egraa 14.11.07, 19:43 Chodził mi ten temat po głowie już od jakiegoś czasu. Cieszę się, Serrnik, że wywołałeś go w wątku inauguracyjnym. Rozpocznę więc opowieści o moich ,,innych morzach" i czekam na Wasze :) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
egraa Morze Czarne 14.11.07, 19:46 Morze Czarne: Krym, lipiec ’80. Samo morze – ciemne, ale nie czarne. Nieprzyzwoicie ciepłe, dużo bardziej zasolone, pływało się bez wysiłku... Czarne były tylko kamyki na plaży, bardzo nieprzyjemnie się po nich chodziło, o leżeniu bez leżaka nie było mowy. Za to w przyplażowych lokalach mnóstwo niewiarygodnie taniego, świetnego szampana, który piło się, jak oranżadę... Ale pomimo cudnych krymskich krajobrazów i zabytków, ten pobyt już na zawsze kojarzy mi się z tym, że to tam właśnie, leżąc na plaży dla ,,innostranców” w Jałcie, pierwszy raz usłyszałam , co zaczyna się dziać w Polsce. Strajki, pociąg, przyspawany do szyn w Lublinie... Jakieś zupełnie niewiarygodne rzeczy! Po prostu podsłuchiwałam komentarze anglojęzycznych turystów, którzy wiedzieli o tym ze swojej prasy. A kolejne skojarzenia, to olimpiada w Moskwie i śmierć Włodzimierza Wysockiego. Odpowiedz Link Zgłoś
e.qba Ocean Lodowaty 14.11.07, 20:02 25.12.2000 Foyn Harbour: 64.32'S, 61.59'W; Wilhelmina Bay: 64.39'S, 62.08'W Dzień zaczyna się od długiej wycieczki pontonem. Płyniemy pomiędzy niewielkimi wysepkami i górami lodowymi. Wpływamy w głąb cichych, malowniczych zatoczek. Obserwujemy wiele gatunków ptaków. Są też foki Weddell'a, krabojady i lamparty morskie. Odwiedzamy wyspę, gdzie na przełomie XIX i XX wieku pracowała stacja wielorybnicza Governor. Baza ta spłonęła w roku 1915. Obecnie w jej ruinach gnieżdżą się rybitwy antarktyczne. Wczesnym popołudniem docieramy do Wilhelmina Bay. Miejsce to słynie z wielorybów. Nie musimy długo czekać. Niebawem w pobliżu statku pojawiają się dwa humbaki. Płyniemy za nimi w głąb Wilhelmina Bay. Wiatr cichnie. W wodzie odbijają się otaczające nas góry i lodowce. Na kawałkach kry odpoczywają pingwiny Adeli. Dookoła coraz więcej paku lodowego. Co kilka minut spod wody wynurzają się wieloryby poszukujące kryla. Schodzimy do pontonów. Płyniemy na spotkanie z humbakami. W pobliżu mojego Zodiaka pojawiają się dwa kolosy. Każdy z nich jest blisko trzy razy dłuższy od pontonu i waży niemal 30 ton. Wyłączamy silnik aby nie niepokoić żerujących wielorybów. Spędzamy z nimi dwie ekscytujące godziny. Nastrój jest niesamowity. Cicho, bezwietrznie, gładka powierzchnia wody. I nagle ciszę przerywa głośne parsknięcie humbaka wynurzającego się znienacka obok pontonu. Woda zaczyna falować. Wynurza się drugi wieloryb. Przez chwilę płyną obok siebie, z grzbietami ponad powierzchnią wody. Potem nurkują, dumnie eksponując potężne płetwy ogonowe. I znowu cisza. W nieruchomym lustrze wody pocętkowanym ławicami paku lodowego odbijają się lodowce i skały. Nad naszymi głowami, przez skłębione chmury przebija słońce. Bajka. Wracamy na statek. Powoli opuszczamy fascynujące wody Wilhelmina Bay. Z pokładu Mikheev'a obserwujemy następne wieloryby, głównie humbaki. Gdy nurkują, Morten starannie fotografuje spody ich płetw ogonowych. Każdy humbak ma tam inny układ białych i czarnych plam. Ta niezwykła grafika pozwala bezbłędnie zidentyfikować poszczególne osobniki i śledzić ich losy. Zdjęcia wykonane przez Mortena trafią do ośrodków naukowych zajmujących się wielorybami. Dziś widzieliśmy w sumie 46 tych kolosów. Dużo? Z pewnością. Lecz tych pięknych zwierząt było tu 30 - 40 razy więcej, zanim na dalekim południu pojawiły się statki wielorybnicze. Na szczęście wieloryby są teraz objęte niemal całkowitą ochroną i ich populacja powoli wzrasta. Odpowiedz Link Zgłoś
egraa Morze Egejskie 14.11.07, 20:17 Morze Egejskie: Turcja ‘83 Pierwsze zdziwienie: i woda i niebo w nierealnie pocztówkowych turkusach. Góry schodzące do morza i palmy na plaży. Idealnie biały, o okrągłych ziarenkach, wulkaniczny piasek, na przybrzeżnych wysepkach, na które pływało się przeładowaną, starą łodzią. Wszechobecna, namacalna bliskość historii, czasem aż nierealna. Kolejne zdziwienie: ludzie – niewiarygodnie życzliwi, uczynni, uczciwi, co tak dalece odbiegało od obowiązującego wtedy stereotypu... Fakt, mogłam poznać ich nieco bliżej, podczas kilkumiesięcznego pobytu. A moje białowłose dzieci robiły wśród miejscowych furorę – każdy chciał dotknąć ich włosów, czy prawdziwe. Odpowiedz Link Zgłoś
przedziwna1 Re: Inne morza... 14.11.07, 21:40 Ojojoj ale Was nosilo...:) Ze Kuba sie tak bujal po swiecie to wiem ale Egraa, Ty tez? No prosze...:) Fajne wspomnienia... Odpowiedz Link Zgłoś
egraa Pacyfik 15.11.07, 05:42 Australia, marzec’2000 Sydneyskie plaże - Manly czy Cronulla właściwie niewiele różnią się od europejskich plaż śródziemnomorskich. Może tylko cześciej można tam spotkać wesołe towarzystwo przy BBQ, czyli naszym grillu. Pacyfik z przylądka Byron Bay, najbardziej na wschód wysuniętego miejsca w Australii, wygląda groźnie tylko tuż przy brzegu. Rozbija się o skały, wzbijając białą pianę, huczy przy tym ogłuszająco. Obraz łagodzą jednak delfiny, wyskakujące w górę pośród fal. Nieopodal Melbourne, w parku narodowym Port Campbell wprost z wód oceanu wyrastają dziwne formacje, wypłukane z żółtawych, wapiennych skał: kolumny, łuki, mosty. Noszą one nazwę Twelve Apostles. Aby je obejrzeć z wysokich, klifowych brzegów, zbudowano tam całą sieć drewnianych, zabezpieczonych poręczami ścieżek, platform widokowych i schodów. Można nimi zejść na plaże, gdzie piasek ma niesamowity, ciemnożółty kolor. Gold Coast. Gdyby stanąć na plaży i nie odwracać się za siebie to... piasek podobny, jak nasz, fale jednak dużo większe, dłuższe i ... głośniejsze. Mimo marcowych wysokich temperatur (oczywiście jak dla środkowoeuropejczyka), tam było już po sezonie i plaże puste. To znaczy żadnych plażowiczów. Za to co i rusz odbywają się jakieś szkolne i międzyszkolne zawody: a to pływackie, a to łodzi wiosłowych, a to ratowników. Kiedy się odwrócić tyłem do oceanu, zobaczyć można wyrastające tuż przy plaży i rzucające na nią cień, kilkudziesięciopiętrowe apartamentowce. Obok nich kompleksy handlowo-rozrywkowe, ogromne kasyna, parki rozrywki, restauracje. Deptaki z olbrzymimi araukariami i śmiesznymi fontannami... Ale także i małe, przytulne knajpki, z tradycyjnym ,,fish and chipps”. Takiej rozmaitości ryb, ani tak chrupiących frytek nie jadłam nigdzie indziej... I tylko trudno jest się tam przyzwyczaić do dwóch zjawisk: gwałtownie zapadającej ciemności, już około 17:00 – 18:00 i nieba... Właśnie ono – inne konstelacje, inna jasność gwiazd – było dla mnie najbardziej obce... Domyślam się kto zda relację z Wielkiej Rafy Koralowej . Odpowiedz Link Zgłoś
egraa Re: Pacyfik 16.11.07, 18:32 A tutaj jest trochę zdjęć. Zapraszam :) fotoforum.gazeta.pl/72,2,881,72043333,72108183.html Odpowiedz Link Zgłoś
przedziwna1 Re: Inne morza... 15.11.07, 06:45 Sorki ze ciagle sie tak Wam tutaj wcinam ale tak pomyslalam ze na pewno macie zdjecia z pobytu nad tymi innymi morzami i oceanami. Moze wiec zalozycie na FFBałtyku nowy watek np. "Inne morza - goscinnie" albo jakos tak i tam powklejacie kilka fotek? Fajnie by bylo to zobaczyc :) Odpowiedz Link Zgłoś
egraa Re: Inne morza... 15.11.07, 08:01 Moje tylko w tradycyjnej wersji, a to trochę zabawy, i potem różnie z jakością, więc... nie obiecuję :) Odpowiedz Link Zgłoś
starbos Morze Czarne i Neseber 15.11.07, 09:46 Morze Czarne : Słoneczny Brzeg i Neseber 83’ Pamiętam zazdrość, zazdrościłem Bułgarom nie morza, ale promenady nad brzegiem, małych knajpek, i turystów z całej europy. Pamiętam dumę, polski brak pokory w stosunku do Wielkiego Brata często przewijał się w rozmowach. Pamiętam arbuzy wszechobecne i pochłaniane przeze mnie w niesamowitych ilościach. Polskie piwo dobrych marek stojące na półkach, a w Polsce nie osiągalne. Pamiętam właściciela syrenki, który pierwszego dnia otworzył maskę i dwa tygodnie naprawiał auto by móc wrócić do domu, rozrywkowych Słowaków którym całe pole namiotowe kibicowało w remoncie rozbitej łady przy użyciu kołków i sznurka oraz trzy przemiłe nauczycielki z namiotu obok. Moje pole namiotowe od plaży oddzielała tylko wąska droga, piasek na plaży gorący, woda bardzo ciepła i czysta, rano często chodziłem obserwować wędrówki krabów. Największe wrażenie wywarł na mnie Neseber, piękne zabytkowe miasteczko na półwyspie. Odpowiedz Link Zgłoś
egraa Adriatyk 15.11.07, 13:07 Chorwacja, wrzesień ‘98 Po tureckich nadmorskich serpentynach te chorwackie dostarczały podczas jazdy podobnie ekstremalnych wrażeń! Zadziwiła mnie ogromna ilość złomu, zalegającego górskie zbocza, nie tylko pordzewiałe karoserie samochodów, ale obudowy lodówek, pralek itp. Przygnębiające wrażenie robiły widoczne jeszcze wtedy ślady wojny: zburzone i spalone domy, opuszczone wsie. A nad samym morzem popadające w ruinę hotelowe kompleksy, ze świetną niegdyś infrastrukturą: basenami, tarasami itp. Dziwnie było przebywać nad morzem o zabetonowanych skalistych brzegach i wchodzić do niego po schodkach, jak do basenu. W dodatku nie dało się wejść na boso, żeby się nie narazić na spotkanie z jeżowcem. Urocze knajpki z wszelkimi owocami morza, wąziutkie, strome uliczki nadmorskich miasteczek, niezapomniane rejsy na wyspy i wysepki... Odpowiedz Link Zgłoś