anda8
19.11.06, 19:26
moja kochana teściowa trafiła do szpitala na serce ( zatkane bypassy, dusznica
bolesna)tam była leczona m.in, heparyną.
Po tygodniu zaczęła odczuwac silne bóle w nodze, potem bolało ją wszystko.
poniewaz jest kobieta, która nie robi wokół siebie szumu, cierpiała jak umiała
najciszej, ale kiedy ja po 3 dniach zobaczyłam miałam wrażenie że umarła.
Przycpana środkami p/bólowymi, żółta i zimna. płacząca i jęcząca z bólu.
Zrobiłam totalną awanturę ( przez trzy dni cukier w krwi wzrósł jej z normy do
ponad 300 czegoś) Zrobiono z łąski USG i........poszłaaa na stół.
Okazało się w brzuchu miała krwiaka wielkości męskiej głowy, który wszystko
jej poprzestawiał w środku.
Nie będę opisywac szczegółów. Ponoc przypomniała sobie, że przewróciła się na
schodach w domu kilka dni wczesniej. Byc może mały siniak w środku po
heparynie wyrółś na 3 litrowego krwiaka.
Po miesiącu pobytu w szpitalu wyrzucono ja do domu, ale.... ma uszkodzone
nerwy obwodowe w nodze i ma niewdowłady, nie może chodzić ( tylko przy
balkoniku) jest załamana i boli ja noga. Skóra nogi jest tak wrazliwa, że nie
może się dotknąć.
Z tego co poczytałam w internecie takie uszkodzenie nerwów ( krwiak
rozwarstwił jej te nerwy - stąd ten okropny ból w nodze i pachwinie przed
zabiegiem) jest nie do regeneracji. Zabieg jest niebezpieczny w jej stanie
kardiologicznym. tym bardziej że w czasie poprzedniego straciła 3 litry krwi -
dostała 3 jednostki krwi i dwie plazmy czy czegoś.
Boje się, ze jak to potrwa to załamie się kompletnie, bo tej pory była super
szybka babką (małą, chudą, łakomą), ateraz jest wycieńczoną suchą bez apetytu
stara kobietą.
Teraz pytanie, czy jest sens podac jej jeszcze arnikę np 1000, czy jest szansa
na homeopatyczna pomoc w takim stanie? proszę Was homeopatyczne głowy o pomoc.