17.04.20, 15:02
Dwa przykłady z życia wzięte.
Pielęgniarka, pracuje w jednym z warszawskich szpitali. 06 kwietnia ma kontakt z zakażonym. Po tygodniu zostaje jej zrobiony test i okazuje się, ze ma koronkę. W tym czasie chodzi do pracy, jeździ komunikacją, robi zakupy, żyje we wspólnym gospodarstwie domowym z rodziną. Mąż chodzi do pracy do biura, w którym pracuje kilka osób.
Pielęgniarka ma wskazania do izolacji domowej, bo się dobrze czuje. Reszta domowników pozostawiona sama sobie, bez narzucenia kwarantanny, bez zrobienia testów.
W taki sposób, my się nigdy nie pozbędziemy tego cholerstwa.

Drugi przykład
Józefów, okolice Wisły, dzień dzisiejszy.
Rozkosznie biegnie sobie para. Ona w masce, on bez. Zapoceni, zasapani biegną, wszak zdrowe życie to dobre życie. Mija ich radiowóz i co? I nic.
Ręce mi opadły, bo nie tak dawno mój znajomy za bieganie dostał 200 zeta, chociaż rękami się zapierał, że biegł do sklepu.
A tu piękna, wysportowana para sunie w kierunku Wisły i nic.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka