Dodaj do ulubionych

jak często..........???

17.10.07, 11:23
macie chwile zwątpienia??? Ja moją pierwszą prawdziwą mam właśnie
terazsad Po roku bezskutecznych starań... I cholercia nie mogę sobie
poradzić. Mąż mnie wspiera jak tylko potrafi, ale wiem że tak
naprawdę nigdy nie zrozumie tego co przeżywam...
Zazwyczaj się nikomu nie żalę, ale dzisiaj poniosły mnie emocje.
Dziewczyny jak zebrać w sobie siły do dalszej walki??? Bo walczyć
chcę...
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • iwasz2000 Re: jak często..........??? 17.10.07, 11:40
      my sie staramy od stycznia 2006. co mi pomaga przetrwac? kiedy juz
      przyjdzie @ i wiem, że juz gorzej byc nie może, to wyobrazam sobie
      jak glaszcze po glowie nasze dziecko. i zastanawiam sie jakie bedzie
      mialo oczka, noc, usta? czy bedzie podobne do mnie czy do swojego
      ojca? wtedy ból jest tak silny, że aż leczy. wtedy po prostu wiem,
      że juz na prawde gorzej byc nie może i od razu mi lepiej. no bo
      jesli juz nie bedzie gorzej, to może byc tylko lepiej!!!! oczywicie
      nie twierdze, że to działa u wszystkich, ale ja juz tak nie mam sił
      i jestem tym wszystkim zmeczona, że musze sie "leczyc" tak
      drastycznymi metodami. albo np sledz posty, że komuś sie udało!!
      dzisiaj mamy kolejny cud! jest dobra beta i jedna z nas od dzisiaj
      żyje w innym świecie!! czyli udaje sie! czyli warto probowac, starac
      sie, walczyc. chocby nie wiem co. ale warto. po prostu warto....
      • aaggiikk Re: jak często..........??? 17.10.07, 11:48
        smile
    • dobdob0106 Re: jak często..........??? 18.10.07, 14:16
      Nie mysl że Twój mąż tego nie rozumie, że tylko Tobie jest ciężko.
      jest między Wami dobrze to chroń to, nic na siłę, bo ja właśnie tak
      wiele zepsułam , mam nadzieję że nie zupełnie . Rok to naprawdę
      jeszcze nie powód by tracic nadzieję, będzie dobrze , życzę Ci tego
      z całego serca .Trzymaj się .
    • iskierka1975 Re: jak często..........??? 18.10.07, 14:41
      dziś jest mój kolejny pierwszy dzień cyklu. dwa dni temu kiedy
      temperatura mi spadła i wiedziałam że przyjdzie @, ryczałam jak wół
      i do dzisiaj jest mi przykro i cały czas mam kluchę w gardle i tak
      naprawdę to nie wiem jak się trzymam w pracy żeby nie buchnąć
      płaczem. ale czuję że właśnie teraz w tym miesiącu się coś we mnie
      wypaliło, coś pękło, uleciała nadzieja i boję się że nie powróci.ja
      sobie już nie radzę.już nic mi nie pomoże.
      pozdrawiam
      • gosia1705 Re: jak często..........??? 18.10.07, 16:34
        Jednego dnia radze sobie lepiej drugiego gorzej chociaz widze ze
        jest coraz wiecej dni tych gorszych. Leczymy sie od 1,5 roku. 3
        nieudanie IUI potem wielka nadzieja w ICSI i klapa.... W sumie od
        tej pory nie moge sie pozbierać i z byle powodu rycze. Teraz też sie
        poryczalam dlaczego tak nas los doswiadcza.
        Pozdrawiam
        • jesienna100 Re: jak często..........??? 19.10.07, 00:06

          dziewczynki wchodze tu z sentymentu, chciałam pogłaskac po głowach
          te zwątpione, my staralismy sie 2 lata równo, i w te wakacje tez
          przeszłam największe peknięcie w duszy..ze poprostu nam sie nie
          udaje i bol mnie gdzieś wypalił, pogodziłam sie i przestałam juz
          miec te wszytskie nadzieje. zadnych obserwacji , seks tylko kiedy
          mielismy ochote juz nie pod 14 dzien, i 7 września zobaczyłam 2
          kreski, te 2 kreski przyszły pocichu bez zadnych spektakluarnych
          objawow, popedzilam na betę i to był początek, bałam sie ze cos
          bedzie nie tak, wszystko narazie jest dobrze, 9 tydzien , serduszko
          bije, dopadly mnie wszytskie ciązowe objawy w tym potworne kosmiczne
          mdlosci. Dziewczynki chcę Wam powiedzieć że czasem trzeba poczekac,
          i wiem że strasznie denrwują teksty o wyluzowaniu ale przestańcie na
          jakis czas sie starac tak z premedytacją, nam udalo sie w 21 dc..a
          zawsze celowalam najpozniej do 18tego..potem juz czekalam..
          strasznie Was wszystkie mocno przytulam i wierzę ja, mimo że wy
          czasem wątpicie że bedziecie wymiotować i narzekać na bolące piersi
          jak my wszytskie ktore też czekały i sie doczekały. dajcie sobie
          troszkę czasu. odpocznijcie od starań.
          • lusiasia Re: jak często..........??? 19.10.07, 07:20
            ja juz czekam 4 lata, coz moja ciotka czekala 7
            moje fsh juz wynosi 12, coz nie wszyscy moga miec dzieci...
            to tak jesli chodzi o wyluzowanie

            • aaggiikk Re: jak często..........??? 19.10.07, 09:18
              Dużo słyszałam, że tak zwany odpoczynek może dać efekty.
              I powiem szczerze że póki co chyba tak zrobię, wezmę jeszcze jakies
              dodatkowe zjęcia, żeby nie mysleć... Póki co mam jeszcze doła.
              Ale dzięki za odpowiedzi na mojego posta. Poraz kolejny pokazujecie
              że nie jesteśmy z tym problemem sami. Czyli ja i mój mąż, bo to że
              jest on dla mnie najważniejszy i stara sie całą sytuację zrozumieć,
              to wiem. Choć nie zawsze umie to okazać, ale jesteśmy tylko ludźmi...
              Pozdrawiam i mimo wszystko głowa do góry...
              • dobdob0106 Re: jak często..........??? 19.10.07, 11:20
                Jak tu sobie dać ten psychiczny wypoczynek? Ja to chyba jestem taka
                głupia ze wyluzuję się jak juz będę po menopauzie . A narazie to tak
                boli że aż strach .
                • iwasz2000 Re: jak często..........??? 19.10.07, 11:28
                  to daj znać gdzie bedziesz wtedy, to ja sie przyłącze bo też tak sie
                  czuje!! mimo sposobów, czarów, wódki dzień w którym przychodzi @ to
                  jakaś porażka jest. ciemnia, pustka. jakkolwiek bym sobie nie
                  tłumaczyła, czarowała, karmiła powodzeniem innych, to i tak jest
                  syf. a spokój to nie pamietam kiedy mnie ogarniał. może tak jechac
                  na persenie??? smile))
                  • dobdob0106 Re: jak często..........??? 19.10.07, 12:46
                    Najgorsze jest to , że po dwóch latach starań, potem trzech myślałam
                    że już gorzej być nie może, ale niestety może, jest gorzej , coraz
                    trudniej,coraz bardziej przykro. Czasem zastanawiam się gdzie będzie
                    kres tego bólu, bo kiedyś przecież będzie, a może nie , może już na
                    zawsze do końca będę cierpieć z powodu braku dzidziusia. I jak tu
                    cos planować, chociażby miec checi do życia. Przepraszam że tak
                    smucę, ale jakoś tak mi się zrobiło źle.
                    • iwasz2000 Re: jak często..........??? 19.10.07, 13:12
                      ale z drugiej strony zobacz - są wśród nas dziewczyny z dłuższym niż
                      Twoj czy mój stażem starań. I jednak sie udaje. wiesz, często słyszy
                      sie historie, że po niewiarygodnych trudach, leczeniach, zabiegach,
                      kiedy już na prawde wszystkie możliwości się wyczerpały, para mówi
                      dość tego. koniec. widocznie tak ma być. i co sie dzieje? bach, jest
                      ciąża. nie umiem tego wytłumaczyć, ale może to wlasnie to jest
                      to "wyluzowanie się". u nas na przykład: wszystkie badania sa w
                      porządku i nic. takze cos w tym musi byc. no a z drugiej strony, to
                      jakos trudno na siłe powiedziec sobie "trudno"..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka