jagoda2
25.05.07, 13:28
Od trzech miesięcy moja córka ma skórę w fatalnym stanie, homeo twierdzi, że
to organizm się oczyszcza i że muszę to po prostu przetrwać i przeczekać.
Tymczasem z tygodnia na tydzień jest coraz gorzej, powierzchnia chorej skóry
jest coraz większa, zmiany są zaognione, rozgrzane, łuszczące się, niektóre
sączące - nie zasychają nawet na moment. Nie wspomnę o swędzeniu i drapaniu.
Przy całym moim zaufaniu do homeo, nie mam już siły cierpliwie czekać, kiedy
to się skończy. Dermatolog, oczywiście zalecił maść sterydową - Pimafucort.
Homeo nie potrafi mi nic na tę skórę doradzić, poza smarowaniem gencjaną i
czekaniem aż samo przejdzie. A ja czuję, że to jednak samo nie przejdzie. Nie
wspominam nawet, jak ta skóra wygląda. Jestem już u kresu sił, jeśli chodzi o
tę skórę i coraz częściej zastanawiam się, czy jednak nie użyć tej maści.
Moja homeo twierdzi, że działanie sterydów zniweluje pozytywne efekty
działania Thuji - a te akurat rzeczywiście są widoczne. Czy rzeczywiście
parokrotne użycie maści sterydowej na dosyć rozległej powierzchni skóry
zniweluje dobroczynne działanie Thuji? Może moja homeo trochę przesadza?
Poradźcie, bardzo proszę.
Pozdrawiam Forumowiczów,
Jagoda