13.08.03, 18:56
Jestem bardzo ciekawa, jakie wymogi trzeba spełnić, żeby być "dopuszczonym"
do procesu adopcyjnego. Na razie wiem, że chodzi o wiek (jaki?), "staż
małżeński" (jaki?), zatrudnienie (1 czy obydwoje?)i własne mieszkanie (ile
pokoi?).

Ostatnio usłyszałam bardzo dobrą wiadomośc - adopcja wcale nie trwa tak
długo, bo wszystko może się zamknąc w 6 m-cach, tzn. od 1 kontaktu
do "otrzymania" dziecka (nawet noworodka).

Postanowiłam, że jesli do ukończenia 30 lat nie uda mi się zajśc w ciążę,
zaczynam starania o adopcję.

Czy ktos ma już w tej sferze jakies doświadczenia?

Frapują mnie popularne poglądy, że dzieci z DD mają jakies "felery"... a może
jest w tym ziarnko prawdy... sama już nie wiem, ale nie chce w to wierzyć,
zwłaszcza w przypadku bardzo małego dziecka ...
Obserwuj wątek
    • Gość: Doska Re: adopcja IP: *.devs.futuro.pl 13.08.03, 19:07
      O szczególach najlepiej jest sie dowiedziec w osrodku adopcyjno-opiekunczym w
      najblizszym miescie. Kazdy z nich moze miec inne kryteria (np. staz małzenski
      min. 5 lat)i rozny spis dokumentow jakie nalezy zlozyc przy rejestracji.
      Najpopularniejsze i chyba podstawowe to:
      - podanie z motywacja (brrr)
      - zyciorysy malzonkow
      - akt malzenstwa
      - zaswiadczenie o zameldowaniu
      - opinia lekarska
      - opinia z pracy i zaswiadczenie o zarobkach
      Warunki mieszkaniowe maja byc po prostu godne, a nie jakis przelicznik pokojo-
      osobowy.
      A bzdury o DEFEKTACH najlepiej wybic sobie z glowy.
      JAK DZIECKO WYCHOWACIE, TO TAKIE BEDZIECIE MIELI
      JAK W KAZDEJ RODZINIE
      I wedlug mnie bez wbicia sobie tej zasady do glowy nie ma sensu zabierac sie
      do adopcji.
      Zycze powodzenia i po wiecej informacji zapraszam na stone Bociana
    • Gość: Doska Re: adopcja IP: *.devs.futuro.pl 13.08.03, 19:31
      Dokladny adres to www.nasz-bocian.pl
      Indealne kompedium wiedzy nt. adopcji i nie tylko
    • Gość: beata Re: adopcja IP: *.bater.net.pl / 192.168.10.* 13.08.03, 21:40
      ja już przygotowuję się do decyzji o adopcji ,dzwoniłam nawet do ośrodka
      adopcyjnego(najlepiej go odwiedzić). mam 34 lata i 4 poronienia za sobą .
      zgadzam się z poprzedniczka ,że każdy osrodek ma inne kryteria. W internecie
      znajdziesz sporo interesujących cię wiadomości. pozdrawiam i życzę powodzenia
    • larvva Re: adopcja 14.08.03, 10:55
      wiu1 napisała:

      > Jestem bardzo ciekawa, jakie wymogi trzeba spełnić, żeby być "dopuszczonym"
      > do procesu adopcyjnego.

      tak jak wspominaly dziewczyny, w kazdym osrodku sa nieco inne wymagania ale
      generalnie:

      Na razie wiem, że chodzi o wiek (jaki?),

      roznica miedzy dzieckiem a rodzicem nie powinna przekraczac 40lat

      "staż
      > małżeński" (jaki?),

      w niektorych osrodkach pary z nizszym stazem niz 2lata sa wstrzymywane


      zatrudnienie (1 czy obydwoje?)

      jedno z rodzicow

      i własne mieszkanie (ile
      > pokoi?).


      nie musi byc wlasne

      >
      > Ostatnio usłyszałam bardzo dobrą wiadomośc - adopcja wcale nie trwa tak
      > długo, bo wszystko może się zamknąc w 6 m-cach, tzn. od 1 kontaktu
      > do "otrzymania" dziecka (nawet noworodka).


      moi znajomi maja juz dwojke adopcyjnych dzieci - w ich wypadku adopcja trwala
      kilka miesiecy. ale na bocianie mozna przeczytac historie par, ktore staraja
      sie rok i dluzej.

      >
      > Postanowiłam, że jesli do ukończenia 30 lat nie uda mi się zajśc w ciążę,
      > zaczynam starania o adopcję.
      >
      > Czy ktos ma już w tej sferze jakies doświadczenia?
      >
      > Frapują mnie popularne poglądy, że dzieci z DD mają jakies "felery"... a może
      > jest w tym ziarnko prawdy... sama już nie wiem, ale nie chce w to wierzyć,
      > zwłaszcza w przypadku bardzo małego dziecka ...


      podpisuje sie pod opinia poprzedniczki - jesli trapia cie "felery" to jeszcze
      pomysl, zastanow sie, porozmawiaj z kims.
      ja czekam na in vitro (jesienia) i jesli sie nie powiedzie rozpoczniemy proces
      starania sie o adopcjynego dzidziusia - odkad podjelismy z mezem taka decyzje,
      nie przyszlo mi do glowy, ze to moze byc dziecko "felerne". jesli mi sie uda -
      to bedzie poprostu nasze dziecko. jesli zachoruje - przeciez rodzone dziecko
      tez moze przyjsc na swiat z wada, moze zachorowac.
    • Gość: kasialu Re: adopcja IP: *.mofnet.gov.pl 14.08.03, 12:41
      Moi przyjaciele adoptowali dziewczynkę, noworodka. Mama biologiczna zrzekła się
      praw przed porodem. Cała procedura prawna, która temu towarzyszy trwała ok 3 m-
      ce. Dzisiaj dzidziuś jest już jedenastomiesiczną laleczką i ma się dobrze.
      Inaczej wyglada sprawa adopcki jak matka biologiczna jest nieznana tzn jak
      porzuci dziecko i jak nie zrzeknie się praw przed porodem. W przypadku
      większych dzieci na pewno wygląda to inaczej.
      Warto odwiedzić osrodek.
      pozdrawiam kasialu
      • Gość: ellf Re: adopcja IP: *.hor.net.pl 14.08.03, 18:48
        Spotkałam się z zaskakująco silnym stereotypem nt. dzieci z DD. Już któras
        osoba z rzędu z niepokojem mówi "ale wiesz, że one moga być dziedzicznie
        obciążone patologiami występującymi w ich rodzinach...?". I ma tu na myśli
        takie rzeczy jak alkoholizm, przestępczość itd.

        Za pierwszym razem po prostu zdębiałam. Nie oponowałam przez grzeczność, gdyż
        rozmawiałam z osoba starsza ode mnie, "nienawracalną".

        Ale ostatnio była to dziewczyna w "moim przedziale wiekowym" i to mnie
        powtórnie zastanowiło.

        Nie chodzi o to, że ja się ww spraw boję, ale po prostu, intelektualnie,
        chciałabym wiedzieć, jak to właściwie jest. Może wypowiedziałby się expert...?
        • Gość: mdf Re: adopcja - jak to jest z dziedziczeniem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.08.03, 19:20
          Wszystkim mającym jakiekolwiek wątpliwości polecam książkę " Geny a charakter"
          Jak sobie radzić z genetycznym dziedzictwem Dean Hamer i Peter Copeland.
          Książka jest świetna i bardzo dobrze się ją czyta. Trochę za mało tu miejsca i
          czasu żeby wyczerpująco odpoweidzieć na to pytanie.
          A swoją drogą -jak bardzo jesteśmy przekonani o tym, że geny które mamy to te
          jedyne fajne, a wszystkie inne to fu.
          Mam roczną adoptowaną córkę. Jest z nami od kiedy ukończyła tydzień. Nie
          dziedziczy naszych zalet, ani wad. Jest cudem który nas spotkał, promyczkiem i
          naszym aniołem. Na ulicy ludzie nas zaczepiają - jaka mamy fajną córeczkę -
          ciągle się śmieje i niejeden znany mi człowiek mający własne dziecko chciałby
          by było takie jak nasze.
          POZDRAWIAM
          • larvva Re: adopcja - jak to jest z dziedziczeniem 15.08.03, 09:11
            natknelam sie swego czasu na wypowiedz mamy adopcyjnej. podobno wiele osob
            (nieswiadomych faktu ze malenstwo bylo adoptowane) odnajdywalo podobienstwa
            miedzy rodzicami a dzieckiem (cos typu: oj, a oczka takie jak mama smile no,
            charakterek to chyba po tatusiu smile)

            mysle, ze kwestii dziedzicznosci nie nalezy bagatelizowac - ale i nie nalezy
            wyolbrzymiac a tym bardziej demonizowac. warto zwrocic uwage na rozklad
            procentowy prawdopodobienstwa ot chocby zachorowania na nowotwor. wieksze
            prawdopodobienstwo zachorowania na raka warunkowane jest przez niewlasciwy styl
            zycia niz przez uwarunkowania genetyczne. tak wiec geny sa istotne ale nie
            zawsze bezdyskusyjnie determinujace ostateczny obraz czlowieka.

            nie jestesmy w dniu narodzin niczym tabula rasa, ale jest w nas doprawdy sporo
            przestrzeni do zapisania.

            nawet malenstwo obdarzone rewelacyjnymi genami mozna wychowac na bandziora, a
            to niby "fu" moze sie okazac wspanialym czlowiekiem.

            a. tak mnie zebralo z rana smile
            • Gość: Doska Re: adopcja - jak to jest z dziedziczeniem IP: *.devs.futuro.pl 15.08.03, 11:19
              No, ale tak sympatycznie Ciebie zebralosmile
              Z genami sprawa moze skomplikowac sie nawet w "normalnej" rodzinie. Nie wiemy
              do konca jaka mieszanka wybuchowa powstanie z polaczenie genow zony i meza. Co
              tam sie kryje w przeszlosci? A adoptujac niemowlaczka wiemy tylko tyle co
              wykaza podstawowe badania w szpitalu, przeprowadzone na oddziale
              preadopcyjnym. No i jest jeszcze dobra wola matki biologicznej. Ale ile chorob
              mozna stwierdzic do 6. tygodnia zycia malucha? Jesli decydujemy sie na adopcje
              to MUSIMY MIEC SWIADOMOSC, ze sa to dzieci czesto z rodzin patologicznych i po
              prostu biednych. Wczesniaczki, niedonoszone, niedozywione, z objawami choroby
              alkoholowej po mamusi. Dzieci z powazniejszymi chorobami, np zespolem Downa,
              nie sa generalnie kierowane do polskiej adopcji.
              I tak sobie mysle, ze ogrom milosci rodzicow adopcyjnych jest najlepszym
              panaceum na "niedomagania" naszych przybranych dzieci.

              A z tym podobienstwem, to jest w tym bardzo duzo prawdy. Pamietajmy, ze to do
              dziecka sa dobierani rodzice, a szczesliwe raczki pan z oao czynia jak widac
              cuda.
              • Gość: mdf Re: adopcja - jak to jest z dziedziczeniem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.08.03, 14:50
                Ja ostatnio jechałam z córką w wózku i zaczepił mnie sąsiad.
                "Ale duże już to pani dziecko - a pamiętam dopiero co pani chodziła w ciąży"

                Z adoptowaniem jak z narodzinami trzeba mieć trochę ufności do Boga (losu) i
                dużo miłości.
                Bo nawet jak wszystkie składniki w cieście są ok, to z "przedobrzenia" zdarza
                się zakalec, a czasem samo wyjdzie i jest super

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka