Dodaj do ulubionych

Polak potrafi-oszczędzać:))

28.12.05, 00:33
W Internecie oraz na targowiskach można kupić tzw. magnesy neodymowe, które
mogą zatrzymać pracę liczników, np. wodomierzy. Fachowcy ostrzegają jednak
przed łatwowiernością. Na razie nie wiadomo, czy mają one tak szerokie
zastosowanie, jak oceniają ich dystrybutorzy. Działanie magnesów jest proste:
wystarczy przytknąć je do urządzenia pomiarowego i licznik nie zarejestruje
np. rzeczywistego zużycia wody.
Obserwuj wątek
    • eliksirek Bimberek:)) 28.12.05, 00:39
      1.2. Po co pędzić bimber

      Bo jest to bardzo fajne zajęcie - widzieć, jak od samego początku, od drożdży i
      cukru własnymi rękami tworzy się wódkę, a potem się nią upić. Bo nie ma lepszego
      sposobu na utrwalanie wolności niż korzystanie z niej. Bo kupując wódkę w
      sklepie wspierasz państwo a pędząc bimber rozwijasz swoje umiejętności.

      1.3. Niebezpieczeństwa

      Wódka domowej roboty podobno może zawierać więcej szkodliwych substancji niż
      wódka fabryczna - bo w domu są mniejsze możliwości filtrowania niż w fabryce.
      Pędząc bimber w sposób nieostrożny można popaść w kłopoty z państwem.

      2. Część teoretyczna

      Produkcja bimbru składa się z dwu etapów. Najpierw robimy zacier, czyli taką
      przefermentowaną breję, która oprócz różnego syfu zawiera alkohol, potem ten
      zacier destylujemy, żeby oddzielić alkohol od świństwa. Na czym polega
      destylacja? Jak już wspomniałem zacier jest mieszniną alkoholu, wody i świństw.
      Alkohol paruje w jakichś 60 stopniach (Celsjusza), a woda w stu. Więc kiedy
      podgrzewać zacier to najpierw (w sześćdziesięciu stopniach) odparuje alkohol, a
      dopiero potem (w stu) woda. No więc robimy tak: podgrzewamy zacier i kiedy
      paruje alkohol to zbieramy te opary i je skraplamy. A to co po tym wszystkim
      zostanie śmierdzi i wylewamy do sedesu.

      3. Część praktyczna

      3.1. Robimy zacier

      Zaczynamy od zacieru. Przepis na zacier jest prosty: 1 kilo cukru, 4 litry wody
      i 10 deko drożdży. Razem: 1+4+10=1410. Łatwo zapamiętać (data bitwy pod
      Grunwaldem). No więc mieszamy te składniki i zostawiamy na trochę w jakiejś
      bańce, żeby przefermentowały. I jak już ładnie przefermentuje to mamy gotowy
      zacier. Można też destylować wino, np. wino z ryżu (ale zacier jest tańszy od
      wina, a efekt wcale nie gorszy).

      3.2. Destylacja metodą garnkową

      Mając już zacier musimy go przedestylować. Wiele osób boi się tego etapu,
      wyobraża sobie, że destylacja jest jakimś strasznie skomplikowanym alchemicznym
      procesem, wymagającym czort znajet jakich wymyślnych urządzeń. A to wcale nie
      jest tak. Za chwilę opiszę, jak można przedestylować zacier nie używając żadnych
      instrumentów, jak tylko garnka, blaszanej miski i kubka. Więc tak: na kuchence
      stawiamy garnek. Do niego wlewamy zacier. Na środku stawiamy pusty kubek. Na
      garnku stawiamy blaszaną miskę o zaokrąglonym dnie. Do miski wlewamy zimnej
      wody, można wrzucić trochę lodu. Co będzie się teraz działo kiedy zapalimy ogień
      (nie za duży) pod garnkiem? Kiedy podgrzewany zacier osiągnie temperaturę
      parowania alkoholu zacznie z niego parować alkohol. Opary alkoholu trafiają na
      zimną miskę i skraplają się. Ponieważ dno miski jest wypukłe więc krople
      skroplonego alkoholu zjeżdżają na środek i skapują prosto do kubka. Po
      odpowiednim czasie (nie za wcześnie, bo wtedy sporo niewykorzystanego alkoholu
      zostanie w zacierze i nie za późno, bo wtedy do kubka pójdą cięższe frakcje
      czyli syf) wyłączamy gaz, zacier wylewamy do sedesu a bimber z kubka zlewamy do
      butelki. Ot proste i logiczne.

      3.3. Pędzimy na poważnie

      Kiedy już pobawimy się trochę z garnkiem i kubkiem w końcu przyjdzie moment, że
      zechcemy zabrać się za prawdziwe pędzenie bimbru. Będziemy to robić tak: zacier
      do czajnika, czajnik na gaz, opary alkoholu z dzióbka rurką do chłodnicy, w
      chłodnicy opary ochładzają się i skraplają i stamtąd spływają do podstawionej
      szklanki. A co to takiego ta chłodnica i jak ona wygląda? Powiem najpierw jak
      wygląda chłodnica ze sklepu chemicznego. Jest to szklany pojemnik. Ma on dwie
      rurki: do jednej wpływa zimna woda (doprowadzana gumową rurką z kranu), z
      drugiej wypływa już trochę nagrzana woda. A po co ta zimna woda tak przepływa
      przez chłodnicę? A po to, żeby ochładzać rurkę, która przebiega przez środek
      chłodnicy. A tą rurką właśnie przepuszczamy opary alkoholu które chcemy
      skroplić! W fachowej chłodnicy rurka ta zazwyczaj jest zwinięta w spiralę, żeby
      się lepiej chłodziła. Jeśli jeszcze nie do końca łapiesz to spójrz na ascii-art
      poniżej:

      (3) --> ----+ (1) wlot par alkoholu
      --+ | (2) tu wypływa skroplony alkohol
      +---+ +---------------+ (3) wlot wody chłodzącej
      | | (4) wylot wody chłodzącej
      (1) --> ============================= --> (2)
      | |
      +--------------+ +----+
      | +--
      +--
    • izzunia Re: Polak potrafi-oszczędzać:)) 28.12.05, 07:42
      to nie oszczednosc, ale kradzieztongue_out

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka