miziu_miziu
06.10.12, 21:06
Potrzebuję chyba motywującego kopniaka w d...
Nie ogarniam sytuacji. Mam nadzieję, że tylko chwilowo.
W tym miesiącu (chodzi mi o październik) mieliśmy do tej pory do dyspozycji tylko kilkaset zł, z czego ponad połowę pochłonęła już spożywka. Co prawda lodówka jest pełna, zrobiłam buraczki w słoikach na zimę, obiady względnie zaplanowane ale... Problem w tym, że na razie nie wpłynęła nam długo oczekiwana większa kasa i nie mamy póki co pieniędzy na nic poza jedzeniem. Być może te większe pieniądze będą dopiero za 2 tygodnie. A tu rachunki niepopłacone (niektóre nawet mamy zaległe z poprzednich okresów), przedszkole trzeba było zapłacić do wczoraj, banki wydzwaniają, przysyłają ponaglenia. Wszystko naokoło się psuje i niszczy, wypadałoby coś z tym zrobić.
Mam wyrzuty sumienia bo ubzdurałam sobie, że "ekstra" kasa ze sprzedaży niepotrzebnych rzeczy, pójdzie na "ekstra" wydatki. O ile miesiąc temu dość racjonalnie wydałam pieniądze z "setki" na rzeczy, które i tak by mnie nie minęły tj. przegląd samochodu, kombinezon zimowy, czapkę i rękawiczki dla dziecka, to w tym mnie chyba poniosło i kupiłam sobie płaszcz, moim zdaniem raczej niedrogi, po przecenie za 150zł. Teraz myślę sobie, że to był błąd. Wprawdzie płaszcz jest super a ja od kilku lat dziaduję i dosłownie nic sobie nie kupuję ale może lepiej byłoby zapłacić jakiś rachunek z tych pieniędzy. Z drugiej strony te pieniądze w morzu wydatków i kosztów stałych są tak naprawdę bez większego znaczenia. A z trzeciej strony - jak pomyślę sobie o tym jak wiele spraw i wydatków odkładałam miesiącami i są do tej pory niezałatwione to mi autentycznie słabo. Bo mam świadomość, że nie ominie mnie to a najstraszniejsze jest to, że jest parę spraw, które dłużej czekać nie mogą, max do końca roku a funduszy na to aktualnie brak.
Mam dość. Tego dziadowania, kombinowania, wiązania końca z końcem, nieprzespanych nocy. Będzie lepiej?