Dodaj do ulubionych

frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu serca

06.10.12, 21:06
Potrzebuję chyba motywującego kopniaka w d...

Nie ogarniam sytuacji. Mam nadzieję, że tylko chwilowo.
W tym miesiącu (chodzi mi o październik) mieliśmy do tej pory do dyspozycji tylko kilkaset zł, z czego ponad połowę pochłonęła już spożywka. Co prawda lodówka jest pełna, zrobiłam buraczki w słoikach na zimę, obiady względnie zaplanowane ale... Problem w tym, że na razie nie wpłynęła nam długo oczekiwana większa kasa i nie mamy póki co pieniędzy na nic poza jedzeniem. Być może te większe pieniądze będą dopiero za 2 tygodnie. A tu rachunki niepopłacone (niektóre nawet mamy zaległe z poprzednich okresów), przedszkole trzeba było zapłacić do wczoraj, banki wydzwaniają, przysyłają ponaglenia. Wszystko naokoło się psuje i niszczy, wypadałoby coś z tym zrobić.
Mam wyrzuty sumienia bo ubzdurałam sobie, że "ekstra" kasa ze sprzedaży niepotrzebnych rzeczy, pójdzie na "ekstra" wydatki. O ile miesiąc temu dość racjonalnie wydałam pieniądze z "setki" na rzeczy, które i tak by mnie nie minęły tj. przegląd samochodu, kombinezon zimowy, czapkę i rękawiczki dla dziecka, to w tym mnie chyba poniosło i kupiłam sobie płaszcz, moim zdaniem raczej niedrogi, po przecenie za 150zł. Teraz myślę sobie, że to był błąd. Wprawdzie płaszcz jest super a ja od kilku lat dziaduję i dosłownie nic sobie nie kupuję ale może lepiej byłoby zapłacić jakiś rachunek z tych pieniędzy. Z drugiej strony te pieniądze w morzu wydatków i kosztów stałych są tak naprawdę bez większego znaczenia. A z trzeciej strony - jak pomyślę sobie o tym jak wiele spraw i wydatków odkładałam miesiącami i są do tej pory niezałatwione to mi autentycznie słabo. Bo mam świadomość, że nie ominie mnie to a najstraszniejsze jest to, że jest parę spraw, które dłużej czekać nie mogą, max do końca roku a funduszy na to aktualnie brak.

Mam dość. Tego dziadowania, kombinowania, wiązania końca z końcem, nieprzespanych nocy. Będzie lepiej?
Obserwuj wątek
    • mai-ra3 Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 06.10.12, 21:27
      Nie miej wyrzutów sumienia z tym płaszczem. I tak nie był drogi, a te 150 zł - jak sama piszesz w morzu nieopłaconych rachunków i tak nic nie zmienia. Rozumiem co czujesz, bo też nieraz tak miewałam w życiu, że np. wizytę u dentysty albo zakup czegoś bardzo dla mnie ważnego odkładałam przez kilka miesięcy. Chociaż jeśli chodzi o rachunki to kryzys ich nie dosięgnął - były traktowane jako priorytet, ale jestem w stanie zrozumieć i postawić się w położeniu takim właśnie ciężkim i beznadziejnym. Czasem ten kupiony drobiazg dla siebie (tym bardziej za pieniądze jak rozumiem z all - za niepotrzebne rzeczy) jest czymś co pozwoli jeszcze się jakoś trzymać...
    • kazikss Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 06.10.12, 21:42
      Ja ci powiem tak, nikt nie moze Ci obiecac ze bedzie lepiej. Natomiast z mojego doswiadzczenia ludzkie zycie przypomina troche sinsusoide, raz jest lepiej innym razem gorzej, wydaje sie ze ty wlasnie osiagnelas minimum i teraz moze juz tylko isc do gory. Pytanie tylko kiedy to odbicie nastapi. Skoro ma wam wplynac (z opoznieniem ale zawsze) taka wieksza kasa moze to bedzie ten moment. Wyprostujecie kilka zaleglych spraw co pozwoli pojsc do przodu. A to co sie nauczysz z oszczednego zycia zobaczysz bedzie pozniej procentowac (mialem w swoim zyciu okres gdzie zarabialem 700pln na reke i musialo wystarczyc na caly miesiac dla dwoch osob w tym rachunki - do tej pory mimo iz moja sytuacja jest o niebo lepsza umiem robic zakupy tak by sie nic nie zmarnowalo, a duzo znajomych, nie moze sie nadziwic w jaki sposob jestem w stanie oszczedzac i odkladac pieniadze oni tego poprostu nie potrafia).
      • solejrolia Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 06.10.12, 22:30
        zgadzam się z poprzednią wypowiedzią- raz na wozie, raz pod nim, teraz macie szkołę życia, ale cały czas źle nie może być. i życzę, żebyś jak najszybciej mogła wyjść na prostą, a potem, żeby już było tylko lepiej.
        i będzie, zobaczysz.
        powodzenia.
    • m.paku Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 06.10.12, 23:10
      To widzę, że masz podobnie jak ja tylko, że u nas żaden przelew się nie zapowiada uncertain Długi ciągle takie same a ja z zysku allegro kombinuje jak tu uzbierać i dziecku nowy wozek kupić zamiast wpłacić na raty uncertain
      Kopniak w dupę zdecydowanie by się przydał uncertain
      • mmsgallery Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 10.10.12, 13:45
        Dziewzyny z tym Allegro też trzeba uważac ,żeby nie spaść z deszczu pod rynnę.
        Koleżanka namówiła mnei żebym wystawiła ciuchy na allegro, to ja zrobilam fotki, napisałam wymiary, sporo mi to czasu zajeło szczerze powiem.
        Poleciła mi żeby były aukcje od 1zł i że mało zapłacę za wystawienie, no to ja OK.
        Sprzedałam koszulę Reserved, różową, noszona sezon, plus 3 inne koszule różnych marek, niektóre naprawdę mało noszoone, za 4,99 każda !! szok, chyba drugi raz bedę wolała rozdać biednym.

        Po czym po 10 dniach Pani do mnie pisze, że nie jest zadowlona z zakupu i chce oddać.
        Myślalałam że nie wytrzymam. Chyba Wasm fotki tych koszul wkleje bo mnei złość ograneła.
        Ludzie potrafia być bezczelni, ale grzecznie napisałam, że jeżeli Pani niezadowolona to prosze odesłac na swój koszt, jak tylko dostanę to odrazu robię Pani przelew całe 19,90 za 4 koszule.
        Do sprzedaży na allegro trzeba mieć odporność bo trzeba sie ludźmi użerac.
        Potrafia zwrócić koszule za 4,99 w paczką za 15zł !!!szok
    • aga_martusia Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 07.10.12, 08:49
      Nie niej wyrzutów sumienia - jesteś bardzo zaradną kobietką, nie siedzisz z założonymi rękami i nie czekasz na cud z nieba. Niedawno uzbierałaś na przegląd samochodu, jesteś gospodarna, myślisz, planujesz! Gdyby nie to Wasze zobowiązania byłyby na pewno o niebo wieksze!!! A płaszcz - też Ci się należał - cena okazyjna, w zimie będzie Ci ciepło i nie przeziębisz się - sama wiesz jak szybko mozna wydać 150zł w aptece.
    • beverly1985 Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 07.10.12, 11:36
      Nie mogłabym tak żyć- w nieustannych długach i bez planu spłaty, bez nadziei na przyszlość. O ile rozumiem sytuację, gdy ktos ma kredyty, niepoplacone rachunki, ale w pewnym momencie bierze się w garśc, sprzedaje coś, wprowadza sie do rodziców i ustala plan wyjścia z sytuacji- to sytuacja autorki naprawdę jest moim zdaniem tragiczna. Tragiczna ze wzgledu na brak nadziei na poprawę, autorka od miesięcy tkwi w tym samym stanie rzeczy: duże wydatki stałe, wysokie alimenty, nieregularne przychody niepokrywające wydatków. I chocby byla nie wiem jak gospodarna to nie zapowiada się na zmianę.

      Sama w takiej sytuacji poszukalabym pracy na etacie w innym mieście alb wyjechalabym za granicę- cokolwiek, byle nie tkwic w obecnej biedzie.

    • miziu_miziu Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 07.10.12, 13:01
      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
      Mam nadzieję, że nadchodzący rok przyniesie zmiany na lepsze i przynajmniej jakiś stały, regularny dochód. Póki co postaram się radzić sobie z tym co mam. Łatwo nie jest ale przecież są tacy, co mają gorzej.

      @ beverly1985 - Wyprowadzka "za pracą" nie wchodzi w grę, z różnych powodów, o których wolałabym nie pisać publicznie.
      • niunia19851 Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 07.10.12, 13:16
        Miziu a tych alimentów nie możecie choć chwilowo zmniejszyć? Nie idzie dogadać sie z matką dziecka? Choćby na te 2-3 mies. Nie znam Twojej sytuacji bo szczerze to od niedawna zaglądam na to forum. Pracujesz Ty lub mąż? Na pewno jest jakieś wyjście z tej sytuacji pamietaj, że po burzy zawsze wychodzi słońce. Pozdrawiam
        • miziu_miziu Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 07.10.12, 13:42
          no niestety, dogadać się z eksią jest ciężko nawet jeśli chodzi o bzdury a jakby miała zgodzić się na zmniejszone alimenty to musiałby zdarzyć się jakiś cud. i tak już często idzie nam na rękę bo przeważnie alimenty nie są płacone w terminie, nawet czasami płacimy za 2 lub 3 miesiące jednorazowo bo wcześniej po prostu nie ma z czego. na szczęście ona związała się z bardzo dobrze sytuowanym facetem i nie odczuwa tego tak bardzo.
          mój facet ma dg, przy czym ludzie płacą tak nieregularnie i z opóźnieniami, że szkoda gadać. nie da się nic zaplanować. do tej pory ("siedząc" z dzieckiem w domu) pomagałam mu ile mogłam, chociaż nie jestem zatrudniona formalnie (ze względu m.in. na opłaty do ZUS) - woleliśmy te pieniądze zamiast na składki wydawać na życie. jakiś czas temu on pracował na umowy o dzieło a ja miałam etat ale od razu po porodzie umowę ze mną rozwiązano. teraz postanowiłam, że pójdę do pracy żeby mieć chociaż jakąś pewną pensję. wiadomo, że kokosy to nie będą ale nie spodziewam się tego. po godzinach będę pomagać dalej przy dg. oby tylko przedszkolak nie chorował, teraz 2 tygodnie już mijają jak siedzi w domu - zap. oskrzeli sad
    • dansch Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 07.10.12, 13:07
      Ja wiem, że to co napisze jest trochę "od czapy" i jeden przypadek nie może być potwierdzeniem reguły ale taka historyjka z życia: mam znajomą, która z powodu choroby musiała zawiesić DG z ok. 10 tys długów w hurtowni i komornikiem na głowie (rodzina 2+2). Któregoś dnia teściowa zrobiła jej pogadankę nt. pozytywnego myślenia, dziewczyna przestała rozpaczać, znalazła robotę na etacie, klienci do niej wrócili (Ci z DG), Wszystko zaczęło się kręcić pozytywnie, bo zmieniła myślenie i nastawienie.
      Mój Tata z kolei mówi "im bardziej dziadujesz i oszczędzasz, tym masz mniej pieniędzy", wiec nie żałuj tego płaszcza.
      • beverly1985 Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 07.10.12, 13:23
        O to mi chodzi: trzeba cos zmienić. Albo znaleźc prace na etacie, albo sie przeprowadzic, albo zmniejszyc alimenty, albo coś sprzedać, no cokolwiek... Byle opracować taki plan, który w krotszej lub dłuższej perspektywie pozwoli wyjść z długów.

        Dlugi autorki nie są jakies duże, ludzie wychodzili z gorszych. Natomiast jak rozumiem pogłebiają sie co miesiąc.
        • miziu_miziu Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 07.10.12, 13:55
          długi się nam pogłębiają co miesiąc ale to nie jest tak, że jest coraz gorzej.

          po pierwsze co kwartał spłacamy praktycznie wszystkie zaległości bo wtedy zwykle jest jeden większy przelew, który nam wystarcza na te opłaty i raty. poza tym na bieżąco wpływają mniejsze sumy, które rozchodzą się na tzw. życie, na mniejsze rachunki, zakupy, leki.
          po drugie oboje mamy karty kredytowe, które mniej lub bardziej regularnie spłacamy ale od 1,5 roku już z tych kart nie korzystamy, więc de facto zadłużenie zmniejsza się.
          po trzecie nowe zobowiązania zaciągamy u rodziny jak już naprawdę nie ma wyjścia i są to niewielkie kwoty, które za kilka - kilkanaście dni oddajemy.

          jeżeli uda mi się znaleźć pracę do końca roku to powinno być lepiej, tj. stabilniej. dopiero w tym roku dziecko mi się dostało do przedszkola, dość ciężko się adaptuje, jaz kolei nie mogę liczyć na pomoc w opiece np. którejkolwiek z babć, a przez 4-5 dni w tygodniu jestem całą dobę sama z dzieckiem, ze względu na wyjazdy taty. dlatego wcześniej w zasadzie tylko dorabiałam biorąc jakieś zlecenia do domu, pisząc teksty itd. teraz to przedszkole nas ratuje ale też kosztuje.
      • miziu_miziu Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 07.10.12, 13:43
        dzięki, chyba muszę zmienić nastawienie.
        • dansch Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 07.10.12, 19:27
          ale swoją drogą to szczerze Cię podziwiam, że potrafisz w ogóle żyć i prowadzić gospodarstwo domowe przy tak nieregularnych wpływach. Ja przez parę długich lat brałam dniówki, zawsze wiedziałam, że będzie wypłata a we wrześniu pierwszy raz dostałam jednorazową wypłatę na koniec miesiąca co rozwaliło mi kompletnie proces gospodarowania domowego.
          • miziu_miziu Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 07.10.12, 19:46
            smile

            jak się musi to się tak żyje i tyle. jedni od pierwszego do pierwszego a my od kwartału do kwartału. plus zastrzyczki (bo nawet nie zastrzyki) finansowe co jakiś czas.
    • prakseda_ka Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 07.10.12, 18:11
      będzie dobrze, ja właśnie po półtora roku super potężnego doła wyszłam na prostą. w styczniu 2011 mąż stracił pracę - zostaliśmy z moja pensja 2300 ( kredyt hip 2000), we wrześniu gdy zaległości wszędzie siegały kilku tysięcy mąż wyjechał do pracy do niemiec, zostałam z 2 dzieci ( 2 i 6 lat) i w sumie wezwaniami do spłaty, zapłaty itd sama. Auto którym miał przyjechać na pierwsze "wolne", które mieliśmy sprzedać, rozkraczyło sie po drodze i zamiast z kasy za sprzedaż, trzeba było dopłacić 500 zł, zepsuła sie kabina prysznicowa w łazience, piec CO, długi wzrosły, ja straciłam stałą pracę. Łapałam się wszystkiego, schudłam 10 kg, sprzedałam wszystko co można było, to co przysyłał maz starczało na hip i życie, rachunki płaciłam jak miałam kasę z mojej DG. W maju 2012 dostałam super zlecenie, zarobiłam pare tysięcy, pospłacałam najpilniejsze sprawy i nawet wyjechaliśmy z dzieciakami na krotki urlopik. We wrześniu tego roku, przyszła spłata kindergeld, ja dostałam jeszcze jedno stałe zleconko, doszły pieniądze z normalnego kindergeld i poczułam że stoje na pewnym gruncie. Mam w miarę normalny dochód, mam odłożone trochę kasy, zrobiony taras przed domem, który się sypał, kabinę w łazience, obkupiłam siebie i dzieciaki w normalne ciuszki itd. Kupiłam sobie perfumy! i kilka książek! i do szczęścia brakuje mi tylko męża w domu wink ale już się nie boję tak okropnie jak przed rokiem .... dałam radę przeżyć najgorsze ...
      • miziu_miziu Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 07.10.12, 19:49
        co mogę napisać... brawo dla Was! i wszystkiego dobrego, oby było tylko lepiej! historia nastraja optymistycznie ale musiało być Ci naprawdę ciężko. mam nadzieję, że mąż już wkrótce będzie z Wami na stałe smile
    • zosiaonline Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 07.10.12, 18:29
      > O ile miesiąc temu dość racjonalni wydałam pieniądze z "setki" na rzeczy, które i tak by mnie > nie minęły tj. przegląd samochodu, kombinezon zimowy, czapkę i rękawiczki dla dziecka, to w > tym mnie chyba poniosło i kupiłam sobie płaszcz, moim zdaniem raczej niedrogi, po przecenie > za 150zł. Teraz myślę sobie, że to był błąd.

      Miziu_miziu, nie jestem ekonomistką, ale wydaje mi się, że kupno płaszcza czy "ekstra wydatki" w sytuacji, gdy rachunki nie są zapłacone chyba nie jest najlepszym rozwiązaniem?
      Również miałam w swoim życiu etapy "pod górkę", gdy oszczędzałam bardzo - z konieczności. Zwykle siadaliśmy wtedy z moim narzeczonym (dziś mężem) i zaczynaliśmy dysponowanie pieniędzmi właśnie od opłat stałych, tj. rachunków. To, co zostawało, przeznaczaliśmy na zakupy. Byłam wtedy bardzo bardzo młoda, ale chyba dzięki tej przezorności nie wpadliśmy w pętlę zadłużenia.

      Pozdrawiam i życzę poprawy sytuacji finansowej, może dłużnicy w końcu Was spłacą.
      Zośka
      • miziu_miziu Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 07.10.12, 19:44
        A ja tak się składa właśnie jestem z wykształcenia ekonomistką wink
        Waham się czy dobrze zrobiłam z tym płaszczem. Trochę na plus przemawia to, że była to fajna okazja, przecena, a ja od lat nic sobie nie kupowałam. I tu dziwna sprawa - myślałam, że humor mi się od razu poprawi a pojawiły się wątpliwości i jakieś doły. Jeśli chodzi o rachunki to szczerze mówiąc nie wiem co mogłabym zapłacić mając do dyspozycji 150zł. Ani nie wystarczy na czynsz ani na ratę... Niższe rachunki jak np. kilkadziesiąt zł na gaz regulujemy na bieżąco, problemy są z tymi, które opiewają na kilkaset zł. Mając na koncie np. 300zł właściwie się to rozchodzi na jedzenie bo nawet jak wpłacimy te 300 do spółdzielni czy banku to i tak nie ureguluje się długu a jeść coś trzeba. Tak źle i tak niedobrze. Byle do 20-go...
        • magdabober5 Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 07.10.12, 22:17
          U mnie też dół.Cały dzień myślę jak to będzie.Nam (2 + 7 miesięczne dziecko) zostaje po opłaceniu rachunków 800-900max zł.Za te pieniądze musimy zatankować samochód,jedzenie dla naszej 3,pampersy,chusteczki,mleko dla małej,chemia ogółem to jest na WSZYSTKO. pozatym mamy stary jak świt samochód a nie mamy na drugi.potrzebny nam bo ja mam mamę 50km od nas a pozatym często jezdzimy z dzieckiem do Warszawy do Centrum Zdrowia a to jest 200km. Jak patrzę w lustro to aż żygać się chce,wyglądam strasznie.Zero lepszego ciucha.poprostu życie jak w Madrycie.Ach
          • polyanna3 Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 08.10.12, 14:21
            800-900 to znów nie jest tak mało na zycie. Ja po odłozeniu( postanowiłam oszczędzac co staje sie koniecznościa ze wzgledu na czękajaca nas komunię w maju) popłaceniu rachunków mam na jedzenie , paliwo do 2 aut, chemie, pieluchyi mleko ok. 1000zł , jest nas czworo( 2 dorosłe osoby i dwoje dzieci). Nie jestem nauczona zyc oszczednie bo do tej pory jakos to było, nie żylismy rozrzutnie, ale było dosc na nasze potzreby. Ale powiedziałam ze muszę dać radę. Jak zabraknie na paliwo najwyzej bedzie sie jeździło komunikacja miejską albo na piechote. Chemii,,kosmetyków pod koniec miesiaca nie kupuje, zostawiam na najpotzrebniejsze wydatki. Bez cifa czy kremu mozna życ. Albo kupuję wtedy cos tańszego. Pieluchy jakie uzywasz??ja przeszłam na Dady z biedronki, bardzo dobre, polecam. To samo mleko- na poczatku kupowałam bebilon teraz kupuję bebiko i dziecko super reaguje na nie. Tak wiec poszukaj takich małych oszczędnosci a tzrymam kciuki zebyś też dała radę.
            Natomiast autorce wątku zyczę siły ducha! pocieszam cie ze wiekszosci ludzi nie jest teraz łatwo. A płaszcza nie załuj. Przecież w czymś chodzic musisz.
      • astrum-on-line Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 08.10.12, 14:47
        Zosiu, bardzo cenię twoje wypowiedzi, ale powiem szczerze, że w tej sytuacji nie masz racji. Jeżeli dziewczyna po latach zaniedbań wreszcie cokolwiek sobie kupiła to naprawdę należy się tylko cieszyć a nie potępiać. I tu nie chodzi o rachunki i wyjście z finansowego dołka tylko o wyjście z psychicznego dołka.
        • zosiaonline Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 18.11.12, 22:58
          astrum-on-line, chyba trochę odgrzebuję "stary" wątek, ale przeglądając forum natknęłam się na Twoją odpowiedź smile

          > Zosiu, bardzo cenię twoje wypowiedzi, ale powiem szczerze, że w tej sytuacji ni
          > e masz racji. Jeżeli dziewczyna po latach zaniedbań wreszcie cokolwiek sobie ku
          > piła to naprawdę należy się tylko cieszyć a nie potępiać. I tu nie chodzi o rac
          > hunki i wyjście z finansowego dołka tylko o wyjście z psychicznego dołka.

          Ale to są uczucia. Uczucia mijają. Trzeba je po prostu przetrwać. Myślę, że tutaj każdy odpowiedziałby subiektywnie całkowicie, z myślą o własnych decyzjach i doświadczeniach - ja z pewnością najpierw chciałabym spłacić długi, potem kupić, choćby promocyjny, płaszcz...
          Natomiast nie do końca "czuję" jaką sytuację masz na myśli, astrum. Jakiego rodzaju zaniedbanie masz na myśli? Czy chodzi o brak tego przysłowiowego płaszcza czy nowej spódnicy, czy raczej wieloletni brak....podstawowych artykułów? Ludzie dorośli mają prawo decydować o swoim życiu, ponoszą konsekwencje swoich działań. Podobnie jak autorka "ma prawo" kupić płaszcz, bo jest wolna. (Mam nadzieję, że wszyscy widzą cudzysłówsmile. Ponieważ o długach łatwo zapomnieć (szczególnie, gdy człowiek przyzwyczaja się do przyjemności), to warto czasem "rzucić hasło", gdy emocje biorą górę, że jest stos rachunków do zapłacenia. Reszta zależy już od nas, czy skorzystamy z podpowiedzi. Nie do nas należy natomiast publiczne wypominanie innym zakupów, to prawda jasna jak Słońcesmile.

          Pytasz o właściwe postępowanie dlatego poszerzyłam problem, bo nikt z nas nie wie i nie znał sytuacji.

          Pozdrawiam,
          Zośka
    • anmala Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 08.10.12, 13:47
      Wydaje mi się, Miziu, że ten płaszcz dla ciebie to miała byc taka odskocznia, ale zwyczajnie odzwyczaiłaś się kupowac sobie cokolwiek. Tez tak miałam, zakup czegokolwiek dla siebie wydawał mi sie rozpustą, tylko, ze tak sie nie da. Teraz tez częściej kupuje dla dzieci niż sobie. Ale o siebie tez trzeba dbać. Podoba ci sie ten płaszcz? Dobrze w nim wygladasz ? Jeśli tak to wszystko ok.
      • magdabober5 Re polyanna3 08.10.12, 15:30
        Ja używm właśnie Dady lub jeszcze z Lidla,też są fajne.Mleko Bebilon Pepti,plus odżywka 40zł za puszkę.(Mała nie chce jeść,słabo przybiera na wadze).Zabawki i ciuszki kupujemy jej używane.Małe dzieci tak nie niszczą rzeczy.Czyli Tobie zostaje 1000 na wszystko? Dobrze zrozumiałam?
        Nie dziwię się że autorka wątku kupiła sobie ten płaszczyk.Czasami taka mała rzecz a cieszy.Chwilę zwątpienia przy kupowaniu czegoś dla siebie.... skad ja to znam.Ostatnio chciałam sobie kupić lepszy szampon (12zł), słuchajcie kręciłam się z tym szamponem jak głupia po sklepie bo nie wiedziałam czy kupić.
        Porażka.
        • prakseda_ka Re: magdabober5 08.10.12, 17:17
          bebilon pepti u mnie kosztował 29 września 7 zł z drobnymi za puszkę, kupujesz go na recepty? pediatra wypisze jakby co wink
          • aga_martusia Re: magdabober5 08.10.12, 18:52
            nie kazdy lekarz chce wypisac, od roku tez kupuje po 23zł (cena urzedowa w kazdej aptece). Mojemu dziecku w badaniach nie wyszła alergia na mleko a uczulony jest na 100%
          • magdabober5 Re: magdabober5 08.10.12, 19:00
            Naszczęście tak,bo nie wiem jak bym dała rade .Najdrosze są te węglowodany bo 40zł na 5 dni.Dla małej musi być ,ona jest najważniejsza.My musimy na sobie oszczędzać.
            Irytują mnie wypowiedzi jak ktoś krytykuje inną osobę że np. niezdrowo jedzę,że brak warzyw,owoców albo że tanią wędlinę kupują.Ja nie pamiętam kiedy jadłam jogurt,myślę że ok 3 tygodnie temu a i jabłka i inne owoce kupuje tylko małej.Jabłka niby tanie (3,8) ale za to mam chleb na 2 dni.
        • polyanna3 Re: Re polyanna3 08.10.12, 19:04
          tak zostało mi 1000 na paliwo, jedzenie, i chemię jak bedzie cos potzrebnewink ale duzo nie jexdzimy, ja narazie tyle co z dzieciakiem do szkoły, a maż do pracy,wiec moze pójdzie ze 150 jeszcze na paliwo, chemie też narazie mam , może wystarczy do końca miesiąca. Mama czasami mnie poratuje , kupuje mi pieluchy i daje swojskie jajawink Dziewczyny tu za mniejsze kwoty daja radę. Hehe z tym szamponem też swietnie rozumiemwink ostatnio tez już patrzę na każda cenę a brakujące kolorowe kosmetyki typu puder i tusz do rzes kupiłam ostatnio w Biedronce , była taka promocja i jestem zadowolonawink
          • magdabober5 Re: Re polyanna3 08.10.12, 19:26
            He he,też kupiłam kosmetyki w Biedronce.Z tuszu jestem bardzo zadowolona.
            • 70upartykrasnal Re: Re polyanna3 08.10.12, 19:39

              w tamtym roku kupiłam w Biedrone puder Max Factor za grosze. W tym roku go nie widzę.

              Pojawia się nowy szampon "FLeks " w takich dużych butlach. Cena dość atrakcyjna. Tylko nie wiem czy on coś wart. Używałyście go ? Nie chciałabym kupować w ciemno.


              allegro.pl/show_user.php?uid=14563190
    • sparkley78 Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 08.10.12, 21:59
      "mój facet ma dg, przy czym ludzie płacą tak nieregularnie i z opóźnieniami, że szkoda gadać"
      niestety robisz to samo sad i koło się zamyka
      • miziu_miziu Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 09.10.12, 09:11
        z pustego i Salomon nie naleje.
        znalazłam się w takiej sytuacji po tym jak straciłam pracę w pierwszym dniu po porodzie. myślisz, że mi to pasuje? wcześniej nie miałam problemów z płynnością finansową - od razu po studiach zaczęłam pracę, kilka(naście) ładnych lat utrzymywałam się sama, nieraz za niewielkie pieniądze, ale nie miałam opóźnień w spłacie rachunków. chętnie wróciłabym do tamtych czasów. pojawienie się dziecka na świecie naprawdę zmieniło moje życie a mimo to uważam, że jest to największe szczęście jakie mnie w życiu spotkało.
        • zurekgirl Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 09.10.12, 09:49
          Ja siepodlacze pod watek pozytywnego myslenia: wypozycz ksiazke Louise Hay "Mozesz uzdrowic swoje zycie". To ze Stanow, wiec pewne rzeczy bazuja na amerykanskim snie, ale ja po przeczytaniu i wprowadzeniu pewnych zachowan, pogodzeniu sie z roznymi sprawami itd zaczelam inaczej patrzec na swoje zycie. Rzeczy, ktore do tej pory spedzaly mi sen z powiek, teraz mnie ciesza, czasem smiesza.
          • miziu_miziu Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 09.10.12, 19:50
            dzięki, będę w tym tygodniu w bibliotece to zerknę czy to mają
        • sparkley78 Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 09.10.12, 19:41
          skoro wiesz jak jest ciężko, to nie psiocz na innych że nie płacą, może też nie mają z czego....
          • miziu_miziu Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 09.10.12, 19:48
            nie psioczę tylko stwierdzam fakt. ale trudno mi przyjąć spokojnie do wiadomości, że ktoś nie zapłacił nam kwoty 5000+vat od roku. pardon, od 11 miesięcy. takich opóźnień w spłatach ja nie mam, max 2-3 miesiące. no ale niech będzie, że to wszystko moja wina smile
            • zabeczka84 Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 09.10.12, 23:54
              z innej beczki...
              a robicie coś by te opóźnienia zmniejszyć? Wysyłacie wezwania do zapłaty? Monitujecie nalezności kontrahentów?? Dług 11 miesięczny juz dawno załatwiłabym sądownym nakazem zapłaty... Ale ja to ja. Pracowałam w windykacji i wiem jak zwykłe "kilkakrotne" przypomnienie moze zmotywowac człowieka do zapłaty. Przecież jest wiele wyjść, tyle ze trzeba działać a nie czekać.
              • astrum-on-line Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 10.10.12, 18:13
                Pewnie że można sobie to tak załatwić. Tylko czasem trzeba się zastanowić, czy warto stawiać sprawę na ostrzu noża.
                • miziu_miziu Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 10.10.12, 19:20
                  no dokładnie... na pewno byłby to definitywny koniec współpracy. najgorsze, że ci ludzie chyba mają pieniądze tzn. mają je na inne sprawy.
                  • mjermak Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 10.10.12, 20:42
                    to moze jednak lepiej zeby to byl koniec wspolpracy? Rozumiem,z e to nie jedyny klient, z ktorym wspopracujecie, poza tym zawsze mozna znalezc nowego klienta zamiast roztkliwiac sie nad starym, ktory nie placi. Niech sobie szuka jeleni gdzie indziej, wasza energia bardziej by sie oplacalo zainwestowac w szukanie nowych klientow niz na uzeranie sie z dluznikami i zamartwianie sie jak zwiazac koniec z koncem.
                    • miziu_miziu Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 10.10.12, 20:52
                      tu w grę wchodzą też względy towarzyskie, że tak to ujmę. są to moi znajomi, znamy się ćwierć wieku i mieszkamy niedaleko. wiem, że w biznesie nie ma sentymentów, ale...
                      • mjermak Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 10.10.12, 21:20
                        miziu_miziu napisała:

                        > tu w grę wchodzą też względy towarzyskie, że tak to ujmę. są to moi znajomi, zn
                        > amy się ćwierć wieku i mieszkamy niedaleko. wiem, że w biznesie nie ma sentymen
                        > tów, ale...

                        No sorry ale co to za znajomi, ktorzy maja w du...szy wasza ciezka sytuacje finansowa? I na prawde tak sie super z nimi bawisz towarzysko wiedzac, ze ci wisza kase?
                        • nvv Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 10.10.12, 22:42
                          > No sorry ale co to za znajomi, ktorzy maja w du...szy wasza ciezka sytuacje fin
                          > ansowa?

                          Może znajomi mają jeszcze gorszą sytuacją finansową...
    • seren.dipity Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 13.10.12, 21:17
      Bardzo dobrze zrobiłaś, że kupiłaś sobie ten płaszcz! W natłoku wydatków, kredytów, przy skromnym budżecie od lat nie myślisz o niczym dla siebie. A właśnie to jest potrzebne Tobie, coś tylko dla Ciebiesmile Wiem, bo dużo czasu minęło zanim zrozumiałam, że moje wyrzuty, że coś sobie kupiłam, są niepotrzebne, a wcześniej wiele razy wracałam następnego dnia po zakupie, podliczeniu kasy, itd. do sklepu i oddawałam rzeczy, które kupiłam. Już tak nie robię, bo życie tylko jedno jest.
      • etna22 Re: frustracja... dół... wątek ku pokrzepieniu se 19.11.12, 09:03
        Ciesz się tym nowym płaszczykiem-na prawdę-ja tez mam cięzką sytuację finansową ale takie male czy duże radości sa nieocenione żeby przetrwaćsmilelepsze to niz wydawać na leki czy na przeziębienie czy na antydepresanty.
        Ja kupuję bardzo klasyczne ubrania-jeansy bez udziwnień dzetów i innych cudów, płaszcz zwykła jednorzędowka-z wcięciem w talii czarna, do tego komin-czarny i jakaś broszka aby rozjaśnić wszystko i już smilepłaszcz co jakiś czas "odmechacę"maszynką i przejadę rolką do ubrań i wygląda na prawdę dobrze(a kupiłam go w lumpie za smieszne pieniadze)-buty kupiłam sobie 2 lata temu-skórzane oficerki-też klasyczne-czarne. Zapłaciłam dość sporo ale i tak jestem zadowolona. Wiem że warto zainwestować w dobry płaszcz na zimę, rękawiczki(ja mam skórzane)czapke lub komin i buty no i torebka-to są przedmioty ktore używasz codziennie-muszą być dobrej jakosci.

        Co do zakupów-to porównuję i jeszcze raz porównuję ceny-to podstawa-ostatnio dzięki mojemu mężowi kupiłam zapas płynu do soczewek (za 360 ml zapłaciłam tylko 18,99)waznosc do 2015r. Płyn którego do tej pory uzwałam kosztował mnie 2 razy tyle a skład miał identyczny-nawet producent ten sam tylko nazwa i opakowanie innesmile dlatego w supermarkecie śmialo schylam sie po produkty z nizszych półek-porównuję składy, czytam etykietki (czesto kupuję produkty marek wlasnych)nie warto płacić za reklamę. Hmm a aproposwinkbutów-zakupiony model wypatrzyłam w centrum handlowym-przymierzyłam i zamówiłam na stronie producenta o 100zl taniej niz w sklepiesmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka