koralik00
03.08.08, 02:00
Właśnie przeczytłam wątek Biedronki, nalałam sobie do kieliszka wino
i rozmyślam.....
Czy ja wogóle mam prawo tu być razem z Wami, pisać o swoich
malutkich problemach, kiedy w przeciwieństwie do wielu z Was życie
nie obeszło się ze mną brutalnie. Nie wyobrażalny dla mnie jest ból
po stracie dziecka i taka długa walka o dziecko. Wiem tylko że mam
policystyczne jajniki i przez to nie należe do płodnych kobiet. Mimo
to w 3 miesiące po moim ślubie zaszłam w upragniona ciąże o którą
nawet nie zdążyłam się jeszcze starać. Urodził sie mój syn - zdrowy
i podobny do człowieka którego kocham z całego serca. Teraz nawet
nie wyrósł jeszcze z pieluch a ja chce zajść w kolejną ciąże.
Ale czy mam do tego prawo aby chcieć tak dużo - naprawde chce mi się
płakać bo myśle że wiele z Was Kochane zasługuje bardziej na to żeby
być matką niż ja. Nie piszę tego po to abyście zaprzeczały - myśle
po prostu że życie jest cholernie niesprawiedliwe, a my nie możemy
nic na to poradzić.
Mimo to, a może właśnie dlatego z całych sił życze Wam każdej
przynajmniej po jednym dzidziusiu - mam nadzieje że piszę to w dobrą
godzinę i moje życzenie się spełni. Jesteście wszystkie bardzo
dzielnymi kobietami i tak sobie myśle że może wasze cierpienie ma
jakiś daleko ukryty sens. Ponoć cierpienie uszlachetnia, czyni nas
pełniejszymi ludźmi, zdolnymi zauważyć i przeżyć więcej niż
przecietny szary człowiek.
Czy to co pisze ma jakiś sens ???
......................................
Kochane będziecie jeszcze bardzo szczęśliwe - ja to wiem !!!!!