Dodaj do ulubionych

CARCINOSINUM a BIOENERGOTERAPIA

04.04.06, 14:28
Mam pytanie?
Moja mama jest leczona na raka trzustki (przerzuty do dwunastnicy i jelit)u
bioenergoterapeutki, która mówi, że raka juz nie ma - tylko teraz została
jeszcze resztka toksyn, których mama musi się pozbyć. Bo mówi, że nie da sie
wszystkiego naraz naprawić w organiźmie, tylko małymi kroczkami, bo mówiła,
że u mamy było wszystko zaatakowane.
Mama jest bardzo osłabiona, dlatego wciągnęliśmy homeopatę, który leczy
bratanicę. Mama zaczęła teraz dostawać dokładnie "carcinos"!
Mam pytanie odnośnie tego leku, czy on nie kłóci się z bioenergoterapią? A
głównie chodzi o to, czy jeśli bioenergoterapeuta mówi, że raka już nie ma -
to czy podawanie tego leku może mamie zaszkodzić????????? Nie wywoła czegoś
złego w organiźmie.
Przyznam, że bioenergoterapia bardzo pomogła mamie i wierzę, że tylko dzięki
niej mama nie odczuwa już prawie dwa tygodnie żadnego bólu - lekarz
przyjeżdżający z paliatywnego zapisuje tylko coraz mocniejsze leki
narkotyczne, a na nasze wyjaśnienia, że mamę na razie nic nie boli - tylko
się usmiecha. Zaczęła także bardzo dużo pić - co wcześniej wszystko było
wymuszane, albo dostawała kroplówki.

Czy to nie wywoła jakieś złej reakcji jeśli tego raka już tam nie
ma?????????????
Obserwuj wątek
    • granna Re: CARCINOSINUM a BIOENERGOTERAPIA 04.04.06, 14:40
      Czy nie wywołała reakcji to Ci nie powiem, bo wrózką nie jestem, ale
      carcinosinum podaje sie standardowo nawet u osób zdrowych, ale z obciążeniem
      nowotworowym. Zwiększone pragnienie dobrze wrózy, bo rzeczywiscie moze pomóc
      wydalić z organizmu to czego tam nie powinno byc :)
      • 5_monika Re: CARCINOSINUM a BIOENERGOTERAPIA 04.04.06, 14:52
        Brałam i moje dziecko również ale powód był inny.
        Przeczytaj też tu:
        www.homeopatia.net.pl/hompr1a.htm
        • weronika99 Re: CARCINOSINUM a BIOENERGOTERAPIA 04.04.06, 15:05
          Ze stronki : "Dając liczne przykłady przedstawił obraz Carcinosinum jako typu
          szczególnie skłonnego do rozwoju choroby nowotworowej. Jeśli pacjent właściwie
          zareaguje na Carcinosinum, jego reakcje się zmieniają, zaczyna ukazywać
          stłumione uczucia, często staje się trudny i uparty".

          Po wczorajszej pierwszej dawce mama zadręczała tatę całą noc gadaniem nie
          wiadomo o czym. Miała takie zachowanie jakby w zwolnionym tempie, jak
          rozpieszczone, ale kochane dziecko. Na pytania odpowiada tak bardzo spokojnie.
          Nie wiem jak to opisać - tak jakby brała jakies środki narkotyczne - z taką
          upatością dziecięcą i takim bardzooooooooo melodyjnym głosikiem.
          Nie wiem czy to lek może tak działa, czy ???????

          Ostatnio zachowywała się tak po leku przepisanym przez lekarza z paliatywnego,
          który okazał się narkotykiem!!!!!!!!!
          • very_martini Re: CARCINOSINUM a BIOENERGOTERAPIA 04.04.06, 18:44
            Pewnie lek działa, kiedy go wzięła? Czy Twoja mama jest z tych, co raczej kryją
            emocje i zmartwienia, czy dzielą się z nimi otoczeniem?

            W razie wątpliwości skontaktuj się z homeopatą, moim zdaniem to jest dobra
            reakcja na lek i nie powinna się utrzymać za długo, chociaż należy uzbroić się w
            cierpliwość.

            Jeszcze jedno - zaciekawiło mnie sformułowanie, że "raka nie ma". Czy to zostało
            potwierdzone jakimiś badaniami?

            16%VOL
            22%VAT
            • weronika99 Re: CARCINOSINUM a BIOENERGOTERAPIA 05.04.06, 08:35
              "raka nie ma" nie zostało to potwierdzone żadnymi badaniami - mama jest za
              słaba.
              Ale bioenergoterapeutka mówi, że raka nie ma (jest wysuszony), tylko zostaje
              mamie teraz do końca usunąć toksyny z ciała. Bioenergoterapeutka mówi, że juz
              ponad 80% toksyn wyszło z mamy i teraz pozostaje usunąć resztę. Powiedziała, że
              ona dokładnie powie kiedy zrobić badania - a cały czas mówi nam, żeby mamie na
              razie robić badania krwi i moczu. Żeby wiedziała i my też, że coraz są lepsze.
              A nie muszę mamie robić badań, żeby stwierdzić, że już od dwóch tygodni nie
              bierze absolutnie żadnego leku przeciwbólowego - co przy raku trzustki z
              przerzutami na dwunastnice i jelito - chyba nie jest możliwe (mama miała tą
              diagnozę 16.02.2006, a od stycznia miała już problemy z jedzeniem i bólem
              kręgosłupa - codziennie po pracy już leżała w łóżku biorąc coraz to mocniejsze
              i dostępne środki przeciwbólowe). A teraz nie skarży się nawet na ból
              kręgosłupa. Bioenergoterapeutka powiedziała, że teraz już została pobudzona
              trzustka, żeby mama odczuwała powoli łaknienie, a na następnej wizycie mówiła,
              że już będzie pracowała nad mięśniami - mama leży już czwarty tydzień, a po
              najmniejszym wysiłku np: podniesienia nawet nogi może zemdleć.

              Mama nigdy nie wyrażała swoich uczuć - twarda kobieta, zawsze wiedziała co
              zrobić, jak. Nigdy nie pokazywała nic na zewnątrz.

              Lek ten bierze od poniedziałku (3.04.2006) - nieraz po dawce wypluwa coś
              brązowego - tłumaczę sobie, że to może te toksyny. Jest żywsza, częściej
              otwiera oczy. I tak właśnie jakby była pod wpływem jakis deliktanych środków
              odurzających?????????!!!!!!!!!!!!!
              • very_martini Re: CARCINOSINUM a BIOENERGOTERAPIA 05.04.06, 20:50
                > Mama nigdy nie wyrażała swoich uczuć - twarda kobieta, zawsze wiedziała co
                > zrobić, jak. Nigdy nie pokazywała nic na zewnątrz

                Typowy homeopatyczny pacjent nowotworowy, chciałoby się rzec. Na raka bardzo
                często zapadają osoby, które wszystko tłumią w sobie, te złe emocje gdzieś tam
                wędrują do środka i wychodzą z nich potem brzydkie rzeczy, tak więc myślę, że
                dobrze, że Twoja mama się otworzyła. Jeśli po leku jest poprawa w psychice, to
                super, świetny znak, że lek zadziałał, bądź dobrej myśli. Wszelkie wydzieliny na
                początku leczenie homeopatycznego również są mile widziane - organizm się oczyszcza.


                16%VOL
                22%VAT
                takie tam... forum homeopatia
                • weronika99 Re: CARCINOSINUM a BIOENERGOTERAPIA 06.04.06, 08:44
                  Dziękuję
                  Odpowiedź podniosła mnie na duchu.
                  Kolejne dobre objawy to pojawienie się stolca - od ponad czterech, a może i już
                  więcej czasu mama miała zaparcia - lewatywy, syropy - nic nie pomagały.
                  A teraz w ciągu dwóch dni łącznie było już 5 razy.
                  Szkoda tylko, że mama przestawiła się na tryb nocny. Wszystko dzieje się
                  praktycznie w nocy, jest bardzo aktywna nocą- częściej przekręca się z obku na
                  bok, chce jej się rozmawiać, więcej pije - teraz chce pić tylko zimną wodę (nie
                  chce ani kompotu, ani kisielu).
                  Mam nadzieje, że powoli zacznie jeść.
                  Nasza Homeopatka tłumaczyła nam, że często osobom nie chce sie jeść ze względu
                  na brak wypróżnienia, bo organizm czuje się jakby syty. Teraz w końcu poszło,
                  więc może powoli zacznie wołać jedzenie.
                  Zostało nam teraz najbardziej wyprowadzić mame z tego osłabienia - nie wiem
                  czemu, ale nawet już same położenie się na wznak powoduje, że mama mdleje. Nie
                  wiem, czy leżąc cały czas na bokach, oczy mamy nie odzwyczaiły się - może po
                  prostu ucieka jej wzrok i mdleje.
                  Gdyby nie te omdlenia - to byłoby nawet nawet. Może jak zacznie w końcu jeść to
                  to minie - będzie silniejsza i stopniowo będziemy ją przyzwyczajać do
                  podnoszenia głowy

                  Dziękuję jeszcze raz za odpowiedź very_martini

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka