Zdurniałam już!
Teoretycznie problemem u nas jest teratozoospermia i tego się trzymaliśmy,chociaż ciągle się dziwiłam,dlaczego invimed trzyma się norm z 1999r.,kiedy to mamy nowe,znacznie niższe.I tak,mój mąż ogólne wyniki ma bardzo dobre,jednak nieprawidłowych plemników 7,8%.Wg.starych kryteriów - teratozoospermia,wg.nowych wszystko OK.Podeszliśmy do dwóch IUI - niepowidzenie.W końcu zrobiliśmy MSOME,tam 2% form prawidłowych (norma >4%),zalecenie IMSI.Ale lekarz nie był taki hop siup do przodu i sam zaproponował,że może warto by było spróbować z witaminkami.Ostrzegał lojalnie,że nie ma na to dowodów medycznych,ale niektórym pomaga.A że mamy jedno dziecko (naturalnie) i jesteśmy w miarę młodzi to z in vitro można zaczekać.Mąż dostał jeszcze zalecenie konsultacji z andrologiem (żylaki powrózka).No i poszedł do dr Wolskiego,a tam badania MSOME zostały zupełnie "olane",lekarz skupił się wyłącznie na badaniach ogólnych i morfologii,a ta jego zdaniem jest zupełnie w normie,może nie powala,ale jak najbardziej ciąża z tego może być.
Potwierdził żylaki i zaproponował mężowi ich usunięcie.A że my sceptycznie do tego podeszliśmy to pokazał mężowi jakieś statystyki i ogólne światowe zalecenia,no i tam jak byk,żeby żylaki usuwać!
W sumie zdecydowaliśmy się na ten zabieg,ale boję się,że może to pogorszyć nasienie

albo nie daj Boże jeszcze jakieś gorsze powikłania.Może wart by bylo zamrozić nasienie póki jest czym zapładniać???
Cały czas mnie męczy jedno,dlaczego lekarz nie patrzył na wyniki MSOME???Czy to aby nie jakaś ściema?Niby takie dokładne badanie to dlaczego faceta z teratozoospermią nie wysyła się na nie od razu?
Bądź tu człowieku mądry...O pierwsze dziecko staraliśmy się 8 miesięcy, o drugie od 16 miesięcy.