No i niestety, muszę to wyznać: jak już przeczytam wszystkie internety, to czasem przeglądam Pudelka

Od jakiegoś czasu trwa chwytający za serce serial pt. "Anna Przybylska choruje". Ma raka/podejrzenie - nie wiadomo dokładnie, zdrowia szczerze życzę. Ale przy tej okazji pani P. bardzo zaczęła się denerwować na paparazzich - że pod szpitalem się czają, że pod szkołą dzieci, że próbują wejść na oddział. Jakiegoś któregoś podobno wyzwała od pedofili, bo właśnie na dzieci się zaczajał. Jak ktoś "bibliografii" ciekaw, to tu jest:
www.pudelek.pl/szukaj/anna+przybylska/
I mam mieszane uczucia - niby wszystko fajnie, prywatność i te sprawy, także osoba publiczna ma do niej prawo, a jej dzieci to już na pewno. Ale - nie raz i nie dwa w różnych tygodnikach i miesięcznikach plotkarskich były jej sesje z dziećmi. Żeby nie być gołosłowną:
www.google.com/search?q=anna+przybylska%2C+dzieci+sesja
Co więcej - dzień czy dwa po przeczytaniu któregoś z tych pudelkowych artykułów natknęłam się w telewizji na reklamę. A w reklamie - pani A.P. z dziećmi. Oki, nie mam pewności, że to jej dzieci, ale tak wynika z rozmaitych internetowych wieści:
www.flesik.pl/anna-przybylska-bedzie-reklamowala-platki-sniadaniowe/
I gwałtowne protesty przeciwko paparazzim i okrzyki o naruszaniu prywatności - jakoś gorzej brzmią. Ja wiem, że to coś innego - zagrać, być przygotowanym, nastawionym, a czym innym jest nagłe zdjęcie w szpitalu czy pod szkoła - ale czy wystawiając swoje dzieci na widok publiczny i pozwalając im grać w reklamach - nie jest trochę winna, nie przyczyniła się ani-ani, nie dała hienom pretekstu i wytłumaczenia? Przecież zna show-biz nie od dziś, to nie pierwsza naiwna, której pewne praktyki w głowie nie postaną...