alinaw1
23.11.04, 19:11
Zawitałam tu znowu bo jestem w ciąży i... same kłopoty. Po pierwsze na
początku przechodziłam okropny stres w pracy, więc gdy okazało się, że noszę
ŻŻYCIE w sobie mocno przestraszyłam się, że ostatnio tak miałam straszny czas
i może to podziałać na dzidzię. Upłynęło kilka dni i naszła mnie infekcja
górnych dróg oddechowych. Ginekolog przepisał mi BIOPAROX do psikania do
gardła (ponoć nie dostaje się do krwioobiegu), a inny lekarz kolejne
medykamenty: Rutinoskorbin, syrop prawoślazowy, clemastinu8m w tabletkach,
wapno, pyrosal. Leżę w łóżku, pijam herbatę z cytryną, włączony nawilżacz.
Kaszlę i wypluwam flegmę. Dziś, tj. po 4 dniach czuję się znacznie lepiej,
choć głos mój nadal dziwny, mniejszy katar. Gorączki nie było. Na domiar
złego przed chwilą zadzwoniła pielęgniarka i powiedziała, że wyszedł mi zły
wynik cytologii (silny stan zapalny) i muszę zrobić wymaz z szyjki macicy.
Jestem mocno podłamana. Przez ostatnie lata nie chorowałam, a teraz, gdy jest
dopiero 4.tydzień ciąży przyplątało się tyle rzeczy. Czy macie jakieś rady???