Gość: pinior IP: 217.97.148.* 15.01.03, 16:12 Szukam jakiś informacji o Tunezji,czy warto?Jakie biuro podroży? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Bebiak Re: Tunezja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.03, 01:00 Moja opinia w wątku "Tunezja, gdzie najlepiej". Gdzieś tu na początku. Inni też się wypowiedzieli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Centaur Re: Tunezja IP: *.wloclawek.dialup.inetia.pl 16.01.03, 02:28 www.tunezja.pl a potem forum Odpowiedz Link Zgłoś
dzwonnik Re: Tunezja 03.06.03, 13:19 Przeszukaj forum, to znajdziesz wiele informacji na temat Tunezji. Wpisz sobie w wyszukiwarkę... Sam kiedys sporo napisalem po powrocie stamtad, wiec nie bede sie powtarzal, ale powiem tylko jedno: NIE JEDZ TAM W LATO!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
dzwonnik Re: Tunezja 03.06.03, 13:41 Znaj dobre serce Dzownnika... odkopalem pare tekstow dotyczacych Tunezji, ktore kiedys napisalem. Zalaczam je ponizej... Sa one niekiedy wyrwane z kontekstu, gdyz prowadzilem dyskusje na ten temat, ale znajdziesz z pewnoscia wszystko to co Cie zainteresuje. [szkoda zeby moje wypociny poszly na marne ;-) Pozdrawiam, Dzwonnik [ Bylem w Tunezji w ubieglym roku na przelomie lipca i sierpnia. Byla to oferta "last minute" - oczywiscie z Triady. Wykupilem ja na 2 tygodnie przed wylotem i wiedzialem wszystko. W jakim bede miescie, w jakim hotelu, etc. W lokalnym biurze podrozy, ktore bylo posrednikiem w sprzedazy ofert, staralem sie dowiedziec wszystkiego, czego tylko mozna o tym kraju, aby mnie nie spotkalo nic nieprzyjemnego. I faktycznie dowiedzialem sie sporo, ale nie wystarczajaco. Zlekcewazylem sugestie pani z biura o tym, aby zarezerwowac hotel z klimatyzowanymi pokojami. Pomyslalem sobie, ze przeciez nie moze byc az tak zle... tym bardziej, ze wygody hotelowe nie specjalnie mnie obchodza. I tu sie mylilem. Teraz zaluje, ze nie mialem pokoju z klima. Dla wyjasnienia dodam, ze na Tunezyjskim wybrzezu panuja w lato ogromne temperatury i do tego jeszcze wilgotnosc jest niesamowicie duza. Po wyladowaniu, kiedy otworzyly sie drzwi samolotu uderzyl we mnie slup goracego powietrza. Przez chwile myslalem, ze to z silnikow... Wyladowalismy w stolicy - Tunisie. Pozniej 2 godziny jechalismy do Sousse miniautokarem. Miejscowosc dosc fajna. Pomijajac brud i smrod na ulicach (nie jest az tak tragicznie) mozna zorganizowac sobie czas. W tym okresie tydzien spokojnie wystarczy. 2 tygodnie w pokoju bez klimy to niemal zabojstwo. Mnie osobiscie nic nie przeszkadzalo, ale chcialbym potencjalnym wczasowiczom przekazc kilka uwag mojej zony, ktorej ten wyjazd dal niezle we znaki. Szczegolnie trzeba uwazac na opalanie na plazy. Jesli nie mieliscie wczesniej zbyt wiele kontaktu ze sloncem, nie spedzajcie na opalaniu wiecej niz 15 min. Jesli chodzi o atrakcje, z ktorych mozna skorzystac, to z pewnoscia namawiam na 2-dniowa wycieczke autokarem na Sahare. Podroz troche meczaca i drogawa, ale naprawde warto. Nie polecam wieczorow tunezyjskich. Poza tym jesli macie male przenosne lodowki i wentylatory, to zachecam do zabrania ich ze soba. Sklepy sa dosc ubogie w zaopatrzenie (szczegolnie alkohol), wiec mozna tez wziac ze soba kilka butelek :) Wycieczki najlepiej kupowac na miejscu. Z pewnoscia na drugi dzien po przylocie... rano... bedziecie mieli zebranie w hotelu, na ktorym to wasz rezydent opowie wam co i jak. Bedzie tez od razu zbierac kase na wycieczki... byc moze tempo zbyt szybkie, ale co zrobic... Pozniej moze byc problem z dopisaniem sie do czegos. Jak juz wczesniej napisalem polecam 2-dniowa wycieczke na Sahare z objazdem faniejszych miejsc Tunazji (koloseum, pustynia - wraz z noclegiem, zoo - z wielbladem pijacym coca cole i skorpionami, najwieksze wyschniete jezioro Sahary o pow. 5 tys. km2., wizyta w "domu" berberow - rdzennych mieszkancow Sahary, etc. Niestety wycieczka taka kosztuje dosc duzo... ok 600 zl. na osobe, ale zapewniam ze warto. Sa tez inne wycieczki, np. na wyspe Djerbe (niedawno byl tam zamach, w ktorym zginelo kilku turystow...), mozna zapisac sie na safari terenowymi samochodami, ale z tego co pamietam jest to w ramach (dodatkowo platne) przy okazji wspomnianej wycieczki na pustynie. Jest tez wypadzik do stolicy - tunisu... jesli nie tam bedziesz mieszkac. ) ) ..co z waluta? gdzie wymieniac? jeszcze na lotniksu czy w hotelu? w jakich ) godzinach wymienia sie kase.. zebym nie zostala bez srodkow do zycia ;) ..czy ) mozna tam placic innymi walutami? (to tak w przypadku braku.. czy np. przyjma ) dolary?) Najlepiej wziac dolary i wymienic je w banku na miejscu. Musisz przy tym okazac sie paszportem. Przy wymianie sporo zdzieraja podczas przeliczania, ale co zrobic... W kazdym badz razie wartosc dolara i tamtejszego dinara jest niemal taka sama. Najlepiej zorientowac sie u rezydenta gdzie wymienic kase. Wazna rzecza jest, zeby nie wymieniac wszystkiego na raz, dlatego ze w druga strone bardzo ciezko jest wymienic kase. Jesli chcialabys wymienic reszte dinarow z powrotem na dolary, to musisz przedstawic im kwitek z poprzedniej wymiany, paszport, a na koniec dostaniesz 30% wartosci, jaka wymieniasz. tak wiec lepiej wymieniac stopniowo. Policzyc ile kosztuja wycieczki (czasem mozna za nie placic rowniez dolarami) i jeszcze troche na zycie... Jedzenie najlepiej kupowac w duzych sklepach. W ogole wszystko jest dosc drogie, ale tam przynajmniej nikt Cie nie oszuka. Ceny pamiatek w sklepach sa dosc wysokie i mozna je kupic na bazarze o 20-30% taniej, pod warunkiem ze sie jest dobrym i cierpliwym negocjatorem. tak wiec zorientuj sie jakie sa ceny pamiatek w sklepie, a pozniej targuj sie na bazarze do ceny 30% nizszej. Oczywiscie kiedy zapytasz o cene np. szachow czy tamtama, to juz wpadlas... Tubylcy sa strasznie nachalni i poza tym podaja 2 razy wyzsza cene wywolawcza na cokolwiek. Trzebe wiec byc twardym! :) Wieczor Tunezyjski wyglada nieco inaczej niz mozemy to sobie wyobrazic. Ja mieszkalem w hotelu, gdzie z okna widzialem co noc to samo i zapewniam was, ze jezeli macie do wyboru cos innego, to nawet sie nie zastanawiajcie. Przez caly czas trwania "wieczoru" wyje jakas baba i to tak przerazliwie, ze pozniej nie mozna sie otrzasnac. Pamietajcie ze ich muzyka jest dosc specyficzna. Poza tym dostajecie do jedzenia jakies liscie... Po prostu koszmar... Byc moze jednak komus sie to spodoba. Ja mowie za siebie. Jestem 27 letnim chlopakiem i to bylo najgorsze przezycie, jakie do tej pory spotkalo mnie na wyjezdzie. Co innego w Grecji... gdzie wieczor grecki wspominam z najwiekszym uznaniem. Ceny wygladaja mniej wiecej tak jak to przedstawilas. Jesli chodzi o Triade, to nie ma ona wplywu na to co zrobi jakies podrzedne biuro. To ono ponosi cala odpowiedzialnosc. Pieniadze z posredniczacego biura powinny trafic na konto glownego organizatora dosc szybko. Tam jednak nie dotrzymano tego obowiazku. Przyklad: jezeli ide do sklepu i chce cos kupic, ale sprzedawca musi to zamowic i dopiero wtedy moge to otrzymac... Tymczasem place za to od razu w sklepie, a sprzedawca nie placi temu - od ktorego sciaga dana rzecz... wiec tamten wcale mu tej rzeczy nie daje, prawda? Od przyznawania koncesji sa inni... Nie wszystkie miejsca nadaja sie do plazowania. W Sousse nie widzialem ani jednej zaniedbanej plazy, ale w innych miastach moze byc roznie. Sprzetu wodnego jest dosc sporo. Nie ma z tym problemu. Kup sobie jednak jakis duzy filtr ochronny, jesli chcesz uniknac poparzenia. Poza tym na plazach sa dostepne lezaki wraz z "parasolem". Sa to zazwyczaj parasole z lisci palmy... tak jak na filmach... czasem wygladaja troche gorzej. I jeszcze jedna uwaga - za to sie placi! Nie pamietam jak duzo, ale kiedy juz zajmiesz jakis lezak, to lepiej go nie opuszczaj. Z pewnoscia ktos juz go sobie przywlaszczy :) Tubylcy znaja sporo wyrazen w wielu jezykach, w tym po polsku (Polakow wyjezdza tam dosc duzo), niekoniecznie rozumiejac cokolwiek :) Na poczatku jest to dosc zabawne, ale dobijanie targu staje sie z czasem bardzo meczace - prosta rada: sprawdz najpierw ceny w sklepie, zapisz je i pozniej idz dopiero do mediny (miejskie centrum targowe). Pozniej ogladaj z daleka rzeczy (nie reagujac na zaczepki sprzedawcow - traktuj ich tak jak powietrze), i kiedy wpadnie Ci cos w oko, dopiero podejdz i zapytaj ile kosztuje... Odlicz sobie oczywiscie od ceny, ktora widzialas w sklepie okolo 30% i postaw twardo warunki: ta cena, albo wychodze! Wtedy zabawa sie rozpoczyna :) Trzeba sprobowac. Sam bylem swiadkiem, kiedy stojaca przede mna Niemka kupila szachy za 130 dinarow, podczas gdy ja kupilem zaraz takie same za 30! W sklepie kosztowaly okolo Odpowiedz Link Zgłoś
dzwonnik Re: Tunezja 03.06.03, 13:43 ... okolo 45. Przypomne tylko, ze dinar to prawie tyle samo co dolar... Na moich wczasach rezydentem byl Polak (czasem jest osoba innej narodowosci, mowiaca po polsku), zupelnie nieopalony (robil wszystko aby uniknac stycznosci z promieniami slonecznymi) i mowil niezle po angielsku. To wszystko, co mozna bylo o nim powiedziec dobrego. Olewal nas totalnie. Pokazal sie raz na poczatku, kiedy bylo pierwsze zebranie organizacyjne i podczas ktorego zbieral pieniadze na wycieczki fakultatywne... Co prawda mial jeszcze kilka innych hoteli, ale to nie tlumaczy tego, ze im poswiecal duzo wiecej czasu! Poza tym mieszkal razem z nami w hotel (jego pokoj byl najgorszym w tym hotelu... z widokiem na smietnik). Po czesci rozumiem jego olewczy styl pracy, w koncu pracodawca tez sie nim zbytnio nie przejmowal... Najlepiej od razu spytac o kurs walut; gdzie jest najlepsze miejsce wymiany; gdzie mozna wypozyczyc samochod (nie polecam wypozyczania sprzetu jezdzacego, gdyz grozi to co najmniej powaznym kalectwem... Polecam tez aby wziac jakis kontakt do swojego rezydenta (telefon, etc.), chociaz bywa z tym ciezko. Jest on uchytny zazwyczaj na poczatku i na koncu turnusu, no i oczywiscie na wycieczkach. Jeszcze jedna sprawa... w Tunezji sa 2 jezyki urzedowe: arabski i francuski. Znaki drogowe sa pisane w obu. Kalkulator jest standardowym narzedziem w rekach tubylcow i to wcale nie zawsze sluzacym do liczenia, tylko do powolnego lapania Cie w ich macki... Trzeba pamietac, ze ich sposob targowania rozni sie od europejskiego. Kiedy zapytasz o cos, to juz po Tobie... od razu zaczynaszgrac na ich warunkach, bo praktycznie nie masz wyboru. Kiedy nie chcesz nic kupic, to i tak jest niewazne... spytalas o cene i to wystarczy! Lapia Cie za reke, nie chca wypuscic ze sklepiku. Niektorzy sprzedawcy sa tak namolni, ze masz ochote wezwac policje. To faktycznie na nich dziala. Policja jest zobowiazana sluzyc turystom. Nie martw sie o dogadywanie. Porozumiesz sie z pewnoscia po angielsku lub w innych jezykach... przynajmniej w kilku. Przestudiuj jeszcze raz powyzsze wpisy i wez sobie do serca metode targowania. Z pewnoscia duzo Ci to pomoze. Pamietaj jeszcze, zeby nie reagowac zloscia na ich zachowania. To dla nich normalne i to jest ich kraj... a ze chca zarobic? Coz... :)) Gry nie polecam, gdyz moze to wyjsc na gorsze dla Ciebie :)) Co do deficytu, to z pewnoscia malo jest alkoholu... ale i tak religia zabrania im tego, wiec racza sie tylko turysci... tak w ogole to maja spro brakow towarowych. Jeszcze co do dyskotek, to nie widzialem ani jednej... poza takimi organizowanymi we wlasnym zakresie przez organizatorow wczasow :( Jest to miejscowosc z fajnym starym portem, w ktorej jest troche bardziej europejsko pod wzgledem rozrywki. Z Sousse mozna dojechac tam bez problemu autobusem lub kolejka uliczna. Mozna tez taxi. Z pewnoscia warto tam pojechac. Poza tym polecam tez (z Sousse) podroz we wlasnym zakresie do Monastiru. Jest to miejscowosc polozona kilkadziesiat km. od Sousse. Mozna tam bez problemu dojechac pociagem ze stacji kolejowej (blisko portu - zreszta na kazdej mapce jest zaznaczona). Tam po prostu TRZEBA pojechac! :) Odpowiedz Link Zgłoś
breakerr Re: Tunezja 04.06.03, 12:01 Dzięki dzwonnik! Wezmę sobie do serca twoje rady ;-) Odpowiedz Link Zgłoś