Gość: if Re: Rumunia IP: 217.8.188.* 10.07.09, 14:33 hej fratschke, ja przed objazdowką po Rumunii w tamtym roku, mialam podobne obawy, tez troche stereotypowo patrzylam na ten kraj i nie do konca bylam przekonana co do wyjazdu tam. Powiem szczerze, ze najwieksze wrazenie sprawila na mnie Transylwania, tam chcialabym na pewno jeszcze wrócić. Ciekawy kraj, na pewno wart obejrzenia i wyrobienia sobie o nim wlasnego zdania, popartego wlasnym doswiadczneiem. Powodzenia Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Rumunia IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 10.07.09, 14:36 Artykul-żenada. Zdjęcia z szosy transfogarskiej, która tak naprawdę jest w tej chwili atrakcją turystyczną!! A nie standardem. Na szczęście są komentarze i to one powinny być zamiast artykułu!! Link Zgłoś
Gość: loloking Re: Rumunia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.09, 14:49 Powiem szczerze, jestem bardzo zdumiony opisem Rumunii przez większość osób, która przedstawia ją bardzo pozytywnie. Niestety ja mam inne zdanie. Pozwolę sobie je przedstawić. Przejeżdżałem przez Rumunię w 2008 roku z noclegiem w Targu Jiu (bardzo duże problemy z rezerwacją, udało się dopiero faxem), zero osób mówiących po angielsku. Jechałem drogą międzynarodową (!) przez Oradeę, Deva, Targu Jiu, Craiova do Calafat na prom. Właściwie to tylko koło Devy (ok.70 km) i na odc. Craiova-Calafat była dobra droga, poza tym TRAGICZNIE, dziury, wertepy, niektóre takie że można urwać koło! Rumuni jeżdżą bardzo niebezpiecznie, pełno starych rozlatujących się dacii i zabitych psów na poboczach (dosłownie co kilka km !!-widok koszmarny). W miastach na skwerach stada wałęsających się bezdomnych psów. Hotel (3 gwiazdki ? 35 eur/noc) tragiczny, karaluchów tak wielkich nigdzie nie widziałem, spaliśmy z włączonym światłem, łazienka koszmar, jakaś stara wanna , na suficie zardzewiała blacha, szkoda gadać. Na śniadanie dostaliśmy jedzenie (średnio świeże) z przyjęcia weselnego, które było poprzedniego dnia w tym hotelu. Panie kelnerki siedziały dwa stoliki dalej i paliły papierosy. Nie ma szans z nikim się dogadać, w sumie tylko dwie osoby w hotelu mówiły po ang. Przy dojeździe do miast znaki kierowały nas na "obwodnicę", którą stanowiła droga brukowa! ("kocie łby"). Koszmar.... tą samą drogą jechały TIRY.... Na koniec jeszcze jedno: 1-2 km przed wjazdem na prom w Calafat w biały dzień zatrzymała nas kilkuosobowa grupa (obok była budka i szlaban podniesiony) i chcieli zapłaty. Byli nachalni więc dla świetego spokoju daliśmy im 10 eur i nas puścili (niedaleko, dosłownie 500 m dalej był posterunek policji i urząd celny (!) ? jak widać chłopcy czuli się bezpiecznie, co daje do myślenia). Karpaty owszem piękne ale pełno dzikich wysypisk, butelek, itp. Byłem szczęśliwy jak wyjechałem stamtąd...... Link Zgłoś
Gość: Maciek Re: Rumunia IP: 188.33.87.* 10.07.09, 16:16 Ja ze swojej strony dodam tylko tyle, że trzeba uważać na policję - skubańcy mają w Daćkach radary którymi mierzą podczas jazdy prędkość aut jadących z przeciwka. Mnie nie złapali, ale powiem szczerze, że nigdy dotąd nie spotkałem się z takim sposobem pomiaru i powiem szczerze, że byłem lekko zszokowany :-). Poza tym miło wspominam wyjazdy, ale to prawda, że trzeba uważać na furmanki. Link Zgłoś
Gość: sprawiedliwy Re: Rumunia IP: 80.68.236.* 10.07.09, 16:31 @ loloking: Jechałem tą trasą ale w druga stronę, konkretnie z Devy do Oradei i faktycznie miejscami droga była "ciężka" ale nie tragiczna. Obwodnica, o której piszesz jest zdaje się w Bradzie i to jedyne naprawdę "koszmarne" miejsce na tej trasie. Nikt nie pisał że tam są "wszędzie" autostrady, ale TAKIE SAME (odnoście kategorii) drogi są w Polsce (albo gorsze). Droga z Devy do Oradei prowadzi w większości przez wysokie góry i tam są dziury (ale nie żeby od razu koła urywało). Psy to rzeczywiście dziwny widok, ale nie miałem żadnych związanych z tym przykrości (owszem psie zwłoki to nic przyjemnego na drodze, ale wziąwszy pod uwagę ich ilość na wolności to siłą rzeczy, niektóre giną pod kołami) Noclegi mieliśmy 4 w Rumunii: 1. Schronisko na przełęczy Prislop - czyściutko, wygodnie, co prawda małe pokoiki, ale to schronisko, za 20 RON za osobę. A jakie widoki rano (aż dech zapiera - polecam), szefo ni słowa po angielsku ale rozmówki Polsko - Rumuńskie dały radę :) 2. jakaś Pensiunea koło Bikazu (nie pamiętam nazwy) - też czyściutko, telewizor z kablówką, łazienka w każdym pokoju, 60 RON za pok. 2 osobowy, tu też ni cholery po angielsku ale znajomość liczebników (z prislopa:)) + słowo Camera "stykły" :) 3. Motel Viky albo Vicky w Braili - tego nie polecam bo katastrofa, co prawda nietragicznie drogo (72 RON za dwójkę) ale lepiło się od brudu, pourywane umywalki, za to był przyzwoity basen :) no i obsługa anglojęzyczna. 4. Pensiunea w Bran (nie pamiętam nazwy ale dwuliterowa) za 40 RON od łeba, zero języka obcego (podobno francuski, ale my za to ni w ząb), za to milusio (rodzinna atmosfera) pełen dostęp do kuchni, naczyń, garów, kuchni gazowej, łazienki w pokoju i telewizor. Jedliśmy też w kilku knajpach i wszędzie było miło, czysto i uprzejmie (polecam szczególnie Pizzer-coś tam na placu Owidiusza w Constancy (wbrew nazwie to nie tylko pizzeria). Albo ja miałem szczęście, albo Ty pecha (ale pewnie prawda jak zwykle leży po środku:)) Link Zgłoś
agawj2 Re: Rumunia 11.07.09, 14:58 Loloking, miałeś pecha, niestety, miejsca, przez które przejezdżałeś, różnia sie drastycznie od reszty,kraju. Chodzi mi o drogę z Devy do Craiowy i na południe. No, może jeszcze okolice Sibiu i Fogarszy, o których pisze Atha, też sa takimi "oazami biedy". Kiepskie drogi, bardzo biedne wsie, zero nowych domów, rozpadające się stare, starzy liudzie ( można tylko domyślać sie, ze młodzi uciekli do miast) Przyznaję, ze te dwa regiony robia wrazenie dość przygnebiające, ale pozostałe miejsca są zdecydowanie bardziej ucywilizowane!!! Trasa, o tkorej piszesz, to popularny tranzyt do Bułgarii, stąd wielu naszych rodaków na podstawie tego małego (ale AKURAT NAJBIEDNIEJSZEGO) odcinka wyrabiaja sobie negatywny obraz pieknego, niezwykle wciągającego ( jak słusznie zauwazyli moi poprzednicy) kraju. Link Zgłoś
Gość: fratschke Re: Rumunia IP: *.chello.pl 19.07.09, 21:42 Rumunia okazała się krajem dużych kontrastów: jeśli ktoś zahaczył tylko o biedniejsze regiony, może sobie wyrobić bardzo negatywną opinię. Ja na szczęście widziałem i biedę, i świetne, kolorowe, pełne turystów i mlodych ludzi miejsca. Podobało mi się! Oprócz momentami szokującej jakości nawierzchni (trafiają się odcinki, które powodują opad szczęki), podróżuje się bardzo przyjemnie. Przez ponad tydzień codziennego przemieszczania się nie widziałem ani jednego wypadku (w Polsce byłoby ich pewnie kilkadziesiąt), kierowcy są zdyscyplinowani (nikt nie przekracza 50 km/godz w terenie zabudowanym) i uprzejmi - fakt, że miejscowi lubią wyprzedzać kilka samochodów na raz przed ostrym zakrętem, ale nigdy nie doszło do sytuacji niebezpiecznych. Policja - absolutnie nieuciążliwa, jej obecność sprowadza się do bycia na drogach, tak żeby kierowcy wiedzieli, że ktoś ma ich na oku i nie szarżowali. Nikt nas nie zatrzymywał, nie żądał łapówek. Problemem może być czas podróży - w górach drogi są kosmicznie powykręcane i pozornie krótki odcinek pokonuje się dość długo, trzeba na to brać poprawkę planując trasę. Noclegi - bez problemu w pensjonatach i motelach (jest ich sporo przy głównych drogach) - ceny ok. 30-40 lei, czysto, zawsze przygotowana pościel i ręczniki, obsługa miła, choć czasem problemy językowe - jednak bardzo łatwo się dogadać uniwersalnym językiem gestów:) Kempingów mało (przynajmniej w regionach górskich, nad morzem nie byłem) i bywają problemy z sanitariatami. Można się rozbijać gdzie się chce, nad rzeką, na łące - pełna swoboda, choć oczywiście nie polecam samotnego nocowania w lesie. Mimo początkowych dość smutnych widoczków na wsi, Rumunia nie jest krajem przygnębiającym. Ludzie są bardzo mili i sympatyczni - i co ważne mają swoją godność. Nikt nie nadskakuje turystom, nie wyłudza kasy, niema żebraków! Samochód można zostawić otwarty przed kawiarnią i nic się nie stanie (pod warunkiem, że nie zostawimy komórki na siedzeniu - wiadomo okazja czyni złodizeja). Miasta są zaskakująco nowoczesne i europejskie. Taki Cluj (Kluż) wygląda jak miasto francuskie! Standardem są np. światła na skrzyżowaniach pokazujące ile pozostało czasu do zmiany - fajne rozwiązanie. W kawiarniach i restauracjach częśto jest darmowy dostęp do internetu przez wi-fi. Ceny - jak w Polsce, nawet czasem nieco wyższe (ale benzyna sporo tańsza!). W mniejszych sklepach wybór towarów raczej skromny, ale podstawowe rzeczy są. Jedzenie - trochę się rozczarowałem, bo ich ciorby nie dorównują polskim zupom, a wybór dań bezmięsnych bardzo skromny. Na targach i przy drogach można kupić melony i arbuzy, ale poza tym nie ma co liczyć na jakieś oryginalne produkty. Jeśli ktoś kocha góry, powinien pojechać do Rumunii. Każdy znajdzie coś dla siebie, od gór typu Beskidy, aż po skaliste i trudne podejścia wymagające łańcuchów na wys. pow. 2000 m. Szlaki są bardzo dobrze oznaczone, natomiast nie zawsze jest gdzie kupić mapę. To tak na gorąco. Urzeka mnie spokój tego kraju, krowy i konie spacerujące beztrosko środkiem ulicy, przysłowiowe furmanki (jest ich mnóstwo to prawda), bezpańskie psy włóczące się wszędzie (uwaga, widziałem tylko jednego martwego psa przy drodze, reszta żyła sobie całkiem nieźle). - i bez obaw są łagodne i nikogo nie zaczepiają. W góach ponoć można trafić na misia, ale my żadnego nie spotkaliśmy :) Link Zgłoś
gang.stokrotek Re: Rumunia 05.08.09, 18:22 także uważam, że ten artykuł mija się z prawdą. W ubiegłym roku zrobiliśmy 2000 km po Rumunii (głównie Transylwania) i na pewno wrócimy tam znowu. Ludzie są bardzo uprzejmi, zabytki i krajobrazy - piękne, infrastruktura turystyczna - zaskakująco dobra i tania. Jazda po ichnich drogach jest rzeczywiście męcząca - duży ruch, brak obwodnic, temperament kierowców, mało stacji benzynowych na trasach itp, ale warto, bo to jeden z najpiękniejszych jeszcze nie skomercjalizowanych zakątków Europy. Śmieszyły nas trochę polskie "wyprawy" do Rumunii, które spotykaliśmy po drodze - jeepy, skrzynie na dachach, faceci w kapeluszach ala Indiana Jones przeżywajacy w "dziczy" przygodę życia... A my z szęsciolatkiem i babą za kierownicą - wspaniałe niezapomniane rodzinne wakacje. W Sibiu w restauracji zostawiłam torebkę z pieniędzmi, dokumentami, kluczykami od auta i zgadnijcie co się z nią stało? Zapraszam: gangstokrotek1.blox.pl/2008/08/Rumunia-odslona-ostatnia-czyli-pilnuj-babo-torebki.html Link Zgłoś
Gość: Aldach Re: Rumunia IP: 92.81.135.* 14.08.09, 22:10 Chciałbym uczulić wymieniających pieniądze - dzisiaj natknąłem się na taki wałek, że w kantorze wystawiona jest cena np. 4,16 RON za Euro a po wymianie okazuje się że cena ta dotyczy jedynie realizacji czeków podróżnych, a gotówka wymieniana była za 3.05 RON. Mało brakowało a dałbym się oszukać. Taka przyjemność spotkała mnie w dwóch kantorach w Braszowie. Nie wiem czy jest to miejscowy wynalazek czy też w innych miastach jest podobnie. Proponuję od razu pytać czego dotyczy podany kurs. Link Zgłoś