magdat_35
18.01.09, 07:50
Dzisiaj jest dziewiąty. Przez tych kilka dni przeczytałam mnóstwo wątków na
tym forum i wiem już, że nie jestem ani wyjątkiem, ani wyjątkowa. W wielu z
tych historii widziałam siebie i swoje zachowania i reakcje. To uświadomiło
mi po raz któryś, że jestem alkoholiczką już od dawna. Jak pewnie większości z
nas, wydawało mi się, że alkoholik to ktoś, kto totalnie nie panuje nad swoim
życiem, stracił wszystko i dawno stoczył się do rynsztoka. Tymczasem okazuje
się, że każdy ma swój własny rynsztok. Mam nadzieję, że ja już swój
zobaczyłam i że to mi pomoże nie pić dzień po dniu. Widzę znikające wątki i
ludzi, którzy przestają pisać po początkowej euforii. Myśli, że nie wytrzymali
i że mnie też to może spotkać, nie da się powstrzymać.
Najbardziej przerażające, ale też obnażające było dla mnie to, że moje
zachowanie jest tak typowe i schematyczne. Piję jak prawie każda kobieta
alkoholiczka: butelka w szafie i coraz mocniejsze drinki 'na sen'. A obok
mąż, dwoje dzieci i absorbująca praca. I z pozoru wszystko ok. A tak
naprawdę chyba ogromny strach przed rzeczywistością. Po pierwszym drinku nie
ma już silnych odczuć, przyjemne zobojętnienie. Ale niestety, alkohol zaczął
panować nade mną i moim życiem. Dwa razy nie poszłam do pracy bo wolałam
zostać w łóżku i pic. Przepite i przespane weekendy stały sie normą. I
przebłyski: Dlaczego mój mąż tego nie widzi? Czy aż tak jestem mu obojętna?
Kiedy zobaczył, że staram się nie pić, poczułam jego wsparcie. Terapeutka
wyjaśniła mi, że takie zachowanie jest typowe, po prostu nie wiedział, co ma z
tym robić. Nie wiem, co będzie dalej, byłam na indywidualnej terapii 2 razy, a
to forum bardzo mi pomogło wiele rzeczy zrozumieć. Bardzo bym chciała nie
zniknąć stąd za miesiąc.