Uczestniczyłam niedawno w dyskusji (znaczy: przysłuchiwałam się
w której chodziło o to na ile (i czy w ogóle) człowiek jest odpowiedzialny
za emocje, które się w nim rodzą. Jedna strona obstawała przy tym, że za sam
fakt powstania takich czy innych emocji człowiek nie jest odpowiedzialny - a
jedynie za to, co z nimi potem zrobi. Druga strona - że i owszem, człowiek
decyduje (a więc w konsekwencji ponosi odpowiedzialność) o większości (a może
i o wszystkich) rodzących się w nim emocjach.
Przyznam się, że z początku całym sercem byłam za pierwszą opcją. Że dopiero
postawa człowieka (czyli co z tymi emocjami zrobi) podlega ocenie.
Teraz już nie jestem taka pewna...
Co myślicie?