Dodaj do ulubionych

zwykla "objazdowka" a incentive

13.01.10, 17:14
Chcialabym sie dowiedziec czym w PRAKTYCE rozni sie, z punktu
widzenia pilota, wyjazd incentive od zwyklej wycieczki objazdowej z
biura podrozy. Wiem, ze czesto sa to nieduze grupy i klienci "z
wyzszej polki", ale co to znaczy dla pilota?
Obserwuj wątek
    • ra.kr Re: zwykla "objazdowka" a incentive 13.01.10, 18:17
      Dla pilota oznacza to trochę więcej pracy i uwagi poświęconej grupie.
      No i podejście troszeczkę inne a i zwykle grupa mniej problematyczna
      niż taka z wolnej akwizycji
      • agwanija Re: zwykla "objazdowka" a incentive 16.01.10, 18:06
        Teoretycznie obydwa typy imprezy są często podobne.
        Różnica polega na tym, ze w przypadku incentive grupa jest bardzo często zgrana
        i bardziej jednolita niż w przypadku objazdówki.

    • pilotpiotr Re: zwykla "objazdowka" a incentive 20.01.10, 12:47
      Cechy imprezy "incentive":
      - jest zwykle obecny prezes, nadprezes, dyrektor, vicedyrektor, pani
      basia i wiele innych bardzo ważnych osób,a każda z nich chce mieć
      coś do gadania, ma własny pogląd na program i sposób prowadzenia
      imprezy, zwykle inny od tego, który został uzgodniony z ich firmą,
      - rola pilota często sprowadza się do chłopca na posyłki i chłopca
      do bicia, bo każda z bardzo ważnych osób chce pokazać pracownikom
      lub zaproszonym gościom, że dba o ich dobre samopoczucie i jakość
      świadczeń, wyzywając się na pilocie,
      - burom podróży zwykle bardzo zalezy na takich klienatch, którzy
      często wracają, dlatego zaleca pilotom realizację wszystkich
      fanaberii klienta, nierzadko wbrew zdrowemu rozsądkowi,
      - poziom ogólny uczestników takim imprez jest zwykle - delikatnie
      mówiąc - nie najwyższy - a może po prostu na każdej imprezi epoziom
      ludzi jest nie najwyższy, ale na incentivach to od razu wychodzi ;)
      - nie stroni się od alkoholu, co skutkuje dodatkowymi nieplanowanymi
      atrakcjami (pobicia, kradzieże, wypadki).

      Reasumując, mając wieloletnie doświadzenie w pilotażu, unikam takich
      imprez, jak tylko mogę. Może miałem wyjątkowo złe doświadzcenia, ale
      uważam, że sie są to imprezy dla pilotów o słabych nerwach.

      Powodzenia ;)
      • turdoradca Re: zwykla "objazdowka" a incentive 20.01.10, 13:20
        pilotpiotr napisał:
        > Cechy imprezy "incentive":

        Ja od kilku lat jeżdżę w kilkudziesięciu procentach tylko na imprezy incentive, bardzo je lubię i mam na nie trochę inne spojrzenie na to co pPiotr opisał od raczej ciemnej strony:

        Cechy imprezy "incentive":
        - zwykle klient jako firma zlecająca organizatorowi wyjazd jest rzeczywiście wymagający bo pilot ma do czynienia z jego albo ważnymi partnerami, albo najlepszymi klientami, albo po prostu dobrze znającymi się pracownikami
        - zwykle zlecająca imprezę firma nie robi tego już po raz pierwszy i ma jasno sprecyzowane oczekiwania i swoje doświadczenia, a pilot musi być elastyczny i umieć dostosować się do oczekiwań klienta, co czasem nie jest rzeczywiście proste (bo zdarza się, że klienci są wręcz już rozpieszczeni przez tą lub inne konkurencyjne firmy, byli już wszędzie i są świadomi swoich możliwości materialnych i poziomu oczekiwanych usług).
        - często do opieki nad grupą obok pilota wysyłani są pracownicy klienta, którzy są nieraz bardzo przejęci swoją rolą (czytaj: zdarzają się bardzo zestresowani) i nie zawsze ułatwiają normalną standardową pracę z grupą pilotowi, czasem wręcz starają się z nim konkurować dopatrując u niego błędów i starając się zastępować; wśród jadących na imprezę szefów czy ich pracowników są oczywiście i doskonali organizatorzy, doskonale umiejący się dogadać z pilotem (jeśli on też to potrafi) i tym samym świetnie go uzupełniający, co bardzo ułatwia wtedy pracę z grupą, więc nieraz takie zlecenia idą jak po maśle.
        - czasem oczekiwania wobec pilota są bardzo wysokie, więc jeśli pilot nie lubi dawać z siebie więcej niż przywiezienie, opowiedzenie paru bajerów, rozdanie kluczy i załatwienie ręcznika to grupa z niego będzie niezadowolona.
        - pilot musi być z grupą jeszcze więcej i powinien być bardziej zaangażowany niż na standardowej katalogówce, bo często grupa jest albo zgrana, albo powinna być zgrana (i tu często widzi się rolę pilota, bo w wielu przypadkach prezes czy pracownicy nie nadają się do roli rozrywkowego lidera) i oczekuje się od pilota - czasem w sposób zupełnie niewypowiedziany - że będzie z grupą praktycznie na 101% czyli do samego końca, włącznie z wsadzaniem w taksówki ostatnich rozbawionych czy czasem prawie nietomnych imprezowiczów.
        - zwykle reprezentant zleceniodawcy/zleceniodawca/biuro prosi pilota o wprowadzenie większego luz niż na zwykłej imprezie (ktoś się spóźnia, nierzadko sam szef, wszyscy czekają; nikt nie jest zainteresowany zwiedzaniem) a nie każdy pilot potrafi sobie poradzić w takich sytuacjach i załatwiać je dyplomatycznie i mimo wszystko prowadzić imprezę sprawnie (w miarę możliwości). Czasem jest zupełnie odwrotnie, narzucone są przez organizatora aż za ostre zasady (to jednak o wiele rzadziej).
        - poziom uczestników pilot musi akceptować zawsze, a chamstwo umiejętnie tonować i sobie z nim radzić, bo nie wystarczy powiedzieć "jak pan się tak będzie zachowywać to wezwiemy policję" bo jest to np. najważniejszy klient zleceniodawcy imprezy. Z tego powodu incentivy stanowią nieraz o wiele trudniejsze wyzwanie dla nieprzyzwyczajonego czy nietolerującego takich zachowań niecierpliwego pilota.
        - alkohol na większości imprez firmowych pije się częściej niż na innych i zwykle grupowo i w większych ilościach, nieraz jest on wręcz zabierany już w miejscu wyjazdu przez firmę zlecającą imprezę i rozdawany do woli uczestnikom; i z tym pilot musi sobie umieć poradzić bo zwykle nie ma na uczestników większego wpływu niż apelowanie wcześniej do zdrowego rozsądku, informowanie o niebezpieczeństwach związanych z kłopotami w jakie mogą się wpakować piajni uczestnicy.

        Reasumując: jeżdżę od 1997 roku, a od kilku lat głównie z firmami i uważam, że te wyjazdy są ciekawsze i zwykle lepiej zorganizowane, mają praktycznie zawsze lepszy standard usług i są o wiele bardziej imprezowe (często z o wiele lepszą atmosferą) niż turystyczne. Praktycznie nie zdarzyły mi się pobicia, jak już to pojedyncze kradzieże, mi bardzo niewiele wypadków (w porównaniu do normalnych wycieczek/wczasów).

        Nie są to imprezy dla pilotów o słabych nerwach i nie lubiących zarwanych nocy i zbyt rozrywkowych klientów :)
        • smerv Re: zwykla "objazdowka" a incentive 20.01.10, 22:10
          Dawniej to się nazywało "wycieczka zakładowa", a teraz "incentive z
          destynacją". Różnego rodzaju zakłady pracy, od banków po nauczycieli i
          emerytów, to podstawowi klienci biur, szczególnie tych mniejszych. Z
          wolnego naboru trudno jest uskładać grupę. Tylko przestrzegam Koleżanki
          i Kolegów przed zbytnią integracją z taką grupą. Całkowity dystans jest
          niemile widziany, a zbyt bliskie relacje niszczą wątrobę i nerki.
          Trzeba wyczuć bezpieczną odległość.
          • pilotkapilotka Re: zwykla "objazdowka" a incentive 25.01.10, 10:00
            smerv napisał:

            > Dawniej to się nazywało "wycieczka zakładowa", a teraz "incentive z
            > destynacją".

            dawniej internet tez sie nazywalo swiatowa siecia komputerowa www

            ale to prawda ze sie naduzywa okreslenia incentive na imprezy ktore wcale sie w tym pojeciu nie mieszcza i teraz czesto slysze od organizatora ze robi incentive kiedy w rzeczywistosci robi zwykla tania wycieczke zakladowa za ktora pracownicy placa w polowie czy wiecej a wszystko i tak kosztuje 1500 zl i klient musi jeszcze placic dodatkowo za wode do posilku i wszystko inne
            • smerv Re: zwykla "objazdowka" a incentive 26.01.10, 02:55
              Dawniej to nie było ani internetu ani sieci tylko siatka na zakupy w
              szkle (kapslowana staropolanka jest nieśmiertelna).
              • guardian79pl Re: zwykla "objazdowka" a incentive 26.01.10, 11:05
                Zdarza się, że grupa incentive wykupuje zwykłe świadczenia, jakie są sprzedawane
                "normalnym" turystom, a panoszą się w trakcie imprezy, jakby wykupili dla siebie
                cały hotel o pół świata w ogóle. Pilot o takim stanie rzeczy dowiaduje się
                zazwyczaj po imprezie (jeśli w ogóle), żeby przypadkiem nie osłabło mu/jej
                zaangażowanie w opiekę nad grupą.
                Generalnie praca z "pracownikami" do trudnych nie należy. Jest nieco
                trudniejsza, z podanych powyżej powodów (przede wszystkim zwiększona atencja
                względem grupy). Plusem niewątpliwie jest kontakt, który w większości wypadków
                ogranicza się do 2-3 osób w grupie, którzy przekazują postanowienia
                organizacyjne pozostałym uczestnikom.
                • agnes-05 Re: zwykla "objazdowka" a incentive 08.02.10, 02:13
                  To prawda, że nazwa incentive jest nadużywana w stosunku do imprez, które
                  incentivami wcale nie są, ale nie należy tez mylić firmowej imprezy
                  integracyjnej, czy motywacyjnej z incentivem.
                  Ten ostatni ma bardzo precyzyjny scenariusz, z elementami zorganizowanymi
                  specjalnie, tylko dla TEJ grupy, natomiast przy integracji chodzi głównie o to,
                  żeby być razem i napić sie oraz zabawić.

                  Imprezy takie odbywają się na ogół w bardzo dobrych hotelach, rzadko jedzie się
                  autokarem, raczej samolotem ( nawet do Pragi, czy Budapesztu) i tam
                  współpracujemy z tzw " localami".

                  Incentivy sa bardzo dobrze przygotowane, niektórzy klienci jeżdżą kilkakrotnie
                  na miejsce w towarzystwie organizatorów na tzw. inspekcje, żeby potem nie było
                  niespodzianek. Niejednokrotnie ( oprócz oczywiście hotelu, restauracji) chcą
                  poznać lokalnych przewodników, co ma o tyle dobra stronę, że "locale" poznają
                  juz ich wymagania, bo odbyli wstępne rozmowy i zwiedzania ( jeśli takowe są
                  przewidziane). Ułatwia nam to bardzo współpracę.

                  Nie zapominajmy również, że lustrzanym odbiciem incentivów wyjazdowych sa
                  incentivy przyjazdowe i wtedy my jesteśmy "localami", odbywany inspekcje i
                  pracujemy z grupą na miejscu.

                  Ja również bardzo lubię incentivy, chociaż na wspomnienie kilku z nich mam do
                  dzisiaj gęsią skórkę, ale cóż...czasami mamy do czynienia z klientelą trudną,
                  często szefowie działu PR, czy HR sami organizują dla swoich firm wielkie
                  imprezy i uważają, że TYLKO oni robią to dobrze, a biuro organizujące wyjazd ( w
                  tym i pilot) to zło konieczne.

                  Takie sytuacje na szczęście są rzadkie, więc jeśli jakikolwiek młody pilot ma
                  okazje pojechać na incentive, to gorąco go do tego namawiam. Tym bardziej, że na
                  ogół sa to imprezy na wielu pilotów, więc można sie przyjrzeć pracy bardziej
                  doświadczonych kolegów, a i zobaczyć rzeczy, jakich "zwykły turysta" nie
                  uświadczy..))

                  • bluemar Re: zwykla "objazdowka" a incentive 08.02.10, 08:41
                    agnes-05 napisała:
                    >nie należy też mylić firmowej imprezy
                    integracyjnej, czy motywacyjnej z incentivem>
                    >...przy integracji chodzi głównie o to,
                    żeby być razem i napić sie oraz zabawić. >

                    Oj tak :) w ubiegłym sezonie miałam taką fast integration z nocnymi
                    przejazdami do Rygi w programie : 12 piw/głowa/30 km -a ile jest
                    wc i utwardzonych parkingów na tej trasie od granicy to wszyscy
                    wiemy -ale : POWINNY BYĆ bo...przecież "oni" też w UE.
                    (wszystko jednak ma dobre strony :) -po tej imprezie tak się
                    zaprzyjaźniłam z tamtejszą przewodniczką,że do dziś prowadzimy
                    prywatną korespondencję a nocne życie Rygi niektórzy pracownicy tej
                    firmy będą chyba pamiętać przez kilka lat)

                    agnes-05 napisała:
                    >nie należy też mylić firmowej imprezy
                    integracyjnej, czy motywacyjnej z incentivem>

                    Czy nie należy mylić? z definicji (termin przejęty z ang-dlatego
                    podaję w oryginalnym brzmieniu) incentiv w turystyce to :

                    incentiv travel
                    "Vacation travel arranged by or through an employer and awarded as
                    a motivational bonus to qualifying employees or salespeople."

                    W sumie też ma funkcję motywującą podobnie zresztą jak eventy,które
                    to w mojej opinii imprezami turystycznymi nie są.

                    agnes-05 napisała:
                    >szefowie działu PR, czy HR sami organizują dla swoich firm wielkie
                    imprezy i uważają, że TYLKO oni robią to dobrze, a biuro
                    organizujące wyjazd ( w tym i pilot) to zło konieczne.>

                    Ja uważam,że akurat w tym przypadku powinna być dopuszczalna pewna
                    liberalizacja- jeżeli organizujący jest etatowym pracownikiem (to
                    kwestia ewentualnej odpowiedzialności) a nie kimś z zewnątrz to nie
                    widzę innych przeszkód (poza prawnymi) żeby firma organizowała taką
                    imprezę bez BT i pilota-jeżeli jadą wyłącznie pracownicy (ale
                    jeżeli jest BT to oczywiście musi być pilot).
                    • agnes-05 Re: zwykla "objazdowka" a incentive 08.02.10, 14:49
                      agnes-05 napisała:
                      > >szefowie działu PR, czy HR sami organizują dla swoich firm wielkie
                      > imprezy i uważają, że TYLKO oni robią to dobrze, a biuro
                      > organizujące wyjazd ( w tym i pilot) to zło konieczne.>
                      bluemar napisała:
                      Ja uważam,że akurat w tym przypadku powinna być dopuszczalna pewna
                      > liberalizacja- jeżeli organizujący jest etatowym pracownikiem (to
                      > kwestia ewentualnej odpowiedzialności) a nie kimś z zewnątrz to nie
                      > widzę innych przeszkód (poza prawnymi) żeby firma organizowała taką
                      > imprezę bez BT i pilota-jeżeli jadą wyłącznie pracownicy (ale
                      > jeżeli jest BT to oczywiście musi być pilot).

                      Użyłam tu pewnego skrótu, który jednak wypaczył sens mojej wypowiedzi. Myślałam o innych imprezach organizowanych przez duże firmy, np. koncerny organizują konwencje albo eventy dla setek albo tysięcy osób i w tym kontekście zagraniczna wycieczka motywacyjna dla pracowników to dla nich "małe piwko przed śniadaniem". To znaczy oni tak myślą...
                      Ale fakt, że zdarzyło mi się pracować z dużym koncernem farmaceutycznym, który organizował wyjazdy bez polskiego BP, jedynie w oparciu o współpracę z zagranicznym touroperatorem. Pilotów angażowali bezpośrednio czyli taka sytuacja tez może się zdarzyć. Nie muszę dodawać, że cały turystyczny "know how" tej firmy to owoc poprzednich wyjazdów z różnymi biurami podróży i po prostu kradzież ich kontaktów.

                      Czyli nie tylko biura wykorzystują kontakty pilotów, piloci kontakty biur, ale firmy z pierwszej "5" w swojej branży nie wahają się używać takich metod..


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka