18.03.05, 17:29
Witam,
Na jednym z watkow wyczytalam, ze na pobudzenie laktacji mozna stosowac
ricinus communis 5CH. W aptece pani zaproponowala mi tenze ricinus ale 9CH.
Napiszcie prosze, czy mozna go stosowac zamienni i w jakich dawkach.
Pozdrawiam serdecznie
Obserwuj wątek
    • beba2 Re: laktacja 18.03.05, 17:35
      Nie eksperymentuj z inną potencją niż 5, bo mozesz uzyskac efekt odwrotny do
      zamierzonego. A panie aptekarki, mają w większości taką wiedze na temat
      homeopatii, ze lepiej żeby powstrzymały się od doradzania.
      • monliguz Re: laktacja 18.03.05, 17:44
        Dzieki, w takim razie wyprawie sie w poszukiwaniu "5".
        • beba2 Re: laktacja 18.03.05, 18:54
          Eee tam będziesz szukać. Zamów w aptece. Powinni Ci ściągnąć na drugi dzień.
          • akownik Re: laktacja 21.03.05, 13:07
            potencja 5CH bedzie pobudzac laktacje,potencja 15CH pewnie ja powstrzyma,natomiast
            potencja 9CH najpierw sie rozejrzy i zadziala w zaleznosci od tego jaka sytuacje
            zastanie,czyli albo powstrzyma albo pobudzi.poza tym do RICINUS 5CH nalezy
            dolozyc jeszcze LAC CANINUM 5CH.
            • astria1 Re: laktacja 21.03.05, 13:15
              O i nic dodac ani ujac :D

              pzdr
              Anna
              -

              Homeopatia *KLASYCZNA*
            • martella1 Re: laktacja 02.06.05, 15:44
              Czy możesz powiedzieć jak stosować oba rodzaje kulek? Mój synek ma już 13 m-cy,
              ale nie toleruje mleka i laktozy, więc próbujemy dawać mu Nutramigen ale jak
              dla mnie to "capi kozłem" i wcale się nie dziwię, że Maciek nie chce tego jeść.
              Jedynym naturalnym rozwiązaniem jest moje mleczko ale wróciłam do pracy i od
              jakiegoś czasu mam problem z małą ilością ściąganego pokarmu. Przez pierwsze 2
              m-ce było ok, teraz jest stanowczo za mało. Może ricinus i lac caninum mi
              pomogą?
    • polla6 Re: laktacja 21.03.05, 13:37
      dobrym sposobem na pobudzenie laktacji jest częste przystawianie dziecka do
      piersi. nie wiem czy to homeopatyczny sposób ale działa.
      pozdrawiam
    • zaisa Re: laktacja - hamowanie 22.03.05, 01:12
      Jestem przykładem u którego laktacji po poronieniu nie wyhamował ricinus
      communis 30 CH (3 opakowania) i nie wiem już ile litrów naparu z szałwii. Tzn.
      wyhamował, ale po kilku dniach od odstawienia zawsze pokarm powracał. Piersi są
      miękkie, nie obrzęknięte, niebolesne tylko jak co kilka dni sprawdzę ściskając
      sutek - pojawiają się przezroczyste lub ciepłobiałe kropelki. W którymś momencie
      miałam dość i nie kupiłam kolejnego opakowania ricinusa oraz przestałam pić
      szałwię - chyba organizm podszepnął mi, że szałwii już wystarczy. Bo chyba
      jednak mogło być jej już za dużo.
      Proszę, pokombinujcie, poteoretyzujcie na ten temat.
      Aha, fakt, że pokarm wciąż jest nie hamuje owulacji. Była nawet wtedy, gdy
      podejrzewałam, że może jej nie być (usg kontrolne wykazało obecność ciałka żółtego)
      Pozdrawiam
      • very_martini Re: laktacja - hamowanie 22.03.05, 09:27
        Moje zdanie skromne - brać ricinus, skoro pomaga, i nie martwić się
        przedawkowaniem. Coś mi się wydaje, że bierzesz jakąs straszna liczbę kulek -
        wystarczą 3-4, ekonomiczniej.
        Albo spróbuj tego, co Akownik napisał.

        16%VOL
        22%VAT

      • akownik Re: laktacja - hamowanie 22.03.05, 11:26
        wedlug mnie jestes przykladem na to,ze nie nalezy brac jednoczesnie ziol i lekow
        homeopatycznych.tak jak nie powinno sie brac jednoczesnie lekow homeopatycznych
        i antybiotykow czy sterydow.te polaczenia nie sa szkodliwe ale ziola czy
        antybiotyki likwiduja objawy dolegliwosci utrudniajac a czasami uniemozliwiajac
        dzialanie leku homeopatycznego.dlatego mam wrazenie ze ricinus nie mogl w twoim
        wypadku zadzialac tak jak nalezy.poza tym aby powstrzymac wydzielanie sie
        pokarmu nalezy postepowac troche inaczej niz to robilas.
        • zaisa Re: laktacja - hamowanie 26.03.05, 11:54
          Dziekuje za zainteresowanie. Jednak musze dodac kilka slow sprostowania czy tez
          opisu.
          Najpierw w szpitalnej izbie przyjec zaaplikowano mi bromergon. Gdy tylko swiat
          zaczal do mnie docierac, chcialam zrezygnowac z tego leku, m.in. dlatego, ze
          mialam dwie trzecie z listy objawow niepozadanych a ktorych przy tej dawce nie
          powinno byc w ogole. Ricinus communis 30CH po 5 granulek dziennie polecila pani
          z apteki na Zamiejskiej (W-wa) Jakies 2-2,5 tyg. bralam wg tych zalecen. Dawalo
          slabe efekty. Wtedy homeopatka zalecila zwiekszenie czestotliwosci dawki do
          kilka razy dziennie + wlasnie szalwia przez kilka dni. Potem rzadziej. Dotarlam
          do etapu, ze na samym ricinusie lub na samej szalwi laktacji nie bylo. Po
          odstawieniu, po kilku dniach sie pojawiala. Z szalwi zrezygnowalam, bo to jej
          przedawkowania sie obawialam. Po kolejne opakowanie ricinusa nie pojechalam -
          mialam wtedy duze oslabienie - chyba organizm odreagowywal szok straty dziecka w
          ten sposob.
          Pod koniec dawkowanie bylo takie jak napisals, Martini - 3-4 kulki. Ostatnia
          dawke wzielam po kilku dniach przerwy - wydawalo sie, ze jest ok, ale wrocilo.
          Po tej dawce znowu kilka dni spokoj. Kolejnej nie wzielam, bo byl koniec opakowania.
          Mam wrazenie, ze w moim przypadku duza role odegrala psychika - gdy minal
          pierwszy szok z pojawienia sie pokarmu, bylo to dla mnie czyms, co mnie laczylo
          z dzieckiem - dzieckiem, ktorego juz nie bylo.
          Od miesiaca zgodnie z zaleceniem lubianego przez Was Dżej Oł codziennie na
          czczo - 2 granulki Pulsatilli CH 15. Dlatego nie bede do ricinusa wracac
          samodzielnie. Mam wrazenie, ze powoli z ta laktacja sie normuje.

          Marku - z radoscia bym przywitala jakis opis prawidlowego postepowania w celu
          powstrzymania laktacji homeopatycznie. W takim miejscu, zeby sie dalo na stronie
          www.poronienie.pl umiescic do tego link a moze bezposrednio na stronie.
          Niestety, duzo kobiet traci swoje dzieci w trakcie trwania ciazy, nie mnie
          jednej nie wspomiano o mozliwosci pojawienia sie laktacji (u mnie to byl
          poczatek drugiego trymestru) i nie jedna z nas wolalaby inna metode
          powstrzymania naplywu pokarmu niz dawka agresywnej chemii. Jesli moglbys w tym
          pomoc, bede bardzo wdzieczna.
          Pozdrawiam i zycze zdrowych, spokojnych i pogodnych Swiat Wielkiej Nocy.
          • zaisa Do Akownika 30.03.05, 10:13
            Podtrzymuję prośbę z poprzedniego postu - o opis jak należy hamować laktację po
            poronieniu.
            Proponuję, że założę nowy wątek pt "Laktacja po poronieniu - hamowanie
            homeopatyczne" z pytaniem. Napiszesz w odpowiedzi, jak to należy robić
            prawidłowo, zaznaczając, że powinno udać się do homeodoca. Albo może sam
            założysz taki wątek, od razu z opisem wlaściwego działania? I do tego wątku
            zrobi się link na stronie www.poronienie.pl podstrona laktacja.
            Bardzo proszę, pomóż.
            • akownik Re: Do Akownika 30.03.05, 12:08
              mozesz zalozyc taki watek jesli chcesz,ale ja nie podam sposobu na zatrzymanie
              laktacji.powodow jest kilka.sama napisalas,ze do ricinus nie wrocisz
              samodzielnie.na odleglosc tez nie jest latwo.lekow mogacych zatrzymac laktacje
              jest wiele.sposob postepowania niezalezy od tego czy pokarmu jest duzo czy
              malo.ale zalezy np odtego czy dziecko odrzuca pokarm matki czy nie.zalezy tez
              /sposob postepowania/od innych okolicznosci.
              powiem tylkotyle:ricinus jest jednym z lekow ktory moze pomoc zatrzymac
              laktacje,nalezy go stosowac w roznych potencjach i laczyc z innymi lekami
              homeopatycznymi.zatrzymanie takie jest nieodwracalne przy tym dziecku.laktacja
              pojawi sie na nowo przy nastepnej ciazy.
              to wszystko nie oznacza,ze odmawiam calkiem swojej pomocy.jesli ktoras z
              dziewczyn mieszka w okolicy trojmiasta to moze przyjechac do mojego gabinetu i
              wtedy postaram sie jej pomoc.
              • zaisa Re: Do Akownika 31.03.05, 17:01
                W porzadku.
                Moja prosba dotyczyla wylacznie sytuacji, gdy kobieta traci dziecko w czasie
                ciazy i do tego szoku, poczucia straty i poczucia winy dochodzi jeszcze jeden
                szok - nabrzmiale, czesto 2-3x wieksze niz normalnie, bolesne piersi z mlekiem
                dla dziecka, ktorego nie ma. Kobiecie w tej sytuacji na pewno "lepiej" zrobi
                bromergon, ktory blokuje wydzielanie hormonu prolaktyny, ktory dodatkowo u wielu
                pogarsza samopoczucie niz kawalek homeopatii, ktora da przynajmniej zlagodzenie
                najostrzejszego stanu i kilka dni na ochloniecie i zapisanie sie na wizyte do
                homeopaty.
                Rozumiem Twoje argumenty, ale prosze Cie, na przyszlosc, odpowiadajac na post
                dotyczacy sytuacji poronienia, nie pisz o dziecku odrzucajacym pokarm matki.
                Calkiem subiektywnie moge stwierdzic, ze to niepotrzebnie rani.
                Pozdrawiam

                Ps. Czytalam kiedys o kuracji, ktora zleciles pewnemu staremu psu. Bylo to
                swietne. Zaluje, ze nie mialam kontaktu z homeopatia, gdy nasz domowy staruszek
                konczyl zywot. Moze byloby mu wtedy lzej, a moze bylby z nami dluzej.
                • akownik Re: Do Akownika 31.03.05, 17:17
                  bardzo przepraszam za niefortunna zbitke.pisalem ogolnie o sytuacji gdy kobieta
                  ma za duzo pokarmu,takze wtedy gdy ma dziecko.nie chcialem nikogo urazic.poza
                  tym w dalszym ciagu wole najpierw rozmawiac z taka kobieta niz pisac cos na
                  odleglosc.nie napisze nic nie widzac jej.nawet tak wydawaloby sie szczegolowe
                  opisanie sytuacji sugeruje mozliwosc zastosowania wiecej niz jednego leku.
                  a co do tamtego psa...ma sie niezle,widzi dobrze,odbywa dlugie
                  spacery.lekarstawa zostaly mu przepisane po dlugich ogledzinach i rozmowie z
                  wlascicielem.
                  jeszcze raz przepraszam tych ktorych urazilem.
                • akownik Re: Do Akownika 31.03.05, 17:23
                  prosze zajrzec do skrzynki gazetowej.
                  • zaisa Re: Do Akownika 31.03.05, 22:32
                    Dziekuje, znalazlam.
          • granna Re: laktacja - hamowanie 30.03.05, 10:48
            A ja mam jeszcze pytanie. Kiedy byłam na bieżaco ze sprawami karmienia
            specjalisci laktacyjni twierdzili, ze utrata pokarmu spowodowana jest złym
            przystawianiem dziecka do piersi i słabą przez to ich stymulacją (plus czynnik
            psychiczny). Jesli więc do wzbudzenia laktacji dochodzi po poronieniu to nie
            działa taki sam mechanizm? NIe będzie ssania, nie będzie pokarmu? Tzn przez
            brak pobudzania on sam zniknie po jakims czasie, tylko na początku trzeba
            pilnowac zastoju? Czy ktoś wie i moze się ze mną tą wiedzą podzielić, czy to
            własnie poronienie powoduje, że laktacja nie chce ustac mimo braku ssania? A
            jak radziły sobie kobiety dawniej, kiedy nie było bromergonu? I czy nie zdaża
            sie tak, ze przy urodzeniu następnego dziecka, własnie z tego powodu ma sie
            kłopoty z laktacją a własciwie z jej brakiem?
            I najwazniejsze pytanie czy z ta laktacją trzeba walczyc z powodów
            zdrowotnych ? Tzn czy z jakis ważnych powodów zdrowotnych ładuje sie w
            zszokowaną kobietę bromergon ?
            Tak mi sie w zwiazku z tym postem nasunęło, bo mam kolezanke, która twierdzi,
            ze pokarmu nie miała wcale, a wczesniej własnie zaliczyła poronienie i dostała
            cos na zatrzymanie laktacji. Z drugiej strony znam dziewczynę, która normalnie
            rodziła i dlugo karmiła i nawet jak skończyła karmic to twierdziła, ze przy
            wzruszeniu, szczególnie malymi dziecmi czuła jak jej pokarm napływa :) Nie
            wydawała sie tym ani zmartwiona ani zaskoczona, po prostu kładła to na karb
            silnego instynktu macierzyńskiego :)
            • beba2 Re: laktacja - hamowanie 30.03.05, 11:35
              Wszystko zalezy od tego, ile jest pokarmu po popronieniu. Kiedy kobieta czuje
              napływ do piersi ( w jakich sytuacjach )? I jeszcze jak długo on się utrzymuje?
              Nie wydaje mi się , zeby bromergon czy inny hormon był konieczny do zatrzmania
              laktacji, zwłaszcza jeśli piersi nie są pobudzane ssaniem.
              Na to potrzeba czasu. Zarówno na ustabilizowanie się gospodarki hormonalnej
              organizmu, jak i psychiczne dojście do siebie po stracie dziecka. Na wszystko
              to mozna podziałać homeopatią, ale ja nie radzę robić tego bez pomocy homeopaty.
              • zaisa Re: laktacja - hamowanie 18.04.05, 12:30
                To jeszcze z Wami pogadam na ten temat.
                Granno - no właśnie - "trzeba pilnować zastoju" - JAK?
                Nie wiem, jak to jest z powodami zdrowotnymi hamowania laktacji po poronieniu,
                ale na pewno jest to przydatne dla zdrowia psychicznego - uczucie bardzo, bardzo
                pustych rąk i pokarm w piersi - bardzo to jest dobijające. Nie wiem, co by było,
                gdybym przez te chyba trzy dni tego bromergonu nie wzięła, może doszłoby do
                zapalenia, bo chyba daleko już nie było. Medycyna "akademicka" nie ma ustalonych
                zasad postępowania - pchają bromergon, ale dalej jedni mówią masować, drudzy -
                nie dotykać, jedni zimne okłady, drudzy - ciepłe, jedni - bandażować, drudzy nic
                nie mówią na ten temat, b. rzadko ktoś powie o liściach kapusty, które przy
                zatorze po urodzeniu dziecka są już standardem, ale po poronieniu nie.
                Utrzymywanie się laktacji, a może raczej gotowości do laktacji, bo chyba takie
                określenie będzie właściwsze, mam wrażenie, że zależy od osoby i być może
                przebiegu danej ciąży, porodu itd a nie od faktu poronienia. Koleżanka po trzech
                czy czterech miesiącach karmienia musiała gwałtownie odstawić dziecko (zapalenie
                skóry na całej jej powierzchni). Właśnie ta gotowość do podjęcia dalszej
                laktacji, wyrażająca się tym, że jak ścisnęła sutek to pojawiała się kropelka
                mleka ale nie było żadnych dolegliwości "piersiowych", utrzymywała się u niej
                ponad rok. Ginekolog stwierdził, że ma postarać się, "nie sprawdzać" i spokojnie
                czekać - organizm jest wciąż intensywnie ukierunkowany na dziecko i stąd ta
                sytuacja.
                I do takiego wniosku doszłam i ja. Jak nie było żadnych dolegliwości czy
                niepokojących objawów, zdecydowałam się na to, że nie będę "na siłę" wygaszać
                tej gotowości do laktacji. W końcu przejdzie. I chyba to wreszcie robi:)
                Napływanie pokarmu. Przez chyba jakieś dwa miesiące zdecydowanie pobudzał
                piersi masaż z biustonasza. Zwykłe noszenie, bynajmniej nie jakoś szczególnie
                obcisłego, powodowało lekkie uczucie ciążenia w piersiach. Jeszcze niedawno,
                chyba już pięć miesięcy po stracie Maleństwa, wracając do domu rozmyślałam
                akurat o noworodkach znajdowanych na śmietnikach. Wieczorem aż się zdziwiłam,
                jak szybko po lekkim ściśnięciu sutka i jak duża kropla się pojawiła.
                O tym, że bromergon może powodować kłopoty z laktacją bądź jej całkowite
                zatrzymanie po następnej ciąży, też słyszałam, ale ani razu nie było to
                bezpośrednio od lekarza. Jeśli będę pamiętać, spytam przy najbliższej wizycie.
                Na wszelki wypadek cieszę się, że nie wytłumiłam laktacji bromergonem do końca.
                I mam nadzieję, że jeśli uda mi się mieć dziecko to będę mogła je normalnie karmić.
                Wrócę jeszcze do skrzyżowania szałwi z ricinusem. Wiem na 100% o zatrzymaniu
                laktacji w ten sposób w ciągu 2-3 dni przed operacją ratującą życie. Laktacji po
                3 miesiącach karmienia, czyli w rozkwicie. Pewnie czynnik psychiczny też odegrał
                tu swoją rolę.
                Jeszcze bardziej chyba ciekawostka - zdecydowanie chętniejsza do produkcji
                mleka była jedna pierś - i to ta trochę mniejsza. (Mówię o tym późniejszym
                okresie. Na początku obie były jak całkiem spore baloniki)
                I jeszcze jedna ciekawostka - dawno o tym czytałam, ale utkwiło mi w pamięci.
                Do laktacji można pobudzić piersi bez ciąży przedtem i bez podawania hormonów.
                Wymaga to pobudzania piersi (o ile dobrze pamiętam a mogę mylić konkretne
                wartości) laktatorem co dwie godziny przez kwadrans przez całą dobę. Dzięki temu
                kobieta adoptująca noworodka mogła sama go karmić.
                Przepraszam za ewentualne błędy i literówki - komputer rzeczywiście ogłupia:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka