20.11.10, 11:41
Jak to mowią koniec języka za przewodnika.
Chodzi mi o kursy zawodowe.
Kurs florystyczny czy na takim kursie coś uczą i faktycznie po takich kursach przyjmują do pracy.Oczywiście ile trwa i ile kosztuje.
Kurs na kase fiskalną czas i koszt.Lecz zastanawiam się czy nie uderzyć do marketu typu Biedronka,Lidl bo może tam przeszkalają pracowników.Zaoszczędziłabym na kursie do tego miałabym prace,tylko musiałabym zawiesić rente ale jeżeli zarabiają np w Biedronce ok 1500 jak kiedyś to by mi się opłacało.
Kurs kasy fiskalnej tu mnie niepokoi z tego względu że do spożywczego nie pójde nie ze względu że nie chce tylko długo bym nie popracowała.Jednak np.kosze z chlebem waża bo już to przerabiałam.A w sklepie odzieżowym typu butik no coż ta praca by byla dla mnie idealna,tylko że...wlaśnie dzisiaj pani mi powiedziała ze nie bardzo swoim wyglądem nie pasuje do eleganckiej odzieży.Oczywiście powiedziała to bardzo delikatnie oraz przeprosiła.
Cukiernia też ale tu rozumiem na kuchni są duże gary więc napewno sa ciężkie.
Książeczka sanepidowska no to może mi się przydać,ponieważ na kuchnie do lokalu będzie potrzebna,czy sprzedaż precli w Krakowie(już pracowalam tylko bez książeczki jakieś 16 lat temu).
Czy są jakieś inne kursy;księgowa niestety dla mnie odpada(bo u mnie z matematyką cięzko)
już myślalam kurs na wózek widlowy tylko mam obawy,próbując jazdy(znajomy ma L)widze że prawa jazdy nigdy nie zrobie i bynajmniej nie chodzi o finanse tylko na moją toporność.
Może ktoś wie jakie są jeszcze kursy po których znajde prace i zdrowia nie zniszcze.
Jeszcze jedno teraz aktualnie jestem po zawodowce,w trakcie robienia liceum w maju kończe.Po liceum studium administracyjne i informatyczne chcialabym zrobić też 2 lata.Koszt 20 zl miesięcznie wiec to nie majątek a studium to coś lepszego niż kurs.
A może skupić sie na tym liceum,a pózniej studium,zrobić tylko książeczke sanepidowską i dorabiać tak jak dotychczas to robie.
Na orzeczeniu wskazania do zatrudnieniatongue_outRACA W SZCZEGÓLNYCH WARUNKACH,a przeciwskazania PRACA KAŻDA INNA.
Wiem że nikt za mnie decyzji nie podejmie,ani mi nie zagwarantuje pracy gdy skończe dany kurs,ale dzięki temu że to pisze zostaną mi podsunięte pewne pomysły które mogłabym wykorzystać.Dziękuje z góry za pomysły.
Obserwuj wątek
    • re_ni73 Re: kursy? 20.11.10, 11:56
      przepraszam za buzke z językiem.Sprawa poważna a ja napisze z okropnym będem lub to teraz,jak to zrobiłam to nie mam pojęcia.Wole pisać ręcznie bo wiem że ortografa lub coś takiego nie szczele.
      • ladyjm Re: kursy? 21.11.10, 22:05
        po przeczytaniu tego postu stwierdzam, ze ja to bym sie chetnie na kurs cukiernika zapisala. serio serio.
      • jagoda_pl Re: kursy? 22.11.10, 14:03
        Pewnie zamiast kropki dałaś dwukropek, potem "P" i wszystko jasne smile

        Właśnie pisząc na komputerze jest łatwiej, bo Word i przeglądarka Mozilla Firefox poprawiają błędy, choć to akurat może rozleniwiać i być przyczyną błędów przy pisaniu ręcznym.
        • ttio Re: kursy? 22.12.11, 21:17
          Mogę polecić bazę kursów na stronie kursy eventis.pl
    • patatajowa Re: kursy? 20.11.10, 12:16
      re_ni73 napisała:
      > Kurs florystyczny czy na takim kursie coś uczą i faktycznie po takich kursach przyjmują do pracy.Oczywiście ile trwa i ile kosztuje.>
      uczą,prace wiem ze mozna po nim znależć ale raczej u siebie, czyli jako własna dz.gosp.
      > Kurs na kase fiskalną czas i koszt.Lecz zastanawiam się czy nie uderzyć do marketu typu Biedronka,Lidl bo może tam przeszkalają pracowników.>
      tego kursu nie ma sensu moim zdaniem robic, w biedronce czy lidlu czy innym sklepie sa rozne typy kas, za kazdym razem przeszkalają cię na swoich, to kwestia kilku dni opanowanie.

      > Książeczka sanepidowska no to może mi się przydać,ponieważ na kuchnie do lokalu będzie potrzebna,czy sprzedaż precli w Krakowie(już pracowalam tylko bez książeczki jakieś 16 lat temu).>>
      no taka ksiazeczka zawsze sie moze przydac, koszt jednorazowy ok. 90 zł ale wazna cos chyba 3 lata.
      > Jeszcze jedno teraz aktualnie jestem po zawodowce,w trakcie robienia liceum w maju kończe.Po liceum studium administracyjne i informatyczne chcialabym zrobić też 2 lata.Koszt 20 zl miesięcznie wiec to nie majątek a studium to coś lepszego niż kurs.>>
      no matura dobra rzecz zawsze warto mieć wink
      zastanawiam sie jednak czy nie lepiej zrobic kurs po maturze niz przeznaczyc kolejne 2 lata na studium....na pewno studia to cos lepszego niz studium, ale czy kurs..?? smile
      www.oswiata.rzeszow.pl/index.php/pid_site_id_4.html
      tu masz przykładowe ceny kursów niektórych, ja dla własnych potrzeb robiłam niedawno małą księgowosc, w sali obok był kurs stylizacji paznokcia, chyba ciekawszy bo chetnych osob było 3 razy wiecej wink wink
      tu masz jeszcze strone z duzym wyborem kursów, czesciowo finansowanych z funduszy unijnych lub nie.
      moze warto dowiedziec sie jakie kursy organizuja w najblizszym ci UP?
      www.inwestycjawkadry.info.pl/
      to jest fajna strona mozna sobie wyszukać przerózniaste kursy, moze akurat cos ci podejdzie i bedzie blisko domu?
      • hair.spray Re: kursy? 20.11.10, 13:32
        wspomniany kurs stylizacji paznokcia jest dobrym pomysłem. uważam, że kurs fryzjerski też jest dobry- zawsze ktoś będzie potrzebował się ostrzyc, ufarbować czy uczesać na specjalną uroczystość. widziałam fryzjerkę przy pracy, która siedziała na stołeczku na kółkach i strzygła klienta...albo podejść do sprawy kompleksowo- wizaż i makijaż- niektóre kursy są refundowane przez urzędy pracy...czy praca na kasie nie będzie szkodliwa dla twojego zdrowia? pozycja siedząca, przesuwanie różnych gabarytów...powodzenia
        • gku25 Re: kursy? 22.11.10, 09:47
          Do fryzjerstwa trzeba mieć smykałkę.
    • kita1979 telemarketing, infolinia 20.11.10, 14:55
      a takie zawody wchodzą w grę?
      tylko nie wiem, jakie kursy i czy w ogóle na to są?
      • gwiazdeczka-z-nieba Re: telemarketing, infolinia 20.11.10, 16:02
        do do kursu florystycznego: jest kilka poziomów: od młodszego florysty (czy młodszego bukieciarza - bo to najniższe) aż do mistrza florystyki. czy nauczą zależy od kursu. ja nie do końca sobie wyobrażam, aby po podstawowym kursie florystycznym otworzyć kwiaciarnię, bazując tylko na swojej wiedzy. bo jednak praktyka pod okiem doświadczonej osoby jest bardzo ważna.

        kurs na kasę: nie ma sensu, gdyż kasy są różne, w sklepie uczą obsługi danego typu kasy.

        można spróbować na kursach unijnych, tych bezpłatnych, można też spróbować jeśli się jest bezrobotnym postarać się o refundację z biura pracy. poza tym, jeśli jesteś na rencie, i masz orzeczony stopień niepełnosprawności to może z PFRON coś refundują?
    • przeciwcialo Re: kursy? 20.11.10, 16:19
      A nie lepiej poswięcic 2 lata i zrobic jakiś studium kończące sie tytułem technika?
    • magdalaena1977 Re: kursy? 20.11.10, 18:01
      IMHO wszystko zależy od tego, jak oceniasz swoją sytuację życiową.
      Z tego postu nie wynika, ile masz lat, ale wcześniej pisałaś, że masz męża, odchowane dzieci i już wcześniej pracowałaś w sklepie. Tzn. czy jesteś w stanie inwestować czas i pieniądze w swoje kwalifikacje czy raczej wolisz szukać pracy na bieżąco ?
      Zastanów się, czy skończenie liceum albo studium po trzydziestce poniesie Twoje szanse na rynku pracy ? Mam wrażenie, że wtedy patrzy się raczej na doświadczenie.
      • gwiazdeczka-z-nieba Re: kursy? 20.11.10, 19:06
        ale nieraz, w ogłoszeniach różnych o pracę jest napisane, że "wykształcenie minimum średnie", więc wydaje mi się, że zrobienie matury to dobry pomysł. poza tym, rzeczywiście, jeśli ktoś ma konkretny fach w ręku, wtedy nikt nie patrzy na maturę, ale jeśli reni nie ma jakiegoś doświadczenia w konkretnym zawodzie, tym, który dała jej szkoła zawodowa, lub w jakimś innym i chce szukać pracy, w jakiejś innej branży, to myślę, że z maturą w kieszeni, mimo wszystko jej szanse wzrosną.
        zgodzę się z tym, że szkoła policealna, dająca tytuł technika to bardziej konkretne wykształcenie niż kurs, ale mimo wszystko nauka trwa dwa lata, podczas, gdy na kursie można nawet w kilka czy kilkanaście dni zdobyć jakieś podstawy, nowe umiejętności.
        • patatajowa Re: kursy? 20.11.10, 21:28
          zrobienie matury w kazdym wieku to zdecydowanie dobry pomysł.
          mam jedynie wątpliwości czy robienie przez kolejne dwa lata studium policealnego przyniesie ci w twojej sytuacji jakies wymierne korzysci czy to finansowe, zawodowe....
          założyłam ?chyba słusznie? ze jestes po 30-35 i nie jestes "zakotwiczona" w żadnej konkretnej pracy w której musiałabyś się dokształcać, a kolejne szkolenia podnosiły by twoją pozycję zawodową. wiec moim zdaniem 2 lata to duzo czasu, studium mozna by zrobic dla własnej satysfakcji jesli czujesz taką potrzebę.ale bardziej opłacalne jest chyba zdecydowanie sie na jakis konkretny intensywny kurs w dziedzinie w której czujesz się na siłach.
          na przykładzie kursu który ja robiłam ostatnio- ksiegowosc w małych firmach-powiem tak ze był intensywny, bardzo praktyczny, prowadzony przez praktyka w tej dziedzinie z 30-letnim stażem.
          i zdecydowanie to nie było to czego miałam okazje "liznąć" jeszcze na studiach. warto sie zastanowic czy w pewnych przypadkach intensywny kurs 1 lub 2 poziomowy nie jest lepszy niz kolejne studia podyplomowe np.
        • mirka_sm Re: kursy? 20.11.10, 21:36
          poszukaj kursu/studium dajacego konkretny zawod, do ktorego nie poszukuja ludzi majacych studia. matura na pewno sie przyda, informatyka- jesli ci ciezko z matematyka, to ci sie nie spodoba, a i nie nauczysz sie za duzo w dwa lata, zas po administracji jest mnostwo bezrobotnych po studiach.
          trudno cos podpowiadac, bo nie wiem co lubisz robic. jesli zawody artystyczne, to fryzjerstwo, wizaz/stylizacja,kosmetyka. jesli cos z medycyny, to masaz, technik farmacji, optyk, moze jakas dyplomowana opiekunka. z 'meskich' zawodow wlasnie jakies uprawnienia specjalne typu wozki, prawo jazdy na autobus, instruktor bhp itp- ale piszesz ze to nie dla Ciebie. moim zdaniem jesli nie wybierasz sie na studia, nalezy wybrac takie studium, zeby miec fach w reku i nie miec konkurencji w postaci ludzi z dyplomem magistra. Wedlug mnie nie warto konczyc studium takich jak marketing, reklama, ekonomia, administracja, architektura- bo w tych specjalnosciach ksztalca sie ludzie na studiach i tacy po studium nie maja z nimi szans na rynku pracy. natomiast np. kosmetyczka z dyplomem szkoly sredniej takiej konkurencji w zasadzie nie ma i nieraz zarabia sporo wiecej niz ci po studiach wyzszych.
          a na kase do sklepu zawsze zdazysz pojsc.
          • alba.alba Re: kursy? 21.11.10, 03:02
            mirka_sm napisała:

            > natomiast np. kosmetyczka z dyplomem szkoly sr
            > edniej takiej konkurencji w zasadzie nie ma i nieraz zarabia sporo wiecej niz c
            > i po studiach wyzszych.

            Co ty mówisz, jest wiele osób po kosmetologii (studiach wyższych). Tak samo jak po rachunkowości jest wiele bezrobotnych absolwentów, więc wszelkie kursy księgowości są bezsensowne. Bo jak ktoś będzie chciał zatrudnić księgowego, to wybierze osobę po studiach niż po kursie. Podobnie jak dla techników farmacji konkurencję stanowią magistrowie farmacji.

            W zasadzie nie ma takiego zawodu, który nie miałby odpowiednika w szkolnictwie wyższym.
            • patatajowa Re: kursy? 21.11.10, 10:36
              alba.alba napisała:
              > Tak samo jak po rachunkowości jest wiele bezrobotnych absolwentów, więc wszelkie kursy księgowości są bezsensowne. Bo jak ktoś będzie chciał zatrudnić księgowego, to wybierze osobę po studiach niż po kursie. Podobnie jak dla techników farmacji konkurencję stanowią magistrowie farmacji.>
              z tego wniosek ze konczenie edukacji na poziomie niższym niz studia w danej dziedzinie mija sie z celem bo zawsze mozna byc "wygryzionym". co jak wiadomo jest bzdurą bo w aptekach jest miejsce i dla techników farmacji i dla magistrów- mają inne uprawnienia i pensje.
              jak rowniez na rynku pracy jest miejsce dla inzynierów budownictwa i techników- ze mają inne uprawnienia,pensje i zajmuja sie czym innym tez chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć wink

              > W zasadzie nie ma takiego zawodu, który nie miałby odpowiednika w szkolnictwie wyższym. >
              o tak z pewnością... studia fryzjerskie,ślusarskie, florystyczne, studia kucharskie, tak pełno ich...wink
            • rudyocicat Re: kursy? 21.11.10, 10:43
              > W zasadzie nie ma takiego zawodu, który nie miałby odpowiednika w szkolnictwie
              > wyższym.

              a np ekspedientka? malarz tapeciarz? hydraulik? murarz? nie ma odpowiedników na studiach wyższych, chyba że masz na myśli architekta lub konstruktora, ale gwarantuję Ci że mało który z nich by potrafił położyć np. kafelki...

              co do kursów, jeśli autorka wątku ma ograniczoną zdolność poruszania się to odradzam kursy florystyki, praca w kwiaciarni jest ciężka, sporo noszenia kwiatów, codziennie trzeba zmieniać wodę, podlewać i trzeba mieć zwinne paluchy do związania bukietu np. z 30 róż ... do tego kwiaciarnie w mojej okolicy najczęściej są w miejscach gdzie samochód podjeżdża na chwilę (stając na zakazie) a pani kwiaciarka wybiega i rozładowuje towar, i biega z tymi kartonami kwiatów.... do tego w kwiaciarniach najczęściej jest niska temperatura ze względu na towar, więc dochodzą nowe choroby... zdecydowanie odradzam osobie już chorej...
              • re_ni73 Re: kursy? 21.11.10, 12:16
                No cóż zawód kwiaciarki kojarzył mi się z czymś lekkim i przyjemnym,kurs fryzjerski itp,tu może być problem na 9 tyś miasto jest 7 zakładów fryzjerskich,5 salonów kosmetycznych,na zatrudnienie nie ma szans.Dorabiać na lewo po domach no cóż,nie zmieni to mojej sytuacji.Co prawda mam pomysł bez kursów czyli robie to co do tej pory.Bardzo dużo chętnych jest na króliki,dużo dzieci jest alergikami,do tego dochodza święta.Codziennie musimy komuś odmawiać królika bo tyle nie mamy.Szczerze to gdybym miała więcej też by schodziły,na święta mam tak pozamawiane że dla nas zostaną 2.Dla mnie to swietna działalność gospodarcza by mogła być,tylko.....
                Nie można hodować na ogródkach w celach zarobkowych(to dla mnie zrozumiałe).
                Brak innego terenu gdyż brak pola i jak narazie brak możliwości kupna jakiegokolwiek.
                Zboże to koszt-60 zł miesięcznie,szczepienie to 3 zł od królika,problem siana rozwiązaliśmy w ten sposób ,że pewna kobieta urzyczyła nam w lecie 12 arów pola,gdyż nie była w stanie kosić go i stało zaniedbane.Ona zadowolona bo miała ładnie wykoszone i zebrane, a my szczęsliwi bo siano za darmo.
                Króliki są zdrowe-wiem bo kupuje od nas pani weterynarz.
                Dodatkowo będe chleb piekłe dla 2 pań,za który mam 5 zł zysku od chleba.Wiem że to nie dużo ale ziarnko do ziarnka...
                Teraz nie wiem czy poprzestać na tym co robie i kiedyś może mi się uda,bo powiem szczerze dla mnie ta hodowla to miejsce gdzie moge odpocząć.
                Powiem szczerze mam bardzo niską samoocene,boje się ze coś nawale,coś zniszcze,klient będzie niezadowolony.A jak przy takich królikach coś zawale to tylko ja poniose za to odpowiedzialnośc-straty.
                Rozmawialiśmy z mężem na temat fermy królików,pomysl może się udać tylko w naszym przypadku nawet biorąc kredyt na ferme musielibyśmy kupić dom.Ale przy naszych zarobkach to jest niewykonalne.Coś musimy zrobić napewno,myślalam o kursie by coś w życiu osiągnąć i pózniej pracować przy tym co lubie,bo nawet sprzątanie w klatkach sprawia że odpoczywam.
                Nigdy nie mieszkałam na wsi,wieś znam tylko z wakacji u dziadków,ale mnie tam ciągnie.Wiem wszyscy mi mówią że jestem dziwna.
                • gwiazdeczka-z-nieba Re: kursy? 21.11.10, 12:58
                  jeśli te króliki tak dobrze Ci idą to może tak: po pierwsze aby mieć gdzie je trzymać, może wynająć kawałek podwórka od kogoś. tak, żeby trzymać tam klatki i część paszy (resztę możesz na działce , siano zajmuje sporo miejsca). Mój wujek, który kilkanaście lat temu przeprowadził się do bloku, wynajmuje w ten sposób miejsce do trzymania gołębi. a gołębie bardziej uciążliwe niż króliki.
                  kolejna kwestia. mogłabyś się starać o dotację rolnicze. tylko wtedy musiałabyś chociażby dzierżawić kawałek ziemi. ale wystarczy coś koło hektara. może udałoby się od pani, która użyczyła łąkę?
                  tylko, żeby móc się starać o dotację taką rolną trzeba być rolnikiem, tj mieć wykształcenie rolnicze i staż pracy w rolnictwie (czym większe wykształcenie - tym mniejszy staż trzeba mieć).
                  może więc zrobiłabyś szkołę rolniczą. wiem, że są technika eksternistyczne, tytuł technika rolnika, dały Ci podstawy do ubiegania się wkrótce (gdy uzyskasz staż pracy) o dotację. a jednocześnie wiadomości tam zdobyte przydałyby Ci się i były dla Ciebie interesujące.
                  poza tym oprócz królików, jeśli miałabyś już kawałek ziemi, hodować kozy (mleko dla alergików) czy przepiórki na jajka. Klienci, Ci co biorą króliki, może byliby zainteresowani.
                  ładnie piszesz to tych królikach, widać, że to lubisz i czujesz i dlatego spróbuj może iść w tym kierunku?

                  Jeśli chodzi o fryzjerstwo a zwłaszcza paznokcie. jest przesyt w tej branży. na chwilę obecną znam więcej dziewczyn, które robią tipsy, niż takich które regularnie je noszą (pomijając te co same robią).

                  wiem, że ten brak miejsca na króliki jest problemem, ale wierzę, że jeśli na spokojnie przeanalizujesz wszystko, popytasz na sąsiednich wsiach, czy nawet w mieście (małe miasto, więc dużo domów prywatnych) znajdziesz coś odpowiedniego. a może znajdziesz działkę, którą ktoś nabył w celach budowlanych, ale na później i teraz stoi pusta i wynająłby ją tanio, żeby nie stała bezużytecznie.
                  • patatajowa Re: kursy? 21.11.10, 13:25
                    gwiazdeczka dobrze radzi, działalnosc mozna załozyc, składki preferencyjne przez pierwsze 2 lata opłacac, moze wypaliłby biznes i byłabys na swoim i czuła sie pewniej.
                    tu o królikach wyguglane:
                    krolikiap.republika.pl/
                    www.google.pl/search?q=hodowla+kr%C3%B3lik%C3%B3w&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a
                    • re_ni73 Re: kursy? 21.11.10, 15:19
                      Stron o hodowli nie trzeba mi podawać,przetrzepałam cały internet,w tym jestem samoukiem.Wiem jakie rośliny dla krolików są trujące,jakie bardzo pozywne.Potrafie na króliki patrzeć godzinami potrafie przyobserwować królika i widzieć że coś jest nie tak.Rok temu kiedy było ze mną naprawde zle podjeliśmy decyzje o hodowli,mąż zrobił klatki ja kupilam króliki.Chodzilam do pracy i hodowaliśmy,chcialam prace jeszcze ciągnąć chociaż do konca roku lecz się nie udało.Trudno,tak mialo być.Teraz robie to co lubie a raczej kocham.Wiem ktora rasa jest ciężka w hodowli,ktora bardzo łatwa.Kroliki coraz droższe ale ja kiedyś kupie sobie wlaśnie takie
                      krolikirasowe.pl/index.php?option=com_zoom&Itemid=30&catid=1
                      Są poprostu piękne,ale trudne bo są bardzo wrażliwe.
                      Gwiazdeczko pomyśle nad Twoim pomyslem,na taką możliwośc wynajęcia pomieszczenia od rolnika nie wpadlam,a ta pani nie ma miejsca na wynajem,może faktycznie czas przestać się bać.Podoba mi się też pomysł ze szkoła rolniczą.Mam dużo do przemyślenia,bardzo dużo tym bardziej że dzieciaki też pomagają przy zwierzętach.Bardzo dziękuje,za pomysły,oraz za to że nikt nie powiedział mi że jestem szurnięta z takimi pomyslami.
                      • maja-02 Re: kursy? 22.11.10, 07:53
                        na pewno nie jesteś "szurnięta" smile)
                        podczytuję to forum od kilku miesięcy, jesteś jedną z bardziej aktywnych osób, bardzo podoba mi się Twoje podejście do życia, nie czekasz z założonymi rękoma czekając aż manna z nieba spadniesmile życzę powodzenia na maturze i w dalszej edukacji, jakiejkolwiek byś drogi nie obrała smile no i powodzenia w "interesach" smile
                        ps. tak pięknie piszesz o tych królikach - myślę że poważnie powinnaś rozważyć możliwości bardziej "zawodowego" zajęcia się hodowlą, byłoby połączenie przyjemnego z pożytecznym wink
                      • joko5 Re: 22.11.10, 09:20
                        A te króliki to hodujesz na mięso?
                        • patatajowa Re: 22.11.10, 09:42
                          joko5 napisała:
                          > A te króliki to hodujesz na mięso?
                          no chyba nie dla jaj wink wink
                          bo chyba dla samych skórek nikt tego nie robi?? produkt od razu 2 w1 mieso i skórka?
                          • joko5 Re: 22.11.10, 09:47
                            No wiesz, pisze o takiej wielkiej miłości do królików to zastawiam się w jakim celu je hoduje. Mi trudno byłoby zabijać zwierzęta, które kocham. A wiem, że jest rasa angorek, które się strzyże na futro to takie ekologiczne futra.
                            • nela12 Re: 22.11.10, 09:59
                              no właśnie o tym samym pomyślałam,tak czule napisane...no i zgłupiałam że jednak chyba ich nie zabija?!
                            • magdalaena1977 Re: 22.11.10, 10:09
                              joko5 napisała:
                              > No wiesz, pisze o takiej wielkiej miłości do królików to zastawiam się w jakim
                              > celu je hoduje. Mi trudno byłoby zabijać zwierzęta, które kocham.
                              Mnie też to zdziwiło. Gdybym hodowała jakieś zwierzęta na mięso, starałabym się do do nich nie przywiązywać.
                              • joko5 Re: 22.11.10, 10:19
                                Miałam u babci, którą bardzo często odwiedzałam królika. Królik żył 11 lat, co jak na życie wiejskiego królika było niesamowicie długie. Królik zachowywał się jak pies (chodził przy nodze, bawił się, spał w domu i nigdy nie nabrudził) i dożył swoich dni w godnych warunkach a gdy niestety zachorował i nie było szans na poprawę ( a zaczynał bardzo cierpieć) to przyjechał weterynarz i go uśpił. Powiedział nam, że to jego pierwszy przypadek, aby ktoś na wsi wzywał weterynarza do uśpienia królika. Dlatego tak trudno mi uwierzyć w miłość do królików i zabijanie ich.
                                • patatajowa Re: 22.11.10, 10:50
                                  a ja mysle ze co niektóre z was "poniosło" lekko w tej miłości do zwierząt.
                                  to nie forum hobbystyczne gdzie rozprawia sie o słodkich króliczych miniaturkach i na pewno nie o to chodziło reni wink.
                                  z jej wypowiedzi wynika ze lubi prace przy królikach, interesuje sie ich potrzebami i ma do nich jak to sie mowi "dobrą rękę".
                                  nigdzie nie widze zeby miała rozterki moralne co zrobic z odchowanymi juz sztukami wink
                                  chyba lepszy hodowca który lubi zwierzeta jak je juz hoduje???
                                  mnie tez rozczulają małe słodkie króliczki i kurczaczki co nie przeszkadza mi potem je zjadac wink
                                  • patatajowa Re: 22.11.10, 10:52
                                    zdecydowanie co niektórzy powinni pozostac przy posiadaniu kotka czy rybek.
                                    a mieso kupowac tylko na tacce pod nazwą "filet" smile
                                  • re_ni73 Re: 22.11.10, 11:29
                                    patatajowa pisałyśmy w jednym czasie.Dziękuje za zrozumienie.
                                • re_ni73 Re: 22.11.10, 11:16
                                  Tak zabijam na mięso(a raczej mąż),ale też sprzedaje żywe.Tu nie chodzi o miłość do królików tylko hodowla,praca przy nich.Kiedy na wiosne zaczeły mi padać,popadłam w histerie bo było mi ich żal.Teraz staram się ich nie głaskać ani do nich nie przywiązywać.Są wyjątki kiedy to aktualnie samica która gryzła jest prawie na wykocie podchodzi by ją pogłaskać.Powiem szczerze że chciałabym się nauczyć rozprawiać króliki,jednego już z pomocą męża rozprawiałam,tylko jakoś nie mogłam go jeść do tego musze dorosnąć.Niestety takie są realia,po co trzymać króliki? Dla ładnego wyglądu owszem można ale jednego,dwa.Lubie to a że musze zabić,trudno pogodziłam się z tym,bo żywych chce mało osób.Dla mnie te króliki to przetrwanie.Kaczki kury też zabijam chociaz cieszy mnie kazde jajko zniesione.Owszem bardzo mnie cieszy że je mam ale to dla mnie jak praca.
                                  Żywe to moge sprzedawać wtedy gdy mam rasowe,zarejestrować firme,jezdzić na wystawy,sprzedawać na allegro,tak chciałabym lecz od czegoś trzeba zacząć.Myśmy zaczeli w ten sposób,od początku.Bo łatwiej jest wychować i uczyć się na mieszańcach.Trzeba dopuszczać,mieszać tak by nie dopuścić do spokrewnienia(chociaż można jeden jedyny raz).Kiedy człowiek wszystko opanuje,wtedy może zakładać firme.A co do jedzenia mam 1 Belga(tak się duża rasa nazywa) kupiłam go w lipcu takiego 2 miesięcznego zapłaciłam za niego 20 zł.Jest on przeznaczony typowo na święta,tak na zabicie bo po zabiciu będzie miał ok 5 kg mięsa jak nie więcej.Będzie z niego pasztet i wędlina. Życie mnie dość zahartowało i jeżeli mam wybór siedzieć bezradnie i biadolić że na nic mnie nie stać popaść w jakąś patologie to wole to wyjście.
                                  Co do skórek tego się nie opłaca,musiałabym chyba setke dziennie zabijać bo wysuszona skórka w skupie kosztuje 1-2 zł,a trzeba suszyć naciągniętą z miesiąc i jeszcze najlepiej na słońcu.
                                  Jeszcze myślałam nad szynszylami,fakt jedna skórka ok 100-150 zł,lecz jakoś wole króliki bo szynszyl to chyba się nie je.
                                  Jeszcze jedno rolnik z zamiłowania też hoduje i też zabija by zjeść.
                                  • joko5 Re: 22.11.10, 11:37
                                    Absolutnie nie potępiam i gratuluję operatywności. Zastanawiałam się jak się ma ogromna miłość do zabijania, ale widocznie źle zinterpretowałam Twoją wypowiedź. Sama jem mięso, ale właśnie z uczucia jakie żywię do niektórych zwierząt nigdy nie tknę ich mięsa, takim mięsem jest min. konina, źrebięcina ( do niedawna nawet nie wiedziała, że takie mięso jest w sprzedaży).
                                    Re_ni73 życzę wytrwałości i chęci do dalszych działań.
                                  • mirmunn masz głowę na karku, reni:) 22.11.10, 11:54
                                    bardzo mi sie podobają twoje wpisy i to, że bardzo się z mężem staracie
                                    z królikami to świetny pomysł, można by jak pisały dziewczyny, wydzierżawić jakiś kawałek ziemi i poszerzyć hodowlę
                                    może dodatkowo dorobiłabys sobie robiąc potrawy - np. pasztet z królika, o którym pisałaś ? mało osób umie przyrządzać fajnie mięso z królika, jest ono dośc nietypowe, ma słodkawy smak i naprawdę trzeba umiec je doprawić (no chyba, że gotuje się na codzień dzieciom z alergią)
                                    przypuszczam, że jestes bardzo dobrą gospodynią i kucharką, może zaproponuj paniom, które od ciebie kupują mięso i chleb, np. upieczenie pasztetu czy kaczki, zrobienie ciast - też nie każdy umie i nie każdemu się chce
                                    może zechcą taką pomoc nie tylko na święta?
                                    co do kształcenia, to rzeczywiście kierunki rolnicze są dobre - ze względu na specyficzne obowiązki takie szkoły pewnie mają opcje zaoczne, eksternistyczne, e-learning
                                    może w Twoim regionie są dotowane kursy dla chcących sie przekwalifikować?
                                    • mirmunn tu masz jeszcze info prawne kto jest rolnikiem 22.11.10, 11:59
                                      wg prawa i jakie ma być najmniejsze gospodarstwo tzw rodzinne

                                      10. Co to jest gospodarstwo rodzinne ?

                                      Gospodarstwo rodzinne - w rozumieniu ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego - to gospodarstwo rolne o obszarze nie mniejszym niż 1 ha użytków rolnych, prowadzone przez rolnika indywidualnego oraz w którym łączna powierzchnia użytków rolnych nie przekracza 300 ha. Przy ustalaniu powierzchni gospodarstwa rodzinnego uwzględnia się grunty własne oraz dzierżawione.

                                      11. Kto jest rolnikiem indywidualnym w rozumieniu ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego ?

                                      Rolnikiem indywidualnym jest osoba fizyczna:

                                      * będąca właścicielem lub dzierżawcą nieruchomości rolnych o łącznej powierzchni użytków rolnych nie przekraczającej 300 ha (limit ten dotyczy wszelkich nieruchomości rolnych, niezależnie od liczby posiadanych gospodarstw i miejsca ich położenia),

                                      * prowadząca osobiście gospodarstwo rolne (podejmuje wszelkie decyzje dotyczące prowadzenia w tym gospodarstwie działalności rolniczej, przez którą rozumie się działalność wytwórczą w rolnictwie w zakresie produkcji roślinnej lub zwierzęcej, w tym produkcji ogrodniczej, sadowniczej i rybnej).

                                      * posiadająca kwalifikacje rolnicze,

                                      * zamieszkała w gminie, na obszarze której położona jest jedna z nieruchomości rolnych wchodzących w skład gospodarstwa rolnego.

                                      12. Kto posiada kwalifikacje rolnicze ?

                                      Uważa się, że osoba fizyczna posiada kwalifikacje rolnicze, jeżeli posiada odpowiednie przygotowanie teoretyczne lub praktyczne do prowadzenia działalności rolniczej. Kwalifikacje teoretyczne posiada osoba fizyczna, która uzyskała wykształcenie rolnicze co najmniej zasadnicze, lub jakiekolwiek wykształcenie średnie lub wyższe. Praktyczne kwalifikacje rolnicze posiada natomiast osoba, która osobiście prowadziła gospodarstwo rolne lub pracowała w gospodarstwie rolnym przez okres co najmniej 5 lat.

                                  • ivoncja Re: 22.11.10, 15:19
                                    Rzadko się tu odzywam, ale stale czytam i Twoje posty, reni, bardzo mi się podobają. Widać że jesteś "kobietą z jajami". wink Tak jak inne dziewczyny myślę, że może nie warto inwestować czasu (i pieniędzy) w nowy zawód, ale zająć się właśnie tym, co lubisz i w czym jesteś dobra. Skoro są chętni, aby Ci za to płacić- wykorzystaj to i rozszerzaj działalność. Jeśli jednak się uprzesz- proponuję żebyś rozejrzała się za bezpłatnym zaocznym studium policealnym w Twojej okolicy- jest ich coraz więcej, po dwóch latach zdobędziesz tytuł technika- albo za kursem refundowanym przez Europejski Fundusz Społeczny. Z całego serca życzę Ci powodzenia, zasługujesz na to!
                                    • re_ni73 Re: 23.11.10, 10:33
                                      Dziękuje wszystkim za dobre słowo ale czy jestem z aż tak dobra w tym co robie to nie wiem.Mam wrazenie że moje życie to walka z wiatrakami.Nie mogę się przebić przez pewien poziom i to od jakiegoś czasu.
                                      Półtorej roku temu zaryzykowaliśmy wszystko,chcieliśmy sprzedać mieszkanie dobrać kredyt i zacząć właśnie hodowle.Dom był mały ale miał stajnie i stodołe oraz 25 arów pola kosztował 180 tyś.Byliśmy tak blisko sprawdziłam wszystko,papiery prawie szły do banku gdy okazało się ze jest wpis do księgi wieczystej.Jak sobie przypomne to .....Drugie podejście co prawda mniejsza działka ale domek gospodarczy troche większy kredyt.Kredyt zatwiedzony,nic ino podpisać umowe i szukać kupca na mieszkanie.Facet już był tak pewny ,że kupimy ,zaprosił nas na grila i wtedy wygadał się że on ma tak że w jeden dzień odda 5 tysięcy a na drugi może może wypłacić pewną sume bo ma dojścia.Miał długi przez hazart,z tego wywnioskowaliśmy bo skoro na maszynie nie żal mu stracić tysiąc czy dwa.Po takich rewelacjach nie podpisaliśmy tego kredytu,zrezygnowaliśmy. To tylko przykłady,ale tak u nas jest ostatnio a może za bardzo się boimy.
                                      Co do gotowania czy pieczenia nie wiem czy bardzo dobrze gotuje rodzinie smakuje więc to najważniejsze.Cóż kaczek już nie moge hodować bo wszystkie trzy przeszkadzały sąsiadowi na działce.Stwierdził,że brudasy i mają za mały wybieg.Teraz wszyscy mają działeczki czysto rekraacyjne,traweczka,grill i imprezy.Tylko my takie dziwolągi,ludzie pukają się w czoło i stwierdzają że się nie opłaca.A mi tak i to bardzo.
                                      Co do działalności zrobie tak że od grudnia,spróbuje wszystkie dodatkowe pieniądze z takiego dorabiania odkładać.Wtedy zobacze czy się opłaca bo styczeń-marzec to jedne z najcięższych okresów.Między czasie rozglądać się za czymś na wynajem,a odłożone pieniądze już będe mogła przeznaczyć na start.Wiem że to będzie minimalna kwota ale lepsze to niż nic.Teraz to nie mam pojęcia ile z tego czerpie dokładnie korzyści bo co się uzbiera to przeznaczam na potrzeby typu ubranie buty czy rzeczy szkolne.W ten sposób pcham do przodu.
                                  • paszczakowna1 Re: 24.11.10, 14:29
                                    > Co do skórek tego się nie opłaca,musiałabym chyba setke dziennie zabijać bo wys
                                    > uszona skórka w skupie kosztuje 1-2 zł,a trzeba suszyć naciągniętą z miesiąc i
                                    > jeszcze najlepiej na słońcu.

                                    Nie znam się, ale jak wyglądasz z szyciem? Może gdyby te króliki na trochę większą skalę wypaliły, mozna by skórki dawać do wyprawienia i szyć narzuty czy dywaniki (albo zgoła czapki) samej? Nie wiem tylko, czy w Polsce jest teraz rynek na takie rzeczy (ale w Skandynawii bardzo lubią, więc może i u nas by się znaleźli chętni).
                                    • re_ni73 Re: 25.11.10, 12:11
                                      paszczakowna1 napisała
                                      > Nie znam się, ale jak wyglądasz z szyciem? Może gdyby te króliki na trochę więk
                                      > szą skalę wypaliły, mozna by skórki dawać do wyprawienia i szyć narzuty czy dyw
                                      > aniki.
                                      Pomysł bardzo fajny tylko...trzeba zbierać skórki w lecie gdyż na wiosne i zime króliki się lenią/lenieją? i sierść wypada.
                                      Niestety nie umiem szyć moje dzieci i mąz wiedzą o tym więc cerują i zszywają sobie sami.Nie potrafie nawet guzika porzadnie wszyć(wstyd).Kiedyś się uparłam że chce maszyne,mąz przywlukł pudło od teściowej.Oczywiście ja że musze mieć maszyne w domu bo przy małych dzieciach zawsze coś dorobie.Oczywiście mój genialny(tu ironia) pomysł,znalazłam paniom co szyła ubranka dla lalek Barbi,szukała osób chetnych do pracy.Więc ja oczywiście zaparłam się że się naucze.Dostałam wykrojone ciuszki,biustonosze,kapelusiki,nic ino zeszyć.Po wielu nerwach,płaczu przeprosiłam i męża że się nadzwigał maszyne(w dębowej skrzyni) i panią za zmarnowanie jej czasu.Pamiętam te ubranka były chiciorem na początku,schodziły jak świeże bułeczki,pózniej był przesyt.
                      • reni_78 Re: kursy? 23.11.10, 10:38

                        nie, nie jesteś szurnięta!!!

                        masz pasję, z której dość 'tanim' kosztem możesz uczynić sposób na życie i na zarobek
                        większość ludzi miota się między tym a tamtym zajęciem i wciąż poszukuje...
                        wielu zastanawia się, co zrobić z samym sobą i w jakim zawodzie...
                        masz pracę, do której wstajesz z przyjemnością, do której idziesz z przyjemnością,
                        i którą wykonujesz z przyjemnością, przy której odpoczywasz i się relaksujesz...
                        ilu ludzi może tak scharakteryzować swoje podejście do własnej pracy ???
                        istnieją tacy, co codziennie rano ze stresu wymiotuję, bo znowu muszą 'tam' iść...
                        i nie mają możliwości pójść gdzie indziej...


                        myślę, że jeśli ze swojej pasji zrobisz sposób na życie, to będziesz szczęśliwa : ))
                        ja takiej pasji nie mam : ((

                        pozdrawiam
                        trzymam kciuki
                        oby się to wszystko pomyślnie poukładało
    • sylwiam_m Re: kursy? 23.11.10, 12:57
      A studium lub technikum weterynaryjne? Mam znajomych weterynarzy i takie osoby ze średnim weterynaryjnym u nas są rozchwytywane.Pomagają w lecznicach, w stadninach, pracują w sklepach zoologicznych.Dla mnie jesteś idealną kandydatką- lubisz zwierzęta, ale rozumiesz,że istnieją nie tylko do głaskania.Praca w stadninie czy dużej hodowli jest wyczerpująca ale w lecznicy jako pomoc weterynaryjna to połączenie sprzedawczyni z pielęgniarką.A króliki moźesz dalej ciągnąć i sobie sama szczepić, a kupowane od pani prawie weterynarz są pewnie pewniejsze.A ogólnie dzieciaki powinny być dumne z Ciebie, przebojowa jesteś i chce się Tobie chcieć.Pozdrawiam i powodzenia życzę.
      • re_ni73 Re: kursy? 23.11.10, 14:37
        Nie to ja jestem dumna z moich dzieci ,że to wszystko wytrzymują.Dla mnie jest to trudne a co dopiero dla nich.Mam nadzieje że nie usłysze ,że były nieszczęśliwe bo nie jezdziły na ekstra wycieczki czy nie miały osobnych pokoi.
        Przyszłam właśnie z MOPSu okazało się że dodatek mieszkaniowy mi przysługuje nawet po doliczeniu dorywczej pracy.Jutro wypełnie w administracji i zanosze.Od wczoraj dostałam namiary na panią która od jakiegoś czasu chce zrezygnować z pracy.Pani ta zajmuje się kwiatami w kościele.Chętnie przyuczy,a ja chętnie się naucze,ją męczy że jest przywiązana i nie może nigdzie wyjechać a mi to obojętne bo ja i tak nie moge przez zwierząta wyjeżdzać.Trzymajcie kciuki,co prawda wszyscy wybrzydzają a ja chętna...tylko z moim szczęsciem....smile.
        Jeszcze jedno córka dostała starego laptopa nic tylko naprawić,a ja znalazłam POMOCNĄ DŁOŃ. Za krórą bardzo dziękuje.
        Pomysł z technikum weterynaryjnym też jest super mam wiele do zrobienia,przemyślenia i dziękowania.
        • mirmunn technik weterynarii 23.11.10, 20:57
          znalazłam taką przykładową szkołę zaoczną,
          zawód dobry, daje też kwalifikacje rolnicze
          oczywiście, jest wiele takich szkół, pewnie i w Twojej okolicy też
          www.lo29.edu.pl/pl/technik-weterynarii?gclid=CLKyvsjbt6UCFdUx3wod_D67Zw
          • re_ni73 Re: technik weterynarii 23.11.10, 21:08
            Dzięki Wam coraz większe perspektywy mi się otwierają.A tak to mialam ambicje tylko na studium administracyjne. Ciekawe co mąż na to bo jeszcze nie wie o moich nie moich pomysłach. Bo ostatnio jak mu pokazałam stone z kosmetykami wlasnej produkcji-te oczy zabijaływink.Więc narazie tajemnicawink.Fajnie jak można się kogoś poradzić.
    • gregory3x Re: kursy? 28.11.10, 21:38
      baza kursów szkoleń
      www.szkolenia24h.pl oraz www.kursy24h.pl
      • babeth Re: kursy? 03.01.11, 11:08
        Super pomysł z tymi królikami. Taki niszowy biznes. Nie czytałam całego wątku wiec nie wiem czy podchodzisz pod dotacje unijne. Znam dziewczynę, która dzięki dotacjom zakupiła koniki (małe konie) - i teraz zarabia na jeździe rekreacyjnej i rehabilitacji dzieci niepełnosprawnych. Ty te swoje króliki mogłabyś podciągnąć pod jakąś misję - specjalną dietę dla rzeszy dzieci alergicznych. Życzę powodzenia w realizacji marzeń. Napisałam Ci też maila na priv.
    • borkowski.1982 Re: kursy? 28.12.16, 11:38
      Jak Pani trafi do porządnego ośrodka szkoleniowego, to nauczy się jeździć i na wózku i prawko Pani zrobi. Dużo zależy od nauczycieli. Tym bardziej, że Pani ma świadomość, że potrzebuje trochę więcej czasu na naukę wozekwidlowy.blogan.pl/kategoria-gowna/2016/12/28/wysoki-sklad
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka