naturella
19.04.09, 13:36
Czy też odnosicie takie wrażenie jak ja, że wydatki na dziecko
stanowią baaardzo znaczną część domowego budżetu?
Mam dwoje dzieci, jedno trzy lata z kawałkiem, drugie rok i 8
miesięcy. Od początku były wydatki, których nie umiałam zredukować -
najpierw kosmetyki - bo ile razy próbowałam nie smarować pupy za
każdym razem, tyle razy było zaraz odparzenie. Linomag starczał mi
na trzy-cztery dni. Potem słoiki - moje starsze dziecko było
niejadkiem, do 2 lat jadł wyłącznie dania słoiczkowe, w pewnym
momencie wydawałam na słoiczki 750 zł miesięcznie. Na szczęście
młodsze szybko zaczęło jeść normalne rzeczy. Teraz w ramach
oszczędzania postanowiłam nie kupować słoiczków, albo traktować je
jako rezerwę, bo czasem zdarza się, że nie ma obiadu itp. Myślę, że
na dwójkę wydaję teraz ok. 200 zł na słoiczki. No ale dużo kosztuje
normalne jedzenie, jako, że staram się dzieciom dawać codziennie
mięso i to dobrej jakości, wędliny, owoce itp.
Kosmetyków idzie u nas mnóstwo. Codzienna kąpiel, codzienne mycie
głowy albo co dwa dni, kremy, mleczka.
Lekarstwa i leczenie - masakra. Starszy chodzi do przedszkola
pierwszy rok, więc np. w styczniu, kiedy chorowaliśmy wszyscy, to
wydałam na leki, wizyty lekarzy itp 1600 zł. Na szczęście to była
jedyna taka sytuwacja, w tym miesiącu wydałam tylko 50 zł, zazwyczaj
koło 100 zł wychodzi. O ile nie wzywam lekarza do domu
Ciuchy kupuję na allegro w większości - niestety, nie zawsze trafiam
z jakością. Resztę dokupuję w sieciowych sklepach, zazwyczaj
przecenione, w Zarze, w H&M, dawno nie kupiłam już nic w normalnej
cenie. Masę kasy pochłaniają buty, co sezon nowe, staram się też
kupować na wyprzedażach, nawet z wyprzedzeniem półrocznym, zazwyczaj
trafiam z rozmiarem
A jak u Was?