Dodaj do ulubionych

Ryzyko utraty pracy

22.01.10, 10:46

Do tej pory to zawsze ja zarabiałam więcej ( ponad 2 tys ), praca w
placówce opiekuńczo wychowanczej umowa z Karty Nauczyciela, etat 24
godziny. Wydawało mi się, że praca stała, pewna. No i gruchnęło.
coraz częściej chodzą słuchy, że chcą nas preorganizować za czym
pójdzie zolnienie wszystkich i ewentualne zatrudnienie części
osób.Jestem przerażona, mąż zarabia 1000 zł na rękę ( i z pewnych
względów więcej nie będzie ) a nas jest pięcioro. Opłaty znacznie
przewyższają dochody męża. Cały czas się zastanawiam co z tym
zrobić. Szukać nowej pracy - w moim zawodzie nie będzie łatwo, z tej
którą mam jestem zadowolona i pewnie gdzie indziej nie miałabym
takich dochodów więc jeśli to plotki to wolałabym pracy nie
zmieniać. Mamy sporo długów - debet na kontach, kredyty, karty, co z
tym będzie gdy nie ma dochodów? Nie mamy mieszkania, samochodu też
teoretycznie nie. Jak sobie dajecie radę w takich sytuacjach?Ja
jestem przerażona, mąż mówi żeby się na zapas nie martwić ale jakoś
nie potrafię.
Obserwuj wątek
    • agattka_84 Re: Ryzyko utraty pracy 22.01.10, 10:53

      Gdybym ja straciła pracę, to nie byłby to większy problem - z pensji
      męża moglibyśmy spokojnie spłacać kredyt i się utrzymać.

      Gorzej by było, gdyby to on stracił pracę - 3/4 mojej pensji
      poszłoby na ratę kredytu sad Naprawdę trudno coś mądrego doradzić w
      tkaiej sytuacji, pozostaje trzymać kciuki, że jednak Wam się to nie
      przydarzy.
    • magdalaena1977 Re: Ryzyko utraty pracy 22.01.10, 11:20
      Ja jestem w zupełnie sytuacji finansowej, więc nie usłyszysz ode mnie wiele
      konkretów poza ogólnym wsparciem i przytuleniem.

      Ale na pewno warto przypomnieć ogólne zasady, które dotyczą każdej rodziny.
      - wydawaj mniej niż zarabiasz
      - stwórz fundusz ratunkowy
      Wiem, że ciężko Wam cokolwiek odłożyć, ale jeśli utrzymasz pracę, może
      powinniście postarać się zniwelować te długi ? może jakaś dodatkowa praca w
      czasie wakacji ?
      • kokkoszka Re: Ryzyko utraty pracy 22.01.10, 11:34
        Moj Brat i Bratowa - nauczyciele, on na caly, ona na pol etatu, dwoje dzieci, po
        oplaceniu dojazdow do szkol/na wies zostaje im 1800PLN na zycie. Tak sie
        zastanawiam, czy bardziej mozna upokorzyc dwoje wyksztalconych ludzi, oboje
        zrobili studia podyplomowe, kontraktowych/mianowanych. Gdyby nie pomoc rodziny
        mowiac wprost biedowaliby. W tej czesci Polski, gdzie mieszkaja bezrobocie jest
        ogromne, wstyd sie przyznac, gdyby nie znajomosci nie dostaliby nawet takiej
        pracy sad

        Tak ze doskonale rozumiem co przechodzisz
        • iminlove Re: Ryzyko utraty pracy 22.01.10, 14:53
          Być może posypią się na mnie gromy, ale co tam...

          Nauczyciel to specyficzny zawód. prawie trzy miesiące wakacji w
          roku, etat na poziomie kilkunastu-dwudziestu paru godzin
          (lekcyjnych!) tygodniowo. Moja Mama jest nauczycielką - do domu
          wracała ze szkoły zawsze równo ze mną, jak nie wcześniej. Sytuacja
          idealna - dla dziecka. Ja teraz wychodzę do pracy o dziewiątej, a
          wracam często po 19. Tez jestem wykształcona. Moja praca też jest
          ciężka. Tak więc dla mnie logika jest prosta - osoba, która pracuje
          o połowę krócej ode mnie, powinna zarabiać połowę mniej (albo, jak
          Twoja bratowa, jedną czwartą tego co ja).

          Z drugiej strony, rozumiem rozgoryczenie, jeśli nauczyciele starają
          się zapełnić sobie ten etat, ale nie mogą. Ale w normalnym świecie,
          jesli nie ma pracy w danym zawodzie, to należy się przebranżowić.

          Moja Mama zarabia całkiem dobrze. Zawsze zarabiała. Były okresy,
          kiedy sama utrzymywała czteroosobową rodzinę. Ale zawsze dawała
          korepetycje, a teraz pracuje w co drugi weekend w liceum dla
          dorosłych.

          Dlatego nie rozumiem narzekania na niskie zarobki, jak się pracuje
          połowę faktycznego etatu...
        • joankb Re: Ryzyko utraty pracy 22.01.10, 15:38
          Czyli, relatywnie, w stosunku do otoczenia są w bardzo dobrej sytuacji.
          Wierz mi, są całe połacie Polski, gdzie praca i płaca nauczyciela czy urzędnika
          to przedmiot zazdrości.
          • kokkoszka Re: Ryzyko utraty pracy 22.01.10, 17:42
            iminlove - nasza Mama tez byla nauczycielka, ale z tego co ja pamietam, miala
            zawsze sporo prac do poprawienia w domu - moze to zalezy od przedmiotu, a slynne
            "3 miesiace wakacji" nie sa prawda, poniewaz czesto w sierpniu sa rady
            pedagogiczne, pracuje sie tak naprawde pol na pol, poza tym placone sa wtedy
            mniejsze pensje. Mama prowadzila czesto za darmo zajecia pozalekcyjne,
            korepetycji z zasady nie, bo nie chciala, by bylo to postrzegane potem w szkole
            jako faworyzowanie "swoich" uczniow, wiec faktem jest, ze traktowala swoj zawod
            bardziej jako powolanie niz samo "zarabianie". A co do dawania korepetycji - w
            miejscowosci, gdzie uczy moj Brat lwiekszosc udzi po prostu nie stac na takie
            luksusy. Powodem wyjazdu tam bylo mieszkanie, ktore zapewnili im krewni. Bo z
            pensji nauczycielskiej nawet w duzym miescie raczej kredytu na wlasnie by nie
            dostali. Co do przebranzawiania, Bratowa wlasnie to probuje robic ale zajmie jej
            to jeszcze 2 lata - zdobycie innego wyksztalcenia. Wtedy byc moze sie poprawi,
            ale placenie 4 000PLN za rok studiow to wyzwanie i gdyby nie pomoc Rodzicow
            nigdy by nie mogli sobie na to pozwolic.
            Podsumowujac, co czlowiek to inne zdanie. Bynajmniej nie chce sie klocic i nic
            nikomu odowadniac.
            joankb - 1. relatywnie w stosunku do otoczenia sa w nijakiej sytuacji, bo sa tam
            ludzie, ktorzy dobrze zarabiaja, tacy ktorzy mniej i tacy ktorzy wogole nie.
            2.Co do "przedmiotu zazdrosci" - nie gniewaj sie, ale pisac moze tak tylko ktos,
            kto nie ma bladego pojecia jak praca nauczyciela w rzeczywistosci wyglada w
            dzisiejszych czasach. smile

            Ale tak jak napisalam powyzej, klocic sie nie mam zamiaru - wyrazilam tylko
            swoja opinie odnoszac sie do zalozycielki watku.
            • joankb Re: Ryzyko utraty pracy 22.01.10, 20:59
              Ależ ja się nie gniewam. Po prostu mam taką kuzynkę. Z powodów rodzinnych
              musiała zostać na swoim zad...piu. W zawodzie wyuczonym albo nie miała pracy
              wcale (długo), albo staże jakieś, albo pół etaty albo wypłaty na poziomie płacy
              minimalnej.
              Zrobiła drugi kierunek, pedagogiczny, pracuje w szkole i wreszcie, jak na tamte
              warunki zarabia jako tako.
              Punkt widzenia zależy... itd.
    • nvv Re: Ryzyko utraty pracy 22.01.10, 11:49
      "Przeżyłem w życiu wiele katastrof. Większość z nich nigdy się nie
      wydarzyła."
      (Mark Twain)

      Nie zamartwiałbym się na zapas problemem którego nie ma i być może nigdy nie
      będzie. Natomiast starałbym się przygotować (w miarę możliwości) do takiego
      czarnego scenariusza, bo nawet jak się nie wydarzy, na dobre to wyjdzie, tj.:
      bardzo rozsądnie wydawałbym każdą złotówkę, każdego grosza; starałbym się
      spłacić jak najwięcej z tych długów które są najbardziej oprocentowane (a
      najlepiej, oczywiście, spłacić wszystkie długi, jeśli się uda); rozglądałbym się
      za możliwością dorobienia oraz zmniejszenia opłat stałych; rozglądałbym się za
      ew. inną pracą jeśli ta jest niepewna, ale w obecnej pracy starałbym się być
      bardzo sumienny żeby po ew. zwolnieniach zatrudnili właśnie mnie. No, ale to
      wszystko to chyba oczywiste-oczywistości...

      Powodzenia.
    • allybb Re: Ryzyko utraty pracy 22.01.10, 12:11
      Jeśli faktycznie doszłoby do najgorszego, powinnaś dostać odprawę (jeśli miałaś umowę na czas nieokreślony to jest szansa na otrzymanie całkiem przyjemnych pieniążków). Będziesz mieć dwa wyjścia:
      -albo z tej odprawy spłacisz długi i wyjdziecie na czysto, po czym przyjdzie Wam żyć za 1000 zł
      -albo zostawisz pieniądze z odprawy na koncie i będziesz nadal spłacać raty zgodnie z harmonogramem
      Ja wybrałam (bo straciliśmy pracę oboje) opcję 2 - spłacam sobie raty wg harmonogramu a dodatkowo mam jeszcze pieniądze na bieżące wydatki (fakt, mieliśmy oszczędności ale jakby się uprzeć, to nadal przejadamy jeszcze odprawę).

      Wyjście nr 2 ma jeszcze tą zaletę, że owszem, nadal będziesz mieć długi ale do czasu znalezienia nowej pracy nie będziesz musiała zaciągać nowych, by przeżyć. A jest szansa jeszcze na to, że jeśli znajdziesz nową pracę dość szybko, to odprawa pozostawiona na koncie i naruszona w niewielkim stopniu, będzie stanowić Twoje oszczędności (podczas gdy raty kredytów będziesz spłacać na tym samym poziomie).
      Ewentualnie z odprawy spłacić tylko karty a kredyty nadal spłacać w ratach.
      Oczywiście wszystko zależy od ilości długów i od wysokości otrzymanej ewentualnej odprawy.

      Na chwilę obecną proponuję wdrożyć rozwiązania proponowane na forum, dotyczące oszczędnego stylu życia (zakupów itd) i próbować w tej chwili jeszcze robić jakieś oszczędności, ewentualnie spłacać po trochu karty no i nie zaciągać nowych długów (zwłaszcza na kartach).

      W przypadku ewentualnej utraty pracy dostaniesz jeszcze zasiłek dla bezrobotnych (w chwili obecnej jest to jakieś 700 zł niecałe, przez 3 miesiące, przez kolejne 3 miesiące około 500 zł), więc nie zostaniecie tak całkiem tylko na pensji męża (wiem, wiem, zasiłek to grosze ale lepiej dostawać 700 zł przez 3 miesiące niż nie dostawać nic).
      • naturella Re: Ryzyko utraty pracy 22.01.10, 13:16
        Jeżeli okres pracy wynosi:

        do 5 lat – zasiłek w wysokości 80 % zasiłku podstawowego (obecnie
        460 zł),
        od 5 lat do 20 lat lecz mniej niż 20 lat - zasiłku w wysokości
        podstawowej tj. 100 % (obecnie 575 zł),
        co najmniej 20 lat – zasiłek w wysokości 120 % zasiłku podstawowego
        (obecnie 690 zł).


        I od tych kwot należy odjąć podatek.
        • allybb Re: Ryzyko utraty pracy 22.01.10, 13:29
          Masz rację odnośnie zalezności: staż pracy a wysokość procentowa zasiłku. Kwoty zasiłków natomiast uległy zmianie od początku tego roku.


          Od dnia 01.01.2010 r. wchodzi w życie przepis ustanawiający wyższą kwotę 100% zasiłku dla bezrobotnych, tj:

          - 717 zł (brutto) miesięcznie w okresie pierwszych 3 miesięcy posiadania prawa do zasiłku,

          - 563 zł (brutto) miesięcznie w okresie kolejnych miesięcy posiadania prawa do zasiłku.
          • asieksza Re: Ryzyko utraty pracy 22.01.10, 15:17

            Stażu pracy mam lat szesnaście ( z tego ok 3 lat byłam na
            macieżyńskim i zwolnieniach w czasie ciąży. Odprawa to o ile wiem
            trzymiesięczne dochody czyli w moim przypadku ok 6 tys.( tyle ile
            mam debetu na koncie plus jak na dzisiaj osiem tygodni
            niewykorzystanego urlopu Od jakiegoś czasu staramy się spłacać długi
            mąż wziął w pracy nieoprocentowaną pożyczkę mieszkaniową dzięki
            czemu udało się spłacić częściowo jedną z kart i teraz płacić dużo
            mniej. Staram się też nie korzystać z kart kredytowych żeby w końcu
            je spłacić. Część kredytów do końca tego roku udało nam się spłacić,
            na innych staramy się płacić trochę więcej żeby szybciej się
            skonczyły.Teraz wszystkie dodatkowe pieniądze postanowiłam
            przeznaczać na spłatę długów - niedługo trzynastka, do końca
            stycznia wyrównanie zaległych podwyżek. Zwrot podatku będziemy
            musieli przeznaczyć na remont, bo musimy dzieciom podzielić pokoj i
            mamy nadzieję, że ADM wymieni okna.Chcieliśmy chociaż na tydzień
            wyjechać nad morze po najniższych kosztach. U mnie w pracy sytuacja
            jest nieciekawa, "starzy" pracownicy do których i ja się zaliczam
            zatrudnieni na Kartę Nauczyciela z wszelkimi jej przywilejami ,
            wszyscy nowi zatrudnieni na Kodeks pracy ( nasz etat tj godziny
            bezpośredniej pracy z dzieckiem 24 nowych 40 , ich zarobki mniejsze
            od naszych) , nikt nie chce yć dyrektorem, a obecna pani p.o. wg
            ustawy nie ma kwalifikacji. Przekazanie placówki fundacji jest
            korzystne dla miasta - zniesienie koszów, pozbycie się konfliktów
            płacowych. Ponieważ od dłuższego czasu dzieje się źle część władz
            uważa, że to wina starych pracowników więc najlepiej się nas pozbyć.
            U nas o pracę w Oświacie nielekko, jest uczelnia więc i kolejni
            młodzi absolwenci pod ręką, żeby dostać się do poradni czy szkoły
            trzeba mieć spore znajomości.
            Liczyłam, że dziewczynki od września pójdą do przedszkola a
            ponieważ w tej sytuacji to nierealne mogłabym po remoncie jaki
            planujemy w wakacje stworzyć w domu małe przedszkole, kilkoro dzieci
            w ieku moich maluchów tylko nie mam pojęcia czy coś takiego by się
            udało.
            • allybb Re: Ryzyko utraty pracy 22.01.10, 16:26
              asieksza napisała:

              >
              > Odprawa to o ile wiem trzymiesięczne dochody czyli w moim przypadku ok 6 tys.(
              tyle ile mam debetu na
              > koncie plus jak na dzisiaj osiem tygodni niewykorzystanego urlopu

              O właśnie, jeszcze ekwiwalent urlopowy będzie Ci się należał (chyba, że wyślą
              Cię na przymusowy urlop w okresie wypowiedzenia, wtedy nie). Prócz tego być może
              jakaś rekompensata za utracone stanowisko albo coś (jeśli regulamin pracy w
              Twoim zakładzie przewiduje coś takiego) plus ewentualnie będziesz mogła się
              starać o umorzenie części pożyczki z ZFŚS (jeśli masz jakąś zaciągniętą).


              > Od jakiegoś czasu staramy się spłacać długi
              > mąż wziął w pracy nieoprocentowaną pożyczkę mieszkaniową dzięki
              > czemu udało się spłacić częściowo jedną z kart i teraz płacić dużo
              > mniej. Staram się też nie korzystać z kart kredytowych żeby w końcu
              > je spłacić. Część kredytów do końca tego roku udało nam się spłacić,
              > na innych staramy się płacić trochę więcej żeby szybciej się
              > skonczyły.Teraz wszystkie dodatkowe pieniądze postanowiłam
              > przeznaczać na spłatę długów - niedługo trzynastka, do końca
              > stycznia wyrównanie zaległych podwyżek.

              Super! Dobry kierunek.


              > Liczyłam, że dziewczynki od września pójdą do przedszkola a
              > ponieważ w tej sytuacji to nierealne mogłabym po remoncie jaki
              > planujemy w wakacje stworzyć w domu małe przedszkole, kilkoro dzieci
              > w ieku moich maluchów tylko nie mam pojęcia czy coś takiego by się
              > udało.
            • prakseda_ka Re: Ryzyko utraty pracy 22.01.10, 18:33
              małe przedszkole tzw "klub" malucha czy jak to tam zwać, jest bdb pomysłem. Sama
              mam 2 dzieci, jedno bogu dzięki w przedszkolu, drugie czeka w kolejce do żłobka
              - koszt umieszczenia w prywatnej placówce - do 5 godzin dziennie tj 700 zł +
              jedzenie ( 7-8 zł za dzień) + pieluchy. Do 10 godzin dziennie - 1100 -1200 zł +
              jak wyżej. Jeżeli tylko masz warunki mieszkaniowe wystarczające na prowadzenie
              czegoś takiego to działaj. Pewnie ( o ile! )też będą zwalniać innych pracowników
              twojej placówki - może z kimś wspólnie coś założyć? Od biedy - wzięcie pod
              opiekę 2 dzieci prywatnie - nie jako klub czy coś, opiekunka kosztuje od 800 zł
              wzwyż. Niestety nie lubię małych dzieci, w przeciwnym razie planując rozbudowę
              domu chyba wzięłabym pod uwagę przygotowanie miejsca na prowadzenie takiej
              działalności.
              Po za tym gratuluję dobrego podejścia - szukasz nowych rozwiązań wink
            • hala24_2 Re: Ryzyko utraty pracy 23.01.10, 09:01
              Bardzo dobry pomysł z tym domowym przedszkolem smile, moja znajoma
              otworzyła coś takiego, dostała dofinansowanie z UP(UE) i cieszy się
              to sporym powodzeniem . Z tego co mi mówią znajomi( ja dzieci
              jeszcze nie mam) o miejsce w przedszkolu ciężko, a w takiej placowce
              dzieci mają całkiem dobrze- no i stres czy przyjmną czy nie odpada,
              a i tak się płaci.
    • iza1973 Re: Ryzyko utraty pracy 22.01.10, 20:32
      cześć, przede wszystkim super, że jakoś na zapas (przed spodziewanym
      zwolnieniem) starasz się coś zrobić.super. ale mnie udeżyło jedno - wygląda na
      to, że to jest tylko Twój problem. a co na to Twój mąż. piszeszże zarabia 1000
      zł i więcej nei będzie. ale jak on zamierza rozwiązać problem? nie powinnaś się
      z tym borykać sama. czy nie ma możliwości zeby coś więcej zarobił i przyniósł do
      domu? namawiam żeby jakoś zrzucić na niego problem, niż samej sobie wypruwać
      żyły. o ile rozumiem, macie 3 dzieci do utrzymania i wychowania, więc to
      naprawdę nie jest tylko twój problem. Mąz mówi żeby się nie martwić na zapas,
      ale samymi słowami rachunków się nie zapłaci...
      • asieksza Re: Ryzyko utraty pracy 23.01.10, 09:50

        Mąż dzisiaj poszedł na rozmowę w sprawie lepszej pracy. I tak połowę
        pensji zabiera komornik więc nawet przy sporej podwyżce dostaniemy
        połowę. Twierdzi, że jak będzie źle to będzie pracował na dwóch
        etatach - drugi na czarno i przetrwamy. Mąż choruje na serce więc
        nie wiem jak by się to odbiło na jego zdrowiu. Na legalną domową
        placówkę raczej nie ma szans bo mieszkanie nie moje, do tego
        komunalne. Myślałam o opiece nad 2-3 przedszkolaków, miejsca trochę
        jest miałabym po remoncie dwa pokoje do dyspozycji, są zabawki bajki
        itp. Dzieciaki by się nie nudziły.Wczoraj policzyliśmy nasze bieżące
        opłaty - jest tego co miesiąc prawie dw tysiące.Co do pracy w
        oświacie to wcale słodko nie jest. Pracuję w internacie placówki
        opiekuńczo - wychowawczej- więc młodzież trudna, zdemoralizowana,
        nawet maluchy, praca przede wszystkim popołdniowa, wszelkie rady,
        szkolenia, zebrania poza czasem pracy, poza tym wywiadówki w
        szkołach, zakupy dla dzieci odzieży i innych artykułów,
        przygotowanie do zajęć też wymaga nakładu czasu, gdy przygotowuje
        jakąś imprezę dla wychowanków to rzadko bywam w domu, poza czasem
        pracy wypełniam dokumentację wychowanków co też zajmuje sporo
        czasu.Zarabiam trochę więcej niż nauczyciel ale to tylko dlatego, że
        mam dodatek trudnościowy. Mam skończone wyższe studia i studia
        podyplomowe, ciągle od naucycieli żąda się podwyższania kwalifikacji
        a to też czas i pieniądze. Tak więc ten czas pracy to teoria i z
        praktyką ma iewiele wspólnego.Mam 7 tygodni urlopu ale pracuję w
        soboty , niedziele, święta gdy inni mają ustawowo wolne dni, nie mam
        ferii świątecznych a praca w tym czasie często o wiele trudniejsza
        bo zostają albo takie dzieciaki, które nie mają dokąd iś albo sąd z
        różnych względów nie wyraził zgody na ich pobyt w domu.forum.gazeta.pl/forum/0,76864,3751941.html?back=/forum/0,76864,3751941.html
        www.niunie.babies.pl
        • kokkoszka Re: Ryzyko utraty pracy 23.01.10, 10:16
          oj asiek... to masz ciezki kawalek chlebe sad jak moj Brat opowiada, co sie
          dzieje u niego w szkole na wsi to juz jest niewesolo, od dzieci zaniedbanych w
          domach, po agresywne az po molestowane seksualnie, a Ty jeszcze pracujesz w
          miejscu gdzie sa wylacznie!! takie przypadki! Ja wiem ile to kosztuje zdrowia,
          jak jeszcze czlowiek ma "serce po wlasciwej stronie" to sie zawsze zdarzy cos,
          na co nie jestesmy wogole przygotowani. Trzymaj sie dzielnie Dziewczyno, zycze
          Wam duzo zdrowia i trzymam kciuki, zeby sie to zaczelo ukladac.

          Pozdrawiam serdecznie
          • saphire-2 Re: Ryzyko utraty pracy 23.01.10, 11:04
            Sytuacja jest naprawdę trudna. Trzymaj się dzielnie.

            A z tym komornikiem o co chodzi? Dlaczego zabiera połowe pensji?
            Macie prawie 2 tysiące opłat? Strasznie dużo.
            • asieksza Re: Ryzyko utraty pracy 24.01.10, 11:59

              Dzięki Wam ogromne za wsparcie. Już jestem spokojniejsza. Mąż był na
              rozmowie o pracę , pensja na rękę byłaby wyższa o praie 2 tysiące,
              na razie musi dokończyć projekt, który prowadzi w swoim zakładzie
              ale potem chętnie go przyjmą. Więc jakoś przetrwamy. Teraz dostał
              dodatkową praę więc postanowiliśmy, że zarobione pieniążki
              przeznaczamy na spłatę kart. Te duże opłaty to mieszkanie 350 zł,
              prąd 500 zł miesięcznie, media -100 do 150,, kredyt na samochód 370
              i spłaty kart i kredytów, raz na trzy miesiące opłata za gaz ok 200
              zł, wpłacamy synowi na wycieczkę na którą pojedzie w maju ,
              angielski syna- 50 zł miesięcznie,leki męża też kosztują niemało.
              więc trochę tego jest. Komornik to sprawa jeszcze z czasów kiedy się
              nie znaliśmy, do spłacenia taka kwota, że w tym tempie to pewnie do
              końca życia końca życia
              ( sprawa związana z jego pracą , bardzo przykra, przypłacona
              zawałem ), w wyroku jest połowa pensji ma zostać nie mniej niż
              siedemset złotych .forum.gazeta.pl/forum/0,76864,3751941.html?back=/forum/0,76864,3751941.html
              www.niunie.babies.pl
        • renatago Re: Ryzyko utraty pracy 24.01.10, 20:16
          Nie mogę się powstrzymać od skomentowania Twojej wypowiedzi, piszesz,
          że zebrania, szkolenia, wywiadówki, zakupy dla dla podopiecznych masz poza
          czasem pracy.
          Wcześniej napisałaś, że Twój etat to 24 godziny.

          Te 24 godziny to Twoje pensum, czyli czas bezpośredniej pracy z dziećmi, a czas
          pracy na pełen etat wynosi w oświacie do 40 godzin.

          Nie narzekaj, że musisz pracować społecznie i po godzinach, bo potem aż przykro
          czytać wypowiedzi o nauczycielach.
          pozdrawiam
          • joana.mz Re: Ryzyko utraty pracy 24.01.10, 20:27
            24 godziny to pewnie dydaktyczne
            Etat nauczyciela to 40 godzin tygodniowo.

            Jedni nauczyciele pracują faktycznie dużo mniej niż te 40 godzin a
            inni grubo więcej. Społeczeństwo lubi "wieszać psy" na nauczycielach
            własnie za te "niby 20-24 godziny pracy i nic więcej".
    • aga90210 Re: Ryzyko utraty pracy 24.01.10, 12:28
      Piszesz, że bedziecie musieli zyc za pieniądze, które sa nizsze niż oplaty, a
      równocześnie planujesz remonty i wakacje nad morzem??
      Jak rozumiem nawet jeśli twój mąz zarobi 3 tys., to komornik zabierze połowę i
      zostanie 1500 zł, a oplat macie 2 tys. Przepraszam, ale nie patrzyłabym tak
      optymistycznie jak ty w swoich wypowiedziach. Moim zdaniem musisz koniecznie
      znaleźć nową pracę w ciągu kilku miesięcy, a te najbliższe miesiące przezyjecie
      z odprawy (no bo nie z mężowskiej pensji zabranej przez komornika).
      • anjazzielonego Re: Ryzyko utraty pracy 24.01.10, 16:11
        Mam nadzieję, że Twoje obawy szybko się rozwieją, że będziesz nadal tam pracować, a mąż dostanie tą lepszą, o wiele lepiej płatną pracę.

        Jeśli planujesz zapisać córeczki do przedszkola, to na pewno zdajesz sobie sprawę, że przy dwójce dzieci w państwowym przedszkolu jest to koszt 450-500 zł miesięcznie....
        • only_marcopol Re: Ryzyko utraty pracy 25.01.10, 07:55
          to chyba zależy gdzie ja mieszkam na śląsku i płace niecałe 200 zł a jak jest
          dwójka to jest jeszcze 50 % taniej na drugie przy opłacie stałej czyli wyszłoby
          150 - razem 350 zł
          • myszencja6 Re: Ryzyko utraty pracy 25.01.10, 12:37
            We Wrocławiu to 320zl ale tez są zniżki przy drugim dziecku. I nie wiem czy się
            nie mylę ale jest możliwość uzyskania finansowanie przez gimnę w przypadku
            trudności finansowych (tzn jest określona kwota dochodu na głowę w rodzinie).
            Tak czy inaczej, dobrze że mąż znalazł lepiej płatną pracęsmile
    • akacjax Re: Ryzyko utraty pracy 26.01.10, 11:39
      Dopiero ryzyko uświadomione przez konkretne działania spowodowało, że otwarłaś oczy.
      Wasze wydatki nawet teraz są wg mnie takie, że obecne zarobki były za małe.
      Pewnie każdego miesiąca ratowałaś się kasą z karty k. - to był już znak, że jest
      źle.
      Mam nadzieję, że uda się tak skorzystać z tego impulsu-np. zmiana pracy
      męża-pewnie wcześniej z innych również powodów nic nie robił by podnieść swoje
      oficjalne dochody.
      I że w końcu jak nawet dojdzie do zwolnień, to Ty zostaniesz w pracy.
      Mała odprawa bez perspektywy innej, konkretnej pracy w moim odczuciu nie jest
      nic warta.(piszę to, bo mogą przedstawić wybór- odprawa lub praca).
      • asieksza Re: Ryzyko utraty pracy 02.02.10, 17:59
        Przy dochodach 3 tys na rękę nie jest łatwo przy pięciu osobach.
        Ostatnio mieliśmy sporo awaryjnych wydatków - kupno nowej pralki bo
        stara już nie nadawała się do użytku, trzeba było wziąść na raty, ślub
        przyjaciół i w związku z tym wyjazd który nas sporo kosztował ale nie
        mogliśmy i nie chcieliśmy odmawiać, spłacamy kredyt za samochód bo przy
        dzieciach bez auta ciężko a i mąż dojeżdża do pracy, naprawa autka też
        trochę pociągnęła, a niedawno musieliśmy zapłacić za notariusza bo mąż
        i dzieciaki musiały się zrzec spadku ( długów ) po zmarłym wujku. Mężuś
        zażyczył sobie 3 tys na rękę( część na czarno , wiedzą o komorniku ) a
        że sytuację mają awaryjną więc się zgodzili. Teraz dorabia tam "na
        czarno" po godzinach swojej pracy. Remaont u dziecaków musimy z robić -
        poprzednie malowanie 6 lat temu, pod onem jest grzyb zktórm na bieżąco
        staramy się walczyć, niestety wybielacze niszczą farbę. Pokój musimy
        podzielić bo w jednym śpią dziewczynki 2 i 3 lata i nastoletni syn co
        bywa przyczyną konfliktów. Remont planujemy zrobić ze zwrotu podatku,
        pieniążków przeznaczonych dla dzieci. Nie jest to moja fanaberia. Na
        razie o zwolnieniach cisza więc teraz ciężko pracujemy żeby pozbyć się
        długów.Faktem jest , ze jak nie ma sytuacji awaryjnej typu utrata pracy
        to żyje się z dnia na dzień.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka