e.qba
08.05.08, 12:14
Hej!
Polecam Waszej uwadze: plaze.onet.pl/3486,1484861,artykuly.html
To na szczęście raczej nie u nas.
A jak jest u nas? Niedawno moją partnerkę zaatakował na plaży biegający luzem pies, należący do jednej z agresywnych ras. Nonszalancki właściciel stwierdził, że nie ma obowiązku prowadzenia psa na smyczy, co oczywiście jest bzdurą, bo nie tylko smycz, ale i kaganiec jest przymusowy w miejscach publicznych. Gdzieś jednak "obiło mi się o uszy", że tam gdzie nie ma wyraźnego znaku zezwalającego na wprowadzanie psów (jak na przykład w Chałupach), tam obowiązuje zakaz. Czy orientujecie się jak to wygląda teoretycznie? Bo praktycznie - to wiem... :)
A inne zagrożenia?
Pozdrawiam serdecznie!
Kuba Terakowski :)