Dodaj do ulubionych

typ sulfur

28.04.07, 23:41
Czy możecie mi podać jakis link, gdzie mogłabym poczytać o typie sulfur -
bardzo dziękuję - szukałam w sieci ale nie znalazłam
Obserwuj wątek
    • very.martini Re: typ sulfur 29.04.07, 10:00
      tu patrzyła?
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=19760&w=31923054
      no i to, nie do pobicia
      homeoint.org/books3/clarke13/clussul.htm
      jeśli chcesz więcej, wpisz w google sulphur materia medica, wyskakuje mnóstwo linków, wkleiłam tylko
      pierwszy. Większość po angielsku.

      Aha, jak już je będziesz czytać, to nie zdziw się, jeśli lek z pozoru nie będzie pasował do Wojtka.
      Czasami decydują naprawdę drobne szczegóły. Ja kiedyś brałam lek, który był przewidziany dla
      nałogowych onanistów, często upośledzonych umysłowo. Czy to pasuje do niewinnego Martini?
      • luty71 Re: typ sulfur 29.04.07, 21:21
        Absolutnie nie!!!! - gdzie słodkie Martini, a gdzie upośledzony onanista?
        Pierwsze czytała, a drugie zara przeczyta. Dzięki.
        U nas strasznie źle - dziś już prawie podaliśmy Wojtkowi fenistil - wysuszony
        strasznie - tak źle to dawno nie wyglądal - no i swędzi go - powiedz mi Martini
        droga czy jesli ostatnią dawkę sulfur dostal w środę 25.04 to ten stan związany
        jest z lekiem i jak dlugo to może potrwać (nie moglam sie dodzwonić do pani
        doktor)- mam straszne wątpliwości czy to po leku czy też może glista sie
        odezwała (jak pisałam walczymy z glistą ludzką, a to paskudztwo ciężko wytępić)-
        czy w sytuacji świądu niedowytrzymania mogę dać fenistil? Czy lek
        antyhistaminowy może wejść w niepożądaną reakcję z lekiem homeo?
        • very.martini Re: typ sulfur 29.04.07, 21:45
          A czekaj, już się pogubiłam. Odstawiliście leki równo z podaniem sulphuru, czy wcześniej?
          Jeśli chodzi o ten fenistil, to oczywiście opcja idealna - wstrzymać się, ale wiem, że mnie to po prostu
          spływa z klawiszy, a Ty masz w domu cierpiące dziecko. O niepożądanej rekakcji chemicznej raczej nie
          ma mowy, bo nie ma tu z czym reagować, natomiast jeśli chodzi o inne sprawy, to kłopot zasadniczo
          jest tak, że podając antyhistaminy tłumisz objawy, to znaczy spychasz to, co próbuje się wydostać. Ale
          czasem jest tak, że wyjścia nie ma koniec kropka. Trzeba tylko się skontaktować z homeopatą,
          wyspowiadać się ze złego uczynki i zapytać, co dalej. Wielu kręci nosem - ale co zrobisz?

          Możesz spóbować nawilżać czym innym, czy nie bardzo? Maści cholesterolowe i inne takie?

          A swoją drogą, zauważyłam, że cały czas piszesz w liczbie mnogiej:) Mąż Cię dzielnie wspiera? Bo z
          facetami to różnie bywa w kwestii homeopatii, zauważyłam:)
          • luty71 Re: typ sulfur 29.04.07, 23:26
            Uff przeczytałam - ło matko, już wiem, czemu siarka kojarzy się z ogniem
            piekielnym.
            Fenistil odstawiliśmy jakiś tydzień przed pierwszą dawką siarki.
            Moj kochany mąż wspiera mnie we wszystkim - razem podjeliśmy decyzję, żeby
            sprobować z homeopatią (Wojtek prawie od urodzenia "jedzie" na Zyrtcu, ostatnio
            fenistil - lepiej działa na świąd - no i sterydy na skorę oczywiście -jak długo
            można). Dzisiaj jednak to mąż był bliski podania antyhistaminy - Wojtka
            drapiemy na przemian, takie drapanie czasami trwa godzinę (w czasach glisty
            drapaliśmy się cały czas) - Wojtek leży na łóżku, a my go drapiemy i opowiadamy
            niestworzone historie, żeby go wyciszyć - to są sceny jak ze złego snu - całe
            życie podporządkowane drapaniu tzn. tak źle bylo w zeszłym roku (glista). Przed
            podaniem sulfur było raz lepiej raz gorzej ale cały czas coś Wojtka męczyło
            dlatego zdecydowaliśmy się na homeo - no i mamy jazdę oby w dobrym kierunku!
            • luty71 Re: typ sulfur 29.04.07, 23:27
              Nawilżamy syna oliwą z oliwek, bo wychodzi na to, że jego skora nie toleruje
              już żadnych maści.
              • very.martini Re: typ sulfur 29.04.07, 23:56
                Trochę obok tematu - próbowałaś jakiegoś innego oleju?
                Oliwa z oliwek jest spoko, ale wcale nie jest najbardziej nawilżająca ze wszystkich. Trochę tego
                przetestowałam:)
            • very.martini Re: typ sulfur 30.04.07, 00:00
              Hehe, z tym ogniem, dobre.
              Skoro odstawiliście f. jakiś czas przed lekiem, to moim zdaniem tak gwałtowne pogorszenie jest
              spowodowane działaniem sulfuru, a nie odstawieniem leku.

              A tak w ogóle, aż mię dreszcze przeszły po Twoim poście... Znowu się pogubiłam - chodziło o to, że
              był robal, ale wszyscy myśleli, że alergia, więc ładowali te różne cuda? Dobrze kojarzę?
              • luty71 Re: typ sulfur 30.04.07, 00:14
                Kojarzysz dobrze!
                Oto nasza historia w wielkim skrócie:
                Synek w wieku 2 miesięcy został zdiagnozowany jako skazowiec plus
                AZS - od tego momentu ostra dieta eliminacyjna najpierw moja
                (karmiłam 9 miesięcy), później synka - było lepiej i gorzej ale
                raczej lepiej.

                w wieku 2 lat wydawalo się, że wyrósł z alergii - lekarz kazał
                odstawić Zyrtec i powoli rozszerzać dietę - to był październik
                2005.

                listopad 2005 - koszmarne pogorszenie stanu skóry (liszaje,
                wysypki, pokrzywki itd na praktycznie 100% powierzchni ciała) -
                przed tym pogorszeniem dziwny kaszel, katar - takie niby
                przeziębienie ale bez gorączki. do tego wszystkiego świąd TOTALNY -
                na początku bardziej w nocy, z biegiem czasu ŚWIĄD STAŁY
                GRANICZĄCY Z OBŁĘDEM. odwiedziliśmy 2 alergologów - testy z krwi
                wykazały uczulenie na większość pokarmów plus alergia wziewna -
                życie wywrócone do góry nogami - wywalone dywany, zasłony, moje
                ukochane kwiatki, pranie, gotowanie poscieli, mycie podłóg -
                czysty obłęd do tego ja w coraz bardziej zaawansowanej ciąży z
                drugim dzieckiem - dieta synka znowu głodowa - czarny chleb na
                zakwasie (bo wyszło, że uczula go mąka pszeniczna), gotowany indyk
                i do smarowania chleba zasmażka z mąki kukurydzianej na oliwie z
                oliwek, jałbka (które też potem odpadły) i to właściwie tyle.
                I ŻADNEJ POPRAWY!!!! Przyszedł moment (maj/czerwiec), że wydawało
                mi się że mojego synka uczula wszystko łącznie ze mną - wierz mi
                ja myslałam,że on umrze - wychudzony, cały w ranach i strupach od
                drapania, śmiertelnie zmęczony ( w nocy praktycznie nie spał
                pomimo hydroksyzyny i innych diferganów)i z obłędem w oczach
                drapiący się nonstop - diagnoza 5 lekarzy ciężka postac AZS -
                sterydy na skórę i antyhistaminy od środka i czekać.

                Dzięki forum alergie zrobiłam badanie kału - 30. czerwca 2006
                dostałam wyniki - jaja glisty ludzkiej - po odrobaczaniu syn
                powoli zaczął wracac do żywych, dla nas to było jsk cud - ustąpił
                świąd, skóra zaczęła się goić. Wtedy myślałam, że podam tych
                wszystkich lekarzy do sądu - 7 miesięcy męki.
                Niestety wybijanie glisty nie jest łatwe -
                leczymy się od czerwca 06 i teraz właśnie znów mieliśmy nawrót
                (chyba 3 z kolei) - poznajemy to po objawach: kaszel lub katar, po
                jakimś czasie coraz gorsza skóra i świąd, ślinotok.
                Pozostałe objawy jakie miał syn ale na początku (myslę, że miał
                tych glist sporo): poty nocne (był tak mokry jakby się posiusiał),
                brzydki zapach z ust, chrapanie, świąd nosa i genitaliów (to
                charakterystyczne przy glistnicy), choroba lokomocyjna.

                Tak to u nas się plecie - dlatego właśnie z jednej strony wierzę, że to
                pogorszenie jest "dobrym" pogorszeniem, z drugiej boję się czy to nie aby nie
                dżdżownica znowu i czy nie dać małemu Zentelu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka