06.02.21, 22:50
Takie zdarzenia jak obecna pandemia pobudzają do wyrażania opinii. Globalny zakres zjawiska ,zachęca cały gatunek do wyrażenia własnego zdania na jego temat.

Potencjalne niebezpieczeństwo wymusza jasną deklarację i jak się zdaje domniemaną szczerość wyrażania własnej /osobistej opinii przebiegających w poprzek - wszelkich kulturowych podziałów .Zagrożenie jest biologiczne (nie ideologiczne) więc dotyczy wszystkich.

Globalne zjawiska dają możliwość globalnego spojrzenia na cały gatunek, na jego obecną kondycję i tendencje na przyszłość.

Podobnie jak przypadkowa tożsamość - wymagająca kulturowych uzupełnień budujących nasze dobre samopoczucie (w abstrakcyjnej sferze domniemanych przynależności) tak stosunek do pandemii lekko polaryzuje cały gatunek - lub (moim zdaniem) jasno pokazuje przynależność poszczególnych osobników do ideowych (biologicznych) obozów.

Mimo wyjątkowej różnorodności i elastyczności wszystkich osobników gatunku - dziwnym trafem można nas podzielić na dwie zasadnicze grupy - „konserwatywną” i „postępową”(już tu chyba o tym pisałem) Będąc raczej niezaangażowanym po żadnej ze stron (no chyba - że ktoś przesadzi w nudnej i nic nie wnoszącej ewangelizacji lub „zielonej rewolucji”) chciałbym spróbować opisać mechanizmy rządzące tymi odwiecznymi podziałami.

Ten podział można nazwać genetycznym w sensie filozoficznym/ontologicznym (od genezy) ale także genetycznym w sensie całkiem biologicznym. (jako miejscowy „biolo -glista” i prosta małpa jak się domyślacie - stawiam na wyjaśnienia raczej biologiczne - oczywiście z konieczności - bo jestem przecież z „natury” pozbawiony „ludzkiej subtelności” i wrażliwości - a może dlatego, że już sporo wiemy o biologicznych/genetycznych mechanizmach zarządzających naszym postępowaniem.

Wyjaśnienia dotyczące mechanizmów ewolucyjnych które nami kierują - muszą sięgać samych początków gatunku (młodego gatunku, co zwykle podkreślam z nieustającą nadzieją na dorośnięcie czy raczej wyrośnięcie z legend i bajek gatunkowego dzieciństwa.)

Przez przeważającą część naszej historii byliśmy myśliwymi- zbieraczami (miliony lat przed hodowlą i rolnictwem ). Elastyczność procesów ewolucyjnych reagujących na zmienne środowisko i osobowe zdarzenia - wykształciła dwa mechanizmy zapewniające przeżycie. Dwa odmienne sposoby reakcji - by elastycznie reagować na zmienne warunki.

Jeden „spirytualistyczny/konserwatywny” i drugi „postępowy/materialistyczny”- tak je nazwijmy.

Pierwszy charakteryzuje się zachowawczością - jest genetyczną reakcją na obfitość pożywienia. Ten nasz przodek je tylko tyle - ile jest mu potrzebne do zachowania równowagi w organizmie - nie ma ochoty na więcej bo akurat jedzenia jest pod dostatkiem. Jego biologiczne mechanizmy uruchamiają odpowiednie enzymy kiedy się naje - hamują apetyt na więcej. Jego królestwem jest równowaga i brak konieczności zmian - bo nic mu w bogatym w jedzenie środowisku nie zagraża. No - chyba że konkurencja, a wtedy lepiej być szybkim i zwinnym bez nadmiaru pożywienia zalegającego w żołądku. Poza tym można wtedy poświęcić się innym zajęciom np. rozmnażaniu -lub z nudów - zacząć wymyślać różnorodne bóstwa.

Typ drugi - ma mniej szczęścia - przeznaczony jest do cięższych warunków. Jedzenie w tamtych czasach miało uciążliwą cechę uciekania i krycia się czasami tak skutecznie - że przez wiele tygodni myśliwi- zbieracze nic nie upolowali i mało zbierali. Więc, kiedy już upolowali - najadali się na zapas. Ich mechanizmy biologiczne działały inaczej niż u tych opisanych wyżej.
Po napełnieniu żołądka nie uruchamiał się żaden mechanizm „nasycenia” wręcz odwrotnie uczynniały się genetyczno- hormonalne mechanizmy zachęcające do dalszego jedzenia tak by przetrwać kolejne tygodnie bez uczty i odłożyć w organizmie zapasy tłuszczu na później. Ten typ myśli o przyszłości - chce zapomnieć o tygodniach bez jedzenia. Ciągle w ruchu w poszukiwaniu nowych terenów ,technik przechowywania i polowania.

Oba te Typy - typy zachowań „odżywczych” były obecne równocześnie zapewniając elastyczność (przetrwanie) gatunku w niestabilnym środowisku.

I tak to już zostało. Przetrwaliśmy - ale ciągnie się za nami dziedzictwo nieprzekraczalnego podziału ontologicznego. Po obu stronach wykształciły się typy ekstremalne - walczące o swoje królestwa bo ich genetyczne dziedzictwo nie pozwala na inne sposoby życia.
{nie chcę oczywiście powiedzieć - że obecni przywódcy (łącznie z naszym dyktatorkiem ) mają jakiś biologiczny deficyt czy jednostronność… a może jednak?}
Obserwuj wątek
    • scand Re: podziały 07.02.21, 11:45
      Dwie siły: powolnej stabilizacji i szybkiej reaktywności są widoczne w całej przyrodzie. To są dwie sprzeczne tendencje, które jednakże będąc w odpowiedniej równowadze dają szansę organizmowi przeżyć. Zbytnia reaktywność rzuca organizm na łaski bądź niełaski materialnego świata, który - jak wiemy - jest kapryśny i w którym nie ma żadnej danej ad-hoc gwarancji przeżycia. Zbytnia stabilizacja z kolei odcina za bardzo organizm od bodźców i również jest niebezpieczna bo nawet jeśli organizm stworzy sobie "swój" świat separując się od większości przypadkowych bodźców to jednak świat zewnętrzny nadal istnieje, ze swoją potencjalną destrukcyjnością. Przystosowanie do tego co aktualnie nie zawsze zresztą pomaga, o czym przekonała się część dinozaurów która nie przewidziała... meteorytu. Ale jak mogły te dinozaury przewidzieć meteoryt ??
      • mu_ndek_on Re: podziały 07.02.21, 18:50
        Tak- cała przyroda łącznie z homosapiensem - mniej więcej - podlega tym prawom. Tyle - że zrozumienie tej prostej przyczyny - zaczynając od potocznego rozumienia Natury a na kulturowych mrzonkach dotyczących tożsamości - jak widać - nie jest powszechnie możliwe
        (o neurobiologicznych czy genetycznych podstawach - nie wspomnę).

        Homosapiens te zbawienne acz uciążliwe strategie ma genetycznie/biologicznie wbudowane. (stąd na przykład epidemia otyłości bo niektórzy ciągle jedzą na zapas podlegając genetycznym mechanizmom - czyli realizują swój program mimo zmiany środowiska. Na ewolucyjną zmianę trzeba poczekać gdzieś z tysiąc lat - więc postuluję raczej wiedzę )

        Dodatkowym utrudnieniem jest nadaktywność ekstremistów .

        Uciążliwość tych genetycznych najprostszych programów biologicznych w podświadomie realizowanej polityce przez jednostki - święcie przekonane o swojej głęboko umotywowanej ideologii jest nieznośna. Jest absurdalna - ale nie śmieszna.

        Czekamy więc na umiarkowanie i powszechne rozumienie przyczyn, powodów i biologicznych podstaw gatunku oraz szczęśliwe zapomnienie nadprzyrodzonych zastępników wiedzy (to już mój niepoprawny optymizm)

        Ale póki co kręcimy się w kółko zaprzęgnięci w walkę dwóch (nieświadomych swojej biologi) biologicznych typów , zaciekle broniących swojego genetycznego dziedzictwa. ( tu można nawiązać do owego bajkopisarza Fryderyka N. - który postulując powstanie „nowego człowieka - nadczłowieka „ chciał przerwać ten jałowy bieg historii , postulowany głównie przez całkiem niebiologiczne bóstwa kręcące się ciągle w kółko)


        Zagłada dinozaurów.

        To z pewnością dlatego, że dinozaury (prawdopodobnie) nie posiadały religii - która przecież - już w świecie homosapiensa , wielokrotnie przepowiadała/uprzedzała - barwny koniec świata.

        Dinozaury - po prostu nie zostały uprzedzone ! - przynajmniej nie wszystkie - może te, które się uratowały były wyznawcami? - Pierwsza rasa (ssaki? ptaki?) która zawarła przymierze z bóstwem - (bóstwozaurem rex’em?) by w sensie biologicznym odnowić ziemię - tę ziemię?- skutecznie pozbywając się innowierców ?- (to się potem stało tradycją.)

        Miejmy nadzieję - że jednak te 65 milionów lat od zagłady - przekonanych o swojej wielkości stworzeń - przyniosło trochę naukowej wiedzy( a wszystkim odrobinę pokory) i to nauka nas uprzedzi lub skutecznie zwalczy zagrożenie , jak zwykle z opóźnieniem ale może się uda - czy może jednak bardziej religia?
        W związku z brakiem przewidywalności globalnych katastrof (choć o nadciągającej pandemii już od dawna nauka trąbiła) trzeba oddać się żarliwej modlitwie i alleluja ? - do przodu - w rajski spokojny dobrobyt? lub diabelską dziurę.
    • mu_ndek_on Re: podziały 07.02.21, 19:35
      Ciało /dusza


      Następnym podziałem, który ma równie powszechny zasięg (jak genetycznie wypracowany podział „żywieniowy/ontologiczny”) jest podział : ciało - dusza/rozum /umysł .

      Co za tym idzie - również obietnica niebiańskiej egzystencji po pozbyciu się śmiertelnego ciała jest jedną z najgłębiej zakorzenionych gatunkowych legend. Jak to legendy również i ta ma za cel (między innymi) zaznaczenie wyjątkowości homosapiensa albo wręcz wyższości nad innymi boskimi stworzeniami. Amen.

      Ta legenda ma wielorakie konsekwencje. Tymczasowe przebywanie duszy w ciele będącym jedynie materialną/pogardzaną powłoką - nie wpływa zbyt dobrze na dbałość o ten tymczasowy nośnik . Podobnie z ziemią jako miejscem jedynie przelotnie nawiedzanym przez zaświatowe twory - ten chwilowy gość nie przynależy przecież do przyrody - więc niby czemu miałby dbać o planetę na której różnorodne bóstwa wyznaczyły mu jedynie krótki postój na drodze do wiecznej szczęśliwości?

      Tu podział przebiega między tymi, którzy - jak się zdaje mają ów dodatkowy zmysł dzięki któremu jasno widzą niebiańską przyszłość własnej duszy (oraz czują niematerialną rzeczywistość) a tymi dla których te legendy nie niosą nic rzeczywistego.

      Nasze środowisko obfituje w rzeczy niewidzialne dla naszych zmysłów, choćby pole magnetyczne, podczerwień czy fale radiowe nie mówiąc już o kwantowych podstawach rzeczywistości ale nauka za pośrednictwem różnych urządzeń umożliwia ich wykrycie.
      Nikt jednak nie skonstruował - jak dotąd przyrządu do wykrywania metafizycznej rzeczywistości duszy.
      Nie można jej pokazać - więc nie można jej obalić ani sfałszować.

      Po co wyznawcom ten dodatkowy zmysł (szósty)? Czyżby tylko do podkreślenia owego podziału - na tych posiadających ów ponadbiologiczny zmysł i tych którzy są go pozbawieni? Czy może to jakaś lękowa reakcja na zbyt skomplikowaną rzeczywistość gdzie ziejącą otchłań cierpliwie czekającą na nieunikniony biologiczny koniec?


      Ps Tu, być może jest także miejsce na rozpatrzenie klasycznego zadania „na tożsamość” - tym razem tożsamość - ciała i ducha.
      Woda jako przykład wielopostaciowości w formie ciekłej, zamrożonej i parowej. To z praktycznego punktu widzenia zupełnie inne formy - ale czy są tożsame?
      Mniej więcej wszyscy zgadzają się, że mózg wytwarza myśli tworząc umysł - pozostaje tylko ustalenie czy materialne ciało/mózg - i jak się zdaje - niematerialny umysł - są tożsame ?

      Z naukowego punktu widzenia - H₂O to ciągle H₂O - no… ale ta zaskakująca transgresja w odmienne formy? I to być może jest (wynikająca z niewiedzy) - przyczyna magicznego oddzielenia się duszy od ciała (pominę konieczność powołania duszy dla usprawiedliwień i domniemanych boskich zobowiązań względem wyznawców)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka