Dodaj do ulubionych

Katolik a In Vitro- rozterki

26.09.11, 12:59
Witam Was serdecznie

W skrócie moja historia:
Pęknięta torbiel, źle zdiagnozowana i operowana przez co zrosty. Do tego niewydolność ciałka żółtego ( za wysoka prolaktyna- hiperprolaktynemia czynnościowa,prawdopodobnie przez stres,) Mąż asthenoteratozoospermia.
Od 2006 roku starania. Najpierw rok naturalnie, potem monitoring cyklu na clo, potem 6 inseminacji... Lata płaczu, modlitw, nadziei.
Teraz stanęliśmy przed murem- zostało nam tylko In Vitro. Do adopcji przekonania nie mamy, jeżeli jest szansa na biologiczne dziecko. Mąż ma około 18mln plemników, ja mam zdrową macicę. Warunki do ciąży mamy- ale tylko przez in vitro.
Od 2006 roku broniłam się jak mogłam przed ICSI. Teraz wiem, że to jedyna szansa.
Uradziłam z lekarzem, że będę na lekkiej stymulacji, że zapłodni tylko 2 komórki i od razu ( jeżeli komórki zapłodnią się ) poda mi je, bez względu na wszystko- na drugą dobę.
Dla mnie jest to swego rodzaju kompromis, bo jestem wierząca i praktykująca. Moje podejście do procedury eliminuje problem selekcji i nadliczbowych zarodków. Oczywiście zmniejsza też szansę powodzenia- ale coś za coś.
Od 2 dni birę tabletki antykoncepcyjne bo będę miała tzw. długi protokół.
Siedząc w domu śledzę przeróżne fora z wypowiedziami katolików przeciwko in vitro i wypowiedziami księży, że pomimo braku nadliczbowych zarodków, to i tak in vitro jest niegodziwe i jest grzechem bo dziecko sprowadzane jest do towaru, który mi się należy.Że dziecko powinno powstać poprzez akt oddania męża i żony...
Czytam i płaczę i motam się zupełnie... Tak bardzo pragnę tego dziecka. Tak bardzo go pragnie mój mąż.
Czy moje pragnienie to jest ZŁO? Czy Bóg tegto nie chce? Czy Kościół i tak mnie wykluczy? Zależy mi na Kościele bo zostałam wychowana wierze katolickiej i msza święta, obyczaje, święta są dla mnie ważne.
Jestem rozdarta, bo kościół w którym miałam ukojenie zarzuca mi niegodziwość.
Czy ja chcę spełnić swoje zachcianki?
Co Wy o tym sądzicie?
Jeszcze sprawa "poczęcia jako aktu miłości" między małżonkami.
Przecież musi być między małżonkami ogromna miłość decydując się na taki czyn. Tutaj musimy na siebie spojrzeć przez pryzmat miłości, gdzie jesteśmy odarci z seksualności. Gdzie nie jest nam dane aby nasze dzieciątko było owocem spotkania w sypialni- pełnego namiętności i magii...Tutaj dopiero musi być miłość. Nie sztuka kochać piękną żonę i wspaniałego, "męskiego" męża gdzie wszystko układa się cudownie a dziecko jest owocem nocnych igraszek...sztuka jest trzymać się za ręce i utwierdzać w miłości, kiedy sytuacja i wieloletnie starania, cierpienie, oddawania nasienia, badania ginekologiczne odzierają nas z tej magii niestety.... To jest miłość.
Obserwuj wątek
    • nunia01 Re: Katolik a In Vitro- rozterki 26.09.11, 14:00
      Kościół nie jest nieomylny w swoich sądach.
      A Bóg dał nam wolną wolę i sumienie - w jakimś celu.

      > Siedząc w domu śledzę przeróżne fora z wypowiedziami katolików przeciwko in vit
      > ro i wypowiedziami księży, że pomimo braku nadliczbowych zarodków, to i tak in
      > vitro jest niegodziwe i jest grzechem bo dziecko sprowadzane jest do towaru, kt
      > óry mi się należy.

      Obawiam się, że praktycznie żadna z tych osób z problemem niepłodności się nie spotkała. Łatwo mówić innym co mają robić, gorzej kiedy to dotyczy Ciebie.

      Zapytaj samą siebie jak traktujesz dziecko, które być może się narodzi.

      A z doświadczenia własnego i lektury forów mam wrażenie, że problem nadliczbowych zarodków jest znacznie rzadszy niż problem z ich za mala liczbą.
    • mi-a6 Re: Katolik a In Vitro- rozterki 26.09.11, 14:41
      > Siedząc w domu śledzę przeróżne fora z wypowiedziami katolików przeciwko in vit
      > ro i wypowiedziami księży, że pomimo braku nadliczbowych zarodków, to i tak in
      > vitro jest niegodziwe i jest grzechem bo dziecko sprowadzane jest do towaru, kt
      > óry mi się należy.Że dziecko powinno powstać poprzez akt oddania męża i żony...
      > Czytam i płaczę i motam się zupełnie... Tak bardzo pragnę tego dziecka. Tak bar
      > dzo go pragnie mój mąż.
      > Czy moje pragnienie to jest ZŁO? Czy Bóg tegto nie chce? Czy Kościół i tak mnie
      > wykluczy? Zależy mi na Kościele bo zostałam wychowana wierze katolickiej i msz
      > a święta, obyczaje, święta są dla mnie ważne.
      > Jestem rozdarta, bo kościół w którym miałam ukojenie zarzuca mi niegodziwość.

      A czymże, jak nie aktem wielkiego, wzajemnego oddania jest walka o dziecko? Szczególnie w sytuacji, gdy przechodzi się taką drogę? Przecież to dowód Waszej wielkiej miłości i determinacji, siły, by przez wszystko przejść.
      Czy sadzisz, że gdyby Bóg nie dopuszczał in vitro, to dopuściłby do wynalezienia tej metody przez człowieka? Może w takich kategoriach to rozpatrz? Przecież chcecie powołać nowe życie, a Bóg każde nowe życie wita z radością. Nie jest istotny sposób poczęcia, ważne jest jedynie nowe istnienie.

      Kościół nie jest nieomylny, tworzą go ludzie, którzy mogą błądzić. Kiedyś kościół potępiał chirurgię, sekcje, potem nie dawał przyzwolenia na przeszczepy, kiedyś na inseminacje. To wszystko zmieniło się przez lata. In vitro też w końcu zaakceptują. Wejrzyj w głąb siebie i jeśli czujesz taką potrzebę, to nie wahaj się ani sekundy. Nie patrz na to co mówią inni. Bóg Cię za to z pewnością nie potępi, bo w końcu chcesz jedynie dziecka, które powiększy grono jego wiernych.
      • anulka59 Re: Katolik a In Vitro- rozterki 26.09.11, 15:34
        Kościół nie uznaje in vitro ale dzieci chrzci bo przecież jak już jest to rodzice nie muszą się tłumaczyć że dziecko jest po leczeniu itd.Rozterki są i będą zawsze bo właśnie wiara sumienie ale co jest silniejsze to co nakazuje kościół czy to że tak bardzo chcecie mieć owoc swojej miłości zaufania wsparcia bo chyba nic tak nie zbliża jak właśnie własny upragniony cel tym piękniejszy i większy bo chodzi tu przecież o KOGOŚ.
    • arpona Re: Katolik a In Vitro- rozterki 26.09.11, 16:53
      Na Twoim miejscu zadałabym sobie przede wszystkim pytanie - co jest dla Ciebie ważniejsze - pragnienie posiadania biologicznego dziecka czy życie w zgodzie z nauką kościoła katolickiego.

      Dziecko jako owoc aktu miłości pomiędzy kobietą i mężczyzną... Pięknie - ale kto powiedział, że poddanie się przez Was procedurze in vitro nie jest takim aktem miłości właśnie? Różnica leży jedynie w technice.
      • magaprzy78 Re: Katolik a In Vitro- rozterki 26.09.11, 17:35
        Pięknie ujęłaś te ostatnie swoje zdania...myślę,że to jest tylko Twoja decyzja a nie kościoła...niepłodność...wspólna walka...leczenie...to dopiero jest akt miłości między kobietą i mężczyzną...to,że są razem pomimo tej okropnej choroby(bo tak trzeba traktować niepłodność)
        A co może dla kościoła lepsze są rozwody par leczących się bo jedno z nich nie "może" mieć dzieci?Ja też jestem katoliczką i decyzję o in vitro przyjęłam ze spokojem,a każda Twoja decyzja jaką podejmiesz będzie słuszna bo przemyślana i nikomu nic do tego...
        • wypalona_zarowka Re: Katolik a In Vitro- rozterki 26.09.11, 18:50
          a ja wypowiem się tak:
          samo in vitro nie gwarantuje Ci powodzenia!!

          Wszystko w rękach Boga czy się uda czy nie!!
          Bez niego nie powstanie nowe życie...

      • audrey2 Re: Katolik a In Vitro- rozterki 26.09.11, 17:35
        no wlasnie....
        za 10 lat kosciol zmieni zdanie, a Ty zostaniesz bez dziecka
        kto bedzie cierpial?
        • asiek334 Re: Katolik a In Vitro- rozterki 26.09.11, 18:57
          A moje zdanie jest takie... sama jestem katoliczka ale gdybym staneła przed takim dylematem to nie whałabym sie ani przez chwilę,in vitro
          • misskaffee Re: Katolik a In Vitro- rozterki 26.09.11, 22:59
            Ja miałam identyczne dylematy i przemyślenia. Dużo myślałam, płakałam i szukałam jakiegoś rozwiązania. I nie znalazłam. Mam dziecko z ICSI. Z mrożonego zarodka. Dwa niemrożone się nie utrzymały. Potem podano mi dwa mrożone, został z nami jeden. Zostały jeszcze dwa zamrożone i na pewno po nie wrócę.
            Moje sumienie pozwoliło mi na in vitro, naprawdę ja tu widzę prawdziwą małżeńską miłość a nie kupowanie towaru. Ciążę miałam bardzo trudną (podejrzenie wady genetycznej) - nie zrobiłam amniopunkcji, bo wiedziałam, że przyjmę dziecko bez względu na to, jakie będzie. Czy to jest traktowanie dziecka jak towar? Jak coś, co mi się należy? Ja uważam, że nie.
            Dziś już nie oczekuję, że dostanę rozgrzeszenie. Czasem mi smutno, że tak jest. Ale patrzę na moje dziecko i dziękuję Bogu w każdej sekundzie za to, że jest z nami. I nie sposób teraz żałować tej decyzji.
    • marygirl Re: Katolik a In Vitro- rozterki 27.09.11, 10:38
      jestem po ivf, nie miałam dylematów moralnych z tego powodu w końcu po to jest medycyna żeby nam pomagać,a niepłodność to taka sama choroba jak każda inna ale nie o tym tu chce ci powiedzieć. POszłam potem do spowiedzi i wiesz co mi ksiadz powiedział, ze to jest tylko kwestia mojego sumienia i on nie bedzie mi prawił kazań i że powinnam sie teraz cieszyć że jestem w ciąży że Bóg mi pobłogosławił i napewno nadal będzie smile a teraz mam ślicznego 3miesięczneg, zdrowego bobaska smile Nie wszyscy księża są tacy sami wink
      • zuzka.82 Re: Katolik a In Vitro- rozterki 27.09.11, 11:07
        milut_ka, bardzo bliskie jest mi to, co piszesz, bo sama przechodziłam przez to, jak usłyszeliśmy diagnozę: azoospermia - tylko in vitro z ICSI. Przez pół roku zastanawialiśmy się, modliliśmy i próbowaliśmy znaleźć księdza, który zechciałby z nami porozmawiać. Ale porozmawiać, a nie nakrzyczeć na nas. Nakrzyczało trzech. Czwarty powiedział, że nie zna się na in vitro, ale bywało już tak, że Kościół zmieniał zdanie. Dał nam namiary na księdza, który zajmuje się bioetyką. Ten wiedział o czym mówimy, przedstawiliśmy mu jaka u nas jest sytuacja. Na koniec powiedział, że bardzo nam dziękuje za tę rozmowę, bo widzi, że zupełnie inaczej jest zajmować się jakimś temat teoretycznie i naukowo, a inaczej porozmawiać z ludźmi, których to dotyka. Rozmowę skończyliśmy tak, że powiedział nam, żebyśmy spróbowali - jeśli Pan Bóg zechce, to nam się uda, a jeśli nie, to i tak się nie uda.
        • zuzka.82 Re: Katolik a In Vitro- rozterki 27.09.11, 11:20
          milut_ka, jeszcze jedna rzecz. Na początku ograniczyliśmy liczbę komórek do zapłodnienia, ale okazało się, że niepotrzebnie. Z 10 pęcherzyków, 5 było pełnych, 4 się zapłodniły, a rozwinęły tylko dwa. Oba mi podali. Myślałam, że to przeznaczenie, że tak właśnie miało być, że te są nam pisane... Po transferze po prostu byłam pewna, że jestem w ciąży. Codziennie chodziłam modlić się za maleństwa... Niestety nie udało się. sad
          Przy drugim podejściu zrezygnowałam z ograniczania liczby zarodków - powstało 9. Dwa mi podali, 7 jeszcze na mnie czeka i na pewno po nie wrócę, choćbym miała urodzić siedmioro dzieci! smile choć myślę, że do tego nie dojdzie, bo naprawdę nie wszystkie się zagnieżdżają. Dzisiaj robiłam test ciążowy - pierwszy raz w życiu po dwóch i pół roku starań zobaczyłam drugą bladą kreskę na teście... smile To uczucie wynagradza wszelkie trudy!
          Jedyne co do czego mam wątpliwości to to, że zamrażając zarodki jednak w jakiś sposób je narażam. Dlatego pojadę jeszcze do tego księdza i spróbuję się wyspowiadać, ale na pewno nie mogę powiedzieć, że żałuję.
          milut_ka, nie słuchaj mitów o selekcji zarodków - to są bzdury. Jeśli zarodek rozwija się prawidłowo i ma prawidłową budowę, to go podają, a jeśli nie to obumiera. W naturze też tak się dzieje, tylko o tym nie wiemy - po prostu dostajemy okres i tyle, nie wiedząc nawet, że powstał jakiś nieprawidłowo zbudowany zarodek. Teraz tylko modlę się, żeby żadnej z moich śnieżynek nic się nie stało w wyniku rozmrażania, a wtedy - czy się przyjmą czy nie - wszystko w rękach Boga.
          • milut_ka Re: Katolik a In Vitro- rozterki 27.09.11, 11:36
            Zuzka.82, wspaniale, że zobaczyłaś 2 kreseczki smile. to musi być cudowny widok !!!
            Ja na razie ograniczę się do 2 komórek bo na to jestem gotowa. A co będzie potem- czas pokaże.
            A test Bhcg robiłaś? Ciekawe ile kruszynek jest w brzuszku smile
            Trzymam kciuki!
    • milut_ka Re: Katolik a In Vitro- rozterki 27.09.11, 11:32
      Kochane Dziewczyny ;*

      Nawet nie wiecie, jak mi pomagają Wasze wpisy. Czuję się o wiele spokojniejsza i co najważniejsze- zrozumiana.
      Ja też wiem i czuję, że bez Boga nic się nie uda...
      Ale ta "nagonka" powoduje, że zaczynasz zatapiać się w wątpliwościach...

      Ja rozmawiałam z trzema księżmi. Do paru też pisałam ale nie dostałam odpowiedzi niestety.

      Pierwszy ksiądz mi powiedział, że:
      - nie wie na czym polega in vitro więc mu wytłumaczyłam ( z opcją tylko 2 komórek i 2 zarodków)po tym zapytałam co on na to
      - zawahał się, że w sumie to nic takiego strasznego po czym dodał " może powiem tak, stanowisko kościoła jest jasne- i ja odpowiem tak samo- przeciw
      po czym zaczął wypytywać gdzie pracujemy i inne pierdoły

      Drugi ksiądz ( zakonnik)
      - kazał modlić się bo cuda się zdarzają
      - że dziecko powinno być spłodzone w łożu małżeńskim
      - że on też cierpi bo nie ma dzieci ( na co zareagowałam oburzeniem i stwierdzeniem, że on taką drogę wybrał KAPŁAŃSTWO gdzie dobrowolnie rezygnuje z rodzicielstwa a ja wybrałam drogę RODZINA- MACIERZYŃSTWO i mam ogromną potrzebę realizowania się w obranej przeze mnie drodze a jak nie mogę to CIERPĘ więc niech nie porównuje
      - długa to była rozmowa i skończyła się stwierdzeniem " proszę kierować się tym co mówi Pani serce"
      - nie powiedział zdecydowanie "NIE"

      Trzeci ksiądz:
      - to była spowiedź. Nawet nie zahaczył o temat tylko dostałam kazanie na temat opuszczania mszy świętej
      - trzy razy zapukał w konfesjonał i po sprawie

      Ja mam rozterki i obawy bo kościół do którego chcę należeć odwraca się ode mnie i mojego problemu bez pochylenia się, zrozumienia.
      • marygirl Re: Katolik a In Vitro- rozterki 27.09.11, 11:52
        oj tam oj tam, to My wszyscy jesteśmy KOściołem a nie tylko księża
      • arpona Re: Katolik a In Vitro- rozterki 27.09.11, 12:56
        Tak się zastanawiam czytając Wasze wpisy o braku zrozumienia ze strony księży, dlaczego to właśnie kościół katolicki ma taki problem z in vitro? Kościoły protestanckie w większości akceptują tę metodę (z pewnymi wyjątkami), a przecież oba opierają się na tym samym źródle wiary, jakim jest Biblia.

        Dlaczego KK odrzuca in vitro posługując się przy tym argumentami rodem ze średniowiecza? Czy ludzie płodzący - nomen omen - po Bożemu, za to bez zastanowienia i odpowiedzialności, a często i bez cienia miłości kolejne dzieci zasługują na większy szacunek niż pary, dla których sztuczne zapłodnienie to jedyna szansa na własne dziecko.

        Prawo do posiadania własnego potomstwa, to jedno z podstawowych praw człowieka. I nikt nie może go nam odmówić.
        • marygirl Re: Katolik a In Vitro- rozterki 27.09.11, 13:11
          amen!
        • zuzka.82 Re: Katolik a In Vitro- rozterki 27.09.11, 15:28
          arpona napisała:
          > Dlaczego KK odrzuca in vitro posługując się przy tym argumentami rodem ze średn
          > iowiecza? Czy ludzie płodzący - nomen omen - po Bożemu, za to bez zastanowienia
          > i odpowiedzialności, a często i bez cienia miłości kolejne dzieci zasługują na
          > większy szacunek niż pary, dla których sztuczne zapłodnienie to jedyna szansa
          > na własne dziecko.

          Arpona, myślę dokładnie tak samo! Poza tym też jestem zdania, że dziecko powinno być poczęte w "akcie współżycia" - tylko że u mnie to nie jest możliwe (azoospermia). Nie "mało prawdopodobne" tylko niemożliwe - brak plemników to brak. Więc zgadzam się z tym, że powinno tylko pytanie, co wtedy jeśli tak się nie da? Medycyna oferuje różne możliwości. Jaki jest argument przeciw, żeby z nich nie korzystać? Jeśli Milut_ka zrobi to w taki sposób jak pisała, to nie narusza żadnych przykazań ani prawd wiary!
    • edytka8080 Re: Katolik a In Vitro- rozterki 27.09.11, 15:07
      ja plebanów na gdzieś kieruje sie swoim sercem
      • lamciad Re: Katolik a In Vitro- rozterki 29.09.11, 10:04
        Wiara wiarą,kosciół kościołem!
        Jestem osobą wierzącą,ale instytucji koscioła nie uznaję.Po pierwsze za to,że jak ludzie potrzebują pomocy to zazwyczaj jej nie otrzymują i nie chodzi mi o sprawy materialne a duchowe właśnie.Po drugie dlaczego księża wypowiadają się na temat rodziny,kiedy nie mają o tym pojęcia?!
        Mój dziadek całe swoje życie chodził na maszę,jak zachorował na raka i chciał porozmawiać z księdzem to ten uciekł!I gdzie tu powołanie,miłośc do bliźniego, już o zwykłej empatii nie wspomnę.
        Jakie ksiądz ma pojęcie o in vitro? Żadne.
        Pytasz o akt miłości...czy gdzies w Biblii jest napisane,że akt miłości=sypialnia=seks???Pismo Święte ma to do siebie,że można je interpretować na wszelkie możliwe sposoby,tam nigdzie nie jest nic wprost powiedziane.Dla mnie aktem miłości między małżnonkami jest fakt,że nie opuszczają się,kiedy mają problemy,walczą o wszystko razem.
        In vitro to nie przyjemność! To tony leków,mnóstwo pieniędzy i umówmy się - lekkie odarcie z człowieczeństwa. I kto to może znieść...właśnie ten,kto KOCHA.
        Przyjemny seks w sypialni to pikus,kazdy potrafi,za to poddać się in vitro to jest wielka sztuka i dla mnie CZAPKI Z GŁÓW dla tych,którzy się na wspomagane metody rozrodu decydują.

        Nie ograniczaj liczby komórek,bo nigdy nie wiadomo,ile z nich się w ogóle do czegoś będzie nadawało.Jak się pieknie zapłodnią to zamrozisz i skorzystasz za jakiś czas,przeciez Bóg życzy Wam wielu dzieci,a nie jednegowink

        Wiara dla mnie to jest kierowanie się sercem,a nie nakazami wymyslonymi przez ludzi,nawet jak się ich nazywa świętymi.Dziś jest takie prawo,jutro będzie inne.
        • zuzka.82 Re: Katolik a In Vitro- rozterki 29.09.11, 14:25
          lamciad napisała:

          Dla mnie aktem miłośc
          > i między małżnonkami jest fakt,że nie opuszczają się,kiedy mają problemy,walczą
          > o wszystko razem.
          > In vitro to nie przyjemność! To tony leków,mnóstwo pieniędzy i umówmy się - lek
          > kie odarcie z człowieczeństwa. I kto to może znieść...właśnie ten,kto KOCHA.
          > Przyjemny seks w sypialni to pikus,kazdy potrafi,za to poddać się in vitro to j
          > est wielka sztuka i dla mnie CZAPKI Z GŁÓW dla tych,którzy się na wspomagane me
          > tody rozrodu decydują.

          Nic dodać nic ująć. Zgadzam się w 100%!
    • dagmara-k Re: Katolik a In Vitro- rozterki 29.09.11, 21:05
      hm, nie wiem czemu kosciolowi przeszkadza, ze taka np ja stworzylam celowo 6 zarodkow, z czego 4 "usmiercilam" czy tez pozwolilam, by obumarly w labie zamiast nigdy nie zaistniec. gdybym byla zdrowa, to w roku mialabym szanse na 13 zarodkow. czesc z nich naturalnie obumieralaby w moich jajowodach do 6 dnia, w ktorym sie zarodek zagniezdza w macicy. ale ja w roku mialam ze 2 -3 cykle owulacyjne i to na lekach, a moj maz 3 mln plemnikow niemal bez ruchu.... wiec podeszlismy do icsi i lekarz stworzyl naszych 6 zarodkow. moje 3 zarodki stworzone "na sile", "wbrew naturze" i "poza planem" obumarly w okolicy 3-4 dnia, jeden obumarl 6 dnia. jeden z moich 6 zarodkow czeka na nas w azocie. a jeden z nich mial szczescie sie zagniezdzic w macicy, a potem urodzic, ma 1,5 roku i smacznie spi w pokoju obok. i tylko to ostatnie zdanie sie liczy....

      nie zrobilam niczego zlego. nie zabilam zadnego dziecka. 6 dni na obumarcie zarodka ma i lab i natura. proste, ale widac KK jako instytucja biologii jako nauki nie uznaje. a to gdzies w 4 klasie podstawowki o tym ucza.
      • natasza-n1 Re: Katolik a In Vitro- rozterki 02.10.11, 18:52
        Nie ograniczaj się do liczby zarodków. Natura zdecyduje sama.. Mi pobrano 6 jajeczek - 2 były niedojrzałe, jedno się nie zapłodniło - 3 tak. Podano mi wszystkie - liczyłam się nawet z ciążą bliźniaczą (ale podwójną smile ) Niestety nie udało się. To nie jest tak że tych komórek jest dużo, trzeba mieć szczęście. Mi się nie udało, próbuję teraz jeszcze raz i chciałabym mieć więcej komórek.. A ty nie wiesz czy te 2 które Tobie pobiorą to się zapłodnią..Przecież zawsze jest opcja że możesz komórkę podarować- ja bym się na to zdecydowała jakbym miała ich dużo i oczywiście miałabym swoje maleństwo. Tyle kobiet czeka na taki dar. Ale u mnie nadmiar jest raczej nierealny..
    • z_oe Re: Katolik a In Vitro- rozterki 03.10.11, 09:59
      Juz dawno nie mam szacunku do panow w czarnych sukniach. Brzydze sie nimi, nie ufam i moja noga nigdy wiecej nie stanie w kosciele katolickim.

      Kosciol zabrania aborcji-bo w ten sposob zabija sie dzieci-mowa o zarodkach, embrionach...

      Gdy pare lat temu zmarla mi corka w 9 miesiacu ciazy i po porodzie malenstwa zwrocilam sie do ksiedza z prosba o ochrzczenie i pochowek-odmowil mi mowiac,ze po co....to nie "czlowiek".
      Zaproponowal bym sama ochrzcila z wody i wlozyla trumienke do ziemi...bo jak powiedzial-"cyrkow nie bedziemy odstawiac"

      Brzydze sie istytucja koscielna, mam Boga w sercu to moj wlasny Kosciol..wszedzie, w kazdym kacie mego domu, na kazdym rogu ulicy tam jest moj Bog do ktorego sie mogle codziennie.,

      Wec teraz bedac w programie ICSI nawet przez glowe mi nie przeszlo,ze kosciol jest przeciw-bo malo mnie to obchodzi.

      • wypalona_zarowka Re: Katolik a In Vitro- rozterki 03.10.11, 10:34
        zo_e bardzo mi przykro że Cie to spotkało !!
        Bardzo smutno mi się zrobiło, ksiadz nie ma prawa mówic takich rzeczy
        • magaprzy78 Re: Katolik a In Vitro- rozterki 03.10.11, 13:18
          To jest chore,że dziecko w 9 m-cu nie jest człowiekiem dla KK...a takie kilkudniowe to jest,tak?
          Nie rozumiem tego wcale...... zo_e bardzo Ci współczuję jak Cię ten "klecha" potraktował...oby było takich mniej w KK
          pozdrawiam
          • zuzka.82 Re: Katolik a In Vitro- rozterki 04.10.11, 16:03
            Z_oe, bardzo Ci współczuję! Zostałaś naprawdę okropnie potraktowana. Bardzo mi przykro z powodu córeczki.
            Pozdrawiam, trzymaj się!
            • asiek334 Re: Katolik a In Vitro- rozterki 05.10.11, 12:09
              [bZ-oe][/b] po przeczytaniu Twojej smutej historii dostałam gęsiej skórki, w głowie mi sie nie mieści, ze człowiek z takim powołaniem o ile mozna tak to nazwać, mógł wypowiedzieć takie słowa "nie bedziemy robic cyrku, to nie jest człowiek" Po Twoim komentarzu taką instytucję jak KOŚCIÓŁ dawno powinnismy postawić pod duzym znakiem zapytania, i zastanowić się czymże ona jest??? Nie wiarygodne jest to ze robią szum, wielki szum wokól in vitro gdzie byc moze dla większości par to jedyny ratunek, a w momecie kiedy idzie o tak ważną sprawę jak ochszczenie dziecka nazywa "nieczłowiekiem?!!!" Poprostu nie moge w to uwierzyc. Kochana serdecznie wspólczuje i próbuje Cię zrozumiec,próbuje dlatego bo nie moge sobie wyobrazic tego co przeszłas.
              • z_oe Re: Katolik a In Vitro- rozterki 05.10.11, 14:44
                Dzieki dziewczyny,ale nie o wspolczucie mi chodzie,a o dowod, ze to co wyrabiaja Ci panowie w sutannach to przechodzi ludzkie mozliwosci.
                Napewno jest wiele kobiet w podobnej sytuacji do mojej...wystarczy zobaczyc ile dzieci nie chca ochrzcic bo rodzice nie maja slubu..a przeciez Jezus powiedzia-nie zabraniajcie dzieciom przychodzic do mnie...wiec czemu zabraniaja?

                Kiedys rozmawialam z kolega i on tez mowil,ze kosciol to i tamto przeciw in-vitro..wiec Ja sie zapytalam czy Maryja zaszla w ciaze z Jezusem w sypialni-po Bozemu jak Oni to mowia? Jakie to bylo zaplodnienie? Czy nie mozna bylo tego porownac wlasnie do in-vitro, bo przeciez Bog "maczal"w tym swoje palce i wedlug mnie kazde dziecko poczete metoda in-vitro jest cudem, tak jak cudem byla ciaza Maryi...sorry moze glupi przyklad ale przyklad.
                • asiunia555 Re: Katolik a In Vitro- rozterki 05.10.11, 16:16
                  dokładnie!
                  jeden bardzo mądry ksiądz powiedział dziewczynie (też katoliczce, która miała podobne wątpliwości i miała kilka INV):
                  "dziewczyno a czy pan jezus został poczęty naturalnie?"
                  • marygirl Re: Katolik a In Vitro- rozterki 05.10.11, 18:42
                    dobre, dobresmiletego jeszcze nie słyszałam smile
                • zuzka.82 Re: Katolik a In Vitro- rozterki 05.10.11, 20:11
                  Z_oe, rewelacja!!! smile Fantastyczne! Zrewolucjonizujesz naukę Kościoła! smile Jakiś ksiądz powinien to usłyszeć!
                  A to prawda, że gdy po tylu latach starań, tylu próbach, tylu wyrzeczeniach i cierpieniach zachodzimy w ciążę, to właśnie to jest cudem.
    • julka_81 Re: Katolik a In Vitro- rozterki 05.10.11, 22:39
      Milut_ka, gdyby Bog nie chcial by ivf powstalo, nie dal by czlowiekowi rozumu i mozliwosci do tego. Ksieza nie sa wstanie zrozumiec pragnienia maciezynstwa, bo sami podjeli swiadoma decyzje o zyciu w celibacie. Probuje zrozumiec Twoje rozterki, choc sama ich nie mialam, bo w ksiezy juz dawno nie wierze i nie obchodzi mnie co oni o tym mysla. Dla mnie pragnienie dziecka jest o wiele silniejsze niz wiara w KK. Jak juz dziewczyny pisaly w naturze selekcja odbywa sie bez naszej wiedzy, a przy ivf jestesmy swiadome kazdej komorki. Za niecale pol roku oczekujemy naszego pierwszego malenstwa z metody icsi i nie zaluje naszej decyzji. Metoda ivf nie odbiera mozliwosci oddania sie aktu malzenskiego, jedynie samo zaplodnienie dochodzi poza organizmen. A sama walka o to malenkie wielkie szczescie jest dowodem ogromnej milosci i wzajemnego wsparcia.
      Jakakolwiek decyzje podejmiesz nie daj sobie narzucic woli innych. Zycze Ci zebys do konca zycia codziennie miala powod do dumy i usmiechu, a Bog nie takim grzesznikom jak my wybacza jeszcze gorsze grzechy wink.
    • alatoja Re: Katolik a In Vitro- rozterki 06.10.11, 17:38
      Nie ograniczaj liczby zarodkow, szkoda twojego czasu i pieniedzy. Ja pierwszy protokol zrobilam na naturalnym cyklu i z 2 komorek, tylko 1 sie zaplodnila, oczywiscie nie udalo sie... Nie pomniejszaj swoich szans. W Novum spotkalam dziewczyne, ktora byla po 9 punkcjach (bo caly czas jechala na naturalnym cyklu) i bez efektu. Moj drugi protokol to 7 zarodkow - 3 transerfy i dalej wtedy znowu mi sie wyszlo. Lepiej, zeby tobie udalo sie szybciej.
      Co do twoich rozterek - w ogole nie marnuj czasu na zastanawianie sie nad "stanowiskiem kosciola". Miliony kobiet i dzieci umiera na AIDS w Afryce, a kosciol sprzeciwia sie stosowaniu prezerwatyw.... Zastanow sie nad tym i usamodzielnij troche swoje myslenie...ludzie, instytucje rowniez myla sie, popelniaja bledy.
      Nie odmawiaj sobie prawa do macierzynstwa i do szczescia. Podejmujesz najlepsza mozliwa decyzje i bedziesz wspaniala mama. Powodzenia!
      • karolina.and Re: Katolik a In Vitro- rozterki 07.10.11, 23:10

        BÓG bogiem wiara wiarą,,,,
        Ja również wierzę w Boga i co mi z wiary jak byłam chora i dostałam ultimatum albo in vitro albo czekanie na cud wybrałam in vitro udało się za pierwszym podejściem moje szczęście ma teraz 14 miesięcy i kocham ją nad życie i Pan Bóg na pewno też...Więc kobieto do dzieła...
    • milut_ka Re: Katolik a In Vitro- rozterki 30.10.11, 17:36
      Dziewczynki Kochane smile

      Właśnie sobie czytam to co mi kiedyś napisałyście smilesmilesmile

      W przyszłym tygodniu punkcja i prawdopodobnie transer.
      Trzymajcie kciuki!!

      Buziaki Dziewczynki!!!!


      p.s.Zuzka.82, bardzo chciałabym skontaktować się z Tobą bo mam parę pytań ale nie wiem jak.Jeżeli możesz napisz do mnie : milut_ka@wp.pl
      • emily30 Re: Katolik a In Vitro- rozterki 30.10.11, 20:11
        milut_ka trzymam kciuki, ja też w przyszłym tyg mam punkcję
        to moje 2 podejście, też miałam obawy moralne, co będzie z zarodkami, które zostaną, niepotrzebnie.... 2 zarodki miałam podane 5 do mrożenia, żaden nie dotrwał do 4 doby i mi tez się nie udało...
        później poszłam do spowiedzi, ksiądz zadał mi tylko pytanie: to nie możecie mieć dzieci? (chyba logiczne że jak ktoś podchodzi do ivf to nie może) i dał rozgrzeszenie
        tak że juz nie mam dylematów religijnych, próbuje teraz 2 raz i mam nadzieję ostatni, pozdrawiam
        • julka_81 Re: Katolik a In Vitro- rozterki 01.11.11, 21:14
          Milut_ka,Emily, ogromne kciukaski za Was smile. Oby sie udalo smile!!!
      • eva-braun Re: Katolik a In Vitro- rozterki 30.10.11, 21:00
        milut_ka, miałam podobne rozterki i nie powiem, żebym do końca ich się wyzbyła, ale też za mną przejścia podobne jak u zuzki.82, tzn. pierwsze dwa programy na cyklu naturalnym, żeby nie trzeba było mrozic zarodków (o ja naiwna! myślałam, że za pierwszym razem się uda uncertain ), trzeci program z krótkim protokołem, ale i prośba do lekarzy, żeby mnie mocno nie stymulować, bo nie chcę miec wielu nadprogramowych zarodków. No i były tylko 4 komórki, z których 2 zarodki zamrożono i jedną komórkę jajową, a podano mi jeden zarodek. Zarodki wykorzystane, dziecka nie ma nadal... Byłam 3 razy u spowiedzi, rozgrzeszenie dostałam (choc raz musialam tłumaczyć, że naprotechnologia w naszym przypadku nic nie zdziała). Wydaje mi się, że to "starszyzna" w kościele katolickim nie dopuszcza do świadomości in vitro, młodsi księża mają na to bardziej realistyczne poglądy.
        Od jutra mój kolejny program smile
    • niunia5555 Re: Katolik a In Vitro- rozterki 31.10.11, 22:50
      Pamiętaj, że jeśli przystąpisz do programu i zostaniesz Matką to znaczy, że Bóg własnie tak chciał, nie mniej wyrzutów sumienia,Bóg jest z Tobą wszędzie, ja bardzo pragnęłam dziecka, bałam się in vitro i modliłam się do Matki Bożej, wysłuchała mnie i teraz obok w pokoju śpią moje 2 kochane aniołki,moja córeczka i mój synek, bez których teraz moje, nasze życie nie miało by sensu,Walcz o swoje marzenia,nie robisz nic złego, pragniesz kochać i być kochana,wszystko dzieje się z Wolą Bożą, życzę szczęścia!
      • lewana77 fragm. felietonu S. Tyma dla Polityki 07.11.11, 22:50
        cyt. "Księży mamy w Polsce coraz mniej, ale biskupów coraz więcej, czyli nie tylko ilość, ale i jakość się podnosi, bo oni się na wszystkim znają – i na rozmnażaniu prawidłowym, i na plemnikach, i na jajnikach, i na in vitro, na ciąży, prezerwatywach, aborcji, życiu seksualnym homo i hetero – czyli na tym, na czym znać się powinni. W sprawach krzyża powiedzieli, że są niekompetentni"



        Więcej pod adresem www.polityka.pl/spoleczenstwo/felietony/1508398,1,pies-czyli-kot.read#ixzz1d3hZWXrL
    • struzl Re: Katolik a In Vitro- rozterki 27.11.11, 21:17
      Przedmowa: nikogo nie potepiam bo sam robilem wiele zlego, tylko chce pomoc ludzom ktorze stoja przed trudna decyzjia.
      Oczywiscie kazde musi postepowac wedlug wlasnego sumienia, ale jest wazne odroznic wlasne sumienie od wlasnych zycien. To trzeba sie najpierw nauczyc, nie kazde wogole zna roznice. Troche uproszczone: jak robisz cos z wlasnych zycien to mozesz tlumaczyc, czemu to robisz, bo swoje powode masz; ale jak robisz cos zgodnego z wlasnego sumienia mozesz byc dumna z tego co robisz, mimo tego ze musialasz przekrocic prawo (n.p. "nie wolno zabiac" <-> atentat na Hitlera).
      My sie staralismy 8 lat o dziecka (m.i. pcos, endometryosa...), nie bylo zawsze latwo trzymac sie zasad, zwlaszcza ze nie zawsze zrozumiem, czemu kosciol ztwierdzi to albo tamto. Ale jestem na tyle pokorny ze wiem ze moga byc ludzi madrzejsze ode mnie, a o ile kosciol nie jest ekspertem w kwestjach ginekologycznych to jest ekspertem w kwestjach moralnych.
      W koncu nam sie udalo dzieki NaPro technologii, a to (na razie) dwa razie pod rzad, bo NaPro (ktora tu tak chetnie jest obrzuczona blotem) w przeciwienstwie do InVitro nie sprawia ze nieplotne kobiety maja dzieci, tylko wyleczy kobiety z nieplonosci.
      P.S. przepraszam za blede, polski nie jest moim jezykiem ojczystem.
      • zosia9 Re: Katolik a In Vitro- rozterki 28.11.11, 18:58
        Kościół Katolicki nie jest ekspertem w kwestiach moralnych a tylko jednym z kościołów chrześcijańskich i nie wspominając już o innych religiach. A więc reprezentuje jakiś system etyczny, który ma wiele plusów jak i wiele minusów. i tylko tyle w kwestii moralnej, nic więcej.
        A naprotechnologia jest moim zdaniem moralnie podejrzanawink
      • eva-braun Re: Katolik a In Vitro- rozterki 28.11.11, 20:41
        tiaa....
        A co Napro- oferuje mężczyznom, którzy ze względu na słabe nasienie nie mogą mieć potomstwa...?
        • zuzka.82 Re: Katolik a In Vitro- rozterki 30.11.11, 14:29
          eva-braun napisała:
          > tiaa....
          > A co Napro- oferuje mężczyznom, którzy ze względu na słabe nasienie nie mogą mieć potomstwa...?

          No właśnie nic! Napro to przecież nie metoda leczenia, ale jakby filozofia, która mówi o tym, aby przede wszystkim usunąć przyczyny niepłodności, a co za tym idzie - przywrócić naturalną płodność. Tylko że nie zawsze jest to możliwe. Osoby związane z Napro uznają, że kliniki niepłodności nie leczą tylko od razu proponują in vitro. Nie spotkałam się z takim podejściem. IVF jest dla par, które nie mają szans naturalnie zajść w ciążę albo te szanse są bardzo, bardzo małe.
          W naszym przypadku (azoospermia-brak plemników) napro nie ma NIC do zaoferowania!
      • nunia01 Re: Katolik a In Vitro- rozterki 29.11.11, 12:36
        Ciesz się dzieckiem.

        Codo napro przyjmij do wiadomości, że jest to jedynie diagnostyka i leczenie przez które niepłodne pary przechodzą niezależnie od tego gdzie się leczą. W normalnych klinikach po prostu nikt tego w papierki z napisem napro nie pakuje i nie krzyczy o więcej kasy. Co takiego stosuje się w napro czego nie doświadczę w klinice leczenia niepłodności?

        Kościelni hierarchowie na ginekologii nie znają się na pewno, zdanie historycznie zmieniają często, tylko zabiera mu sporo czasu żeby do zmiany dojrzeć, a moralność ich jest wątpliwa.

        A kościół to wszyscy ludzie i hierarchowie i wierni. I jakby wierni są odmiennego zdania w paru zasadniczych dość kwestiach.
      • marygirl Re: Katolik a In Vitro- rozterki 30.11.11, 10:42
        nie wierze w napro jako jedynie słuszna i moralną metode, to że wam sie udało po 8 latach innego leczenia rozpatrywałabym, raczej w kategoriach przypadku a nie sukcesu napro, przykład, przy pco owulacja istnieje tyle tylko że może trafic sie i raz na 5 lat, widocznie udało sie wam " trafic" w moment, i rzeczywiście jest to cud smile
        Wiem bo tez mam pco
    • franulina Re: Katolik a In Vitro- rozterki 29.11.11, 22:50
      Jest kilka spraw, które mi przychodziły do głowy, a o których w ogóle nie słychać przy dyskusji nad in vitro:
      1. Czy w Kościele nie istnieje pojęcie INTENCJI? Przecież wszystkie te procedury są po to, żeby powstało życie. Nikt nie stara się uśmiercać żadnych zarodków, wręcz przeciwnie, robi się wszystko, żeby je chronić. Czy to się zupełnie nie liczy?
      2. W mojej konkretnej sytuacji in vitro zapewne ograniczyło liczbę zarodków, które "przepadały": nawet jeśli dochodziło do zapłodnienia, wodniaki jajowodu powodowały, że zarodek się nie zagnieżdżał. Usunięcie wodniaków oznaczało zamknięcie jajowodów - jedyą szansą na dziecko było in vitro.
      3. W tejże samej sytuacji wzrasta wielokrotnie ryzyko ciąży pozamacicznej która może nawet prowadzić do śmierci. Czyli co - Bóg chciał, żeby przepadł zarówno zarodek, jak i matka? Czy może chciał, żebym zamknęła sobie jajowody i w ogóle nie mogła mieć dzieci, tyle że po operacji?

      A na marginesie: u mnie również nie pozostał żaden nadprogramowy zarodek, chociaż w sumie, w dwóch podejściach, pobrano mi 20 komórek jajowych, z których powstało 6 zarodków zdolnych do podania. Jednym z nich jest nasz synek, obecnie dwumiesięczny, wszystkie poostałe zarodki nie zagnieździły się.

      Pozdrawiam cieplutko,

      F.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka