Dodaj do ulubionych

anioły są !

IP: *.visp.energis.pl 01.06.03, 22:44
Odwiedzam to forum od początku jego powstania. Korzystałem z Waszych
informacji , cieszyłem się z Waszych radości, przeżywałem razem z Wami Wasze
załamania i comiesięczne „małe tragedie”. Czytałem ale nigdy nic nie
napisałem. Dziś – muszę !!!
Nasza „walka” trwa od sześciu może siedmiu lat – straciliśmy już rachubę .
Przeszliśmy już chyba przez wszystkie fronty: Laparoskopie , ciężkie leczenie
endometriozy , Kraków i prof. Klimka , inseminacje też już nawet nie
pamiętamy ile ich było , szczepionki u prof. Malinowskiego w Łodzi , mnóstwo
badań , ISCI w Novum po którym nie dano mam już większych nadziei ( bardzo
oporna odpowiedz na stymulację ) , wizyty u p. Połoneckiego, potężną
stymulację i kolejne nieudane ISCI w Kriobanku itd., itd. Nie będę tego
wszystkiego wymieniał bo już nie chcemy o tym pamiętać. Za każdym razem
wierzyliśmy że się uda , za każdym razem było to oczekiwanie i za każdym
razem ta jedna wstrętna różowa lub niebieska kreska ( znacie to przecież sad .
Za każdym razem komuś się udawało – nam nie! Powiedzieliśmy STOP ! tak żyć
się nie da, widocznie tak ma już być, nie tędy droga do naszego upragnionego
dziecka. Dojrzeliśmy do decyzji która od kilku lat w nas kiełkowała –
Adopcja ! To właśnie tu na tym forum w którymś z wątków przeczytałem takie
zdanie które mamy do dziś w pamięci : „ żałujemy że tak późno się
zdecydowaliśmy, w naszym domu pojawił się anioł – wszyscy oszaleliśmy ze
szczęścia „ ................. i w nas zapanował spokój , wybór
ośrodka adopcyjnego – mój skarb „zaszedł” w adopcyjną ciąże. Zaplanowaliśmy
wakacje ! nie tak jak co roku – wyjazd nad ciepłe morze żeby się wyluzować (
może po wakacjach się uda ) , ale tak po prostu – prawdziwe wakacje !!!
I nagle przypomniało się nam że nie odebraliśmy wstrętnej „cioci” z
lotniska, i co więcej okazało się że ona nie przyleci !!! (
pierwsza „katastrofa” lotnicza w której nikt nie zginął – a wręcz
przeciwnie smile ...................... po prostu cud !!!!!!!! do dziś nie
potrafię zrozumieć jak to możliwe .....

Jestem PEWIEN !!! że My wszyscy którzy przechodzimy to wszystko....,
dojdziemy wreszcie do swojego szczęśliwego finału . Czy to po roku ( dla
niektórych to już jest straszna tragedia i "szmat" czasu ), czy po siedmiu
(jak my – sponiewierani , ale niewyobrażalnie szczęśliwi) czy po –
..nastu ... (udręczeni , ale wniebowzięci ).
I czy <urodzone fizycznie> czy <urodzone sercem> będzie to nasze
ukochane ........ !!!!
Nasze ukochane dziecko na które zawsze czekaliśmy !!!
Obserwuj wątek
    • Gość: bea14 Re: anioły są ! IP: 193.59.192.* 02.06.03, 09:25
      chcesz powiedzieć, że jesteście w ciąży?!!!!!! Jesteście pewni?
      To niesamowite, właściwie niemożliwe.... To cud...
      Ja walczę 5 lat i z każdą wizytą u lekarza jest gorzej i gorzej, ale jeszcze
      nikt nie powiedział nam, że nigdy w ciążę nie zajdziemy. Jednak w piątek na
      kolejnej wizycie usłyszeliśmy od pewnej pani profesor: cud się nie zdarzy!
      Może in vitro, ale to też raczej mało prawdopodobne.
      Nasza historia jest bardzo podobna do Waszej. Czy jednak powinnam mieć nadzieję?
      już nie mam siły
    • Gość: Anna Re: anioły są ! IP: *.crowley.pl 02.06.03, 11:04
      Pięknie to wszystko "te okropne - comiesięczne męki" opisałeś.
      Czytałam Twój post ze śmiejącymi się oczami - to cudowne - tak rzadko się to
      zdarza.
      Trzymam kciuki (przede mną w tym tygodniu 4 podejście do in-vitro).
      GRATULUJĘ!!!!!
      Jednak to prawda, że każdy z nas ma Aniołka.
    • Gość: elkin Re: anioły są ! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.06.03, 11:06
      Piękny to list. Bardzo się wzruszyłam. Dziekuję i sama jestem pełna nadziei.
      Może też się kiedyś uda? Pozdrawiam ciepło.
      • moniqueee Re: anioły są ! 13.07.03, 00:54
        Uda się, uda!!!
    • Gość: Uluś Re: anioły są ! IP: *.janow-podlaski.sdi.tpnet.pl 02.06.03, 11:23
      Pięknie i wzruszająco to wszystko opisałeśsmile
      Nade mną na razie czuwają 3 aniołki(3 poronienia), ale czekam tez na czwartego,
      który by został już ze mną na zawsze.
      • moniqueee Re: anioły są ! 13.07.03, 00:56
        zostanie! i zycze by nie tylko czwarty, a nawet piaty i szostki i wogole cala
        gromadka!
    • piegoosek Re: anioły są ! 02.06.03, 12:38
      piekny list!!!!
      ja skolei wzruszylam sie...
      zycze Wam powodzenia i duzo, duzo milosci!!!!
      piegoosek (w trakcie oczekiwan po inseminacji...)
      • Gość: andzia Re: anioły są ! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.06.03, 13:24
        Szczerze gratuluję!!
        Za miesiąc moje pierwsze Invitro...
        Chciałabym się tak uspokoić i "wyluzować"
        jak Wy na tych wakacjach....Zyczę powodzenia.
    • Gość: kasia Re: anioły są ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.03, 13:31
      przecudny, przecudny post!!!
      po pierwsze wielkie graaaaaaatuuuuulaaaaacje!!!
      historia jest niesamowita i pokazuje jak bardzo ważna jest psychika. Widać, że
      w waszym przypadku (i pewnie wielu wielu innych) psychiczne 'odblokowanie się'
      dało ten najcudowniejszy, prawie niemożliwy efekt, w który nawet lekarze nie
      bardzo chcieli wierzyć. Brawo, fantastycznie, jeszcze raz gratulacje.
      Napiszcie jak rośnie dzidziuś i czy teraz czekacie na dwa dzieciaczki (w
      brzuszku i adopcyjne?
      Pozdrawiam
      Kasia
      (Twój post mi chyba na długo pozostanie w pamięci i jak będę miała chwile
      zwątpienia to będę go wspominać, aby dodać sobie sił i wiary)
      • mery8811 Re: anioły są ! 02.06.03, 13:57
        to prawdziwy CUD!
        Serdecznie gratuluje!!!!
        Podziwiam za wytrwałość, wiem ze trzeba miec nadzieje , ale ja czasami juz ja
        trace! Jestem przed inseminacja - i bardzo sie boje ze sie nie uda i to juz
        bedzie KONIEC!!! ze mna.
    • Gość: Marysia Re: anioły są ! IP: 195.217.253.* 02.06.03, 14:30
      rozplakalam sie.........
      zycze Wam powodzenia.

      Marysia
      • Gość: Marzka Re: anioły są ! IP: *.tvsat364.lodz.pl 03.06.03, 09:29
        Gratulacje!
        Ja wierzę, że cuda się zdarzają. My z mężem staraliśmy się trzy lata. Wreszcie
        udało się po drugim in vitro. Urodziła nam się córeczka, a kiedy miała osiem
        miesięcy zaszłam znowu w ciążę (naturalnie). Jak to się stało? Nie mogliśmy z
        mężem uwierzyć, a dziś mamy dwie córeczki (2 lata i pół roku) i jesteśmy
        naprawdę szczęśliwi. Tym więcej doceniam moje szczęście bo pamiętam ciągle ile
        łez wylałam ile depresji przeżyłam przez te trzy lata, a najgorsze z tego
        wszystkiego to były przytyki rodziny (szczególnie tej dalszej, z którą
        widywaliśmy się sporadycznie). Walczyłam jak lwica i wygrałam, chociaż była to
        bardzo trudna walka - bo z niewidzialnym wrogiem ale warto było. Dlatego życzę
        wszystkim wytrwałości i wiary.
        Napewno się uda.
        Marzka
    • Gość: swój Re: anioły są ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.03, 16:57
      Dzięki „siostry” za te wszystkie gratulacje !!! Opisałem to nasze szczęście bo
      zawsze uwielbialiśmy czytać takie posty , to one dawały nam nadzieję i siłę do
      dalszej walki. Zawsze marzyłem (choć z biegiem czasu te marzenia oddalały się
      strasznie ) że i my kiedyś będziemy mogli powiedzieć – NAM TEŻ SIĘ UDAŁO ! -
      i udało się. Życzymy Wam z całego serca i wiemy że tak będzie, że lada chwila
      każda z Was zobaczy te „dwie kreseczki” i takich postów będzie na forum
      przewaga ( zresztą chyba worek się już otworzył : )

      Z tego szczęścia zapomniałem chyba o dość istotnym szczególe. Moja żona tuż
      przed zajściem w ciążę skończyła serię zabiegów akupunktury. Lekarz przed jej
      rozpoczęciem oglądał historię leczenia , a po ostatnim zabiegu na pytanie kiedy
      przyjść powtórnie odpowiedział – teraz to niech pani się szykuje do
      chrzcin : ))) co wtedy wydawało nieprawdopodobne.
      • Gość: Marysia Re: anioły są ! IP: 195.217.253.* 03.06.03, 18:26
        Czy moglabym prosic o namiary na tego lekarza, cene zabiegu.
        Dzieki serdeczne.
        M.
        • Gość: swój akupunktura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.03, 10:33
          namiary na pana Zygmunta Brąza :
          1. BIO MEDICA Promenada ul. Ostrobramska (tam zabieg 80 zł)
          2. Centrum leczenia bulu i akupunktury Ochota ul. Winnicka (tam zabieg 60 zł )
          obydwa adresy w Warszawie ale w różnych godzinach tam przyjmuje

          Pozdrawiam !
    • Gość: Iwona Re: anioły są ! IP: *.bielsko.dialog.net.pl 04.06.03, 11:16
      Jesli pozwolisz podlacze sie do tego watku, mam nadzieje ze (jesli jest to
      tylko mozliwe!!!) wleje w niego jeszcze wiecej optymizmu smile
      Pierwszy raz do lekarza z problemem zajscia w ciaze poszlam wiosna 1990 roku.
      To bylo 13 lat temu. Wtedy wydawalo sie ze wszystko OK, choc wyniki meza byly
      troche ponizej normy. Najpierw dostalam tabletki anty (sredniowiecze!!!!) na
      stymulacje owulacji, potem mielismy starac sie naturalnie. Po kilku miesiacach
      trafilam do lekarki z Krakowa, ktora cos tam robila ale ciagle bez efektow.
      Przez kilka najblizszych lat zmienialam lekarzy, szukalam przyczyny, ciagle bez
      efektu. W 1996roku zapadla decyzja - koniec tej meki, przeciez jest adopcja.
      Umowilam sie na wizyte w osrodku, pani byla bardzo mila ale wylala mi kubel
      zimnej wody na glowe - wymagany staz malzenski 5 lat. Niestety (albo stety ;-
      ))) w tak zwanym miedzyczasie rozstalam sie z mezem i zwiazalam z cudownym
      czlowiekiem ale niestety nie bylismy malzenstwem. Zapadla kolejna decyzja,
      wracamy do leczenia, przeciez nie bedziemy czekac kolejne 5 lat. Nowe badania,
      nowe diagnozy: dwurozna macica, konieczna operacja. Zrobilam te operacje i z
      niecierpliwoscia czekalam na efekty!!! Po dwoch latach lekarz rozlozyl rece i
      wypisal skierowanie do kliniki leczenia nieplodnosci. I znowu badania,
      laparoskopia, szukanie przyczyny a czas leci. W koncu doczekalam sie - bedzie
      ivf. Jak na skrzydlach latalam na zastrzyki i modlilam sie do mojego aniola
      stroza o opieke nade mna i moim dzieckiem, ktore przeciez jest juz tak
      blisko!!! Niestety stymulacja wypadla kiepsko, udalo sie uzyskac jeden zarodek,
      calkowita kleska. Postanowilam zmienic klinike, padlo na oslawione Novum. Kazda
      wizyta konczyla sie lzami, czulam wyraznie ze w tej klinice nie chca takiej
      pacjentki jak ja. 12 lat leczenia nieplodnosci, slaba odpowiedz na stymulacje,
      zaawansowany wiek (35 lat) nie rokowalo sukcesu. A przeciez tak bardzo licza
      sie statystyki!!! Ja uparlam sie jednak, w koncu albo czekanie na osiagniecie
      stazu malzenskiego (a lata leca) albo leczenie. We wrzesniu 2002 znowu pognalam
      do apteki, wydalam 2.5 tys. na leki. I znowu zastrzyki i znowu nadzieja.
      Pierwsze kontrolne usg i koniec nadziei. Pomimo konskich dawek gonalu w
      jajnikach widac jeden pecherzyk, stymulacja zostala przerwana. Zacisnelam zeby,
      na szczescie mialam ogromne wsparcie w moim partnerze. W listoapdzie kolejne
      podejscie, tym razem na cyklu wlasnym. I ogromna radosc: sa TRZY pecherzyki!!!!
      Niestety do dnia punkcji dotrwal jeden, ktory po pobraniu okazal sie pusty, nie
      zawieral komorki jajowej. No ale przeciez jest jeszcze jedno wyjscie: dawczyni
      komorek. Bo ja nie mam szans na zostanie mama, jak uslyszalam przy wypisie z
      Novum. Kolejne traumatyczne przezycie, szukanie dawczyni, trudne rozmowy,
      przeplakane noce. Ktoregos dnia postanowilam ze mam dosc, zrozumialam ze ta
      walka tylko mnie zlamie, ze przez ostatnie lata wszystkie uczucia, dobre
      chwile, pieniadze wrzucilam do dziury z napisem nieplodnosc. W wigilie moja
      ukochany powiadomil rodzine o naszym slubie, mielsimy nadzieje ze nasz
      dlugoletni zwiazek poparty zaswiadczeniem o leczeni sie razem pomoze skorcic
      czas oczekiwania na kwalifikacje. 31 grudnia, przed planowanym sylwestrowym
      szalenstwem postanowilam jednak zrobic test, opozniala mi sie miesiaczka a
      nadzieja ciagle jeszcze cichutko pukala. TEST WYSZEDL POZYTYWNIE. ZOSTALAM
      MAMA!!!!!!! Pomimo diagnoz lekarzy, pomimo slabej odpowiedzi jajnikow,
      endoemtriozy, zrostow po laparoskopiach. Teraz jestem na poczatku 7 miesiaca,
      moj maluszek coraz energiczniej daje znac o sobie. Zdazyl mi sie cud, na ktory
      juz nie czekalam, ale na ktory ciagle naiwnie liczylam smile
      • Gość: Fionka Re: anioły są ! IP: *.NYCMNY83.covad.net 04.06.03, 22:29
        Gość portalu: Iwona napisał(a):

        > Jesli pozwolisz podlacze sie do tego watku, mam nadzieje ze (jesli jest to
        > tylko mozliwe!!!) wleje w niego jeszcze wiecej optymizmu smile
        > Pierwszy raz do lekarza z problemem zajscia w ciaze poszlam wiosna 1990 roku.
        > To bylo 13 lat temu. Wtedy wydawalo sie ze wszystko OK, choc wyniki meza byly
        > troche ponizej normy. Najpierw dostalam tabletki anty (sredniowiecze!!!!) na
        > stymulacje owulacji, potem mielismy starac sie naturalnie. Po kilku
        miesiacach
        > trafilam do lekarki z Krakowa, ktora cos tam robila ale ciagle bez efektow.
        > Przez kilka najblizszych lat zmienialam lekarzy, szukalam przyczyny, ciagle
        bez
        >
        > efektu. W 1996roku zapadla decyzja - koniec tej meki, przeciez jest adopcja.
        > Umowilam sie na wizyte w osrodku, pani byla bardzo mila ale wylala mi kubel
        > zimnej wody na glowe - wymagany staz malzenski 5 lat. Niestety (albo stety ;-
        > ))) w tak zwanym miedzyczasie rozstalam sie z mezem i zwiazalam z cudownym
        > czlowiekiem ale niestety nie bylismy malzenstwem. Zapadla kolejna decyzja,
        > wracamy do leczenia, przeciez nie bedziemy czekac kolejne 5 lat. Nowe
        badania,
        > nowe diagnozy: dwurozna macica, konieczna operacja. Zrobilam te operacje i z
        > niecierpliwoscia czekalam na efekty!!! Po dwoch latach lekarz rozlozyl rece i
        > wypisal skierowanie do kliniki leczenia nieplodnosci. I znowu badania,
        > laparoskopia, szukanie przyczyny a czas leci. W koncu doczekalam sie - bedzie
        > ivf. Jak na skrzydlach latalam na zastrzyki i modlilam sie do mojego aniola
        > stroza o opieke nade mna i moim dzieckiem, ktore przeciez jest juz tak
        > blisko!!! Niestety stymulacja wypadla kiepsko, udalo sie uzyskac jeden
        zarodek,
        >
        > calkowita kleska. Postanowilam zmienic klinike, padlo na oslawione Novum.
        Kazda
        >
        > wizyta konczyla sie lzami, czulam wyraznie ze w tej klinice nie chca takiej
        > pacjentki jak ja. 12 lat leczenia nieplodnosci, slaba odpowiedz na
        stymulacje,
        > zaawansowany wiek (35 lat) nie rokowalo sukcesu. A przeciez tak bardzo licza
        > sie statystyki!!! Ja uparlam sie jednak, w koncu albo czekanie na osiagniecie
        > stazu malzenskiego (a lata leca) albo leczenie. We wrzesniu 2002 znowu
        pognalam
        >
        > do apteki, wydalam 2.5 tys. na leki. I znowu zastrzyki i znowu nadzieja.
        > Pierwsze kontrolne usg i koniec nadziei. Pomimo konskich dawek gonalu w
        > jajnikach widac jeden pecherzyk, stymulacja zostala przerwana. Zacisnelam
        zeby,
        >
        > na szczescie mialam ogromne wsparcie w moim partnerze. W listoapdzie kolejne
        > podejscie, tym razem na cyklu wlasnym. I ogromna radosc: sa TRZY
        pecherzyki!!!!
        >
        > Niestety do dnia punkcji dotrwal jeden, ktory po pobraniu okazal sie pusty,
        nie
        >
        > zawieral komorki jajowej. No ale przeciez jest jeszcze jedno wyjscie:
        dawczyni
        > komorek. Bo ja nie mam szans na zostanie mama, jak uslyszalam przy wypisie z
        > Novum. Kolejne traumatyczne przezycie, szukanie dawczyni, trudne rozmowy,
        > przeplakane noce. Ktoregos dnia postanowilam ze mam dosc, zrozumialam ze ta
        > walka tylko mnie zlamie, ze przez ostatnie lata wszystkie uczucia, dobre
        > chwile, pieniadze wrzucilam do dziury z napisem nieplodnosc. W wigilie moja
        > ukochany powiadomil rodzine o naszym slubie, mielsimy nadzieje ze nasz
        > dlugoletni zwiazek poparty zaswiadczeniem o leczeni sie razem pomoze skorcic
        > czas oczekiwania na kwalifikacje. 31 grudnia, przed planowanym sylwestrowym
        > szalenstwem postanowilam jednak zrobic test, opozniala mi sie miesiaczka a
        > nadzieja ciagle jeszcze cichutko pukala. TEST WYSZEDL POZYTYWNIE. ZOSTALAM
        > MAMA!!!!!!! Pomimo diagnoz lekarzy, pomimo slabej odpowiedzi jajnikow,
        > endoemtriozy, zrostow po laparoskopiach. Teraz jestem na poczatku 7 miesiaca,
        > moj maluszek coraz energiczniej daje znac o sobie. Zdazyl mi sie cud, na
        ktory
        > juz nie czekalam, ale na ktory ciagle naiwnie liczylam smile

        Iwo_nka! Gora nasi! Ja tez czekam na ten CUD i tez -nascie lat. Serdeczne
        pozdrowienia!
        Fionka (Louise)
      • piegoosek Re: anioły są ! 05.06.03, 15:15
        ojejku, ale sliczne te Wasze posty!!!!
        wiecej takich, wiecej!!
        ja wlasnie jestem 8-my dzien po pierwszej inseminacji, po ponad roku leczenia,
        z jednej strony Wasze posty uskrzydlaja, z drugiej troche mnie doluja... tyle
        przeszlyscie/liscie, tyle lat walki, tyle pieniedzy... az strach pomyslec, co
        mnie jeszcze czeka!!??
        trzymajcie sie wszyscy!!
        pozdrawiam
        piegoosek
    • Gość: ika Re: anioły są ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.03, 14:22
      Dołączę się do tych radosnych listów. Leczyłam się sześć lat. Stymulacje,
      inseminacje, dwie laparoskopie. Na in vitro - jak mi tłumaczono - za wcześnie
      "Jeszcze pani taka młoda. Z in vitro jeszcze zdążymy". W końcu stwierdziłam, że
      mam dość, że cała młodość zamiast na radości, chodzeniu na imprezy, spotykaniu
      się z ludźmi - mija mi na siedzeniu na korytarzach przychodni, zarabianiu
      pieniędzy, by potem wysupływać ostatnie grosze w kolejnej klinice. Przerwałam
      leczenie. Dlatego gdy spóźniał mi się okres nawet nie robiłam testu. Spóźnia
      się, to się spóźnia - znowu się coś rozregulowało. Dopiero po trzech tygodniach
      zrobiłam test. Pozytywny... Potem USG - 6 tydzien... Dzisiaj mam połtoraroczną
      córeczkę...
      • Gość: aleksandra3 Re: anioły są ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.03, 15:54
        Rzeczywiście jesteś "SWÓJ"!

        Tak to pięknie opisałeś, że czytałam ze trzy razy chyba...
        Bardzo bardzo serdecznie gratuluję. Takie listy przywracają mnie do życia

        Pozdrawiam
        Aleksandra
        • Gość: ole Re: anioły są ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.03, 16:13
          gratulacje , przepiękna historia

          pozdrawiam
          • aniutek Re: anioły są ! 06.07.03, 02:05
            piekna historia a lzy sie leja strumieniem, a jednak sie udaje :smile))
            gratulacje i dzieki za podzielenie sie z Nami radoscia
    • rua Re: anioły są ! 09.07.03, 18:43
      jak to czytam, to ciarki mi chodza po plecach i mam lzy w oczach. GRATULUJE!!!
    • moniqueee Re: anioły są ! 13.07.03, 00:52
      Kochani, serduszko mi chlipie jak czytam że tyle par wyczekuje dzidziusia i sie
      nie udaje ;-( Trzymam za Was wszystkich bardzo mocno kciuki by wszystkim sie
      udalo, tak jak zalozycielom watku. Nie traccie nadziei! Aniloeczki robie chyba
      nawjieksze niedpodzianki, gdy sie o nich nie mysli - potwierdza to wlasnie
      przyklad zalozycieli watku. Glowki do gory!
      Pozdrawiam serdecznie,
      Moniqueee,

      PS GRATULACJE!!!
      • moniqueee Re: anioły są ! 13.07.03, 00:54
        Drogi założycielu wątku, zapomnialam dodać, że jest śliczny i te porównania,
        metafory! Teraz serdeuszko to mi ctez chlipie, ale z radosci i wzruszenia smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka