natalia-natka
04.11.18, 09:56
Jakiś czas temu dostałam silnego ataku kołatania serca, było mi słabo, duszno, ciągle chciało mi się siku. Było to w podróży, miałam to szczęście, że był niedaleko lekarz, który na słuchawkę stwierdził napadowe zaburzenia rytmu, miałam RR 180/110. Jak dojechałam na SOR było wszystko ok.
Miałam zrobionego Holtera, echo, ekg, bad. krwi, wszystko ok.
Od tego czasu, kilka razy się to powtórzyło, ale ja ZAWSZE przy tym mam niskie tętno! RAZ tylko miałam RR 165/115, tętno 115. Nie miałam wtedy jak zrobić ekg, a szkoda, bo może coś by się uchwyciło?
Czasami nagle czuję jakby serce mi dodatkowo biło, jest mi duszno, odczuwam niepokój, mocne uderzenia serca, jest mi słabo, ale nigdy nie zemdlałam.
Spotkaliście się z takimi atakami przy niskim tętnie?
Od wielu lat, a jestem lekko po 30stce, miałam wysokie RR, brałam leki na nadciśnienie, od 2 miesięcy biorę dodatkowo betablokery. RR mam teraz najczęściej 115/70, tętno często jest 40 -50, nie większe jak 60-70.
Biorę też od kilku lat leki na depresję, ale od długiego już czasu funkcjonuję fantastycznie, leki biorę, aby nie wrócił koszmar bezsilności, niemocy.
Mówiłam kardiologowi, że to może wszystko stres, on się upiera, że nie. Wydawało mi się, że arytmia to ataki wysokiego tętna...
Ja i przed braniem betablokerów nigdy nie miałam wysokiego tętna, zawsze nie więcej jak 60-70 coś....
Nawet dziś rano serce mi kołatało jak nie wiem, ale tętno było 64, RR 134/78.
Co o tym myśleć? Może ktoś mi odpisze?