Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    sezon degustacji

    IP: proxy / *.dial.proxad.net 08.12.02, 14:38
    Obserwuj wątek
      • Gość: feline Re: sezon degustacji IP: proxy / *.dial.proxad.net 08.12.02, 14:41
        ojojojku, jeszcze nie degustowalam, a juz "faux pas". Ale wlasnie sezon ow sie
        zaczyna i za chwilke jade degustowac winka "doliny Loary" - niewielu wsrod Was
        jest amatorow win francuskich, a juz tych, znajacych i lubiacych sos poza
        sakramentalnymi bordeaux, bourgogne i alzatczykami ze swiiiica szukac.
        Poprobuje w waszym imieniu i za wsaze zdrowko i zdam sprawozdanie po powrocie.
        • dr.krisk To niech... 08.12.02, 22:12
          .. nam felinecaline napisze po powrocie, jak było. Polska skuta lodowatym
          wiatrem, przed wyjściem do pracy smarujemy całe ciało foczym tłuszczem, od
          tygodnia psy z mojego zaprzęgu śpią w moim igloo - przyjemnie będzie poczytac o
          smakach wyrafinowanych, słońcu zamkniętym w butelkach i obdarzonym tajemniczymi
          nazwami.
          Na razie, bo coś ognisko wygasa...
          KrisK
          • Gość: feline Re: To niech... IP: proxy / *.dial.proxad.net 08.12.02, 22:30
            opowiem, opowiem, ale dopiero jutro! Dopiero co wrocilam i troszke jakby mi
            hmmmm...dymilo...
            A fakt, ze winka Doliny Loary to slonce w plynie! Tutaj "zima" to mniej niz +5°
            C a snieg? Nie pamietam, kiedy byl ostatni, chyba w 1995 roku. Dokladniejsze
            sprawozdanie jutro wieczorem (popracowac tez troche trzeba). Tymczasem dobranoc
            e glu -e glu-e glu.... to tradycyjny zaspiew pod to slonce z butelki.
            • dr.krisk Aha! 08.12.02, 22:47
              Szczerze mówiąc, to ja tez jestem pod wpływem... Najsampierw do bigosu lałem
              Egri Bikawer (trochę do bigosu, reszta doustnie). A potem odkryłem sliczną,
              płaska buteleczkę burbona, com ja dostał w prezencie - od kogo, nie pamiętam..
              No to wypiłem, bo jakoś miałem smak. I teraz Węgry walcza we mnie z hameryką -
              ciekawe co będzie jutro (jak się pisze "Jutro" - może "jótro"? Nie
              pamiętam...). Pewnie głątwa + suszka okrutniczka.
              Te nałogi są straszne.
              Pozdrawiam słabnącą ręką.
              KrisK
        • winoman Re: sezon degustacji 09.12.02, 10:01
          Gość portalu: feline napisał(a):

          > ojojojku, jeszcze nie degustowalam, a juz "faux pas".
          Ale wlasnie sezon ow sie
          > zaczyna i za chwilke jade degustowac winka "doliny
          Loary" - niewielu wsrod Was
          > jest amatorow win francuskich, a juz tych, znajacych i
          lubiacych sos poza
          > sakramentalnymi bordeaux, bourgogne i alzatczykami ze
          swiiiica szukac.
          > Poprobuje w waszym imieniu i za wsaze zdrowko i zdam
          sprawozdanie po powrocie.

          Oj, zapewniam Cię, że są tu i miłośnicy win znad Loary!
          Problem polega raczej na tym, że ze świiiiicą trzeba
          szukać dobrych win stamtąd w polskich sklepach (no i żeby
          jeszcze przyzwoite ceny miały!). Kilku importerów ma
          trochę win w swojej ofercie, ale niestety to zdecydowanie
          zbyt mało w stosunku do tego, co ten ogromny region ma do
          zaoferowania. Trochę to błędne koło, bo faktycznie wina
          stamtąd nie są w Polsce zbyt dobrze znane, ale i jak mają
          być znane skoro ich nie ma?
          Pozdrawiam!
          • Gość: feline Re: sezon degustacji IP: proxy / *.dial.proxad.net 09.12.02, 18:27
            Hmmm, obiecalam - slowo sie rzeklo - wiec jestem, choc - po pierwsze - wczoraj
            miajam glowine ciezka po degustacji, dzis jest ona rownie ciezka po pracy; po
            drugie uwazam, ze pisanie czy mowienie o winach ma znacznie mniej sensu niz
            wlasno"ustne" win smakowanie. Totez powiem wam tylko, ze wonka byly zaiste
            przednie. A serwowano caly wachlarz produkcji - czerwone, biale, rozowe i
            musujace. Acha, przede wszystkim powinnam byla napisac, ze degustacja odbyla
            sie w ramach "drzwi otwartych w jednej z setek tutejszych (tzn andegawenskich
            winnic, w "Domaine de Sainte Anne o okolo 15 km od miasta w ktorym mieszkam,
            wlasnie stolicy Andegawenii - Angers.
            Zreszta wokol tutaj - o rzut beretem od centrum miasta (a i w samym centrum
            jest i mini - winniczka na bastionie wokol zamku (jakzeby, wszak to Dolina
            Loary) winnic jest "huk", wlasciwie pejzaz jest dosc "ubogi", bo jak nie
            winnica to jakis zamek lub sredniowieczne opactwo. Ot, monotonia... Ale
            wracajac nie tyle "do naszych baranow" ("revenons a nos moutons", jak mawiaja
            Francuzi) ale do Swietej Anny - Patronki winnicy - mozecie ja osobiscie
            odwiedzic, poki co wirtualnie: http:/www.isasite.net/saint-anne, a jesli dobre
            wiatry kiedys was tu przyniosa - chetnie bede osobiscie przewodnikiem, tak sie
            sklada, ze znam sporo okolicznych wytworcow i wszedzie moge liczyc na goscinne
            przyjecie i sowity poczestunek. Jeszcze tylko ciekawostka: posiadlosc "swietej
            Anny" jest wlasnoscia jednej rodziny producentow od 6 pokolen a jednoczesnie
            jest jedna z najnowoczesniejszych wytworni. Co osobiscie sama tam lubie i
            polecam? Trudno powiedziec, niemal wszystko: z "czerwoncow" swietne sa
            cabernety , gamay, , nie ma im czego zazdroscic cabernet rosé tak wytrawny jak
            i "moelleux", dla mnie rewelacyjny byl wczoraj sauvignon a duma Swietej anki sa
            zwlaszcza i slusznie biale slodkie "coteaux d'Aubance" i "Coteaux de Layon" -
            wyhodowane na wzgorzach opadajacych na brzegi tych 2 uroczych dwoch rzeczek -
            Aubance i Layon'u, gdzie winorosl wygrzewa sie w slonku i nabiera aromatu roz
            sadzonych tradycyjnie u szczytu rzedow. Ciagle zaluje, ze nie daje sie tu
            zamieszczac fotek, mam ich niezliczone ilosci i lubie je ogladac z
            przyjaciolmi, zwlaszcza popijajac kieliszkiem ktorejs z okolicznych "malmazyi".
            Za Wasze zdrowie)
            • docg brzmi niezle... 10.12.02, 08:44
              ... chociaz "cabernet rose moelleux" to coś, co spodziewałbym się raczej
              spotkać w Bułgarii.
              Po Twoim pierwszym poście przypomniałem sobie, że jedno z moich lepszych win
              (tzn takich, które najlepiej wspominam) było kupione w jakiejś pieczarze przy
              drodze wijącej się wzdłuż Loary. I takich cudów próżno spodziewać się w naszych
              sklepach, więc trzeba będzie tam kiedyś jeszcze wrócić :)
              pozdrawiam
              • Gość: feline Re: brzmi niezle... IP: proxy / *.dial.proxad.net 10.12.02, 09:08
                strzal w 10!!!!!Bylo to zapewne Saumur - Champigny, byc moze zakupione w Caveau
                des Pigeonniers. Zaiste, bardzo malownicza droga i pieczara (jest tam ich masa,
                w jednych dojrzewaja wina, w innych ...pieczarki. Ale teraz sytuacja dojrzala
                do tego, zebym opuscila przytulny gabonecik i leciala do pracy - po 8 godzinach
                na bloku bede odpowiednio odwodniona, zeny ....hm przywrocic rownowage wodno -
                elektrolitowa.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka