Hi, hi - z samego rana dylematy filozoficzno - moralne mnie opanowywują

Było już o dwóch grzechach - teraz o jednej z cnót.
Zgodnie ze słowami św. Pawła - najsilniejsza jest inna, ale czy tak naprawdę?
Moim zdaniem - niezupełnie.
Tak naprawdę człowiek żyje zawsze nadzieją - na miłość, na zdobycie pieniędzy
(żeby odejść od samej tylko "niematerialnej" sfery życia). Czyż nie jest to
więc siła napędowa każdego ludzkiego uczynku?
Pozdrawiam herbaciano - porannie
Vicca