weronika99
04.04.06, 14:28
Mam pytanie?
Moja mama jest leczona na raka trzustki (przerzuty do dwunastnicy i jelit)u
bioenergoterapeutki, która mówi, że raka juz nie ma - tylko teraz została
jeszcze resztka toksyn, których mama musi się pozbyć. Bo mówi, że nie da sie
wszystkiego naraz naprawić w organiźmie, tylko małymi kroczkami, bo mówiła,
że u mamy było wszystko zaatakowane.
Mama jest bardzo osłabiona, dlatego wciągnęliśmy homeopatę, który leczy
bratanicę. Mama zaczęła teraz dostawać dokładnie "carcinos"!
Mam pytanie odnośnie tego leku, czy on nie kłóci się z bioenergoterapią? A
głównie chodzi o to, czy jeśli bioenergoterapeuta mówi, że raka już nie ma -
to czy podawanie tego leku może mamie zaszkodzić????????? Nie wywoła czegoś
złego w organiźmie.
Przyznam, że bioenergoterapia bardzo pomogła mamie i wierzę, że tylko dzięki
niej mama nie odczuwa już prawie dwa tygodnie żadnego bólu - lekarz
przyjeżdżający z paliatywnego zapisuje tylko coraz mocniejsze leki
narkotyczne, a na nasze wyjaśnienia, że mamę na razie nic nie boli - tylko
się usmiecha. Zaczęła także bardzo dużo pić - co wcześniej wszystko było
wymuszane, albo dostawała kroplówki.
Czy to nie wywoła jakieś złej reakcji jeśli tego raka już tam nie
ma?????????????