eas_y Re: ślub z pompa 25.05.09, 15:50 do autorki: zyjemy chyba w wolnym kraju, mam ochote to nosze gacie w kratke, mam ochote to nosze majty w groszki. Mam ochote to robie duże wesele, z obciachem i pompą a jak mi się odwidzi to będzie tylko ślub... I co kobieto tobie do tego? Jak będe mieć ochotę to kupie sobie krokodyla i co też będziesz komentowac na forum, żeby znaleźć ujście swojej goryczy? Przyznaj ze po prostu masz tym problem, a jak nie masz ochoty to mozesz nie isc na to obciachowe wesele...no pod warunkiem ze cie wogóle zaproszą pozdrawiam Odpowiedz Link
titta Re: ślub z pompa 25.05.09, 16:16 Wydaje mi sie, ze sa trzy mozliwosci: 1 Lubi sie imprezy, przez cale dziecinstwo marzy o bialej sukni i "tym dniu", ma sie duza i lubiana rodzine i mase znajomych, nie sposob sie razem waznym wydazeniem w zyciu nie cieszyc; 2. Zyje sie "na pokaz", wszystko co sie robi sluzy mniej lub wiecej dowartosciowaniu sie, na pokaz kupuje sie modne ciuchy, na pokaz wyjazdza na wycieczke, to i odstawia sie szopke zapraszajac nawet znajomych z bylej pracy rodzicow i kuzyna trzeciego meza ciotki tesciowej brata. Wazne zeby wszyscy zobaczyli na co mnie stac; 3 Boi sie wychylic z szeregu. Jesli 1 to mozna wziasc i piec kredytow. Marzenia sa po to aby je spelniac. Ps. Wystawne to sa wesela w Indiach. Znajomy mial 800 osob, ot najblizsza rodzina i przyjaciele rodziny, tylko ci ktorych naprawde musi sie zaprosic. Kameralna impreza, bo zadko ponizej tysiaca sie schodzi... Odpowiedz Link
black_tangens Lepszy slub z LASKA niz z pompa:-) 25.05.09, 19:27 Lepszy slub z LASKA niz z pompa Odpowiedz Link
fanka_franka Proszę, wersja dla mieszkania: 25.05.09, 21:02 Pozwolisz,ze troszke przerobię: > Mam koleżankę. Młoda. 24 lata. 2 tygodnie temu odbył sie jej obiad > zaręczynowy. Od tamtej pory tzn. od tego obiadu, zaczela > obmyslac swój nowy dom. Dodam, ze nie pracuje (od czasu do czasu, > dorywczo), bo jeszcze jest na studiach. Wszystko fundowac beda > rodzice. Obdzwonila ekipe budowlańców, elektryka, wybrala kafelki i wykladziny. Wyszlo jej > ponad 1.000.000. Na moje pytanie, czy nie wolalaby przeznaczyc tych > pieniedzy na np.welese, ktore jest raz w zyciu, odpowiedziala ze dom trzeba miec drogi i nowoczesny, bo tak wypada. Powiedziala to z takim wyrzutem ze zrobiło mi sie > nieprzyjemnie. > > Po co buduje sie tak drogie domy? Na 100, 200 metrow. Rozumiem, w > tym wypadku placa rodzice, ale.. po co komu tak duzy dom? wiecej sprzatania, miejsca do ogrzania w zimie albo do zrobienia balaganu. Dlaczego > nie moze kupic po prostu dwupokojowego mieszkania. Musi byc duzy dom z ogrodkiem, nawet kiedy danej pary na taki nie stac > Teraz wiele par kupuje swoje 4 kąty. Niektorym wystarcza zwykłe mieszkanie inne buduja ogromne domy. > Malomiasteczkowosc? > Odpowiedz Link
lenaa77 Re: Proszę, wersja dla mieszkania: 25.05.09, 21:58 Jakoś tak bez sensu ci to wyszło, po prostu analogia byle jaka. Co do samego wątku, to w sumie żyjemy w wolnym kraju i o ile nie została cała ta impreza wymuszona na rodzicach to ich sprawa. Jedni chcą kiczu, inni wesela z odczytywaniem wierszy klasyków nowozelandzkich (oczywiście określanego jako drętwe przez tych pierwszych), ale to piękne, że żyjemy w kraju, gdzie można wybierać Odpowiedz Link
foreze rodzice urzadzają 26.05.09, 09:37 wesela dzieciom, to w pewnym sensie tradycja wiadomo ze jak ich nie stac to nie da rady, ale ja sobie nie wyobrażam zebym miała dziecku nie urządzić wesela i denerwuja mnie troche opinie osób ze to wyciaganie kasy od rodziców - ja na pewno dziecku wesele zrobie oczywiście jak mnie stac będzie i to takie jakie sobie wymarzy - uważam to za swój w pewnym sensie "obowiązek" poza tym to właściwie ostatnia rzecz jaką sie robi dla dziecka potem jest juz samodzielne i juz tak nas nie potrzebuje Odpowiedz Link
agatita82 zalezy od wesela i organizacji tegoz 26.05.09, 09:43 My tez placimy jakies 30.000 ale za 60 osobowe wesele. I postawilismy na wytwornosc wnetrz, dobre wino i sliczne dekoracje... A to czy ktos bedzie mial kaca przez 3 dni to przeciez nie zalezy ode mnie tylko od indywidualnej kultury picia. Wesele i slub ma sie jedno i jak ktos chce miec tylko slub i zaprosic gosci na lody - jego sprawa. A jak chce udziwnione atrakcje to tez jego brocha. Jedyne co jest glupie w wypwiedzi Twojej kolezanki to slowa "bo wypada" I ze robi takie wesele bo wypada, a nie bo rzeczywiscie ma taka potrzebe serca. Odpowiedz Link
twojabogini nasz ślub - nasza sprawa,po co się czepiacie? 26.05.09, 10:29 Tak, będę miała wesele na 120 osób. Ja swoją część płacę sama, narzeczonemu opłacą rodzice - bo takie jest ich życzenie, na gadżety (zaproszenia, wystrój itp.)składamy się razem. Nie zadłużam się, wesele planuje się wcześniej, można zaoszczędzić z bieżacych wydatków i dorobić. Przy rozsądnym planowaniu wcale nie wychodzi drogo, u nas średnia bez alkoholu to 200 zł od pary (dwa dni, ciepłe posiłki co 1,5 godziny, ciasta, owoce, przekąski, sałatki itp. - full). Wesele jest "klasik" - orkiestra z weselnymi "hitami", wiejski stół, wódka, dla chętnych wino, w niedziele na kaca piwko. Trzymamy się konwencji. Jest to ukłon w stronę rodziny: większośc rodziny to ludzie starsi, raczej nie będą się bawić przy naszej muzyce. Za to młodzi goście oblatani są po weselach i jak popiją to bawić się będą przy wszystkim. Ja tam się dobrze bawiłam na weselach po remizach i tancbudach, chociaż muzyka jeszcze mi po parę dni z głowy wyjść nie chciała - o zgrozo! Dicho polo ma ten "urok", ze do ucha wpada...Brrr... Uprzedzamy o tym, że to wesele "klasik". Jak ktoś nie chce może powiedziec, że urlopu nie dostał i po sprawie. Na drugi dzień puścimy sobie swoją muzykę. Ważne jest, że nasze święto spędzimy razem z ludźmi których kochamy i cenimy. Po to nam wesele. A "pompa"? Kwestia kultury, raczej nie zaprosimy gości po to, zeby im podac śledzia na gazecie, trzeba zadbać o wystrój, o dobór menu...jak zdaniem niektórych tak wypada, byle taniej... Do Mirabeeli: To nieładnie zaglądać komuś do kieszeni. 30 000 może być drogo, albo i nie. Zależy czy już z suknią, itp. Z ciekawości - po co dzwoniła po zakonnice do ślubu?A ty jesteś zawistna. Co do oszczędności: W miarę rozsądku oszczędzamy, suknię np. szyję pod Częstochową - trzy razy taniej, niż w Wawie. Bardzo mi się podoba. Oczywiście, że jak patrzę na zwiększajacą się kwotę na koncie, na które wpłacam oszczędności i dodatkowe dochody, to myślę co bym za to mogła kupić. Zwłaszcza, że własnie teraz nie kupuję -oszczędzam. czasem nawet zaciskam pasa. Uczy mnie to dyscypliny finansowej, udało mi sie wyeliminowac głupie wydatki i zablokowac wszytskie drózki, którymi uciakał mi kasa. Oprócz tego, ze po weselu nie będę spłacac kredytu, to jeszcze przyzyczaję się racjonalniej gospodarowac kasą Odpowiedz Link
pestki1 Re: ślub z pompa 26.05.09, 15:28 My mieliśmy ślub w ostatnie wakacje. Zawsze marzyłam o weselu, ale zawsze też liczyłam się z tym, że mnie, ani moich rodziców na niego nie stać, więc pozostaną tylko marzenia. Ale los chciał, że mojemu narzeczonemu wpadło "troszkę" kasy ze sprzedaży mieszkania po dziadku, podzielonego na kilka osób. Mój wybranek wiedział, że bardzo chciałabym mieć prawdziwe wesele i oprócz zaliczki na nasze mieszkanie, którego kupno zbiegło się w czasie ze ślubem, tą niespodziewaną kasę postanowił przeznaczyć na spełnienie mojego i swojego zresztą marzenia również. Wesele wyniosło nas prawie 30 tys. zł na 100 osób i było naprawdę udane. To nie jest tylko moje zdanie, ale przede wszystkim gości. Prawda jest taka, że atmosferę czynią ludzie, a nie pieniądze. I choć nasze wesele było w zwykłym domu weselnym, z domkami campingowymi zamiast hotelu i po prostu w lesie, choć nie było poprawin tylko śniadanie ze spontanicznym śpiewem przy gitarze do godz. 13 tylko dla nocujących w ośródku gości, to wszyscy do dziś podają nasze wesele za przykład. Prawda jest też taka, że największe pieniądze nie uratowałyby wesela gdyby nie trafiło się na odpowiednich ludzi z obsługi tego wesela, czy np. jakiś pijany gość wszcząłby awanturę, czy mama by zachorowała, czy... itd. Takich gdybań może być tysiąc. A my mieliśmy zatrudnionych obcych ludzi, którzy po prostu nad wyraz się sprawdzili: dom weselny super, kelnerzy super, catering extra, orkiestra boska, kwiaciarnia super, fotograf profeska, kamerzysta lux, cukiernia też, organista wirtuoz, znajoma solistka itd... I chwalę ich nie dlatego, że to moje wesele i to moje subiektywne zdanie. Ale Ci ludzie naprawdę się sprawdzili i z czystym sumieniem bym ich poleciła. To nasi goście chwalili kelnerów, jedzenie, wystrój, zdjęcia, film itd. My sami lub z pomocą rodziców (wesele było w moim rodzinnym mieście)ich znaleźliśmy, wydzwanialiśmy, czytaliśmy opinie, szukaliśmy i sobie zawdzięczamy ten wybór. Od tego był ten rok - od spokojnego wynajdywania i "zaklepywania" perełek. Nie byli tani, ale wesele samo w sobie z definicji takie nie jest. Wszystko układało się po naszej myśli Nawet kiedy deszcz przerwał nam sesję zdjęciową w plenerze, już na wyjazd do kościoła mieliśmy piękne słońce Nawet udało się ściągnąć na nasz ślub moją siostrę, która tkwiła na porodówce w innym mieście, ze względu na żółtaczkę swojej dzidzi i w dniu naszego ślubu ją wypisali i moi znajomi przywieźli ją w ostatniej chwili...To był nasz dzień - i jeden dzień mojej próżności, kiedy byłam najważniejsza, najpiękniejsza i wszyscy byli tam dla mnie i dla mojego męża. Także Kochani, polecam każdemu uczczenie wśród rodziny i przyjaciół tak ważnej chwili jaką jest ślub w wymarzony dla siebie sposób, jeśli nadarzy się taka sposobność... Odpowiedz Link
mujer82 Re: ślub z pompa 27.05.09, 18:35 Nie rozumiem tego.Dla mnie to przejaw pychy i postawy "zastaw się a postaw się." Dla mnie to zbędny wydatek. Ślub ma dla mnie wymiar prawny,rodzinny i duchowy.Natomiast jako rozbuchana ceremonia mało mnie interesuje. Jestem od 7 lat w związku, narazie bez ślubu bo nas oboje polska groteskowa wersja wesel odstrasza.Ślub pewnie niedługo będzie ale bez pompy. Odpowiedz Link
reni_78 pełno w tym wątku STEREOTYPów !!! 28.05.09, 13:26 'żaba się wody wyrzekała' czy 'nie umiem obsłużyć zapalniczki, bo nie palę papierosów' ??? jak ktoś ma marzenie o jednorazowej kiecce za milion dolarów, to niech sobie zacznie odkładać z kieszonkowego już w podstawówce - jego sprawa jeśli bierze na nią i dziesięć kredytów pod warunkiem, że kredyt stoi na księżniczkę, a nie jej rodziców, i pan małżonek z hrabiną zrobi sobie rozdzielność majątkową a może pan przyszły małżonek jest synem potentata jakiegoś tam i księżniczka będzie miała kieckę za dwa miliony dolarów, bo teściu zrobi weselisko rodem z filmów amerykańskich, zero rodziny, za to 300osób kluczowych partnerów biznesowych i finansowych gołąbki widziałam tylko raz w życiu i to kilka lat temu młodzi obudzili się rano, coś ich tchnęło poszli na targ, kupili dwa bieluśkie gołąbki po wyjściu z kościoła wypuścili je na wolność w życiu kwiatów sztucznych nie widziałam żywe, a owszem, ale to te, co je młodzi dostali jakie wujki Władzie, ciotki Stasie i 7me wody po kisielu ??? sam se rób wesele i zapraszaj kogo chcesz! wielkie zdziwienie - mamusia buli, to i pół wsi może sobie sprosić wykreślając jakieś dziwne dla niej koleżanki, i nic ci do tego... ona płaci, ona wymaga! umowę zrobić taką: matka, ojciec, rodzeństwo i fajrant ewentualnie rozszerzyć o rodziców i rodzeństwo z rodzinami rodziców ewentualnie koleżanki i koledzy każdy orze jak może, albo jak musi chyba każdy człowiek wie, że koleją rzeczy czy życia, najprawdopodobniej gdzieś kiedyś z kimś założy rodzinę - jeden pójdzie podpisać papiera, inny machnie weselicho... tylko, kurcze, dlaczego każda inna opcja niż ta moja własna to be??? 'zastaw się, a postaw się', 'bo tak wypada', 'bo co ludzie powiedzą' to moim zdaniem postawy braku zaufania do samego siebie, braku wiary we własną wartość, oczekiwania, siły - takie zakłamanie a niech se ludzie gadają! a co, języki im pourywam??? wielokrotnie, to co gadają, bardziej świadczy o nich, niż o tych obgadywanych i oczernianych przez nich... pięknie ukazuje zazdrość, zawiść, nieumiejętność cieszenia się cudzą radością, niechęć do wszystkiego co nie jest jedynie słuszne... tylko, po co tyle stereotypów i głupich argumentów pod tytułem: mleko modyfikowane dla niemowląt nie jest mlekiem krowim ślub jest bardzo ważną i podniosłą emocjonalnie chwilą i niech każdy sobie przeżywa go jak chce bo jak potem zacznie się prawdziwe życie... to bajkę niektórzy będą spłacać jeszcze po rozwodzie... /znam taką, co już rozwodzie, ale wciąż przechwala się weselem/ byłam na weselu, gdzie 80% gości było przyjezdnych z miasta zamieszkania, życia i pracy młodych czy nie lepiej było wynająć pokoje dla tych 20% ??? stereotyp 1 - to musi być parafia młodej stereotyp 2 - parafia to ta wg meldunku, a nie zamieszkania stereotyp 3 - rodzinie musi być blisko stereotyp 4 - ale droooogo!!! więc, proszę, ustalmy: NIE MOJE MAŁPY, NIE MÓJ CYRK !!!!!!!!! idźmy na wesele, bawmy się dobrze, cieszmy się ich dzisiejszym szczęściem, bo po to nas zaprosili... koperty brak, bo nie wiadomo komu ją wręczyć... prezent wg życzenia młodych /być upierdliwym, aż do odpowiedzi i kupić model lux/, przynajmniej coś im zostanie... rozliczanie cudzego budżetu to nie nasza sprawa! - umowa? Odpowiedz Link