Dodaj do ulubionych

Nie daję rady

11.11.08, 00:45
Chyba nie będę nigdy matką.Trudno z tym się pogodzić.6 inseminacji,2 in
vitro...i nic.
Rodzina się oswaja z problemem.Maż przyzwyczaja ...(ma swoje dziecko)
Generalnie wygoda i luz....
Bez problemów.
Tylko czas mija a ja nie potrafie odnaleźć się w sytuacji...
Nie daję rady .Staram się żyć normalnie ...
Nie potrafię...
Obserwuj wątek
    • miceel Re: Nie daję rady 11.11.08, 09:03
      Nie załamuj się,, nie warto .Mnie dopiero wyszło 6ICSI ,ale warto
      bylo,za tydzień zobaczymy naszą córke.Gdzie się leczysz?Możesz
      pisac na priva.Głowa do gory.Pozdrawiam.
      • maja11-25 Re: Nie daję rady 11.11.08, 19:19
        trzymaj sie
        • ikakole Re: Nie daję rady 11.11.08, 19:36
          Od jakiego czasu sie starasz o dzidzie???
          • marzycielka3 Re: Nie daję rady 11.11.08, 20:34
            Nie poddawaj się wiedz,że nie jesteś sama!Trzymaj się ciepło,pozdrawiam!
    • free-klaudia26 Re: Nie daję rady 11.11.08, 21:56
      Ja sie właśnie dzisiaj dowiedziałam ,że moja kolezanka która zaczęła
      się starać o dziecko dopiero pierwszy m-c jest właśnie w ciąży,no
      totalnie jestem załamana .To ja z tym walcze ponad 5 lat a ona za
      jednym zamachem.Niektóre dziewczyny to nawet by zaszły w ciążę z
      kijem od szczotkiwink
      Nie no życze jej jak najlepiej ale sama jestem ......
      • lubie_gazete [...] 13.11.08, 05:49
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • rena55555 Re: Nie daję rady 11.11.08, 22:50
      elza, każda z nas ma chwile załamania, ale ja też wierzę, że wiara i
      walka czyni cuda.
      Ja też mam za sobę 5 IUI, in vitro, ICSI (ciąża z poronieniem), 2
      nieudane transfery mrożaczków i po trzecim in vitro/ICSI i w sumie
      dopiero 5-tym transferze jestem w ciąży. Co prawda wiem o tym
      dopiero od kilku dni i jeszcze wiele może się zdarzyć, ale mocno
      wierzę, że tym razem się naprawadę uda.
      • allure10 Re: Nie daję rady 13.11.08, 08:04
        rena55555 a na co chorujesz?
    • maja11-25 Re: Nie daję rady 13.11.08, 09:57
      do lubie gazete nie masz innego forum tylko na tym forum
      syczysz jadem
      • betka262 Re: Nie daję rady 13.11.08, 10:50
        witaj.
        doskonale cię rozumiem. Ja już też nie daje rady. Nic mnie nie
        cieszy, nic nie bawi. nie umiem normlanie żyć/
        chciałabym sie wkońcu cieszyć życiem, cieszyc się z tego co mam. Mam
        cudownego narzeczonego, wspaniała rodzinę, cudowną chrześniaczkę.
        Ale jest mi smutno. Szukam sensu życia. Nie wiem co dalej ze sobą
        począć. Mam wrażenie, że nic juz mnie w zyciu nie czeka. Że wszytsko
        już zrobiłam i teraz tylko egzystuję. Jak roślinka.
        Wiem, że nie jestem sama i, że wy też macie ten problem.
        • kolebeczka Czas nas uczy pogody 13.11.08, 11:14

          Nawet, gdy juz zajdziesz w ciaze- mysli kreca sie wokol jednego:
          a czy donosze, czy dziecko zyje, czy bedzie zdrowe- juz nie chce
          nastepnych prob, juz nie wytrzymam.
          Ide do sklepu z ubrankami dziecinnymi, to dopiero moj 2mc, i
          wyobrazam sobie, co kupie, jak urzadze pokoj...
          A z drugiej strony zaraz- a co- jesli nic z tego nie bedzie?
          Przeciez wreszcie, po tylu latach i bolu i wyrzeczeniach rozpoczal
          sie ten rozdzial, juz nie jestem daleko- co zrobie ze swoim
          zyciorysem, jesli jednak nie...?
          Wisi mi kariera, chce byc tylko mama.

          Dziewczyny- przyjmijmy to wszystko jako czesc naszej drogi.
          Moze kiedys bedziemy patrzec na to inaczej, moze czas nas jeszcze
          nauczy pogody. Tyle przeciez w zyciu przeszlysmy, nie tylko w tym
          temacie, i jakos zyjemy, zyjemy...
          Dla smutnych- piosenka- trzymajcie sie! trzymajmy sie!
          Wyplakac, wyplakac i zyc...

          (moja ulubiona wersja Sojki)
          majka1304.wrzuta.pl/audio/93Y4Wx8UNK/stanislaw_sojka_-_czas_nas_uczy_pogody
    • maja11-25 Re: Nie daję rady 13.11.08, 11:49
      dziewczyny pisalam juz w innym poscie jestem po poronieniu
      przyjaznilam sie z kolezanka przeszla to samo 2 poronienia ale
      w koncu urodzila slicznego synka ale stalo sie jego mam
      zginela w wypadku maly mial skonczyc dwa latka moglam rozmawiac
      z nia na wszystkie tematy szczegolnie na jeden i bylo wszystko
      ok wjedzialam ze ulozy sie jakos
      • betka262 Re: Nie daję rady 13.11.08, 12:28
        Maja to przykre i smutne co napisałaś.
        Bardzo mi przykro. Twoja koleżanka wiele przeszła, a jak doczekała
        się szczęścia tak szybko ono się skończyło.

        Dlaczego tak się niesprawiedliwie dzieje na świecie?

    • maja11-25 Re: Nie daję rady 13.11.08, 12:38
      gdy bylam na cmentarzu 2 listopada i stalam nad grobem lzy same
      mi lecialy z oczu zawsze moglam z nia porozmawiac i bylo mi
      lzej wiedzial ze mi tez sie uda jej synek mowil juz mama i tata
      teraz napewno wzywa mame ale jego mama juz go nie uslyszy moze w
      z nieba napewno ale juz go nie przytuli dzieki za cieple slowa
      pozrawiam
    • 1w1000 Re: Nie daję rady 26.11.08, 14:20
      nigdy nie odważyłam się pomysleć, że moje największe marzenie się
      nie spełni. Miałam ciążę pozamaciczną i 5 zabiegów in vitro. Cztery
      bez oczekiwaego rezultatu , piąty 3 dni temu. Znowu ogromna
      nadzieja, że może teraz. Modlę się do Boga o cud ale on mnie chyba
      nie słyszy. Nie mam nikogo z kim mogłabym porozmawiać, mąż jest
      cudowny , stara sie bardzo ale ma już dziecko z pierwszego
      małżeństwa , więc w walce zostaję sama. wstydzę sie powiedziec
      rodzicom i rodzeństwu. myślę, że tylko Wy rozumiecie jaki to ból.
      • spinkaz Re: Nie daję rady 26.11.08, 16:42
        Mnie także nachodza takie myśli, że tylko tutaj na forum takim jak
        te, znajdę zrozumienie. Nikt kto nie prechodzi tej procedury
        związanej z leczeniem, leków, monitoringu cyklu, badania nasienia,
        comiesięcznego wyczekiwania na cud, nie jest wstanie nas zrozumieć.
        Staramy się trzy lata, pierwsza iui "zaskoczyła" od razu, nie
        dowierzałam, że się udało... nasza radość trwała tylko 12
        tygodni...Minęło pół roku i gehenna trwa nadal - znowu badania,
        leki. W zeszłym cyklu kolejna iui - klapa.. To byłoby zbyt piękne,
        żeby tak dwa razy z rzedu mogłoby się udać, taką farciara to napewno
        nie jestem. Kilka dni temu dowiedziałam sie, że moja koleżanka jest
        w ciąży. Tego co czuję nie potrafię nazwać ani logicznie
        wytłumaczyć! Ja nie chcę się z nią spotykać, nie chcę słuchać
        relacji z wizyty u lekarza ani oglądać zdjęć z usg! Nie chcę!!
        Jak długo jeszcze mamy czekać? Powoli tracę nadzieję, że spełni się
        nasze największe marzenie....musiałam sie wygadać.
        • agazlublina Re: Nie daję rady 26.11.08, 22:21
          to co tutaj przeczytałam to tak jakbym słyszała samą siebie ,też
          brakuje mi już siły nie wyobrażam sobie życia we dwoje (lecze się
          ponad 7 lat )czasem sobie myślę że lepiej by było walczyć z
          nowotworm może walka nie była by taka długa, bo co mi z tego że się
          teraz poddam -jak i tak bęndę musiała z tym żyć ...,<< właśnie się
          rozwyłam
          • free-klaudia26 Re: Nie daję rady 26.11.08, 22:36
            Do agazlublina
            Nie możesz tak kochana mysleć ,że lepiej byłoby mieć nowotwór
            niz .....wiadomo co ,doskonale Cie rozumiem bo sama jestem w tej
            samej sytuacji tyle tylko,że ja sie lecze ponad 5 lat ale to i tak
            za długo. Ja tez juz nie mam sił a teraz jeszcze czeka mnie mnóstwo
            zabiegów sad ,których sie boje.Tyle juz przeszłam i wciąż żadnych
            pozytywnych rezultatów sad nie wiem co tu dalej robic i o co o tym
            mysleć.
            Teraz mi sie sóźniła @ jeden dzień ,nie liczyłam na nic ale @ tak
            dała o sobie poznać ,że myslałam,że umre z bólu-koszmar ,który boje
            sie ,że nigdy sie nie skończysad
            • en.do Re: Nie daję rady 28.11.08, 23:12
              Dziewczyny ja też juz nie daje rady. Nie chce mi się już żyć! Jestem
              chora na endometriozę (IV) stopień. jestem po 4 operacjach. Dalsze
              operacje nie mają już sensu, ponieważ mam tak rozsianą ta endo w
              jamie brzusznej, że szok. Lekarz mówił,że nie zrobi mi kolejnej
              operacji bo to już nie ma sensu kroić tak w kółko. Operacje nie
              przynoszą żadnych rezultatów. Endometrioza postępuje w
              zastraszającym tępie. Jedynie ciąża mogłaby to paskudztwo zatrzymać
              na jakiś czas. O dziecko staraliśmy się z mężem naturalnie przez 3
              lata(i klapa).Później inseminacje (i klapa). Po tych wszystkich
              operacjach zdecydowaliśmy sie na in vitro (ICSI) I TEŻ KLAPA.W
              poniedziałek robiłam test i oczywiście wyszedł negatywny. Nikt mnie
              nie rozumie nawet mąż. Od poniedziałku cały czas płaczę. Mam już
              tego wszystkiego dośc. Tych bóli podczas miesiączki nie do
              wytrzymania, tych wszystkich leków, szpitali. dzisiaj byłam robić
              fsh i pielęgniarka nie miała mi się gdzie wbić z igłą takie mam
              pokłóte ręce. Ja juz po prostu NIE MAM SIŁ DALEJ WALCZYĆ!!! Nic mi
              się niechce, nic mnie nie bawi, najchętniej to bym z domu nie
              wychodziła. Na dodatek pokłóciłam się z mężem. Popłakałam się
              dzisiaj a on do mnie mówi: i czego ty płaczesz? Siadł do komputera i
              oglądał sobie zdjecia na naszej klasie. Nawet mnie nie przytulił.
              Dla niego życie toczy się dalej ale co ja mam powiedzieć!!! On nie
              rozumie,że ja mogę mieć tego wszystkiego dosyć! Chyba dopiero jak
              palnę sobie w łeb zrozumie jak mi jest ciężko!! Dawno mie miałam
              takiego doła! Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka