Dziewczyny.
Długo zastanawiałam się czy Wam o tym napisać.
Wszystko spadło jak przysłowiowy grom z jasnego nieba: guzek w piersi
wymacany pod prysznicem - USG - biopsja cienkoigłowa - komórki rakowe...
Nie wiem jeszcze dokładnie co mnie czeka, jeszcze nie jestem przerażona,
zmiana nie jest duża, lekarze niewiele mówią.
Na razie nie będę zaglądać na to forum, bo to co dotychczas dawało mi siłę i
nadzieję, teraz wywołuje bezsilną złość.
Jest dziwnie...jest tak, że nie obawiam się o swoje życie tylko o to czy -
KIEDY się z tego "wyliżę" - nadal będę mogła próbować zostać mamą.
Niezłą mam paranoję, skoro nawet w takiej sytuacji tak trudno mi spojrzeć z
nowej perspektywy...
Dziewczyny, dziękuję Wam za wszystko.
Za ciepło, szczerość, nadzieję, wiedzę, poczucie humoru.
Mam nadzieję, że za jakiś czas tu wrócę.
I Was już tu nie będzie, bo będziecie "szaleć" po foum ciąża.
A potem tam do Was dołączę.
I będziemy żyć długo i szczęśliwie.
Nie martwcie się o mnie, twarda babka jestem

Pozdrawiam. L.