Dodaj do ulubionych

Zagrożenia

08.05.08, 12:14
Hej!

Polecam Waszej uwadze: plaze.onet.pl/3486,1484861,artykuly.html
To na szczęście raczej nie u nas.

A jak jest u nas? Niedawno moją partnerkę zaatakował na plaży biegający luzem pies, należący do jednej z agresywnych ras. Nonszalancki właściciel stwierdził, że nie ma obowiązku prowadzenia psa na smyczy, co oczywiście jest bzdurą, bo nie tylko smycz, ale i kaganiec jest przymusowy w miejscach publicznych. Gdzieś jednak "obiło mi się o uszy", że tam gdzie nie ma wyraźnego znaku zezwalającego na wprowadzanie psów (jak na przykład w Chałupach), tam obowiązuje zakaz. Czy orientujecie się jak to wygląda teoretycznie? Bo praktycznie - to wiem... :)

A inne zagrożenia?

Pozdrawiam serdecznie!
Kuba Terakowski :)
Obserwuj wątek
    • przedziwna1 Re: Zagrożenia 08.05.08, 15:00
      Wlasciciel ma obowiazek prowadzenia psa na smyczy LUB w kagancu, a jesli jest to
      pies rasy agresywnej to na smyczy I w kagancu. Oczywiscie w miejscach
      publicznych, ale czy plaza nim jest? Hmmm....mysle ze to zalezy od stopnia
      "zageszczenia" plazy i jej umiejscowienia ( w centrum czy dalej, dzika czy
      zagospodarowana ).
      Nie ma ogolnie obowiazujacego zakazu wprowadzania psow na plaze. Sa wyznaczane
      obszary plazy gdzie ten zakaz obowiazuje. W niektorych tylko w okresie sezonu,
      tak jak np. w Dziwnowie. Nie wolno natomiast psow luzem puszczac na wydmy i do
      lasu w pasie technicznym.

      Oczywiscie, nawet tam gdzie psu wolno biegac luzem odpowiada za niego
      wlasciciel. A kazdy madry wlasciciel unika zatloczonych miejsc na spcery ze
      swoim pupilem. Tak jest lepiej i dla psa i dla czlowieka.
      • e.qba Re: Zagrożenia 08.05.08, 15:47
        Hej!

        Dziękuję, że odpowiedziałaś:

        > jesli jest to pies rasy agresywnej to na smyczy I w kagancu.
        Zgadza się, to właśnie napisałem w poprzednim "poście".

        > w miejscach publicznych, ale czy plaza nim jest?
        > Hmmm... mysle ze to zalezy
        Nie, to nie zależy od subiektywnego odczucia. Definicja "miejsca publicznego" jest prosta: "miejsce publiczne to miejsce, do którego dostęp jest niczym nieograniczony dla nieokreślonej liczby osób": www.wspol.edu.pl/pci/base/pci_odpview.php?id=58

        Pozdrawiam serdecznie!
        Kuba :)
        • serrnik Re: Zagrożenia 08.05.08, 19:49
          Definiujac plaze jako miejsce publiczne nalezaloby zakazac rowniez palenia
          papierosow, picia alkoholu oraz obnazania sie. Odpowiada mi rozsadne (i jak
          zwykle bywa praktyczne) podejscie sasiadow z zachodu. Poza plazami strzezonymi z
          ktorych czesc dostepna jest dla wlascicieli czworonogow na pozostalych plazach
          psy musza byc pod nadzorem ale niekoniecznie na smyczy.
          www.mecklenburg-vorpommern.eu/cms2/Landesportal_prod/Landesportal/content/pl/Urlop_i_czas_wolny/Nad_wod,_w_wodzie_i_pod_wod/Kpiele/Z_psem_na_pla/index.jsp
          W Polsce reguluja te kweste zarzadzenia dyrektorow wlasciwych urzedow morskich i
          one zabraniaja jedynie wpuszczania zwierzat domowych na wydmy i klify.
          www.umsl.gov.pl/iow_zarz.html
          Zakazy takie wprowadzaja niektore gminy motywujac je wzgledami sanitarnymi.
          Biorac jednak pod uwage brak sanitariatow na plazach, powszechne zalatwianie
          potrzeb fizjologicznych przez plazowiczow w piasku, w wodzie i na wydmach i
          porownujac liczbe ludzi do liczby plazujacych psow to troche smieszna motywacja :)
          • przedziwna1 Re: Zagrożenia 08.05.08, 20:56
            No wlasnie, naprawde powinnismy sie od nich uczyc. I kultury, i higieny, i
            szacunku dla zwierzat.
            I tak mi sie teraz skojarzylo, ze jeszcze zaden (!!!) niemiecki turysta, ktorych
            wielu spotykam na spacerach nad morzem, nie wyrazil dezaprobaty z powodu
            obecnosci moich psow na plazy. Wrecz przeciwnie, sa bardzo przyjacielscy,
            usmiechaja sie, zatrzymuja, obserwuja ich zabawe, głaszczą....A niezadowoleni
            Polacy z tekstem "wez pani te kundle" sie zdarzaja...Zaznaczam ze nie chodze z
            psami na plaze strzezona i nigdy nie chodze z nimi w tlok...
        • przedziwna1 Re: Zagrożenia 08.05.08, 20:36
          Definicja jest wiec do niczego, bo wedlug niej miejscem publicznym jest i pole,
          i łąka, i bagno....wiec gdyby sie do niej stosowac to zaden pies nigdzie i nigdy
          nie moglby byc spuszczony ze smyczy...Mysle ze chodzi o kontekst.
          Rozumiem Twoje rozgoryczenie Kuba, zapewne to co przytrafilo sie Twojej znajomej
          bylo bardzo przykre, ale to nie znaczy, ze teraz nalezy pozamykac w klatkach
          wszystkie psy. Nalezy karac nieodpowiedzialnych wlascicieli bez wzgledu na
          miejsce, w ktorym sie akurat znalezli ze swoim psem, jesli ich pies zrobil komus
          krzywde.

          Czy Twoja znajoma kompletnie bez powodu zostala zaatakowana przez tego psa? Tak
          po prostu szla sobie czy siedziala a pies sie na nia rzucil? Mozesz napisac
          troche konkretow?
          • e.qba Re: Zagrożenia 09.05.08, 09:36
            Ojej! Widzę, że wątek meandruje w niezamierzonym przeze mnie kierunku, miało być o różnych zagrożeniach, a jest tylko o psach.

            No, dobrze. A zatem: tak, moja przyjaciółka została zaatakowana bez powodu przez psa rasy agresywnej, który biegał luzem i nie miał kagańca, a jego właściciel był arogancki.

            A ja, cóż muszę przyznać, że jedyne przykre (a czasami wręcz niebezpieczne) incydenty, których doświadczyłem podczas czterech Przechadzek ze Świnoujścia na Hel, związane były z biegającymi luzem, agresywnymi psami.

            Innych zagrożeń nie było (i oby tak dalej), chociaż oczywiście mam ich świadomość (na przykład: chuligani, osy, czy nawet "głupie" szkło w piasku).

            Pozdrawiam serdecznie!
            Kuba Terakowski :)
            • egraa Re: Zagrożenia 09.05.08, 14:09
              No dobrze, niech więc będzie o innych zagrożeniach, choć temat też
              dotyczy psa i jest trochę z przymrużeniem oka :)
              Otóż zdarza mi się czasem mieć pod opieką psa, białego bullteriera
              (nota bene rasa ta niesłusznie uważana jest przez niektórych za
              niebezpieczną).
              Niebezpieczeństwo wyjścia z nim na plażę polega na tym, że psisko ma
              straszliwy pociąg do wody. Dosłownie! Mam świadków na tym forum :)
              Osoba, będąca na drugim końcu smyczy niechybnie zostawiłaby za sobą
              w piachu głęboki rów i chcąc nie chcąc wraz z psem zażyła morskiej
              kąpieli. Przy okazji może jakaś wyrwana rączka czy złamana nóżka...
              A pies w takiej sytuacji byłby raczej trudny do odzyskania:)

              Pozostają więc spacery po lesie i zabawy na własnym trawniku...

            • serrnik Re: Zagrożenia 09.05.08, 15:18
              Najwiekszym zrodlem "zagrozen plazowych" sa wbrew pozorom sami uzytkownicy
              plazy. Smieci i zuzytych butelek raczej nie wynosi sie z plazy /chociaz waza
              znacznie mniej niz niesione na plaze/ tylko zakopuje gdzie popadnie w nadziei ze
              "jutro polozymy sie w innym miejscu". O zakopywaniu zuzytych pampersow tudziez
              kup nie wspomne - w lecie plaza to istne pole minowe.
          • g.r.e.e.n Re: Zagrożenia 09.05.08, 10:29
            Tak - tez jestem zdania, ze ta definicja miejsca publicznego jest za szeroka, mysle ze w praktyce jest ona bardziej precyzyjna i nie obejmuje calej powierzchni kraju, która jest dla wszystkich dostepna.

            Pies na plazy jest wyjatkowo niebezpieczny latem, kiedy z uwagi na temperature i taka wlasnie "atrakcyjnosc miejsca" jest rozdrazniony lub pobudzony do zabawy, rozbrykany. Tymczasem znajduja się na plazach ludzie, którzy sa bezbronni na ewentualna agresje psa - maja nieosloniete cialo i nic pod reka aby się obronic, nie maja tez gdzie uciec w razie potrzeby(drzewo, drzwi, furtka, plot). Ludzie biegaja po plazy, graja w pilke - to wywoluje ciekawosc psiakow, czasem prowokuje je do jakiejs reakcji.

            Jeżeli ja nie mogę zwrocic uwagi wlascicielowi psa na plazy - ze ten powinien mieć przynajmniej kaganiec - to widze tu ogromne zagrozenie. Jeśli wiec nie ma takiego prawa - to powinno być!

            Tylko, ze wtedy wlasciciele psow nie będą się mogli z nimi bawic w aportowanie - co najczesciej robia na plazy. A wiec znow pies i wlasciciel sa nieszczesliwi jeśli by mieli obowiazek pamietac o kagancu albo znow przechodzien jest niechroniony jeśli oni maja prawo do tej zabawy.

            Mimo to, pozostaje na stanowisku ze psy na wszystkich plazach powinny mieć zalozone kagance jeśli nie sa na smyczy. Smycz albo kaganiec.

            I zastrzegam ze jestem ogromna fanka psow, i ze sama czasem zabieram psa - wodolaza na plaze nad jeziorem - tylko odludna - gdzie pozwalam mu bawic się luzem i bez kaganca.
            • serrnik Re: Zagrożenia 09.05.08, 15:41
              No i wlasnie o ten rozsadek chodzi. Nie widze nic zlego w puszczaniu luzem psa
              bez smyczy i kaganca na plazy na ktorej w odleglosci 500m nie ma nikogo, co
              innego wsrod setek ludzi. Tak wiec od wlasciciela psa nalezy wymagac nadzoru nad
              zwierzeciem stosownego do potencjalnych zagrozen.
              Na Twojej odludnej jeziorowej plazy tez nagle moze pojawic sie czlowiek i
              nakazac Ci zapiecie psa na smycz pomimo tego, ze moglby po prostu pojsc w druga
              strone i rowniez wykazac odrobine tolerancji :)
    • przedziwna1 Re: Zagrożenia 09.05.08, 16:03
      Zagrozenia na plazy? Oczywiscie chodzi o sezon?
      Najwieksze wymienil juz Serrnik: smieci, szklo, puszki, pampersy, reklamowki,
      pety, odchody - zarowno zwierzece jak i ludzkie(!). Dodam jeszcze opary alkoholu
      i dym papierosowy. Dodam jeszcze halas produkowany przez roznego rodzaju sprzet
      grajacy, skutery wodne, szpanerskie lodzie motorowe.
      Oczywiscie nie wolno pominac pijanych panow i towarzyszacych im pań, ktorzy
      radosc z pobytu na plazy wyrazaja wylgarnymi slowami "k....a ale tu z......scie
      jest"...Potem oczywiscie tacy panowie po 3 piwach ida sie wykapac albo zaczepiac
      inne kobiety i gdy dotyczy to akurat mnie to w takich momentach zawsze bardzo
      zaluje ze zostawilam swe psy w domu....

      Wiec chocbym nie wiem jak sie starala, nie zalicze psow do zagrozen na plazy (
      za wyjatkiem psich kup ). Ani razu nie bylam swiadkiem ataku psa na czlowieka,
      ani razu nie widzialam, by jakies psy pogryzly sie miedzy soba. Owszem,
      widzialam jak pies obsikuje cudzy parawan albo jak szczeka, gdy ktos obcy
      podejdzie zbyt blisko jego miejsca plazowania. Ale sa to pojedyncze przypadki.

      Ja tez jak Egraa znam psy tzw. ras agresywnych, od ktorych bardziej agresywny
      jest ratlerek czy rozszczekany york.
      Egraa, nie daj sie wciaganac psu do morza zbyt gleboko, choc kapiel w morzu z
      psem to jedna z najprzyjemniejszych rzeczy na swiecie :)




      Fotoforum Dziwnowa
      Forum Przyjaciół Dziwnowa
      Fotoforum Morze Bałtyckie
      • egraa Kąpiel? 09.05.08, 16:10
        No przeca mówię, że nie da się (przynajmniej ja już nie próbuję!) z
        tym stworzeniem iść na plażę. A kąpiel - owszem, tak, ale wolę w
        innym towarzystwie, najlepiej po zachodzie słońca... Mmmm,
        rozmarzyłam się... :)
    • e.qba Re: Zagrożenia 10.05.08, 21:19
      A inne zagrożenia? Utonięcia, udary cieplne, poparzenia, zakwity
      toksycznych sinic, zanieczyszczenia powodujące alergie?

      Co ciekawe - według danych WOPR - w roku 2006 jedynym województwem,
      w którym nikt nie utonął było pomorskie! A w roku 2005, na ponad 500
      utonięć tylko 14 było w Bałtyku. Więcej informacji w statystykach na
      stronie www.wopr.pl

      Pozdrawiam serdecznie!
      Kuba :)
      • przedziwna1 Re: Zagrożenia 11.05.08, 11:23
        Tego rodzaju zagrozenia, o ktorych teraz napisales sa proste do unikniecia.
        Wystarczy nie przeceniac swoich umiejetnosci plywackich i troche poczytac o
        pradach wstecznych w morzu oraz unikac kapieli w poblizu falochronow. Udary
        cieplne i poparzenia - wystarczy nie lezec plackiem przez 8 godzin na sloncu.
        Ostrzezenia o sinicach sa podawane do ogolnej wiadomosci. A alergia...jesli ktos
        jest wrazliwy to chyba na to nie ma rady.

        Wiec takich zagrozen ja np. jestem w stanie uniknac. Ale nie wiem, jak w sezonie
        uniknac tego o czym pisalam wyzej - smieci i plazowiczow niskich lotow. Choc
        jest jedno wyjscie - unikac zatloczonych i strzezonych plaz. ..Dla mnie sezon na
        plazy to troche jak lekka choroba, z ktora da sie zyc, ale jest stanowczo
        uciazliwa....i bolesna...
        • egraa Re: Zagrożenia 11.05.08, 22:34
          Można też: oberwać piłką, kółkiem ringo, czy innym wynalazkiem do
          rzucania, można zostać nadepniętym lub nawet staranowanym przez
          jakiegoś rozbrykanego dzieciaka. Można wpaść go grajdoła i złamać
          nogę. Można zostać porwanym przez latawiec przy silnym wietrze,
          jeśli jest się marnej postury! Skaleczyć się muszelką, podrażnić
          oczy piaskiem lub słoną wodą, obetrzeć stopy, jeśli do butów
          dostanie się piasek...
          A nawet - zostać żywcem zakopanym przez jakiegoś żartownisia, jeśli
          zdarzy się nam zasnąć na plaży!
          Zaprawdę, wystarczy wziąć pod uwagę to, co już napisaliście i
          jeszcze trochę wysilić wyobraźnię, by zobaczyć, ile złego tak
          naprawdę może się wydarzyć latem na plaży!!!
          Więc ja latem bywam tam rzadko i to tylko raniutko lub wieczorem,
          odbijam to sobie w pozostałych porach roku. Grozi mi wtedy
          conajwyżej... zaginięcie we mgle lub utrata czapki na zbyt silnym
          wietrze :)
          • mftk Re: Zagrożenia 24.06.08, 17:46
            Latawce!
            Serio, w trakcie Przechadzki, tuż przed Międzyzdrojami, jeden taki to wzbijał
            się do góry, to pikował w dół. Autentycznie miałam stracha, że jak pójdę dalej,
            to wpikuje mi się idealnie w czubek głowy. Plażowicz na moje znaki nie reagował,
            zaryzykowałam więc i na szczęście udało się;)
            • takitam2269 Re: Zagrożenia 14.10.08, 16:06
              można podczas romantycznego wieczoru z przyjaciółka na plaży zatrzeć sobie okolice intymne jak się piasku nasypie,bo jak wiadomo piasek zwiększa tarcie a na plaży piasku nie brakuje.A jak jeszcze w tym piasku jest jakaś psia kupa czy inny ekskrement to jeszcze można dostać jakiejś choroby wenerycznej odzwierzecej!
              • britishsteel Re: Zagrożenia 05.05.09, 11:16
                w majowy weekend spotkałem się z zagrożeniem, którego bym się nie spodziewał. na
                plażę wjechała banda nawalonych jak stodoła miłośników jazdy konnej. jakieś
                kilkanaście osób..
                wprawdzie jazda po pijanemu na koniu chyba podlega karze, ale nie o tym chciałem.
                otóż w pewnym momencie dwóm orłom zachciało się siusiu, jednak zejście z konia i
                udanie się do lasku, okazało się zbyt wielkim wyzwaniem. zamiast tego ruszyli -
                dosłownie "z kopyta" ku wydmom i niemal galopem wjechali do lasu poprzez wąskie
                wyjście na plażę..parę sekund wcześniej z przejścia skorzystały jakieś panie z
                małymi dziećmi..myślę, że szybciej spodziewałyby się one tsunami niż spotkania z
                galopującymi rumakami podczas wychodzenia na plażę..
                no i oczywiście próba uświadomienia matołom tego, co zrobili, niewiele dała.
                byli w zbyt szampańskich humorach (jeden nawet spadł z konia do wody, niestety
                nie utopił się.)



                • przedziwna1 Alkohol 05.05.09, 14:26
                  No tak, alkohol i ludzie pod jego wplywem...Ustawa o wychowaniu w trzeźwości nie
                  zabrania picia alkoholu w lasach i na plażach, niestety. Wyprodukowano kolejny
                  bubel...Teraz wszystko w rekach samorzadow, a te ze wzgledu na zyski plynace z
                  piwnych namiotow na plazach zapewne takowego zakazu nie wprowadza.
                  www.wiadomosci24.pl/artykul/ani_plaza_ani_las_nie_powstrzyma_nas_od_picia_alkoholu_95241.html
                  Wiec dalej bedziemy miec przypadki utoniec, bedziemy lezec na puszkach po piwie
                  i kaleczyc sobie stopy o potluczone butelki....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka