Dodaj do ulubionych

Wstydliwy problem...

29.02.12, 19:02
Szanowne Józefiaki smile

Do tej pory prawie wcale nie udzielałem się na forum, aczkolwiek śledziłem je intensywnie, wyławiając ważne dla siebie wątki.

Jednak pewna sprawa skłoniła mnie do założenia tematu, bowiem do tej pory - jak zauważyłem- nikt tego nie poruszył.

Chodzi mi mianowicie o prozaiczną rzecz, jaką jest sprzątanie po swoim czworonożnym pupilu. Niestety jest to czynność zupełnie obca w naszej szerokości geograficznej - mieszkam w okolicach ul. Polnej i to co ukazuje się na trawnikach po stopnieniu śniegu jest po prostu straszne, żeby nie powiedzieć ohydne.
Sam mam psiaka i nie ma możliwości, żebym pojawił się na spacerze bez plastikowej siatki w kieszeni ale cóż z tego, kiedy wokół mnie pole minowe...

I tak się zastanawiam - głośno wszak w sieci o tym problemie - pojawiają się różne akcje - a u nas jakby trafiło na stado głuchych i ślepców. Nawet dzisiaj przechodząc obok sklepu Karczmar zauważyłem pana z miłym goldenem, który musiał zrobić, to co musiał, a jego pan beznamiętnie po wszystkim udał się na zakupy...

Czy naprawdę nikogo nie razi to, co mamy na trawnikach? A czy nasza najjaśniejsza straż zwana miejską - zwraca na to uwagę, czy też może jest zajęta bardziej ważnymi zadaniami

Ja dalej będę sprzątał po swoim psie - ale zupełnie nie mogę zrozumieć właścicieli psów, którzy nie sprzątają po swoich pociechach.

Może ktoś zna MAGICZNY sposób, jak przekonać ludzi do kultury?

Pozdrawiam serdecznie
Obserwuj wątek
    • surmia Re: Wstydliwy problem... 29.02.12, 19:24
      Wiosna przyszła i ukazała całe swe piękno.

      Więc problem powrócił. bo było już o tym na forum, oj było. Niektóre wątki nawet fajnie się czyta. Polecam wink

      forum.gazeta.pl/forum/w,19980,35850164,,Co_zrobic_z_panskimi_pieskami_bez_smyczy_.html?v=2
      forum.gazeta.pl/forum/w,19980,36036351,,klocki_w_sniegu_.html?v=2
      forum.gazeta.pl/forum/w,19980,37680204,,Brudny_Jozefow_.html?v=2
      forum.gazeta.pl/forum/w,19980,39547128,,Jak_sobie_inni_z_kupskami_fe_radza_.html?v=2
      forum.gazeta.pl/forum/w,19980,99410969,,Oplata_za_posiadanie_psa.html?v=2
      forum.gazeta.pl/forum/w,19980,37954316,,panskie_i_bezpanskie_psy_.html?v=2
      forum.gazeta.pl/forum/w,19980,83790686,83790686,Psie_kupki_pod_brama_.html
      Sądzę, że tych wątków jest więcej, ale już nie będę więcej szukać.
      Ale jakby co, to ja bardzo potępiam i łączę się w bólu z tymi, którzy muszą przeskakiwać, czy, co gorsza, czyścić buty po takich "kwiatkach".
      • nazar70 Re: Wstydliwy problem... 29.02.12, 20:17
        Ups - faktycznie duuużo tego i .... jak grochem o ścianę smile)) No cóż - całe szczęście, że jeżdżę na nartach, więc slalom mi nie obcy big_grin

        Pozdrawiam i dzięki za linki smile
    • filipna Re: Wstydliwy problem... 29.02.12, 21:36
      Dziś moje dziecko wlazło w mega kupę. Dodam - dziecko 17-miesięczne, które po chwili chodzenia na nóżkach, zażyczyło dalszej jazdy w wózku. A wózek ubrany w śpiwór... Naprawdę miałam dylemat czy ściągać dziecku buta czy pozwolić kupsku rozmazać się po wnętrzu śpiwora.
    • marek.bsk Re: Wstydliwy problem... 29.02.12, 21:40
      Chyba nic nie pomoże. Chamstwo i postawa roszczeniowa części właścicieli psów są przerażające. Kilku osobom zwróciłem uwagę bezpośrednio po załatwieniu się psa i albo rżnęły głupa albo się oburzały.

      Z dedykacją dla właścicieli "kochanych czworonogów"

      https://www.niepelnosprawni.pl/files/www.niepelnosprawni.pl/public/zdjecia2010/odchody.jpg
      • jhbsk Re: Wstydliwy problem... 01.03.12, 10:59
        A może powielić i porozklejać ten plakat?
        • marek.bsk Re: Wstydliwy problem... 01.03.12, 14:06
          jest bardzo wymowny, tak właśnie chcę zrobić...
    • sn00kie Re: Wstydliwy problem... 29.02.12, 23:00
      Mamy przecież SM. Wystarczy telefon i zgłoszenie sprawy. Druga opcją jest "podsunięcie" tematu do rady miasta aby coś zrobili z tym fantem. W Wwie są kosze specjalne, torebki na odchody itp itd. Dobrze, że u Nas założyłaś ten temat bo faktycznie w Józefowie nie słyszałem o sprzątaniu po swoim pupilu.
      • 2zenek65 Re: Wstydliwy problem... 01.03.12, 09:38
        Szkoda gadać. Przez te wszystkie lata wyrobiłem sobie zdanie o większości właścicieli psów. Sprzątający opiekun to niestety u nas wielka rzadkość żeby nie powiedzieć "unikat" albo nawet "biały kruk". Mieszkam w domku jednorodzinnym i zawsze był u nas jakiś kundel na stanie. Muszę przyznać że przez notoryczną działalność PiP-ów, to znaczy tandemów "Pan i pies", gdzie role ściśle określone - Pies wali kupsko pod moją furtką a Pan opitala mnie za to że się wpitalam, wyczerpała mi się zupełnie miłość do czworonogów. Teraz niestety psy już z daleka na mnie warczą a ja....................nie pozostaje im dłużny. Szkoda tylko że opiekunowie są tacy kulturalni, tolerancyjni i europejscy. Nic tylko naśladować.
        A Radzie Miasta, dajcie spokój już słyszę ten tekst "nic się nie da zrobić", "nasza straż ma inne zadania" itd. Kosze na psie kupy eksperymentalnie na terenie miasta postawiono, przy blokowiskach. Niestety smutna wiadomość - eksperyment się nie powiódł.
        Jedyna rada- przyzwyczaić się i nie stwarzać urojonych problemów. A na koniec zaśpiewajmy wszyscy razem gromkie "łubu - dubu".
        • surmia łubu dubu ??? 01.03.12, 10:11
          Co wy wszyscy z tym łubu dubu? To nie ma zastosowania w naszym przypadku.
          U nas przynajmniej były próby zapanowania nad tym g... problemem.
          Pamiętam te kosze. Żółto zielone z odpowiednim napisem.

          I pamiętam też, jak pod Marcpolem (tam stał też jeden kosz) grzecznie zapytałam się jednego pana, czy umie czytać i czy - jeśli nie umie - może przeczytać mu co napisano na koszu? Bo ładował tam śmieci z samochodu.
          Nieco zgłupiał i zaczął coś głupio gadać, że śmietnik to śmietnik czy jakoś tak.

          Dokąd nie zmienią się ludzie, nic z tym nie zrobimy.
          Ludzie zmienią się, jak zaczną płacić kary za pieska np. bez smyczy. Bo to łatwiej zauważyć niż psa, który akurat no... wiadomo.
          Zmiana nastąpi także wówczas, gdy będzie ewidencja psów w mieście.
          Do tego potrzeba czipowania.
          Wtedy nikt by nie puszczał psów luzem - niech się wybiega i załatwi, bo by się bał, ze jego psa namierzy SM i wlepi mandat.
          Byłoby mniej psów.
          Nie byłoby psów bezpańskich.
          Same korzyści. I o wiele taniej niż sprzątanie kupsków i wyłapywanie bezdomnych piesków.

          Czipować, czipować i jeszcze raz sterylizować. Bezpłatnie - na koszt miasta.
          • hanka31 Re: łubu dubu ??? 01.03.12, 14:33
            Surmia - powiedz mi jak namierzyc psa biegnącego luzem, zaczipowanego który robi kupę? Trzeba go chyba wpierw złapac i potem z psem do SM aby odczytali czyj on jest. Przypuszczam ze ten kto nie sprząta po swoim psie i wypuszcza go tylko luzem za potrzebą to i go nie zaczipuje, no chyba że taka akcja byłaby przy szczepieniu psa na wściekliznę.
            Mnie tez złóśc ogarnia jak widzę codziennie paniusię z psem na smyczy pod moim ogrodzeniem który sie załatwia.A ja sprzątam po swoich psach w ogrodzie i myśle sobie płące podatek za psice , sama sprzatam a ta Pani ma w nosie i mnie i kupę swojego psa. Na zwróconą uwagę Paniusia robi obrażoną minę, udaje że nie wie o czym ja mówię i do następnego dnia ta sama historia. I co zrobić zadzwonic do SM i ,jak udowodnić czyja to kupa??? Ehh więc wychodzę i sprzatam aby nie wejść w gówno za przeproszeniem.
            • surmia Re: łubu dubu ??? 01.03.12, 17:19
              Hanko31 - bardzo prosto namierzyć. SM i tak łapie psy bezpańskie. Złapaliby takiego psa (niekoniecznie robiącego kupę) i wiedzieliby czyj on jest. Właściciel zapłaciłby wysoki mandat za to, że jego pies biega luzem, stwarza zagrożenie i jest potencjalnym kuporóbcą.
              Zapewniam cie, że gdyby SM zrobili tak parę razy (jeśli wprowadzonoby czipowanie of kors) i kary byłyby naprawdę wysokie i nieuchronne, bez odwołania i jęków, ilość psów luzem i kup na ulicy znacznie by się zmniejszyły. Ludziska trzymaliby psy na podwórkach, a w momencie "skupowania się" psa mieliby ciarki na plecach i oczy dookoła głowy. Nie każdy wytrzyma taki stres.

              Co do paniusi (też miałam taką paniusie, ale moja nie wytrzymała psychicznie i pies "kupuje" już pod inną bramą) - wyjdźże w momencie, gdy pies się skupia i pstryknij zdjęcie. Poinformuj, że okażesz je w SM. Będzie się wykłócać, ale zachowaj spokój. Zaproponuj, żeby Policję wezwała, to nie będziesz się musiała ze zdjęciem fatygować. Gwarantuję, że baba odpuści.
    • em-kwadrat Re: Wstydliwy problem... 01.03.12, 19:17
      Oglądaliście?
      www.youtube.com/watch?v=wCyhy4JUGMg
      • nazar70 Re: Wstydliwy problem... 01.03.12, 19:58
        em-kwadrat napisała:

        > Oglądaliście?
        > www.youtube.com/watch?v=wCyhy4JUGMg


        Pomysł przedni - szczególnie jak sobie wyobraziłem siebie w podobnej akcji wink)

        Na swoim mordoksiążkowym profilu mam taką fotkę:

        http://images10.fotosik.pl/939/0ff5c69341e73fa5.jpg

    • muffin11 Re: Wstydliwy problem... 02.03.12, 19:46
      Powiem Wam że bezczelni są niektórzy właściciele psów, swego czasu pod moją bramę przychodziła pani z pieskiem, który robił co miał zrobić, pani zabierała pieska i do domu, była tak bezczelna że nie przeszkadzało jej nawet kiedy mój tata stał przy furtce, ale wszystko do czasu, skończył się sraczyk pod cudzym domem!

      Kiedy ja wychodziłam z psem poza podwórko, zawsze brałam torebki śniadaniowe na niespodziewane sprzątanie.
    • wostr Re: Wstydliwy problem... 04.03.12, 21:48
      Ja natomiast znowu obserwuję kolejną nagonkę na właścicieli psów. Śnieg już stopniał, ale chyba za zimno jeszcze na wiosenne porządki, więc znowu zaczyna się mielenie tego tematu.

      Zastanawiam się czasem, czy ja przypadkiem nie mieszkam w innym mieście, bo w mojej okolicy takie przypadki, jeśli się zdarzają, to są bardzo rzadkie. Może dlatego, że prawie w lesie mieszkam.

      Psa mam. Wychodzę codziennie z nim na spacery. I po nim nie sprzątam. Na chodniku pies idzie koło mnie, a że idę z nim do lasu, pies załatwia się głęboko w krzakach. Nikt mnie nie zmusi, abym w te krzaki właził i coś tam zbierał, zwłaszcza że jest to daleko od zabudowań, chodników itp. Sprawa jest więc prosta - jeśli właściciel psa nie pilnuje, to takiego osobnika zgłasza się do SM, a nie kolejny raz miele temat na forum i w dodatku generalizując.

      I ciekawostka na koniec. Wiele razy więcej widziałem ludzi (sic!) srających pod płotem (a są tam trzy działki; mowa o końcowym odcinku Skłodowskiej/Reymonta, tym bez asfaltu), niż psy. Czy zatem należy tam rozwieszać analogiczne plakaty? Nie wiem tylko, czy wtedy też będzie takie pospolite ruszenie...

      Pozdrawiam serdecznie
      • najnormalniejszy pasożyty, jaja tasiemca i zapalenie opon mózgowych 04.03.12, 22:01
        Zapewniam Cię, że to nie jest temat zastępczy "bo ludzie siedzą przed komputerem, a nie w ogrodzie". Przejdź się w okolice jakichkolwiek bloków to zobaczysz - syf i malaria. I to nie w przenośni tylko dosłownie:

        "(...) unoszące się z psich kup pierwotniaki powodujące toksoplazmozę, szczególnie groźną dla kobiet w ciąży. (Objawy trudno odróżnić od grypopodobnych: gorączka, obrzęk węzłów chłonnych.) Mogą być tez przyczyną zapalenia mózgu, opon mózgowych czy bólów stawów. Kończy się kilkutygodniowym leczeniem np. antybiotykami, ale równie dobrze można zostać nosicielem pierwotniaka do końca życia, bo często nie ma żadnych objawów."

        Więcej: warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95190,6401336,Sanepid_ostrzega__psie_kupy_grozne_dla_ludzi.html

        I doczytaj do końca - psiej kupy nie trzeba zjeść, bo pasożyty i jaja tasiemca UNOSZĄ SIĘ w powietrzu.

        Miłych spacerów.
        • wostr Re: pasożyty, jaja tasiemca i zapalenie opon mózg 07.03.12, 00:04
          Nie zamierzam się wybierać w pobliże jakichkolwiek bloków, bo są one na drugim końcu miasta. Idę swoją ulicą i dwie, czy trzy psie kupy może dojrzę. Syf i malaria zaczyna się trochę dalej wraz z obecnością papieru toaletowego obok podobnych kup. Nikt mi nie powie, że ktoś psa podcierał.

          A nowinki Wyborczej można raczej między bajki włożyć. Jak się nachylisz i będziesz tę kupę obwąchiwał to może się zarazisz, a i tak ryzyko takiej infekcji jest znikome (a jakiegoś potwierdzonego przypadku się nie doszukałem). Prędzej się zarazisz od swojego psa/kota, niż od leżącej koło chodnika kupy.

          Pozdrawiam
          • surmia beton? 07.03.12, 10:29
            Cóż, niektórzy mają swoje poglądy i koniec. Psy puszczone luzem i robiące kupę w lesie, to normalne zjawisko. Czyżby?
            Drogi wostr - czy zawsze tak stanowczo przestrzegasz prawa?

            NIE WOLNO puszczać psa bez smyczy.
            NIE WOLNO nie sprzątać po psie.

            Musisz poczekać, aż prawo zmieni się i psy wyszkolone i robiące pachnące, wolne od pasożytów kupy, będą mogły biegać luzem.

            Na razie działasz wbrew prawu.

            Na marginesie - jak często odrobaczasz swojego psa?
            • piano_barti Re: beton? 09.03.12, 14:42
              surmia napisała:

              > Cóż, niektórzy mają swoje poglądy i koniec. Psy puszczone luzem i robiące kupę
              > w lesie, to normalne zjawisko. Czyżby?

              A Ty, surmio masz psa? Dużego? może wilczura lub, np. setera? Jak może wiesz setery czyli psy mysliwskie sa raczej łagodne, za to muszą się wybiegać i po to trzeba z nimi chodzić do lasu, gdzie muszą pokonywac kilometry, na ogól biegną bardzo daleko po czym wracają do swojego właściciela. Wilczury trzymaja się bardziej kolo czlowieka ale cóż...jakoś nie wyobrazam sobie,ze masz np, setera, biegniesz za nim ( on 3 razy szybciej), potem przedzierasz sie przez krzaczory i szukasz miejsca w którym na chwile znikł, bo a nóż a widelec - znajdzie się kupa. Wprawdzie niewiadomo czy to kupa Twojego psa, ale na wszelki wypadek lepiej zabracsmile)


              > NIE WOLNO puszczać psa bez smyczy.

              Gdzie nie wolno? W lesie za miastem pies ma nie poćwiczyc aportowania, nie pobiegać, nie pobawic sie , tylko iśc kolo nogi?tongue_outPPP dobre..

              > NIE WOLNO nie sprzątać po psie. >
              > Musisz poczekać, aż prawo zmieni się i psy wyszkolone i robiące pachnące, wolne
              > od pasożytów kupy, będą mogły biegać luzem.


              Sprawa druga, to kwestia czy warto brać psa, jako,że sprzątanie jest raczej, lekko mówiąc kłopotliwe, a mimo to psy, kiedys będące rzadkością (zwłaszcza w mieście) dzis ma co drugi..

              Mama moja dla przykladu nie może mieć więcej wilczura ( który latal i załatwial się najczęściej na naszym duzym terenie). Myślała o piesku małym. I zastanowiło nas jak w praktyce wyglądać miałaby operacja sprzątnięcia psiej kupy.
              Myslę,że tak -
              1. mama idzie z pieskiem na smyczy, pewnie po zakupy, w jednej rece torba, w drugiej smycz.
              2. piesek przystaje i się na srodku trawnika koło chodnika załatwia
              3. mama wygrzebuje plastikową torebkę , przekłada ją z reki z torbami do ręki ze smyczą, smycz przekłada z kolei do reki z torbami...schyla się i zbiera arcydzielo (jeszcze ciepłe).
              W tym czasie, miejmy nadzieje, pies nie oplatuje jej sie na smyczy wokół niej, i reszty toreb ani sam nie wdeptuje w to co nasrał.
              4. Mama powstaje i stara się opanować dwoma rekami smycz - psa ciągnącego w jedną strone (byle nie pod samochód ani rower jeśli jest to przy chodniku), a druga ręką z powrotem przekłada torebkę z g... do reki z torbami, tak zeby reke która sprzatała miec wolną na smyczsmile
              5. jesli w poblizu jest smietnik to fajnie, jak nie to moze już się udać z pieskiem pod sklep i tam g...wyrzucić, albo pod dom ( ja po takiej ekwilibrystyce chyba musiałbym się skupic przy wrzucaniu rzeczy z torebek do garnka,zeby nie pomylic torebeksmile))

              Więc może warto się zastanowić zanim się weźmie psa z którym ma się zamiar spacerować w terenie zabudowanymsmile
              • mha1 Re: beton? 09.03.12, 15:07
                > > NIE WOLNO puszczać psa bez smyczy.
                >
                > Gdzie nie wolno? W lesie za miastem pies ma nie poćwiczyc aportowania, nie pobi
                > egać, nie pobawic sie , tylko iśc kolo nogi?tongue_outPPP dobre..

                no nie wolno, takie są przepisy. masz psa i ich nie znasz?
                jak nie masz prywatnego lasu, to nie bierz psa, który "musi się wybiegać". przypomina mi to sytuację, gdy kierowca parkuje na zakazie, "bo nie ma gdzie zaparkować". też tak robisz?
                • piano_barti Re: beton? 13.03.12, 22:48
                  mha1 napisała:


                  > jak nie masz prywatnego lasu, to nie bierz psa, który "musi się wybiegać"Prawie nikt nie ma prywatnego lasu, za to kazdy pies musi sie porządnie wybiegać. Czyli rozumiem ze ma biegać wokół stołu w domu?smile)))
                  Jak mieszka w mieście to jest biedny bo może pobiegać tylko kawałek po trawniku w parku i pobaraszkowac z innymi psami, a jak mieszka pod lasem to moze biegac zpanem . Byle nie samopas.
                  Widac,że nie masz pojęcia o temacie i nigdy psa nie mialaśsmile
                  • mha1 Re: beton? 20.03.12, 16:23
                    nie mam warunków, żeby trzymać psa, więc psa nie miałam i nie mam. jeśli nie masz warunków, żeby pies się mógł wybiegać, to go nie trzymaj. nie ma takiego obowiązku. czym się różni kupowanie psa do dwupokojowego mieszkania od niechcianych prezentów w postaci szczeniaczków? niczym, to i to jest zwykłą fanaberią człowieka, który kupuje pieska dla własnej przyjemności, nie myśląc o warunkach, w jakich pies będzie żył.
                    powtarzam: nie ma obowiązku trzymania psa i domaganie się przywilejów w związku z tym jest niepoważne.
              • surmia Re: beton? 09.03.12, 15:30
                piano_barti napisał:
                Gdzie nie wolno? W lesie za miastem pies ma nie poćwiczyc aportowania, nie pobiegać, nie pobawic sie , tylko iśc kolo nogi?tongue_outPPP dobre..

                Zapytaj co na temat puszczania psa luzem sądzą leśnicy. To nie jest moja opinia.

                Jeśli chodzi o twoją Mamę, to uważam, ze oczywiście powinna mieć pieska.
                Ja widzę to tak:
                1. Mama idzie po zakupy z siatkami. Bez psa.
                Wraca z zakupów, odstawia siatki. Zakłada psu smycz.
                2. Idzie z psem na spacer, mając w kieszeni torbę na kupę i wolne ręce.
                Pies robi kupę - Mama sprząta i oboje wracają do domu zadowoleni.
                Proste i jakże przyjemne.

                Masz psa - masz obowiązek sprzątania po nim.
                Masz również obowiązek wychodzenia z nim na spacer, jeśli nie masz ogrodu. Nie przy okazji zakupów. Spacer to czas dla psa (różne rasy potrzebują także różnych form aktywności, ja to rozumiem doskonale). Pies uwiązany pod sklepem nie bawi się najlepiej nieprawdaż?
                Pies sam się nie wyprowadzi.
                Pies sam się nie nakarmi.
                Pies sam po sobie nie posprząta.
                Pies to obowiązek, od którego nie ma wolnego.

                Ja, niestety nie mam już psa. Umarł mi jakiś czas temu. To był duży wilczur. Bardzo kochany.
                Bardzo rzadko wychodziłam z nią na spacery z racji mojej pracy, a potem także z powodu kłopotów psa z chodzeniem. Mój pies załatwiał się w wydzielonej części ogrodu i ja osobiście sprzątałam jego kupy. Mam duży ogród.

                Nie mam teraz psa, bo nie mogę go mieć, choć bardzo bym chciała. To świadoma decyzja. Właśnie z racji niemożności codziennego wychodzenia na spacer i w ogóle przebywania z psem. Coś za coś.
                Nie chciałabym skazywać zwierzęcia na cierpienia tylko dlatego, że mam takie widzimisię.
            • wostr Re: beton? 12.03.12, 21:05
              Droga surmio,
              a czy ludzie puszczeni luzem i robiący kupę w lesie, to tez normalne zjawisko? A czy ludzie puszczeni w lesie, aby się wybiegać to też normalne zjawisko? Uważam, że nie. Las jest po to, aby z niego rozsądnie korzystać. Ja swoimi działaniami nie szkodzę ani współkorzystającym z lasu, ani leśnej faunie. I dlatego pozwalam sobie na puszczenie psa luzem w lesie.

              "czy zawsze tak stanowczo przestrzegasz prawa?" - nie wiem, czy stanowczo przestrzegam prawa. Nie zawsze go przestrzegam, jeśli przyjrzeć się temu bliżej (przekraczanie prędkości, puszczanie psa luzem w lesie...). Nie za bardzo wiem, czego dotyczy to pytanie (której mojej wypowiedzi).

              "Musisz poczekać, aż prawo zmieni się i psy wyszkolone i robiące pachnące, wolne od pasożytów kupy, będą mogły biegać luzem." Nie, nie muszę, bo nie doczekam się chyba nigdy pachnących kup.

              "Na marginesie - jak często odrobaczasz swojego psa?" - średnio wychodzi trochę więcej niż 2 razy do roku. Jakiś czas temu, z uwagi na drugiego psa, było częściej.

              Czy ktoś uważa, że ta dyskusja doprowadzi do czegokolwiek, oprócz wzrostu ciśnienia u niektórych? Uważam, że nie doprowadzi, dlatego ze swojej strony nie zamierzam jej kontynuować (chyba że zostanę przez kogoś wywołany, jak w tym przypadku). Nie chcecie mieć kup pod blokiem - dzwońcie po SM za każdym razem. Bo zamiast działać, wolicie gadać (jak widzicie mało to daje). Niestety w takich przypadkach ci, którzy najwięcej krzyku robią, zazwyczaj nawet po SM nie dzwonią, bo im się nie chce, albo uważają, że 1) ktoś zrobi to za nich lub 2) SM sama powinna to zrobić bez wezwania. Albo coś róbcie, albo wybierzcie sobie model bodajże holenderski - duży podatek za psa i służby miejskie sprzątające po psie - i ktoś zrobi to za Was.

              Pozdrawiam serdecznie
    • 2zenek65 Re: Wstydliwy problem... 09.03.12, 11:23
      I znowu gówno..............wszędzie, ale najwięcej przy blokach. A fe! To się już chyba nigdy nie zmieni. Taka moda na "srające pieski".
    • marek.bsk Re: Wstydliwy problem... 09.03.12, 20:51
      Dwie sprawy:

      1. Uderza roszczeniowa postawa właścicieli psów. "Mój duży pies musi biegać więc będzie biegał. Macie mi to umożliwić." Na prawdę?

      Może w takim razie jaśniepaństwo kupią sobie jeszcze bardziej wymagające zwierze i będą wymagali, żeby społeczeństwo zapewniło im warunki. W sumie to podobną argunemtację miał Pan Abdul, którego kozy zjadały krzaki na Wisłą - przecież muszą zjadać.

      2. Wszystkim "znawcom" wesołego biegania psów po lesie polecam blog na ten temat: pieswlesie.blogspot.com/
      • wostr Re: Wstydliwy problem... 12.03.12, 20:28
        Mój pies nie jest duży i wybiegać się nie musi. I nie biega po lesie. Rzadko kiedy oddala się na więcej niż 5-10 metrów.

        Moja postawa nie jest roszczeniowa. Mam psa i chodzę z nim do lasu. Pies ani nie gryzie biegających w nim ludzi, ani nie gryzie biegających w nim zajęcy. Nawet patyka gryźć nie chce. Nikogo nie proszę, aby cokolwiek mi umożliwiał. Sprzątać w lesie nie zamierzam (kup sprzątać). Mogę jedynie przeprosić osoby, które w to w tym lesie wdepną, choć sezonu na grzyby jeszcze nie ma, więc nie sądzę, że ktoś po krzakach będzie łaził (a grzybiarz i tak pod nogi patrzy). Jeśli ktoś uważa, że łamię prawo (a tak jest), może, gdy mnie w lesie zobaczy, dzwonić po straż leśną. Pustym gadaniem nic się nie zmieni.

        Ad 2: a ile z tych przypadków została spowodowana rzeczywiście przez psy puszczone luzem na spacerze? Nie wiadomo, gdyż każdy taki przypadek od razu podawany jest, w takim a nie innym, kontekście, co, przynajmniej w mojej opinii, czyni te informacje mniej wiarygodnymi. Duża część pewnie spowodowana przez psy bezdomne/pozostawione samopas, a to zupełnie inna sprawa. Zresztą, czy są takie przypadki w lasach józefowskich? I jak często się zdarzają?

        Pozdrawiam
        • mha1 Re: Wstydliwy problem... 12.03.12, 21:40
          wzywanie SM nie jest rozwiązaniem takich problemów. tu chodzi o świadomość społeczną, której najwyraźniej nie mają właściciele psów. my tu nie dyskutujemy o Tobie i Twoim psie, jednostki nas nie intersują. chodniki po zimie są upstrzone gównem, mimo że żadne nie należy do Twojego psa. zwierzęta w lesie giną od psich zębów, mimo że Twój pies żadnego nie zagryzł. jak Twoim zdaniem społeczeństwo, powinno się do tego odnosić? tworzyć prawo, którego właściciele grzecznych i łagodnych psów nie muszą stosować?
          mylisz się, sądząc, że "pustym" gadaniem nic się nie zmieni. właśnie że brak przyzwolenia społecznego na takie zachowanie jak Twoje i innych właścicieli psów może zdziałać więcej niż przypadkowe mandaty straży miejskiej.
          swoją drogą, gdyby SM była skuteczniejsza i gdybyś dostała kilka mandatów za psa, to nie nawoływałabyś z taka lekkością do wzywania SM. dobrze wiesz, że w praktyce jesteś bezkarna i stąd wynika Twoja bezczelność.
          • cinqueterre Re: Wstydliwy problem... 13.03.12, 14:30
            Zaden pies nie ma wypisane na pysku, ze jest mily i niegrozny. Dlatego (dla komfortu psychicznego wszystkich uzytkownikow lasu) psy powinny byc na smyczy lub przynajmniej w kagancu. Dziwi mnie postawa wostr. Dla mnie to jest ewidentne nierozumienie drugiej strony. A swoja droga - nigdy nie slyszalem, zeby biegacz pogryzl psa. To apropos: "A czy ludzie puszczeni w lesie, aby się wybiegać to też normalne zjawisko?"
            • wostr Re: Wstydliwy problem... 13.03.12, 21:00
              Na wstępie: jeśli to możliwe prosiłbym o zwracanie się do mnie w rodzaju męskim.

              Mamy najwyraźniej inne poglądy na to, co jest rozwiązaniem takich problemów. Nie wierzę w "podnoszenie świadomości społecznej" dyskusją, czy różnymi akcjami. Gdyby SM była skuteczna i gdyby kara była surowa, to świadomość społeczna bardzo szybko by się zwiększyła. Jeśli natomiast uważasz, że SM nie jest rozwiązaniem, to ja nie widzę większego zastosowania dla tej formacji w tym przypadku.

              Ja nie jestem, co chcę podkreślić, za niesprzątaniem po psie w mieście. Niesprzątanie po psie na trawniku pod blokiem itp. uważam za chamstwo i sam gdybym mieszkał w centrum i przechadzał się z psem chodnikiem, bym po nim sprzątał. Natomiast kogoś kto chciałby, aby sprzątać po psie w lesie, uznam po prostu za niespełna rozumu.

              "mylisz się, sądząc," - nie masz, niestety, monopolu na wiedzę.

              "swoją drogą, gdyby SM była skuteczniejsza i gdybyś dostała kilka mandatów za psa, to nie nawoływałabyś z taka lekkością do wzywania SM. dobrze wiesz, że w praktyce jesteś bezkarna i stąd wynika Twoja bezczelność." - nie sądź, że wiesz lepiej, co bym zrobił, a czego nie. Jedynym moim łamaniem prawa w związku z psem, jest puszczanie go w lesie bez kagańca (a gdyby uznać ten las za miejsce publiczne, to także niesprzątanie po nim). Robię to tylko dlatego, że w moim przekonaniu, nie czynię tym nikomu żadnej szkody. Ślepy nie jestem i z daleka widzę, czy ktoś idzie, a wtedy pies jest przytrzymany. I za każdym razem mam świadomość, że strażnik (leśny czy miejski) może mi za to mandat wystawić.

              "bezczelność" - ? Pozostawię bez komentarza.

              "jak Twoim zdaniem społeczeństwo, powinno się do tego odnosić? tworzyć prawo, którego właściciele grzecznych i łagodnych psów nie muszą stosować? "

              Powinno stosować prawo dające maksimum wolności i maksymalnie piętnować osoby ją naruszające. Czyli mogę puścić psa luzem w lesie, ale będzie mi się bardziej opłacało trzymać go na smyczy. Jest to przeciwieństwo obecnej prewencyjności, więc nie sądzę, abyście moje poglądy poparli.

              "dla komfortu psychicznego wszystkich uzytkownikow lasu" - mógłbym rzec, że jest to niezrozumienie drugiej strony. Bo ja przecież mogę "nie odczuwać komfortu psychicznego", jeśli muszę trzymać psa na smyczy... I co? I nic. Przykład z biegaczem: widząc takiego mam obowiązek psa przypilnować (czyli np. wziąć za obrożę lub na smycz), ale niech ten biegacz także zminimalizuje ryzyko. Zamiast przebiegać obok właściciela z psem, może zwolnić i spokojnie przejść te 5 metrów. Korona mu z głowy nie spadnie. A przynajmniej on będzie bezpieczniejszy (jak przebiega obok psa, to jest oczywiste, że może w psie wywołać różne emocje, także agresję - pies może równie dobrze zerwać się ze smyczy/właściciel może akurat się potknąć/zrobić cokolwiek i psa niechcący puścić, a wtedy całą bajkę o wiecznym trzymaniu psa na smyczy szlag trafia).

              To polega nie na tym, że [biegacz] "ja mam prawo tu biegać i niech właściciel trzyma swojego psa" lub "mój pies musi się wybiegać", tylko na tym, że właściciel ma świadomość tego, iż psa musi w takim przypadku przypilnować, a biegacz ma świadomość tego, że swoim zachowaniem może sam sobie napytać biedy. Każdy z nich musi się wzajemnie rozumieć, a nie wymagać czegoś od drugiej strony.

              Ja mam akurat szczęście, że mój pies się nie interesuje jakimiś przypadkowymi biegaczami najczęściej, tylko coś obwąchuje namiętnie, więc nie ma przypadków, kiedy próbuje się wyrwać, aby za takim biegaczem pogonić. Ale naprawdę bardzo często mi się zdarza, że taka osoba przebiega dosłownie obok mnie (prawie ramię w ramię; mimo że widzi, że trzymam psa przy nodze). No, trochę wzajemnego zrozumienia. Taki pies mógłby się wyrwać, mimo starań właściciela, a wystarczyłoby wyminąć z odstępem 1 m, czy choćby zwolnić troszkę. Ja widząc psa w lesie zwalniam na chwilę i nic się nigdy nie zdarzyło. Pies, nawet jak się mną zainteresuje, to nie jest agresywny.

              "A swoja droga - nigdy nie slyszalem, zeby biegacz pogryzl psa. To apropos: "A czy ludzie puszczeni w lesie, aby się wybiegać to też normalne zjawisko?" W tym przypadku chodziło mi bardziej o robienie tej kupy, niż gryzienie.

              Pozdrawiam
    • surmia Re: Wstydliwy problem... 13.03.12, 17:23
      Uchwała Nr 493/IV/2006 Rady Miasta Józefowa z dnia 24.02. 2006 r.
      w sprawie regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie Miasta Józefowa

      Rozdział V
      Obowiązki osób utrzymujących zwierzęta domowe, mające na celu ochronę przed zagrożeniem lub uciążliwości dla ludzi oraz przed zanieczyszczeniem terenów przeznaczonych
      do wspólnego użytku
      § 13.
      1. Osoby utrzymujące zwierzęta domowe są zobowiązane do zachowania
      bezpieczeństwa i środków ostrożności, zapewniających ochronę przed zagrożeniem
      lub uciążliwością dla ludzi oraz przed zanieczyszczeniem terenów przeznaczonych
      do użytku publicznego, ponoszą też pełną odpowiedzialność za zachowanie tych
      zwierząt.

      (...)
      § 14.
      (...)
      2. Do obowiązków osób utrzymujących zwierzęta domowe, a w szczególności psy,
      należy:
      1) zachowanie bezpieczeństwa i środków ostrożności zapewniających ochronę przed
      zagrożeniem oraz uciążliwością dla ludzi;
      2) wyposażenie psa w obrożę;
      3) prowadzenie w miejscu publicznym psa na uwięzi z nałożonym kagańcem;
      4) stały skuteczny dozór nad psami i innymi zwierzętami domowymi,
      z zastrzeżeniem ust.3;
      5) nie wprowadzanie psów i innych zwierząt domowych do obiektów użyteczności
      publicznej bez zgody właściciela obiektu, z wyłączeniem obiektów przeznaczonych
      dla zwierząt, jak schroniska, lecznice, itp.; postanowienie to nie dotyczy osób
      niewidomych, korzystających z pomocy psów – przewodników;
      6) nie wprowadzanie psów i innych zwierząt domowych na teren placów zabaw,
      piaskownic dla dzieci, plaż, kąpielisk, boisk szkolnych, parków i zieleńców;
      7) usuwanie niezwłocznie zanieczyszczeń pozostawionych przez psy i inne zwierzęta
      w obiektach i na innych terenach przeznaczonych do użytku publicznego,
      a w szczególności na chodnikach, jezdniach, placach, parkingach, terenach
      zielonych (zieleńcach, parkach, itp.);
      8) niedopuszczanie do notorycznego zakłócania ciszy i spokoju oraz powodowania
      uciążliwości odorowych przez zwierzęta domowe dla współwłaścicieli
      nieruchomości oraz właścicieli sąsiednich nieruchomości;
      (...)
      3. Zwolnienie psa ze smyczy, ale z nałożonym kagańcem, jest dozwolone jedynie
      w miejscach mało uczęszczanych przez ludzi
      .
      4. Zwolnienie ze smyczy psów bez kagańca jest dozwolone wyłącznie na terenie
      nieruchomości należycie ogrodzonej, w sposób uniemożliwiający jej opuszczenie
      przez psa i wykluczający dostęp osób trzecich, odpowiednio oznakowanej tabliczką
      ze stosownym ostrzeżeniem
      .
      5. Miasto ustawi w centrum oraz przy osiedlach mieszkaniowych specjalne pojemniki na
      odchody zwierząt. (hehehe...)
      (...)
      § 16.
      1. Gmina zapewnia ochronę przed bezdomnymi zwierzętami lub pozostawionymi
      czasowo bez opieki poprzez interwencyjne wyłapywanie zwierząt bezdomnych oraz
      zapewnienie opieki i schronienia wyłapywanym zwierzętom.
      2. Psy pozostawione bez dozoru w miejscach publicznych traktowane będą jako
      bezdomne, chwytane i doprowadzane do schroniska dla bezdomnych zwierząt. Koszty
      wyłapania, transportu i pobytu w schronisku psa ponosi jego właściciel.


      Ciekawe jak mu, temu właścicielowi udowodnią posiadane tego właśnie, schwytanego psa?
      Mówiłam - czipować, czipować i jeszcze raz sterylizować - NA KOSZT MIASTA!

      tu link do całości
      jozefow.bip.eur.pl/public/get_file_contents.php?id=155197
      • marius68 elektroniczne znakowanie psów 20.03.12, 12:02
        Jest duża szansa że dzisiaj RM uchwali uchwałę w sprawie opieki nad bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt na terenie Miasta Józefowa.
        a tam &12 zaczyna się tak
        Miasto Józefów pokrywa koszty elektronicznego znakowania psów, …
        więcej szczegółów przekażę po sesji jak uda się ten program przegłosować

        Mariusz
        • surmia Re: elektroniczne znakowanie psów 20.03.12, 12:53
          Mariusz - to wspaniale! big_grin

          Koty! Koty też!!!!! Będzie mniej bezdomnych !!! Upomnij się o nie również.
          • marius68 Re: elektroniczne znakowanie psów 20.03.12, 13:18
            Uchwała nr 147 z dnia 20 marca 2012 r.
            &12
            Miasto Józefów pokrywa koszty elektronicznego znakowania psów, których właściciele zamieszkują na terenie miasta Józefowa i wnoszą opłatę od posiadania psów, lub są z mocy ustawy z niej zwolnieni, na poniższych zasadach:
            1. Miasto Józefów zawiera umowę z zakładem leczniczym dla zwierząt na dokonanie usług znakowania (czipowania);
            2. Właściciel zwierzęcia, w celu wykonania usługi czipowania, zgłasza się do Urzędu Miasta Józefowa, wypełnia wniosek o wykonanie zabiegu elektronicznego oznakowania psa na koszt miasta Józefowa. Do wniosku załącza kopię aktualnego dowodu szczepienia przeciw wściekliźnie.
            3. Urząd Miasta wydaje właścicielowi psa dokument upoważniający do dokonania zabiegu elektronicznego oznakowania psa na koszt miasta Józefowa w zakładzie leczniczym z którym Miasto Józefów podpisało umowę.
            4. Miasto Józefów dokonuje zapłaty za wykonanie usługi bezpośrednio na konto zakładu leczniczego dla zwierząt, zgodnie z warunkami zawartej z nim umowy.

            Za ewentualne literówki przepraszam, pisałem na kolanie.

            Mariusz
            • surmia Re: elektroniczne znakowanie psów 20.03.12, 13:28
              Rewelacja !
              Początek zrobiony big_grin
      • piano_barti Re: Wstydliwy problem... 20.03.12, 23:27
        heh, najlepszy punkt ósmy - wiedza to nawet własciciele psów w miescie - swojego weźmiesz w kaganiec, pogryza go inne i nawet się nie obronismile)
        a potem punkt 3 - zakłocanie ciszy i spokoju.hehe
        Cała polska wiejska wie,ze jak pies szczeka i drze morde calą noc to znaczy ze pilnuje.
        jak się czyta te przepisy to brzmia tak jakby to Niemcy albo Szwajcaria była - tylko jakoś w praktyce wyglada to u nas, jak wszystko, zupełnie inaczej niż tam...
        a co do lasu - przepisy są jakie są. jak pisał m.in. wostr - chodzi o myslenie o innych i kulture właściciela, a nie zeby jamnika w srodku lasu nie spuścic ze smyczy ani na 5 minut czy czołgać się po krzaczorach leśnych z torebką zbierając odchody.

        • szadoka Re: Wstydliwy problem... 21.03.12, 20:24
          otoz to, nalezy rozsadek jakis zachowac. Ja o wiele mniej boje sie biegajacego luzem po lesie wilczura jesli widze, ze chodzi z panem niz burkow sasiadow , ktore biegaja sobie bezpansko bo nikt nie zamknal bramy.
          Irytuje mnie, ze ludzie nie pilnuja swoich psow. I powiem szczerze , ze nie rozumiem kiedy ktos pisze, ze zginal pies ( pomijam przypadki kradziezy). Ja tez mam psa ale moj nigdy nie jest bez nadzoru i nie wyobrazam sobie zeby zginal no bo jak? Odczepil sie ze smyczy a ja nie zauwazylam? Czy przeskoczl (jest malutki) ponad dwumetrowy plot.
    • surmia A co w Warszawie? 29.03.12, 22:03
      Jakby ktoś przegapił - taka ciekawostka smile

      wiadomosci.onet.pl/regionalne/warszawa/beda-surowe-kary-dla-wlascicieli-czworonogow,1,5075209,region-wiadomosc.html
      • wostr Re: A co w Warszawie? 30.03.12, 00:09
        No to rzeczywiście ciekawostka. Stołeczna straż miejska będzie biegać po lesie w poszukiwaniu psów... Skoro nie dają sobie rady w mieście, to przenoszą się do lasu. Rozumiem, że w J mogliby tak robić, bo i tak nic nie robią, ale w W-wie? Gdzie na każdym trawniku jest więcej kup niż trawy?
    • surmia Marius68 rules !!! 06.04.12, 11:08
      Z 18 sesji RM:
      Radny Mariusz Batorski zgłosił wniosek o uzupełnienie programu (opieki nad zwierzętami bezdomnymi i zapobiegania bezdomności zwierząt) o następujący zapis: "Miasto Józefów pokrywa koszty elektronicznego znakowania psów, których właściciele zamieszkują na terenie miasta Józefowa i wnoszą opłatę od posiadanych psów lub są z niej zwolnieni na mocy ustawy".


      Tak właśnie wyczytałam w JnŚ.
      Więc to dzięki Mariuszowi zaczyna się przewrót mający na celu poprawienia życia zwierzętom w Józefowie. Ludziom przy okazji także. I to nie dlatego, że tak mówi ustawa.

      Mariusz, jesteś moim najulubieńszym Radnym big_grin

      Gdybyś jeszcze mógł sprawić, żeby sprawa czipowania była nagłośniona.
      I żeby Straż Miejska miała czytniki zawsze przy sobie.
      I żeby ludzie jakoś przekonali się do tego, żeby czipować.

      Ciekawe, ile jest u nas psów, za które nie zapłacono podatku?
      Stawiam, że jakieś 60%.


      • marius68 Re: Marius68 rules !!! 06.04.12, 21:30
        Z nagłaśnianiem chciałem trochę poczekać.
        Po przecież najpierw musi być ogłoszony przetarg, ktoś się do niego musi zgłosić.
        I dopiero po jego roztrzygnięciu można odpowiedzialnie ludzi kierować o urzędu po skierowania.

        Mariusz
        • cinqueterre Re: Marius68 rules !!! 20.04.12, 19:55
          A to link dla osob, ktore nadal uwazaja, ze pies moze sie swobodnie poruszac po lesie:
          Biedna sarenka
          • wostr Re: Marius68 rules !!! 21.04.12, 14:09
            Strzał we własne kolano... Chyba warto jednak najpierw przeczytać artykuł ze zrozumieniem.
            • cinqueterre Re: Marius68 rules !!! 21.04.12, 19:03
              Kolana mam w porzadku, natomiast do ciebie nie trafiaja zadne argumenty, co widac bylo juz w poprzednich postach.
              • wostr Re: Marius68 rules !!! 21.04.12, 23:06
                Poprawka: ani do mnie, ani do Ciebie nie trafiają żadne argumenty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka