jestem alkoholiczką
          dziś niepijącą no i z tego powodu szczęśliwą :-)
          Rozumiem, że pisząc o swoim "przerażeniu" własną schamatycznością
          wynikajacą z zachowań około-chorobowych miałaś na myśli jakby
          przyłapanie się na własnej sory za słowo "głupocie".
          Może się mylę oczywiście ale ja przynajmiej tak właśnie miałam.
          Wydałam się sobie tak "śmieszna" i "idiotyczna" w tym ongiś poczuciu
          wyjątkowości, że bardzo długo trwało zanim zamknęłam buzię ze
          zdziwienia;-)
          Jestem pewna, że taka postawa bardzo dobrze wrózy na przyszlość, bo
          odkłamuje podejście nas - do nas samych, a bez tego w alkoholizmie
          ani rusz. W końcu latami budowaliśmy "coś" co pozwalało nam
          niedostrzegać rzeczy takimi jakie one są. Ja potrafiłam pić
          kieliszek wódki - wymiotować - pić następny - wymiotować i nie
          dostrzegać w takim zachowaniu NIC niepokojącego, a nawet mysleć, że
          realizuję uzasadnioną potrzebę swojego organizmu.

          fajnie, że przeżywasz takie zadziwienia w związku z sobą bo to
          świadczy o "przebudzeniu" i zdystansowaniu.
          Jesteś też czujna na przyszlość (wiesz, że utrzymanie abstynecji
          może być trudne) i to też bardzo dobry znak :-)

          ja przez dwa lata abstynecji prowadziłam dziennik uczuć i tam
          zaopisywalam każdy dzień bez alkoholu (takie zalecenie
          terapeutyczne) np 5 miesięcy i 3 dni i zawsze dodawalo mi to otuchy
          i wiary. Potarfiłam też liczyć fikcyjnie pieniążki jakie w tym
          czasie nie poszly na wódę - też bardzo budujace zajęcie :-)

          Pozatym, chce jeszcze kliknąć, że jak ja nie pilam 8 dni i czekalam
          na wyjazd do Ośrodka zamkniętego poszlam na grupę do Poradni
          Odwykowej czując już potrzebę przebywania z ludźmi znającymi się na
          rzeczy (jednak nie do konca przekonana o alkoholizmie własnym).
          Była tam spora grupa ludzi, pierwszy z nich przedstawił się z
          imienia i dodal, że nie pije 4 lata, nastepny 1.5 roku, ktos inny,
          że 6 miesięcy. Doszło do mnie i powiedzialam, ze ja ela nie piję
          tylko 8 dni i cala ta sytuacja potwornie mnie bawi....

          Terapeuta wychylil się na te moje slowa (dziś kolega) - złapał ze
          mną kontakt wzrokowy, to byl czas kiedy, nie potrafilam tak na
          trzeźwo spojrzeć ludziom w oczy - i powiedział:

          czemu zaniżasz swoj sukces, czemy tylko 8 dni? a może aż 8 dni?

          przestalam się chichotać i zamysliłam pierwszy raz na trzeźwo.

          ja trzymam kciuki za Ciebie :-)
          • magdat_35 Re: nie pije 8 dni 18.01.09, 13:06
            Dzięki wszystkim za słowa otuczy. Elu, jest dokładnie tak jak
            napisałaś z tym zdziwieniem. Tak naprawdę, to nawet do mnie nie
            dotarło przez długi czas, że to jest proces pogłębiający się,
            wydawało mi się, że piję cały czas tyle samo. Moment, w którym
            wyrzucając puste butelki nie mogłam się doliczyć ile ich może być i
            gdzie są schowane, był tylko jednym z krótkich przebłysków.
            To takie pokrzepiające, że są ludzie, którzy rozumieją, nie
            potępiają, ale przy tym nie 'owijają prawdy w bawełnę'. Dla innyvch
            to proste: nie chcesz, nie pij. Na razie jest proste dla mnie, ale
            to może być tylko 'zakręt' mojego umysłu. Co do ośmiu dni, to
            najdłuższa przerwa od dwóch lat, więc jest to dla mnie powód do
            dumy, chociaż tak jak napisała Zahir, staram się wytrzymać każde
            następne 24 godz. Jeszcze raz dzięki za wsparcie.
            • ela_102 Re: nie pije 8 dni 18.01.09, 13:29

              Madzia:

              Co do ośmiu dni, to najdłuższa przerwa od dwóch lat, więc jest to
              dla mnie powód do dumy

              A widzisz mądrzejsza z Ciebie dziewczynka ;-)
              Ta pierwsza refleksja na trzeźwo wymuszona jakby przez terapeutę
              dotyczyła właśnie tego uczucia - zdałam sobie bowiem sprawę, że po
              dwuletnim ciągu - te 8 dni to musi być jakiś Monc Everest (!)
              ale tak jak piszesz to były zaledwie "przebłyski" tego budzącego się
              zdrowego we mnie.

              :-)

              p.s no ale ja miałam takiego Forum np. ;-)
              • ela_102 p.s 18.01.09, 13:31
                mialo być - nie mialam takiego Forum np ;-)
            • aaugustw Re: nie pije 8 dni 19.01.09, 15:34
              magdat_35 napisała:
              > ... chociaż tak jak napisała Zahir, staram się wytrzymać każde
              > następne 24 godz. Jeszcze raz dzięki za wsparcie.
              - - - - - - - - - - - -
              Sama nie dasz sobie rady...!
              A...
              Ps. "Ty poradzisz sobie sama, ale nie w pojedynke!"

          • magdat_35 Re: nie pije 8 dni 18.01.09, 13:07
            I jeszcze jedno. ja też liczę fikcyjne pieniążki, prosy rachunek
            butelka żołądkowej co drugi dzień, to 300 zl miesięcznie.
    • tenjaras Re: nie pije 8 dni 18.01.09, 12:41
      pierwsze dni są najistotniejsze, to jak zaczniesz zaowocuje w
      przyszłości

      życze wytrwałości i kilka worków cierpliwości ;-)
    • jerzy30 witaj w klubie - nie Ty pierwsza i nie ostatnia. 18.01.09, 16:56
      Picie ktore opisalas, flaszka w szafie i obok maz ktory nie "widzi"
      jest banalne i proste jak drutt.
      Dobrze ze widzisz dno [od gory]. Nie zrazaj sie, chodz na terapie -
      bo bedzie ci latwiej i nie bedziesz sama musiala wywazac otwartych
      drzwi. Idz sciezka sprawdzona przez innych. czytaj to forum - a jak
      czytasz to biez to na swoje myslenie - nie przyjmuj wszysstkiego
      bezkrytycznie. warto tez udac sie do AA. To taka grupa ludzi co sie
      razem zebrali i sobie opowiadaja rozne "dyrdymaly" o swoim piciu i
      niepiciu. Nic to strasznego. Ani to sekta, ani organizacja - ot
      gromadka ludzi co sobie razem narzeka i sie wspiera.
      Tego AA jest w kazdym miescie bez liku. I jeszcze jedno - nie wstydz
      sie tego zes od gorzaly uzalezniona - to choroba jak kazda inna. A
      jedynie tym sie rozni od np szkarlatyny ze sie tzreba natrudzic
      [wypic wiele fleszek i wiele razy miec strasznego kaca] by na nia
      zapasc. Uszy do gory.
      • yuraathor Re: witaj w klubie - nie Ty pierwsza i nie ostatn 18.01.09, 17:49
        Jerzy:Tego AA jest w kazdym miescie bez liku.
        eee, na pewno pijaków w kazdym mieście bez liku
        ale AA??? w takim Szczecinie na pól miliona ludzi działa 20 grup AA
        jak kto mocno szuka to znajdzie.
      • magdat_35 Re: witaj w klubie - nie Ty pierwsza i nie ostatn 18.01.09, 17:53
        Tak jak piszesz- sytuacja jest banalna. Ale stała się moją
        codziennością. Wiele razy obiecywałam sobie, że już więcej
        skacowana do pracy nie pójdę, ale około 18 budził się głód i już
        wiedziałam, że 'zahaczę' o jakiś sklep i nawet z tym uczuciem nie
        próbowałam walczyć. Elu, to forum to naprawdę jak otwarte drzwi, bo
        widzę, że nie jestem z tym sama, a Ty dałaś radę bez niego. Dajecie
        mi wiarę w to, że można nie wiązać każdej przyjemnoej chwili z
        okacją do wypicia. Dzięki
        • janulodz Re: witaj w klubie - nie Ty pierwsza i nie ostatn 18.01.09, 18:29
          Zapewniam Cię Magda, że bez alkoholu można się bawić, kochać, odpoczywać, być
          szcześliwym, zasypiać, budzić się i cieszyć życiem. Ja do tego wniosku doszedłem
          w wieku ponad 54 lat. Żałuję że tak późno odkryłem, że niepicie jest fajne, a
          alkohol nic nie daje.
          Wiem, że nie mogę pić. Zresztą wcale nie chcę. Taka prosta prawda. Tylko
          poświeciłem na to 30 lat swojego życia żeby to zrozumieć. Może Ty zrozumiesz
          wcześniej. A jak sama nie dajesz rady to zwróć się o pomoc do specjalistów.
          Żaden wstyd.
          • magdat_35 Re: witaj w klubie - nie Ty pierwsza i nie ostatn 19.01.09, 06:04
            Powoli sobie to wszystko uświadamiam, chociaż droga może być długa.
            Juz drgą noic z kolei zamiast o jakims narzeczonym sprzed lat albo
            innych przyjemnych rzeczach:), śniłam o winie, imprezie, etc.
            Terapeutka mówiła mi, że tak może być, ale dalej mnie to zadziwia.
            Wiem, że żaden wstyd pójść na grupę, gdzie wszyscy są tacy sami jak
            ja, ale nie wiem dlaczego mam wielkie opory.
            • ela_102 Re: witaj w klubie - nie Ty pierwsza i nie ostatn 19.01.09, 08:11
              Magda:

              Wiem, że żaden wstyd pójść na grupę, gdzie wszyscy są tacy sami jak
              ja, ale nie wiem dlaczego mam wielkie opory.

              Błąd! Nie ma tam ludzi takich samych jak TY.
              Są tam ludzie mający taki sam problem jak TY - a to róznica.
              Opory to naturalna reakcja w końcu idzie się w miejsce w którym
              trzeba uznać swoją porażkę nie sukces, a może będzie tam ktoś kto
              mnie zna? A może rozniesie ten fakt komu byś sobie nie życzyła?
              Ja też się tam nie rwałam.
              Wszystkie takie obawy, były moim udziałem.
              Nie ważne, czy słuszne, czy nie-słuszne, ale MOJE.
              Natomiast dziś chce mi się z nich smiać. Z mojego "spikowego"
              podejścia do ludzi, z podejrzliwości własnej i oceniania wydarzeń
              zanim się staną, pisania scenariuszy.
              POznalam tam ludzi świetnych i beznadziejnych.
              Poznalam ludzi życzliwych i nieprzyjaznych.
              Poznałam szczere dusze i wyrachowanych "cwaniaków"
              Nauczyłam się ich rozróżniać, i radzić sobie w kontaktach z nimi.
              To dobra nauka na realne "trzeźwe" życie.
            • jerzy30 sny o gorzale beda zawsze 19.01.09, 09:01
              lecz z czasem coraz rzadsze i mniej meczace - to normlka te sny
              [wszak to kawalek naszego zycia]. A co do znajomych to w zyciu bys
              nie uwierzyla ilu przez te lata chadzania na rozne, rozniste mityngi
              spotkalem starych znajomych, sasiadow, kolegow z pracy. A tak
              porzadnie wygladali !!!!
              Idz zatem, wstydz sie i zdrowiej.
              Sa choroby bardziej wstydliwe.
              • yuraathor Re: sny o gorzale beda zawsze 19.01.09, 10:02
                ja mam grupę AA o 15 minut od domu a prawie dwa lata jeździłem do wo0jewództwa,
                ze wstydu obawy że spotkam znajomych???
                tak miałem i tyle
                • ela_102 Re: sny o gorzale beda zawsze 19.01.09, 11:03

                  ha ha ha Yura, aleś był sprytny ;-)
                  Sny alkoholowe miewam tak często jak sny wiosenne.
                  Nie przeejmuję się żadnym z nim, zwłaszcza, że np. jak śnie mi się
                  jakaś impreza na której się pije, to ja i w śnie mam świadomość, że
                  ten trunek nie dla mnie, odmawiam.
                  Na początku rzeczywście sniło mi się, że jestem pijana choć nigdy
                  jak piję. Teraz częśniej snią mi się jakieś rodzinne jazdy...
                  Ale sen to sen...do końca nie wiemy czym i po co jest.
                • yuraathor Re: sny o gorzale beda zawsze 19.01.09, 15:37
                  dodam jeszcze że dzisiaj myslę ze to był dobry krok.
                  poznałem ludzi na kilkunastu grupach AA, różnych ludzi tak jak
                  pisała Ela. kazda grupa ma swoisty mikroklimat.
                  jakies swoje zdanie , swój odbiór AA sobie wyrobiłem.
                  obserwuje czasem przychodzących na jedną grupe i wydaje mi się ze po
                  początkowym entuzjamie, usychają, po jakims czasie znikaja (nie
                  wszyscy)
                  zawsze mówie ze mi dużo dało uczestnictwo w mityngach na rożnych
                  grupach. są nasladowcy.
                  wybrali mnie rzecznikiem grupy (tej o 15 minut drogi) ale czuje sie
                  uczestnikiem wszystkich grup w odległości godziny jazdy z domu.
                  jak pojade dalej tez mi dobrze.
            • tenjaras Re: witaj w klubie - nie Ty pierwsza i nie ostatn 19.01.09, 11:06
              jest jeszcze jeden aspekt oporu - zmiany

              nowe i nieznane przed Tobą

              dla mnie to był koszmar, wszystko co nowe kojarzyło mi się z jakąś
              formą wystawienia się na widok, a moja przeszłość nie była zbyt
              chlubna, więc takie wystawianie się rodziło we mnie opory
            • aaugustw Re: witaj w klubie - nie Ty pierwsza i nie ostatn 19.01.09, 15:40

              magdat_35 napisała:
              > ... Wiem, że żaden wstyd pójść na grupę, gdzie wszyscy są tacy
              sami jak ja, ale nie wiem dlaczego mam wielkie opory.
              _______________________________________________.
              Wlasnie zastanawiam sie, dlaczego ja tez nie chcialem "tam"
              chodzic...!?
              Dzis wiem: Uwazalem sie za lepszego...!
              A drugi cios na moje nadete EGO przyszedl wtedy, kiedy
              okazalo sie, ze to ja moge sie od nich uczyc zycia...!
              A...
    • aaugustw Re: nie pije 8 dni 19.01.09, 15:32
      magdat_35 napisała:
      > Dzisiaj jest dziewiąty...
      - - - - - - - - - - - - - -
      Czyli; pomalu alkohol prawie juz "wyparowal" z organizmu...!
      __________________________________.
      magdat_35 napisała dalej:
      > ... niestety, alkohol zaczął panować nade mną i moim życiem.
      Przepite i przespane weekendy stały sie normą. I przebłyski:
      Dlaczego mój mąż tego nie widzi? Czy aż tak jestem mu obojętna?
      - - - - - - - - - - - - - - - - -
      Taka ocena uczuc swojego meza otwiera Ci furtke do dalszego picia, a
      potem zrzucenia calej winy na niego...!
      A moze on cierpi... - Moze sie boi, wstydzi i nie wie co poczac...!?
      ____________________________________.
      magdat_35 napisała dalej:
      > ... Bardzo bym chciała nie zniknąć stąd za miesiąc.
      - - - - - - - - - - - - - - - -
      To zalezy juz tylko od Ciebie...!
      A...
      • magdat_35 Re: nie pije 8 dni 19.01.09, 20:58
        Z chodzeniem na grupę macie wszyscy niestety rację. To strach przed
        wystawieniem na zewsnątrz wszystkich zamiatanych pod dywan zyciowych
        śmieci, przed 'ujawnieniem sie', przed przyznaniem przed innymi,
        poza terapeutą i ludźmi, którzy przecież mnie nie widzą, że moim na
        pozór uporządkowanym życiem rządzi wódka. Jest też i to wymienione
        przez was bezsensowne poczucie wyższości. Wychodziłam dzisiaj z
        karnawałowej zabawy w szkole mojej córki i spotkałam mamę koleżanki
        z klasy. "Wygląda" na taką, która popija i to ostro, jej córka ma
        poważne kłopoty z nauką. No i oczywiście, była nieźle dziabnięta,
        błyszczały jej oczy i plątał się język. Teraz myślę sobie, czym
        tak naprawdę się od niej różnię? Tym, że jeszcze daję radę nie napić
        się przed pójściem na taką imprezę? Do kiedy?

        Jednak zakończę optymistycznie. Dziesięć dni wolności, jedenaście
        godzin w pracy, potem ten bal, totalnie wykończona, ale nawet przez
        myśl nie przyszło mi, żeby wdepnąć do jakiegoś sklepu. To też
        dzięki Wam. Pozdrawiam.
        • yuraathor Re: nie pije 8 dni 20.01.09, 08:46
          pięknie to napisane, wydawać by się mogło ze problem masz rozwiązany.
          kiedys na zebraniu rodziców obserwowałem z wyższością, męczącego się gośćia,
          powiedział że musi wcześniej wyjść bo na drugie zebranie się spieszy a jak
          wyszedłem ze szkoły to między garażami walił ćwiartkę z gwinta.
          to pijaczyna pomyslałem, dziad- do szkoły przyszedł nadziabany, bezmyślny kutas.
          na następne zebranie ja przyszedłem napruty i sie nie dziwilem, jak tak można.
          • yuraathor Re: nie pije 8 dni 20.01.09, 08:49
            a 10 dni to już coś, ale nie popadnij w samouwielbienie
            • magdat_35 Re: nie pije 8 dni 23.01.09, 06:06
              Staram się jakoś nie popadać:) Nie miałam jeszcze sytuacji, w której ktoś by
              mnie częstował, żadnej imprezy, a za tydzień jedziemy na narty z mnóstwem
              znajomych. Jak wrócę na czysto to sobie troszkę popadnę w malutkie
              samouwielbionko. Na razie nie jest źle. Nie mam najmniejszej ochoty się napić,
              ale z tego co się już dowiedziałam, mój umysł może być bardziej pokręcony niż
              mogę sobie wyobrazić.
              • aaugustw Re: nie pije 8 dni 23.01.09, 15:52
                magdat_35 napisała:
                > ... jedziemy na narty z mnóstwem znajomych. Jak wrócę na czysto to
                sobie troszkę popadnę w malutkie samouwielbionko.
                > ... z tego co się już dowiedziałam, mój umysł może być bardziej
                pokręcony niż mogę sobie wyobrazić.
                __________________________________.
                Wracaj cala i "sucha"...
                Naucz sie mowic; Nie... - Dziekuje...!
                A... ;-))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka