Dodaj do ulubionych

Świńska grypa a homeo?

30.04.09, 09:31
Świńska grypa
Jakie podejście ma do tego homeopatia? Czy są jakieś lekki od tak zmutowanych
wirusów?
Obserwuj wątek
    • marciszonka Re: Świńska grypa a homeo? 30.04.09, 10:06
      Jak to homeopatia - są leki na występujące objawy tożsame z obrazem leku a nie
      "na wirusy". Tan sam wirus u każdego może dać nieco inną konfigurację objawów i
      stąd to wszystko.
      • turpin Re: Świńska grypa a homeo? 01.05.09, 14:41
        Odbiegając nieco od tematu, ale nie za bardzo.

        Co znakiem tego homeopatia i homeopaci robią w wypadku groźnej
        choroby wyktytej przypadkowo, w fazie, gdy nie ma absolutnie żadnych
        objawów? (np rutynowe badnie krwi -> wykryta bezobjawowa
        nadpłytkowość -> badanie w kierunku BCR/ABL -> rozpoznanie
        klinicznie bezobjawowej przewlekłej białaczki szpikowej: realny
        scenariusz z zeszłego tygodnia).

        Albo choćby z tą świńską grypą wykrytą jeszcze przed wystąpieniem
        pierwszych objawów, co choć mało prawdopodobne, teoretycznie jest
        możliwe?

        Nie żebym się czepiał, pytam się z ciekawości połączonej z
        ignorancją, co jest szczytną kombinacją motywów.
        • alinka919 Re: Świńska grypa a homeo? 01.05.09, 17:38
          Wiem Turpinie,że jesteś lekarzem onkologiem.Pewnie nastawionym z dużą dozą
          krytycyzmu do homeopatii.Mój homeopata to lekarz medycyny.Częsta kieruje nas do
          lekarzy specjalistów,na badania usg.Mój mąż był skierowany do onkologa,na
          szczęście przypuszczenia nie potwierdziły się.A wiem,że homopatią można
          wspomagać leczenie nowotworów.
        • marciszonka Re: Świńska grypa a homeo? 01.05.09, 19:52
          Nie jestem homeopatą, ale korzystam z tej metody od dłuższego czasu i trochę o
          niej wiem, więc moja odpowiedź nie powinna być traktowana jak wypowiedź znawcy
          tematu, ale ...
          To, co w medycynie akademickiej nazywa się "objawami" jest na moje oko
          conajmniej 1/30 tego, co się podaje jako objawy w homeopatii, Turpinie. Jeśli
          widziałeś kiedykolwiek obraz choćby jednego leku w Materii Medice (są dostępne w
          internecie) to wiesz, o co mi chodzi.
          Myślę więc, że to, co Ty nazywasz fazą bezobjawową nie jest nią w homeopatii, bo
          tu się dużo wnikliwiej obserwuje organizm (będąc pacjentem trzeba się tego
          nauczyć).
          Oczywiście, że badania są badaniami i osobiście nie mam zaufania do homeopatów,
          którzy uważają, że można bez nich leczyć (jak nie mam zaufania do nikogo komu
          brakuje pokory i uważa się za osobę wszechwiedzącą w jakimkolwiek temacie). Z
          mojego i mojej rodziny 6-letniego doświadczenia wynika, że zanim coś, jak
          mówisz, przypadkiem wyszło w badaniach w fazie nazywanej przez Ciebie
          bezobjawową, już jednak dawało jakieś objawy inne od stanu constans i to
          pozwalało dobrać lek zanim się cokolwiek rozkręciło do fazy rozwiniętej. Nie
          mówię tu o białaczce, bo tego nie doświadczyliśmy a mogę się wypowiadać tylko o
          tym, co mamy "przerobione".
          Druga sprawa - konstytucja. Lek konstytucyjny jest dobierany pacjentowi po
          dokładnym wywiadzie dotyczącym jego własnych objawów fizycznych i psychicznych
          oraz historii schorzeń w rodzinie parę pokoleń wstecz (na ile się da te
          informacje uzyskać). W obrazie danego leku konstytucyjnego mieszczą się również
          skłonności do zapadania na niektóre choroby oraz uwarunkowania dziedziczne.
          Jeśli np. w czyjejś rodzinie często występowały nowotwory mieszczące w się w
          obrazie leku Carcinosinum (to jeden z tych od skazy nowotworowej, ale wcale nie
          jedyny) to samo podanie tego leku właśnie ma na celu skorygowanie skłonności do
          zapadania na nie u danego pacjenta i to również jest działanie w fazie nazywanej
          przez medycynę akademicką bezobjawową.
          Nie wiem, czy moja odpowiedź będzie satysfakcjonująca, bo postawiłeś tu
          konkretny problem białaczki, której mamy nadzieję nie zaznać, a to by trzeba
          analizować na konkretnym przypadku (raczej wielu przypadkach), ale sam schemat
          działania mam nadzieję, już Ci coś o tym powie.
          • julia.2005 Re: Świńska grypa a homeo? 01.05.09, 23:37
            kazdy rozsadny człowiek leczący sie homeopatycznie robi badania,szuka
            przyczyny,przeciez homeopatia to tez leki,a czy w typowej medycynie nie robi sie
            badań???najpierw badania a pozniej leczenie,przeciez homeopatia to nie jakies
            zabobony tylko medycyna,w ktora jedni wierza inni nie.Nasz homeopata jest
            pediatra i moje dziecko zawsze mialo robione badania jezeli nie bylo to zwykłe
            przeziebienie tylko jakas powazniejsza dolegliwosc,jezeli nawet homeopata nie
            kierowal by na badania to kazdy ma chyba swoj rozum.Nie wspomne juz o tym ze
            zwykli lekarze pediatrzy jezeli nie sa prywatni to dosc rzadko kieruja na
            badania,na ogoł nie widza problemu i tu bym sie martwiła ze matki ktorych nie
            stac na prywatna wizyte u lekarza zostana olane przez tego panstwowego,tacy
            lekarze na ogół uzdrawiaja,zeby czasem nie zrobic jakichs badan.
            A wracajac do tematu,poniewaz zalozyłam podobny watek,chodzi mi o zapobieganie
            grypie,ja wiem ze homeopatia leczy objawy,ale mozna rowniez sie nia
            uodparniac,np. engystol,oscilka,nie byłyby dobrym uodpornieniem???
            • granna Re: Świńska grypa a homeo? 04.05.09, 08:59
              Zapobieganie tak jak zawsze;
              zdrowe odżywianie przez duże O
              aktywny tryb życia
              naturalne metody leczenia (np. lek konstytucyjny gdy mamy jakis problem, zioła,
              byle nie chemia)

              Jeśli tak "prowadzony" organizm ma jeszcze słabości... hm no można go wspomóc,
              ale np w okresie zwiększonej zachorowalności, np zima czy jesienią. Dokładanie
              sobie oscillo czy czegoś podobnego tylko dlatego, ze gdzieś pojawiła się jakaś
              choroba trochę mija się z celem.
              Wczoraj ptasia, dziś świńska jutro pewnie kartoflana grypa nam się trafi....
              Myślę jednak, ze nie ma co wpadać w panikę, mimo naszych usilnych, własnych
              starań (w sensie cywilizacji :)), póki co nie wykończył ludzkości ani wirus Hiv,
              ani SARS, ani ptasia grypa, to myślę, że i ze świńska sobie poradzimy.... A
              swoja droga jak tak dalej pójdzie na co będziemy umierać za 50 - 100 lat? Chyba
              na katar....
              • floema Re: Psia grypa 07.05.09, 20:13
                Ja się boję żeby nie wystąpiła grypa psia.No to w tedy Polska leży.Przy obecnym
                stanie higieny w tym zakresie ,pandemia na 100%.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka