7rybka
18.07.12, 15:52
Mam ogromny problem. Skończyłam filologię polską (dziennie, US, mam tytuł magistra, specjalizacje: pedagogiczna, bibliotekarska, sztuki audiowizualne), studia podyplomowe z historii, jestem nauczycielem kontraktowym (kolejny stopień awansu zawodowego już chylił się ku końcowi, ale urodziło się dziecko...), mam 5 lat stażu pracy w szkole podstawowej. I tu zaczyna się problem - od września nie mam pracy, szkoła wygasa i nie mam etatu. Wiedziałam o tym wcześniej i wcześniej szukałam pracy, ale nic nie znalazłam. Wielu znajomych uświadomiło mnie, że z pracą teraz ciężko i w związku z tym daję sobie rok na "przebranżowienie". Podpowiedzcie, jaki zawód daje nieco stabilności na rynku pracy? Jestem zdesperowana, chociaż na pewno nie pójdę pracować do sklepu, bo nie mam umiejętności matematycznych (wydawanie pieniędzy, przeliczanie reszty). Natomiast najchętniej pozostałabym w kręgu nauczania, bo to sprawia mi przyjemność. Przyszło mi do głowy nauczanie wczesnoszkolne i przedszkolne. Teraz tworzy się tyle nowych, prywatnych przedszkoli. Jeśli chodzi o inne moje umiejętności to potrafię dobrze zorganizować swoją pracę i innych, dobrze sprzątam, mam dwumiesięczne doświadczenie w opiece nad osobą starszą, sprawnie obsługuje komputer, "wstrzeliwuję" się w wybór zawodu dla innych, znam j. niemiecki w stopniu średnim, nie mam prawa jazdy (kurs zaczynam w październiku). Muszę w tym roku zaoszczędzić na zdobycie nowych kwalifikacji, dobrze to przemyśleć, bo kasa jest nadprogramowa kosztem oszczędności całej rodziny. Potrzebuję pomysłu, który da mi w miarę stałą pracę i kasę, bo już studiowałam dla przyjemności, dla pasji, niekoniecznie muszę to lubić. No i odpada wszystko związane z matematyką.
Pomożecie?