Dodaj do ulubionych

"Przebranżowienie"

18.07.12, 15:52
Mam ogromny problem. Skończyłam filologię polską (dziennie, US, mam tytuł magistra, specjalizacje: pedagogiczna, bibliotekarska, sztuki audiowizualne), studia podyplomowe z historii, jestem nauczycielem kontraktowym (kolejny stopień awansu zawodowego już chylił się ku końcowi, ale urodziło się dziecko...), mam 5 lat stażu pracy w szkole podstawowej. I tu zaczyna się problem - od września nie mam pracy, szkoła wygasa i nie mam etatu. Wiedziałam o tym wcześniej i wcześniej szukałam pracy, ale nic nie znalazłam. Wielu znajomych uświadomiło mnie, że z pracą teraz ciężko i w związku z tym daję sobie rok na "przebranżowienie". Podpowiedzcie, jaki zawód daje nieco stabilności na rynku pracy? Jestem zdesperowana, chociaż na pewno nie pójdę pracować do sklepu, bo nie mam umiejętności matematycznych (wydawanie pieniędzy, przeliczanie reszty). Natomiast najchętniej pozostałabym w kręgu nauczania, bo to sprawia mi przyjemność. Przyszło mi do głowy nauczanie wczesnoszkolne i przedszkolne. Teraz tworzy się tyle nowych, prywatnych przedszkoli. Jeśli chodzi o inne moje umiejętności to potrafię dobrze zorganizować swoją pracę i innych, dobrze sprzątam, mam dwumiesięczne doświadczenie w opiece nad osobą starszą, sprawnie obsługuje komputer, "wstrzeliwuję" się w wybór zawodu dla innych, znam j. niemiecki w stopniu średnim, nie mam prawa jazdy (kurs zaczynam w październiku). Muszę w tym roku zaoszczędzić na zdobycie nowych kwalifikacji, dobrze to przemyśleć, bo kasa jest nadprogramowa kosztem oszczędności całej rodziny. Potrzebuję pomysłu, który da mi w miarę stałą pracę i kasę, bo już studiowałam dla przyjemności, dla pasji, niekoniecznie muszę to lubić. No i odpada wszystko związane z matematyką.
Pomożecie?
Obserwuj wątek
    • 7rybka Re: "Przebranżowienie" 18.07.12, 15:57
      Aha, mógł wkraść się chaos podczas pisania, bo przy końcówce miałam pewną osóbkę na plecach. I jeżeli chodzi o prace tymczasowe: sprzedaż ubranek po dzieciach, sprzedaż nieużywanych książek, zarobkowe sprzątanie, zajmowanie się dzieckiem sąsiadki mam już wdrożone.
      • pyzzi Re: "Przebranżowienie" 18.07.12, 19:20
        P.W.
    • pindzia.lindzia Re: "Przebranżowienie" 19.07.12, 01:25
      Ostatnio ojciec mi powiedział, że w Polsce 90% rekrutacji do pracy odbywa się poza oficjalnym obiegiem (ogłoszenia pracy w gazetach, internecie), a te suche dane potwierdza obecne doświadczenie mojej mamy. Nie chodzi mi nawet o załatwianie roboty przez rodziców/sąsiadów/wujków (chociaż to też występuje), ale że większość rekrutacji firmy przeprowadzają wśród swoich pracowników albo tych ze środowiska, poza oficjalnym obiegiem.
      Idzie za tym pytanie: gdzie masz znajomości? Jaką pracę możesz sobie załatwić?
    • burina Re: "Przebranżowienie" 19.07.12, 03:51
      7rybka napisał(a):

      > Mam ogromny problem. Skończyłam filologię polską (dziennie, US, mam tytuł magis
      > tra, specjalizacje: pedagogiczna, bibliotekarska, sztuki audiowizualne), studia
      > podyplomowe z historii, jestem nauczycielem kontraktowym (kolejny stopień awan
      > su zawodowego już chylił się ku końcow
      i, ale urodziło się dziecko...),

      A może zacznij od dobranżowienia się i zrób specjalizację z frazeologii języka polskiego?
      • zuzanna56 Re: "Przebranżowienie" 19.07.12, 08:58
        Nic ci raczej nie doradzę, bo sama pracuję w szkole od 19 lat. Na początku pracowałam w liceum, potem zrezygnowałam i uczyłam w szkole językowej, a potem w niepublicznym liceum i tak jest do dziś. Miałam dość dobrą sytuację, możliwość wzięcia dużej ilości godzin, od kilku lat jestem nauczycielem dyplomowanym, miałam zupełnie przyzwoitą pensję jak na pracę w oświacie. Ale przyszedł kryzys, mamy mniej uczniów, pewne sprawy zaczęły się psuć 2-3 lata temu, poszukałam sobie dodatkowej pracy. Zaczęłam też się rozglądać za szkołą publiczną i niestety widzę, że pracy po prostu nie ma. Jestem po filologii angielskiej i dotychczas anglistom źle nie było, ale to się chyba kończy. Ty masz pełne kwalifikacje do nauczania języka polskiego i historii, nie wiem czy jest sens robić kolejny kierunek. Znam kilka osób, które skończyły jeden kierunek i mają do tego 2-3 podyplomówki. Niestety nie wszystkim jest łatwo znaleźć pracę, część ją ma, inni poszukali pracy gdzie indziej np. w kuratorium oświaty. Szukałaś pracy w szkole w dalszej okolicy?
      • hamariada Re: "Przebranżowienie" 19.07.12, 09:37
        A tobie przydałyby się korepetycje z EMPATII.
        Zaimek "tobie" pisany małą literą to nie błąd językowy w tym wypadku.
        • hamariada Re: "Przebranżowienie" 19.07.12, 09:40
          Odpowiedź z empatią w tle kierowałam do buriny.
          • robitussin Re: "Przebranżowienie" 19.07.12, 19:16
            hamariada napisała:

            > Odpowiedź z empatią w tle kierowałam do buriny.

            Jesteś pewna?
            Poza tym pisanie zaimków osobowych dużą literą ma wspólnego z empatią??
          • burina Re: "Przebranżowienie" 25.07.12, 01:49
            No tak, drzewka niektórych powalają...

            Droga Hamariado, racz zauważyć to, że moje pokłady empatii są wręcz niewyczerpane a jedyna moja wina polega na tym, że okazuję ją nie Tobie (w przeciwieństwie do Ciebie, ja uważam, że przestrzeganie elementarnych zasad kultury jest nadrzędne wobec zapieklania się), a Twoim uczniom.


            Niby mądrej głowie dość dwie słowie, ale napiszę bardziej wprost: jak już być nauczycielem, to dobrym czy kiepskim? A kto zarabia więcej dobry nauczyciel czy mierny? Także moja rada nie aż tak od czapy była...
    • hamariada Re: "Przebranżowienie" 19.07.12, 09:35
      Mów wszystkim znajomym nauczycielom, że szukasz pracy. Czasem w szkole nagła ciąża polonistki/historyczki tak krzyżuje plany dyrektorom, że nie mają czasu na przeglądanie aplikacji, wolą osoby polecane przez tych, którym ufają. Inne miejsca pracy dla polonisty? Domy kultury, wydawnictwa (redakcje, korekty). Szkolenia dorosłych (rozmaite firmy szkoleniowe). Zamiast wysyłania cv polecam telefony do osób bezpośrednio zajmujących się rekrutacją albo od razu do dyrekcji.
      • zuzanna56 Re: "Przebranżowienie" 19.07.12, 09:57
        Taka prawda, łatwiej ci będzie znaleźć pracę, gdy jakiś inny nauczyciel cię poleci...
        Dom kultury to też dobry kierunek.
      • kostruszka Re: "Przebranżowienie" 19.07.12, 10:43
        Jestem nauczycielką języka polskiego od kilkunastu lat. W tym czasie "dorabiałam" w wydawnictwie oświatowym (tworzenie testów przedmiotowych, korekty), robiłam korekty biuletynów OKE, dawałam korepetycje (od stycznia do maja z gim. i LO jest naprawdę sporo chętnych).
        Jeśli nie chcesz definitywnie zmienić zawodu, poszukaj czegoś w tym kierunku.
        DK to też dobry pomysł, ale one same mają kłopoty finansowe, wiec trzeba mieć szczęście i znajomości, by zostać przyjętym.
        Teraz o pracę w szkole jest bardzo trudno, bo - jak sama wiesz - wiele szkół jest likwidowanych, ale z drugiej strony wciąż jest duza rotacja z powodu rozmaitych urlopów itp. Może na razie urządzałoby Cię zastępstwo na półrocze lub rok szkolny?
        Na pewno w dużym mieście jest więcej możliwości.
    • nostress.ka21 Re: "Przebranżowienie" 19.07.12, 12:00
      Masz wykształcenie i doświadczenie, spróbuj poszukać na tej stronie NGO , często pojawiają się ogłoszenia do redagowania podręczników, przygotowywania wszelkich materiałów dla nauczycieli. Z tego co mi wiadomo na tym można nieźle zarobić. Poza tym masz również bazę ogłoszeń do wszelkich instytucji, w których rotacja jest spora, a w ich ogłoszenia nie pojawiają się w gazetach czy serwisach ogłoszeniowych.

      Jeśli będziesz bezrobotna to możesz starać się o sfinansowanie doszkalania z funduszy UP. Bez problemu sfinansują podyplomówkę. Ja na Twoim miejscu zostałabym przy branży, którą poznałaś. Ewentualnie zrobiłabym jakiś kurs czy podyplomówkę z pedagogiki specjalnej, oligofrenopedagogiki lub poszła w kierunku "przygotowania do życia w rodzinie". Czyli coś co dałoby Ci możliwość pracy nie w jednej szkole, ale "zapchanie" całego roku szkolnego w rozmaitych placówkach.

      Możesz jeszcze spróbować uderzyć do wszelkich szkół dla dorosłych, do techników uzupełniających wieczorowych i zaocznych. Tam w większości przypadków pracują nauczuciele na emeryturze, ale jako młoda osoba, ze świeżym podjeściem do tematu możesz mieć większe szanse na zatrudnienie. Przede wszystkim masz więcej cierpliwości i szersze horyzonty - to dotyczy "nowej matury" smile
    • krzysztofsf Moze logopeda? 19.07.12, 13:37
      www.google.pl/search?client=opera&rls=pl&q=logopeda+podyplomowe&sourceid=opera&ie=utf-8&oe=utf-8&channel=suggest&safe=on&safe=on
      • krzysztofsf Re: Moze logopeda? 20.07.12, 07:26
        Jeszcze raz sie przypomne..

        sporo dzieci ma problemy logopedyczne czesto powiazane z dyslekcja.
        Ciezka praca z dziecmi, ale rodzice przewaznei nie maja zaparcia i czasu do systematycznego prowadzenia cwiczen.
        Brak wystarczajacej ilosci specjalistow - popytaj.

        Prowadzenie warsztatow logopedyczno- dyslektycznych - moze byc niezlym pomyslem na wlasna dzialalnosc prowadzona w porozumieniu z kilkoma szkolami i przedszkolami, moze w ich salach po lekcjach.
    • fruzia01 Re: "Przebranżowienie" 19.07.12, 13:41
      7rybka napisał(a):
      Wielu znajomych uświadomiło mnie, że z
      Jestem zdesperowa
      > na, chociaż na pewno nie pójdę pracować do sklepu, bo nie mam umiejętności mate
      > matycznych (wydawanie pieniędzy, przeliczanie reszty).

      wow, to jak ogarniasz domowy budżet? jak sobie radzisz na zakupach, nie liczysz pieniędzy w portfelu, nie sprawdzasz czy kasjerka dobrze resztę wydała?

      btw cieszę się że na maturze jest teraz obowiązkowa matematyka
      • 7rybka Re: "Przebranżowienie" 19.07.12, 15:31
        Jeżeli chodzi o moje "matematyczne" zdolności to źle się wyraziłam - nie jestem osobą, która w ogóle nie umie liczyć, czy jak napisałam obawiam się wydawania reszty. W sklepach, w biurach wszystko robi się szybko, pod presją klienta stąd moje obawy. Spojrzałam na rodzaj pracy "przy pieniądzach" z drugiej strony. Umiem wiele rzeczy zrobić pod presją, ale na matematyce się wykładam, mam mętlik w głowie. Inaczej jest jak to ja jestem obsługiwana, widzę cenę, wiem ile mam pieniędzy przy sobie i na ile reszty czekam.
        Bardzo dziękuję za wszystkie wypowiedzi - każda z nich wniosła coś nowego, świeżego. Wszystko sobie poukładam i dam znać co z tej mojej układanki wyszło.
        • milalee Re: "Przebranżowienie" 19.07.12, 16:13
          jeśli chodzi o liczenie, to w większości dużych sklepów/sieci wystarczy wbić kwotę otrzymaną przez klienta i wyskakuje ci reszta, którą masz wydać. Inna sprawa że jeśli nie jesteś w dramatycznej sytuacji, nie wiem czy warto obniżać loty i robić z siebie sklepową
        • solejrolia Re: "Przebranżowienie" 24.07.12, 18:09
          > Jeżeli chodzi o moje "matematyczne" zdolności to źle się wyraziłam - nie jestem
          > osobą, która w ogóle nie umie liczyć, czy jak napisałam obawiam się wydawania
          > reszty. W sklepach, w biurach wszystko robi się szybko, pod presją klienta stąd
          > moje obawy. Spojrzałam na rodzaj pracy "przy pieniądzach" z drugiej strony. Um
          > iem wiele rzeczy zrobić pod presją, ale na matematyce się wykładam, mam mętlik
          > w głowie. Inaczej jest jak to ja jestem obsługiwana, widzę cenę, wiem ile mam p
          > ieniędzy przy sobie i na ile reszty czekam.

          wbrew pozorom jestem dokładnie taka sama. wbrew pozorom, bo potrafię się zmobilizować, mętlik opanować, i przez kilka lat pracowałam jako handlowiec, może nie super-hiper najwyższe plany itp ale radziłam sobie. teraz też mam do czynienia z kalkulacjami i wycenami, ale nie muszę robić ich przy kliencie i pod presją czasu, tylko spokojnie w domu wszystko kalkuluję, a potem stawiam się do klienta i przedstawiam swoją ofertę.
          tak więc motywacja i praktyka robi swoje.
          powodzenia.
    • robitussin Re: "Przebranżowienie" 19.07.12, 19:23
      > Jestem zdesperowa
      > na, chociaż na pewno nie pójdę pracować do sklepu, bo nie mam umiejętności mate
      > matycznych (wydawanie pieniędzy, przeliczanie reszty).

      Szkoda, bo poradziłabym Ci rachunkowość. Wprawdzie do tego musiałbyś poświęcić ze 2-3 lata nauki i trochę kasy, ale w tym zawodzie można bez większych problemów znaleźć pracę. A jeśli jeszcze jest się do tego naprawdę dobrym w te klocki, to zarobki są całkiem przyzwoite.

      > Przyszło mi do głow
      > y nauczanie wczesnoszkolne i przedszkolne. Teraz tworzy się tyle nowych, prywat
      > nych przedszkoli.

      Ale do tego przecież nie musisz sie przebranżawiać, bo masz przygotowanie zawodowe i doświaczenie.

      > Jeśli chodzi o inne moje umiejętności to potrafię dobrze zorg
      > anizować swoją pracę i innych, dobrze sprzątam, mam dwumiesięczne doświadczenie
      > w opiece nad osobą starszą, sprawnie obsługuje komputer,

      Czyli to, co większość z ludzi.
      To szczerze mówiąc żadne atuty sad

      > "wstrzeliwuję" się w wybór zawodu dla innych,

      Czyli??
      • pindzia.lindzia Re: "Przebranżowienie" 19.07.12, 22:05
        A w ramach off-topu: jak w 2-3 lata wykształcić się w rachunkowości? Nie pytam złośliwie, tylko z ciekawości. Chodzi Ci o certyfikaty, podyplomówki?
        • justice13 Re: "Przebranżowienie" 19.07.12, 23:05
          pindzia.lindzia napisała:

          > A w ramach off-topu: jak w 2-3 lata wykształcić się w rachunkowości? Nie pytam
          > złośliwie, tylko z ciekawości. Chodzi Ci o certyfikaty, podyplomówki?

          Też się nad tym zastanawiałam wink Gdyby to było takie proste, chętnie sama bym się "przebranżowiła"
          • robitussin Re: "Przebranżowienie" 19.07.12, 23:29
            > Też się nad tym zastanawiałam wink Gdyby to było takie proste, chętnie sama bym s
            > ię "przebranżowiła"

            Jest proste. Trzeba tylko bardzo chcieć i podejść do tego z zaangażowaniem, pamiętając, że to nie gimnazjum, gdzie odbębnia się lekcje, byle je odbęnić, tylko zajęcia, do których trzeba się solidnie przyłożyć i często posiedzieć wieczorami w domu.
            Gorzej z finansami - niestety wymaga to wolnych ok. 4-5 tys.
            Oczywiście mówię o samym zrobieniu kursów.

            Znalezienie pracy to już inna para butów, choć w tym zawodzie zawsze znajdzie się robotę smile

            (zapomniałam wcześniej dodać jeszcze 3 miesięczny kurs w zakresie kadr i płac - też się przydaje, bo księgowa zazwyczaj traktowana jest jako "narzędzie wielofunkcyjne", więc nie tylko rachunkowość, ale także sprawy kadrowe wink
        • robitussin Re: "Przebranżowienie" 19.07.12, 23:21
          pindzia.lindzia napisała:

          > A w ramach off-topu: jak w 2-3 lata wykształcić się w rachunkowości? Nie pytam
          > złośliwie, tylko z ciekawości. Chodzi Ci o certyfikaty, podyplomówki?

          Np. kursy. Bardzo dobre, na wysokim poziomie merytorycznym prowadzi Stowarzyszenie Księgowych w Polsce, w każdym niemal większym mieście są oddziały. Ok. roku trwa kurs w podstawach rachunkowości, potem ok. roku kurs na samodzielną księgową, a jeśli ktoś ma już doświadczenie (choć to nie jest wymóg), kolejny rok (albo 1.5) kurs na główną księgową. Powiem szczerze, że po takich kursach ma się dużo większą wiedzę praktyczną, niż po pięciu latach studiów w zakresie rachunkowości i finansów. Oczywiście żaden kurs i żadne studia nie sprawią, że będzie się mistrzem w rachunkowości, ale to dotyczy każdej innej branży, nie tylko tej. Kursy w SKwP mają tę przewagę nad studiami, że nacisk kładzie się tam głównie na praktykę, rozwiązywanie konkretnych zadań, problemów, zagadnień. Nie znaczy to oczywiście, że teoria jest traktowana po macoszemu, ale po prostu wychodzi z założenia, że teorii każdy i tak sam powinien się uczyć na własną rękę, jeśli chce się nauczyć praktyki.
          Inna sprawa to koszty. Nie jest to tania inwestycja.
          • pindzia.lindzia Re: "Przebranżowienie" 20.07.12, 17:28
            Fajnie, ale czy po samych kursach ktoś Cię zatrudni? Sama myślałam nad tymi kursami w kontekście alternatywy dla studiowania w ogóle, zastanawiałam się nad stopniem I (na dobry początek), ale poczytałam, że po tym nawet na pomocnicę księgowej nie chcą zatrudnić.
            • robitussin Re: "Przebranżowienie" 20.07.12, 18:20
              pindzia.lindzia napisała:

              > Fajnie, ale czy po samych kursach ktoś Cię zatrudni?

              Nie po każdych kursach.
              Ja powiem tak - ze mną w SKwP były dziewczyny po studiach rachunkowości. Już pracowały jako np. pomoc księgowych czy asystentki w biurach rachunkowych. Nie rozumiałam początkowo dlaczego robią dodatkowo kursy, skoro już mają wyższe studia z tego kierunku. Otóż okazało się, że jak pisałam wcześniej - studia w tej dziedzinie dają niewiele i nie cieszą się zaufaniem wśród pracodawców. Masa działów HR i księgowości przeróżnych firm wysyła swoje pracownice, nawet te już kształcone na wyższych uczelniach, właśnie na kursy do SKwP, bo to jest szkoła z wieloletnimi tradycjami i na naprawdę wysokim poziomie nauczania. To nie jest jakaś tam sobie szkółka typu Cosinus czy inna pomaturalna zbieranina tych, co nie bardzo wiedzą, co z sobą zrobić, tylko porządna firma, gdzie kształcą się także i biegli rewidenci i dyplomowani księgowi. Wykładowcami są przeważnie sami doświadczeni księgowi i rewidenci, a nie doktorzy-teoretycy rozprawiający o wyższości zastosowania kont czwórek nad piątkami wink Choć i tacy się zdarzają wink Ja generalnie byłam pod wrażeniem - takiego profesjonalizmu kadry i nacisku na praktyczne nauczenie zawodu nie widziałam na żadnych studiach.

              > Sama myślałam nad tymi kur
              > sami w kontekście alternatywy dla studiowania w ogóle, zastanawiałam się nad st
              > opniem I (na dobry początek), ale poczytałam, że po tym nawet na pomocnicę księ
              > gowej nie chcą zatrudnić.

              Powiem tak - nie wiem, gdzie mieszkasz i do jakiego oddziału byś trafiła. Może niektóre z ośrodków nie cieszą się uznaniem wśród lokalnej społeczności księgowych i stąd zdarzyło Ci się czytać takie opinie. A może chodziło o jakiekolwiek kursy księgowości i co do tego mogę się zgodzić, że nie każdy kurs jest dobry.
              Gdańskie SKwP to jedna z czołowych placówek. Ludzie przyjeżdżają tu z całego województwa i okolic smile Spotkania i szkolenia mają tutaj także i doświadczone księgowe, więc jak wcześniej - to nie jest po prostu jakiś tam kurs organizowany przez przypadkowych ludzi, którzy jedynie chcą zbić kasę. Gdybym miała wybierać po maturze moje studia (akurat techniczne, więc zupełnie inna broszka wink a kursy i miała tę świadomość, co teraz, to z ręką na sercu wybrałabym kurs w SKwP.
              • robitussin Re: "Przebranżowienie" 20.07.12, 18:21
                Tutaj link:

                www.skwp.pl/
      • zuzanna56 Re: "Przebranżowienie" 20.07.12, 09:14
        > > Przyszło mi do głow
        > > y nauczanie wczesnoszkolne i przedszkolne. Teraz tworzy się tyle nowych,
        > prywat
        > > nych przedszk
        oli.



        robitussin napisał:


        > Ale do tego przecież nie musisz sie przebranżawiać, bo masz przygotowanie zawod
        > owe i doświaczenie.


        Zdaje się, że to są kompletnie inne studia. Filolog polski czy historyk nie ma prawda nauczać w klasach I-III albo w przedszkolu.
        • robitussin Re: "Przebranżowienie" 20.07.12, 14:52

          > Zdaje się, że to są kompletnie inne studia. Filolog polski czy historyk nie ma
          > prawda nauczać w klasach I-III albo w przedszkolu.

          Ale ona kończyła studia pedagogiczne.
          Tak mi się wydaje (zaraz sprawdzę).
          Ale fakt - nie znam się na tym, jakie trzeba mieć kompetencje.
          • zuzanna56 Re: "Przebranżowienie" 20.07.12, 20:47
            robitussin napisał:

            > Ale ona kończyła studia pedagogiczne.
            > Tak mi się wydaje (zaraz sprawdzę).
            > Ale fakt - nie znam się na tym, jakie trzeba mieć kompetencje.

            Można to przeczytać na www.kuratorium.gda.pl (kwalifikacje nauczycieli)
            Każdy, kto studiował fizykę, biologię, geografię (no każdy w sensie, że miał tam kurs pedagogiczny), historię, germanistykę czy anglistykę itp skończył studia pedagogiczne ale nie można go zatrudnić jako nauczyciela w klasach I-III szkoły podstawowej do nauczania zintegrowanego ani w przedszkolu (powiedzmy, że wiem to na 95%, może są jakieś wyjątki)
    • gogologog Re: "Przebranżowienie" 19.07.12, 19:35
      Piszesz slabo i nieciekawie po polsku. W dodatku wydaje Ci sie ze te dyplomy sa cos warte ...
      Matematyki nie lubisz - pewnie masz jakies odpowiednie zaswiadczenie w tej sprawie?
      Chcialabys stabilna posade, ale bez odpowiedzialnosci zwiazanej np z liczeniem pieniedzy ...
      Znasz 1 jezyk obcy i to w twoim mniemaniu w stopniu srednim zaledwie.
      Nie masz nawet glupiego prawa jazdy ...
      Na rynku pracy to na pomocnika technika nawet nie za bardzo sie nadajesz - taka brutalna prawda.
      A skoro nie masz znajomosci to na szczescie jako kolejny darmozjad w administracji sie nie zatrudnisz i nie bedziemy musieli Cie utrzymywac placac za fikcyjna robote
      • asiara74 Do Robitussin 20.07.12, 17:27
        Czy ukończyłaś może któryś z tych kursów w Stowarzyszeniu i udało Ci się znależć pracę w księgowości? Pytam ponieważ próbuje pójść tą drogą ale cos nie chce byś różowo. Jestem po 1 stopniu, znam dobrze angielski, mam studia wyższe trochę pokrewne i próbuje gdzieś zastartować.
        • robitussin Re: Do Robitussin 20.07.12, 18:00
          asiara74 napisała:

          > Czy ukończyłaś może któryś z tych kursów w Stowarzyszeniu i udało Ci się znależ
          > ć pracę w księgowości?

          Ukończyłam kursy (aż do głównej księgowej, choć ten ostatni robiłam trochę na wariata z powodu różnych zawirowań domowo-zawodowych, więc nie czuję się bynajmniej główną księgową), miałam po drodze trzy propozycje pracy, z czego jedna bardzo dobra, a dwie do przemyślenia. Nie wykorzystałam, bo na razie i tak nie mam możliwości - prowadzę firmę w kompletnie innej branży i póki to się kręci, to tak zostanie. Niemniej jednak chyba żadna z dziewczyn z moich grup (bo to głównie dziewczyny kończą) nie została na lodzie. Wiele z nich dostało pracę nawet po tym pierwszym kursie, z podstaw rachunkowości. Mowa o Gdańsku i okolicach. Co jakiś czas dostaję maile od nich, że ktoś tam kogoś gdzieś szuka do księgowości, wymieniają się informacjami, gdzie są wolne miejsca, ktoś się zwalnia, gdzie warto uderzyć - generalnie widzę, że jest ruch w branży, choć zdaję sobie sprawę, że nie jest to wziąć i splunąć.

          > Pytam ponieważ próbuje pójść tą drogą ale cos nie chce byś różowo. Jestem po 1 stopniu, > znam dobrze angielski, mam studia wyższe trochę pokrewne i próbuje gdzieś
          > zastartować.

          Rób kolejny, przynajmniej na samodzielną księgową, a w międzyczasie łap cokolwiek z tej branży, nawet w małych firmach (biurach rachunkowych) za niewielkie pieniądze, bo tutaj najważniejsze jest doświadczenie i praktyka. Sam papier jest na drugiej pozycji.
          Możesz też zrobić dodatkowo kurs (albo może to tylko sam egzamin - nie orientuję się, bo mnie to nie interesowało), który upoważni Cię do usługowego prowadzenia działalności w zakresie rachunkowości, więc w ten sposób mogłabyś założyć w przyszłości własne biuro rachunkowe.

          Życzę powodzenia - jestem pewna, że znajdziesz dobrą pracę.
          Ja kursy zrobiłam jako inwestycję w siebie, bo nie wiedziałam jak nam się losy potoczą i czy nie trzeba będzie zmieniać zawodu. Losy na szczęście potoczyły się dobrze, więc teraz jedynie częściowo wykorzystuję tę wiedzę w swojej firmie. Niemniej jednak mam świadomość, że jakby co, to mam jakiś inny fach w łapie.
          • asiara74 Re: Do Robitussin 21.07.12, 14:05
            Dzięki za odpowiedź, Jestem na etapie szukania w biurach rachunkowych, założyłam sobie, że dopóki nie znajdę czegoś w tej branży to nie biorę się za kolejny stopień. Będę szukać aż do skutku nawet poza miejscem zamieszkania, tym bardziej że widzę się w takiej pracy.

            A do autorki: wiem jak w szkole trudno teraz o pracę, myślę że z powyższych rad najtrafniejsza jest logopedia. W ogóle trzeba szukać dla siebie miejsca poza szkołą, byc może za jakiś czas znajdziesz coś w zawodzie nauczyciela tylko trzeba mieć rękę na pulsie i ciągle szukać przy wykorzystanie znajomości jakichkolwiek.
            • aloen Re: Robittusin PW! 23.07.12, 22:06
              mam nadzieję, że mail dotarł
              • robitussin Re: Robittusin PW! 24.07.12, 09:53
                aloen napisała:

                > mam nadzieję, że mail dotarł

                Hmm...
                Pytanie blondynki - a gdzie to się sprawdza? smile smile
                • aloen Re: Robittusin PW! 24.07.12, 23:19
                  YYY no chyba, jak masz login i hasło to jednocześnie jest konto pocztowesmile, zmieniło się coś?smile jeśli nie to jak jesteś zalogowana do forum to na górze strony masz taki pasek: gazeta.pl, wakacje, POCZTA itdsmile
    • maciejka_73 Re: do gogologog, fruzia i burina 20.07.12, 17:56
      Nie wiem skąd się bierze w was tyle podłości.
      Dziewczyna prosi o pomoc, a nie o głupie przytyki.
      Nie użala się nad sobą, nie krytykuje każdego pomysłu, nie uważa że zarabia głodowe 4K i że to wszystko wina Tuska.
      Jest świadoma swoich niedoskonałości i gotowa mocno dostosować się do zaistniałej sytuacji.
      • gogologog Re: do gogologog, fruzia i burina 20.08.12, 18:06
        > Jest świadoma swoich niedoskonałości i gotowa mocno dostosować się do zaistniał
        > ej sytuacji.
        Mam zupelnie inne wrazenie.
        Panna jest raczej zdziwiona ze ma tak wybitne kwalifikacje i chce do nich dopasowac swiat.
        Moze to brutalne ale powtorze jeszcze raz: na rynku pracy lokuje sie dziewczyna bardzo nisko.
    • agatazieba Re: "Przebranżowienie" 20.07.12, 21:57
      z przebranżowieniem to ci nie pomogę, ale z tych dodatkowych zajęć, to może udzielisz korków maturzystom?

      a ty byłaś w ogóle na jakiejś rozmowie kwalifikacyjnej, kiedy szukałaś?

      zupełny off top - nie bierz tego mocno do siebie- -rozumiem, ze nie lubisz matmy i nie czujesz się w tym pewnie ani żadna odpowiedizalność związana z liczeniem cię nie interesuje - czy ty jednak nie ogłaszasz całemu światu, że żadnego wyzwania nie podejmiesz? (skoro nawet na sklepową sie w swoim odczuciu nie nadajesz?)
    • maciejka_73 Re: "Przebranżowienie" 20.07.12, 23:24
      a gdybyś tak... założyła małą prywatną szkołę?
      • natalek79 Re: "Przebranżowienie" 21.07.12, 00:39
        I uczyła w niej tylko j.polskiego? Sorry, ale nawet do małej prywatnej szkoły trzeba coś więcej, a przede wszystkim sporo kasy na dzień dobry, lokal, pewność, że pomysł wypali na dostępnym rynku lokalnym itp. itd. Pomysł średni...
        Znam ból autorki wątku, bo jestem po matematyce, fizyce, mam 2 podyplomówki, mnóstwo kursów, też 5 lat pracy i obecnie siedzę w domu i zastanawiam się czy lepiej iść do pracy za najniższą i oddać dziecko do prywatnego źłobka za 1000 zł/ mies czy sama wychować czekając lepsze czasy w szkołach w rejonie sad Bo poza szkołą mogę w moim mieście woj. co najwyżej liczyć na kasę w markecie. Powód jak w wielu miejscach - brak znajomości. Na własny biznes też trzeba mieć coś na start, a jak się nie ma wystarczająco to koło się zamyka. Jestem osobą twardo stąpającą po ziemi, kalkulującą i przewidującą i nie mam odwagi iść na taki żywioł. Też myślę chwilami o przebranżowieniu, chociaż byłoby mi niezmiernie szkoda poświęconych lat, wysiłku i kosztów, a przede wszystkim idzie za tym uwielbiana praca z dziećmi i młodzieżą...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka