Dodaj do ulubionych

Mrozaczki - co z nimi zrobić?

27.11.10, 21:02
Witam forumowiczki. Powracam tu po trzech latach, bo mam dylemat. Mam już 2 trzyletnie bliźniaczki i zostały mi jeszcze 4 mrozaczki. Przez pierwsze dwa lata płaciłam za nie, potem pomyślałam, że już i tak nie dam rady więcej, więc przestałam płacić. Po roku przyszło wezwanie do zapłaty, a już myślałam, że przeszły do adopcji. Znów mam więc dylemat moralny co z nimi dalej robić. Obecny stan zdrowia raczej wyklucza kolejną ciążę. Jeśli płacić, to jak długo? A jeśli oddać, to czy 3 latki są jeszcze dobrym materiałem do wykorzystania, a może po jakimś czasie zostaną po prostu rozmrożone? Proszę o poradę.
Obserwuj wątek
    • jeza_bell Re: Mrozaczki - co z nimi zrobić? 28.11.10, 09:50
      Żeby mrozaki mogły zostać przekazane do adopcji konieczna jest zgoda "rodziców", jeżeli tego nie dopełniliście wcześniej, to szkoda bardzo.... Z każdym kolejnym miesiącem ich szanse na udany transfer maleją.
      Nie wiem, co macie zrobić. To problem sfery moralnej ale tylko Waszej. My w takiej sytuacji wszystkie mrozaki po kolei przyjmowaliśmy- fakt, że nic z tego się nie urodziło, ale moje sumienie jest spokojne.
      Życzę podjęcia trafnych i szybkich decyzji.
      Pozdrawiam
      • annajustyna Re: Mrozaczki - co z nimi zrobić? 28.11.10, 12:09
        Wlasnie, na takie pytania trzeba sobie udzielac odpowiedzi przed, a nie po uncertain.
    • pollla Re: Mrozaczki - co z nimi zrobić? 28.11.10, 22:55
      Podchodząć do in vitro podpisywałam umowę z kliniką, która przewidywała zasady adopcji zarodków. Poszukaj w swoich dokumentach.
      Jeśli nie chcesz płacić, zadzwoń do kliniki i ustal co i jak. Nikt zarodków nie rozmaraża! NIkt nimi nie dysponuje bez zgody bilogicznych rodziców! To Twoje zarodki i potencjalne dzieci, więc nie powinnaś zamiatać sprawy pod dywan. Jeżeli jest to zgodne z Twoimi przekonaniami, oddaj je do adopcji. Szanuję i podziwiam osoby, które się na to decydują - ja pewnie całe życie myślałabym o tym, czy gdzieś na świecie żyją moje dzieci i co się z nimi dzieje.
      My założyliśmy, że wykorzystamy wszystkie. Z 18 zarodków urodziło się nam jedno dziecko. Rozumiem, że nie chcesz rodzić jeszcze 4 dzieci, ale szczerze powiedziawszy statystystycznie nie ma na to większych szans.
      • aurita Re: Mrozaczki - co z nimi zrobić? 29.11.10, 13:04
        My transferowalismy wszystkie 9 zarodkow, niestety nie udalo sie pozatym pierwszym razem.
        Dalabym szanse tym zarodkom u innych ludzi
        rozumiem ze to trudna decyzja
        • mojsynio Re: Mrozaczki - co z nimi zrobić? 29.11.10, 23:34
          ja jestem mama dzieki Ludziom o Wielkim sercu. Obcy ludzie podarowli nam najwiekszy skarb -SYNA. Podchodzilismy jeszcze 3 razy do AZ i niestety...ostatnio stracilam moje Dziecko...
          • lilit2005 Re: Mrozaczki - co z nimi zrobić? 04.12.10, 22:02
            ja tez mam podobne zmartwienie (choc tylko jednego mrozaczka). oddalabym do adopcji ale boje sie, ze kiedys to dziecko do nas zapuka (podobno zostanie zniesione anonimowe dawstwo komorek i zarodkow) i bedzie miec zal, ze zrezygnowalismy z niego. ponoc nikt nie zna bezpiecznego okresu przechowywania zarodkow.
            • mojsynio Re: Mrozaczki - co z nimi zrobić? 05.12.10, 22:31

              Wiesz nawet jesli zostanie zniesione anonimowe dawstwo, to i tak jeszcze czasu na to potrzeba, a zadna ustawa nie dziala wstecz smilewiec ja licze na LUDZI O WIELKIIM SERCU, że ktos podzielisie z nami Tym co najcenniejsze - Nowym Zyciem.
            • jeza_bell Re: Mrozaczki - co z nimi zrobić? 06.12.10, 09:18
              lilit2005

              Próbuję zrozumieć Cię jak "matka matkę", ale słabo mi idzie...
              Wolałabyś skazać Dziecko na nicość niż dać szansę?
        • batutka Re: Mrozaczki - co z nimi zrobić? 07.12.10, 16:09
          witaj szarlotka kiss
          dawno Cię tu nie było, napisz jak żyjesz, jak się mają córcie
          my z dziewczynami założyłyśmy prywatne forum, jak masz ochotę popisać z nami, to napisz na priv smile
    • ivoral7 Re: Mrozaczki - co z nimi zrobić? 07.12.10, 12:16
      My z kolei chetnie adoptowalibyśmy 2 zarodki, ale z mozliwoscia zostawienia u notariusza informacji o rodzicach biologicznych, po to zeby dziecko po uzyskaniu pełnoletniosci (i dopiero wtedy) mogło sie o nich dowiedziec. Chodzi o to, żeby dziecko miało prawo do wiedzy o swoich korzeniach, bo uważam, że kazdy czlowiek ma do tego prawo, tego potrzebuje i nie chciałabym tworzyć sytuacji, w której dziecko nie miałoby mozliwości dostepu do wiedzy o tych korzeniach. Otoczenie dziecka nie musi o tym wiedzieć, ale człowiek ma prawo do takiej wiedzy o sobie. Jestesmy po kursie adopcyjnym, uzyskaliśmy kwalifikacje do adopcji i czekamy na adopcje dziecka. Kurs adopcyjny i wiele książek, które przeczytałam o adopcji utwierdziły mnie w przekonaniu, ze nie mam prawa tworzyć dziecka, które nie będzie miało możliwości dodarcia do swoich korzeni genetycznych i byłoby to bardzo nie fair w stosunku do tego mojego dziecka. Jesli wczesniej nie znajde rodzicow zarodkow, ktorzy zgodza sie je oddac z jednoczesna informacja przechowywaną u notariusza, to adoptujemy raczej juz urodzone dziecko. Z całą pewnoscia zapewnilibysmy tym dzieciom dobre, szczesliwe i dostatnie dziecinstwo.
      W kwestii działania prawa wstecz. - W warszawskiej klinice niepłodności lekarz wytłumaczyła mi, że nie ma obecnie prawa zabraniającego przekazywania informacji o rodzicach biologicznych dzieciom adoptowanym jako zarodki. Tak więc potencjalnie i teraz dziecko adoptowane jako zarodek ma droge prawna żeby uzyskać informacje o swoich rodzicach biologicznych. - Tak jak w przypadku adopcji, takie informacje klinika musiałaby przekazać pełnoletniemu dziecku na podstawie decyzji sadu wydanej na podstawie wniosku pełnoletniego dziecka. Klinika musiałaby przekazać te informacje na podstawie dokumentacji medycznej, którą jest zobowiązana przechowywać. Dlaczego takie sytuacje nie zdarzają się u nas w praktyce? Bo nie ma jeszcze pełnoletnich dzieci adoptowanych jako zarodki, które mogłyby wystąpić z odpowiednim wnioskiem do sądu.
      Dlaczego w takim razie nie chcę adoptować zarodków i obawiam się, że moje dziecko nie będzie miało możliwości dotrzeć do informacji o rodzicach biologicznych?
      Bo przez 18 lat klinika może zbankrutować, zostac zlikwidowana, a dokumentacja medyczna może zaginąć, a wraz z nią informacja o rodzicach biologicznych mojego dziecka.
      Dlaczego nie adoptujemy po prostu dziecka zamiast myslec o adopcji zarodków ?
      Bo zarodki są dla mnie dziećmi, które już istnieją, a dbajac o siebie w ciązy mogłabym pozytywnie wpłanąć na zdrowie, a tym samym życie mojego dziecka.
      Pewnie jednak w końcu adoptujemy dziecko i będziemy starac się być dla niego dobrymi rodzicami, tak jakby bylo naszym biologicznym dzieckiem.

      Gdyby jednak znaleźli się rodzice zarodków, którzy zdecydowaliby się na przekazanie ich do adopcji z pozostawieniem informacji o ich danych u notariusza, ktore byłyby dostepne dla dziecka po uzyskaniu przez nie pelnoletniosci, to byłabym im ogromnie wdzieczna.
      • daggnes Zrzeczenie sie zarodka 07.03.11, 15:50
        Witam,
        Przeczytalam Twoj post w internecie. Posiadamy w warszawskiej klinice jeden zamrozony zarodek, ktory bardzo ladnie sie podzielil i byl bardzo ksztaltny (to podobno wplywa na szanse zagniezdzenia). Mielismy dwa, jeden podano mi w 2007 roku i urodzila sie z niego piekna coreczka ktora obecnie ma ponad 3 latka. Zdecydowalismy zrzecz sie drugiego zarodka, ale bardzo chcielismy zrobic to nieanonimowo - niestety klinika nie przewiduje innej opcji. Chodzi nam glownie o to (a wlasciwie mnie) by tak jak piszesz dziecko lub jego rodzice mieli nasze dane gdyby okazalo sie ze sa one potrzebne w sprawach medycznych - wiadomo teraz jest inna medycyna niz kiedys, genetyka poszla niesamowicie do przodu, komorki macierzyste itp. Nie chcialabym zabierac dziecku tej szansy ze gdyby kiedykolwiek potrzebowalo, nie moglo miec mozliwosci pomocy z naszej strony albo ze strony siostry (nasza mala ma tez zamrozone komorki krwi pepowinowej). Nigdy bysmy sie w nic nie wtracali i chcielibysmy zachowac anonimowosc przed dzieckiem dopoki bedzie to mozliwe ze wzgledu na jego poprawny rozwoj. Jestesmy chetni do zrzeczenia sie zarodka podpisujac stosowne dokumenty u notariusza jesli nadal wyrazaja Panstwo taka chec , oczywiscie po omowieniu dokladnych szzegolow. Nie musze dodawac ze zrzeczenie jest bezplatne, chodzi nam tylko o dobro dziecka a co z tym zwiazane takze nasz pewien komfort. Jesli nadal sa Panstwo zainteresowani, prosze o kontkat na adres: d23@ta.onet.pl. Pozdrawiam serdecznie.
      • anetta2011 Re: Mrozaczki - co z nimi zrobić? 04.04.11, 12:31
        Witaj

        Właśnie jestem tuż przed porodem i jeśli wszystko będzie dobrze i moje dziecko przyjdzie na świat, to pozostaną mi 3 mrozaczki. Cały czas biję się z myślami co z nimi zrobić. Boję się oddać do anonimowej adopcji. Może bowiem być tak, że któreś z moich dzieci spotka się z tamtym dzieckiem i spodobają się sobie.
        I co wtedy?
        Dlatego pomyślałam, że rozejrzę się za rodziną która zechce adoptować zarodki. Nie chcę się wtrącać w wychowanie dzieci, ale nie chcę też aby doszło do nieszczęścia.
        Jeśli masz ochotę o tym porozmawiać napisz do mnie: anetak01@wp.pl
    • julia56 Ivoral 07.12.10, 13:38
      wybacz, że pytam, ale Wy już macie jedno dziecko, prawda?
      Juz się tłumaczę: sami mamy synka, i problem niepłodności wtórnej. I też zaczęliśmy myśleć nad adopcją, ale już urodzonego dziecka. To bardzo trudna sytuacja, mimo wszystko.
      Co Ty o tym myślisz?
      ------------------------------
      Tak, taką WODĄ być.
      • ivoral7 Re: Ivoral 07.12.10, 14:48
        Cześć Julia,

        tak mamy 3-letnią córeczkę, z 3-ciej iui.
        Po jej urodzeniu robiłam bez powodzenia iui, 4 pełne cykle icsi (nie reaguję na leki - mimo maksymalnych dawek w każdym cyklu było max 2-3 bardzo słabej jakości komórek jajowych, nic z tego niestety nie wyszło). Lekarze uważają, że nie ma sensu robić więcej icsi, to nie jest metoda dla mnie. Potem robiłam jeszcze iui na femarze, ale tez bez rezultatu.
        Jestesmy zdecydowani na adopcję 1-2 dzieci lub zarodków, przemyślelismy to oboje. Nasza córka bardzo chce mieć rodzeństwo, my zawsze chcieliśmy mieć więcej dzieci, mamy ku temu warunki, wierzymy, ze jestesmy w stanie kochać adoptowane dzieci tak jakby były naszymi dziećmi biologicznymi.
        Przeszlismy ostatnio przez kurs adopcyjny i czekamy na 1-2 dzieci. Tak jak napisałam, chętnie zaadoptowałabym zarodki, ale możliwość, że moje dziecko nie będzie miało dostępu do danych o rodzicach biologicznych, to dla mnie "deal breaker". Nie wierzę, że można ten fakt ukryć przed dzieckiem i nie chciałabym go ukrywać, zresztą jeszcze bardziej utwierdziłam się w tym przekonaniu na kursie adopcyjnym i po przeczytaniu kilku książek, które na kursie zalecali. Poszłam nawet porozmawiać o tym z psychologiem - pani psycholog zdecydowanie poparła adopcję już urodzonego dziecka. Powiedziała, że stworzylibyśmy straszny problem życiowy dzieciom, które nie miałyby dostępu do danych o swoich korzeniach i one mogłyby nam tego nie wybaczyć. Z drugiej strony, biorąc pod uwage fakt, że przez ciążę przeszlam dość bezproblemowo, chętnie sama donosiłabym i urodziła swoje dziecko - dbałabym o siebie w ciązy (ciekawy artykuł jest w poniedziałkowym Newsweeku o wpływie ciązy na zdrowie i życie dzieci), uniknęłabym m.in. tego 6 tygodniowego okresu kiedy noworodek czeka w domu dziecka (dopóki nie upłynie okres w trakcie którego matka biologiczna ma mozliwosc zrzeczenia sie dziecka). Poza tym, uważam, że taki istniejący zarodek, to nie jest człowiek, którego tworzymy dla naszej wygody, dla mnie to jest już istniejący człowiek, którego adoptujemy.
        Niemniej jednak, jak szeroko opisano w tym wątku, są straszne trudności z uzyskaniem do adopcji zarodka, któremu można byloby zabezpieczyć dostęp do danych o rodzicach biologicznych.
        Dlatego pewnie zaadoptujemy urodzone dziecko, z ogromną radością, oczywiście.
        Być może już niedługo.
        Napisałaś, że adopcja dziecka, kiedy ma się już dziecko biologiczne, to bardzo trudna sytuacja. Oczywiście trzeba to przemysleć. My paramy się z tą myślą już od dluższego czasu (braliśmy to już pod uwagę zanim zaszłam w ciążę z naszą córeczką, bo tez szybko i łatwo nie było) i nie moge się doczekać kiedy będzie z nami nasze drugie dziecko.
        Pozdrawiam.
        • julia56 Re: Ivoral 07.12.10, 23:43
          pięknie to wszystko piszesz. Gdybym miała "nadadliczowe" zarodki i nie planowała już ich zabrać do siebie, oddałabym je takim rodzicom jak Wy.
          na razie hsg i ICSI w nowym roku. smile

          ------------------------------
          Tak, taką WODĄ być.
          • julia56 Re: Ivoral 07.12.10, 23:43
            miało być "nadliczbowe" oczywiście.
            ------------------------------
            Tak, taką WODĄ być.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka