sloggi
27.02.06, 23:38
Łukasz Skwara przyjechał z klasą z Józefowa, żeby obejrzeć film w Atlanticu.
Obsługa kina nie chciała jednak wpuścić go na salę, bo... jeździ na wózku
inwalidzkim. Łukasz, który jest niepełnosprawny, uczy się w Katolickim Liceum
w Józefowie. 21 lutego przyjechał z klasą na seans w kinie Atlantic przy ul.
Chmielnej.
- Wiem, że w wielu budynkach są problemy z poruszaniem się na wózku. Dlatego
wziąłem także kule, o których mogę przejść kawałek - mówi Łukasz. Na piętro
wszedł o kulach, wspierany przez przyjaciół. Złożony wózek koledzy wnieśli mu
na górę. Przed salą Łukasza zatrzymała jednak obsługa. Usłyszał, że na
widownię nie może wejść, bo kino nie jest przystosowane do potrzeb osób
niepełnosprawnych.
Niepełnosprawnym dziękujemy
- Powiedziano mi, że dostanę zwrot pieniędzy za bilet, ale muszę w holu
poczekać na klasę półtorej godziny - opowiada Łukasz. Za kolegą wstawili się
inni uczniowie i nauczyciele, po kwadransie obsługa wpuściła wreszcie chłopaka
na film.
- Jak powiedzieli - w drodze wyjątku. I polecili, że jakby była jakaś
kontrola, to, cytuję: "mam udawać normalnego". A przecież ja jestem normalny,
tylko słabiej się poruszam - denerwuje się Łukasz.
- To żenujący incydent -mówi Piotr Pawłowski, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół
Integracji. - Świata nie można dzielić na sprawnych i niepełnosprawnych, a
tych drugich traktować jak intruzów społecznych. - A kino Atlantic we
wszystkich repertuarach, na stronie Internetowej i przed wejściem, powinno
wywiesić napis: "niepełnosprawnych nie obsługujemy".
Tymczasem na stronie internetowej Atlanticu można przeczytać, że to "kino bez
barier", które po generalnym remoncie spełnia "wszystkie światowe standardy".
Sprawdziliśmy to sami. Zapytaliśmy w czwartek, czy nie będzie problemu z
widzem na wózku, który chce o godz. 20 obejrzeć film "Ja wam pokażę".
- O tej godzinie będzie problem - usłyszeliśmy w kasie. Dlaczego? - Bo film
jest wyświetlany w sali na górze, a tylko sale dolne są przystosowane do
potrzeb niepełnosprawnych - padła odpowiedź. Łukasz miał to nieszczęście, że
jego klasa trafiła na film w sali na górze.
Dostosowani tylko w połowie
-To naprawdę dla nas przykra sytuacja, bo pomagamy niepełnosprawnym jak tylko
umiemy. Nieraz wnosiliśmy ich nawet w wózkach na górę - zapewnia Andrzej
Majchrzak, dyrektor kina Atlantic. - Bileter, który nie chciał chłopca wpuścić
na salę, pracuje tylko do końca marca, bo wcześniej już dostał wymówienie.
Gdyby nie to, na pewno straciłby pracę z dnia na dzień.
Dyrektor kina przeprosił już za incydent siostrę Łukasza.
Dlaczego jednak przy okazji generalnego remontu w 2000 r. dla
niepełnosprawnych przystosowano tylko dwie z czterech sal?
- Na to pytanie nie potrafię odpowiedzieć. Przepisy mówią, że obiekt dla
niepełnosprawnych musi być przystosowany do ich potrzeb w 50 proc. i tak jest
u nas - mówi Majchrzak.
- Ta sytuacja jest skandaliczna, choć na szczęście jednostkowa - mówi Teresa
Sierawska, dyrektor miejskiego Biura Polityki Społecznej. - Jeśli budynek nie
jest przystosowany do potrzeb niepełnosprawnych, a jest obiektem użyteczności
publicznej, to obowiązkiem jego zarządców jest pomoc niepełnosprawnym.
Tak jest np. w stołecznych teatrach, gdzie obsługa w razie potrzeby nawet
wnosi niepełnosprawnych na salę.
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_060227/warszawa_a_1.html